Michaela Coel jest ofiarą gwałtu. Zrobiła o tym serial i podbiła świat
Michaela Coel w serialu „Mogę cię zniszczyć”. Fot. materiały prasowe

Michaela Coel jest ofiarą gwałtu. Zrobiła o tym serial i podbiła świat

„Mogę cię zniszczyć” (HBO) to najbardziej poruszający i odważny serial 2020 roku. Aktorka i reżyserka Michaela Coel postawiła w nim wiele trudnych pytań dotyczących granic w seksie.
Magdalena Żakowska
01.08.2020

Chociaż dla mnie, i pewnie także dla większości z was, Michaela Coel jest odkryciem, dzięki nowemu serialowi HBO, to ma już na koncie kilka sukcesów, w tym nagrodę BAFTA za swój pierwszy autorski serial „Chewing Gum” i dwie role w kultowym serialu „Black Mirror”. Ma zaledwie 32 lata, ale już dała się poznać jako zdolna poetka, scenarzystka, reżyserka i aktorka. W Wielkiej Brytanii zyskała status największej gwiazdy swojego pokolenia, została okrzyknięta nową Phoebe Waller-Bridge („Fleabag”), tyle że opowiadającą o nieco innym świecie – po rewolucji #metoo i w trakcie rewolucji Black Lives Matter. A bohaterką jej seriali jest ona sama. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Od wierszy o Jezusie do serialu Netflixa

Jej rodzice pochodzą z Ghany, ale Michaela urodziła się już w Londynie. Jak większość imigranckich rodzin, zamieszkali na ubogich przedmieściach i zmagali się z typowymi dla uchodźców problemami – brakiem pracy, poczuciem izolacji i biedą. Mama Michaeli jest katoliczką i religię traktuje bardzo poważnie. Od dzieciństwa próbowała przekazać to córce. Michalea trafiła do szkoły katolickiej, gdzie była pierwszą czarnoskórą dziewczynką. Ten eksperyment się nie powiódł – zarówno ona (ataki agresji), jak i pozostałe dzieci (rasizm) nie zdały egzaminu. Ale misja mamy się udała – Michaela co prawda zmieniła szkołę, ale zapisała się do przykościelnej grupy tanecznej, a potem rozpoczęła studia na wydziale teologii i zaczęła pisać wiersze o Jezusie Chrystusie: 

„Naprawdę jestem obrazem Boga, 

Jego kolejną supermodelką.

Kroczę dumnie po wybiegu jego światła,

Jego miłość, moja wiara, moja siła. 

Jego potęga.”

To dzięki tym wierszom Michaela Coel jest dziś TĄ Michaelą Coel. Podczas wieczoru „open-mic”, gdzie recytowała swoją poezję, dostrzegł ją znany nauczyciel aktorstwa i namówił na studia w swojej szkole teatralnej. Rzuciła teologię i stawiła czoło kolejnemu wyzwaniu – tym razem była pierwszą od pięciu lat czarnoskórą studentką. Nie miała literackiego obycia. Pokochała Szekspira, ale tragedie greckie zupełnie do niej nie trafiały, biali nauczyciele uważali, że jest wulgarna. „A ja mam po prostu czarną skórę, duże usta i silny głos” – tłumaczyła.

Michaela Coel Chewing Gum
Michaela Coel w serialu „Chewing Gum”. Fot. materiały prasowe

W końcu postanowiła sama pisać sobie monologi, a od tego już krótka droga do jej pierwszego głośnego autobiograficznego serialu „Chewing Gum” (Netflix). Napisała go i zagrała główną rolę – religijnej 20-latki, której największym marzeniem jest stracić dziewictwo. To był przełom w jej karierze. Serial przyniósł jej nie tylko entuzjastyczne recenzje, ale też dwie ważne nagrody – BAFTA za scenariusz i British Academy Television Award za rolę głównej bohaterki. 

Czarna, biedna, kobieta

Podczas pracy nad drugim sezonem „Chewing Gum” Michaela Coel świętowała z przyjaciółmi swój sukces w londyńskim barze i została tam zgwałcona – nieznany mężczyzna wsypał jej do drinka tabletkę gwałtu. O tym, wydarzeniu i jego konsekwencjach opowiada jej kolejny serial „Mogę cię zniszczyć”. Tyle że tym razem Michaela usiadła też na fotelu reżysera. 

„Do tego momentu [gwałtu] nie zastanawiałam się nad tym, co to znaczy być kobietą” – mówiła w rozmowie z magazynem „GQ”. „Byłam skoncentrowana na byciu czarną i biedną. Dopiero wtedy dołączyłam do plemienia kobiet. Ale czy można być w tylu plemionach na raz?”. 

Michaela Coel „I May Destroy You”
Michaela Coel w serialu „Mogę cię zniszczyć”. Fot. materiały prasowe

Głowna bohaterka „Mogę cię zniszczyć”, Bella, jest początkującą pisarką, która karierę – bez żadnego literackiego przygotowania – zaczęła na Twitterze. Właśnie pisze swoją drugą, a pierwszą poważną książkę. Ale lubi się bawić – ćpa, pije i uprawia seks z przypadkowymi partnerami. To właśnie podczas jednego z takich wieczorów nieznany mężczyzna podaje jej tabletkę gwałtu. Bella musi przebyć drogę od obwiniającej się ofiary („Sama jestem sobie winna”) do świadomej siebie kobiety, która walczy o swoją sprawiedliwość. Ale to nie jedyna bohaterka tego serialu, która mierzy się z trudnym tematem dotyczącym granic w kwestiach związanych z seksem. 

Najlepsza przyjaciółka Belli marzy o trójkącie z dwoma mężczyznami. Kiedy wreszcie do tego dochodzi, z początku wydaje jej się, że to ona inicjuje zdarzenie i realizuje swoją fantazję, ale kiedy orientuje się, że tak naprawdę sama została wykorzystana, pojawia się poczucie wstydu i zagubienia. „Czy naprawdę tego chciałam?”

Przyjaciel Belli, który kochanków poznaje za pośrednictwem aplikacji typu Tinder, zostaje w trakcie seks randki zmuszony siłą do drugiego stosunku. Czuje się zgwałcony, ale dla policji sprawa nie jest już tak oczywista. „Czy można być zgwałconym przez kochanka, z którym przed chwilą uprawiało się seks?”.

Para przyjaciół Belli szuka partnerki do trójkąta. Kiedy wydaje się, że ją znajdują, okazuje się, że tak naprawdę kandydatka od dawna ma potajemny romans z jednym z nich. „Czy to zdrada?”. 

Michaela Coel I May Destroy You
Michaela Coel i jej przyjaciółka ze studiów, Weruche Opia, w serialu „Mogę cię zniszczyć”. Fot. materiały prasowe

Michaela Coel poruszyła tematy dotyczące życia seksualnego, które były do tej pory pomijane, przyciągnęła przed ekrany miliony widzów i zadała im wiele niewygodnych pytań: kiedy w seksie konieczne jest przyzwolenie? czy można czuć się spełnionym, a jednocześnie wykorzystanym? czy twarde reguły w tak delikatnych kwestiach, jak pożądanie i seks są w ogóle możliwe? 

Gwałt, wina, wstyd

Innym poruszanym przez Michaelę Coel tematem tabu jest kwestia tożsamości płciowej. Michaela, tak jak jej bohaterka, identyfikuje się jako aromantyczka, osoba niezdolna do stworzenia romantycznej relacji uczuciowej, ale jednocześnie odczuwająca silne pożądanie. Bella spotyka mężczyznę, z którym prawdopodobnie mogłaby stworzyć piękny związek, ale nie wykorzystuje tej szansy – zdradza go, ignoruje, odrzuca. I pragnie. „Należę do pokolenia, które zdecydowało, że powinno się na nas patrzeć. Koniec z filmami dokumentalnymi o nieodkrytych światach, tajnych śledztwach, zaginionych ludziach. Należę do pokolenia, które zdecydowało, że jeśli wy nie spojrzycie na nas, to sami spojrzymy na siebie” – napisała w swojej książce Bella. To brzmi jak motto samej autorki serialu. 

Serial „Mogę cię zniszczyć” przekracza wiele granic. O ile mi wiadomo obejrzycie tu pierwszą w historii telewizji scenę seksu, w której główną rolę gra zużyty tampon. Michaela Coel nie boi się odważnych scen i niewygodnych pytań. Dlatego jej serial tak bardzo wciąga. Mimo że sytuacje wydają nam się ekstremalne, to każda z nich jest jakoś znajoma. Bo po rewolucji #metoo, kiedy wszyscy zostaliśmy zmuszeni do wyznaczenia granic w seksie, głośnego zdefiniowania tego, czym jest przyzwolenie i kiedy jest ono konieczne, żaden temat dotyczący tej sfery życia nie jest już tabu. Żeby coś zmienić, pójść dalej, o wszystkim trzeba mówić otwarcie. Bo wciąż jeszcze zdarza się, że krzywda, której doświadcza ofiara gwałtu, nie jest oczywista nawet dla niej samej.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Katarzyna Zielińska / Archiwum prywatne

Od „Janosika” po „Grace i Frankie” – 10 ulubionych seriali Katarzyny Zielińskiej

Jeden z nich sprawił, że postanowiła zostać aktorką, przy muzyce innego szła do ślubu, jeszcze inny pozwolił z optymizmem spojrzeć w przyszłość. Katarzyna Zielińska opowiada o ulubionych serialach.
Anna Zaleska
28.07.2020

Zawsze gdy wracam z teatru czy z planu zdjęciowego, a dzieci już śpią, robię sobie herbatę z melisą i z ogromną przyjemnością oglądam seriale. Nawet do późnych godzin nocnych”, opowiada aktorka i producentka Katarzyna Zielińska. Wśród jej ulubionych seriali są takie, które szczególnie mocno zapisały się w jej życiu. Jeden sprawił, że zapragnęła być aktorką, przy muzyce innego szła do ślubu, jeszcze inny oglądała, będąc w ciąży z pierwszym synkiem, utwierdzał ją bowiem w przekonaniu, że dla kobiet nie ma rzeczy niemożliwych. Posłuchajcie jej opowieści: *** „Grace i Frankie” Dla mnie absolutny numer jeden. Ten komediowy serial opowiadający o czwórce przyjaciół po 60., którzy przeżywają drugą młodość, wciągnął mnie i poruszył. Pokazuje, że życie w każdym okresie może być piękne, każdy czas jest dobry na naukę, na rozwój, na przyjaźń, na miłość, a starszych ludzi nie wolno spychać na margines. Oglądając „Grace i Frankie” sama zaczęłam myśleć: co z tego, że skończyłam czterdziestkę, przede mną kilkadziesiąt kolejnych fajnych lat, niesamowity czas, gdy dzieci będą dorastały, pojawią się wnuki… Ale to też serial, który w komediowej formie porusza inne ważne społecznie tematy, takie jak akceptacja związków jednopłciowych, adopcja dzieci czy zapłodnienie in vitro. Patrząc zaś z perspektywy aktorki i producentki – to drugi fach, który mnie fascynuje i któremu chciałabym się poświęcić – widzę tu świetnie napisane dialogi i znakomitą obsadę. Jane Fonda, wiadomo, wspaniała aktorka. Ale Lily Tomlin grająca Frankie to moje absolutne odkrycie. Każdą z postaci kocha się, podziwia i jednocześnie za coś się jej nie znosi. Jak w życiu. „Dom z papieru” To drugi hit, który w tym roku...

Czytaj dalej
The Umbrella academy
mat. prasowe

Co będziemy oglądać na Netfliksie i HBO w pierwszy weekend sierpnia?

Pierwszy weekend sierpnia na Netfliksie i HBO stoi pod znakiem seriali. Na platformach pojawią się kolejne odcinki „Mogę cię zniszczyć” i „Stargirl”. Czeka nas też premiera drugiego sezonu „The Umbrella Academy”
Sylwia Arlak
30.07.2020

Superbohaterowie na HBO i zwykłe, ludzkie historie na Netfliksie. W ten weekend dowiemy się, co czeka nieustraszone bohaterki popularnego serialu „ Good Girls ” i czym znowu zaskoczą nas bohaterowie z „ The Umbrella Academy ”. Komediowo i dramatycznie na Netfliksie Pierwszy weekend sierpnia zaczniemy od trzeciego sezonu „ Good Girls ” na Netfliksie. Popularna komedia kryminalna opowiada o losach trzech bohaterek: Beth (Christina Hendricks), Annie (Mae Whitman) i Ruby (Retta). Wszystkie trzy ledwo wiążą końcem z końcem. W pierwszym sezonie kobiety postanawiają obrabować supermarket. I choć akcja zakończyła się powodzeniem, szybko okazało się, że to był dopiero początek ich kłopotów. Twórcy nie dają odpocząć bohaterkom także w trzecim sezonie serialu. Ze zwiastuna produkcji dowiadujemy się, że Beth wpadnie w kolejne tarapaty. Jednym z głównych wątków będzie też jej relacja z Rio (Manny Montana). W produkcji jest wiele humoru, ale nie brakuje też wątków dramatycznych. Pojawia się temat przedmiotowego traktowania kobiet i niesprawiedliwego systemu, który dyskryminuje najbiedniejszych. Jeżeli chcemy pozostać w podobnym, lżejszym klimacie, możemy skusić się na komedię romantyczną „ Seriously single ”. Główna bohaterka, Dineo nie potrafi zapomnieć o swoim byłym partnerze. Pod wpływem koleżanek postanawia zacząć korzystać z wolności, ile się da. Inna weekendowa premiera, „Odwet” to z kolei propozycja dla miłośniczek filmów kryminalnych i talentu Vina Diesela. Jego bohater, Sean to agent służb antynarkotykowych, która ściga  morderców swojej żony. Na Netfliksie dostępny jest już kolejny sezon serialu dokumentalnego „ Last Chance U: Laney” . Produkcja opowiada o futbolistach z trudną...

Czytaj dalej
mat. prasowe

Ilona Łepkowska poleca swoje ulubione seriale!

Wśród ulubionych seriali polska scenarzystka nie wymieniła ani jednego polskiej produkcji.
Magdalena Żakowska
12.05.2020

Zapytałyśmy Ilonę Łepkowską, jakie seriale podobają jej się najbardziej. Okazało się, że mistrzyni serialowych zwrotów akcji i fabularnych fajerwerków ceni przede wszystkim produkcje oparte na prawdziwych zdarzeniach. Jakie pięć seriali poleca – i dlaczego właśnie te? 1.  „Jak nas widzą” Serial dostępny na Netflixie, opowiada o głośnej sprawie „Piątki z Nowego Jorku" – historii  pięciu czarnych nastolatków oskarżonych o gwałt, którego nie popełnili. Wszystko wydarzyło się w 1989 roku, serial nie skupia się na procesie sądowym, a na losach, emocjach i przeżyciach fałszywie oskarżanych i brutalnie przesłuchiwanych chłopców. Ilona Łepkowska: To doskonały serial oparty na prawdziwych wydarzeniach. Akcja rozgrywa się w Nowym Jorku w latach 80. Wstrząsający obraz współczesnego rasizmu. 2. „The Morning Show” Pierwszy flagowy hit platformy Apple TV+ z Jennifer Aniston i Reese Whiterspoon w rolach głównych. To dotkliwie aktualny serial pokazujący nie tylko pozytywne aspekty rewolucji #metoo, ale też jej skutki uboczne. The Morning Show zaczyna się sceną, w której grany przez Steve’a Carella telewizyjny partner Jennifer Aniston zostaje publicznie oskarżony o molestowanie koleżanek z pracy. Zanim zostaną postawione mu jakiekolwiek zarzuty, traci pracę, rodzinę i całe dotychczasowe życie. Ilona Łebkowska: Za rozsądne podejście do #MeToo, wspaniałe role, doskonałe dialogi i bardzo prawdziwie pokazany świat telewizji. 3. „Nasi chłopcy” Mocny, przejmujący serial opowiada o ludziach uwikłanych w wojnę, z której wydaje się nie ma wyjścia. Bohaterem jest Simon, agent służb specjalnych ( świetna rola Szlomi Elkabeca) prowadzący śledztwo w prawie śmierci palestyńskiego nastolatka. Serial odwołuje się do...

Czytaj dalej
Nowa książka Szczepana Twardocha
East News

Szczepan Twardoch napisał kolejną powieść. Czy „Pokora” będzie trzecią częścią „Króla”?

Autor „Morfiny”, „Dracha” i dyptyku „Król” i „Królestwo” zapowiedział na Facebooku, że już we wrześniu będziemy mogli przeczytać jego kolejną książkę.
Sylwia Niemczyk
18.06.2020

Szczepan Twardoch zapowiedział, że napisał taką książkę, jaką sam przeczytałby z przyjemnością: rozległe, wielogłosowe i wielotematyczne. Dla zaostrzenia naszych czytelniczych apetytów pokazał jej zdjęcie: „Święta Madonno, ile to ma stron?!” – pytali fani w komentarzach. Licząca ponad 500 stron „Pokora” będzie chyba najobszerniejszą z dotychczasowych powieści pisarza. Pisarz w facebookowym poście opisuje, że „Pokora” opowiada o władzy i uległości, a także o cenie, jaką płaci się, walcząc o własną godność. Po raz kolejny Twardoch umiejscawia akcję w przeszłości, jednak z opisu pisarza można wnioskować, że nie będzie miała nic wspólnego z bestsellerami: „Królem” i „Królestwem”.  „Opowiada o wojnie i o następującej po niej rewolucji na ulicach Berlina i Górnego Śląska, o klasowych niepokojach i o erotycznym napięciu w czasach płynnej, rozedrganej rzeczywistości. Akcja „Pokory” dzieje się sto lat temu, zacząłem ją pisać w kwietniu 2019 roku, a jednak wydaje mi się, że jest to powieść właśnie na takie czasy, w jakich przyszło nam żyć” – pisze  Szczepan Twardoch.   „Pokora” ukaże się już 16 września nakładem Wydawnictwa Literackiego. Fani Szczepana Twardocha mogą jednak już od dziś wziąć udział w przedsprzedaży na stronie empik.com.

Czytaj dalej