Czy Emilia Clarke na zawsze zostanie Matką Smoków z „Gry o tron”?
East News

Czy Emilia Clarke na zawsze zostanie Matką Smoków z „Gry o tron”?

Minął rok od premiery ostatniego odcinka kultowego serialu HBO. Od tego czasu aktorka zagrała w „Gwiezdnych Wojnach” i komedii romantycznej „Last Christmas”, ale my wciąż widzimy w niej Daenerys.
Magdalena Żakowska
26.05.2020

Miała 23 lata, kiedy zdobyła rolę Daenerys Targaryen w serialu „Gra o tron”. Wtedy nie wiedziała jeszcze, że stworzy postać, która stanie się ikoną popkultury, a dziewczynki na całym świecie będą masowo przebierać się za nią w święto Halloween. – Nie miałam praktycznie żadnego doświadczenia w zawodzie – wspomina. – W pierwszym sezonie Daenerys jest młodą, kilkunastoletnią księżniczką. Wiedziałam tyle, że zostanie sprzedana na żonę potężnemu, muskularnemu wojownikowi Khalowi Drogo i na zawsze opuści rodzinny dom. W ciągu kolejnych siedmiu sezonów dojrzewa i rośnie w siłę. Staje się świadomą, ambitną i żądną władzy kobietą, a ja nie miałam pojęcia, jak to wszystko zagrać.

Twórcy serialu tłumaczyli jej: „Masz być Joanną d’Arc, Lawrence’em z Arabii i Napoleonem jednocześnie”. Ale kto o zdrowych zmysłach ośmieliłby się zagrać kogoś takiego?! W zamian dała nam zagubioną, delikatną dziewczynę, która ma jedno marzenie: uczynić mieszkańców Siedmiu Królestw wolnymi i szczęśliwymi. Zdobywa kolejne tytuły: Khaleesi, Pierwszej Tego Imienia, Matki Smoków, Królowej Andalów, Rhoynarów i Pierwszych Ludzi, Protektorki Siedmiu Królestw. W ósmym sezonie serialu w walce o tron kibicowało jej ponad 30 milionów widzów. To sporo jak na niewielką (157 cm), początkującą aktorkę, która jeszcze niedawno dorabiała jako kelnerka. Dopiero po zakończeniu zdjęć do ostatniego sezonu Emilia Clarke opowiedziała o tym, ile kosztowała ją ta rola, w tekście, który sama napisała dla „New Yorkera”. 

Pierwsze kroki w filmie i pierwsza operacja

– Po zakończeniu zdjęć do pierwszego sezonu „Gry o tron” byłam przerażona. Po pierwsze tym, jak głośny i popularny okazał się serial. Po drugie tym, że z dnia na dzień straciłam prywatność. Po trzecie show-biznesem, który nie tyle stał się częścią mojego życia, ile nagle rządził nim niepodzielnie – napisała w „New Yorkerze”. – Czułam się wystawiona na pokaz, oceniana na każdym kroku. Naga. Podczas spotkań z dziennikarzami zawsze padało pytanie o scenę w pierwszym odcinku, w której występuję całkowicie rozebrana. Dziennikarze pytali „Skoro masz być taką silną kobietą, po co się rozbierasz?!”. Nie znałam jeszcze wtedy scenariuszy wszystkich sezonów, nie znałam odpowiedzi. 

Aby uwolnić się od stresu, ćwiczyła. Codziennie. I właśnie podczas jednego z treningów choroba zaatakowała po raz pierwszy. – Jeszcze w szatni poczułam silny ból głowy i zmęczenie. Zignorowałam to, ale w trakcie treningu nie byłam już w stanie wytrzymać bólu. Cudem dowlokłam się do toalety i bezwładnie opadłam na podłogę. Już wtedy wiedziałam, że z moim mózgiem jest coś nie tak. Traciłam pamięć i świadomość – napisała. 

W szpitalu dowiedziała się, że ma tętniaka i wymaga natychmiastowej operacji. Nie było jasne, co będzie potem – czy przeżyje, czy będzie nadal sobą, czy nie straci pamięci, zdolności mowy, czy będzie w pełni panowała nad swoim ciałem. Miała 24 lata. 

Dzieciństwo w Oxfordzie

– Wychowałam się w Oxfordzie – wspomina. – Mój tata był realizatorem dźwięku, pracował przy „Chicago” i „West Side Story” na West Endzie. Miałam cztery lata, kiedy na jednym z jego spektakli zdecydowałam, że zostanę aktorką. Załamał się. Znał dobrze to środowisko, wiedział, jakie to trudne życie. „Naucz się kwestii: »Czy frytki do tego?«, bo skończysz jako kelnerka” – powtarzał. 

Ale to jej nie zniechęciło. W wieku pięciu lat dostała pierwszą rolę w szkolnym przedstawieniu. Kiedy przyszła na nią kolej, wyszła na środek sceny i nie wydała z siebie ani słowa. Nauczycielka próbowała podrzucić jej kwestię, ale to nie była trema. Clarke zamilkła urzeczona magią teatru widzianego z perspektywy sceny. Przyglądała się rzędom krzeseł, reflektorom, widzom. I dopiero po dłuższej chwili, całkiem spokojnie i przekonująco wygłosiła swój tekst. Twierdzi, że ten stan błogości towarzyszył jej już zawsze podczas spektakli czy zdjęć do filmu, strach i wstyd pojawiają się dopiero później. 

Skończyła prestiżową szkołę Drama Centre London i postanowiła, że przez rok będzie przyjmowała wyłącznie ambitne role. Żadna się nie pojawiła, ale równo rok później zaproszono ją na casting do nowego serialu HBO. Poszła i została tam na kolejne osiem lat. 

Pierwsza operacja trwała trzy godziny. Była mało inwazyjna, chirurdzy nie musieli otwierać mi czaszki – pisała w „New Yorkerze”. – Kiedy się obudziłam, ból był nie do wytrzymania. Przez kolejne cztery dni pozostawałam półprzytomna na OIOM-ie. Lekarze powiedzieli, że jeśli przez dwa kolejne tygodnie nie pojawią się żadne komplikacje, a po odstawieniu morfiny odzyskam pełnię świadomości, mam duże szanse na pełen powrót do zdrowia. Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy pielęgniarka obudziła mnie, aby przeprowadzić test zdolności kognitywnych. „Jak się nazywasz?” – zapytała na początek. Nazywam się Emilia Isobel Euphemia Rose Clarke, ale nie mogłam przypomnieć sobie żadnego z tych członów. W zamian z ust popłynęły mi przypadkowe słowa kompletnie niezwiązane z pytaniem. Nigdy w życiu nie byłam tak przerażona. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Byłam przekonana, że tak już zostanie na zawsze.

Drugi sezon i drugi atak choroby

Clarke cierpiała na afazję, czyli utratę zdolności mowy wywołaną wylewem. Ale odzyskała pełnię świadomości, co tylko pogorszyło sprawę. Kompletnie się załamała, zapadła w sobie. Wszystkie jej plany, marzenia przepadły w jednej chwili. Za trzy miesiące miała rozpocząć zdjęcia, a nie potrafiła powiedzieć nawet „Hello”. Jej stan się pogorszył i znowu wylądowała na OIOM-ie. Po tygodniu odzyskała przytomność i mowę. Miesiąc później udzielała już wywiadów promujących pierwszy sezon „Gry o tron”. Dwa miesiące później wróciła na plan zdjęciowy. Kiedy wychodziła ze szpitala, dowiedziała się, że ma jeszcze jednego, mniejszego tętniaka, który na razie nie wymaga operacji, ale musi go stale kontrolować. Nie miała wyjścia, musiała przyznać się producentom „Gry o tron”, że jej stan wciąż jest niestabilny. Bóle głowy były na tyle silne, że codziennie brała morfinę. Po zdjęciach zamykała się w pokoju hotelowym kompletnie wyczerpana. 

– Każdy dzień był zmaganiem się z samą sobą – pisała. – Drugi sezon serialu był pod tym względem najgorszy, nie pamiętam wiele z tego okresu. Przychodziłam na plan, ale nie za bardzo wiedziałam, co gram. Szczerze mówiąc, w każdej minucie każdego dnia myślałam wtedy o tym, że wkrótce umrę. 

Ale przeżyła. Po zakończeniu zdjęć do trzeciego sezonu zagrała nawet Holly Golightly na Broadwayu. Wystąpiła w dwóch filmach i przyjęła rolę w trzecim. Do prasy przeciekła wiadomość, że zmaga się z ciężką chorobą. Zwołała konferencję prasową i wszystkiemu zaprzeczyła. Znowu czuła się świetnie. Wtedy tętniak zaatakował po raz drugi. Tym razem operacja mało inwazyjna nie powiodła się. Trzeba było otworzyć czaszkę, a potem jej fragmenty zastąpić tytanowymi. Rekonwalescencja była dłuższa i znacznie bardziej bolesna niż za pierwszym razem. 

Miłość z powikłaniami

– Bardzo długo nie było jasne, czy mam powikłania pooperacyjne. Miałam zaniki pamięci, problemy z koncentracją, zaburzenia wzroku. Dziś na pytanie o to, co straciłam w wyniku operacji, odpowiadam: „Dobry gust w kwestii mężczyzn”. 

I rzeczywiście, jej przygody z mężczyznami można by zaliczyć do komedii. Żaden jej związek nie przetrwał granicy trzech miesięcy. Z euforią ogłaszała światu, że jest zakochana, a już kilka tygodni później z hukiem się rozstawała. I tak w kółko. Na kolejnych premierach pokazywała się sama albo w towarzystwie brata. – Solo to moje piąte imię – żartowała, nawiązując do swojej roli w filmie „Han Solo: Gwiezdne wojny – historie” (2018). Twierdzi, że jak na razie największą miłością jej życia jest ojciec, który zmarł na raka podczas kręcenia piątego sezonu „Gry o tron”. Clarke nie może darować sobie, że nie przerwała pracy i nie wróciła do domu, żeby się z nim pożegnać. 

Życie po „Grze o tron”

Ostatni sezon „Gry o tron” miał premierę rok temu. Z jednej strony pożegnanie z tak kultową rolą, jak Matka Smoków, było z pewnością wyzwalające. Serial kręcony był przez ponad 15 lat, czyli dwa razy dłużej niż „Dynastia”. Można się zmęczyć i znudzić. Z drugiej strony dopiero teraz przed Clarke pojawiło się prawdziwe wyzwanie: odkleić się od tej roli, zapomnieć o niej, oddać smoki do magazynu i ruszyć przed siebie. 

O tym, jakie to trudne, przekonało się przed nią wielu. Jon Hamm zapewne na zawsze pozostanie już Donem Draperem z „Mad Men”, Michael C. Hall tytułowym „Dexterem”, Hugh Laurie doktorem House’em, a Jennifer Aniston już nigdy nie przestanie być Rachel z „Przyjaciół”. Jak idzie Emilii Clarke? Walczy – to chyba najlepsze słowo. 

Poza epizodyczną rolą w filmie „Han Solo: Gwiezdne wojny – historie” zagrała młodą Sarah Connor w kolejnej, tym razem nieudanej części „Terminatora”, w sympatycznym melodramacie „Zanim się pojawiłeś” i komedii romantycznej „Last Christmas”, największym świątecznym hicie zeszłego roku. 

– Najważniejsze, że żyję. Brzmi pretensjonalnie, ale po tym wszystkim naprawdę to cieszy mnie najbardziej – pisała. – Kiedy sama wyzdrowiałam, zdecydowałam się założyć fundację SameYou, która pomaga pacjentom po udarach i urazach mózgu. W szpitalu widziałam wiele osób, które nie miały tyle szczęścia co ja i do końca życia będą zmagały się z chorobą. A co będzie ze mną dalej? Cokolwiek. Swoją największą bitwę mam już za sobą.

Tekst ukazał się w „Urodzie Życia” 12/2019

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Serial Dark
mat.prasowe

Znakomity „Dark” powraca na jeszcze jeden sezon! Zobacz zwiastun „Dark 3”

„Dark” powraca – trzeci sezon pojawi się na platformie Netflix już za miesiąc: 27 czerwca. Zobaczcie zapowiedź trzeciego i jak zapowiadają producenci ostatniego sezonu.
Sylwia Niemczyk
25.05.2020

Pełen niedomówień i mrocznych tajemnic: „Dark”, to jeden z najpopularniejszych obecnie seriali na Netfliksie. Trzeci sezon niemieckiej produkcji, uznawanej za jedną z najlepszych Netfliksa – pojawi się na platformie już 27 czerwca. Właśnie na ten moment czekali wszyscy fani niemieckiego serialu: w sieci pojawił się zwiastun trzeciego sezonu. Akcja serialu rozgrywa się we współczesnych Niemczech. Kiedy w małym miasteczku Winden ginie dwójka małych dzieci, na jaw wychodzą mroczne tajemnice czterech rodzin: Nielsenów, Kahnwaldów, Tiedemannów i Dopplerów.  Zawiła fabuła serialu nie zniechęca jednak fanów na całym świecie: serial cieszy się ogromną popularnością. Tym razem twórcy serialu obiecują wyjaśnienie wszystkich wątków: „Zagmatwana historia o podróżach w czasie znajduje swój kres w nowym świecie, gdzie część rzeczy wydaje się znajoma, a część jest przerażająco dziwna” – piszą w opisie do zwiastuna trzeciej części. To już ostatni sezon „Dark” Pierwszy sezon serialu „Dark” pojawił się w 2017 roku, drugi – w ubiegłym roku. Początkowo krytycy i widownia porównywali go do innego popularnego serialu Netfliksa „Stranger Things”. Szybko okazało się jednak, że „Dark” jest nastawiony na starszego i zdecydowanie bardziej uważnego widza.   – Od samego początku planowaliśmy „Dark” jako trylogię o podróży w czasie – mówili rok temu twórcy serialu. – W trzeciej części odpowiemy w niej na pytania, jakie dręczyły naszych widzów, i z biegiem czasu pomożemy rozwikłać wszystkie zagadki tej historii. Na pewno ciężko będzie nam pożegnać się z postaciami, które...

Czytaj dalej
Kirsten Stewart, Zmierzch, Segart
East News

Kirsten Stewart nie chce już wracać do sagi „Zmierzch”

„Nie tęsknię za sobą sprzed lat” – mówi Kirsten Stewart. Ostatnio mogliśmy ją oglądać w filmie „Seberg”, w którym gra aktorkę-legendę lat 60.
Marta Bałaga
22.05.2020

Nigdy nie czułam się do niczego zmuszana” – mówi Kristen Stewart, gdy spotykamy się w Wenecji. Jak zwykle wygląda trochę chłopięco i ma obsesję na punkcie prywatności. Umawia się ze mną w hotelu położonym przy placu Świętego Marka, a mimo to tak dobrze schowanym, że prawie nie sposób go znaleźć. „Akurat teraz, dzisiaj, po prostu chcę robić filmy. Zawsze byłam przekonana, że mam do tego pełne prawo”. Wychowana w Hollywood Urodziła się w Los Angeles, jej ojciec jest producentem, a matka scenarzystką. Jeszcze jako dziewczynka zagrała z Jodie Foster w filmie „Azyl”. Sześć lat później dostała jedną z głównych ról w sadze „Zmierzch” (2008). To dzięki niej stała się jedną z najpopularniejszych i najlepiej opłacanych aktorek na świecie. Szybko jednak postanowiła zerwać z wizerunkiem uwielbianej Belli Swan. Dzisiaj przyjaciele Kirsten żartują, że nawet nie ma co jej wspominać, że być może wyjdzie nowa książka z tej serii. Już w „The Runaways: Prawdziwa historia” z 2010 roku pokazała swoje niepokorne oblicze jako legenda rocka Joan Jett. Potem tańczyła i szalała w stylowym aucie w teledysku Rolling Stonesów, a jej Królewna Śnieżka nie czekała na księcia, tylko dowodziła armią. Dzięki współpracy z Francuzem Olivierem Assayasem nad dramatem „Sils Maria” (2014) została nagrodzona Cezarem jako pierwsza Amerykanka w historii, nie była jednak w stanie odebrać statuetki, tak bardzo trzęsły jej się ręce ze zdenerwowania. W 2009 roku na oczach milionów widzów upuściła – i zniszczyła – nagrodę MTV. „Całkowicie zgadzam się z opinią, że jestem najbardziej niezdarną osobą na świecie” – przyznawała potem dziennikarzom, którzy słusznie wzięli to za kokieterię. Stewart potrafi bowiem być również pewna...

Czytaj dalej
Adam Driver Star Wars
mat. prasowe

Adam Driver: „Nie jestem taki zły, na jakiego wyglądam”. Jak wyglądała jego droga do „Gwiezdnych wojen”?

Chłopak z prowincji znów walczy o Oscara.
Sylwia Niemczyk
30.12.2019

Śmieje się całym sobą, porusza się susami. Ma za długie ręce, nogi, ponad metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Ale przede wszystkim Adam Driver to niespotykany talent. Będziecie przez niego bać się, poznając kolejną część „Gwiezdnych wojen”, i płakać, oglądając „Historię małżeńską” (Netflix). Adam Driver to od lat nagradzany aktor – za rolę detektywa, który dostał się w szeregi Ku Klux Klanu w filmie „BlackKklansman. Czarne bractwo” zdobył Złoty Glob oraz nominacje do Oscara i nagrody BAFTA. Za występ w serialu „Dziewczyny” trzykrotnie był nominowany do Emmy. Za melodramat „Złaknieni” zdobył Puchar Volpi, przyznawany najlepszemu aktorowi na festiwalu w Wenecji. W tym roku był również nominowany do nagrody Tony za rolę w spektaklu „Spal to” wystawionym przez Hudson Theatre w Nowym Jorku. Adam Driver to aktor wszechstronny „Chciałem kiedyś pojeździć po mieście na rowerze. Nie minęły dwie sekundy, jak zatrzymał mnie patrol, a policjanci spytali, czy mogą sobie zrobić ze mną zdjęcie. Ale przejechałem na czerwonym świetle, więc w sumie to było fair”, wspomina Driver. Mieszka w Nowym Jorku, gdzie nawet największe gwiazdy kina zazwyczaj dają radę zachować anonimowość. Jemu udaje się to coraz rzadziej. Przyznaje jednak, że byłby głupi, gdyby narzekał na swoją pracę. W końcu robi to, o czym marzył. I czasami nie dowierza swojemu szczęściu: może przebierać w ofertach od największych mistrzów kina, czterokrotnie był nominowany do Oscara, publiczność go kocha. Obecnie możemy oglądać go w „Historii małżeńskiej” u boku Scarlett Johansson i w kolejnej odsłonie „Gwiezdnych wojen”.  Czy gra w dramacie obyczajowym, czy filmie przygodowym, czy jest współczesnym młodym mężczyzną, czy bohaterem baśniowym, najczęściej...

Czytaj dalej