Masz konto na FB, Instagramie czy Twitterze? Musisz obejrzeć ten film – otwiera oczy!
„Dylemat społeczny”, Netflix. Fot. materiały prasowe

Masz konto na FB, Instagramie czy Twitterze? Musisz obejrzeć ten film – otwiera oczy!

„Dylemat społeczny” udowadnia, że napędzanie naszego uzależnienia to świadome działanie firm technologicznych, a nie skutek uboczny mediów społecznościowych.
Magdalena Żakowska
17.10.2020

Każda z nas obserwuje na co dzień, jak media społecznościowe wpływają na nasze życie – na to, jak się ubieramy, jakie kosmetyki kupujemy, do jakich restauracji chodzimy, a nawet na to, jakie dekoracje wybieramy na święta i jakie potrawy stawiamy na stole. Posty, które czytamy potrafią wywołać w nas niepokój, frustrację, przygnębienie, a czasem łapiemy się na tym, że straciłyśmy mnóstwo czasu na przeglądanie treści, które kompletnie nas nie interesują. Oglądając dokument „Dylemat społeczny” dowiecie się, jak media społecznościowe wpływają na nasze decyzje i sposób życia, jak przejmują nad nami kontrolę. To dobry punkt startu do tego, żeby zacząć myśleć o bardziej świadomym korzystaniu z tych narzędzi. A może nawet o poście dopaminowym!

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Jesteś produktem

Od momentu wrześniowej premiery „Dylemat socjalny” jest najchętniej oglądanym dokumentem na platformie Netflix. Brytyjski dziennik The Independent nazwał go „najważniejszym dokumentem naszych czasów”. W skrócie dokument opowiada o tym, jak Facebook, Instagram, Twitter, TikTok i inne platformy walczą o naszą uwagę i wykorzystują swoje algorytmy do tego, aby jak najdłużej zatrzymać nas w tych aplikacjach. Po co? Żeby jak najwięcej na nas zarobić. 

Dylemat społeczny, Netflix
Tristan Harris, nazywany sumieniem Doliny Krzemowej. Jeden z bohaterów „Dylematu społecznego”. Fot. materiały prasowe

Jeśli nie płacisz za produkt, to znaczy, że sam jesteś produktem – mówi znane porzekadło z Doliny Krzemowej. W tym wypadku produktem jest nasza uwaga, którą media społecznościowe sprzedają swoim reklamodawcom. Czym więcej uwagi poświęcamy mediom społecznościowym, tym więcej mogą jej sprzedać i tym więcej zarabiają. Nasze uzależnienie to ich większy zysk.

Twórcy dokumentu dowodzą, że manipulowanie ludzkim zachowaniem dla zysku jest jedną z podstawowych zasad funkcjonowania firm technologicznych będących w posiadaniu mediów społecznościowych. Możliwość niekończącego się przewijania postów, ciągłego odświeżania tak, że niezależnie od tego ile razy byśmy nie odświeżali, na górze zawsze pojawią się nowe posty, oraz powiadomienia „push” mają utrzymywać naszą uwagę i zaangażowanie jak najdłużej, uzależnić nas od przeglądania treści na tej samej zasadzie, na której ludzie uzależniają się od jednorękiego bandyty – każde odświeżenie to nowe treści, może tym razem trafi się coś ciekawego? Tymczasem spersonalizowane rekomendacje, które podsuwają nam media społecznościowe, wykorzystują nasze wybory (i dane) po to, aby wpływać na nasze kolejne ruchy. A w ten sposób wystawiają nas jako łatwy łup dla reklamodawców.

„Od 35 lat inwestuję w branże technologiczną” – mówi w „Dylemacie społecznym” Roger McNamee, jeden z pierwszych inwestorów Facebooka. „Przez pierwsze 50 lat istnienia Dolina Krzemowa wytwarzała produkty – hardware i software, a następnie sprzedawała je klientom. To był prosty biznes. Ale od dziesięciu lat największe firmy z Doliny Krzemowej nie sprzedają namacalnych produktów, sprzedają swoich użytkowników”.

Coraz większa inwigilacja

To, że media społecznościowe mogą być uzależniające, że czasem przerażają poziomem inwigilacji swoich użytkowników, nie jest nowością dla nikogo, kto korzysta z Facebooka, Twittera, czy Instagrama. Ale co innego, kiedy alarmują o tym psychologowie i aktywiści – do tego jesteśmy już przyzwyczajeni, a co innego, kiedy wprost do kamery mówi to samo grupa osób, które tworzyły media społecznościowe. Bohaterami „Dylematu społecznego” są ludzie, którzy pracowali na wysokich stanowiskach w tych firmach technologicznych – byli ich współzałożycielami, prezesami, dyrektorami do spraw monetyzacji, szefami działów produktów, projektantami. Łączy ich jedno: wszyscy odeszli z pracy z powodów etycznych. Teraz wyjaśniają w filmie, że szkodliwość mediów społecznościowych, ich uzależniający czy dezinformujący charakter, nie jest błędem, czy niepożądanym skutkiem ubocznym, tylko świadomie programowaną cechą.

Dylemat społeczny, Netflix
„Dylemat społeczny”, Netflix. Fot. materiały prasowe
 

90-minutowy dokument koncentruje się na pułapkach, w które chcą wpuścić nas firmy posiadające media społecznościowe, aby jak najwięcej na nas zarobić i jak najbardziej nas od siebie uzależnić. Anna Lembke, ekspert ds. uzależnień na Uniwersytecie Stanforda, wyjaśnia, że firmy technologiczne wykorzystują dziś ewolucyjną potrzebę mózgu w zakresie relacji międzyludzkich i na tej bazie budują swój kapitał – na przykład wprowadzając możliwość oznaczania innych osób na zdjęciach. Nam wydaje się, że budujemy i podtrzymujemy w ten sposób relację i przyjaźń z innym użytkownikiem, ale dla firmy technologicznej to prosty zysk – oznaczona osoba dostanie powiadomienie o tym, że została oznaczona i z całą pewnością poświęci czas, aby obejrzeć zdjęcie, przeczytać komentarze itd. A ten czas, to dla nich czysty pieniądz.

„Wszystkie twoje działania są dokładnie monitorowane i zapisywane” – mówi Jeff Seibert, były dyrektor do spraw technologii w Twitterze. „Na jakim zdjęciu się zatrzymałaś? Jak długo na nie patrzyłaś? Na podstawie twoich zachowań algorytm buduje twój model. Wie, czy jesteś samotna, czy masz depresję, a nawet to, jak często oglądasz zdjęcia byłych partnerów. Potrafi rozpoznać  jaką masz osobowość, czy zaliczasz się do grupy intro- czy ekstrawertyków, jakie są twoje słabości. Nikt nigdy w całej historii ludzkości nie dysponował taką ilością szczegółowej wiedzy na temat każdego z nas”. 

5 zasad świadomego użytkownika

Twórcy dokumentu przedstawiają także dowody na to, że firmy technologiczne nieodpowiedzialnie wykorzystują swoją władzę polaryzując społeczeństwa uzależniającymi dezinformacjami (dotyczącymi m.in. tego, że Ziemia jest płaska, że szczepionki są śmiertelnie niebezpieczne, a COVID tak naprawdę nie istnieje, rozprowadzając tego typu teorie spiskowe, jak Pizzagate) i przyczyniając się do największych tragedii naszych czasów – od ludobójstwa w Birmie po rosnącą falę samobójstw wśród dzieci.

„Wśród amerykańskich nastolatków nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań na depresję i stany lękowe” – mówi profesor Jonathan Haidt z New York University. „Zaczęło się to między 2011, a 2013 rokiem. Wcześniej co roku około 100 tysięcy młodych dziewcząt trafiało do szpitali w związku z próbami samookaleczenia. Nagle liczba ta zaczęła drastycznie rosnąć – wzrosła o 62 proc. wśród starszych nastolatek w (wieku od 15 do 19 lat) i o 189 proc. wśród młodszych dziewczynek (w wieku od 10 do 14 lat). Niestety podobnie wyglądają statystyki dotyczące samobójstw. Starsze nastolatki – wzrost o 70 proc. w porównaniu z pierwszą dekadą XX wieku, młodsze – wzrost o 151 proc. Okres, w którym liczba samookaleczeń i samobójstw zaczęła gwałtownie rosnąć pokrywa się z momentem pojawienia się ogólnie dostępnych mediów społecznościowych. Pokolenie Z, urodzone po 1996 roku, to pierwsze pokolenie dzieci w historii, które miało dostęp do mediów społecznościowych już w gimnazjum. Telefon stał się ich sposobem na spędzanie wolnego czasu. Dziewczynki porównują się do nierealnych standardów piękna, używają filtrów, bo nie akceptują swojego naturalnego wyglądu. To pokolenie naznaczone brakiem pewności siebie, bardziej niespokojne, delikatne i przygnębione. Mamy do czynienia z prawdziwą zmianą pokoleniową”. 

Dylemat społeczny, Netflix
„Dylemat społeczny”, Netflix. Fot. materiały prasowe

Przejmujemy się tym, co myślą o nas inni. To nasza naturalna cecha ewolucyjna. Ale czy ewolucja zakładała możliwość, że będziemy przejmować się tym, co myśli o nas 2 tysiące osób? Chirurdzy plastyczni stworzyli już nową jednostkę chorobową, którą nazywają „snapchatową dysmorfią”. Coraz częściej zgłaszają się do nich młodzi ludzie, którzy chcą się poddać operacji plastycznej, żeby upodobnić się do swoich własnych selfie, tyle że wykonanych z pomocą filtrów dostępnych w każdej aplikacji.

Pod koniec dokumentu jego bohaterowie formułują kilka prostych zasad, które pozwolą nam bardziej świadomie korzystać z mediów społecznościowych. Tak, abyśmy uchronili siebie i swoje dzieci przed groźbami, które sami kiedyś stworzyli. Po pierwsze: usuń aplikacje, które bezsensownie marnują twój czas. Po drugie: wyłącz wszystkie powiadomienia, już po kilku dniach zorientujesz się, że wcale ich nie potrzebowałaś do szczęścia. Po trzecie: nie oglądaj filmików podsuwanych ci przez YouTube'a, sama decyduj co chcesz oglądać. Po czwarte: czerp wiedzę z różnych źródeł informacji, weryfikuj to, co czytasz, poznaj inne punkty widzenia. I na koniec: zastanów się, czy twoje dzieci powinny używać mediów społecznościowych i w jakim zakresie. Fakt, że prezesi mediów społecznościowych zakazują korzystania z nich swoim dzieciom wydaje się dość znamienny.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
mózg
getty imgages

Post dopaminowy. Wytrzymasz 24 godziny bez smartfona, TV i kawy?

Umowa jest taka: ty zafundujesz sobie samej odwyk od bodźców – wszystkich, a twój umysł odwdzięczy ci się za to lepszą koncentracją, większym spokojem i świetnym samopoczuciem.
Bartosz Janiszewski
24.01.2020

Niby nic. Po prostu na 24 godziny odstawiamy smartfon, komputer, telewizor, także używki, w tym kawę. Do wytrzymania przecież, a jakie korzyści! Dopaminowy post podbija świat. Pytanie, czy to kolejna głupia moda, czy jednak sposób na ograniczenie bodźców, które w nadmiarze nas niszczą. I co to w ogóle jest ta cała dopamina? Znasz to uczucie, kiedy otwierasz przeglądarkę tylko po to, żeby sprawdzić maila, a kończysz dwie godziny później, oglądając film o rzadkich ptakach na YouTubie? Albo zaglądasz do telefonu tylko dlatego, że wyświetliło ci się powiadomienie o nowej Instastories kolegi, który podróżuje po Azji, a chwilę potem, namówiona przez złośliwe algorytmy reklamowe czytasz o premierach 20 seriali, których i tak nigdy nie będziesz miała czasu obejrzeć?  Dlaczego bezustannie gonimy za kolejnymi nowostkami, chociaż żadna z nich nas tak naprawdę nie interesuje? Przecież większość z nas zdaje sobie sprawę z bezsensownej pogoni za pustymi treściami i obietnicami, a mimo to wciąż biegniemy. Jakbyśmy nie mogli się zatrzymać. Dlaczego? Naukowcy nie mają wątpliwości. Za wszystko odpowiedzialne są: węgiel, wodór, tlen i pojedynczy atom azotu. Niepozorna chemiczna substancja, która steruje całym naszym życiem – dopamina. Ten neuroprzekaźnik mają wszystkie ssaki, gady i ptaki, ale żadne zwierzę nie ma go w sobie tak dużo, jak człowiek.  Dopamina odgrywa główną rolę w naszych mechanizmach motywacji, nagrody i przyjemności. W skrócie: kiedy zobaczymy na wystawie przepyszne ciastko, a w sieci mignie nam przecena na piękną sukienkę, dopamina zalewa nasz mózg. To ona motywuje do działania, bo obiecuje nam nagrodę. Oczekiwanie nagrody nazywane jest przez badaczy mózgu pragnieniem. Jeden z głównych objawów depresji, anhedonia, to brak pragnienia....

Czytaj dalej
Pexels.com

Depresja u nastolatka. Jak poznać, że dziecko cierpi?

Kiedy dziecko zaczyna dojrzewać, zmienia się. To naturalny proces. Ale nagłe zmiany zachowania zawsze powinny zwrócić uwagę rodzica.
Sylwia Arlak
09.10.2020

Etap dojrzewania jest trudny zarówno dla dziecka, jak i rodzica, który często nie wie, jak reagować na zmiany w jego zachowaniu. Zastanawia się, czy to „bunt nastolatka”, a może jednak „złe towarzystwo” albo „zgubny wpływ internetu”? Czy powinien odpuścić, przeczekać trudny moment czy może zaostrzyć dyscyplinę? Jak czytamy na stronie forumprzeciwkodepresji.pl, nie ma na to uniwersalnej odpowiedzi. Czasem jednak mogą to być symptomy poważnej choroby — depresji. Szacuje się, że od 10 proc. do 15 proc. młodzieży cierpi z powodu zaburzeń depresyjnych, a niektóre dane wskazują, że objawy depresyjne można stwierdzić nawet u co trzeciego nastolatka. Jedno jest pewne — nagłe zmiany zachowania zawsze powinny zwrócić uwagę rodzica. Depresja u nastolatka. Co powinno zwrócić szczególną uwagę? Jeśli u twojego dziecka występuje większość z poniższych objawów przez co najmniej dwa tygodnie: Drażliwość, chwiejność nastroju, impulsywność, pobudzenie psychoruchowe, Obniżony nastrój, apatia, niechęć do aktywności, które wcześniej sprawiały radość, Wycofanie z relacji z rówieśnikami i rodziną, brak energii, bezczynność, Pogorszenie zdolności intelektualnych: problemy z koncentracją, pamięcią, gorsze stopnie w szkole Zmiana apetytu — jego brak, chudnięcie lub przeciwnie — objadanie się Zbyt mało lub zbyt dużo snu. Nocna aktywność, niechęć do wstawania rano Skargi na nudę, poczucie beznadziei Zaniechanie dbałości o wygląd Krytycyzm wobec siebie, nadwrażliwość z powodu odrzucenia, poczucie winy Nasilone skargi na dolegliwości fizyczne — bóle brzucha, głowy Autoagresja, samookaleczanie się Odurzanie się (alkohol, leki, narkotyki) Zainteresowanie tematyką śmierci i samobójstw. Czytaj...

Czytaj dalej
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Sado-maso perfekcjonizm. Dlaczego czuję potrzebę bycia dobrą we wszystkim?

Wiesz, że nie można być najlepszym we wszystkim. Ale i tak zamiast dać sobie trochę więcej luzu, chcesz być perfekcyjna. Najwyższy czas, żeby z tym skończyć.
Sylwia Arlak
22.07.2020

Perfekcjonizm dotyczy przede wszystkim nas, kobiet. Media społecznościowe uczą nas, że sukces jest jedyną rzeczą, którą warto się dzielić. Pokazują, jak przyjemnie jest „żonglować” karierą, obowiązkami matki i kochanki. Trudno się dziwić, że wciąż bodźcowane komunikatami: „Możesz! Powinnaś!” odczuwamy presję i za wszelką cenę chcemy być najlepsze w każdej dziedzinie naszego życia. I koniecznie chcemy spełnić oczekiwania wszystkim wokół. Kluczem jest życzliwość „Samokrytyczny perfekcjonizm to nic innego, jak intensywne pragnienie bycia dobrym we wszystkim w połączeniu ze zwiększoną wrażliwością na oczekiwania innych ludzi i krytykę, jeśli te nie zostaną spełnione” — wyjaśnia psycholożka dr Meg Arroll, cytowana przez portal The Stylist. „Oskarżamy sami siebie i wątpimy w swoje umiejętności. To dość powszechna cecha, szczególnie u kobiet” — dodaje. Ekspertka przytacza wyniki ankiety przeprowadzonej przez firmę Healthspan. Wynika z niej, że to kobiety spędzają więcej czasu, zamartwiając się, czy to, co robią, jest wystarczająco dobre (robi tak aż 30 proc. kobiet i zaledwie 15 proc. mężczyzn).  Poza tym, że mamy obsesję na punkcie samodoskonalenia, opieramy naszą samoocenę na opiniach innych ludzi. Jak możemy z tym walczyć? „Musimy być świadomi, tego co sobie robimy, bo prowadzi to do wielu schorzeń psychicznych. Możemy częściej odczuwać lęk, albo nawet zachorować na depresję. Ważne, żeby kwestionować negatywne myśli” — wyjaśnia Arroll. Psycholog radzi, aby zamienić takie słowa, jak: „zawsze”, „nigdy”, „nic” „doskonałość” łagodniejszymi, mniej czarno-białymi zwrotami, takimi jak: „czasami”, „ok” i  „wystarczająco dobre”. Życzliwość dla samej...

Czytaj dalej
ile rozkłada się plastik
Getty Images

To już ostatni dzwonek na globalne otrzeźwienie! Zróbmy to, zanim będzie za późno

Dzisiaj życie etyczne znaczy: życie ekologiczne.
Magdalena Żakowska
04.06.2019

Powodzie, upały, susze, znowu powodzie – to nie przyroda oszalała, ale my, ludzie. Bez naszej pomocy Ziemia nie poradzi sobie sama z globalnym ociepleniem. I wcale to nie znaczy,  że wszyscy musimy nagle wywrócić swoje życie do góry nogami. Wystarczą minimalne, właściwie nieodczuwalne zmiany, a każdy z nas ocali takiego żółwia, jak na zdjęciu powyżej. Cały rok segregujesz śmieci, jeździsz do  pracy rowerem, a na zakupy chodzisz z płócienną torbą. Zastanawiasz się dwa razy, zanim kupisz nową sukienkę, bo wiesz, że kupowanie ubrań w sieciówkach oznacza generowanie śmieci. Ale wystarczy, że kupisz bilety lotnicze na wakacje na drugim końcu świata, żeby ktoś życzliwy skomentował to krótkim: „I po co było się tak cały rok starać?”. Bo przecież teoretycznie jedna podróż samolotem do Tajlandii to większa krzywda dla naszej planety niż codzienna jazda samochodem do pracy i te kilkadziesiąt reklamówek, które zużyjesz w ciągu roku na zakupy. Czy to znaczy, że cały twój wysiłek idzie na marne? Po co się starać, jeśli przekreśla to jedna podróż samolotem? Ale czy naprawdę przekreśla?! – Wszyscy jesteśmy hipokrytami. Każdy z nas ma coś na sumieniu – mówi filozofka, profesor UMK w Toruniu Ewa Bińczyk. – Nie jesz mięsa, ale nosisz skórzane buty. Sprzedałeś samochód i  używasz roweru, ale latasz samolotem i kupujesz ubrania w tanich sieciówkach, uszyte w łamiących prawa człowieka fabrykach w Bangladeszu. I tak dalej, i tak dalej. Często podświadomie szukamy argumentów, które nas usprawiedliwią i zwolnią z obowiązku myślenia o tym, jaki świat zostawimy naszym dzieciom. A  przecież nie wszyscy muszą się zmieniać w stu procentach. Jeżdżąc rowerem, zachęcasz do tego innych. To już dużo. Dyskomfort,...

Czytaj dalej