Maria Koterbska i Jan Frankl: „Rozłąki były dla nas torturą. Gdy tylko mogłam, pędem wracałam do domu”
East News

Maria Koterbska i Jan Frankl: „Rozłąki były dla nas torturą. Gdy tylko mogłam, pędem wracałam do domu”

Maria Koterbska w trasie bywała częściej niż w domu. Jej mąż, Jan Frankl, był jej największym fanem. Przeżyli ze sobą ponad 80 lat.
Sylwia Arlak
09.02.2021

Poznali się jeszcze w czasie wojny w ich rodzinnym mieście – Bielsku-Białej. Choć Maria Koterbska udawała, że nie jest zainteresowana Janem Franklem, on nie odpuszczał. Zaiskrzyło między nimi, gdy Maria trafiła do szpitala z zapaleniem wyrostka robaczkowego. Jan odwiedzał ją, przynosił kwiaty i pocieszał. Od tamtej pory byli nierozłączni.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Przełożyli podróż poślubną o… kilka lat

Pobrali się w 1950 roku w kościele Opatrzności Bożej w Bielsku-Białej, po siedmiu latach znajomości. Ona najpierw musiała zdać maturę, on po wojnie został studentem Politechniki Łódzkiej. Zamieszkali w kamienicy, którą zbudował jej dziadek. Nigdy nie zdecydowali się na przeprowadzkę, choć mieli wiele propozycji z Warszawy. To w Bielsku-Białej czuli się jak u siebie, a kiedy urodził się ich jedyny syn, Romek, chcieli, żeby dorastał w bardziej „przyjaznym” środowisku.

Choć Koterbska i Frankl pochodzili z dwóch różnych światów (ona w latach 70. była wielką gwiazdą, jej przeboje m.in. „Parasolki” czy „Augustowskie noce” nuciła wtedy cała Polska, on był inżynierem), mieli dla siebie wiele zrozumienia. Koterbska często podkreślała, że rodzina jest dla niej najważniejsza i chce spędzać z nią jak najwięcej czasu. Po koncertach od razu wracała do domu. Ale bywały lata, kiedy praktycznie nie schodziła ze sceny. Frankl nigdy się nie skarżył. Nie obraził się nawet wtedy, gdy musieli przełożyć podróż poślubną o… kilka lat.

Czytaj też: Krzysztof Kowalewski i Agnieszka Suchora: przelotny romans okazał się wielką miłością

„Z wielu rzeczy musiałam zrezygnować na rzecz sztuki. Tysiące pokonanych kilometrów. Ciągły pośpiech. Wydaje mi się jednak, że udało mi się pogodzić te dwa światy. […] Kariera sprawiła, że prywatne życie miałam wywrócone do góry nogami. Nie było mnie miesiącami w domu, kursowałam między jednym miastem a drugim. Niezliczone koncerty w kraju, zagraniczne tournée, nagrania, występy na festiwalach, wywiady – który mąż by to zniósł? Oczywiście mój kochany Janek!” – mówiła artystka w jednym z wywiadów, a w innym dodała:

„Moja kariera z pewnością nie byłaby tak wyjątkowa, gdyby nie rodzina, kochający Janek, czekający na mnie dom. Rozłąki były dla nas torturą i kiedy tylko mogłam, pędem wracałam do Bielska. Po powrotach z wojaży nabierałam sił, dochodziłam do siebie po męczących podróżach. Starałam się wykorzystać każdą wolną chwilę, żeby dać Romkowi poczucie, że dorasta w normalnej rodzinie”.

Jedni koledzy mu zazdrościli takiej żony, drudzy współczuli

Syn mocno przeżywał każdą rozłąkę z mamą „Był czas, gdy mama była cały czas w trasie. Bywało tak, że w ciągu roku spędzała w domu 28 dni. Po przyjeździe z dawnego Związku Radzieckiego miała po tygodniu kolejny wyjazd na trzy miesiące do Stanów Zjednoczonych. Pamiętam, że nie chciałem mamy puścić i położyłem się na progu drzwi. Bardzo mi jej brakowało” – opowiadał Roman Frankl.

Mąż był największym fanem artystki. Przez lata zbierał wszelkie doniesienia prasowe o jej twórczości. „Przez całe życie skrupulatnie zbierał recenzje, zdjęcia, plakaty i wywiady ze mną. To właśnie on dbał, by nic mi nie umknęło” – opowiadała. On też bardzo tęsknił. Kiedy pewnego dnia po długiej nieobecności wróciła ze Stanów Zjednoczonych, Frankl zamknął się w łazience. Nie chciał, żeby żona dowiedziała się, że płacze ze wzruszenia. „Tak się cieszyłam na nasze spotkanie, a on ciągle siedzi w tej łazience. Dopiero potem się okazało, że po prostu miał łzy w oczach i nie chciał tego pokazać” – wspominała dama polskiej piosenki.

Gdy wracała z trasy, od razu zamieniała się w gospodynię domową. Gotowała (jak sama mówiła „wyśmienicie”), sprzątała, odrabiała lekcje z synem, a potem znowu gnało ją w świat. „Tego małżeństwa było może z dziesięć lat, bo żona ciągle wyjeżdżała. A jak zostawałem sam, jedni koledzy mi współczuli, a drudzy mówili, że ja to mam dobrze, bo mogę robić, co chcę i nikt w domu nie zrobi mi awantury” – śmiał się mąż piosenkarki.

Oboje przyznawali, że nie znają sekretu udanego związku. „Trzeba po prostu dobrze wybrać. Ja wybrałam anioła” – tłumaczyła artystka w jednym z wywiadów, a w innym dodała: „Ja jestem piorun, a on jest spokój, który wszystko łagodzi. W ten sposób powinny się dobierać małżeństwa”. Dla niego bardzo ważny był też humor. „Tego nie brakło nam nigdy” – podkreślał.

Czytaj też: Alina Janowska i Wojciech Zabłocki: „Życie bez miłości jest nic niewarte”

Żelazna dama

Kiedy Frankl podupadł na zdrowiu, Koterbska poświęcała mu każdą chwilę. „Mąż wychowywał syna, gdy ja koncertowałam. Teraz odwdzięczam mu się za to. Jan miał udar i od tamtej pory nie chodzi. Pielęgnuję go. Nie jest mi łatwo, ale nie poddaję się. On był taki kochany” – wyznała w wywiadzie dla „Twojego Imperium”. Małżeństwo mogło liczyć na wsparcie najbliższych. „Ja już nie wychodzę z domu. Przyjaciele czasami zabierają mnie na zakupy, do lekarza samochodem. Mogę o sobie powiedzieć, że jestem żelazną damą. Udaję, że mam siłę” – mówiła w rozmowie z „Faktem”.

Jan Frankl zmarł w lutym 2020 roku. „Rodzice byli razem przez prawie 80 lat. Bardzo się kochali. Mama bardzo przeżyła jego śmierć, mimo że byliśmy przygotowani na jego odejście. Tata 10 lat przed śmiercią miał udar i jeździł na wózku. Mama się nim zajmowała. Spędzali z mamą wiele godzin na rozmowach, żartach i czytaniu książek. […] Strata osoby, z którą spędziło się tyle lat, musi być straszna” – mówił Roman Frankl.

Maria Koterbska zmarła w styczniu 2021 roku po walce z chorobą nowotworową. Miała 96 lat. Jej syn mówił, że walczyła do samego końca i nie opuszczał jej dobry humor. Tuż przed śmiercią śpiewała personelowi szpitala swoje utwory.

Czytaj też: Joanna Trzepiecińska i Janusz Anderman: była wpatrzona w niego jak obraz, później walczyła o przetrwanie

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Wisława Szymborska
mat. prasowe

Wisława Szymborska, Ichna, Wisełka: „Czasami jestem podobna do siebie, a czasami nie”

Wisława Szymborska, pierwsza dama polskiej poezji, nie chciała opowiadać o swoim życiu i nie lubiła, gdy się o niej rozpisywano. Wolała, żeby mówiły za nią jej wiersze.
Sylwia Arlak
24.11.2020

O tym, że otrzymała nominację do literackiej Nagrody Nobla, dowiedziała się od dziennikarzy (była wówczas jedyną noblistką w historii, która poznała werdykt jeszcze przed oficjalnym komunikatem). Wypoczywała w pensjonacie Astoria w Zakopanem, gdy odwiedzili ją znajomi reporterzy. „Fotograf Adam Golec — już po ogłoszeniu wiadomości — uwiecznił na wspaniałych zdjęciach nieoficjalny wizerunek świeżo upieczonej noblistki: naprawdę zaskoczonej, roześmianej, z papierosem w ręce i z włosami w nieładzie. (…) Wisława Szymborska wyszła do dziennikarzy w rozciągniętym białym swetrze i w malinowej spódniczce wątpliwej urody. Była na wakacjach i stroje miała wakacyjne” — czytamy w książce Joanny Gromek-Illg „Szymborska. Znaki szczególne. Biografia wewnętrzna”. W 1996 roku wraz z upragnionym Noblem przyszła sława, która dla Szymborskiej była utrapieniem. „Dla niechętnie udzielającej się publicznie poetki szczególnie męcząca była rosnąca z dnia na dzień popularność. Stała się znana i rozpoznawalna, jej zdjęcia publikowały gazety, w telewizji co rusz pojawiały się poświęcone jej materiały, radio nadawało jej wiersze czytane przez popularnych aktorów. Jednym słowem — była sławna, jak gwiazdy filmowe w latach jej młodości, dla niektórych była » celebrytką « , ale też wiele osób nieczytających na co dzień poezji zachwyciło się jej wierszami” — pisze w swojej książce Gromek-Illg. Ludzi jednak interesowało też życie prywatne poetki. Chcieli wiedzieć, czy ma męża i dzieci. A jeśli nie, dlaczego? Jak mieszka i co robi w czasie wolnym? W miesiąc musiała udzielić więcej wywiadów, niż przez całe dotychczasowe życie. Jej przyjaciele z uśmiechem mówili o „tragedii sztokholmskiej”. Szymborska odetchnęła z ulgą, gdy po...

Czytaj dalej
Anna Jantar / East News

Natalia Kukulska o mamie, Annie Jantar: „Nikt mi nie powiedział, że mama zginęła…”

„Nikt mi nigdy nie powiedział, że mama zginęła, odeszła na zawsze. Gdy na lotnisku, trzymając bukiet frezji, nie doczekałam się przylotu mamy i spotkania z nią… to tak jakby czekanie na jej powrót przeciągnęło się do teraz”, pisze Natalia Kukulska w 70. urodziny swojej mamy Anny Jantar.
Anna Zaleska
09.06.2020

Gdyby nie wielka tragedia, która wydarzyła się 14 marca 1980 roku, Anna Jantar kończyłaby dziś 70 lat. Cieszyłaby się sukcesami córki, trójką wnucząt i miałaby pewnie poczucie spełnienia patrząc wstecz na życie wypełnione niezapomnianymi przebojami, koncertami granymi na całym świecie i wyrazami uwielbienia fanów. Książka Marcina Wilka „Tyle słońca. Anna Jantar. Biografia” (Wydawnictwo Znak) to biografia wyjątkowej kobiety. „Ania całą sobą niosła aurę słońca”, wspominała ją Halina Frąckowiak. Zarazem była utalentowaną piosenkarką, pracowitą, skoncentrowaną na tym, by spełniać swoje marzenia. Jej życie zakończyło się w szczytowym momencie kariery, na pogrzeb przyszło 40 tysięcy ludzi, nad grobem przemawiał Daniel Olbrychski, kilka kobiet zemdlało. Przebój „Nic nie może przecież wiecznie trwać” nabrał nowego sensu. Drugie wydanie biografii legendarnej piosenkarki ukazało się właśnie teraz, w rocznicę jej 70. urodzin, wzbogacone o wzruszający wstęp napisany przez córkę artystki,  Natalię Kukulską. Jego fragmenty publikujemy poniżej, razem z fragmentami opowieści o Annie Jantar (wtedy jeszcze Hani Szmeterling) z czasu, gdy miała tyle lat, co teraz jej wnuczka, Ania. Marcin Wilk w swojej biografii nie ogranicza się tylko do czasu, kiedy Anna Jantar, była już sławną piosenkarką, w swojej opowieści cofa się do jej okresu nastoletniego, kiedy 14–15-letnia Hanka wbrew zakazom mamy zaczyna się malować, eksperymentuje z modą, spotyka się z przyjaciółkami, flirtuje z chłopakami i rozrabia na lekcjach. Jej życie  odmieniło spotkanie z zespołem Szafiry: czterema chłopakami, którzy początkowo chcieli być jak Beatlesi, ale potem uznali, że przydałaby im się wokalistka. Potem wydarzają się jeszcze dwa przełomowe momenty. Jeden: Ania...

Czytaj dalej
Kadr z filmu

Przegapiłaś te komedie w kinach? Teraz możecie nadrobić zaległości

Pasjami oglądacie komedie, ale zeszłoroczne premiery gdzieś wam umknęły? Na pomoc przychodzą popularne serwisy streamingowe. Nasze propozycje umilą wam nie jeden wieczór.
Sylwia Arlak
20.05.2020

Komedie (nie tylko romantyczne) to idealny przepis na wieczór. eraz możemy nadrobić zaległości. Najlepsze komedie 2019 roku obejrzymy na popularnych serwisach streamingowych. Od którego filmu zaczniecie? „(Nie)znajomi”, Player.pl Najpierw był włoski „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” w reżyserii Paolo Genovese, potem jak grzyby po deszczu, zaczęły pojawiać się remaki hitowej produkcji. W ubiegłym roku w końcu doczekaliśmy się także polskiej wersji. Podobnie jak w oryginalne, film opowiada o grupie przyjaciół, która podczas wspólnej kolacji postanawia zagrać w niebezpieczną grę. Wszystkie rozmowy telefoniczne odbywają w trybie głośnomówiącym, a przychodzące SMS-y odczytują na głos. Choć jedni zachowują pokerową twarz, a drudzy co chwila nerwowo spoglądają na telefon — wszyscy, poza tylko jedną bohaterką (która wymyśliła zabawę) — mają coś do ukrycia. Historię udało się dostosować do polskich realiów, a z włoskich oryginałem łączy go nie aktorka Katarzyna Smutniak, ale i spora dawka humoru. Bywa słodko, ale i bardzo gorzko. „Historia małżeńska”, Netfliks Wybór „Historii małżeńskiej” do tego zestawienia, dla wielu z was może być kontrowersyjny. Zgadzamy się, że produkcja Netfliksa klasyczną komedią nie jest. Ba, zdecydowanie więcej tu scen dramatycznych. Historia rozpadającego się na naszych oczach małżeństwa Nicole (Scarlett Johansson) i Charliego (Adam Driver), poruszyły największego twardziela. A jednak ciepłych, radosnych scen w filmie nie brakuje. I chyba tylko dzięki tym krótkim momentom rozluźnienia, widzowi nie pęka serce. Johansson i Driver stworzyli duet, jakiego nie było od lat.  „Jak romantycznie”, Netfliks Rebel Wilson ma w sobie tyle uroku, że każdą produkcję zamieni w złoto. W...

Czytaj dalej
East News

Jacqueline Kennedy miała urodę, inteligencję i wdzięk. Zabrakło jej tylko szczęścia

Życie Jacqueline Kennedy toczyło się w cieniu najpotężniejszego mężczyzny na świecie – nawet po jego śmierci.
Sylwia Arlak
12.08.2020

Przedostatni tydzień listopada 1963 roku, godzina 12:29. W Teksasie zebrał się już tłum mieszkańców, wszyscy chcieli zobaczyć ukochaną parę Ameryki. Jadąca na przednim siedzeniu odkrytej limuzyny Nellie Connally, żona gubernatora Teksasu, odwraca się do siedzącego z tyłu Johna Fitzgeralda Kennedy'ego i mówi: „Panie prezydencie, nie zaprzeczy pan, że Dallas pana kocha!”. Minutę później pada pierwszy strzał. Prezydent chwyta się za gardło, a oszołomiona żona Jacqueline Kennedy obejmuje go. Zamachowiec oddaje kolejny strzał. Prezydent traci przytomność i osuwa się na siedzenie. Nie żyje. Jacqueline nie zdejmuje zakrwawionej chanelki aż do powrotu do Białego Domu, następnego dnia rano. „Niech wszyscy widzą, co zrobili Johnowi” – mówi. Jacqueline Kennedy Jacqueline Bouvier Kennedy Onassis urodziła się 28 lipca 1929 roku w Southampton w stanie Nowy Jork. Jej matka miała irlandzkie korzenie, a ojciec John Vernon Bouvier III pochodził z wpływowego, starego roku francuskiego. Jej rodzice rozwiedli się w 1936, po tym, jak Bouvier, nałogowy hazardzista, roztrwonił cały majątek. Ale matka Jackie umiała zadbać o siebie i córki (Jackie miała jeszcze o cztery lata młodszą siostrę, Lee, późniejszą żonę polskiego księcia Stanislava Radziwiłła). Już sześć lat później wyszła za mąż za Hugha Auchinclossa, który zapewnił paniom jeszcze większe luksusy. Jackie była bystrym, ciekawskim i psotnym dzieckiem. „Kochane dziecko, najładniejsza dziewczynka, bardzo mądra, dusza artystyczna, dusza diabła” — opisywał ją lata później jeden z nauczycieli. Chodziła na balet i lekcje francuskiego. Podobnie jak jej matka, uwielbiała jeździć konno, w wieku 11 lat wygrała nawet ogólnokrajowe zawody jeździeckie juniorów. Miała dostęp do najlepszych...

Czytaj dalej