Katarzyna Tubylewicz: „Ofiary przemocy nie są słabe i bezwolne”
mat. prasowe

Katarzyna Tubylewicz: „Ofiary przemocy nie są słabe i bezwolne”

Kryminał Katarzyny Tubylewicz, „Bardzo zimna wiosna” pokazuje, że ani teraz Szwecja nie jest rajem, ani nigdy nie była.
Sylwia Niemczyk
21.06.2020

Po świetnie przyjętych „Moralistach. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie” Katarzyna Tubylewicz – polska pisarka i tłumaczka, żyjąca w Szwecji – napisała pierwszy kryminał. „Bardzo zimna wiosna” to historia, w której nie zawsze wiadomo, kto tak naprawdę jest ofiarą, a kto sprawcą przemocy. Bite kobiety i  bezdomni uchodźcy nie zasługują na to, by patrzeć na nich z pobłażliwą wyższością, mówi pisarka – ich siła zasługuje raczej na podziw. 

Sylwia Niemczyk: W „Bardzo zimnej wiośnie” opisuje pani mechanizm stawania się ofiarą.

Katarzyna Tubylewicz: Ale także proces wychodzenia z tej roli. Chciałam pokazać, że ofiara nie musi być słaba, bezwolna, głupia. W mojej książce Ewa długo wytrzymuje rolę ofiary przemocy domowej właśnie dlatego, że jest silna i jest w stanie znieść bardzo dużo. Poza tym nawet – a może przede wszystkim – silne osoby wstydzą się bycia ofiarą, więc nieraz ukrywają to bardzo długo, nawet przed sobą. Często w naszym patrzeniu na ofiarę kryje się jakaś upokarzająca pobłażliwość wobec niej, poczucie wyższości, przekonanie, że nam nie mogłoby się coś podobnego przytrafić.

To samo poczucie wyższości zawiera się w naszym stosunku do uchodźców, o tym też pani pisze.

Zależało mi, żeby pokazać, że nie ma czegoś takiego jak jednorodna grupa: „ofiary przemocy” albo właśnie „uchodźcy”, czyli „ofiary historii”. Bardzo brakuje nam uważnego przyjrzenia się konkretnemu człowiekowi, zobaczenia, kim on jest poza tym, że jest uchodźcą czy bitą kobietą. Temat uchodźców znam dobrze, bo zajmowałam się nim, pisząc reportaże i poznałam bardzo różne losy i postawy życiowe uchodźców, różne charaktery. Jak to u ludzi zwykle bywa. W Szwecji tak otwartej i humanitarnej jest pewien element hipokryzji, być może nawet nieuświadomionej: ludzie głośno deklarują poparcie dla przyjmowania uchodźców, ale jednocześnie wielu z nich nie przyszłoby do głowy zatrudnić kogoś z dziwnie brzmiącym nazwiskiem lub zamieszkać wśród ludzi z bardzo odmiennych kultur. Ta podwójność myślenia jest szczególnie widoczna w środowisku wyższej klasy średniej głosującej na partie postulującej otwartość i mieszkającej w dzielnicach, w których żyją tylko rodowici Szwedzi. Mnie bardzo interesują takie „etyczne przeoczenia”, a także temat zła, które jest czasem wyrządzane niejako na przekór dobrym intencjom. Innym ciekawym tematem, zwłaszcza w kryminale, jest fakt, że pozorne dobro bywa też parawanem dla czegoś, co wcale dobre nie jest.

Szwedzkie społeczeństwo to zbiór samotników

To, co łączy pani wszystkich bohaterów to samotność. Tu każdy jest samotną wyspą.

Szwedzi mają inny stosunek do samotności niż Polacy. Mniej się tej samotności boją, nie jest postrzegana jako coś negatywnego, wiele osób ma potrzebę pobyć sam na sam ze sobą. Prawie połowa Szwedów mieszka w pojedynkę. Także jest w tym na pewno element kulturowy, ale myślę też, że jest coś bardzo uniwersalnego w poczuciu nieprzynależenia czy w byciu samotnym, nawet we dwoje. Pisanie o takich bohaterach wydaje mi się ciekawsze.

Pani książka to polski czy szwedzki kryminał?

Piszę o szwedzkim społeczeństwie i jego problemach, poza tym, tak jak w typowym szwedzkim kryminale, poruszam w „Bardzo zimnej wiośnie” społeczne tematy. Ale moja bohaterka, Ewa jest Polką, a moja wrażliwość polsko-szwedzka. Myślę, że widzę w szwedzkim społeczeństwie rzeczy i zjawiska, które może zobaczyć tylko osoba, która doskonale Szwecję zna, ale ma też perspektywę zewnętrzną, trochę inne oczy.

Katarzyna Tubylewicz „Bardzo zimna wiosna”
mat. prasowe

Katarzyna Tubylewicz, „Bardzo zimna wiosna” wyd. W.A.B.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Camilla Lacberg
mat. prasowe

Camilla Läckberg składa hołd kobietom, które są lojalne wobec innych kobiet

„Chcę rozsadzić klatkę, w której zamyka się kobiety” – mówi Camilla Läckberg, słynna na całym świecie autorka kryminałów, która właśnie rozpoczyna nową serię. Pierwsza część, „Złota klatka” to thriller o zemście, determinacji i sile charakteru.
Patrycja Pustkowiak
22.06.2020

Camilla Läckberg zasłynęła serią szwedzkich kryminałów o dociekliwej pisarce książek non-fiction, Erice Falck. Z wykształcenia jest ekonomistką, pisać zaczęła po tym, jak dostała od rodziny na urodziny kurs kreatywnego pisania. Każdy kolejny tom z jej serii o Erice stawał się bestsellerem – podobnie, jak pierwszy tom z nowej serii, wydany w 2019 r. „Złota klatka”. Jesienią 2020 r. ukaże się w Polsce drugi tom „Strebrne skrzydła”.  Patrycja Pustkowiak: Bohaterka pani nowej powieści, Faye, jest zamknięta w tytułowej „złotej klatce” komfortowego życia, które tak naprawdę skrywa przemoc. Faye żyje w małżeństwie, w którym nie ma równości, wciąż musi zadowalać swojego przemocowego męża.  Camilla Läckberg: Chciałam zająć się innym niż do tej pory typem bohaterki, przekonać się, jak daleko może posunąć się zdesperowana kobieta, by bronić siebie i swojego dziecka. I ile ma w sobie mroku. Faye chce wyzwolić się od czegoś, co ją stopowało, powstrzymywało jej rozwój. Opisałam ją w momencie, w którym musi na nowo odkryć siebie.  Zawsze, tak jest i tym razem, pisarsko motywowało mnie stawianie sobie nowych wyzwań. Myślę, że widać to w tej książce. „Złota klatka” jest czymś więcej niż thriller – to hołd dla kobiet, które są wobec siebie lojalne. Mamy z tym problem? Tak bywa. Łatwo wychwalać siostrzeństwo, a w praktyce wygląda to tak, że stajemy w obronie siebie, dopóki nie podważa to naszej lojalności wobec mężczyzny. Lojalność w stosunku do innych kobiet bywa postrzegana jako zagrożenie. Mówiła pani, że wcześniej nie miała odwagi napisać „Złotej klatki”. Dlaczego? Z wiekiem stawałam się silniejsza, odważniejsza. A odkąd skończyłam 40 lat, nie staram się już zadowalać...

Czytaj dalej
mat. prasowe

Ujawniła seksskandal w Komitecie Noblowskim – Matilda Voss Gustavsson o gwałtach z Noblem w tle

Sprawca przemocy seksualnej nie jest potworem. Wygląda, jak inni. Ma poczucie humoru, żonę, kocha operę, albo jest po prostu przeciętnym facetem – mówi dziennikarka Matilda Voss Gustavsson.
Magdalena Żakowska
27.08.2020

Matilda Voss Gustavsson miała 30 lat, kiedy największy szwedzki dziennik, „Dagens Nyheter”, opublikował jej reportaż na temat Jeana-Claude'a Arnaulta, 71-letniego męża wybitnej poetki Katariny Frostenson, członkini Akademii Szwedzkiej przyznającej Literacką Nagrodę Nobla. Ujawniła w nim , że Arnault przez ponad 20 lat wykorzystywał swoją pozycję w świecie kultury, by molestować i gwałcić kobiety. Udało jej się namówić kilkanaście z nich na rozmowę i publikację zeznań. Nie było to łatwe, bo Arnault latami zastraszał swoje ofiary, używał wpływów, aby zniszczyć im kariery. Ale był 2017 rok, światem wstrząsały kolejne fale ruchu #MeToo, relacje aktorek napastowanych przez Harveya Weinsteina doprowadziły do jego aresztowania, a kobiety na całym świecie coraz mniej bały się swoich oprawców.  Seksskandal z Noblem w tle Śledztwo Matildy Voss Gustavsson wykazało, że o niestosownych zachowaniach Arnaulta w stosunku do kobiet wiedziała niemal cała szwedzka elita kulturalna. W klubo-galerii Forum założonej przez Frostenson  i Arnaulta występowało dziewięciu spośród 18 członków Akademii Szwedzkiej, wielu z nich nazywało Arnaulta swoim przyjacielem. Kiedy w latach 90-tych jedna z molestowanych przez niego kobiet napisała w tej sprawie list do Akademii, została zignorowana. Reportaż Matildy Voss Gustavsson wstrząsnął nie tylko Szwecją – wywołał gigantyczny skandal w całym świecie kultury. W efekcie pogrążona w kryzysie Akademia Szwedzka, po raz pierwszy od 1949 roku, nie przyznała Literackiej Nagrody Nobla. Dopiero rok później, już w nowym, odświeżonym składzie, przyznała dwie nagrody, w tym za rok 2018 dla Olgi Tokarczuk.  W toku śledztwa, które uruchomił artykuł Matildy Voss Gustavsson okazało się, że Jean-Claude Arnault nie tylko molestował i gwałcił kobiety, ale...

Czytaj dalej
Katarzyna Bonda
fot. Magdalena Łuniewska/Buku Team

Katarzyna Bonda - jak się zostaje królową kryminału?

Kryminał to ulubiony gatunek Polek, a ona jest jego mistrzynią. Podium zdobyła w ekspresowym tempie, ale historia jej zwycięstwa, jak to często bywa, jest słodko-gorzka.
Aleksandra Szajewska
29.05.2020

Wysoka, posągowa blondynka. Nie wygląda jak pisarka. Wygląda jak gwiazda. I choć jej gwiazda rozbłysła nagle, nie spadła z nieba. Katarzyna Bonda urodziła się w Białymstoku, ale wychowała w Hajnówce . Jej rodzina ma białoruskie korzenie. Skończyła Dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim i scenopisarstwo w Łódzkiej Filmówce , uczestniczyła w wielu kursach kreatywnego pisania w Polsce i za granicą. Przez kilkanaście lat była związana z prasą. Pracowała dla wielu tytułów i jak każdy początkujący dziennikarz zaczynała od pisania o wszystkim. Pewnego dnia w zastępstwie za kolegę z redakcji „Expressu Wieczornego”, trafiła do sądu na swoją pierwszą rozprawę. Jej skrupulatność, dociekliwość i pogłębione podejście psychologicznie do spraw sprawiło, że wsiąkła w tematykę kryminalną, a dziennikarstwo śledcze stało się jej domeną. Poznała prokuratorów, policjantów, sekretarki sądowe i przestępców. Jednak najważniejsze spotkanie w jej życiu zawodowy miało się dopiero odbyć.  Sprawa Niny Frank  Zawsze chciała pisać książki, ale jak sama mówi, do pisania trzeba dojrzeć, trzeba mieć coś do przekazania, przeżyć coś. Ją życie doświadczyło wyjątkowo boleśnie. Jej tata zachorował na raka i zmarł. 11 dni po jego śmierci Katarzyna Bonda potrąciła na pasach pieszego. Ze skutkiem śmiertelnym. Pisarka dostała wyrok w zawieszeniu, ale po tym wydarzeniu już nic nie było w jej życiu takie samo. Potrzebowała pomocy psychologicznej, przez rok chodziła na terapię. W tym czasie napisała „Sprawę Niny Frank”, pierwszą część serii „Hubert Meyer – psycholog śledczy”. To właśnie spotkanie z pierwowzorem Meyera, szefem sekcji psychologów z Komendy Głównej w Katowicach, Bogdanem Lachem , miało największy wpływ na jej pisarstwo. Zawód profilera –...

Czytaj dalej
Magdalena Łuniewska/Uroda Życia

Pięć najlepszych kryminałów – poleca królowa polskiego kryminału, Katarzyna Bonda!

Choć właśnie wydała nową książkę i już intensywnie pracuje nad następną, zawsze znajdzie czas, by przeczytać dobry kryminał. Oto pięć książek, które poleca Katarzyna Bonda.
Anna Zaleska
19.05.2020

Właśnie do księgarń trafiła nowa, długo trzymana w tajemnicy książka Katarzyny Bondy „Motyw ukryty. Zbrodnie, sprawcy i ich ofiary. Z archiwum profilera” (wyd. Muza). Rzecz dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach. O ile bowiem nawet czytając najbardziej brutalny kryminał, możemy sobie powiedzieć: „Okej, ale to nie wydarzyło się naprawdę”, tym razem takiej możliwości nie będzie. „Motyw ukryty” to reportaż kryminalny pisany razem z Bogdanem Lachem, wybitnym polskim profilerem, specjalistą w dziedzinie przestępstw związanych z użyciem przemocy. Wciągające od pierwszej strony studium najciekawszych, a zarazem najbardziej wstrząsających spraw z archiwum psychologa śledczego. – Byli tacy sprawcy, takie ofiary, dokładnie takie motywy im przyświecały i takie ślady zachowania zostawili na miejscu zbrodni – opowiada mi Katarzyna Bonda. A jeśli po przeczytaniu tej książki zatęsknicie za fikcją i historiami, które nie wydarzyły się naprawdę, specjalnie dla czytelniczek „Urody Życia” królowa polskiego kryminału poleca pięć swoich ulubionych kryminałów. 1. „Ostre przedmioty”, Gillian Flynn (wyd. Znak Liternova) Debiutancka powieść autorki „Zaginionej dziewczyny”. W rodzinnym miasteczku dziennikarki śledczej Camille Preaker zostają zamordowane dwie dziewczynki, a ona otrzymuje zadanie opisania toczącego się śledztwa. Musi więc wrócić do Wind Gap, małej mieściny w stanie Missouri, z której uciekła, której szczerze nienawidzi i z której ma najgorsze wspomnienia. W dodatku nadal mieszka tam jej despotyczna matka. Katarzyna Bonda o „Ostrych przedmiotach”: Ta książka dotyka mnie szczególnie, nie tylko jeśli chodzi o wątek macierzyńsko-feministyczny oraz zbroję, jaką bohaterka musi nosić (i jaką noszą wszystkie bohaterki...

Czytaj dalej