Księżna Diana, Margaret Thatcher i królowa Elżbieta. 4. sezon „The Crown” to starcie gigantek
Księżna Diana (Emma Corrin). Fot. materiały prasowe

Księżna Diana, Margaret Thatcher i królowa Elżbieta. 4. sezon „The Crown” to starcie gigantek

Polityczny pojedynek Margaret Thatcher i królowej Elżbiety oraz nieszczęśliwe małżeństwo księżnej Diany z księciem Karolem – długo czekałyśmy na czwarty sezon „The Crown”. I było warto!
Magdalena Żakowska
14.11.2020

Trzeci sezon „The Crown” rozczarował chyba wszystkich. Serial przechodził coś w rodzaju kryzysu wieku średniego – oglądaliśmy pogrążoną w impasie Wielką Brytanię oczami bohaterów, którzy sami borykali się z emocjonalnym wyczerpaniem. Była fantastyczna kreacja Olivii Colman w roli królowej Elżbiety, ale brakowało tego, za co tak kochamy „The Crown” – wglądu w kulisy życia kolejnych legend XX-wiecznej historii Wielkiej Brytanii. Pod tym względem czwarty sezon jest najlepszy ze wszystkich. Już w pierwszym odcinku Margaret Thatcher (Gillian Anderson) zostaje pierwszą kobietą premier Wielkiej Brytanii, a książę Karol (Josh O'Connor) spotyka 16-letnią Dianę Spencer (Emma Corrin). A potem jest już jak w filmach Hitchcocka!

Diana i Thatcher, czyli dwa w jednym

Co prawda w rzeczywistości książę Karol i Diana spotkali się po raz pierwszy w 1977 roku, a Thatcher została premierem dopiero dwa lata później, ale twórcy serialu zdecydowali się na ten fałsz w słusznym celu. Chcieli, żebyśmy od początku oglądali te dwa najważniejsze wątki sezonu równolegle.

The Crown Netflix
„The Crown”. Fot. materiały prasowe

Oto dwie postępujące katastrofy: krótkie zaloty i szybkie zaręczyny Karola i Diany przygotowały grunt pod burzliwe małżeństwo, które przebiega w cieniu twardych rządów Thatcher. Co prawda dziedzictwo pani premier poznajemy głównie w jej relacji z królową Elżbietą, ale postać Thatcher jest na tyle ważna, że w kilku odcinkach opuszczamy komnaty pałacowe, aby przyjrzeć się temu, co bezduszne plany oszczędnościowe Thatcher i jej kosztowna wojna z Argentyną o Falklandy wyrządziły krajowi. W efekcie powstał porywający sezon, w którym dostajemy dwa w jednym – wgląd w największy skandal na dworze królewskim i kulisy rządów chyba najbardziej kontrowersyjnego premiera tego kraju w minionym stuleciu. 

Karol Potworny

Jeśli chodzi o małżeństwo Karola i Diany, niby wszystko już o tym wiemy, ale nie z tak bliska! W serialu odkrywamy ten dramat razem z młodziutką księżną. Jest nieświadoma tego, jak funkcjonuje dwór, który my, widzowie, poznaliśmy za sprawą trzech poprzednich sezonów. Jej dramatyczne położenie pogłębia jeszcze relacja z księciem Karolem, który przelewa na nią wszystkie swoje frustracje związane z ograniczeniami, jakie narzuca na niego dwór i staje się emocjonalnym prześladowcą żony.

The Crown Netflix
Elżbieta II (Olivia Colman) i książę Karol (Josh O'Connor). Fot. mat. prasowe

Czym bardziej Diana ucieka od dworskiej etykiety, czym skuteczniej szuka w tym świecie własnej drogi, tym większy gniew i pogarda Karola. Serial nie zostawia na nim suchej nitki. Gdyby jakimś zrządzeniem losu, miał w połowie czwartego sezonu zostać królem Wielkiej Brytanii, bez chwili namysłu widzowie ochrzciliby go przydomkiem Karol Potworny. Pod starannie wypielęgnowaną fasadą dżentelmena, skrywa się wrak z toksycznymi wyziewami gniewu i pogardy. Im bardziej jest dla Diany okrutny i niesprawiedliwy, tym większym staje się w swoim mniemaniu męczennikiem. Utwierdza się w przekonaniu, że został skrzywdzony przez cały świat, czego namacalnym dowodem jest nieszczęśliwa miłość do Camilli (Emerald Fennell). 

Diana Nieszczęśliwa

Emma Corrin, dzięki wiernej stylizacji (co za kostiumy!) kompletnie przeobraża się w Dianę. Tworzy nieuchwytny portret księżnej z samych sprzeczności – z jednej strony jej Diana jest naiwna i nieskomplikowana, z drugiej strony sposób, w jaki konfrontuje się z dramatem, który ją spotyka sprawia, że parzymy na nią z podziwem i współczuciem. Twórcy serialu byli do tego stopnia zafascynowani Dianą, jako ikoną mody, że odtworzyli w serialu kilka jej najbardziej kultowych kostiumów – nie tylko suknię ślubną, ale także zaręczynową, kilka strojów z podróży do Australii w 1983 roku, sukienkę, którą miała na scenie Royal Ballet, a nawet sweter, który lubiła nosić do kaloszy podczas polowań. 

Zderzenie tak emocjonalnej, wrażliwej dziewczyny, jak księżna Diana z dworską etykietą musiał doprowadzić do katastrofy. I chociaż królowa Elżbieta wydaje się bardziej sfrustrowana zachowaniem Karola w tym związku, to nie umie zrozumieć synowej. Przez cały sezon Diana stara się zdobyć przychylność i współczucie Elżbiety, ale królowa nie potrafi się na to zdobyć. Odgradza się od niej ścianą przyzwoitości i chłodu. Nawet pogłębiająca się bulimia Diany nie ściągnie na nią zainteresowania ze strony teściowej. Królowa zdecydowanie chętniej zajmuje się innym „problemem” niż Diana – Margaret Thatcher.

Olivia Colman vs. Gillian Anderson

Elżbieta w wykonaniu Olivii Colman jest chyba najbardziej niejednoznaczną i fascynującą postacią „The Crown”. Z jednej strony potrafi być nieugiętym emocjonalnym tyranem, który uwięził Karola i Dianę w pozbawionym miłości małżeństwie, z drugiej strony stać ją na empatię i współczucie dla poddanych, kiedy zderza się z bezkompromisową polityką społeczną Thatcher.  Pojedynek Coleman z grającą Margaret Thatcher, i znaną choćby z serialu „Z archiwum X”, Gillian Anderson to aktorskie mistrzostwo świata. W przeciwieństwie do Emmy Corrin grającej Dianę Colman i Anderson nie „naśladują” swoich historycznych odpowiedników. Poza kostiumem upodabniającym je do pierwowzorów nie stosują żadnych dodatkowych tricków (no może poza tonacją głosu), które mają je do nich upodobnić. Ale widać, że kochają swoje bohaterki i są gotowe do walki na śmierć i życie, aby pokazać, z czym się borykają i możliwie najgłębiej usprawiedliwić je przed widzami i światem.

Pod koniec sezonu członkowie rodziny królewskiej spotykają się na Wigilii Bożego Narodzenia w zamku Windsor. Widzimy, jak sam projekt monarchii, przestrzegania sztywnych nie współgrających z rzeczywistością reguł zniszczył tych ludzi – od Królowej Matki (Marion Bailey) po nową w rodzinie Dianę. Chyba nigdy jeszcze twórcy serialu nie postawili tak wyraźnie pytania o sens istnienia monarchii. I chyba nigdy jeszcze nie pozostawili widzów w takim oczekiwaniu na kolejny sezon!

Premiera czwartego sezonu „The Crown” już 15 listopada na platformie Netflix.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Książę Karol i księżna Diana
ASSOCIATED PRESS/East News

Księżna Diana była zdruzgotana. W przeddzień ślubu Karol złamał jej serce

W dniu ślubu Diana miała zaledwie 20 lat. Choć przez pewien czas wierzyła, że poślubienie księcia Karola zapewni jej życie jak z bajki, czar prysł, jeszcze zanim weszła do karocy. W przeddzień ślubu usłyszała z ust ukochanego mężczyzny słowa, po których stało się jasne, czym będzie ich małżeństwo: fikcją.
Hanna Szczesiak
13.11.2020

W 1995 roku podczas wywiadu dla publicznej telewizji BBC Diana przyznała, że zarówno ona, jak i jej mąż wdawali się w liczne romanse podczas trwania ich małżeństwa. Bezpośrednią przyczyną separacji, do której doszło w 1992 roku, był zresztą związek Karola z Camillą Parker Bowles, dzisiejszą księżną Kornwalii. Miłosny trójkąt: Diana, Karol i Camilla Karol i Camilla zakochali się w sobie na długo przed tym, jak w życiu księcia pojawiła się młodziutka Diana Spencer. Ich drogi musiały się jednak rozejść: jak donoszą królewscy biografowie, w oczach Elżbiety II Camilla nie była godna poślubienia księcia. W przeciwieństwie do Diany – jeszcze nieopierzonej, posłusznej, pochodzącej z arystokratycznej rodziny. Informacja o romansie Karola i Camilli wyciekła wraz z publikacją książki „Diana: historia prawdziwa” Andrew Mortona. To właśnie wtedy książę i księżna Walii zdecydowali się na separację, by cztery lata później, w 1996 roku, sfinalizować rozwód. Czytaj także: Kristen Stewart zagra księżną Dianę! Widzowie krytykują: „Królową ludzkich serc zagra lodowa księżniczka?” Karol nigdy nie kochał Diany Brytyjskie media co jakiś czas podejmują temat małżeństwa Diany i Karola, by poznać kolejne tajemnice królewskiej alkowy. I tak w najnowszym dokumencie poświęconym życiu Lady Di wypowiada się m.in. astrolożka Penny Thornton. To ona stała u boku księżnej i była powierniczką jej sekretów przez sześć lat. W jednym z odcinków dokumentu „The Diana Interview: Revenge of a Princess” astrolożka opowiedziała, co miało się wydarzyć 28 lipca 1981 roku, w noc poprzedzającą ślub Diany i Karola. „Jedną z najbardziej szokujących rzeczy, jakie wyjawiła mi Diana, było to, że noc przed ślubem Karol powiedział jej, że jej nie kocha”,...

Czytaj dalej
East News

Grace Kelly i książę Rainier: bajkowy ślub i tragiczny koniec

Grace Kelly dla księcia Rainiera zrezygnowała z kariery w Hollywood i zrzekła się amerykańskiego obywatelstwa. Wniosła do małżeństwa dwa miliony dolarów, tolerowała zdrady męża i awantury. A potem nastąpił tragiczny finał.
Sylwia Arlak
12.11.2020

Nawet jako uznana gwiazda filmowa nie spodziewała się takiego zainteresowania. W dwudniowej uroczystości weselnej Grace Kelly i księcia Rainiera III Grimaldiego w katedrze św. Mikołaja w Monako uczestniczyło ponad 3000 gości. Transmisję z „jednego z najpiękniejszych ślubów, jakie widział świat” (jak rozpisywały się o nim media) obejrzało ponad 30 milionów ludzi na całym świecie. Suknia księżniczki miała wysoki dekolt, kilka halek i starodawną koronkę składającą się z setek malutkich pereł. Trzydzieści szwaczek szyło ją przez sześć tygodni. Podobno na tej ślubnej kreacji wzorowana była suknia Kate Middleton. „Mama opowiadała, że to było przytłaczające wydarzenie. Mówiła, że określenie »podekscytowana « czy »uszczęśliwiona « nie oddawało w pełni jej uczuć” — mówił wiele lat później syn słynnej pary, książę Albert. On przepadł, ona go zbywała Nie była to jednak miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy Grace po raz pierwszy spotkała księcia Rainiera, nie była nim zainteresowana jako mężczyzną. Stwierdziła jedynie, że jest „niezwykle uroczy”. On przepadł momentalnie. 26-latkę uznawano za jedną z najbardziej oszałamiających kobiet w Ameryce. Rolami w takich filmach, jak „Dziewczyna z prowincji” (za którą otrzymała Oscara), „Mogambo” (ta rola również przyniosła jej nominację), „Okno na podwórze”, czy „M jak morderstwo”, udowodniła, że ma do pokazania znacznie więcej niż ładną buzię. Jej zagorzałym fanem był m.in. Alfred Hitchcock, z którym nakręciła trzy filmy. Nie mniej niż o jej rolach, rozpisywano się o kolejnych romansach. Spotykała się m.in. ze (starszym od niej o 28 lat) Clarkiem Gable i Rayem Millandem (o którym mówiono, że jest miłością jej życia). Z...

Czytaj dalej
Dawid Ogrodnik
fot. Szymon Szcześniak

Dawid Ogrodnik: „Jestem wierzący, ale dziś już nie praktykuję”

„W Hollywood za takie role dostaje się Oscary”, piszą krytycy po każdym jego filmie. Genialny w „Ostatniej rodzinie”, „Cichej nocy” i „Ikarze. Legendzie o Mietku Koszu”.
Magdalena Żakowska
10.11.2020

Mieszkałem przez rok na plebanii i wyciągnąłem z tego doświadczenia przerażający obraz tego, co się dzieje w Kościele. Byłem świadkiem sytuacji, kiedy księża pod pretekstem urlopu wyjeżdżali na seksualne orgie do Niemiec – mówi w wywiadzie Dawid Ogrodnik.  Przed nim kolejne wielkie role: w „ Na pełnej petardzie” zagra ks. Jana Kaczkowskiego, w „Broad Peak” – jednego z najlepszych polskich himalaistów Adama Bieleckiego, a w planowanym na ten rok „Najmro. Kocha, kradnie, szanuje” – kanciarza i „mistrza więziennych ucieczek” Zbigniewa Najmrodzkiego.  Magdalena Żakowska: Ile jest Dawida Ogrodnika w Mieczysławie Koszu?   Dawid Ogrodnik: Nie chciałbym, żeby ktoś poza mną znał odpowiedź na to pytanie. Ale odpowiem tak: w filmie są trzy sceny, które nie są historią Mieczysława Kosza. Jedna jest historią Krzysztofa Komedy – to ta scena, w której pijany Kosz nie może przypomnieć sobie melodii utworu, który ma zagrać na koncercie, i prosi kolegę, żeby mu zanucił. Druga dotyczy relacji Kosza z jego partnerką. A trzecia scena jest sceną z mojego życia. Opowiedziałem ją Maćkowi Pieprzycy i stwierdziliśmy, że warto ją umieścić w filmie, bo dobrze oddaje też prawdę o Koszu.  Która to scena? Nie mogę powiedzieć. To zbyt osobiste. Ta rola to taka kreacja totalna. Jak w filmie „Chce się żyć”, gdzie zagrałeś chłopaka z porażeniem mózgowym, czy w „Ostatniej rodzinie”, gdzie wcieliłeś się w postać Tomasza Beksińskiego.   Tym razem moje przygotowania polegały na tym, że Lech Możdżer przysyłał mi filmy, w których gra – z różnych ujęć kamery w swoim mieszkaniu we Wrocławiu, a ja odpalałem je na laptopie, a potem godzinami próbowałem odtworzyć. Ćwiczyłem też grę na...

Czytaj dalej