Jude Law w najwyższej formie: „Gniazdo” już kinach!
Jude Law i Carrie Coon w filmie „Gniazdo”. Fot. materiały prasowe

Jude Law w najwyższej formie: „Gniazdo” już kinach!

Do czego może doprowadzić nas pogoń za karierą i pieniędzmi? „Gniazdo” to niepokojąco piękne studium rodziny w rozpadzie.
Magdalena Żakowska
14.10.2020

Lata 80. XX wieku. Rodzina O'Harów opuszcza bogate amerykańskie przedmieścia, aby zamieszkać w Wielkiej Brytanii, gdzie urodził się Rory (Jude Law – wywiad z aktorem na str. XX). Jego amerykańska żona Alison (Carrie Coon) nie jest pewna, czy to dobry pomysł. W ciągu ostatnich 10 lat przeprowadzali się cztery razy, dwójka ich dzieci ma już serdecznie dosyć tych ciągłych zmian. Ale Rory nie daje rodzinie wyboru: są takie oferty finansowe, na których odrzucenie rodziny O'Harów po prostu nie stać. 

Życie pozornie wspaniałe

Rory dostał w Londynie świetnie płatną pracę, o której marzył od lat. Jest maklerem, ale jego ambicje są dużo większe. Chce mieć wpływy, pozycję i zarabiać jeszcze więcej pieniędzy. Dlatego wynajmuje dla rodziny ostentacyjnie olbrzymią wiejską rezydencję pod Londynem – ten niepraktyczny, w trzech czwartych nie używany przez nich dom, ma świadczyć przed wspólnikami o wysokim statusie O'Harów. Rory wie, co robi – środowisko londyńskiej wyższej klasy średniej rzadko wpuszcza do siebie kogoś obcego. A tak się składa, że Rory nie urodził się bogaczem. Robotnicze pochodzenie sprawia, że Rory ma wypaczone wyobrażenie szczęścia i życiowego sukcesu. Chce dać żonie wyższą pozycję w drabinie społecznej, a dzieciom lepszy start w życie. Nie widzi, że jedyne, czego pragnie jego rodzina to cieszyć się jego obecnością. 

Gniazdo The Nest
Jude Law i Carrie Coon w filmie „Gniazdo”. Fot. materiały prasowe

Alison obserwuje wysiłki męża z rosnącą irytacją – nie dość, że Rory zatraca się w pracy, to jeszcze przestaje przypominać człowieka, którego pokochała. Konflikt między nimi narasta, aby wybuchnąć w finale. Bo pod delikatnością i typowo amerykańskim luzem Alison kryje się naprawdę silny charakter, który pozwoli jej w końcu rzucić mężowi wyzwanie.  

„Gniazdo” to drugi film kanadyjskiego reżysera Seana Durkina. Pierwszym, „Martha Marcy May Marlene”, podbił w 2011 roku jury festiwalu Sundance. Zdobył nagrodę dla najlepszego reżysera, a grająca główną Elizabeth Olsen stała się z dnia na dzień gwiazdą pierwszego formatu. Po tak spektakularnym debiucie podekscytowani krytycy i fani Durkina czekali na jego kolejny film blisko 10 lat (w między czasie reżyser nakręcił jeszcze miniserial „Sputhcliffe”). Czy było warto? Zdecydowanie. 

„Gniazdo” umyka gatunkowym klasyfikacjom. To dramat psychologiczny, który ogląda się jak Hitchcocka. Tempo filmu jest niespieszne, zdjęcia wysmakowane, dialogi oszczędne, a jednak pod tą elegancką powierzchnią buzują prawdziwe, dzikie wręcz emocje. I chociaż przez chwilę może wam się wydawać, że oglądacie prawdziwy horror osadzony w mrocznym starym domu, to szybko okazuje się, że ten horror jest bardzo ludzki, a zło składa się z chciwości, kompleksów i egoizmu. 

„Gniazdo”, reż. Sean Durkin. Wyst. Jude Law i Carrie Coon. Dystr. M2 Films. Premiera 9 października 2020

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
miłość w związku
iStock

Jak kochać długo i szczęśliwie? Prof. Bogdan Wojciszke: „Miłość to nie połówki jabłka, ale wspólna wyboista droga”

Sylwia Niemczyk
09.10.2020

Gonimy w życiu za miłością, a jednocześnie niewiele o niej wiemy i rzadko się nad nią tak naprawdę zastanawiamy. Tymczasem tak jak rozwijamy swoje umiejętności w pracy, tak samo możemy uczyć się, jak lepiej kochać i dbać o miłość – przekonuje prof. Bogdan Wojciszke, psycholog, autor „Psychologii miłości”. Sylwia Niemczyk: Panie profesorze, zawsze chciałam o to zapytać: skąd właściwie u pana wzięło się zainteresowanie miłością? Wrodzony romantyzm? Prof. Bogdan Wojciszke: To było tak strasznie dawno temu, już prawie 30 lat temu, że sam dobrze nie pamiętam. Ale na pewno więcej niż mojego romantyzmu było w tym mojej przekory. W latach 90., kiedy zaczynałem swoje badania, w polskiej psychologii kompletnie nikt się miłością nie zajmował, co bardzo mnie dziwiło, bo przecież to jedna z najważniejszych spraw w życiu człowieka. Więc pomyślałem, że może ja spróbuję. Dzisiaj sytuacja jest już zupełnie inna, współcześnie miłość jest intensywnie uprawianym polem badawczym.  I co już o niej wiemy? Że jest nieuchwytna, różnorodna i wyjątkowo trudna do zbadania. Okazuje się, że badać ją to trochę tak, jakby badać naturę wiatru na postawie tego, co się nam udało zamknąć w słoiku. Ale dla mnie właśnie ta nieuchwytność i różnorodność miłości jest najciekawsza.  Naprawdę nie możemy o niej powiedzieć trochę więcej? Gdyby na przykład jutro na Ziemi wylądował kosmita i zapytał: „Czym jest ta wasza miłość?”, to co by pan mu odpowiedział? Pewnie zacząłbym od tego, że miłość to pewna nasza emocja, czyli bardzo zmienna rzecz, ale też pewien stosunek do drugiego człowieka. Który też jest zmienny: inny będzie na początku związku, inny po 20 latach bycia razem – ale już w jaki sposób będzie się zmieniał, nie umiemy powiedzieć. Jeszcze do niedawna...

Czytaj dalej
polska prowincja
Jacenty Dędek

Jaka jest naprawdę polska prowincja? „Nie ma co się śmiać z disco polo czy odpustów”

„Odwiedzaliśmy odpusty i festyny, robiliśmy zdjęcia na wyborach miss albo dniach miasta, podczas których zaproszeni panowie kulturyści prężyli pośladki. Byliśmy w wielu domach, spotykaliśmy naszych bohaterów na ulicach, zaglądaliśmy na podwórka”, opowiada fotograf Jacenty Dędek, autor albumu „Portretprowincji.pl”.
Sylwia Niemczyk
09.10.2020

Polska prowincja ma przypięte nie jedną, ale aż dwie gęby. Jedna to ta poczciwa: bieszczadzka, marzenie pracowników korporacji. Druga – to gęba roszczeniowego kombinatora, łasego na kolejne pięćsetki. A jaka jest ta prawdziwa twarz? Fotograf Jacenty Dędek i jego żona Katarzyna postanowili ją poznać. Przez sześć i pół roku odwiedzili ponad 600 miejscowości liczących nie więcej niż 30 tysięcy mieszkańców. Ona rozmawiała, on robił zdjęcia. Stworzony przez nich album „Portretprowincji.pl” przedstawia świat położony trochę dalej od głównych dróg.  Sylwia Niemczyk: Wiem, że to najgorsze z pytań, ale je zadam: skąd pomysł?  Jacenty Dędek: Jestem fotografem od prawie 30 lat, robiłem sporo fotoreportaży, przez co dużo jeździłem po kraju. Widziałem, jak Polska się zmienia. A że miałem w pamięci prace fotograficzki Zofii Rydet, w tym jej „Zapis socjologiczny”, stwierdziłem, że to jest moment, by ktoś, kto jest dokumentalistą-fotografem, wziął się do pracy. Zaczynaliśmy nasz projekt w 2011, wtedy o prowincji mówiło się prawie wyłącznie źle, w mediach sugerowano, że mieszkańcy wsi i miasteczek są sami winni swoim problemom. Nigdy nie chcieliśmy jechać z tezą, ale i tak na początku – uświadomiliśmy sobie to później – w naszych głowach pojawiały się jakieś stereotypy charakterystyczne dla ludzi z miasta. To było widać na pierwszych zdjęciach. Dlatego je wyrzuciłem.  „Urodziłam się na Wileńszczyźnie. Miałam osiem lat, jak nas wywieźli na Syberię. Pięć lat byliśmy w Tomsku. W 1946 wsadzili nas znowu do pociągu. W Sątopach na Warmii i Mazurach wyładowali. Sto sześćdziesiąt wagonów przyszło. Ludzie bali się. W jednym domu to sześć, osiem rodzin zamieszkało. A szczurów było ile… Boże, spać nie można było, po człowieku...

Czytaj dalej
Lekcja miłości
Jola, główna bohaterka filmu dokumentalnego „Lekcja miłości”. Fot. materiały prasowe

„Jak wpadał w szał, to bił gdzie i kogo popadnie”. Jola odeszła od męża, gdy miała 69 lat i zaczęła nowe życie 

W wieku 69 lat porzuciła męża alkoholika, który latami się nad nią znęcał, i zaczęła nowe życie. Poznajcie Jolę, główną bohaterkę filmu dokumentalnego „Lekcja miłości”. Już na HBO i HBO GO!
Magdalena Żakowska
07.10.2020

Ta cząstka życia należy do mnie!” – mówi Jola, ekscentryczna, kolorowa kobieta tuż przed siedemdziesiątką. Po blisko pięćdziesięciu latach życia z mężem alkoholikiem, który bił, poniżał i prześladował ją i dzieci, zdobywa się na odwagę i zaczyna wszystko od nowa. Wreszcie żyje tak, jak zawsze marzyła: wróciła do przyjaźni z dzieciństwa, tańczy, śpiewa, pisze wiersze i piosenki. Jej teksty opowiadają o miłości, której sama nigdy nie doświadczyła. I pewnego dnia poznaje bratnią duszę. Wszystkie przyjaciółki Joli, a także szóstka jej dzieci, namawiają ją do rozwodu z mężem. Tylko ksiądz stara się ją od tego odwieść. Jola się waha. Zmierzyć się z trudnym rozwodem i wyjść znowu za mąż? A może po prostu żyć chwilą i nie wracać do przeszłości? Czy odważy się żyć swoim życiem? I czy wreszcie zrobi to, czego sama pragnie, a nie, czego oczekują od niej inni? O tym opowiada piękny, inspirujący film dokumentalny „Lekcja miłości” Kasi Matei i Małgorzaty Goliszewskiej.  Magdalena Żakowska: Jak to się stało, że zostałaś bohaterką dokumentu „Lekcja miłości”? Jola: To był przypadek. Reżyserkę Gosię Goliszewską spotkałam w kawiarni. Szukała akurat bohaterki do filmu. Zgodziłam się. Ale powinnam może zacząć wcześniej – bardzo ciężko zachorowałam, przyjechałam na operację do Polski [Jola mieszkała do niedawna we Włoszech] i czułam się tu strasznie samotna. Mąż nie interesował się moim zdrowiem, dzieci były daleko. Przyjechała do mnie koleżanka z Holandii i kiedy wyszłam ze szpitala zabrała mnie do kawiarni Uśmiech, gdzie odbywają się prywatki z tańcami. Pierwszy raz byłam w tego typu kawiarni, bo bardzo wcześnie wyszłam za mąż. Na początku nie wiedziałam, jak się zachować. Każdy, kto mnie poprosił do tańca, od razu wyznawał mi miłość,...

Czytaj dalej