Królowa Elżbieta II w księciu Filipie zakochała się jako 13-latka. Ich małżeństwo było tak kontrowersyjne, jak Karola i Diany
Fot. East News

Królowa Elżbieta II w księciu Filipie zakochała się jako 13-latka. Ich małżeństwo było tak kontrowersyjne, jak Karola i Diany

Jako młoda dziewczyna powiedziała: „Oświadczam, że poświęcę całe moje życie, jakiekolwiek ono będzie – długie czy krótkie, służbie ludowi i Brytyjskiej Wspólnocie Narodów”.
Agnieszka Dajbor
12.02.2021

Królowa Elżbieta II to najstarsza panująca monarchini na świecie. Panuje już 69 lat i chyba nikt nie wyobraża sobie świata bez niej. Była, jest i pewniej nawet po śmierci jeszcze długo będzie ikoną monarchii i niezależnie od wszelkich skandali, jakie trawiły brytyjski dwór, stała się symbolem prestiżu i ciągłości korony. Mówiła z dumą: „Jestem głową monarchii, której tradycje sięgają IX wieku”.

Królowała w 16 krajach, pozostałych po rozpadzie imperium brytyjskiego – od Kanady, przez Australię po Barbados. W latach świetności Imperium Brytyjskiego miała 130 milionów poddanych. Jako królowa przeżyła niemal wszystko: zimną wojnę, powstanie i upadek muru berlińskiego, brexit; rewolucję technologiczną i rewolucję seksualną, lot człowieka na księżyc. Królowała od Rolling Stonsów po Adele. Za jej czasów świat zmienił się właściwie tak bardzo, że sama monarchia wydaje się niektórym już tylko pięknym, kosztownym reliktem. Ale nie Elżbieta II. Ona, już dobrze po 90-tce stała się właśnie gwiazdą „Netflixa”, najpopularniejszej platformy filmowej na świecie! Mowa tu oczywiście o serialu „The Crown”, który – choć ubrany w fikcyjną fabułę opowiada o brytyjskim dworze z monarchinią w roli głównej. Serial na pewno przysporzył popularności Królowej, uczłowieczył ją i uczynił nam bliższą. Kto nie przywiązuje się emocjonalnie do bohatera ulubionego serialu!

Elżbieta II przeżyła 14 premierów i 5 papieży

Jako postać jest charakterystyczna. Niewysoka, przez całe życie tak samo uczesana, ubrana zazwyczaj w kolorowe garsonki (by łatwo wyróżniała się w tłumie), w ręku trzyma niewielką torebkę, do której obowiązkowo wkłada szminkę. Gdy kładzie torebkę na stole, oznacza to: „Zbliżamy się do końca spotkania. Gdy stawia ją na ziemi, to już wołanie: Ratunku! Kończmy jak najszybciej!” Do spodu jej spódnic wszywane są ciężarki, żeby nie rozwiał ich wiatr.

Za jej panowania Wielka Brytania miała już 14 premierów - m.in. Winstona Churchila, Margerett Thatcher, Tony’ego Blaira, Davida Camerona. Niezależnie od tego, jaką mieli osobowość, ambicje i żądzę władzy, każdy z nich musiał co tydzień spotkać się z Królową, skłonić przed nią i zdać sprawę z polityki państwa. I nie były to wcale kurtuazyjne rozmówki. Przekonał się o tym m.in. premier Partii Pracy Harold Wilson, który potraktował ich pierwsze spotkanie dość rozrywkowo. Nieprzygotowany, nie miał w ogóle pojęcia o co pyta go Elżbieta. Nigdy tego błędu nie powtórzył i z czasem stworzyli zgrany team.

Poznała siedmiu papieży. Odbyła ponad 250 podróży (więcej niż znany ze swoich odbytych misji Jan Paweł II). W 1996 roku przyleciała do Polski, odwiedziła wtedy m.in. liceum im. Stefana Batorego w Warszawie. Oglądając szkolne przedstawienie „Pana Tadeusza” po angielsku, zasiadła w fotelu, który uchował się jeszcze sprzed wojny. „Wyglądała jak prawdziwa królowa z bajki”, mówiła wieloletnia dyrektorka „Batorego” Małgorzata Oszmaniec.

Jestem Elżbietą

Elżbieta Aleksandra Maria urodziła się 21 kwietnia 1926 roku w dzielnicy Mayfaire w Londynie, jej rodzicami byli Elżbieta Bowles-Lyon i późniejszy król Jerzy VI Windsor (pamiętacie Jąkałę, bohatera głośnego filmu „Jak zostać królem”? To właśnie on. A w jego roli wystąpił Collin Firth).

Kiedy była mama, nazywano pieszczotliwie Lilibeth. W rodzinie sprawiała wrażenie dziewczynki pilnej, poważnej i dbającej o należną jej rangę. Kiedy w 1930 roku lord Arthur Chamberlain powitał ją słowami: „Dzień dobry, mało damo”. Odpowiedziała: „Nie jestem małą damą, jestem księżniczką Elżbietą". W nocy wstawała, by sprawdzić, czy ubrania są równo złożone i powieszone w szafie, czy przybory leżą na swoim miejscu, układała i jadła cukierki podług stałego porządku: od najmniejszego do największego.

Lilibeth i jej młodsza siostra Małgorzata nie chodziły do szkoły, praktycznie nie miały kontaktów z rówieśnikami. Rodzice obawiali się bowiem o ich odporność i zdrowie. Marek Rybarczyk w książce „Elżbieta II. O czym nie mówi królowa” pisze, że obie często chodziły na wzgórek przy pałacu Buckingham, żeby chociaż popatrzeć na inny świat za murami. Pobierały domowe lekcje z historii i geografii podporządkowane nauce o dziejach Imperium, czytały Biblię. Domowej edukacji Elżbieta zawdzięczała świetną znajomość języka francuskiego. Gdy jako Królowa podróżowała do Kanady, wygłaszała tam dwujęzyczne przemówienia, co zjednywało jej sympatię frankojęzycznych mieszkańców prowincji Quebec.

Na punkcie wykształcenia miała jednak kompleksy i z czasem uzupełniała edukację. Nigdy też nie uchodziła za intelektualistkę. Krytycy monarchii wypominali jej, że jeśli coś czyta, to kryminały Agathy Christie i książki dżokeja Dicka Francisa, których akcja jest na ogół związana ze światem wyścigów konnych. Za końmi przepada, ma własne stadniny, także wyścigowe, sama galopuje od małego, kiedyś powiedziała: „Chciałabym być koniem”.

Królowa i książę z bajki

Sympatię Anglików zjednała sobie po raz pierwszy w czasie wojny, kiedy jako młoda dziewczyna wstąpiła do Women's Auxiliary Territorial Service. Została przeszkolona na… kierowcę i mechanika uzyskując stopień kapitana i przez szereg miesięcy dzieliła los kobiet oficerów. 8 maja 1945 r. podczas obchodów Dnia Zwycięstwa, stała na balkonie pałacu Buckingham ubrana w żołnierski mundur. Król Jerzy VI był z niej dumny.

Elżbieta była odważna i potrafiła osiągać swoje cele, choć na dobrą sprawę dworowi sprzeciwiła się tylko raz. Ale w sprawie fundamentalnej – małżeństwa. W początku wojny, jako 13-nastolatka zakochała się w pięknym, niebieskookim duńsko-greckim księciu 18-letnim Filipie Mountbatt. Związek przetrwał wojnę – młodzi pisali do siebie listy – ale nie podobał się rodzicom Elżbiety. W grę wchodziły głównie sprawy polityczne: krewni Filipa byli blisko związani z nazistowskimi Niemcami. Król Jerzy VI uważał też, że Filip jest pretensjonalny, biedny i ma „fatalny gust do ubrań”. Z trudem zgadzano się na jego wizyty w zamku Balmoral.

Elżbieta jednak dopięła swego i w 1947 roku para wzięła ślub w opactwie westminsterskim. Kreacja panny młodej zwana „Wiosną” (choć ślub był w listopadzie) miała symbolizować odrodzenie Imperium Brytyjskiego po wojnie. Z okazji ślubu Filip otrzymał m.in. tytuł księcia Edynburga. Musiał jednak praktycznie odciąć się od korzeni oraz zmienić wiarę i przejść na anglikanizm. Premier Winston Churchil, przyjaciel i mentor Elżbiety, poradził jej by książę przyjął nazwisko Windsor i by nosiły je również ich dzieci.

Dla Elżbiety była to miłość od pierwszego wejrzenia, pierwsza i jedyna w życiu. Ale samo małżeństwo było od początku dyskusyjne, trochę tak jak po latach związek Karola i Diany.

Dług wobec męża

Filip miał naturę imprezowicza i playboya. O jego zdradach głośno było już po kilku latach małżeństwa. Dziennikarze rozpisywali się o orgiach z jego udziałem, na jednej z nich miał wystąpić jako półnagi kelner. U jego boku pojawiały się kolejne piękności. Księciu Filipowi nie brakowało zresztą dezynwoltury i dość bezczelnego poczucia humoru. Gdy po jednej z zabaw w RPA wyszedł na balkon, widząc siedzące na drzewach małpy, spytał głośno: „Które z was to małpy, a które to dziennikarze?”

Elżbieta nigdy nie skomentowała wybryków męża. Jeśli myślała o rozwodzie, nigdy publicznie o tym nie wspomniała. Zresztą, jak mogła by się rozwieść, skoro brała ślub kościelny, a jako królowa stała na straży anglikańskiej wiary? Swojej siostrze Małgorzacie nie pozwoliła na ślub z miłością życia Peterem Townsedem, tylko dlatego, że był rozwodnikiem. Dała mężowi wiele tytułów i posiadłości, ale nie dała mu dostępu do tzw. czerwonych teczek – raportów rządowych, które regularnie dostawała. Sprawami monarchii nie dzieliła się bowiem nigdy z nikim.

Para obchodziła kolejne huczne gody i wytrwała w małżeństwie 73 lat – znów, najdłużej jako para królewska na świecie. Z okazji 50 rocznicy ślubu Elżbieta II powiedziała: „Mój mąż daje mi siłę, a ja jestem mu winna dług większy niż kiedykolwiek zażądał”. Historycy monarchii podkreślają, że książę Filip jest jedynym, który widzi w Elżbiecie „po prostu człowieka”. On sam mówi: „Po tylu latach wspólnego życia wiem na pewno, że warunkiem szczęśliwego małżeństwa jest tolerancja. Wierzcie mi, królowa jest niezwykle wyrozumiała".

W 1948 roku przyszedł na świat ich syn – książę Karol. Zgodnie z 800-letnią tradycją przy narodzinach pierworodnego obecny był minister spraw wewnętrznych, by nie doszło do zamiany królewskiego potomka.

Dwa kilogramy  diamentów na głowie

Jest maj 1953 roku. Elżbieta chodzi po korytarzach pałacu Buckingham. Na głowę wkłada koronę ze złota i wszelkich drogich kamieni, jakie można sobie wyobrazić. To najstarsze i najwspanialsze insygnium władzy króla Anglii. Ale korona waży blisko dwa kilogramy, nie można w niej za bardzo ruszać głową, by nie doznać urazu kręgosłupa. Więc Elżbieta ćwiczy przed koronacją. Przy Downing Street 10 premier Winston Churchil śmieje się: „Ona, królową? Przecież to dziecko!”

Ale Elżbieta jest doskonale przygotowana do objęcia tronu. Gdy jedzie na uroczystość koronacji i jedna z dam dworu pyta, jak się czuje, odpowiada z typowym dla siebie poczuciem humoru „Świetnie, właśnie się dowiedziałam, że mój koń jest faworytem w Derbach”.

Termin koronacji wyznaczono na 2 czerwca 1953 r. Obejmując tron, Elżbieta miała 27 lat, w przemówieniu podkreśliła, że korona nie jest jedynie symbolem „blasku i mocy”, ale służby. Podczas ceremonii koronacyjnej królowa przysięga na Biblię, że będzie rządzić królestwem i krajami Wspólnoty Narodów oraz że będzie umacniać wiarę anglikańską.

Misja od Boga

Brytyjski premier Harold MacMillian, który współpracował z nią kilkanaście lat, powiedział, że Elżbieta lubi bycie królową i postrzega to jako misję od Boga. Może dlatego nigdy nie przyszła jej do głowy abdykacja. Jaka jest jako monarchinii? Wiadomo, że raczej panuje niż rządzi. Uświetnia, przyjmuje, „królowa się nie myli” i „królowej się nie odmawia” – to dwie zasady Korony. Gdyby wymienić listę prezydentów, premierów i znanych osobistości, z którymi się spotykała – od Johna Kennedy’ego po Baracka i Michelle Obamów – nie wystarczyłoby tu miejsca. Z pewnością załatwiła zakulisowo wiele ważnych dla kraju spraw. Ma też przywileje, z których w praktyce nigdy nie skorzysta. Jak ktoś napisał, gdyby królowa rozwiązała parlament, za parę dni w Anglii zniesiono by monarchię.

Nie wolno jej ujawniać poglądów ani sympatii politycznych. Ale Margarett Thatcher mówiła o niej z przekąsem: „Królowa? Z jej poglądami powinna zapisać się do socjaldemokracji”. Lewicowych słabostek domyśla się też u królowej grająca ją w „The Crown” Olivia Coleman (o której zresztą felietonista „The Daily Telegraph” napisał, że nie powinna grać królowej, bo ma zbyt lewacką twarz).

Za jej panowania rozpadło się Imperium Brytyjskie, ale Elżbieta II rozumiała ten proces. I przyczyniła się do tego, że wiele z dawnych kolonii nawiązało nowe, dobre relacje z Wielką Brytanią. Zawsze popierała jedność Anglii, Walii i Szkocji, co nie wszystkim się podobało. W 2004 roku jedna z posłanek walijskich nazwała ją w przemówieniu Panią Windsor, za co została usunięta z walijskiego parlamentu. Popierała porozumienie katolików i protestantów w Irlandii. Sprzeciwiała się apartheidowi i była zwolenniczką nałożenia sankcji za to na RPA. Zarzucano jej, że za dużo podróżuje, z czego niewiele wynika, ale była pierwszą królową, która odwiedziła Australię, Nową Zelandię, Chiny, Amerykę Południową.

Królowa ludzkich serc, czy Królowa Śniegu?

Jest najbardziej wpływową kobietą w Wielkiej Brytanii i jedna z najbardziej wpływowych na świecie.

„Zawsze była i jest tylko królową” – mówili jej przeciwnicy. „Okazała się Królową Śniegu”, napisał w latach 90. prestiżowy, lewicowy brytyjski dziennik „The Guardian”. A prawicowy „The Times” dodał: „O ile w roli monarchini sprawdziła się doskonale, prywatnie poniosła wiele porażek”. To uderzało w czułą strunę. Jest taka scena w „The Crown”, gdy Elżbieta postanawia spotkać się z dziećmi, zjeść z nimi obiad, pogadać, zbliżyć się. Ale w pewnym momencie prosi swojego sekretarza: „Przygotuj mi ich biogramy, dobrze jest wiedzieć, jakie mają zainteresowania”. Albo gdy księżniczka Anna wychodząc z rodzinnego spotkania, pyta ironicznie: „Czy byłam wystarczająco chłodna i nieprzenikniona”.

Prasa pisze, że królowa bardziej od dzieci kocha pieski, które biegają w specjalnych bucikach, żeby nie poraniły łapek o żwir przed pałacem. To już efekt medialnej nagonki, która rozpętała się na Elżbietę w początku lat 90. Ona sama nigdy nie obawiała się mediów, uważała, że dopuszczając je do siebie, unowocześni monarchię. Dlatego już w 1953 roku pozwoliła na transmisję telewizyjną koronacji, co było bezprecedensowym wydarzeniem. Umalowała nawet z tej okazji usta na niebiesko, bo ktoś jej powiedział, że lepiej wypadną na ekranie. Nigdy jednak nie sądziła, że tak gwałtownie zaingerują w jej życie. A nawet będą chciały ją zniszczyć. Ogromną rolę odegrały w tym brukowce należące do magnata prasowego i wroga monarchii Roberta Murdocha. Jego tytuły dostały przyzwolenie na publikowanie każdej plotki z życia dworu, co zresztą świetnie się sprzedawało. Podobno Murdochowi sprzyjała Margarett Thatcher zawsze chętna osłabianiu wpływów monarchii.

Dramat  Diany, dramat królowej

Najbardziej spektakularnie dało to o sobie znać w czasie nieudanego małżeństwa księcia Karola i księżnej Diany, z czego tabloidy zrobiły operę mydlaną na żywo. Uczuciowa i bezpośrednia księżna Diana okrzyknięta królową ludzkich serc zaczęła być przeciwstawiana Elżbiecie II – zimnej kobiecie, dla której dworskie zasady są ważniejsze niż ludzkie uczucia. A matką jest bardziej dla monarchii niż dla swoich dzieci. Brukowce łamały kolejne tabu, pokazując np. zdjęcia zmarłej tragicznie Diany, a jednocześnie upominały królową, że niszczy życie swojego syna Karola, nie pozwalając mu na małżeństwo z ukochaną. To co było siłą królowej: spokój, chłód, panowanie nad emocjami, obracano teraz przeciwko niej. Ale krytykowano wszystko. Gdy po pożarze Pałacu Buckingham w 1992 roku, okazało się, że zostanie odbudowany z pieniędzy podatników ( 90 mln. funtów) „The Times” napisał kąśliwie : „Kiedy zamek jest w dobrym stanie, należy do nich, a kiedy płonie jest nasz”. Poddani zaczęli odwracać się od niej, rok po śmierci Diany 70 procent Brytyjczków uważało, że monarchia jest niepotrzebna.

Elżbieta poradziła sobie z tym kryzysem. Zrozumiała, że nie da się być świętoszkowatą i trzymać twardo tradycyjnych zasad, jednocześnie zamiatając pod dywan rodzinne skandale. Pozwoliła na ślub Karola z Camilą, stała sie czułą babcią dla synów Diany, Williama i Harry’ego. Gdy w zeszłym roku jej syn, książę Andrzej usłyszał zarzuty o molestowanie i gwałty kobiet na imprezach Jefffrey'a Epsteina, zrezygnował z reprezentowania dworu i przywilejów. Książę Harry, który też ma niejedno na sumieniu, próbuje u boku żony Meghan Markle pójść własną drogą.

Królowa zgodziła się płacić osobisty podatek dochodowy, i ograniczyć apanaże. Żeby zmniejszyć przepaść między „Koroną a ludem” wybrała się nawet do McDonalda, a na 50 rocznicę koronacji zaśpiewała z Eltonem Johnem „All to need is love”. W ogóle w dużo większym stopniu korzysta z pop kultury niż kiedyś. Ale czy to dało jej popularność? Ostatnio popierało ją 80 procent Brytyjczyków.

Być może wrażenie robi sama ciągłość 1000-letniej monarchii. A także długość panowania Elżbiety, jej dzielność i niezłomność. Stała się symbolem stabilności w ciągle zmieniąjącym się, niepewnym świecie. Być może Brytyjczycy docenili, jak bardzo „posiadanie” Elżbiety II ich wyróżnia. Olivia Colman powiedziała, że każdy może postrzegać Królową, tak, jak chciałby – i jest to trafne. Być może tylko ona wie, jaka jest naprawdę.

Podobno od 2005 roku w pałacu Buckingham ćwiczone są uroczystości pogrzebowe Królowej. Monarchia ma jednak swoje prawa. Czasem nieludzkie.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Królowa Elżbieta II i książę Filip świętują rocznicę ślubu
PA Wire/PA Images/EAST NEWS

Filip skarżył się na wysokie libido Elżbiety, choć o jego miłosnych podbojach krążyły legendy

„Lilibet to jedyna rzecz na tym świecie, która jest dla mnie absolutnie prawdziwa. Moim celem jest połączenie nas w jedno” – pisał Filip w 1947 roku do matki swojej ukochanej. 20 listopada mijają 73 lata od ślubu księcia z młodziutką Elżbietą.
Hanna Szczesiak
20.11.2020

Gdy się poznali, Elżbieta była jeszcze dzieckiem. On miał wtedy 18 lat, ona – 13. Jak pisał historyk i królewski biograf Robert Lacy: „Jedną z najbardziej niezwykłych cech królowej jest to, że zakochała się i wyszła za mąż za pierwszego mężczyznę, jakiego kiedykolwiek poznała”. „Oczywiście, stwierdzenie to jest nieco na wyrost. Elżbieta poznała Filipa, ówczesnego księcia Grecji, w 1939 roku, kiedy ten był przystojnym kadetem marynarki wojennej w Dartmouth Naval College. Widywała go już wcześniej przy rodzinnych uroczystościach, ale to właśnie wtedy miała poczuć do niego miętę”, opisywał historię królewskiej pary Lacy. Córka króla i ubogi marynarz o reputacji lowelasa Nastoletnia Elżbieta całkowicie straciła głowę dla Filipa – powiesiła nawet przy łóżku jego oprawione zdjęcie. Mimo tytułu i nazwiska – Mountbatten – gdy Elżbieta wyjawiła rodzicom, co czuje do Filipa, szybko została sprowadzona na ziemię. Dla króla Jerzego VI Windsora i Królowej Matki Filip był niewykształconym młodzikiem bez grosza przy duszy. W dodatku brakowało mu ogłady, a jego siostry poślubiły hitlerowskich oficerów. Historie o jego miłosnych podbojach w kolejnych portach – w czasie II wojny światowej Filip służył jako oficer marynarki – nie pomagały w zjednaniu sobie przyszłych teściów. Choć dla króla Jerzego nawet ubrania młodego marynarza świadczyły o jego nieokrzesaniu, Elżbieta w końcu dopięła swego. Udało jej się przekonać ojca, by ten zaprosił Filipa do Sandringham na Boże Narodzenie. To wtedy ich uczucie rozkwitło na dobre, a 17-letnia wówczas Elżbieta w ramionach ukochanego sprawiała wrażenie ożywionej jak nigdy wcześniej. Oglądała z Filipem filmy, tańczyła przy dźwiękach gramofonu, a dla niego stawało się jasne, że wkrótce...

Czytaj dalej
The Crown Netflix
Księżna Diana (Emma Corrin). Fot. materiały prasowe

Księżna Diana, Margaret Thatcher i królowa Elżbieta. 4. sezon „The Crown” to starcie gigantek

Polityczny pojedynek Margaret Thatcher i królowej Elżbiety oraz nieszczęśliwe małżeństwo księżnej Diany z księciem Karolem – długo czekałyśmy na czwarty sezon „The Crown”. I było warto!
Magdalena Żakowska
14.11.2020

Trzeci sezon „The Crown” rozczarował chyba wszystkich. Serial przechodził coś w rodzaju kryzysu wieku średniego – oglądaliśmy pogrążoną w impasie Wielką Brytanię oczami bohaterów, którzy sami borykali się z emocjonalnym wyczerpaniem. Była fantastyczna kreacja Olivii Colman w roli królowej Elżbiety, ale brakowało tego, za co tak kochamy „The Crown” – wglądu w kulisy życia kolejnych legend XX-wiecznej historii Wielkiej Brytanii. Pod tym względem czwarty sezon jest najlepszy ze wszystkich. Już w pierwszym odcinku Margaret Thatcher (Gillian Anderson) zostaje pierwszą kobietą premier Wielkiej Brytanii , a książę Karol (Josh O'Connor) spotyka 16-letnią Dianę Spencer (Emma Corrin). A potem jest już jak w filmach Hitchcocka! Diana i Thatcher, czyli dwa w jednym Co prawda w rzeczywistości książę Karol i Diana spotkali się po raz pierwszy w 1977 roku, a Thatcher została premierem dopiero dwa lata później, ale twórcy serialu zdecydowali się na ten fałsz w słusznym celu. Chcieli, żebyśmy od początku oglądali te dwa najważniejsze wątki sezonu równolegle. Oto dwie postępujące katastrofy: krótkie zaloty i szybkie zaręczyny Karola i Diany przygotowały grunt pod burzliwe małżeństwo, które przebiega w cieniu twardych rządów Thatcher. Co prawda dziedzictwo pani premier poznajemy głównie w jej relacji z królową Elżbietą, ale postać Thatcher jest na tyle ważna, że w kilku odcinkach opuszczamy komnaty pałacowe, aby przyjrzeć się temu, co bezduszne plany oszczędnościowe Thatcher i jej kosztowna wojna z Argentyną o Falklandy wyrządziły krajowi. W efekcie powstał porywający sezon, w którym dostajemy dwa w jednym – wgląd w największy skandal na dworze królewskim i kulisy rządów chyba najbardziej kontrowersyjnego premiera tego kraju w minionym...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„The Crown” bije rekordy popularności. Oto czego możecie nie wiedzieć o serialu Netfliksa

Za nami cztery sezony serialu Netfliksa „The Crown”. Sprawdźcie, jakie tajemnice kryje brytyjska superprodukcja.
Sylwia Arlak
24.11.2020

Opowiadający o brytyjskiej rodzinie królewskiej serial „The Crown” powrócił w listopadzie na platformę Netflix z czwartym (i jak do tej pory najbardziej emocjonującym) sezonem. Twórcy zaserwowali nam to, na co czekałyśmy najbardziej — historię księżnej Diany oraz premier Margaret Thatcher. Dzisiaj „zaglądamy” za kulisy „The Crown”. Oto czego mogłyście nie wiedzieć o superprodukcji: „The Crown” najdroższym serialem biograficznym w historii Tylko dwa pierwsze sezony „The Crown” kosztowały 130 milionów dolarów. Dopracowany w najmniejszym szczególe jest nie tylko najdroższym serialem Netfliksa, ale też najdroższym serialem biograficznym w historii! Widzowie serialu są starsi i zamożniejsi niż widzowie innych seriali Netfliksa Nielsen Media Research przeprowadziło w 2017 roku badanie dotyczące seriali Netfliksa. Wynika z niego, że 50 proc. widzów serialu ma ponad 50 lat (średnia wieku widzów platformy to 35), a 40 proc. widzów pochodzi z zamożnych rodzin (ich dochody przekraczają 100 tys. dolarów rocznie). Odgrywanie roli księżnej Diany było dla Emmy Corrin „przerażające” W wywiadzie dla magazynu „Glass” aktorka Emma Corrin opowiedziała o swoich wrażeniach z planu. „Wcielając się w księżną Dianę, musiałam wyłączyć wiele myśli w mojej głowie. Mówiły mi: »to jest ogromna rzecz. To przecież księżna, jak zamierzasz to zrobić? Co ludzie pomyślą?«. To było przerażające i nie sprzyjało dobrej pracy”. Czytaj też:   Emma Corrin to wykapana księżna Diana. Co wiemy o młodej aktorce z serialu „The Crown”? Twórca serialu chciał opowiedzieć o bulimii księżnej „Gdybyśmy tego nie zrobili, nie pokazalibyśmy złożoności charakteru byłej księżnej...

Czytaj dalej
Fot. materiały prasowe Netflix

„The Crown” sezon 4. Co jest prawdą, a co zostało wymyślone na potrzeby serialu

Co jest prawdą, co fikcją, gdzie fakty zostały przedstawione wiernie, gdzie podkoloryzowane, przeinaczone czy złagodzone. „The Crown” pod lupą, odcinek po odcinku.
Anna Zaleska
24.11.2020

Czwarty sezon „The Crown” – uznawany za najlepszy, choć i poprzednie były doskonałe – jest aż gęsty od rywalizacji, intryg i dramatów. Już w pierwszym odcinku pojawia się Diana Spencer (Emma Corin) jako przebrana za drzewo nastolatka. Kolejne odcinki to historia jej nieszczęśliwego małżeństwa z księciem Karolem. Ale choć to główny wątek tego sezonu, elektryzuje też postać premier Margaret Thatcher, którą Gillian Anderson portretuje po mistrzowsku. W samym centrum pozostaje zaś Elżbieta II, o której książę Filip mówi: „Ona jest powietrzem, którym wszyscy oddychamy”. Większość dialogów, które oglądamy w serialu, to oczywiście fikcja. Ale mnóstwo wydarzeń czy nawet scen rzeczywiście miało miejsce. Światowe media, a brytyjskie przede wszystkim, biorą pod lupę czwarty sezon „The Crown”, analizując, co jest prawdą, co fikcją, gdzie fakty zostały przedstawione wiernie, gdzie podkoloryzowane, przeinaczone czy złagodzone. Odcinek 1. „Adiutant królowej” „To ostatnie, czego potrzebuje kraj. Dwie kobiety za sterami!”, mruczy książę Filip, gdy oglądają z żoną w telewizji moment ogłoszenia, że Margaret Thatcher wygrała wybory w 1979 roku. „Może właśnie tego potrzebuje kraj. Na razie bardzo mi się podoba”, odpowiada królowa. „Córka sklepikarza?” – szydzi książę. Pierwszą w Europie kobietę na stanowisku premiera serial przedstawia jako osobę upartą, zawziętą, niezwykle pracowitą, twardą i mającą poczucie, że zawsze ma rację, co czyni ją osobą niezdolną do kompromisu. Tak też widziały ją wtedy media. Londyński „The Times” tuż przed wyborami pisał o niej, że jest zdecydowana, ma cechy kaznodziei, wierzy w mieszczańską odpowiedzialność i jest głęboko przekonana o wielkiej...

Czytaj dalej