Julia Roberts i Daniel Moder są razem od 18 lat! Ale tę miłość musiała sobie wywalczyć 
Julia Roberts i Daniel Moder / East News

Julia Roberts i Daniel Moder są razem od 18 lat! Ale tę miłość musiała sobie wywalczyć 

„Moje spotkanie z Danielem można porównać do trzęsienia ziemi”, mówiła Julia Roberts. „Natychmiast zdałam sobie sprawę, że moje życie zmieni się na zawsze i wszystko będzie zupełnie inne”. I rzeczywiście – było.
Anna Zaleska
04.01.2021

Kiedy w 2001 r. poznała Daniela Modera, 34-letnia wówczas Julia Roberts miała już na koncie sporo nieudanych związków. Była zaręczona z Kieferem Sutherlandem, spotykała się Matthew Perrym i Liamem Neesonem. W 1993 roku wyszła za mąż za muzyka country Lyle’a Lovetta, ale rozwiedli się po zaledwie dwóch latach. Kolejny związek – z aktorem Benjaminem Brattem – wydawał się bardziej udany, ale zakończył się, gdy na planie filmu „Meksykanin” Julia Roberts zakochała się po raz kolejny. Tym razem nie w gwiazdorze, ale w operatorze filmowym.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Hollywoodzki mezalians: wielka gwiazda i skromny operator

Ich związek mógł wydawać się czymś w rodzaju hollywoodzkiego mezaliansu. Ona była gwiazdą, laureatką Oscara za „Erin Brokovic”, najlepiej opłacaną aktorką w historii kina. On pracował na planie jako operator kamery, jeden z wielu. Od trzech lat był mężem argentyńskiej makijażystki Verą Steimberg. O „pretty woman” nie śmiałby nigdy nawet marzyć. Ale dla obojga to spotkanie okazało się jak trzęsienie ziemi.

W mediach krążyły pogłoski, że Julia Roberts wypłaciła porzuconej żonie 200 tysięcy dolarów swego rodzaju „odszkodowania”. Czy to prawda? Nie wiadomo, wiadomo za to, że Vera Steimberg przez dwa lata nie chciała zgodzić się na rozwód. Ale Julia Roberts nie zamierzała się poddać. Do dziś zagadką pozostaje T-shirt, w jakim pokazywała się publicznie w tamtym czasie, z ręcznie wyszytym napisem „A Low Vera”. Co znaczył ten kalambur? „Low” jest słowem wieloznacznym. Może odnosić się do niskich kosztów, może też znaczyć „podła”. Gdy Oprah Winfrey spytała o to aktorkę, ta odpowiedziała tylko: „To prywatna sprawa. Ale obstaję przy moim T-shircie”.

W końcu zakochanym udało się poukładać sprawy. Ślub pary odbył się 4 lipca 2002 roku o północy na ranczo w Nowym Meksyku. To była bardzo kameralna uroczystość, bez rozgłosu i fotoreporterów. Potem wyciekło do mediów, że Julia zamiast efektownego pierścionka zaręczynowego, nosiła prosty szmaragdowy, podobno kupiony w centrum handlowym za „zaledwie” 4 tys. dolarów – co jak na standardy Hollywood było tanim świecidełkiem. Podczas ceremonii ślubnej miała na sobie różową bawełnianą sukienkę, a Daniel – zwyczajną marszczoną koszulę.

Czytaj też: „Pretty woman”, „Uciekająca panna młoda”, „Nothing Hill”. Przypominamy kultowe filmy z Julią Roberts

Wcześniej byłam samolubnym bachorem

Od tamtego czasu minęło ponad 18 lat, a Julia Roberts wciąż o swoim mężu i małżeństwie mówi z miłością i entuzjazmem. W pierwszym wywiadzie po ślubie deklarowała: „Chodzi nie tylko o to, że jestem szczęśliwsza niż kiedykolwiek przedtem. Raczej o to, że moje życie stało się bardziej pełne. Jakbym dopłynęła do portu. Małżeństwo jest tego ważną częścią. Mąż jest moim światłem”.

Gdy trzy lata temu kończyła pięćdziesiąt lat, z perspektywy czasu spojrzała na tę wielką zmianę, która wydarzyła się w jej życiu. Przyznała, że dzięki małżeństwu z Danielem bardzo się zmieniła. Wcześniej była skrajną egoistką. „Sama dla siebie byłam priorytetem – samolubny mały bachor biegający w kółko, by kręcić filmy. Spotkanie z Dannym stało się punktem zwrotnym. Odnalazłam siebie. Kiedy myślę o tym, co decyduje, że moje życie jest moim życiem, co nadaje mu sens, sprawia, że czuję w sobie światło, to właśnie on. Wszystko we mnie od niego pochodzi”.

Urodziłam się, by urodzić mu dzieci

W 2005 roku Julia Roberts z radością ogłosiła, że spodziewa się bliźniąt. Choć aktorka mówiła o sobie, że jest „twardzielką z Południa i wszystko wytrzyma”, czas ciąży nie był łatwy. Ostatnie miesiące spędziła w łóżku, a dzieci urodziły się pięć tygodni przed terminem. Przyszli rodzice w ostatniej chwili zdążyli do szpitala. Po drodze zepsuł się im samochód, parę zabrała przejeżdżająca taksówka. Dzieci Hazel i Pinneaus urodziły się zdrowe, ale kilkanaście godzin po porodzie u Hazel wystąpiły problemy z oddychaniem. Dziewczynkę podłączono do respiratora. „To były najpotworniejsze chwile w moim życiu. Perspektywa straty dziecka była nie do zniesienia”, mówiła potem aktorka.

Gdy po kilku tygodniach cała rodzina szczęśliwie opuszczała szpital, Julia Roberts była pewna, że długo nie wróci do pracy. „Urodziłam się po to, by kochać Danny'ego i urodzić mu dzieci”, oświadczyła. Zaszyli się na farmie w Nowym Meksyku. Aktorka odmawiała kolejnych ról w filmach. Gdy Oprah Winfrey zaprosiła ją do programu, przysłała jedynie zdjęcia bliźniąt i pozdrowienia. Jej głównymi rozrywkami stały się zabawy z dziećmi, czytanie im książek i gotowanie. Trzy lata później do rodziny dołączył kolejny synek, Henry.

Od tamtego czasu kręci średnio jeden film rocznie, uznając, że to pozwala jej zachować idealny balans między życiem prywatnym i zawodowym. Bardzo podoba jej się życie z dala od Hollywood w miejscu, gdzie może zwyczajnie wyjść do sklepu spożywczego czy kupić papier toaletowy bez obaw, że stanie się to sensacją na pierwszą stronę tabloidu. Czasem ktoś ją zagadnie na ulicy: „Wyglądasz zupełnie jak Julia Roberts”. „Mm-hmm”, odpowiada. „Czy ty jesteś Julią Roberts?”. „Tak”. „Nieeee, nie jesteś!”, słyszy na to. Nieustannie bawi ją to, że ludzie wyobrażają ich sobie w pałacu, otoczonych służbą. A oni wiodą z Danielem zupełnie zwykłe życie.

Czytaj też: „Pretty woman”: komedia romantyczna, która pierwotnie miała być gorzkim dramatem

Zwyczajne szczęśliwe życie

W domu lubi być matką i żoną na pełny etat. Wstaje o wpół do szóstej, żeby przygotować śniadanie i nakryć stół dla rodziny. Potem odwozi dzieci do szkoły, sprząta kuchnię i zazwyczaj idzie na spacer z którąś z sąsiadek. Oboje  z Danielem starają się trzymać dzieci z dala od świata gwiazd. Do tego stopnia, że długo nie wiedziały, że ich mama jest sławna. Aż w końcu kiedyś zapytały. „Odpowiedziałam: Myślę, że dużo ludzi mogło oglądać filmy ze mną i mogą wiedzieć, kim jestem”. Hazel drążyła temat: „Ale jesteś bardziej sławna niż Taylor Swift?”.

W ich domu obowiązują zasady, których trzeba przestrzegać. Julia Roberts, pamiętając, że sama była „rozpuszczonym bachorem”, nie chce, by jej dzieci takimi się stały. „Jestem surową mamą”, przyznaje. „Nie tracę cierpliwości, ale sądzę, że to ważne, by dzieci znały granice. Jeśli zdarzy się coś niedobrego, nie stosuję kar, ale przeprowadzam rozmowę. Myślę, że mój surowy wyraz twarzy jest wystarczającą karą”. Dodaje, że jej zdaniem to ważne, by nastolatek potrafił posłać łóżko, zrobić pranie czy przygotować posiłek.

Pretty Mama

Telewizor jest u nich w domu zwykle wyłączony, za to czyta się dużo książek, organizuje rodzinne wypady nad jezioro czy nad morze i uprawia sporty. Oboje z mężem starają się trzymać dzieci z dala od social mediów. Ale Danny Moder jest tak dumny ze swojej rodziny, że czasem wrzuca na Instagram (konto modermoder) zdjęcia i filmiki dokumentujące, jak spędzają razem czas. Szaleństwa na deskorolce i trampolinach, kąpiele w morzu, zimowe wyprawy w góry, wycieczki rowerowe, surfing, wesołe miasteczko, rodzinna gra w golfa, mecze piłki nożnej. Obrazy szczęśliwej rodziny, na których króluje piękna Julia. „Pretty mama”, pisze o niej Moder.

Gdy w 2017 roku dziennikarka „Harper's Bazaar” przeprowadzała z Julią Roberts wywiad z okazji jej pięćdziesiątych urodzin, zauważyła, że jej życie wygląda na dobrze zaplanowane: kariera, która sięgnęła szczytu, potem stabilizacja, małżeństwo, rodzina, zmiana priorytetów. Aktorka odpowiedziała na to z uśmiechem: „Cóż, żałuję, że nie mogę przypisać sobie zasługi za takie planowanie… To było coś w rodzaju zagmatwanego przeznaczenia. Ale wszystko się udało”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Julia Roberts, Pretty woman
East News

„Pretty woman”, „Uciekająca panna młoda”, „Nothing Hill”. Przypominamy kultowe filmy z Julią Roberts 

Od gwiazdy komedii romantycznych do świadomej siebie artystki i kobiety. Od niemal 30 lat Julia Roberts utrzymuje się na szczycie sławy.
Sylwia Arlak
03.09.2020

Dała się poznać, jako prostytutka w „Pretty woman” i dojrzała kobieta po przejściach w „Sierpień w hrabstwie Osage”. Poruszającą rolą w „Erin Brockovich” pokazała kobietom na całym świecie, że warto walczyć o siebie, a w „Uciekającej pannie młodej”, rozpaliła ich nadzieje na prawdziwą miłość. Oto najbardziej niezapomniane filmy z Julią Roberts: „Pretty woman” Dla wielu widzów przygoda z Julią Robert zaczęła się od „Pretty Woman”. Komedia romantyczna w reżyserii Garry’ego Marshalla opowiada o biznesmenie Edwardzie (w tej roli Richard Gere), który płaci Vivian (Roberts) za tydzień spędzony w jej towarzystwie. Pomiędzy parą iskrzy tak bardzo, że żaden widz nie ma wątpliwości, dokąd zmierza ta znajomość. Co ciekawe, oryginalny scenariusz zakładał, że Vivian była uzależniona od narkotyków, a w końcowej scenie Edward miał zostawić ją na ulicy tam, gdzie spotkał. Film z 1990 roku stał się wielkim przebojem kasowym na całym świecie, chwalonym zarówno przez publiczność, jak i krytyków. Po sukcesie filmu, 23-letnią Julię Roberts po raz pierwszy okrzyknięto „najpiękniejszą kobietą na świecie”. Początki kręcenia filmu jednak nie były łatwe. Podczas pierwszej sceny, Julia Roberts tak bardzo się denerwowała, że dostała reakcji alergicznej na całej skórze. Konieczne była podanie leków.   „Uciekająca panna młoda” Projekt Marshalla sprawdził się tak dobrze, że trudno było na nim poprzestać. Dziewięć lat później reżyser skrzyknął więc tych samych aktorów i zaprosił ich na plan filmu „Uciekająca panna młoda”. Tak powstała opowieść o dziennikarzu (Gere), piszącym artykuł o kobiecie (Roberts), która notorycznie ucieka sprzed ołtarza. Znowu jest zabawnie, lekko,...

Czytaj dalej
Kadr z filmu
Youtube

Julia Roberts namawia do pozostania w domach i pokazuje się w naturalnej wersji

Julię Roberts kochają niemal wszyscy. Nie ma też chyba osoby, która nie widziałaby przynajmniej kilku filmów z udziałem aktorki. Gwiazda, która nawet w czasie pandemii koronawirusa zachowuje stały kontakt z fanami, apeluje: „zostańcie w domach”. A przy okazji pokazuje się nam w naturalnej, domowej wersji.
Sylwia Arlak
20.04.2020

Julia Robert, jak większość z nas, w związku z pandemią koronawirusa, została w domu. Nie oznacza to jednak, że gwiazda straciła kontakt z fanami. Przeciwnie, chętnie dzielni się z nami swoimi spostrzeżeniami na Instagramie. W jednym z ostatnich wpisów aktorka apelowała o pozostanie w domu. Tym samym dołączyła do internetowego wyzwania z hasztagiem #stayhome. W jego ramach najpierw publikujemy zdjęcie z domowej kwarantanny, a potem tłumaczymy, dlaczego zdecydowaliśmy się pozostać w domu. „Zostaję w domu dla rodziny, dla wszystkich pracowników służby zdrowia walczących na całym świecie, dla mojego niesamowitego, 95-letniego sąsiada. Wszyscy zostańcie w domu, to jest właściwe” – przekonuje Roberts. Do dalszej zabawy gwiazda zaprosiła swoje przyjaciółki: aktorki Jennifer Aniston i Emmę Roberts.         Wyświetl ten post na Instagramie.                   #IStayHomeFor The terrific @petesouza tagged me and I’m so glad! During this unique and tender time #IStayHomeFor : My ♥️Family, For Small Businesses, For all the health care workers fighting around the world, For my amazing 95 year old neighbor. ❤️ I stay home to be part of the solution. Everyone, stay home. It is the right thing to do. ✅. I challenge my beautiful friend Jen @jenniferaniston and my amazing niece Emma @emmaroberts and my remarkable pal @therealaliwentworth to share why they stay home. �� Post udostępniony przez Julia Roberts (@juliaroberts) Mar 23, 2020 o 10:59 PDT Przy okazji wpisu mamy okazję zobaczyć gwiazdę w wersji zarezerwowanej zazwyczaj dla najbliższych. Trzeba jednak przyznać, że 52-latka w naturalnej, domowej wersji prezentuje się równie pięknie,...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„To właśnie miłość”, „Dziennik Bridget Jones”, „Cztery wesela i pogrzeb”. Przypominamy najlepsze komedie romantyczne ostatnich lat

Koc, lampka wina i ulubiona komedia romantyczna. Oto nasz idealny plan na zimowy wieczór!
Sylwia Arlak
15.12.2020

Ona, on i perypetie miłosne, które zawsze kończą się happy endem. Jeśli szukacie lekkich propozycji na wieczór z przyjaciółką czy z partnerem (albo przeciwnie — jesteście same i potrzebujecie pocieszenia), te komedie romantyczne sprawdzą się idealnie! „To właśnie miłość” Na punkcie brytyjskiej komedii z Hugh Grantem, Colinem Firthem i Keirą Knightley w rolach głównych oszalał swego czasu cały świat. „To właśnie miłość” to dziesięć historii miłosnych w różnych wydaniach. Poznajemy m.in. premiera, który zakochuje się bez pamięci w pracownicy swojego biura i młodego ucznia, który próbuje zdobyć względy najładniejszej koleżanki z klasy. „Richard Curtis, twórca odpowiedzialny za największe brytyjskie hity ostatnich dziesięciu lat – »Cztery wesela i pogrzeb«, »Notting Hill«, »Dziennik Bridget Jones« – reżyseruje tę żywą komedię romantyczną, łącząc ambicje ze zdrowym rozsądkiem. Doceniamy wielowymiarowy scenariusz, znakomitych aktorów i wschodzące młode gwiazdy” — pisze BBC. Film stał się inspiracją dla twórców naszej rodzimej (chwalonej przez widownię i krytyków) produkcji „Listy do M”. „Cztery wesela i pogrzeb” „Cztery wesela i pogrzeb” to film, który był skazany na sukces. Za reżyserię odpowiada Mike Newell, za scenariusz — Richard Curtis, a w obsadzie znaleźli się Andie MacDowell i Hugh Grant. Charles (Grant) nie chce się ustatkować. Do czasu, aż poznaje piękną Amerykankę, Carrie (w tej roli MacDowell). Kiedy nabiera odwagi i postanawia powiedzieć ukochanej o swoich uczuciach, dowiaduje się, że niebawem wychodzi ona za mąż. „To film, który was rozweseli. Dzięki niemu poczujecie, że wiosna nadejdzie, zanim będziecie...

Czytaj dalej
Ellen DeGeneres i Portia de Rossi
Ellen DeGeneres i Portia de Rossi pobrały się 12 lat temu. Fot. @theellenshow

Ellen DeGeneres jest oskarżana o mobbing, ale jej żona, Portia de Rossi stoi za nią murem

Nazywane są najsłynniejszą lesbijską parą Ameryki. Gwiazda telewizji Ellen DeGeneres i aktorka Portia de Rossi od 2008 roku oficjalnie są żonami. Ale ich początki nie były takie łatwe.
Patrycja Pustkowiak
11.08.2020

Właściwie trzeba zacząć od tego, że od kilku tygodni znowu przechodzą przez próbę ognia. Na Ellen DeGeneres, do niedawna ukochaną dziennikarkę Ameryki i prezenterkę autorskiego programu telewizyjnego “Ellen DeGeneres show” posypały się zarzuty. O to, że za kulisami jej programu praca jest toksyczna, że tolerowany jest rasizm i przypadki molestowania seksualnego. O to, że przed laty nękała 11-letniego chłopca mówiąc, że jest gruby i brzydki. Miało to spowodować u niego traumę, która trwa do dzisiaj. Wszystkie te oskarżenia są o tyle zaskakujące, że Ellen każdy odcinek swojego programu kończyła słowami „Bądźcie dla siebie dobrzy”. I starała się uczyć Amerykę życzliwości, tolerancji i otwartości na odmienność. Tymczasem media zaczęły sugerować, że Ellen zawsze była okropną osobą, czego doświadczała także jej partnerka, której zazdrościła urody i powodzenia. Jednak kilka dni temu Portia de Rossi napisała na swoim instagramie: „Ellen, stoję za Tobą murem”, wytrącając w pewnej mierze oskarżycielom broń z ręki. A także pokazując, że co by się nie działo, stanie u boku ukochanej. Ellen DeGeneres: zakochana od pierwszego wejrzenia Pierwszy raz spotkały się w 2000 roku i od razu zwróciły na siebie uwagę. Kiedy już jako małżeństwo siedziały na kanapie u Oprah Winfrey, de Rossi wyznała: „Wiedziałam, że Ellen jest tą jedyną, gdy spojrzałam na nią po raz pierwszy. Ale przez trzy lata nie mogłam powiedzieć jej o tym, co czuję, ponieważ grałam wtedy w »Ally McBeal« i nie przyznawałam się do swojej orientacji. Byłam zamknięta w sobie i bardzo się bałam, że gdybym mówiła o moim homoseksualizmie, oznaczałoby to koniec kariery. Nie zamierzałam umawiać się z najbardziej znaną lesbijką na świecie”. Chyba jednak było im to pisane. Kilka lat po pierwszym...

Czytaj dalej