Książka na koniec lata: najlepsze lektury na krótki wyjazd albo weekend w domu
Mat. prasowe

Książka na koniec lata: najlepsze lektury na krótki wyjazd albo weekend w domu

W pociągu, autobusie, na ławce w parku i własnej kanapie — czytajmy, gdzie się da. Dzięki tym lekturom można poczuć wakacyjny klimat.
Sylwia Arlak
29.07.2020

Coś o miłości i prawdziwej przyjaźni. O słonecznej Italii i Mazurach, pełnych wspomnień. O morskiej bałtyckiej bryzie i magicznych lasach. „Letnie” lektury mają wywoływać uśmiech i sprawiać, że robi nam się cieplej na sercu (nawet jeśli pogoda postanowi spłatać nam figla). Oto nowości książkowe, które świetnie sprawdzą się na koniec lata.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

„Odetchnij od miasta. Podróże z dzieckiem”, Tola Piotrowska

Tola Piotrowska od lat zachwyca przemyślanymi kadrami na Instagramie. Teraz fotografka postanowiła wydać książkę, poradnik — „Odetchnij od miasta. Podróże z dzieckiem”. Poza pięknymi zdjęciami znajdziemy tam mnóstwo przydatnych informacji. Autorka (która sama często i chętnie wyjeżdża z całą rodziną) dzieli się z czytelnikami wskazówkami dotyczącymi podróżowania z dziećmi. Poleca wygodne miejsca noclegowe, podpowiada, gdzie zjeść i jak spędzać czas, tak, aby żaden z członków rodziny nie był poszkodowany. Są góry, morze, jeziora i wsi, domki letniskowe, apartamenty i hotele. Dla każdego coś dobrego.

„W samym sercu morza”, Jojo Moves

„W samym sercu morza” to opowieść o tym, ile może zmienić w naszym życiu jedna podróż. Frances tuż po wojnie wsiada na okręt, który ma zabrać ją do Anglii. Wszyscy myślą, że 16-letnia kobieta płynie zobaczyć się z mężem, ale jedyne czego chce bohaterka to uciec od mrocznej przeszłości. Kiedy na statku przypadkowo poznaje Henry’ego, jej serce zaczyna mocniej bić. W opowieści inspirowanej prawdziwą historią babci autorki, Jojo Moves pojawia się zdrada, pytania o sens życia, niepewność i wielkie, gorące uczucie.

„Pod słońcem Italii”, Frances Mayes

Po „Pod słońcem Toskanii” przyszedł czas na „Pod słońcem Italii”. Autorka Frances Mayes po raz kolejny zabiera nas w podróż po jednym z najpiękniejszych krajów świata. Dzieli się swoimi doświadczeniami, pokazuje nam mało znane zakątki Włoch, najlepsze lokale, targowiska, sklepy i winnice. Przemierza miasta i miasteczka. Wchodzi do galerii i muzeów. Cudowna podróż, niezależnie od tego, czy tęsknicie za Italią, czy wciąż jest na liście waszych marzeń. 

„Mazurskie lato”, Karolina Wilczyńska, Agnieszka Olejnik i inni

Osiem krótkich opowiadań polskich autorów, które mają jednego bohatera — Mazury. „Mazurskie lato” to historie turystów, którzy przyjeżdżali do Mikołajek. Części z nich miłość kojarzy się z radością i ogromnym szczęściem, dla innych bywa trudna i gorzka. Niektórzy wciąż szukają drugiej połówki, inni, głęboko zranieni, nie wierzą już w prawdziwe uczucie. W tawernie Mazurskie Lato los każdego z nich może się odmienić.

„Gorące lato. Grzeszne opowieści”, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Marta W. Staniszewska i inni

Lato, żar leje się z nieba, a wczasowicze przesyłają sobie ukradkowe spojrzenia na jednej z plaż. Romans wisi w powietrzu. Takie jest „Gorące lato. Grzeszne opowieści”. Dziesięć opowiadań polskich autorek ma w sobie dużo emocji, erotyki, ale również humoru. W „Stacji pożądania” Anny Langer poznajemy kobietę, która niedawno przeszła rozwód. Za namową przyjaciółki bohaterka wybiera się w samotną podróż do nadmorskiego kurortu. W czasie podróży poznaje przystojnego bruneta. „Natchnienie” Pauliny Świst, to z kolei historia samotnej pisarki, która wraz z przyjaciółmi udaje się na Dominikanę. Już na lotnisku bohaterka zwraca uwagę wysportowanego komandosa.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Olga Tokarczuk
East News

Powstanie nowy film na podstawie opowiadania Olgi Tokarczuk!

Po „Pokocie” powstałym na postawie książki Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, powstaje kolejny film: „Zima pod znakiem wrony”, którego kanwą jest opowiadanie „Profesor Andrews w Warszawie”.
Sylwia Niemczyk
27.07.2020

Kolejny utwór Olgi Tokarczuk – opowiadanie „Profesor Andrews w Warszawie” – trafi na ekrany kin. Reżyserką nowego filmu, zatytułowanego  „Zima pod znakiem wrony”  będzie Kasia Adamik, która w 2017 r. razem z mamą, Agnieszką Holland wyreżyserowała film „Pokot” na postawie kryminału Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Nowy film na postawie opowiadania Olgi Tokarczuk Opowiadanie „Profesor Andrews w Warszawie” zostało po raz pierwszy opublikowane w 1998 r. w „Tygodniku Powszechnym”, następnie weszło do tomu opowiadań „Gra na wielu bębenkach”. Bohaterem jest angielski profesor psychiatrii, który dzień po wprowadzeniu stanu wojennego przyjeżdża do Warszawy na konferencję naukową. Anglik ogląda czołgi na ulicach, czuje w powietrzu strach, nie rozumie, co się dzieje. Jako przybysz z innego świata, umie wychwycić absurd i koszmar grudniowych dni z 1981 roku.   Chociaż na razie obsada nowego filmu nie jest znana, wiadomo, że producenci filmu prowadzą rozmowy z Jasonem Isaacsem, znanym m.in. innymi z roli szwarccharakteru Lucjusza Malfoy'a w filmach o Harrym Potterze. Film będzie koprodukcją polsko-niemiecko-angielsko-szwedzką. Autorką scenariusza jest niemiecka debiutantka Sandra Buchta, której scenariusz do „Zimy pod znakiem wrony” był jednym z 12 projektów, które otrzymały specjalne wyróżnienie na festiwalu ScripTeast im. Krzysztofa Kieślowskiego 2018. – Europa znowu jest w zachwianiu; zetknięcie różnych kultur, szukanie wspólnych doświadczeń, ale też dzielenie się odrębnymi doświadczeniami jest teraz bardzo ważne – o projekcie mówiła „Gazecie Wyborczej” reżyserka Kasia Adamik. Zdjęcia mają rozpocząć się jesienią 2021 r.

Czytaj dalej

Czy Elena Ferrante naprawdę istnieje? O fenomenie pisarki opowiada Anna Zaleska

Wraz z nową powieścią Eleny Ferrante powracają pytania, kim właściwie jest autorka „Genialnej przyjaciółki”.
Anna Zaleska
23.07.2020

O Elenie Ferrante znów jest głośno – we wrześniu ukaże się w Polsce długo oczekiwana nowa powieść znakomitej włoskiej pisarki „Zakłamane życie dorosłych”. To pierwsza książka, którą napisała od czasu słynnego cyklu neapolitańskiego, zapoczątkowanego „Genialną przyjaciółką”, a zakończonego w 2014 roku „Historią zaginionej dziewczynki”. Ferrante, która już na początku lat 90., publikując debiutancką powieść, zapowiedziała, że będzie tworzyć pod pseudonimem i chce pozostać nieobecna w sferze publicznej, jest swojemu postanowieniu wierna. Wywiadów udziela rzadko i wyłącznie drogą mailową. Przy okazji premiery „Zakłamanego życia dorosłych” trudno znaleźć jakiekolwiek jej wypowiedzi w mediach. Kiedyś zadeklarowała, że jej zdaniem książki, gdy się już ukażą, nie potrzebują swoich autorów. I sama tego dowiodła, bo jej powieści sprzedają się na całym świecie w milionach egzemplarzy. Najnowsza ma od razu ukazać się w 25 krajach. Elena Ferrante: debiutancka powieść Jest początek lat 90., gdy do włoskiego wydawnictwa Edizioni E/O Sandra Ozzola przychodzi maszynopis od nieznanej autorki. Tytuł: „L'Amore Molesto”, czyli „Obsesyjna miłość”. To historia kobiety powracającej do rodzinnego miasta na pogrzeb matki, która prawdopodobnie popełniła samobójstwo. Wędrując po mrocznych zakątkach Neapolu, spotykając dawnych znajomych i krewnych rodziny, szukając tropów w przeszłości, bohaterka powieści próbuje rozwikłać tajemnicę życia i śmierci swojej matki. Powieść ujawnia wielki talent pisarski osoby podpisującej się jako Elena Ferrante. Właścicielka wydawnictwa Sandra Ozzola podejmuje natychmiastową decyzję, że chce tę książkę wydać. Ale wkrótce potem dostaje drugi list. Elena Ferrante pisze: „Będę...

Czytaj dalej
Jonasz Kofta
źródło: Wikipedia

Jonasz Kofta – poeta w masce smutnego błazna. Wybitnego twórcę wspomina syn, Piotr

Dziś Jonasz Kofta – poeta, satyryk, autor tekstów piosenek, twórca niezapomnianych przebojów: „Pamiętajcie o ogrodach”, „Śpiewać każdy może”, „Z tobą chcę oglądać świat” – miałby 78 lat. Zmarł w 1988 roku po nieszczęśliwym wypadku – zakrztuszeniu.
Marta Strzelecka Jakub Demiańczuk
18.07.2020

Odszedł na tyle wcześnie, że nie zdążyliśmy mieć żadnego poważnego konfliktu, typowego dla nastolatków i ojców. Nie mógł mnie zbesztać, że wróciłem pijany do domu, że się nie uczę, że wybrałem złe studia. To była jego osobliwa przewaga nad innymi ojcami”, mówi o Jonaszu Kofcie jego syn Piotr. Marta Strzelecka: Dlaczego mówisz o ojcu: Jonasz? Piotr Kofta: A wiecie, że nigdy się nad tym nie zastanawiałem? Może dlatego, że on jednak przez większość mojego życia nie żyje? Z Jonaszem nie mieszkam od 31 lat, ale bardzo często o nim rozmawiam, przede wszystkim z mamą, choć nie tylko. Mama mówi o nim: Jonasz. Ja w rozmowie mówię: Jonasz. Tak się utarło. Dla mnie nie ma po prostu żadnego innego Jonasza. Natomiast kiedy byłem dzieckiem, zwracałem się do niego zwyczajnie: „tato”, ewentualnie, dla obopólnej radości, „ojcze” bądź „ojczenaszu”. Nie mówiłem do Jonasza po imieniu.  Czy twój tata jest rodzinnym tematem rozmów? Wydaje mi się, że nigdy nie uprawialiśmy kultu Jonasza – co rozumiem przez taką na przykład sytuację, że podczas rozmaitych świąt rodzina rytualnie zasiada, wspomina, ogląda zdjęcia. Takie rzeczy fajnie się robi spontanicznie, bez okazji, bo Jonasz był i jest wrośnięty w nasze życie. Ale ważne wydaje się jeszcze coś: nie wpadliśmy z mamą na pomysł, żeby z kultywowania pamięci o Jonaszu uczynić swoją misję albo zawód. Tego też nie należy rozumieć opacznie: my się zajmujemy Jonaszem, dbamy o jego spuściznę, o archiwum jego utworów, o kontakty z artystami, pojawiają się kolejne publikacje wierszy Jonasza, teraz z kolei ta biografia. Chodzi o coś innego – o pełnienie publicznej funkcji. Ja się nie nadaję do publicznych funkcji.  Jak pamiętasz dom z dzieciństwa? Tu mam dwa...

Czytaj dalej