Małgorzata Szumowska: „Życie jest brutalne i nie do zniesienia”
Isabella De Maddalena/LUZ’
#czytajdlaprzyjemności

Małgorzata Szumowska: „Życie jest brutalne i nie do zniesienia”

„Być może dlatego nie lubię już udzielać wywiadów.”
Grzegorz Kapla
04.01.2019

Darujmy sobie pytania o rodziców i jak to jest przyjaźnić się z byłymi – zaczyna rozmowę Małgorzata Szumowska. Na szczęście znów zrobiła film, o którym chce się rozmawiać. Co opowiedziała Grzegorzowi Kapli?

 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

O życiu i śmierci:

„Nie mam pojęcia, co się dzieje z człowiekiem po śmierci. To są te pytania, te lęki. Nie zastanawiam się nad tym, od kiedy zrozumiałam, że najważniejsze jest to, co dzieje się tu i teraz. Ten moment trzeba przeżyć jak najbardziej, a nie zaprzątać sobie głowę tym, co będzie, czy też czego nie będzie po śmierci. Nie warto się rozpraszać, bo wtedy ginie nam z oczu to, co najważniejsze. Moi rodzice nie żyją od 11 lat. Więc już tego nie przeżywam. Nie jestem sentymentalna.”

 

O sztuce filmowej:

„Na tym polega sztuka, że każdy może sobie interpretować film, jak chce, a ja nie muszę mówić: Wiesz, zrobiłam taki film z pozytywnym przesłaniem, w którym miłość zwycięża, nawet w takim złym świecie, jak nasz”.

 

O współczesnym świecie

„Ludzie potrzebują fasady, która pozwoli im przeżyć, mimo lęku. Dlatego tworzą sobie iluzje. A ci, którzy je tracą, muszą tę potrzebę przekuwać w twórczość. Zostają artystami. Inaczej by zwariowali. Uważam, że życie jest brutalne i nie do zniesienia.Terroryści mordują redakcję „Charlie Hebdo”, a dzieci muzułmanów, których ściągnięto do Francji jako tanią siłę roboczą, nie mają pracy. Życie stało się brutalne i nie pozwala na łatwe odpowiedzi. Być może dlatego nie lubię już udzielać wywiadów. Coraz więcej jest spraw, których nie da się rozstrzygnąć. ”

 

O poglądach

„Nie mam skrystalizowanych poglądów i dlatego nie umiem wyrażać jednoznacznych opinii. W Polsce każdemu się przykleja łatkę, więc mnie przykleili „kontrowersyjna”. Ludzie potrzebują czuć się bezpiecznie, więc szufladkują i doklejają etykiety. Mój film „Body/Ciało” nie jest publicystyczny, ale nie da się łatwo zaszufladkować. Trafi także do tych, którzy źle się czują w temacie miłości homoerotycznej. A bez rozumienia tej sfery nie da się odczytać „W imię…”.

 

O poszukiwaniu własnego stylu

„Młoda kobieta ma przecież o seksualności nikłe pojęcie. Problem w tym, że w Polsce pokutuje przesąd, że atrakcyjność kończy się po 25. roku życia. Na świecie jest inaczej. Kiedy miałam 20 lat, ubierałam się dla chłopaków. Byłam fajną dziewczyną i miałam wielu narzeczonych, ale kiedy o tym dzisiaj myślę, to było przede wszystkim męczące. Teraz nie robię już nic, żeby się podobać, a jeśli już, to wolę się podobać kobietom w moim wieku, które potrafią docenić coś, co ja nazywam stylem. Gdy byłam młodziutka, to szukałam własnego stylu. Kupowałam w hotelach „Vogue’a” za ciężkie pieniądze i próbowałam to naśladować. Ale miałam uczucie niespełnienia. A teraz już nie mam tego uczucia. Teraz doskonale wiem, co mam na siebie włożyć i co robić, żeby czuć się dobrze. We Francji albo w Skandynawii ceni się dojrzałe kobiety. Bo one są atrakcyjne.

 

O stosunku do siebie

„Z atrakcyjnością jest tak, że człowiek musi lubić siebie. Poza tym trzeba lubić sprawiać sobie przyjemności, a nie tylko dzieciom. Życie jest bardzo krótkie. Trudno być atrakcyjnym, jeśli się siebie nie lubi i nic się dla siebie nie robi. Ja od lat uprawiam jogę. To jest moja przestrzeń i choćby się waliło, paliło, zawsze znajduję godzinę, żeby rozłożyć matę i ćwiczyć. Nawet na planie. Moja ekipa o tym wie i jeśli tylko jest moment, ćwiczę. Rozumieją to także dzieci. Nawet moja dwuletnia córka wie, że jest czas, który mama ma dla siebie. Bierze swoją matę i się na niej bawi. Dzieci takie sprawy doskonale rozumieją. Uczą się, że każdy człowiek ma prawo do własnego czasu. Ale kobiety często o tym zapominają. Wypełniają powinności i spełniają obowiązki. We Francji kobiety są zupełnie inne. Imponują mi tym.

 

O różnicy między Polkami a Francuzkami

„Francuzki robią to, na co w danym momencie mają ochotę. Nas tu skutecznie Kościół takiej postawy oduczył, tu trzeba się poświęcać dla innych, są tradycje, jest rodzina, a potem daleko, daleko to, na co masz ochotę. Poza tym są naturalne. Nie farbują włosów, nie wstrzykują botoksu i innych rzeczy, bo wcześniej czy później to fatalnie wygląda. Jeśli mają kupić sobie sześć swetrów średniej jakości, to wolą kupić jeden, droższy, raz na pół roku, ale dobrej jakości. Piją wino, palą papierosy, ale dwa albo trzy dziennie, nie z nałogu, ale dla sznytu. Babcie uczą wnuczki, jak o siebie dbać. Żadna Francuzka sobie nie pozwoli wyskubywać brwi. Atrakcyjne są gęste i naturalne. Jeżeli trzeba wybrać krem albo puder, to Francuzka wybierze krem, bo jeśli masz ograniczony budżet, to stawiasz na pielęgnację.”

 

O przyjaźni w pracy

„Wojciech Smarzowski, Michał Englert, Jacek Drosio, Paweł Dylik, Paweł Żelazko… – To moja filmowa rodzina. Wielkie chłopy. W przerwach opowiadają te swoje obrzydliwe, seksistowskie dowcipy, które niestety mnie rozśmieszają. Wielu ważnych spraw się nauczyłam przy tym wózku na temat świata i na temat człowieka. Gdyby kto pytał, jestem feministką, której zupełnie nie przeszkadzają ich antyfeministyczne dowcipy. Bardzo mnie śmieszą. Lubią się ze mnie pośmiać. Ale ufam im do tego stopnia, że jesteśmy jak maszyna. Jak automat. Rozumiemy się bez słów. Bez żadnego pieprzenia, mówię tylko, że chcę, żeby wyszło tak i tak. Oni rozumieją.

Najbardziej liczy się przyjaźń. To jest wartość, na której można budować. Z niej wynika zaufanie. Równie ważną wartością jest pasja. Sprawia, że inne problemy odchodzą w cień. My mamy pewność, że tworzymy dream team, a sukcesy na festiwalach na świecie poświadczają, że tak właśnie jest. Pracujemy nad tym, żeby nasze filmy były coraz lepsze. To jest cel istotniejszy niż jakieś małostkowe sprawy. Nauczyliśmy się, że tak powinno być. I dlatego możemy sobie ufać bez reszty.”

O młodości

„Byłam ładną dziewczyną. Gdy miałam 16 lat, byłam modelką czasów transformacji! Zrobiłam sobie kilka sesji w stylu: trwała, długa suknia, szpilki, futro i limuzyna. Total boska wiocha lat 90.! Ale kiedy zdawałam do Szkoły Filmowej, byłam obcięta na łyso, miałam 10 kg więcej niż dzisiaj i pełno kolczyków. A i tak się podobałam. Bo wiesz co? Jeśli siebie lubisz i szanujesz – jesteś atrakcyjny. Wyobrażasz sobie, że jestem jedną z tych dziewczyn, które pytają w kółko: „A kochasz mnie, a podobam ci się, a na pewno mnie nie zdradzisz ”. No ile byś wytrzymał z kimś takim? To przecież strasznie musi męczyć mężczyzn.”

 

Rozmowa z Małgorzatą Szumowską ukazała się w „Urodzie Życia” 3/2015

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
szumowska
East News

Małgorzata Szumowska: „Jestem za rewolucją kobiet”

„Jako reżyserka osiągnęłam więcej niż wielu mężczyzn. Dużo większym kosztem, nakładem pracy” – mówi Małgorzata Szumowska. Jej film „Córka boga” już na Netfliksie.
Marta Strzelecka
27.05.2020

Na Netflix trafił właśnie najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej „Córka boga” („The other lamb"). To pierwszy anglojęzyczny film reżyserki, który został świetnie przyjęty m.in. na festiwalu w Toronto. Małgorzata Szumowska jest jedną z najważniejszych polskich reżyserek, laureatką Europejskiej Nagrody Filmowej. Jej filmy, np. „Sponsoring,” czy „W Imię” niepokoją, idą pod prąd, podważają stereotypy, często podejmują trudne, ale bardzo aktualne tematy. W 2018 roku na festiwalu w Berlinie została laureatką Srebrnego Niedźwiedzia za film „Twarz”. Powiedziała nam wtedy, że chce maksymalnie wykorzystać najlepszy czas w karierze: „W tym zawodzie następuje on zazwyczaj po 45. roku życia. Wtedy człowiek jest dojrzały, wie, o czym chce opowiadać, ma jakieś doświadczenie. Mam poczucie, że to jest właśnie ten moment”. Marta Strzelecka: Przy okazji Twojego filmu „Twarz” mówiono, że patrzysz na innych z góry. Słyszałaś taką opinię po premierze? Małgorzata Szumowska : Nie. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak dobrych recenzji po premierze na festiwalu, więc byłam bardzo zadowolona. To zabawne. Film „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” nie jest chyba obraźliwy dla Amerykanów dlatego, że pokazuje ich jako rasistów, homofobów, niezbyt mądrych, zaściankowych? Od tego jest sztuka, żeby przejaskrawiać problemy, a nawet je wytykać. Ale poza tym to jest dość normalne, że osiągasz sukces i pojawia się krytyka. To nie jest bolesne? Na początku drogi tak, teraz już nie. Teraz to część mojej pracy. A dlaczego twoim zdaniem ludzi boli, że pokazujesz mieszkańców polskiej wsi jako skrajnie nietolerancyjnych, zakłamanych, pozbawionych ambicji? „Twarz” jest obrazem uproszczonym, bajką, satyrą. Nie wszyscy są...

Czytaj dalej
Ewa Chodakowska
fot. Robert Wolański

Ewa Chodakowska: „Dostałam bezwarunkową nieskończoną miłość” 

Zmieniała swoje życie przynajmniej siedem razy, ale wiedziała, że cokolwiek się wydarzy, może liczyć na najbliższych. „Jestem absolutnie pewna, że w tym tkwi źródło mojej siły i sekret mojego sukcesu”, mówi trenerka.
Magdalena Felis
04.06.2020

Nauczyła nas dbać o siebie. Więcej – nauczyła nas walczyć o siebie. Nie ocenia, nie krytykuje. Stara się uświadomić Polkom, że każdego dnia mają prawo znaleźć, chociażby pół godziny dla siebie. „To jest normalne, że kobieta ma czas dla siebie, że realizuje swoje pasje. To jest jej czas – ona nikomu go nie zabiera.” – mówi Ewa Chodakowska . Sama stawia na „oświecony egoizm” i przyznaje: „Jestem dla siebie najważniejsza”.  Polki z jednej strony ją za to podziwiają, z drugiej piętnują. Wypominają, że w wieku 37 lat wciąż nie zdecydowała się na macierzyństwo. Trenerka w końcu odpowiedziała wszystkim na swoim Instagramie: „Co chwila dostaję bęcki za to, że nie jestem mamą . Wiele osób próbuje mi dać do zrozumienia, że jestem niekompletna, że jestem niewystarczająca.”. I ucina spekulacje: „To nie tak Kochane, że latami staram się o dziecko którego nie mogę mieć. To jak wygląda moje życie, jest moim świadomym wyborem. ”. O takich wyborach, o miłości do rodziny i męża oraz o tym, jak ważne w jej życiu są relacje z kobietami, Ewa Chodakowska opowiedziała Magdalenie Felis. Magdalena Felis: To jak to jest z tymi Polkami? Lubią się czy nie lubią? Ewa Chodakowska: A Brytyjki, Greczynki, Włoszki? Nie widzę żadnej różnicy między Polkami a innymi Europejkami. Co więcej, moje greckie koleżanki często mówią mi z zazdrością: „Wy, Polki, tak się zawsze wspieracie! Nie to, co Greczynki...”.  Dobrze jest spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Myślę, że kobieta zaprzyjaźniona sama z sobą nie uderza bezinteresownie w inną. I to nie ma nic wspólnego z narodowością. Jeżeli doszukujemy się w ludziach zła, ktoś nas ciągle denerwuje, na przykład tym, że...

Czytaj dalej
Danuta Wałęsa
Magdalena Łuniewska/Buku Team

Danuta Wałęsa: „Zostałam sama z ośmiorgiem dzieci”

Rok temu skończyła 70 lat, niedawno razem z byłym prezydentem Polski obchodzili 50. rocznicę ślubu. – Ale małżeństwem z Wałęsą byliśmy tak naprawdę tylko 11 lat – mówi Danuta Wałęsa, Pierwsza Dama wolnej Polski. – Polityka okazała się naszym przekleństwem.
Magdalena Żakowska
31.08.2020

„Czasem zastanawiam się, jak dałam radę. Przecież ja co dwa lata rodziłam dziecko! Byłam wiecznie zmęczona. Długo walczyłam o małżeństwo. Prosiłam, tłumaczyłam, krzyczałam, płakałam. Ale nie udało się. Polityka wciągnęła mojego męża jak narkotyk. Dziś już tylko ze mną mieszka” – mówi I Prezydentowa II RP.  Magdalena Żakowska: Jak pani zapamiętała 1989 rok? Danuta Wałęsa: Nie chcę o nim pamiętać. Nigdy nie lubiłam polityki, chociaż byłam do niej na siłę wciągana. Z dzisiejszej perspektywy Czerwiec '89 to dla mnie gorzkie wspomnienie. Mąż poświęcił się wtedy polityce, moje dzieci nie miały ojca, ja nie miałam męża i mam poczucie, że ta ofiara była po nic. W książce pisała pani, że marzy pani o tym, żeby mąż i ojciec do was wrócił. Spełniło się? Nie. Teoretycznie 8 listopada będziemy obchodzili z mężem 50. rocznicę ślubu, ale tak naprawdę małżeństwem byliśmy tylko 11 lat. Bo od Sierpnia ’80 jego w zasadzie interesowała już tylko polityka. W jakimś sensie ojciec opuścił nasze dzieci i odszedł wtedy od rodziny. Trochę stał się w naszym domu gościem. A jak już był, to nie lubił słuchać o problemach.  Marzyłam o tym, żeby wrócił nie tylko dla siebie, także dla dzieci – żeby poczuły wreszcie, że mają ojca. Ale mąż nie potrafi odciąć się od polityki. Ma swój świat, który wciągnął go jak narkotyk. Moja książka nosi tytuł „Marzenia i tajemnice”. Marzenie się nie spełniło, a tajemnicą pozostaje dla mnie, dlaczego on nie chciał w jakiś sposób podzielić się z nami swoim czasem. Dziś już tylko ze mną mieszka. A przez te 11 lat, zanim polityka wkroczyła w wasze życie, byliście szczęśliwą rodziną? Choć męża co chwilę wyrzucali z pracy, a ja byłam albo w ciąży, albo właśnie urodziłam...

Czytaj dalej
Fot. Anna Powałowska

Natalia Lesz o swoich filmach życia: od dramatu „Czarny łabędź” po thriller „American Psycho”

Natalia Lesz sama przez osiem lat chodziła do szkoły baletowej, film „Czarny łabędź” przypomniał jej więc wszystko, czego sama doświadczyła. A w „American Psycho” zobaczyła przerażający portret wielu Amerykanów, których poznała podczas pobytu w Stanach.
Anna Zaleska
27.08.2020

Natalię Lesz, aktorkę i piosenkarkę, w przyszłym roku zobaczymy w budzącym już teraz wielkie zainteresowanie filmie „Gierek” w reżyserii Michała Węgrzyna. Co ciekawe, powierzono jej również zrobienie muzyki do tej produkcji. Powstanie sześć piosenek w stylu lat 70., w planach jest wydanie soundtracka. Tymczasem Natalia opowiada nam o filmach swojego życia, które wywarły na niej największe wrażenie, głęboko poruszyły i zapisały się w jej pamięci: *** „Między słowami” reż. Sofia Coppola (USA – Japonia, 2003 r.) Spodobały mi się „Przekleństwa niewinności” Sofii Coppoli, potem trafiłam na „Między słowami”. W jej filmach czuję dużą dozę delikatności. Sposób opowiadania historii jest inny niż gdyby reżyser był mężczyzną. W „Między słowami” postaci grane przez Scarlett Johansson i Billa Murraya – młoda mężatka nieszczęśliwa w małżeństwie i starzejący się aktor – to dwoje ludzi zagubionych w Tokio, ogromnym mieście, które nie do końca rozumieją. Bardzo mi się podobała nić porozumienia, która się między nimi zawiązuje. Subtelne uczucie, do końca niezwerbalizowane. Cały film wydaje mi się zaś trafną metaforą dzisiejszego świata, w którym wszystko dokoła nas pędzi, a my czujemy się coraz bardziej zagubieni i samotni. „Osiem i pół” reż. Federico Fellini (Włochy, 1963 r.) To było bardzo odważne ze strony Felliniego, by opisać stan własnej psychiki. Pokazać reżysera, który musi nakręcić swój dziewiąty film, cały świat na to czeka, produkcja jest rozkręcona, tymczasem on wciąż nie ma pomysłu. Grany przez Marcella Mastroianniego Guido w poszukiwaniu inspiracji bada różne zakątki swojej świadomości, analizuje dzieciństwo, związki z kobietami, całe swoje życie. I pyta: a co, jeśli tym razem...

Czytaj dalej