„Księżna”, „Zabójcze maszyny”, „Wychowane przez wilki”. Co jeszcze obejrzymy w ten weekend na Netfliksie i HBO?
Mat.prasowe

„Księżna”, „Zabójcze maszyny”, „Wychowane przez wilki”. Co jeszcze obejrzymy w ten weekend na Netfliksie i HBO?

Kinowe hity od Netfliksa i kolejne odcinki serialu HBO „Wychowane przez wilki”. Ten weekend spędzamy przed małym ekranem.
Sylwia Arlak
10.09.2020

Film czy serial? Kino kostiumowe czy produkcje sci-fi? Dramaty amerykańskie czy europejskie? W ten weekend na Netfliksie i HBO nie trzeba będzie wybierać.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Kinowe hity od Netfliksa

Weekend zaczniemy na Netfliksie od wielkiego hitu „Księżna” (premiera w piątek, 11 września). W filmie przenosimy się do XVIII-wiecznej Anglii. Keira Knightley, która już nie raz sprawdziła się w kinie kostiumowym, wciela się w rolę damy dworu Georgiany Cavendish, z domu Spencer (wywodziła się z niego również księżna Diana). Szesnastolatka ma wielu adoratorów, w tym zakochanego w niej z wzajemnością młodego Charlesa Greya (Dominic Cooper). Odrzuca jednak jego względy i za namową matki zostaje żoną księcia Devonshire (Ralph Fiennes). Szybko jednak tego żałuje. Książę nie jest wierny i coraz bardziej frustruje go, że żona nie może dać mu potomka.

 

Jeśli zamiast filmów kostiumowych wolicie utopijne sci-fi, polecamy inną piątkową premierę, „Zabójcze maszyny”. Oglądamy świat po kataklizmie i ludzkość, która dopasowała się do nowych warunków.  Walczący o przetrwanie Tom Natsworthy (Robert Sheehan) spotyka niebezpieczną uciekinierkę Hester Shaw (Hera Hilmar). Razem mają szansę zmienić bieg historii. Za scenariusz produkcji odpowiada m.in. sam Peter Jackson („Władca pierścieni”).

 

Dramat kryminalny „Kokainowy Rick” z Matthew McConaugheyem to z kolei propozycja na sobotę. Nastoletniemu Rickowi imponuje przestępczy świat, w który uwikłany jest jego ojciec (właśnie w tej roli wystąpił Matthew McConaughey). Choć chłopiec nie ukończył jeszcze 16 lat, już jest mocno zaawansowany w przestępczym fachu. Szczęście mu sprzyja do czasu, aż jego działaniami nie zaczyna interesować się policja.

 

Amerykańskie i europejskie dramaty od HBO

Na HBO w piątek, 11 września pojawią się kolejne dwa (czwarty i piąty) odcinki serialu „Wychowane przez wilki”. Zrealizowana z ogromnym rozmachem epicka produkcja Ridleya Scotta opowiada o dwójce androidów, którzy wychowują ludzi po apokalipsie na ziemi. Scenariuszowo przypadnie do gustu zagorzałym miłośnikom i miłośniczkom sci-fi, wizualnie — majstersztyk.

Tego samego dnia na platformie pojawi się thriller „Odmieńcy”. Przenosimy się do Ameryki w niedalekiej przyszłości. Siedmioletnia Chloe wychowuje się zamknięta w zrujnowanym domu na peryferiach. Jej ojciec (Emile Hirsch) zabrania jej wychodzenia na zewnątrz, a nawet podchodzenia do zabitych deskami okien. Zwabiona muzyką z ciężarówki z lodami, dziewczynka postanawia po raz pierwszy przekroczyć prób własnego domu

Czytaj też: Od „Nagiego instynktu” po „Lolitę”. 10 filmów ocenzurowanych z powodu seksu

W ten weekend obejrzymy też dramat „Test na przyjaźń”. To historia siedemnastoletniej Veronicy (Haley Lu Richardson), której życie wywraca do góry nogami niechciana ciąża. Podczas trzydniowej podróż ze swoją najlepszą przyjaciółką, Bailey (Barbie Ferreira) i odkrywa, co jest dla niej najważniejsze. Adaptacja powieści dla młodzieży autorstwa Jenni Hendriks oraz Teda Caplana opowiada o trudach dorastania i skomplikowanej przyjaźni.

Z kolei dramat „Lola” opowiada z kolei o dziewczynie, która skończyła niedawno 18 lat i udało jej się zakwalifikować na operację uzgadniania płci. Krótko po tym, umiera jej ciężko chora mama, która pomagała jej finansowo. Razem z ojcem, z którym nie miała kontaktu od dwóch lat, wyruszają do ich rodzinnego domu. Oboje mocno przeżywają wspólną podróż.

W niedzielę, 13 września mamy dla was dramat biograficzny „Czy mi kiedyś wybaczysz?” Lee Israel (Mellissa McCarthy) to homoseksualna pisarka, autorka dobrze sprzedających się niegdyś biografii wielkich i sławnych gwiazd Hollywood. Film pokazuje ją w czasach, gdy nikt już o niej nie pamięta. Zgorzkniała i bez grosza, wpada na pomysł podrabiania listów napisanych rzekomo przez wybitnych pisarzy. Wkrótce zaczyna się nią interesować FBI. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Serial Dark
mat.prasowe

Najlepsze europejskie seriale na Netflix i HBO: „Dark”, „Kalifat” i co jeszcze?

Trudno o lepszy klimat niż w niemieckim „Dark” czy we włoskiej „Genialnej przyjaciółce”. Szwedzi to mistrzowie mrocznych opowieści, co udowodnili w „Kalifacie”. Hiszpanie stworzyli hit na miarę Hollywood – mowa oczywiście o „Domu z papieru”. Zobacz najlepsze europejskie seriale na Netfliksie i HBO.
Sylwia Arlak
28.07.2020

Na popularnych portalach streamingowych: Netflix i HBO znajdziemy nie tylko amerykańskie produkcje (choć oczywiście tych jest w serwisach najwięcej). Polacy doczekali się dwóch seriali Netflixa — „1983” w reż. Agnieszki Holland i „W głębi lasu” z Agnieszką Grochowską i Grzegorzem Damięckim w rolach głównych. A czym mogą pochwalić się Niemcy, Szeedzi czy Francuzi? Oto najlepsze europejskie seriale Netfliksa i HBO. „Dark”, Netflix Trzy sezony pełne zagadek, niedomówień, filozofii,  religii i podróży w czasie. Mowa o niemieckim „Dark”. Przenosimy się do małego miasteczka Winden, gdzie wkrótce dochodzi do tragedii. Po tym, jak ginie dwójka małych dzieci, na jaw wychodzą mroczne tajemnice czterech rodzin: Nielsenów, Kahnwaldów, Tiedemannów i Dopplerów. W tej opowieści nic nie jest oczywiste. Nawet bardzo uważny widz będzie musiał bardzo się starać, żeby połączyć wszystkie wątki razem. Według wielu krytyków to jeden z lepszych seriali wyprodukowanych przez Nettflix w historii serwisu.   „Dom z papieru”, Netflix „Dom z papieru”, to kolejny wielki hit Netfliksa. Akcja zaczyna się, gdy grupa zamaskowanych przestępców napada na hiszpańską mennicę narodową. Bohaterowie, którymi kieruje tajemniczy Profesor, to najbardziej poszukiwani ludzie świata. I najbardziej skuteczni. Choć w serialu nie brakuje dziur fabularnych, dłużyzn i powtórzeń, widzom na całym świecie nie przeszkadza to świetnie się bawić. O to właśnie chodzi w hiszpańskiej produkcji — o niezobowiązującą rozrywkę przy sprawnie nakręconym widowisku.   „Kalifat”, Netflix „Kalifat” trzyma w napięciu do ostatniej chwili. W serialu poznajemy uwięzioną przez...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

„Irlandczyk”, „Roma”, „Historia małżeńska” – zobacz najlepsze filmy oryginalne Netflixa!

Netflix kojarzy się głównie z bogatą biblioteką seriali. Ale w ostatnich latach na platformie pojawiło się kilka udanych filmów oryginalnych. Aż cztery z nich stanęły do wyścigu po Oscary i wygrały niejedną statuetkę.
Sylwia Arlak
22.07.2020

Kino gangsterskie, horror, dramat, historia. Widzowie, którzy nie lubią (albo nie mogą sobie pozwolić) na długie serialowe seanse, znajdą dla siebie na Netfliksie także udane propozycje filmowe. Te, które dziś polecamy to oryginalne produkcje.   „Irlandczyk” W swoim ostatnim dziele Martin Scorsese powrócił do kina gangsterskiego i zatrudnił największe gwiazdy gatunku, znanych dobrze m.in. z „Chłopców z ferajny”: Roberta De Niro, Ala Pacino i Joe Pesciego. Ten trzeci odrzucił podobno ofertę współpracy… 50 (!) razy. Ale Scorsese był nieugięty. „Irlandczyk” opowiada prawdziwą historię Franka, płatnego zabójcy, który współpracował z mafią. Tuż przed śmiercią przyznaje się do zabicia amerykańskiego przywódcy związkowego Jimmy'ego Hoffy (postać autentyczna). Twierdzi też, że wie, kto zabił prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Film, który opowiada o kulisach przestępczej „kariery” Franka, okazał się jednak wielkim przegranym tegorocznym Oscarów. Dziesięć nominacji i ani jednej statuetki na koncie. Ale nawet jeśli nie jest to najlepszy film w dorobku Scorsese, to i tak warto poświęcić trzy i pół godziny z życia na powrót do kina sprzed lat.   „Historia małżeńska” Scorsese nazwał Adama Drivera „najzdolniejszym aktorem młodego pokolenia”. Scarlett Johansson oglądaliśmy w ostatnich latach głównie w superprodukcjach. Tymczasem wielu widzów najbardziej przekonuje w rolach „zwykłych kobiet” z problemami. Tak jest w „Historii małżeńskiej” Noaha Baumbacha, gdzie oboje pokazali pełnię swoich możliwości. Małżeństwo Nicole i Charliego zaczyna rozpadać się po dziesięciu latach wspólnego życia. Choć para wciąż żywi do siebie silne uczucia, do głosu...

Czytaj dalej

„Netflix. To się nigdy nie uda”. Dlaczego się udało – zdradza Marc Randolph

„Co za bzdura!”, „To się nie uda”, słyszał Marc Randolph, gdy w 1997 roku wpadł na pomysł stworzenia internetowej wypożyczalni DVD. Jego autobiografia to połączenie success story, z elementami powieści przygodowej i… komedii.
Anna Zaleska
15.06.2020

Mit założycielski Netflixa, krążący po świecie jako anegdota, brzmi tak: Reed Hastings, na początku główny inwestor firmy, obecnie jej dyrektor generalny, wpadł na pomysł stworzenia pierwszej na świecie internetowej wypożyczalni filmów, gdy za przetrzymanie kasety z „Apollo 13” kazano mu zapłacić karę 40 dolarów. Marc Randolph twierdzi, że jest w tej historii trochę prawdy – była taka kaseta i była taka kara, ale nie było „pstryk”, powstaje Netflix. Założyciel firmy, jej pierwszy dyrektor generalny, opowiada to nieco inaczej. Barwniej. Będą w tej historii plażowe leżaki zamiast biurowych krzeseł, padające serwery, kacze jaja z Kambodży, ojciec zarabiający na życie chodzeniem po drabinie i żebranie o pieniądze na jedzenie. Personalizowany szampon i inne pomysły „W 1997 roku wiedziałem tylko tyle, że chcę założyć własną firmę i że chcę, by obejmowała sprzedaż w internecie. Tyle”, wyznaje Marc Randolph w wydanej właśnie autobiografii „Netflix. To się nigdy nie uda” (Wydawnictwo SQN). Zbliżający się do czterdziestki Marc wcześniej pracował w marketingu najróżniejszych firm – od dużych korporacji po start-upy – ale chciał założyć własną. Szukał pomysłów, wiedząc, że na tysiąc zwykle jeden jest dobry. Wszystko, co przyszło mu do głowy, zapisywał w małym notatniku, który zawsze nosił w kieszeni. Myślał między innymi o personalizowanych szamponach, personalizowanych deskach surfingowych, indywidualnie bilansowanej karmie dla psa. Do wszystkich tych idei próbował przekonać Reeda Hastingsa, przyjaciela i inwestora – bezskutecznie. Aż pewnego dnia… Była wiosna 1997 roku. We dwóch prowadzili może setną dyskusję, szukając pomysłu na biznes. Z grubsza ideał zdefiniowali tak: raz się coś wyprodukuje, a będzie to można sprzedawać...

Czytaj dalej