Elżbieta II: czy jej odejście będzie oznaczało zmierzch świata Windsorów? Mówi biograf królowej
Fot. East News

Elżbieta II: czy jej odejście będzie oznaczało zmierzch świata Windsorów? Mówi biograf królowej

Elżbieta II albo nikt? Na czym polega fenomen brytyjskiej królowej? – rozmowa z Markiem Rybarczykiem, biografem Elżbiety II, którego nowa książka „Elżbieta, Filip, Diana, Meghan. Zmierzch świata Windsorów” ukaże się w marcu.
Agnieszka Dajbor
29.01.2021

Brytyjczycy spodziewają się, że jeśli w tym roku Elżbieta II nie abdykuje, to przynajmniej podzieli się obowiązkami z księciem Karolem. Czy dorówna on swojej wielkiej matce? Królowa panuje od 69 lat. I mimo różnych zawirowań jest wciąż kochana i szanowana. Na czym polega jej fenomen? Mówi Marek Rybarczyk, autor m.in. książek: „Elżbieta II. O czym nie mówi królowa”, „Tajemnice Windsorów”, „Wszystkie szaleństwa Anglików”. W marcu wyjdzie jego nowa opowieść „Elżbieta, Filip, Diana i Meghan. Zmierzch świata Windsorów”.

Agnieszka Dajbor: Dlaczego piszesz o zmierzchu Windsorów, przecież brytyjska rodzina królewska dawno nie była tak popularna, jak teraz, po serialu „The Crown”?

Marek Rybarczyk: Ale królowa ma prawie 95 lat i wcześniej czy później odejdzie. W Anglii jest nawet takie oczekiwanie, że 21 kwietnia, podczas uroczystości z okazji urodzin, królowa odda część obowiązków Karolowi. Poza tym monarchia jest dzisiaj czymś absolutnie anachronicznym. A w Wielkiej Brytanii sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że monarcha zachował wiele uprawnień z dawnych czasów.

Reprezentuje, uświetnia, ściska dłonie.

To nieprawda. To mit, że królowa jest figurantką. Ma prawo zwoływania sesji parlamentu – niedawno spekulowano nawet, czy nie będzie konfliktu między Elżbietą II a premierem Borysem Johnsonem. Premier chciał zamknąć parlament na jakiś czas, żeby politycznie mieć łatwiej z brexitem. Na szczęście do konfliktu nie doszło. Królowa doradza premierowi i już dzięki temu ma wielkie wpływy. Może blokować dyskusje w parlamencie, gdy dotyczą one finansów monarchii.

Wielka zaletą Elżbiety II jest to, że potrafi układać się z politykami, a nie z nimi walczyć. Także dzięki temu trwa jako królowa. Ale czy będzie to potrafił jej następca?

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Elżbieta II wzięła ślub z monarchią

Fenomen Elżbiety II polega na tym, że wie jak trwać?

Oczywiście nie tylko. Królowa jest rozpoznawalna niemal wszędzie, zna ją 90 procent ludności świata. Panuje 69 lat, więc mamy poczucie, że była z nami od zawsze, coraz mniej jest ludzi, którzy pamiętają świat bez Elżbiety. W niektórych krajach, choćby w Australii, opowieści o rodzinie królewskiej są traktowane jak opowieści biblijne. Elżbieta, nieszczęśliwa w małżeństwie, drugi ślub wzięła z monarchią. W czasie koronacji namaszczono ją świętymi olejkami. I jako królowa ma wielkość, spokój, godność. Wiele zniosła.

Otwórzmy na chwilę nowy rozdział opowieści o Windsorach. Kto będzie w nim panował: Karol i Camilla, czy jednak William i Kate?

Ale oczywiście Karol, bo monarchia jest dziedziczna, co jest zapisane w konstytucji. Książę Karol od dawna na to czeka. Powiedział nawet kiedyś nieelegancko, że szybciej „strzeli w kalendarz, niż zostanie królem”. Elżbieta II obraziła się na niego, przez wiele tygodni nie rozmawiali.

Karol to jest trudny człowiek, zarozumiały snob, który to starannie ukrywa, i od czasu do czasu usiłuje udawać luzaka. Ale jest arystokratą, któremu służba zawiązuje sznurowadła w butach, prasowane są dla niego gazety, żeby nie pobrudził sobie rąk. Ponoć na śniadanie gotuje się dla niego 7 jajek, a on wybiera to jedno o idealnej konsystencji. Kiedy bolał go kręgosłup, agent Secret Service nosił za nim poduszeczkę, żeby było wygodnie.

Zmierzch Windsorów
Królowa z wnukami, zdjęcie zrobione z okazji 90. rocznicy urodzin Elżbiety II. Fot. Reporter

Książę Karol i jego pajęcze listy

Przywileje Księcia Walii.

Ale też oderwanie od rzeczywistości. Byłem na spotkaniu z księciem Karolem, i nie jest to człowiek, który zauważa otoczenie. Według sondaży jest mniej lubiany niż księżna Kate. Niestety ma wielkie ambicje i jest groźba, że będzie się wtrącał do polityki, bo kiedyś już to robił. Pisał listy do ministrów z pouczeniami i poradami. Nazwano je „pajęczymi listami” ze względu na zawiły styl pisma księcia. W Londynie na West Endzie była grana taka sztuka „Książę Karol III”, właśnie o tym, jak Karol przejmuje władzę i jaki powoduje chaos.

Jedyną jego dobrą cechą jest to, że od dawna interesuje się sprawami klimatu, zaśmiecenia planety. Popierał naukowców, którzy ostrzegali przed zmianami klimatycznymi w czasie, gdy nie było to jeszcze popularne. Ale to nie są wystarczające kompetencja dla króla.

Może Camilla go trochę ociepli.

Na pewno ma lepszy wizerunek, niż wtedy, gdy ludzie rzucali w nią bułkami w supermarkecie, po śmierci Diany. Albo, gdy policjanci strzegli jej z pistoletami maszynowymi u boku. Ale nie jest lubiana. I trudno to będzie zmienić.

W książce „Czego nie mówi królowa” pisałeś, że nie mówi o małżeństwie, w którym tkwi zamknięta jak w klatce.

Bo to było małżeństwo z rozsądku, Filip po wahaniach wszedł w ten związek, do czego namówił go kuzyn admirał Louis Mountbatten. Aranżował spotkanie w 1939 r. Natomiast Elżbieta, która poznała go wówczas jako 13-latka, zakochała się po uszy. Potem, podczas wojny, robiła mu skarpetki na drutach, wpatrywała się w jego zdjęcie na kominku, był zapewne jedynym chłopcem, którego pocałowała. Kiedy okazało się, że ją zdradza – co było tajemnicą poliszynela, choć nigdy nie dał się na tym złapać – to był dla niej szok.

Mówiliśmy o fenomenie: to jest historia kobiety, która miała nieudane małżeństwo, co samo w sobie jest trudnym losem do udźwignięcia. A wzięła na barki monarchię i dała radę.

Zresztą przez lata ten związek się zmieniał, zadziałało przyzwyczajenie, przyjaźń. Książę Filip jest najlepszym doradcą Elżbiety – bo mówi prawdę, nawet dosadnie tak po marynarsku, bo on był marynarzem. Ale prawdę, a nie to, co królowa chciałaby usłyszeć. A że jest inteligentnym człowiekiem, jego rady są pewnie mądre.

Król Anglii królem Polski

Czego jeszcze nie mówi królowa?

Powiem inaczej, mówi tylko dobrze o rodzicach, przede wszystkim ojcu Jerzym VI, którego bardzo kochała. I to jest mądre z jej strony. Jest taka legenda, że Windsorowie w czasie wojennych bombardowań zaciskali zęby w Londynie, w pałacu Buckingham. Oczywiście nie, byli wywożeni do zamku Windsor i jedli bażanty. Ale czym innym jest opowieść dla ludzi, o tym jak król z nimi cierpi, a czym innym ochrona monarchii. I królowa to rozumie. A wiesz, że kuzyn Elżbiety II, Jerzy, diuk Kentu, mało znany brat ojca królowej, mógł zostać królem Polski?

Bylibyśmy częścią Brytyjskiej Wspólnoty Narodów.

Generał Władysław Sikorski zaproponował mu objęcie tronu federacji Polsko-Czeskiej. Jesienią 1939 roku Wielka Brytania miała takie plany, by dogadać się z Hitlerem. Nasi liczyli, że przy okazji wywalczą coś w rodzaju nowego „Królestwa Polskiego” pod patronatem Niemiec, ale z brytyjską głową państwa... Niemcy myślały także o separatystycznym pokoju z Wielką Brytanią, więc niektórzy politycy brytyjscy sondowali takie rozwiązanie. Różne okoliczności brane były pod uwagę.

Ale Jerzy Edward „Duke of Kent” zginął w 1942 roku w dość tajemniczym wypadku lotniczym, na stoku góry Morven w Szkocji. Być może leciał na tajne negocjacje z Rzeszą. Oczywiście nie tylko z tego względu nic z tych planów nie wyszło – Churchill wygrał Bitwę o Anglię. Dla Windsorów, uwikłanych w negocjacje z Niemcami, początek wojny to akurat niezbyt chwalebny czas.

Podobała Ci się królowa Elżbieta w „The Crown”?

Podobała mi się Craire Foy, która grała młodą Elżbietę. Natomiast Olivia Colman była zbyt mimiczna, bardzo pokazywała emocje. Jako postać na pewno nie jest odległa od Elżbiety. Peter Morgan, który stworzył „The Crown”, jest wybitnym scenarzystą i napisał to wyśmienicie. Ale aktorsko rola została źle obsadzona – Elżbieta II nie pokazuje emocji, nie robi min. To nie jest twarz królowej.

Kto wykradł święty ogień Windsorów

Koniec panowania Elżbiety II to koniec pewnej epoki. Zmierzch Windsorów?

Dla mnie tak. Windsorowie do szczególna dynastia, w której były i przepych, i wielkość, i szaleństwo. W końcu ojciec Elżbiety II, król Jerzy VI, nie jąkał się dlatego, że miał taką przypadłość, tylko z powodu swojego ojca, który synów traktował bezwzględnie. A najbardziej kochał swoją szarą papugę, która podczas śniadań przechadzała się po stole. Ale Elżbieta i Filip, nawet jako para, są bohaterami na wielką opowieść.

Czy ich następcy tacy będą, co teraz robią Meghan i Harry? Wykradli święty ogień z zamku Windsor i przerobili go na komercyjną historyjkę w Kalifornii. Meghan buduje swoją popularność na tym, że jako aktorka wyszła za księcia i nie wytrzymała pałacowego rygoru. Handlują marką królewską, nie wprost, ale pośrednio. Rozmieniają na drobne monarchię, za co Elżbieta jest zła. Powiedziała Harry’emu, że jest na zewnątrz monarchii. Zabroniła mu złożenia wieńca pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza w Dniu Pamięci 11 listopada.

Może media ich wykreują na nowych bohaterów.

Karola kreowano 15 razy i nic z tego nie wyszło. To zresztą ciekawe, że ta anachroniczna monarchia jest zarazem wplatana we współczesne media. Windsorów wychowywano w poczuciu, że są lepsi od innych, wyjątkowi, mieli 5 służących u boku, a jednocześnie kazano im się otworzyć i nie być nudnymi. Musieli też żyć w niezwykłych dworskich rygorach i ściskać ręce setkom obcych ludzi podczas oficjalnych sytuacji. To rodzi swoistą schizofrenię. Zrobiono z nich bohaterów popkultury. Królowa przy tym wszystkim zachowała autorytet, mało kto wie, że ona się śni wielu Anglikom. Może dlatego, że ucieleśnia coś takiego jak stałość w bardzo zmiennym świecie. Ale wydaje mi się, że gdy odejdzie Elżbieta, ta wielka opowieść o Windsorach się wyczerpie.

Zmierzch Windsorów
Fot. mat.prasowe

Marek Rybarczyk „Elżbieta, Filip, Diana, Meghan. Zmierzch świata Windsorów”, wyd. Muza, 2021.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Królowa Elżbieta II i książę Filip świętują rocznicę ślubu
PA Wire/PA Images/EAST NEWS

Filip skarżył się na wysokie libido Elżbiety, choć o jego miłosnych podbojach krążyły legendy

„Lilibet to jedyna rzecz na tym świecie, która jest dla mnie absolutnie prawdziwa. Moim celem jest połączenie nas w jedno” – pisał Filip w 1947 roku do matki swojej ukochanej. 20 listopada mijają 73 lata od ślubu księcia z młodziutką Elżbietą.
Hanna Szczesiak
20.11.2020

Gdy się poznali, Elżbieta była jeszcze dzieckiem. On miał wtedy 18 lat, ona – 13. Jak pisał historyk i królewski biograf Robert Lacy: „Jedną z najbardziej niezwykłych cech królowej jest to, że zakochała się i wyszła za mąż za pierwszego mężczyznę, jakiego kiedykolwiek poznała”. „Oczywiście, stwierdzenie to jest nieco na wyrost. Elżbieta poznała Filipa, ówczesnego księcia Grecji, w 1939 roku, kiedy ten był przystojnym kadetem marynarki wojennej w Dartmouth Naval College. Widywała go już wcześniej przy rodzinnych uroczystościach, ale to właśnie wtedy miała poczuć do niego miętę”, opisywał historię królewskiej pary Lacy. Córka króla i ubogi marynarz o reputacji lowelasa Nastoletnia Elżbieta całkowicie straciła głowę dla Filipa – powiesiła nawet przy łóżku jego oprawione zdjęcie. Mimo tytułu i nazwiska – Mountbatten – gdy Elżbieta wyjawiła rodzicom, co czuje do Filipa, szybko została sprowadzona na ziemię. Dla króla Jerzego VI Windsora i Królowej Matki Filip był niewykształconym młodzikiem bez grosza przy duszy. W dodatku brakowało mu ogłady, a jego siostry poślubiły hitlerowskich oficerów. Historie o jego miłosnych podbojach w kolejnych portach – w czasie II wojny światowej Filip służył jako oficer marynarki – nie pomagały w zjednaniu sobie przyszłych teściów. Choć dla króla Jerzego nawet ubrania młodego marynarza świadczyły o jego nieokrzesaniu, Elżbieta w końcu dopięła swego. Udało jej się przekonać ojca, by ten zaprosił Filipa do Sandringham na Boże Narodzenie. To wtedy ich uczucie rozkwitło na dobre, a 17-letnia wówczas Elżbieta w ramionach ukochanego sprawiała wrażenie ożywionej jak nigdy wcześniej. Oglądała z Filipem filmy, tańczyła przy dźwiękach gramofonu, a dla niego stawało się jasne, że wkrótce...

Czytaj dalej
The Crown Netflix
Księżna Diana (Emma Corrin). Fot. materiały prasowe

Księżna Diana, Margaret Thatcher i królowa Elżbieta. 4. sezon „The Crown” to starcie gigantek

Polityczny pojedynek Margaret Thatcher i królowej Elżbiety oraz nieszczęśliwe małżeństwo księżnej Diany z księciem Karolem – długo czekałyśmy na czwarty sezon „The Crown”. I było warto!
Magdalena Żakowska
14.11.2020

Trzeci sezon „The Crown” rozczarował chyba wszystkich. Serial przechodził coś w rodzaju kryzysu wieku średniego – oglądaliśmy pogrążoną w impasie Wielką Brytanię oczami bohaterów, którzy sami borykali się z emocjonalnym wyczerpaniem. Była fantastyczna kreacja Olivii Colman w roli królowej Elżbiety, ale brakowało tego, za co tak kochamy „The Crown” – wglądu w kulisy życia kolejnych legend XX-wiecznej historii Wielkiej Brytanii. Pod tym względem czwarty sezon jest najlepszy ze wszystkich. Już w pierwszym odcinku Margaret Thatcher (Gillian Anderson) zostaje pierwszą kobietą premier Wielkiej Brytanii , a książę Karol (Josh O'Connor) spotyka 16-letnią Dianę Spencer (Emma Corrin). A potem jest już jak w filmach Hitchcocka! Diana i Thatcher, czyli dwa w jednym Co prawda w rzeczywistości książę Karol i Diana spotkali się po raz pierwszy w 1977 roku, a Thatcher została premierem dopiero dwa lata później, ale twórcy serialu zdecydowali się na ten fałsz w słusznym celu. Chcieli, żebyśmy od początku oglądali te dwa najważniejsze wątki sezonu równolegle. Oto dwie postępujące katastrofy: krótkie zaloty i szybkie zaręczyny Karola i Diany przygotowały grunt pod burzliwe małżeństwo, które przebiega w cieniu twardych rządów Thatcher. Co prawda dziedzictwo pani premier poznajemy głównie w jej relacji z królową Elżbietą, ale postać Thatcher jest na tyle ważna, że w kilku odcinkach opuszczamy komnaty pałacowe, aby przyjrzeć się temu, co bezduszne plany oszczędnościowe Thatcher i jej kosztowna wojna z Argentyną o Falklandy wyrządziły krajowi. W efekcie powstał porywający sezon, w którym dostajemy dwa w jednym – wgląd w największy skandal na dworze królewskim i kulisy rządów chyba najbardziej kontrowersyjnego premiera tego kraju w minionym...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„The Crown” bije rekordy popularności. Oto czego możecie nie wiedzieć o serialu Netfliksa

Za nami cztery sezony serialu Netfliksa „The Crown”. Sprawdźcie, jakie tajemnice kryje brytyjska superprodukcja.
Sylwia Arlak
24.11.2020

Opowiadający o brytyjskiej rodzinie królewskiej serial „The Crown” powrócił w listopadzie na platformę Netflix z czwartym (i jak do tej pory najbardziej emocjonującym) sezonem. Twórcy zaserwowali nam to, na co czekałyśmy najbardziej — historię księżnej Diany oraz premier Margaret Thatcher. Dzisiaj „zaglądamy” za kulisy „The Crown”. Oto czego mogłyście nie wiedzieć o superprodukcji: „The Crown” najdroższym serialem biograficznym w historii Tylko dwa pierwsze sezony „The Crown” kosztowały 130 milionów dolarów. Dopracowany w najmniejszym szczególe jest nie tylko najdroższym serialem Netfliksa, ale też najdroższym serialem biograficznym w historii! Widzowie serialu są starsi i zamożniejsi niż widzowie innych seriali Netfliksa Nielsen Media Research przeprowadziło w 2017 roku badanie dotyczące seriali Netfliksa. Wynika z niego, że 50 proc. widzów serialu ma ponad 50 lat (średnia wieku widzów platformy to 35), a 40 proc. widzów pochodzi z zamożnych rodzin (ich dochody przekraczają 100 tys. dolarów rocznie). Odgrywanie roli księżnej Diany było dla Emmy Corrin „przerażające” W wywiadzie dla magazynu „Glass” aktorka Emma Corrin opowiedziała o swoich wrażeniach z planu. „Wcielając się w księżną Dianę, musiałam wyłączyć wiele myśli w mojej głowie. Mówiły mi: »to jest ogromna rzecz. To przecież księżna, jak zamierzasz to zrobić? Co ludzie pomyślą?«. To było przerażające i nie sprzyjało dobrej pracy”. Czytaj też:   Emma Corrin to wykapana księżna Diana. Co wiemy o młodej aktorce z serialu „The Crown”? Twórca serialu chciał opowiedzieć o bulimii księżnej „Gdybyśmy tego nie zrobili, nie pokazalibyśmy złożoności charakteru byłej księżnej...

Czytaj dalej
Fot. materiały prasowe Netflix

„The Crown” sezon 4. Co jest prawdą, a co zostało wymyślone na potrzeby serialu

Co jest prawdą, co fikcją, gdzie fakty zostały przedstawione wiernie, gdzie podkoloryzowane, przeinaczone czy złagodzone. „The Crown” pod lupą, odcinek po odcinku.
Anna Zaleska
24.11.2020

Czwarty sezon „The Crown” – uznawany za najlepszy, choć i poprzednie były doskonałe – jest aż gęsty od rywalizacji, intryg i dramatów. Już w pierwszym odcinku pojawia się Diana Spencer (Emma Corin) jako przebrana za drzewo nastolatka. Kolejne odcinki to historia jej nieszczęśliwego małżeństwa z księciem Karolem. Ale choć to główny wątek tego sezonu, elektryzuje też postać premier Margaret Thatcher, którą Gillian Anderson portretuje po mistrzowsku. W samym centrum pozostaje zaś Elżbieta II, o której książę Filip mówi: „Ona jest powietrzem, którym wszyscy oddychamy”. Większość dialogów, które oglądamy w serialu, to oczywiście fikcja. Ale mnóstwo wydarzeń czy nawet scen rzeczywiście miało miejsce. Światowe media, a brytyjskie przede wszystkim, biorą pod lupę czwarty sezon „The Crown”, analizując, co jest prawdą, co fikcją, gdzie fakty zostały przedstawione wiernie, gdzie podkoloryzowane, przeinaczone czy złagodzone. Odcinek 1. „Adiutant królowej” „To ostatnie, czego potrzebuje kraj. Dwie kobiety za sterami!”, mruczy książę Filip, gdy oglądają z żoną w telewizji moment ogłoszenia, że Margaret Thatcher wygrała wybory w 1979 roku. „Może właśnie tego potrzebuje kraj. Na razie bardzo mi się podoba”, odpowiada królowa. „Córka sklepikarza?” – szydzi książę. Pierwszą w Europie kobietę na stanowisku premiera serial przedstawia jako osobę upartą, zawziętą, niezwykle pracowitą, twardą i mającą poczucie, że zawsze ma rację, co czyni ją osobą niezdolną do kompromisu. Tak też widziały ją wtedy media. Londyński „The Times” tuż przed wyborami pisał o niej, że jest zdecydowana, ma cechy kaznodziei, wierzy w mieszczańską odpowiedzialność i jest głęboko przekonana o wielkiej...

Czytaj dalej