Lucyna Winnicka i Jerzy Kawalerowicz: kochali się i tworzyli filmy, które do dziś fascynują świat
Lucyna Winnicka i Jerzy Kawalerowicz, lata 60. Fot. PAP/CAF

Lucyna Winnicka i Jerzy Kawalerowicz: kochali się i tworzyli filmy, które do dziś fascynują świat

Lucyna Winnicka i Jerzy Kawalerowicz – ona aktorka, buddystka, joginka. On reżyser. Byli małżeństwem, a potem parą oddanych sobie przyjaciół.
Agnieszka Dajbor
12.02.2021

Pamiętacie „Matkę Joannę od Aniołów”? Film, który Jerzy Kawalerowicz zrobił na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza. Bardzo ascetyczny, utrzymany w czarno-bieli opowiada o opętaniu mniszek w klasztorze w Ludyniu, na Smoleńszczyźnie. Lucyna Winnicka gra w nim przeoryszę, tytułową Matkę Joannę. Wydaje się piękna i ciepła, ale jednocześnie budzi lęk. Odrażająca staje się w scenach diabelskiego szaleństwa.

Film, nakręcony w 1960 roku został szybko oprotestowany przez episkopat polski, do czego przyłączył się też Watykan. Biskupi uznali, że jest atakiem na wiarę i kościół. Ale PRL-owskie władze jakoś pozwoliły na jego ukończenie i – w atmosferze skandalu – dotarł na Festiwal do Cannes, gdzie otrzymał Srebrną Palmę, a Lucyna Winnicka nagrodę dla najlepszej aktorki zagranicznej.

Nie byłoby tego filmu – dzisiaj podziwianego na świecie klasyka polskiej kinematografii – bez Jerzego Kawalerowicza i hipnotyzującej roli Lucyny Winnickiej. We dwoje rozumieli się na planie bez słów. Poznali się też na planie w 1954 roku.

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Jerzy Kawalerowicz spotyka panienkę z dobrego domu

Dzieliło ich 6 lat i różne doświadczenia. Jerzy Kawalerowicz urodził się na Ukrainie, niedaleko Kołomyi, w czasie wojny rodzinie udało się uciec do Polski, do Krakowa. Skończył Kursy Przysposabiające do Reżyserii (tuż po wojnie w Polsce nie było jeszcze szkoły filmowej), parę lat studiował na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Poznał tam malarkę Marię Gunter, była jego pierwszą wielką miłością i pierwszą żoną. Razem mieszkali, razem malowali. Mieli dwoje dzieci – Kingę i Jacka.

Był przystojny, efektowny, szybko zyskał autorytet, stał się „instytucją”. Podobał się kobietom i sam był wrażliwy na ich wdzięki. Żartował nawet, że reżyser „nie powinien składać przysięgi małżeńskiej”.

Lucyna Winnicka miała 26 lat, była śliczną, delikatną blondynką, pochodziła z dobrej warszawskiej rodziny (ojciec był adwokatem). Była świetnie wykształcona – od szkoły podstawowej, słynnej Plater-Zyberkówny, przez uznane liceum Reytana, po Szkołę Teatralną i prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Za pierwszym razem nie zrobiła na Jerzym wielkiego wrażenia, śmiał się do kolegów, że wygląda jak rozdeptany mops. Miała jego zdaniem zbyt „tłustą twarz”. Dał jej jednak główną rolę w swoim filmie „Pod gwiazdą frygijską”.  Ona zwróciła uwagę na „siłę i zdecydowanie” Kawalerowicza. I coś między nimi zaiskrzyło, bo od tamtej pory Kawalerowicz zaczął jeździć do niej do Szczecina, gdzie grała w teatrze.

Wszyscy chcą być kochani

Kiedy pisał scenariusz do swojego pierwszego wielkiego filmu „Pociągu” (1959 rok) byli już razem. On to ukrywał, nie chciał, by plotkowano, że pisze scenariusz z myślą o żonie i daje jej główną rolę – Marty. Podobno na planie traktował ją bardzo surowe. Ale, zakochany przemontował film, gdy okazało się, że Lucynie Winnickiej nie podoba się zbyt duża rola innej aktorki Teresy Szmigielówny (po latach Szmigielówna wspominała: „Miałam zagrać inną rolę, niż grałam na planie, a na premierze zobaczyłam jeszcze inną”). Lucynie Winnickiej partnerował w „Pociągu” wspaniały Leon Niemczyk (a było to  jeszcze przed „Nożem w wodzie” Romana Polańskiego) i Zbigniew Cybulski w nietypowej dla siebie roli natrętnego, nieznośnego adoratora, który nie może zrozumieć, dlaczego Marta nie chce z nim być.  Mówiono potem, że Cybulski wywróżył sobie tym filmem własną śmierć – skakał w nim do pociągu, uczepiony ramy okna.

Tak czy inaczej „Pociąg” był wydarzeniem, niesamowicie nostalgiczny, nastrojowy, czemu pomagała muzyka opracowana przez Andrzeja Trzaskowskiego (ojca Rafała Trzaskowskiego) i piękne wokalizy Wandy Warskiej. Powtarzano frazy z filmu, jak ta mówiona przez Lucynę Winnicką: „Nikt nie chce kochać, każdy chce być kochany”. Ona sama jest w tym filmie doskonała, przykuwa wzrok, intryguje, gra na tłumionych emocjach, których czasem jedynie się domyślamy. Film i rola Winnickiej zostały obsypane nagrodami, m.in. na festiwalu w Wenecji  Słynny reżyser Martin Scorsese, widząc film po latach, określił go jako masterpiece – arcydzieło i pokazywał na swoich autorskich przeglądach.

winnicka
W „Matce Joannie od Aniołów" stworzyła jedną z największych kreacji w polskim kinie. Fot. East News

Winnicka jedzie odbić męża

Lata 60. to szczęśliwy czas w ich życiu. Dużo podróżują, co jest ich wspólną pasją. Znana jest anegdota, jak pewien zafascynowany Winnicką Algierczyk zaoferował Jerzemu Kawalerowiczowi, że wymieni ją na stado baranów. Na co Kawalerowicz miał odpowiedzieć: „Ale gdzie ja je pomieszczę?!”. Kupują dom na warszawskim Żoliborzu – bliźniaka wspólnie z innym znanym małżeństwem Zofią Nasierowską i Januszem Majewskim. Adres na ulicy Fortecznej jest znany w Warszawie. Obie pary przyjaźnią się, dzieci bawią się razem w ogródku.  Kawalerowiczowie mieli dwoje dzieci – Agatę i Piotra. Jedna z żoliborskich znajomych Winnickiej wspominała, że gdy mały Piotruś zobaczył „Matkę Joannę od Aniołów”, rozpłakał się i powiedział: „To nie jest moja mamusia. Moja jest dobra i kochana”.

Kawalerowicz kręci swój chyba najpopularniejszy film: „Faraona”, na podstawie powieści Bolesława Prusa, Winnicka grywa u innych reżyserów, m.in. w „Pamiętniku Pani Hanki”, przedwojennym czytadle przeniesionym na ekran przez Stanisława Lorentowicza, „Godzinie pąsowej róży”, „Sposobie bycia”.

Sprawy komplikują się w końcu lat 60. Jerzy Kawalerowicz marzył o ekranizacji „Austerii”, powieści Juliana Stryjkowskiego. Ale film o środowisku galicyjskich żydowskich ortodoksów szukających schronienia przez pogromami, nie był mile widziany przez polityczne władze. A po '68 roku w ogóle nie miał szans na realizację (ostatecznie reżyser zrobił go w 1983 roku i jest to piękny film z wielką rolą Franciszka Pieczki).  Kawalerowicz wyjeżdża do Włoch, gdzie jest ceniony i podziwiany. Tam w 1971 roku robi film „Magdalena”, który okazuje się klapą, choć muzykę napisał do niego sam Enrico Morricone. Do tego wybucha skandal, bo Jerzy odbija producentowi jego narzeczoną, aktorkę i seksbombę Lisę Gastoni. Włosi są wściekli, skarżą się do polskiego Ministerstwo kultury, grożą nagłośnieniem międzynarodowego skandalu obyczajowego.

Lucyna Winnicka, która w Warszawie opiekuje się dopiero co narodzonym synkiem, dowiaduje się przez przypadek, że jej mąż ma romans i pragnie spędzić resztę życia we Włoszech. Momentalnie jedzie tam i przywozi go z powrotem. Nikt nie wie, ile ją to kosztowało nerwów i emocji. Na ich małżeństwie pojawia się poważna rysa. Będą razem jeszcze kilka lat, by w połowie lat 70. wziąć rozwód. Ona będzie już sama, on żeni się po raz trzeci z wybitną scenografką Magdaleną Dipont.

Była aktorka, jest joginka

Mniej więcej w tym samym czasie Winnicka odchodzi od aktorstwa, które zaczyna ją nudzić. Mówi, że usycha, że na nic ciekawego już nie czeka. „Szłam po niewłaściwych torach. Przyglądałam się wzajemnemu podgryzaniu i oskarżaniu o kradzież ról, nie umiałam walczyć o swoje, zamykałam się w skorupie” – wyjaśniała tę decyzję w „Polityce”. Podróżuje po świecie, m.in. do Japonii, Nepalu, Indii, mieszka w Aśramie, fascynuję się hinduizmem, buddyzmem, jogą, holistyczną medycyną, którą zaczyna propagować jeszcze w głębokim PRL-u.

I ma ogromny udział w rozpowszechnieniu i jogi i medycyny Dalekiego Wschodu w Polsce. To ona także popularyzuje słynną terapię oddechową „rebirthing”. Wielu ludzi śmiało się wtedy, że znana aktorka zajmuje się takimi „dziwnymi” sprawami. Ale znacznie więcej ją podziwiało i uwielbiało. W 1977 roku tworzy „Akademię Dobrego Życia”, jedną z pierwszych u nas samopomocowych organizacji. W 1998 roku jest współzałożycielką „Transparenty International Polska” – organizacji do walki z korupcją. Pisze książki, które stają się bestselerami. Wykonuje pracę, która na wielu ludzi ma wpływ nie mniejszy niż filmy, które robi w tym czasie jej były mąż.

Oboje mają zresztą dobre, przyjacielskie relacje. On wspiera ją jak może, przyznaję, że zajęty pracą miał za mało czasu dla dzieci. Próbuje to nadrobić.

Jerzy Kawalerowicz umiera w styczniu 2007 roku, nie odzyskując przytomności po wylewie. Do końca czuwa przy nim żona. Rok później Lucyna Winnicka  trafia do domu opieki społecznej w Palmirach, umiera po długiej chorobie, w styczniu 2013 roku. Mówiła, że dzięki rolom filmowym czuje się tak, jakby zdobyła kawałek nieśmiertelności. „Gdy będę leżała w grobie, ludzie będą mnie widzieli żywą, ładną i młodą”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Paweł Ferdek Pollywood
Reżyser dokumentu „Pollywood” Paweł Ferdek na wzgórzach Hollywood. Fot.: mat. prasowe

Hollywood? Nasi byli tam pierwsi!

„Pollywood”, film dokumentalny Pawła Ferdka dla HBO, opowiada o ojcach założycielach przemysłu filmowego w Hollywood. Tak się składa, że wszyscy, z wyjątkiem Walta Disneya, pochodzili z okolic Warszawy.
Magdalena Żakowska
24.06.2020

Między 1880 i 1920 rokiem do Ameryki przyjechały 23 miliony ludzi. To oni, emigranci, stworzyli podwaliny późniejszego imperium. Ale przemysłu filmowego, Hollywood, nie zbudowali ani Niemcy, ani Brytyjczycy, ani Francuzi, tylko mała grupka z Europy Wschodniej. Przede wszystkim z Polski, przede wszystkim Żydzi.  Przenośny projektor wymyślił urodzony w Poznaniu Siegmund Lubin; dystrybucję filmową – bracia Warnerowie, założyciele wytwórni Warner Bros, synowie szewca pochodzący z Krasnosielca; animację – pochodzący z Krakowa Max Fleischer. Louis B. Mayer urodził się w Mińsku Mazowieckim, bracia Schubertowie, którzy stworzyli na Broadwayu centrum przemysłu teatralnego pochodzili z terenów należących dziś do Litwy. Podsumowując: wszyscy założyciele Hollywood, poza Waltem Disneyem, pochodzili z ziem w promieniu 800 km od Warszawy.  Warszawiak, który założył Hollywood Nie ma chyba osoby, która nie znałaby logo Metro-Goldwyn-Meyer z charakterystycznym ryczącym lwem. Ostatni człon nazwy to Meyer z Mińska, a środkowy pochodzi od Samuela Goldwyna, który urodził się jako Szmula Gelbfisz w Warszawie. To on jest ojcem założycielem stolicy przemysłu filmowego. A było to tak.  Szmul Gelbfisz jako kilkunastoletni chłopiec uciekł z domu i pieszo przeszedł ponad półtora tysiąca kilometrów w stronę oceanu Spokojnego. Nie było go bowiem stać na pociąg. W Liverpoolu zdobył cudem bilet na statek, dotarł do Kanady, a potem lądem do Stanów Zjednoczonych. Jego pierwszym poważnym biznesem było zamówienie we Francji 40 tysięcy par skórzanych rękawiczek, które zamierzał sprzedać z dużym przebiciem w USA. Kiedy już opłacił zamówienie i transport, okazało się, że amerykański rząd drastycznie podwyższył cło. Goldwyn zlecił wtedy podzielenie swojego transportu na dwa...

Czytaj dalej
Jerzy Hoffman z żoną Jagodą
Zenon Zyburtowicz/East News

Jerzy Hoffman miał trzy żony, a między nimi „okresy międzywojenne”

Jerzy Hoffman w młodości był kobieciarzem, uwielbiał czystą wódkę i imprezy. Dziś jest szczęśliwy ze swoją żoną Jagodą.
Kamila Geodecka
21.12.2020

Hoffman to żywy scenariusz. Myślę, że jeśli nie powstanie o nim film biograficzny, to kino straci” – powiedział niemal 10 lat temu Borys Szyc. Faktycznie, życie reżysera sienkiewiczowskiej „Trylogii” jest nie mniej ciekawe niż losy jej bohaterów. Jerzy Hoffman urodził się w Krakowie, ale w wieku kilku lat został wywieziony na Syberię. Studia kończył w Moskwie. W komunistycznej Polsce wielokrotnie był przesłuchiwany, aż w końcu musiał wyjechać z ojczyzny. Przez lata krążyły o nim plotki, że w młodości był kobieciarzem. „Zawsze starałem się swoim zachowaniem nie zranić partnerki. Faktem jest, że byłem jak taka sieć, do której wpływały kobiety. Sam nie wiem, jak to się działo. Zresztą, w XXI wieku mężczyźni tylko z próżności twierdzą, że oni zdobywają kobiety. Nieprawda, to one nas uwodzą” – mówił reżyser, trzykrotnie żonaty. Czytaj także:   Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski: „To wąskie żelazne łóżko świetnie pamiętam” Ślub, wesele i wrzody Swoją pierwszą żonę poznał w czasie studiów w Moskwie. Jak sam przyznaje, była to studencka miłość, która nie przetrwała próby czasu. Poznali się na uczelni – wspólnie uczyli się na Wszechrosyjskim Państwowym Uniwersytecie Kinematografii. On w tym czasie uwielbiał imprezy, czystą wódkę oraz krótkie i niezobowiązujące związki z kobietami. Ona była drobną Ormianką. Miała ciemne włosy i oczy oraz… ognisty temperament. Nazywała się Marlena Nazarian i w  tamtym czasie kochał się w niej mieszkający w Moskwie hiszpański malarz. Ale ciemne oczy młodej Marleny spoglądały głównie w stronę Hoffmana. W końcu reżyser odezwał się do Nazarian. Zadzwonił do niej, ponieważ akurat pokłócił się z inną dziewczyną. A potem było wesele na 200...

Czytaj dalej
Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska
Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska. Fot. Archiwum Filmu/Forum, Roman Sumik/Archiwum Filmu/Forum

Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska: Książę i Tetetka, czyli najsmutniejsza historia miłosna PRL-u

Oboje w latach 50. szturmem zdobyli kino. Ona alkoholiczka, on cyklofrenik. Ta miłość musiała się bardzo źle skończyć.
Magdalena Żakowska
03.12.2020

„Pojawiła się w moim życiu niczym płonący meteor” – pisał o niej reżyser Kazimierz Kutz i to jest bardzo dobre porównanie, bo Teresa Tuszyńska była płonącym meteorem. Urodziła się na początku wojny, a po powstaniu warszawskim wraz z matką i starszym bratem odbyła dramatyczną podróż do Oświęcimia – w ostatniej chwili, tuż przed stacją końcową, udało im się uciec z pociągu. Po wojnie wrócili do dawnego mieszkania na Woli, a po kilku latach odnalazł się także ojciec Teresy Tuszyńskiej, zesłany do obozu pracy w Niemczech. Ojciec wraz z bratem otworzyli zakład masarski i dobrze im szło. Tuszyńska nie potrafiła się tak łatwo odnaleźć w nowej rzeczywistości. Była na tyle trudnym dzieckiem, że rodzice zdecydowali się wysłać ją do szkoły z internatem prowadzonej przez siostry zakonne. Ale one też z nią długo nie wytrzymały i odesłały z powrotem do domu. Już zawsze będzie sprawiała wszystkim trudności. Dziewczyna z ekranu W szkole miała opinię zdolnej, ale krnąbrnej uczennicy. Zresztą, dużo bardziej od nauki interesowała ją moda, muzyka i imprezowanie. Już jako czternastolatka w towarzystwie dużych starszych kolegów chodziła na potańcówki do modnego wśród artystów klubu Stodoła. Bywali tam Roman Polański, Janusz Morgenstern, Krzysztof Komeda, Agnieszka Osiecka, a także fotografowie łowiący dziewczyny na okładki kolorowych magazynów. Tym sposobem wylądowała na okładce „Kobiety i Życia”. A była tak piękna, że raz ją widząc, nie sposób już było o niej zapomnieć.  Kiedy magazyn „Film” ogłosił konkurs „Piękne dziewczyny na ekrany” Teresa Tuszyńska miała 16 lat i właśnie ostatecznie wyrzucono ją ze szkoły. Nie spełniała więc dwóch podstawowych kryteriów konkursu: nie miała ukończonych 17 lat i średniego...

Czytaj dalej
Audrey Hepburn i Mel Ferrer trzy miesiące po ślubie / East News

Audrey Hepburn i Mel Ferrer: wielka miłość, wielki dramat

Był pierwszą miłością jej życia. Dla związku z 12 lat starszym żonatym aktorem zaryzykowała karierę. Czuła się bezpiecznie u boku tego potężnego władczego mężczyzny. Do czasu.
Anna Zaleska
03.06.2020

Gdy 25 września 1954 roku w miejscowości Bürgenstock, położonej malowniczo w górach Szwajcarii, zabiły weselne dzwony, niewielu ludzi wiedziało, że to Audrey Hepburn – młodziutka gwiazda „Rzymskich wakacji”, nagrodzona już w wieku 24 lat Oscarem – wychodzi za mąż. Jej wybrankiem był aktor Mel Ferrer. W XIII-wiecznej kapliczce zebrała się ledwie garstka najbliższych przyjaciół i rodzina. Audrey ubrana była w prostą sukienkę projektu Pierre'a Balmain – z białej organdyny, podkreślającą jej niewiarygodnie wąską talię, z kołnierzykiem i bufiastymi rękawami. Na króciutko obciętych włosach miała prosty wianek z białych kwiatków. „Rzymskie wakacje” i zerwane zaręczyny Gdy wiadomość o ceremonii dotarła w końcu do mediów, zawrzało. Jeszcze niedawno Audrey była zaręczona z biznesmenem Jamesem Hansonem. W czasie gdy pracowała na planie „Rzymskich wakacji” (1953), w wolnych chwilach z dużym zaangażowaniem planowała wesele, z prób biegła na przymiarki sukni. Ale tuż przed ceremonią zerwała zaręczyny. W jednym z listów do przyjaciela, sir Felixa Aylmera, pisała: „Wiem, że mężczyźnie wykonującemu taki zawód jak ty nie muszę wiele wyjaśniać. Przez rok myślałam, że możliwe będzie połączenie naszego życia i kariery zawodowej… To wszystko sprawia, że czujemy się (z Jamesem Hansonem, przyp. red.) nieszczęśliwi, ale to jedyna słuszna decyzja”. Rzeczywiście po „Rzymskich wakacjach” kariera Audrey nabrała zawrotnego tempa. Aktorka pracowała a to we Francji, a to w Hollywood, a to na Broadwayu. James Hanson musiał spędzać większość czasu w Kanadzie i Wielkiej Brytanii, doglądając tam interesów. „Trudno byłoby nam prowadzić normalne małżeńskie życie”, tłumaczyła tę decyzję Audrey. Ale czy to był jedyny...

Czytaj dalej