Madonna, nieśmiertelna królowa popu, kończy 62 lata!
East News

Madonna, nieśmiertelna królowa popu, kończy 62 lata!

Od 40 lat zachwyca i prowokuje. Całowała Chrystusa, masturbowała się na scenie, udzielała gejowskich ślubów. Czy dziś Madonna potrafi jeszcze szokować? I czy nadal musi?
Magdalena Żakowska
16.08.2020

Michael Jackson, Prince, Madonna. Wielką Trójca popu lat 90. Dwaj pierwsi nie żyją, przedawkowali psychotropy, które przez lata pomagały im żyć na świeczniku. Została już tylko ona, Królowa Popu. Chociaż na scenie szokowała, prywatnie  zaskakiwała normalnością. Nigdy nie piła i nie brała narkotyków, zakochiwała się w mężczyznach na zabój, była wierna, marzyła o rodzinie. 16 sierpnia Madonna obchodziła 62 urodziny. 

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Chodź, pokażę ci majtki

Która z was nie tańczyła nigdy do „La Isla Bonity”, nie nuciła „Like A Prayer”, nie wyła na pełen głos „Don't Cry For Me, Argentina”? Wszyscy kochamy jej piosenki, chociaż nie wszyscy akceptują jej image. Madonna od blisko pół wieku prowokuje i przesuwa granicę tego, co dopuszczalne w popkulturze. Od zawsze punktem odniesienia jej tekstów, teledysków i koncertów jest wiara, religia, kościół katolicki. Pochodzi z katolickiej włosko-francuskiej rodziny, uczęszczała do katolickich szkół, wierzyła w Pana Boga i Jezusa Chrystusa, ale nigdy nie chciało jej się wierzyć, że Pan Bóg nie akceptuje faktu, że można cieszyć się ze swojej seksualności i uszczęśliwiać świat swoim ciałem.

Chociaż była świetną uczennicą, co chwila zawieszano ją w nauce, bo lubiła pokazywać kolegom bieliznę. W wieku 14 lat wystąpiła w szkolnym konkursie talentów, pokryta tylko odblaskową farbą. Rodzice, nauczyciele i uczniowie zgodnie uznali występ za skandaliczny. Przez cały semestr wszyscy mówili tylko o tym. To był jej pierwszy sukces. „Nie byłam typową zbuntowaną nastolatką. Nie goliłam się pod pachami i nie malowałam, jak wszystkie dziewczyny w mojej szkole. Chciałam być inna niż wszyscy” – mówiła później.

Watykański bojkot

Po szkole średniej wyjechała do Detroit, gdzie studiowała taniec nowoczesny i balet. Tam poznała swojego pierwszego mentora, homoseksualnego baletmistrza i nauczyciela, który namówił ją, żeby rzuciła studia i wyjechała do Nowego Jorku. Miała w kieszeni 35 dolarów.

Pięć lat później jej piosenki podbijały już listę „Billboarda” i przynosiły miliony dolarów zysku. Najpierw singiel „Everybody”, potem „Holiday” i „Lucky Star”. Sama komponowała i pisała sobie teksty. Nie miała dobrego głosu, ale nadrabiała to niepowtarzalnym stylem i nowoczesnym, tanecznym brzmieniem. W 1984 roku wystąpiła po raz pierwszy na MTV Video Music Awards ubrana w suknię ślubną, welon i pas z napisem „Zabawka dla chłopców”. Wykonała premierowo piosenkę „Like a Virgin” masturbując się na scenie. Media nie zostawiły na niej suchej nitki, ale stacja MTV nazwała ten występ najważniejszym w historii gal VMA. I tak już zostało na lata – progresywne stacje i magazyny muzyczne widziały w jej prowokacjach wartość, konserwatywne media bojkotowały jej płyty i trasy koncertowe.

Nauczyciele w szkołach tłumaczyli uczniom, że nie należy słuchać Madonny, bo bluźni i wywiera na nastolatki negatywny wpływ. Przykłady? Madonna całująca w teledysku do „Like a Prayer” czarnoskórego Chrystusa (wtedy w bojkot włączył się nawet Watykan), Madonna na rozbieranych zdjęciach w albumie „Sex”, Madonna udzielająca podczas koncertu ślubu gejowskim parom. Pamiętacie jeszcze, jaki skandal wybuchł w Polsce, kiedy okazało się, że Madonna ma wystąpić na Stadionie Narodowym w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego?  

Skandalistka na wieki wieków 

Kim dziś jest Madonna? Dla starszego pokolenia ikoną lat 90., nieodłączną towarzyszką dzieciństwa, dojrzewania, nastoletniego buntu. W czasach, kiedy kobiety we wszystkich dziedzinach życia stały w drugim rzędzie, ona z wysoko podniesioną głową wychodziła przed szereg w staniku i kabaretkach. Mężczyźni się jej bali. Wielki szacunek dla Seana Penna, Dennisa Rodmana i Guya Ritchie za to, że mieli odwagę się z nią związać, zaakceptować fakt, że przy niej to oni staną w drugim rzędzie, i że nigdy nie będą mieli jej na wyłączność, bo najważniejsza jest dla niej kariera.  

Dla młodszego pokolenia Madonna jest dziś niestety tylko przebrzmiałą gwiazdą z dawnych czasów. Nie cieszy się takim zainteresowaniem i autorytetem, jak choćby Patti Smith. Sama jest sobie po części winna. Pamiętacie jak kilka lat temu na Ultra Music Festival pytała ze sceny „Gdzie jest Molly?”. Dla tych z was, które nie starają się być tak „na czasie”, jak Madonna, wytłumaczenie: Molly to narkotyk, który w latach 90. nazywano Extasy, a jeszcze wcześniej, zanim stał się nielegalny, „tą tabletką na odchudzanie, która przy okazji dodawała kopa i poprawiała nastrój”.    

Dziś Molly to nielegalny narkotyk, a Madonna próbuje być cool sugerując, że go zażywa. Jest to tym bardziej żałosne, że w ciągu 40 lat kariery nigdy nie miała problemów z narkotykami. To pewnie między innymi dlatego o ponad dekadę przeżyła Michaela Jacksona i Prince'a. Nigdy się nie pogubiła, nie zeszła na złą drogę, chociaż miała łatkę „tej złej”. Podziwiamy ją właśnie za to, że potrafiła zaskakiwać i porywać swoją muzyką przez kilka dekad. Zmieniała style, ale zawsze była nowatorska. Wywoływała skandale, ale po pierwszej reakcji oburzenia, nawet jej przeciwnicy widzieli w tych prowokacjach sens. 8 lat temu podczas trasy koncertowej The MDNA Tour, obejmującej Bliski Wschód, Europę i obie Ameryki, broniła ze sceny aktywistek Pussy Riot, występowała w obronie LGBT, krytykowała „nazistów” z francuskiego Frontu Narodowego i oczywiście nadal się rozbierała. Miała 54 lata, a trasa ta znalazła się w pierwszej dziesiątce najsłynniejszych tras koncertowych wszechczasów i przyniosła Madonnie 305 mln dolarów zysku. Czego można jej jeszcze z okazji tych 62. urodzin życzyć? My życzymy jej, żeby wciąż była sobą. Zamiast udawać ćpunkę, niech się już lepiej nadal rozbiera na scenie i, jak to ma w zwyczaju, konsekwentnie olewa krytyków. I niech nas wciąż zaskakuje – 100 lat!

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
tyszkiewicz
Fot. Wiktoria Bosc

Beata Tyszkiewicz: „Całe życie przyjaźniłam się z mężczyznami"

Beata Tyszkiewicz, wielka aktorka, była żona Andrzeja Wajdy, gwiazda kultowego filmu „Wszystko na sprzedaż” ma ponad 80 lat i wciąż mówi o sobie, że jest uparta i energiczna.
Magdalena Żakowska
14.08.2020

Grała u największych: Wajdy, Hassa, Kieślowskiego. Jej Izabela Łęcka w „Lalce” Jerzego Hassa ( 1968) jest nie podrobienia i nie do powtórzenia. Tworzyła wspaniałe role w filmach kostiumowych („Marysia i Napoleon”). Grała postaci współczesnych kobiet uwikłanych w trudne uczuciowe relacje („Wszystko na sprzedaż”, „Jej powrót”). Bawiła w komediach („Seksmisja”). Ale Beata Tyszkiewicz jest kimś więcej niż aktorką. Jest postacią, lubianą i podziwianą.  Urodziła się 14 sierpnia 1938 roku w Wilanowie, ze względu na arystokratyczne pochodzenie nazywana jest pierwszą damą polskiego filmu. W filmie zadebiutowała jeszcze jako uczennica rolą Klary w „Zemście” w 1957 roku. Jedna z najpiękniejszych polskich aktorek, była żoną Andrzeja Wajdy i Witolda Orzechowskiego. Ma dwie dorosłe córki Karolinę i Wiktorię, jest też babcią. W rozmowie z nami powiedziała: „Mam silny charakter. Warto wiedzieć o sobie takie rzeczy. Ku przestrodze dla siebie i innych”. Magdalena Żakowska Ma pani piękny zegarek. To Cartier Baignoire? Beata Tyszkiewicz: Tak. Bardzo dziękuję! Charlotte Gainsbourg dostała identyczny od ojca, Serge’a Gainsbourga. Ja sobie kupiłam sama. 20 lat temu. W życiu trzeba polegać wyłącznie na sobie? Tak mam. Nigdy w życiu nie próbowałam polegać na mężczyznach. Cenię sobie niezależność i samodzielność. Ale czy mężczyźni potrafią to docenić? Mądrzy potrafią. Uważam, że kobiety i mężczyźni mają w życiu różne, nie całkiem zbieżne cele i każde powinno się trzymać swoich. Kobieta bardzo często czuje się spełniona, kiedy urodzi dziecko. Mężczyzna raczej nie. Zna pani chiński horoskop? Uważam, że ludzie powinni się dobierać znakami chińskiego zodiaku. Są takie typy charakterów, takie znaki,...

Czytaj dalej
Czy można używać słowa murzyn
IStock

Słowo Murzyn „jest archaiczne i obraźliwe” – jest oficjalne stanowisko RJP!

Rada Języka Polskiego, najważniejsza w Polsce instytucja opiniująca sprawy związane z używaniem języka polskiego wydała oficjalne oświadczenie dotyczące słowa murzyn. Dr hab. Marek Łaziński, prof. UW wyjaśnia, czemu dziś nie powinniśmy tak mówić. 
Sylwia Niemczyk
12.08.2020

Akcja hasztagowa #dontcallmemurzyn, której celem jest kształtowanie naszej wrażliwości językowej, Polaków wzbudziła tak duże emocje, że zwrócono się nawet do Rady Języka Polskiego z prośbą o wyjaśnienie, czy słowo Murzyn rzeczywiście jest obraźliwe. Wielu ludzi uważa je za zupełnie neutralne, dlatego nadal go używa i nie chce zastępować go innymi określeniami – ale ku rozczarowaniu tradycjonalistów, którzy językowe zaszłości stawiają wyżej niż ludzkie uczucia, przedstawiciel RJP, dr hab. Marek Łaziński, prof. UW przychyla się do zdania, by je współcześnie wykreślić ze swojego słownika. „Osoby, które używały go w latach osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych, nie mają w żadnym razie powodu do wyrzutów sumienia. Jednak słowa zmieniają skojarzenia i wydźwięk w toku naturalnych zmian świadomości społecznej. Dziś słowo Murzyn jest nie tylko obarczone złymi skojarzeniami, jest już archaiczne” – pisze ekspert w oświadczeniu, opublikowanym 11 sierpnia na stronie www Rady.  Językoznawca wyjaśnia, że rzeczownik Murzyn, rzeczywiście kiedyś zupełnie neutralny, ulegał stopniowej pejoratywizacji. Nawet jeśli jeszcze 20 lat temu nie kojarzył się jednoznacznie negatywnie, to obecnie jednak obrósł wyjątkowo silną frazeologią obraźliwą: „Stereotypizacja osób czarnoskórych jest w polszczyźnie wyjątkowa i nieporównywalna z sytuacją w językach sąsiednich. Frazeologia wzmacnia też skojarzenie Murzyn – niewolnik. Nie ma gwarancji, czy zmiana określenia powstrzyma krzywdzącą frazeologię, ale na pewno skłoni do zastanowienia”.           Wyświetl ten post na Instagramie.        ...

Czytaj dalej
gessler
fot. Marta Wojtal

Magda Gessler: „Jeśli warto za czymś w życiu gonić, to za miłością”

„W perspektywie jednego życia, które mamy, trzeba zawsze próbować wszystkiego, aby pojednać się z ludźmi. Walczyć o miłość, troszczyć się o przyjaciół. Mieć w sobie empatię i miłość do świata” – mówi Magda Gessler.
Magdalena Żakowska
11.08.2020

Najsłynniejsza polska restauratorka ma rozmach, fantazję i cięty język. Fani programu „Kuchenne rewolucje”, który dzięki jej osobowości stał się telewizyjnym hitem, powtarzają sobie jej powiedzenia typu: „karta dań wygląda jak akt zgonu”, czy „żadne danie nie jest jadalne prócz herbaty”. Świat bez niej byłby na pewno mniej kolorowy – i ciekawy. Ale w rozmowie z nami mówi o kameralnych relacjach, bliskich uczuciach i tym, że dzisiaj, w tych dziwnych czasach lepiej gonić za miłością niż za jakimikolwiek dobrami materialnymi. Magdalena Żakowska: Gdybyś miała teraz zamknąć oczy i przenieść się w wymarzone miejsce sprzed epidemii, to gdzie by to było? Magda Gessler: Floryda lat 60. Jadę obłędnym kabrioletem, włosy schowane pod jedwabnym szalem w kolorze lodów malinowych. Morelowa sukienka na prawdziwej halce, z bawełnianej satyny, wcięta w talii, z głębokim dekoltem, bardotka. Koralowe usta. Skośne, kocie okulary dopełniają całość. Za mną unosi się woń perfum o zapachu gardenii. Niebieskie niebo, mocne słońce i orzeźwiająca bryza znad oceanu. W radiu Sinatra. Sama tak jedziesz? No co ty?! Oczywiście z mężczyzną. I wyglądam jak hollywoodzka gwiazda! Ale to wszystko dlatego, że oglądałam ostatnio film z lat 60. z Rockiem Hudsonem, którego kocham. To pierwszy aktor, który zmarł na AIDS, był homoseksualistą, ale jak wszyscy wtedy musiał to ukrywać. Żył w fikcyjnych związkach, prowadził fikcyjne życie na pokaz. Tragiczna postać. Jeśli miałabym zinterpretować to marzenie, obstawiałabym, że tęsknisz za mężczyzną. Waldek [Kozerawski, partner Magdy Gessler – red.] jest w Kanadzie, ja w Polsce. Miałam lecieć do niego w sobotę 14 marca ostatnim samolotem. Ale poczułam odpowiedzialność i ciężar tego, kim jestem i co się z tym wiąże. Poza tym paniczny strach...

Czytaj dalej