Katarzyna Czajka-Kominiarczuk poleca: najlepsze seriale na wiosnę
materiały prasowe

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk poleca: najlepsze seriale na wiosnę

Jakie seriale będziemy oglądać wiosną? Oto pięć typów Katarzyny Czajki-Kominiarczuk, autorki bloga „Zwierz popkulturalny”. Wśród polecanych tytułów nie brakuje ciepłego humoru, wzruszeń i błyskotliwych dialogów.
Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
18.03.2021

Jeśli masz już za sobą wszystkie odcinki „Bridgertonów” i „New Amsterdam”, czekasz na kontynuację „The Morning Show” i „Wiedźmina” oraz nie masz pojęcia, jakie seriale obejrzeć wiosną – Katarzyna Czajka-Kominiarczuk przychodzi z pomocą! Na liście autorki książki „Seriale. Do następnego odcinka” znalazły się produkcje dostępne w najpopularniejszych serwisach streamingowych. Teraz zostaje już tylko jedno pytanie: od czego zacząć seans?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Ted Lasso” (Apple TV Plus)

Na serial natrafiłam przypadkiem, szukając czegoś do oglądania wieczorami. Historia amerykańskiego trenera footballu amerykańskiego, który przyjeżdża do Wielkiej Brytanii, by tam poprowadzić drużynę piłki nożnej (z samej Premier League) na pierwszy rzut oka wydaje się prostym punktem wyjścia do gagów o różnicach między Amerykanami a Anglikami. Szybko jednak okazuje się, że serial ma do zaproponowania coś znacznie więcej. Tytułowy Ted Lasso to człowiek z sercem na dłoni, uczciwy, prawdomówny, entuzjastyczny i pomocny. Jego dobre serce i potrzeba komunikacji sprawiają, że serial na każdym kroku zaskakuje widza przyzwyczajonego do bohaterów kłamiący, kręcących i działających dla własnego zysku. Ted Lasso to doskonała produkcja, która  przypomina, że w szlachetnych postawach też drzemie urok, a szczery i uczciwy bohater nie musi być nudny.

Czytaj też: Najlepsze europejskie seriale na Netflix i HBO: „Dark”, „Kalifat” i co jeszcze?

„Firefly Lane” (Netflix)

Historia wieloletniej przyjaźni dwóch zupełnie różnych kobiet. Tully to pewna siebie dziennikarka, za którą ciągnie się tragiczna przeszłość. Kate z kolei jest bardziej wycofana, lata wcześniej porzuciła karierę na rzecz wychowania córki. Serial odwołuje się do bardzo znanego tropu  – obserwujemy, jak przyjaźń dwóch kobiet zostaje wystawiona na próbę, ale też dla obu staje się największym oparciem. Dodatkowo historia ma element sentymentalny – rozciągnięta pomiędzy latami siedemdziesiątymi a początkiem XXI wieku doskonale oddaje zmieniające się mody, style, a także pokazuje zmieniającą się sytuację kobiet podejmujących najważniejsze życiowe decyzje. Choć produkcja wpisuje się w tradycję seriali nieco sentymentalnych, to dzięki dobrej grze aktorskiej (w  głównych rolach Katherine Heigl i Sarah Chalke) dostajemy po prostu dobrą opowieść o życiowych wyborach i ich konsekwencjach.

„Czarny Piątek” (HBO GO)

Nominowany w tym roku do Złotych Globów serial komediowy nieco umknął uwadze polskich krytyków. A szkoda, bo „Czarny Piątek” to serial niesamowicie wciągający. W pierwszym odcinku dowiadujemy się, że w 1987 roku na amerykańskiej giełdzie doszło do historycznego krachu. Po tym wstępie serial rzuca nas w sam środek Wall Street i kultury maklerskiej z końca lat osiemdziesiątych. Szybkie samochody, piękne kobiety, ryzykowne transakcje i dużo kokainy. Ten świat, który wydaje się jeszcze bardziej szalony niż w słynnym „Wall Street” Oliviera Stone’a, poznajemy przez pryzmat fikcyjnej, niewielkiej firmy maklerskiej zarządzanej przez charyzmatycznego Maurice’a Monroe (w tej roli fantastyczny Don Cheadle). Czarny humor, dynamiczna akcja i doskonałe odtworzenie realiów lat osiemdziesiątych (w tym fenomenalny soundtrack) sprawiają, że serial wciąga, a jednocześnie sprawia, że nieco lepiej zaczynamy rozumieć, co tak naprawdę decyduje o rosnących i spadających cenach akcji. Jest bardzo zabawnie, choć za rogiem czai się tytułowy Czarny Piątek, który położy kres całej tej zabawie.

„Bo to grzech” (HBO)

„Bo to grzech” to serial Russella T. Daviesa, jednego z najbardziej znanych brytyjskich scenarzystów i autora m.in. „Skandalu w angielskim stylu”. Produkcja opowiada o grupie przyjaciół, jeszcze studentów, którzy dopiero wchodzą w dorosłe życie. Większość z nich to geje, którzy radośnie upajają się odkrytą właśnie niezależnością, młodością i seksualnością. Jako że fabuła toczy się w latach osiemdziesiątych, to szybko w ten beztroski kolorowy świat wchodzi epidemia AIDS. Początkowo tylko jako informacja gdzieś na marginesie ich zainteresowań, a potem zagrożenie staje się coraz bardziej realne, aż w końcu epidemia niemal dosłownie puka do drzwi ich wspólnego mieszkania. Russell T. Davies wyznał, że historię grupy znajomych napisał w większości na podstawie własnych wspomnień z tamtych lat. Czuć to w serialu, który nie idzie tylko w proste wzruszenie czy ostrzeżenie, ale przede wszystkim w próbę pokazania nam młodych, radosnych i często utalentowanych ludzi, których świat nagle się zmienił. Fantastyczna produkcja, która teraz w czasie pandemii dodatkowo przypomina jak trudno się czasem pogodzić z tym, że zagrożenie może zmienić nasze życie na zawsze.

Czytaj także: Seriale dla kobiet i o kobietach. Poznaj bohaterki, które nas inspirują!

„Dickinson” (Apple Plus TV)

Emily Dickinson uważana jest za jedną z najwybitniejszych poetek amerykańskich. Wydawać by się mogło, że serial poświęcony jej biografii będzie niczym pomnik. Tymczasem twórcy serialu „Dickinson” zdecydowali się pójść w zupełnie innym kierunku. Emily pokazana jest jako niezależna, dowcipna, ciekawa świata dziewczyna, która utknęła w miejscu, gdzie mało kto może ją docenić. Język serialu jest bardzo współczesny – od dialogów, przez muzykę i sposób kreowania postaci. Widać, że twórcom (którzy przy całej swojej swobodzie trzymają się biograficznych faktów) zależało, by widzowie dostrzegli w Dickinson i jej otoczeniu osoby jak najbardziej współczesne. Dzięki temu serial jest zabawny, miejscami błyskotliwy i stanowi doskonałe wprowadzenie (a niekiedy interpretacje) do twórczości poetki. Co prawda takie łamiące konwencję produkcji kostiumowej podejście nie przypadnie wszystkim do gustu, ale warto dać produkcji szansę, bo każdy zabieg jest tu zastosowany w bardzo przemyślany sposób.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
mat. prasowe

Ilona Łepkowska poleca swoje ulubione seriale!

Wśród ulubionych seriali polska scenarzystka nie wymieniła ani jednego polskiej produkcji.
Magdalena Żakowska
12.05.2020

Zapytałyśmy Ilonę Łepkowską, jakie seriale podobają jej się najbardziej. Okazało się, że mistrzyni serialowych zwrotów akcji i fabularnych fajerwerków ceni przede wszystkim produkcje oparte na prawdziwych zdarzeniach. Jakie pięć seriali poleca – i dlaczego właśnie te? 1.  „Jak nas widzą” Serial dostępny na Netflixie, opowiada o głośnej sprawie „Piątki z Nowego Jorku" – historii  pięciu czarnych nastolatków oskarżonych o gwałt, którego nie popełnili. Wszystko wydarzyło się w 1989 roku, serial nie skupia się na procesie sądowym, a na losach, emocjach i przeżyciach fałszywie oskarżanych i brutalnie przesłuchiwanych chłopców. Ilona Łepkowska: To doskonały serial oparty na prawdziwych wydarzeniach. Akcja rozgrywa się w Nowym Jorku w latach 80. Wstrząsający obraz współczesnego rasizmu. 2. „The Morning Show” Pierwszy flagowy hit platformy Apple TV+ z Jennifer Aniston i Reese Whiterspoon w rolach głównych. To dotkliwie aktualny serial pokazujący nie tylko pozytywne aspekty rewolucji #metoo, ale też jej skutki uboczne. The Morning Show zaczyna się sceną, w której grany przez Steve’a Carella telewizyjny partner Jennifer Aniston zostaje publicznie oskarżony o molestowanie koleżanek z pracy. Zanim zostaną postawione mu jakiekolwiek zarzuty, traci pracę, rodzinę i całe dotychczasowe życie. Ilona Łebkowska: Za rozsądne podejście do #MeToo, wspaniałe role, doskonałe dialogi i bardzo prawdziwie pokazany świat telewizji. 3. „Nasi chłopcy” Mocny, przejmujący serial opowiada o ludziach uwikłanych w wojnę, z której wydaje się nie ma wyjścia. Bohaterem jest Simon, agent służb specjalnych ( świetna rola Szlomi Elkabeca) prowadzący śledztwo w prawie śmierci palestyńskiego nastolatka. Serial odwołuje się do...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

Co zobaczymy na Netfliksie w sierpniu? Długo wyczekiwane odcinki, finałowe sezony i filmy-hity!

Netfliks nie zwalnia tempa w wakacje. W sierpniu zobaczymy m.in. długo wyczekiwane nowe odcinki „Lucyfera” i finałowy sezon „The Rain”. Nie zabraknie filmów-hitów, takich jak seria „Lara Croft Tomb Raider”, „Star Trek” i „Uwierz w ducha”.
Sylwia Arlak
27.07.2020

Sierpień na Netfliksie to przede wszystkim premierowe odcinki dwóch popularnych seriali: „Lucyfera” (piąty sezon) i „The Rain” (ostatni, trzeci sezon). Bohater pierwszej produkcji to znudzony swoim życiem Władca Piekieł  (Tom Ellis). Przybywa na Ziemię (a dokładnie do Los Angeles), gdzie zostaje właścicielem luksusowego klubu nocnego. Kiedy dochodzi do morderstwa, postanawia wykorzystać swoje nadprzyrodzone moce i schwytać winnego. Jest mrocznie, ale i bardzo komediowo. Z kolei duński serial  „The Rain” przenosi nas w świat po apokalipsie. W wyniku epidemii, wywołanej morderczym wirusem przenoszonym przez deszcz, umiera niemal cała populacja Skandynawii. Sześć lat później grupa ocalałych wychodzi z ukrycia, próbując zacząć wszystko od nowa.   Filmowe hity na Netfliksie w sierpniu Na Netfliksie nie zabraknie też filmowych hitów. Na platformie pojawi się m.in. „Nagi instynkt” z Sharon Stone. Dla przypomnienia — właściciel klubu nocnego w San Francisco zostaje brutalnie zamordowany. Policjant, Nick (Michael Douglas), który prowadzi śledztwo w tej sprawie, wdaje się w romans z główną podejrzaną (Stone). Z kolei kontrowersyjny, jeden z najgłośniejszych filmów XXI wieku (film powstał w 2000 r.) „American Psycho” warto obejrzeć albo przypomnieć sobie m.in. dla roli Christiana Bale’a. Aktor wciela się tam w Patricka Batemana, młodego nowojorskiego yuppie, który zaczyna zabijać kolejnych ludzi – z nudy. Mroczna satyra na środowisko nowobogackich, zblazowanych nowojorczyków zmienia się w przerażający, ociekający okrucieństwem thriller. Bale’owi partnerują w nim m.in. Reese Witherspoon, Willem Dafoe i Jared Leto. Dla ukojenia nerwów proponujemy oscarowy film z Patrickiem Swayze i Demi Moore...

Czytaj dalej
Serial Dark
mat.prasowe

Najlepsze europejskie seriale na Netflix i HBO: „Dark”, „Kalifat” i co jeszcze?

Trudno o lepszy klimat niż w niemieckim „Dark” czy we włoskiej „Genialnej przyjaciółce”. Szwedzi to mistrzowie mrocznych opowieści, co udowodnili w „Kalifacie”. Hiszpanie stworzyli hit na miarę Hollywood – mowa oczywiście o „Domu z papieru”. Zobacz najlepsze europejskie seriale na Netfliksie i HBO.
Sylwia Arlak
28.07.2020

Na popularnych portalach streamingowych: Netflix i HBO znajdziemy nie tylko amerykańskie produkcje (choć oczywiście tych jest w serwisach najwięcej). Polacy doczekali się dwóch seriali Netflixa — „1983” w reż. Agnieszki Holland i „W głębi lasu” z Agnieszką Grochowską i Grzegorzem Damięckim w rolach głównych. A czym mogą pochwalić się Niemcy, Szeedzi czy Francuzi? Oto najlepsze europejskie seriale Netfliksa i HBO. „Dark”, Netflix Trzy sezony pełne zagadek, niedomówień, filozofii,  religii i podróży w czasie. Mowa o niemieckim „Dark”. Przenosimy się do małego miasteczka Winden, gdzie wkrótce dochodzi do tragedii. Po tym, jak ginie dwójka małych dzieci, na jaw wychodzą mroczne tajemnice czterech rodzin: Nielsenów, Kahnwaldów, Tiedemannów i Dopplerów. W tej opowieści nic nie jest oczywiste. Nawet bardzo uważny widz będzie musiał bardzo się starać, żeby połączyć wszystkie wątki razem. Według wielu krytyków to jeden z lepszych seriali wyprodukowanych przez Nettflix w historii serwisu.   „Dom z papieru”, Netflix „Dom z papieru”, to kolejny wielki hit Netfliksa. Akcja zaczyna się, gdy grupa zamaskowanych przestępców napada na hiszpańską mennicę narodową. Bohaterowie, którymi kieruje tajemniczy Profesor, to najbardziej poszukiwani ludzie świata. I najbardziej skuteczni. Choć w serialu nie brakuje dziur fabularnych, dłużyzn i powtórzeń, widzom na całym świecie nie przeszkadza to świetnie się bawić. O to właśnie chodzi w hiszpańskiej produkcji — o niezobowiązującą rozrywkę przy sprawnie nakręconym widowisku.   „Kalifat”, Netflix „Kalifat” trzyma w napięciu do ostatniej chwili. W serialu poznajemy uwięzioną przez...

Czytaj dalej
Katarzyna Zielińska / Archiwum prywatne

Od „Janosika” po „Grace i Frankie” – 10 ulubionych seriali Katarzyny Zielińskiej

Jeden z nich sprawił, że postanowiła zostać aktorką, przy muzyce innego szła do ślubu, jeszcze inny pozwolił z optymizmem spojrzeć w przyszłość. Katarzyna Zielińska opowiada o ulubionych serialach.
Anna Zaleska
28.07.2020

Zawsze gdy wracam z teatru czy z planu zdjęciowego, a dzieci już śpią, robię sobie herbatę z melisą i z ogromną przyjemnością oglądam seriale. Nawet do późnych godzin nocnych”, opowiada aktorka i producentka Katarzyna Zielińska. Wśród jej ulubionych seriali są takie, które szczególnie mocno zapisały się w jej życiu. Jeden sprawił, że zapragnęła być aktorką, przy muzyce innego szła do ślubu, jeszcze inny oglądała, będąc w ciąży z pierwszym synkiem, utwierdzał ją bowiem w przekonaniu, że dla kobiet nie ma rzeczy niemożliwych. Posłuchajcie jej opowieści: *** „Grace i Frankie” Dla mnie absolutny numer jeden. Ten komediowy serial opowiadający o czwórce przyjaciół po 60., którzy przeżywają drugą młodość, wciągnął mnie i poruszył. Pokazuje, że życie w każdym okresie może być piękne, każdy czas jest dobry na naukę, na rozwój, na przyjaźń, na miłość, a starszych ludzi nie wolno spychać na margines. Oglądając „Grace i Frankie” sama zaczęłam myśleć: co z tego, że skończyłam czterdziestkę, przede mną kilkadziesiąt kolejnych fajnych lat, niesamowity czas, gdy dzieci będą dorastały, pojawią się wnuki… Ale to też serial, który w komediowej formie porusza inne ważne społecznie tematy, takie jak akceptacja związków jednopłciowych, adopcja dzieci czy zapłodnienie in vitro. Patrząc zaś z perspektywy aktorki i producentki – to drugi fach, który mnie fascynuje i któremu chciałabym się poświęcić – widzę tu świetnie napisane dialogi i znakomitą obsadę. Jane Fonda, wiadomo, wspaniała aktorka. Ale Lily Tomlin grająca Frankie to moje absolutne odkrycie. Każdą z postaci kocha się, podziwia i jednocześnie za coś się jej nie znosi. Jak w życiu. „Dom z papieru” To drugi hit, który w tym roku...

Czytaj dalej