Kate Winslet żałuje pracy z Polańskim i Allenem. „Muszę wziąć za to odpowiedzialność”
East News

Kate Winslet żałuje pracy z Polańskim i Allenem. „Muszę wziąć za to odpowiedzialność”

Nagrodzona Oscarem za rolę w „Lektorze” Kate Winslet, żałuje, że zdecydowała się zagrać w filmach Romana Polańskiego i Woody’ego Allena. Twórcy są oskarżani o molestowanie seksualne.
Sylwia Arlak
11.09.2020

Po jaką cholerę pracowałam z Woodym Allenem i Romanem Polańskim? To dla mnie niewyobrażalne, że ci ludzie byli przez lata tak bardzo cenieni przez branżę filmową. To jest cholerna hańba. Muszę wziąć odpowiedzialność za to, że u nich grałam” — mówi znana z „Titanica”, „Holiday” czy „Lektora” Kate Winslet w wywiadzie dla „Vanity Fair”.

Katarzyna Miller: „Romantyczna miłość jest tylko na chwilę, jeśli w nią wierzycie, przegracie”

Kate Winslet zmienia zdanie?

Aktorka zagrała w „Na karuzeli życia” u Allena i w „Rzezi” u Polańskiego. „Nie mogę cofnąć czasu. Zmagam się z wyrzutami sumienia, ale co nam pozostanie, jeśli nie będziemy w stanie mówić prawdy o tym wszystkim?”

Czytaj też: Meryl Streep: „Pracuj ciężko, podbijaj świat, ale sama ugotuj zupę – to moje życiowe motto”.

Po premierze „Na karuzeli życia” aktorkę krytykowano za jej wypowiedź dotyczącą słynnych reżyserów. Mówiła, że współpraca z Polańskim i Allenem była dla niej „niezwykłym doświadczeniem”. Wówczas wolała nie myśleć o ciążących na nich oskarżeniach: „Jako aktor musisz odsunąć wszystkie myśli na bok i powiedzieć sobie: nie wiem, czy to prawda, czy fałsz”.

Roman Polański został oskarżony w latach 70. o gwałt na 13-letniej dziewczynce. Polski reżyser jest ścigany przez amerykański wymiar sprawiedliwości, odkąd uciekł z USA przed ogłoszeniem wyroku. Woody Allen miał w dzieciństwie molestować seksualnie swoją przybraną córkę, Dylan Farrow.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Danuta Stenka
Bartek Wieczorek/LAF

Danuta Stenka znowu zaskakuje! Aktorka mówi: „Siedzi we mnie facet”

Być kobietą? Danuta Stenka ma swoje przemyślenia na ten temat...
Sylwia Niemczyk
04.01.2019

„Kiedy patrzę na karierę aktorów – kobiety i mężczyzny – to jeśli oboje są świetni, a choćby i ona była lepsza od niego, to i tak ona wcześniej wypadnie z gry. Gdzie pan widzi te wielkie role dla kobiet?!” – mówi Danuta Stenka  w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.   Powiedziała pani w jednym z wywiadów, że jest wyposażona w dwa silne uczucia: ból –  że to, co pani do tej pory zrobiła, jest niedoskonałe, i lęk przed nieznanym, któremu nie będzie pani w stanie sprostać. Lęk towarzyszy mi od zawsze i pewnie nigdy mnie nie opuści. Nawet w najlepszych czasach, kiedy wiatr najsilniej wiał w zawodowe żagle, nawet wtedy mnie nie odstępował. Miałam 30, 40 lat, propozycji tyle, że nie byłam w stanie wszystkich pogodzić czasowo, aż żal było rezygnować, a mimo to nie czułam się wcale pewnie. Pamiętam, jak przyjaciel z pierwszego mojego teatru, Jacek Polaczek, tłumaczył mi: „Ty robisz straszną rzecz. Powtarzając, że się boisz, programujesz się na to, że będziesz się bała”. A ja myślę, że się nie programuję, bo czasem tego lęku jest we mnie tak dużo, że raczej muszę dać upust. Ale przy tym jest coś jeszcze. W równie dużym stopniu wypełnia mnie ciekawość, która często okazuje się silniejsza od lęku, która mnie pcha. Bez niej, bez ciekawości siebie w nowej odsłonie, nowych okolicznościach, niezbadanych, nieprzewidywalnych, nie byłabym w stanie uprawiać tego zawodu. Przecież role są do siebie jakoś tam podobne, nie każda niesie unikalną jakość. Tylko że to nie o samą rolę chodzi. Chodzi też o ludzi, z którymi będę współpracowała, o ekipę, z którą wybieram się na wyprawę. Być może teren, który mamy zwiedzić, nie jest jakiś bardzo interesujący czy wyjątkowo różny od poprzednich, ale sama drużyna może być...

Czytaj dalej
Elżbieta Dzikowska o Tonym Haliku
Maciej Zienkiewicz/Agencja Gazeta

Elżbieta Dzikowska o Tonym Haliku: „Nie żałuję ani jednego dnia z nim”

„Jeśli miałabym wskazać jedną cechę, która nas połączyła, to powiedziałabym, że nam się chciało. Mieliśmy głód życia, zapał do pokonywania przeszkód. Tony nie żyje, ale mi ciągle chce się chcieć. Myślę, że by się z tego cieszył. Jestem futuro, a nie retro. Patrzę do przodu” – mówi znana podróżniczka i pisarka.
Magdalena Żakowska
11.09.2020

Elżbieta Dzikowska – historyczka sztuki, sinolożka, legendarna podróżniczka, reżyserka (ur. 1937). Wraz z Tonym Halikiem stworzyła najpopularniejszy duet podróżników w Polsce. Ich program „Pieprz i wanilia” oglądało 18 milionów widzów. Autorka wielu książek. Bohaterka biografii „Dzikowska” napisanej przez Romana Warszewskiego. 6 września na festiwalu Doc Against Gravity miała miejsce premiera filmu o ich życiu: „Tony Halik”. Magdalena Żakowska: Kiedy czytałam o waszych podróżach, to ciągle zastanawiałam się, który element dzikiej natury przerażał panią najbardziej. Pająki? Węże? Owady? Elżbieta Dzikowska: Dzika natura nie przeraża mnie ani trochę, przecież jestem Dzikowska. Zresztą, lubię być blisko natury nie tylko podczas wielkich wypraw. Z pierwszym mężem, Andrzejem Dzikowskim, dużo podróżowaliśmy z namiotem. On łapał ryby, ja zbierałam grzyby, było co jeść, a przemieszczaliśmy się kajakiem. Z drugim mężem pływałam żaglówką.  Myślałam, że z pierwszym mężem była pani krótko. Wzięliście ślub jeszcze na studiach, a chwilę później wyjechała pani na swoją pierwszą wielką wyprawę – sześć tygodni w Chinach.  Nie było tak źle. Byliśmy sobie bliscy i blisko – po ślubie przez osiem lat wynajmowaliśmy pokój z możliwością korzystania z kuchni, a w sumie byliśmy ze sobą 17 lat. Z Tonym – 25 lat. Bez ślubu.   Nie potrzebowaliśmy go. Dla mnie Tony był mężem. Zawsze tak o nim myślałam. Jak byśmy sami sobie udzielili ślubu, to najważniejsze. Nie lubię słowa „partner” w kontekście związku uczuciowego. Ale mam wrażenie, że Tony Halik to był pani „partner in crime”, najlepszy towarzysz przygód....

Czytaj dalej