Katarzyna Kolenda–Zaleska podsumowuje 2020 r.: najlepszy serial, film, spektakl, wydarzenie
Katarzyna Kolenda-Zaleska. Fot. East News

Katarzyna Kolenda–Zaleska podsumowuje 2020 r.: najlepszy serial, film, spektakl, wydarzenie

„Najważniejszy serial? Obejrzałam pierwszy odcinek i byłam trochę rozczarowana. Ale dziś nie mogę się już oderwać” – mówi dziennikarka TVN i TVN24 oraz prezeska Fundacji TVN Nie jesteś sam.
Magdalena Żakowska
18.12.2020

Rok 2020 spędziłam w nieustającej tęsknocie za teatrami. Od dzieciństwa kocham teatr. Na „Dziadach” w reżyserii Konrada Swinarskiego w Starym Teatrze, z Jerzym Trelą w roli Gustawa/Konrada byłam chyba z dziesięć razy. Później po skończeniu polonistyki na UJ poszłam na drugi fakultet do PWST w Warszawie na wydział wiedzy o teatrze. Po roku historia przyspieszyła i polityka wciągnęła mnie na dobre. Teraz żałuję, że zrezygnowałam, ale miłość przetrwała. Chodzę do teatru kilka razy w miesiącu, jeżdżę po Polsce po to, żeby oglądać spektakle w innych miastach, a wszystkie bilety kolekcjonuję i wklejam do kalendarza. Skąd ta miłość? Teatr przenosi mnie w kompletnie inny świat. Na co dzień nie potrafię oderwać się od polityki, a w teatrze wszystko inne znika. W tym roku właśnie tego brakowało mi najbardziej.

Letnicy Teatr Narodowy
Beata Ścibakówna (Maria Lwowna) i Dominika Kluźniak (Warwara Michajłowna) w „Letnikach” w Teatrze Narodowym. Fot. Krzysztof Bieliński/Teatr Narodowy

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Najważniejszy spektakl: „Letnicy” w Teatrze Narodowym

Jak tylko teatry otworzyły się na kilka tygodni jesienią, to natychmiast poleciałam na „Letników” Gorkiego w reżyserii Macieja Prusa do Teatru Narodowego. I to dla mnie najważniejszy spektakl tego roku. Nie chodzi nawet o wartość artystyczną, po prostu zaspokoił na chwilę moją tęsknotę. Mam jeszcze zabunkrowane bilety na „Boską komedię” do Teatru Powszechnego, do którego nie zdążyłam już pójść przed zamknięciem teatrów, ale nie zamierzam ich zwracać, bo trzeba w tych trudnych czasach wspierać sceny. Zresztą, nie rozumiem decyzji o zamknięciu teatrów w pandemii. Z wszelkimi restrykcjami, nowymi zasadami dotyczącymi liczby miejsc na widowni, teatr jest naprawdę bezpieczną przestrzenią. 

Najważniejsze filmy: „Siódemka z Chicago” i „Mroczne wody”

Oba zapadły mi tak mocno w pamięć, że nie potrafię między nimi wybierać. „Proces Siódemki z Chicago” na Netfliksie w reżyserii Aarona Sorkina (w rolach głównych m.in. Sacha Baron Cohen i Eddie Redmayne) o słynnym procesie organizatorów protestu podczas Krajowej Konwencji Demokratycznej w 1968 roku to genialny dramat sądowy, które opowiada o fundamentalnej wartości, jaką jest sprawiedliwość, o tym, co się dzieje, kiedy jest łamana i jak zwycięża.

Z kolei na HBO można obejrzeć „Mroczne wody” w reżyserii Todda Haynesa z Markiem Ruffalo i Anne Hathaway. To także dramat sądowy o poszukiwaniu sprawiedliwości, tyle że dziejący się współcześnie: adwokat pracujący dla dużych korporacji wytacza proces koncernowi chemicznemu, który latami niszczył środowisko naturalne w jego rodzinnych stronach. Stawia na szali swoją karierę, rodzinę, a nawet życie.  

Serial Król
Łukasz Bąk/Canal+

Najważniejszy serial: „Król”

Po obejrzeniu pierwszego odcinka „Króla” na podstawie powieści Szczepana Twardocha w Canal Plus byłam raczej sceptyczna. Odpuściłam sobie kolejne trzy, miałam dużo pracy i mało zapału do oglądania dalej. Ale w końcu je obejrzałam za jednym zamachem i wciągnęłam się na maksa. Pietyzm, z jakim odtworzona została Warszawa, aktualność problemów politycznych, aktorzy – wszystko to sprawia, że czekam przebierając nogami na kolejne odcinki. Oglądam „Króla” jako przypowieść o współczesnej Polsce, tyle że w historycznych dekoracjach.

Najważniejsze wydarzenie roku: wybory w USA

Stany Zjednoczone to moja wielka miłość. W trakcie wyborów przez tydzień byłam przyklejona do telewizora. Zwycięstwo Joe Bidena i Kamali Haris świętowałam hucznie. Tym bardziej, że od początku w niego wierzyłam i założyłam się w redakcji o wino, że wygra. To jest dowód, że demokracja trzyma się dobrze. Choć – i tu przechodzę do literatury – Anne Applebuam pisze o zmierzchu demokracji.  Jej nowa książka, pod takim właśnie tytułem, to pełna pasji i osobistych doświadczeń analityczna opowieść o współczesnym świecie. Konieczna, żeby zrozumieć, co nam się ostatnio wydarzyło. A na koniec jeszcze „Moja znikająca połowa” Britt Benett. Opowieść o podzielonej Ameryce, o wolności wyboru, także własnej tożsamości. Obie książki gwarantują zarwaną noc.

Uczniowie i uczennice zaangażowali się w Strajk Kobiet
East News

Najważniejszy artysta: bezimienni artyści ze Strajku Kobiet

Nie wskażę żadnego muzyka, bo słucham prawie wyłącznie starych ramot (z szacunkiem dla Franka Sinatry i Deana Martina), ale jeśli chodzi o tę kategorię, to od razu pomyślałam o bezimiennych artystach, którzy tworzyli hasła na transparenty Strajku Kobiet. Kompletnie rozwaliła mnie ich inwencja, pomysłowość, poczucie humoru. To jest sztuka, nie waham się tego powiedzieć, która odnosi się do naszej rzeczywistości, do emocji społecznych, a jednocześnie pokazuje niezwykłą wrażliwość i świadomość polityczną i kulturową młodych ludzi. Moje ulubione hasła? „Annuszka wylała olej” i „Wychowali nas na romantyzowaniu powstań, a potem się dziwią, że protestujemy”. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Joanna Kos-Krauze
East News

Joanna Kos-Krauze podsumowuje 2020 rok: „Po tym filmie płakałam do rana”

„Módlcie się, żeby nie zsynchronizowały nam się miesiączki” – rodacy, młodzi ludzie, protestujący to najważniejsi artyści 2020 roku według reżyserki Joanny Kos-Krauze.
Magdalena Żakowska
24.12.2020

Jaki był rok 2020 według scenarzystki i reżyserki, Joanny Kos-Krauze? Zobaczcie jej inspirujące podsumowanie: jaki był jej zdaniem najlepszy spektakl, serial, film, najlepsze książki i… najlepszy zbiorowy polski twórca? Pytamy: *** Przez pandemię wszystko się w tym roku wywróciło do góry nogami. Nawet praca na planie filmowym wygląda inaczej. Tęsknię za teatrem i kinem. Latem byłam członkiem jury festiwalu Docs Against Gravity i obejrzałam pierwszy raz po dłuższej przerwie film na dużym ekranie. Strasznie się wzruszyłam. Ale za to bardzo dużo spektakli teatralnych obejrzałam online i spodobała mi się ta forma odbioru teatru.  Najlepszy spektakl: „Fanny i Aleksander” w Teatrze Modrzejewskiej w Legnicy Od dwóch lat jeżdżę po Polsce i oglądam spektakle, bo jestem selekcjonerką festiwalu Boska Komedia w Krakowie, nie sądziłam, że substytut teatru, jakim jest streaming online mógłby mi to zastąpić. A jednak! Wielu uważa, że ta forma nie oddaje istoty teatru, ale ja wierzę, że w niedalekiej przyszłości powstanie jakaś nowa teatralna forma na styku klasycznego teatru i jego transmisji. Zresztą początki tego procesu są widoczne już dzisiaj – chociażby tzw. teatr z daleka. Bardzo chętnie wyreżyserowałabym taki spektakl, który można oglądać np. wyłącznie przez lornetkę, z dystansu. To może być bardzo twórcze. Najpiękniejszy spektakl, jaki widziałam w tym roku to „Fanny i Aleksander” Bergmana w reżyserii mojego szwagra Łukasza Kosa w Teatrze Modrzejewskiej w Legnicy. Fenomenalna inscenizacja! I jestem tu naprawdę bardzo obiektywna.  Najlepsze książki: „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” Radka Raka i „To jest wojna” Klementyny Suchanow Radek Rak już na poziomie językowym kompletnie mnie powalił. To wielka literatura,...

Czytaj dalej
Anna Cieślak
Weronika Kosińska

Anna Cieślak zawodowo gra… żony, a po pracy pomaga kobietom w Fundacji „La Strada”

Od kilku dni jest znowu o niej głośno, za sprawą wieści o związku z Edwardem Miszczakiem. Ale Anna Cieślak woli mówić o planach w pracy – a na jej brak nie może narzekać. Już od 30 kwietnia zobaczymy ją w nowym serialu „Szadź”.
Magdalena Żakowska
17.02.2020

Dla mnie pomaganie jest elementem życia. Potrzebuję tego i naprawdę to lubię” – mówi Anna Cieślak, 40-letnia aktorka znana m.in. z serialu „Na Wspólnej” i dodaje, że  już w dzieciństwie miała ksywę „Caritas”! Obecnie współpracuje z fundacją „La Strada”, która zajmuje się walką z handlem ludźmi i niewolnictwem. Magdalena Żakowska „Uroda Życia”: Czytasz kryminały? Anna Cieślak: Nie, w naszej rodzinie to mama jest od kryminałów. Roberta Ludluma przeczytała na wszystkie strony. Ja wolę baśnie braci Grimm, Oscara Wilde’a czy Edgara Allana Poego, mity i przypowieści z różnych stron świata. Więc uprzedzając twoje kolejne pytanie, nie znałam wcześniej „Szadzi” Igora Brejdyganta.  A to właśnie na podstawie tej powieści powstaje serial kryminalny TVN. Premiera wiosną, w głównych rolach Maciek Stuhr i Aleksandra Popławska, a ty…  …a ja śmieję się, że już etatowo gram żonę.  Dlaczego etatowo? Bo mam wrażenie, że żoną jestem nieustannie! W Teatrze Polskim gram żonę Andrzeja Seweryna w dwóch spektaklach – w „Szkole żon” w reżyserii Jacques’a Lassalle’a i w „Deprawatorze” w reżyserii Macieja Wojtyszki, gdzie wcielam się w postać Rity Gombrowicz. Z Maćkiem Stuhrem po raz pierwszy spotkaliśmy się na planie „Gliny” Władysława Pasikowskiego, gdzie graliśmy parę, a potem drugi raz w „Ślubach panieńskich” Filipa Bajona. No i teraz gram jego żonę po raz trzeci.  Tym razem to trudny związek. Tak. To dla mnie niezwykle ważna rola, bo od 10 lat jestem wolontariuszką Fundacji „La Strada”, która zajmuje się w Polsce walką z handlem ludźmi i niewolnictwem. Maciek gra w naszym serialu...

Czytaj dalej
krakowiacy i górale
Scena ze spektaklu „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale", Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Fot. Bartek Barczyk

Na Sylwestra bawimy się w teatrze!

Jeśli w Sylwestra macie ochotę na coś wyjątkowego, niech to będzie spektakl „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale" z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.
Agnieszka Dajbor
29.12.2020

Domówka z teatrem? Niezła propozycja! „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale" w reżyserii Cezarego Tomaszewskiego to ostatnia grudniowa premiera na dużej scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. A my możemy obejrzeć ją na żywo w swoich domach. 31 grudnia, o godz. 20:00 teatr pokaże ją w streamingu, #łonlajn. Barwnie i tanecznie „Krakowiacy i Górale” to klasyka polskiego teatru w najwyższym gatunku. Utwór uważany jest za pierwszą polską operę narodową, napisaną przez Wojciecha Bogusławskiego do muzyki Jana Stefaniego. Nawet w tradycyjnym wydaniu, grany na scenie jest zazwyczaj bardzo taneczny, kolorowy, pełen uczuć i akcji. Teatr im. Słowackiego zapowiada dodatkowo nowoczesną aranżację muzyki, która sprawi, że spędzimy ten jedyny w roku wieczór, bawiąc się i tańcząc wspólnie z aktorami. Będzie to „roztańczony, pełen polskich smaków i swojskiej muzyki country spektakl „Krakowiaków i Górali”. Na scenie zobaczymy: Ewelinę Cassette, Agnieszkę Kościelniak, Dorotę Godzic, Lidię Bogaczównę, Katarzynę Zawiślak-Dolny, Alinę Szczegielniak, Bożenę Zawiślak-Dolny (gościnnie), Karolinę Kazoń, Daniela Malchara, Antoniego Milanceja, Rafała Szumerę, Karola Kubasiewicza, Tomasza Wysockiego, Mateusza Bieryta, Dominika Strokę i Oskara Malinowskiego (gościnnie). Jak piszą organizatorzy, w tym roku stroje wieczorowe (nie)obowiązkowe. Więcej informacji na stronie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie oraz na oficjalnym profilu na Facebooku  – tam znajdziecie osobiste zaproszenie od dyrektora teatru Krzysztofa Głuchowskiego oraz od Andrzeja Grabowskiego, członka zespołu aktorskiego, który planuje ten wieczór spędzić z teatrem. Bilety są dostępne tutaj .

Czytaj dalej
Anna Smolar
Reżyserka teatralna Anna Smolar. Fot. Tatiana+Karol

Anna Smolar: Jestem częścią walki o lepszy świat

Kiedy oglądałam relacje z marszu, myślałam o twardym wychowaniu, o wstydzie, o mężczyznach, którym zabroniono okazywać słabość – mówi Anna Smolar, reżyserka spektaklu „Koniec z Eddym” w Teatrze Studio w Warszawie
Magdalena Żakowska
20.11.2020

Urodziła się i wychowała we Francji. Jej rodzice – Irena Grosfeld i Aleksander Smolar (wieloletni prezes Fundacji Batorego) – wyjechali z Polski na początku lat 70. na fali wydarzeń marcowych. Anna Smolar jest absolwentką literaturoznawstwa na paryskiej Sorbonie, a dziś zaliczana jest do grona najzdolniejszych reżyserek teatralnych młodego pokolenia. Do Polski przeprowadziła się w 2004 roku i tu założyła rodzinę. Jest laureatką Paszportów Polityki 2016 za tworzenie kameralnego i empatycznego teatru, w którym podejmuje tematy zepchnięte na margines.  Taki jest też jej najnowszy spektakl, „Koniec z Eddym” w Teatrze Studio.  Magda Żakowska: „Koniec z Eddym” Edouarda Louisa porusza bardzo aktualny w Polsce temat nietolerancji i homofobii.    Anna Smolar:  W teatrze spektakle najczęściej planuje się z dwuletnim wyprzedzeniem, więc to nie jest tak, że podejmuję tematy doraźne, żeby odpowiadać na to, co dzieje się na ulicach. Ale staram się wybierać tematy, które wydają mi się pilne i żywe. Podobnie było ze spektaklem „Kowboje”, opowiadającym o nauczycielach i ich trudnej kondycji, poczuciu misji, frustracjach, o budowaniu poczucia zaufania i sensu, o doświadczeniu wrogości i opresji. Premiera „Kowbojów” w Teatrze im. Osterwy w Lublinie przypadkowo zbiegła się z pierwszym tygodniem strajku nauczycieli.  Takie tematy, jak walka o nowoczesną edukację, prawa kobiet, LGBT i innych mniejszości, w Polsce niestety nigdy nie schodzą z pierwszego planu. I to nawet w samym epicentrum pandemii. Premiera spektaklu „Koniec z Eddym” zbiegła się z decyzją Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Tymczasem opowieść Edouarda Louisa o przemocy systemowej jest bezpośrednio powiązana z sytuacją kobiet w Polsce. Jakie są reguły gry Louis dotyka kwestii...

Czytaj dalej