John Lennon i Yoko Ono: wiedźma, czarownica, złodziejka mężów!
John Lennon i Yoko Ono / East News

John Lennon i Yoko Ono: wiedźma, czarownica, złodziejka mężów!

Była najbardziej znienawidzoną kobietą na Wyspach Brytyjskich. Oskarżano ją o rozpad Beatlesów, opętanie Johna Lennona i wciąganie go w narkotyki. 40 lat po jego śmierci, gdy emocje ostygły, związek Johna Lennona i Yoko Ono wygląda już inaczej.
Anna Zaleska
09.10.2020

O tym, jak się poznali John Lennon i Yoko Ono, krążą legendy. Najpowszechniejsza – że John podczas wernisażu wystawy Yoko wszedł na drabinę i na zawieszonym przy suficie płótnie przez szkło powiększające zobaczył słowo „yes”. Ale w tej wersji nie zgadzają się daty i fakty. Bardziej prawdopodobna opowieść wygląda tak: w listopadzie 1966 roku John Lennon wybrał się do galerii sztuki awangardowej Indica w Londynie, słysząc od znajomego, że jakaś dziewczyna będzie tam… nago siedzieć w torbie. „Pomyślałem, hm, wiesz…, o seksie”, opowiadał potem didżejowi BBC Andy'emu Peeblesowi.

Tą dziewczyną okazała się 33-letnia artystka konceptualna Yoko Ono. Mało kto o niej wtedy jeszcze słyszał. Wcześniej mieszkała w Japonii i Nowym Jorku, miała już drugiego męża, a na koncie niewiele sukcesów. Liczyła, że pobyt w Londynie odmieni jej życie. Póki co mówiło się o jednym z jej performansów, gdy uczestnicy wielkimi nożyczkami odcinali po kawałku fragmenty jej czarnej sukienki, aż Yoko została zupełnie naga.

John Lennon i Yoko Ono – początki miłości

Gdy John Lennon przyjechał do galerii, Yoko Ono podeszła do niego i wręczyła mu kartkę ze słowem „Oddychaj”. Podobno nie wiedziała, kim są Beatlesi. Ale wspólny znajomy powiedział jej, kim jest Lennon, określając go jako „bardzo bogatego”. Zwróciła uwagę, że jest przystojny, miły i „chyba też czuły”. Minęło kilka miesięcy zanim znów się spotkali, też na otwarciu wystawy. Kiwnęli do siebie głowami i uśmiechnęli się z daleka.

Wkrótce potem do Lennona zaczęły jednak przychodzić dziwne kartki od Yoko Ono. Pisała na nich: „Tańcz”, „Oddychaj”, „Obserwuj świat aż do świtu”, „Jestem chmurą, szukaj mnie na niebie”. Potem poprosiła go o finansowe wsparcie swojej wystawy. I coraz częściej dzwoniła. Aż w końcu zaczęła regularnie przyjeżdżać do jego domu w Kenwood, nie zważając na fakt, że muzyk ma żonę i syna.

Wiedźma, czarownica, złodziejka mężów!

Latem Cynthia Lennon wyjechała na dwutygodniowe wakacje do Grecji. John zaprosił wtedy Yoko do domu, wysyłając po nią rolls-royce'a. Jego biografowie twierdzą, że w tym czasie szukał nowych podniet – intelektualnych, narkotycznych i erotycznych – a Yoko mu ich dostarczyła. Już po pierwszej nocy z nią spędzonej oświadczył przyjacielowi, że szuka nowego domu, w którym mógłby z nią zamieszkać. Cynthia po powrocie z wakacji zastała męża z drobną Azjatką, siedzeli w kuchni jedząc w szlafrokach śniadanie. „O, cześć!”– powiedział John na jej widok. Wspominała potem, że wyglądał na mocno naćpanego i że najwyraźniej od dawna się nie mył. Wcześniej nieraz ją zdradzał, wiedziała, że w podobnych sytuacjach najlepiej zachowywać się tak, jakby nic się nie stało. Zaproponowała więc, by wieczorem we trójkę zjedli kolację w Londynie. „Nie, dzięki”, odpowiedział. Zrozumiała, że powinna się spakować.

Paul, George i Ringo znienawidzili Yoko Ono od pierwszej chwili, gdy pojawiła się w studiu w 1968 roku. Nagrywali wtedy materiał na płytę „The Beatles”. Mieli niepisaną umowę, że żadna dziewczyna, i w ogóle nikt z zewnątrz nie może być obecny w czasie nagrań. A ona przesiadywała tam całymi dniami. John tak to wspominał: „Cały czas byliśmy razem. (…) Chichotaliśmy po kątach, a Paul, George i Ringo pytali, co do cholery robimy, co się ze mną stało. Całkiem straciłem głowę”. Yoko czuła, że za nią nie przepadają. To zresztą mało powiedziane. Siedząc w studiu panowie potrafili rozmawiać o tym, czy jej wagina jest równie skośna jak jej oczy.

Zespół od dwóch lat przeżywał kryzys. Wszyscy czterej Beatlesi byli już multimilionerami, artystycznie każdy z nich gotowy był pójść inną drogą. Pojawienie się Yoko Ono prawdopodobnie tylko przyśpieszyło rozpad zespołu, ale i tak Yoko Ono stała się najbardziej znienawidzoną kobietą na Wyspach Brytyjskich. Nazywaną czarownicą, wiedźmą i złodziejką mężów.

Miłość, seks i narkotyki

Wiele rzeczy, które John Lennon i Yoko Ono robili w pierwszych latach swojego związku, budziło sporą konsternację. Wystawa „Jesteś tutaj” w galerii Roberta Frasera, opatrzona dedykacją „Dla Yoko od Johna, z miłością”, została bezlitośnie wykpiona. W galerii zgromadzone zostały puszki na datki dla niewidomych, epileptyków i trędowatych, na ochronę osłów i psów. Był tam też mechaniczny piesek, który po wrzuceniu sześciopensówki szczekał i podnosił łapkę oraz mnóstwo innych rzeczy uznanych za śmieci. Studenci malarstwa po wernisażu przynieśli do galerii zardzewiały rower z kartką „Eksponat nieumyślnie pominięty”. Gdy podczas otwarcia w niebo wypuszczono 365 białych balonów z kartką, by listy do Johna przysyłać do galerii Roberta Frasera, w odpowiedzi zaczęły napływać obelgi pod adresem Yoko.

John Lennon i Yoko Ono / East News

Rok 1968 para spędzała albo w studiu (gdzie nagrywana była ostatnia płyta Beatlesów – „Biały album”), albo w łóżku. Przyjaciele niemal ich nie widywali. „Zniknęli i ćpają”, mówiono, bo fakt, że oboje są heroinistami, nie był tajemnicą. Jesienią pojawiły się pierwsze poważne problemy. Yoko była w ciąży, co mogło bardzo niepokoić, zważywszy, że oboje byli uzależnieni od narkotyków. Pewien sierżant z Scotland Yardu, zdeklarowany wróg wszelkich odurzających substancji, zrobił rewizję w ich mieszkaniu. Ostrzeżony wcześniej Lennon próbował usunąć wszelkie ślady narkotyków, ale kilka nasion marihuany znalezionych w starym kufrze wystarczyło, by para trafiła do aresztu. W listopadzie Yoko Ono poroniła. Oboje bardzo to przeżyli. Lennon był z nią dzień i noc w szpitalu, spał na podłodze przy jej łóżku.

Publiczny pobyt w łóżku

20 marca 1969 roku wzięli ślub na Gibraltarze, bez rozgłosu, bez gości, w obecności skromnego urzędnika stanu cywilnego. Ceremonia trwała niewiele ponad godzinę. Dużo ważniejsze miało być to, co nastąpi po ślubie. Małżonkowie postanowili bowiem wykorzystać miesiąc miodowy na happening na rzecz światowego pokoju. Prasa ogłosiła, że 26 marca w hotelu Hilton w Amsterdamie John Lennon i Yoko Ono rozpoczną „publiczny pobyt w łóżku”.

Do apartamentu numer 1902 przybyło około 60 reporterów, licząc, że słynąca z kontrowersji para będzie publicznie uprawiać seks. Rozczarowali się, bo Lennon i Yoko Ono po prostu siedzieli w piżamach, mówiąc do każdego: „Pokój, Bracie”.

John Lennon i Yoko Ono / East News

Krytyka za ten niewinny happening spadła na nich ze wszystkich stron. Jak pisał Robin Denselow, lewica uznała Lennona za głupca, establishment za narcyza zainteresowanego wyłącznie sobą, nawet jego zwolennicy powątpiewali, czy tygodniowy pobyt w luksusowym hotelu może położyć kres tragedii w Wietnamie. Z tą akcją trafili jednak przynajmniej na pierwsze strony gazet.

Kolejne miesiące pokazywały, że ich happeningi czy polityczne przedsięwzięcia coraz mniej kogokolwiek obchodzą. Cały świat był w żałobie po rozpadzie The Beatles. Od Lennona oczekiwano muzyki. Od Yoko Ono – że zniknie. Nikt nie był ciekaw ich publicystycznych wystąpień, egzaltowanych deklaracji i artystycznych eksperymentów. John to w końcu zrozumiał.

Na jego płycie „Imagine” z 1971 roku pacyfistyczna filozofia została przełożona na inteligentne teksty i chwytliwe melodie. Mówił o tym albumie, że jest „pokryty czekoladą i gotowy do publicznej konsumpcji”. Odniósł wielki sukces. Mimo to Lennonowie zdecydowali się opuścić Wyspy Brytyjskie.

Być jak nowojorscy artyści

W Nowym Jorku zamieszkali na przełomie sierpnia i września 1971 roku. Po okresie gdy wszystko chcieli robić na oczach publiczności, teraz zapragnęli intymności i prywatności. Stany wydawały się do tego lepszym miejscem niż Londyn. W ich związku nie działo się jednak dobrze. Wyczerpało się paliwo, które na początku podsycało ich uczucie, a nic nowego nie chciało się pojawić. Akcje na rzecz światowego pokoju okazały się porażką. Yoko jako artystka niewiele miała do zaproponowania, a rola apodyktycznej żony ex-Beatlesa, która spowodowała rozpad zespołu, bardzo ją irytowała. John po „Imagine” jakby znów stracił muzyczną intuicję. W dodatku dwie kolejne ciąże zakończyły się poronieniem.

W Stanach planowali zostać nowojorskimi artystami. Yoko pragnęła wreszcie zaistnieć w świecie sztuki, John wspomagał ją swoim nazwiskiem i pieniędzmi. Na 9 października 1971 roku zaplanowali wernisaż pierwszej wystawy „To nie tutaj” w Everson Museum of Fine Arts. Przyszły tłumy. W kolejce przed wejściem stało osiem tysięcy ludzi. Wydarzenie stało się głośne, ale nie z powodów artystycznych. Fani Beatlesów zdemolowali wystawę, część prac rozkradli, ściany pokryli graffiti, a gdy pojawiła się pogłoska, że o północy czwórka z Liverpoolu zagra koncert, zapanowała prawdziwa histeria. Yoko Ono nikogo w tym wszystkim nie obchodziła.

W Nowym Jorku też nie była lubiana, choć z innych powodów niż w Londynie. Po wystawie zapytała ich wspólnego znajomego, dlaczego ludzie odnoszą się do niej z taką niechęcią. Wytłumaczył jej: „Kiedy ktoś rozmawia z tobą o sztuce, muzyce, o czymkolwiek, zachowujesz się tak, jakbyś wiedziała na ten temat więcej niż ktokolwiek na świecie, co zresztą jest możliwe. Przyjmijmy, że tak jest. Przyjmijmy, że jesteś tak świetna jak Michał Anioł. Nie można jednak dusić kogoś tak długo, aż w końcu przyzna, że jesteś Michałem Aniołem.”

Półtora roku separacji

Po klęsce wystawy angażują się znów w politykę. Są na demonstracjach, manifestacjach, koncertach na rzecz prześladowanych i ofiar zamieszek. Zawierają znajomości z anarchistami i radykałami. Amerykański rząd nie lubi Lennona. Pretekstem do prześladowań staje się fakt, że był na Wyspach skazany za posiadanie narkotyków. W jego telefonie założony jest podsłuch. Grozi mu deportacja.

W dodatku ich związek pogłębia się w coraz większym krzysie. Yoko w Nowym Jorku czuje się coraz lepiej, nie zraża się porażkami, nawiązuje kontakty, ma coraz więcej pomysłów, miewa kochanków. John przeciwnie. Artystycznie się pogubił. Jego egocentryzm, małostkowość i zmienne nastroje stają się coraz trudniejsze do zniesienia. Za dużo pije, nadużywa kokainy, podczas gdy ona uporała się z narkotykami. W końcu Yoko proponuje, by na pewien czas wyjechał.

Z „przedłużonego weekendu” w Los Angels robi się półtora roku separacji. O skandalach, które Lennon wywołuje w Mieście Aniołów, jest głośno. Demoluje mieszkania. Gdy w restauracji spotyka Jerry'ego Lee Lewisa, przykleja mu do czoła podpaskę. Jest wyrzucany z nocnych klubów. Pije i wdaje się w bójki z fanami. Przez jego łóżko przewija się wiele kobiet, przede wszystkim May Pang, która jedzie za nim jako asystentka, a staje się kochanką, podsuniętą mu prawdopodobnie przez żonę. Yoko uważa, że jej mąż potrzebuje czasu, by dojrzeć. I rzeczywiście dojrzewa.

John będzie żoną, Yoko mężem

W styczniu 1975 roku Yoko Ono pozwala mu wrócić, w tym samym miesiącu zachodzi w ciążę. W październiku przychodzi na świat ich syn Sean. Jako rodzice postanawiają odwrócić tradycyjne role kobiety i mężczyzny – on ma być żoną, ona mężem. On zajmuje się domem, karmieniem, pieluchami (choć do pomocy ma nianie i służące), opowiada bajki, kupuje zabawki. Uczy się nawet piec chleb i gotować. Yoko dba o interesy. Inwestuje jego pieniądze w dzieła sztuki, antyki, nieruchomości i jachty, zakłada farmy i kupuje bydło. Pod koniec lat 70. ich majątek wynosi blisko ćwierć miliarda dolarów.

John Lennon i Yoko Ono / East News

Stopniowo wycofują się z życia publicznego. John zaczyna podróżować po świecie, ciesząc się, że nikt go nie rozpoznaje. Japonia, Hongkong, Singapur, Kapsztad, Bermudy… Pisze nowe piosenki. I patrząc na siebie nie może uwierzyć, że ten spokojny, zrelaksowany człowiek to naprawdę on. Plotki na temat swojego życia (ćpają, żrą się, oszukują i zdradzają) dementują pisząc w maju 1979 roku list do „The New York Timesa”: „Sean jest piękny. Rosną kwiaty. Mruczą koty. Miasto lśni w słońcu, deszczu i śniegu. Żyjemy w pięknym wszechświecie. Każdego dnia jesteśmy wdzięczni za tę pełnię życia”.

Grudzień 1980. Zamach na Johna Lennona

Płyta „Double Fantasy” była reklamowana jako wielki powrót Lennona. Na okładce czule całujący się John i Yoko, wśród utworów poświęcone żonie i synowi piękne „Women” i „Beautiful Boy”. Tę płytę miał przy sobie Mark Chapman, gdy czekał na Lennona, aż skończy się ich sesja zdjęciowa z Yoko dla magazynu „The Rolling Stone”. Stanęli przed obiektywem Annie Lebovitz, wtedy powstało słynne zdjęcie, na którym nagi Lennon wtula się w żonę. O piątej wyszli ze studia, Chapman podszedł do niego z albumem prosząc o autograf. Dostał go, odszedł uszczęśliwiony, ale o 22.50 znów czekał na Lennonów pod ich domem.

Z samochodu najpierw wysiadła Yoko, potem John. Chapman zawołał do niego: „Pan Lennon?” Gdy muzyk się odwrócił, wystrzelił do niego pięć razy. Lennon upadł, z jego ust i piersi buchała krew. Yoko wpadła w histerię. John jeszcze żył, ale podjęte w szpitalu rozpaczliwe próby reanimacji nie pomogły. Zmarł tuż przed północą w wieku 40 lat.

Yoko przez wiele miesięcy była jak sparaliżowana Ból próbowała tłumić heroiną. Seana nie odstępowali ochroniarze. Z czasem doszła do siebie, zmieniła styl życia. Pozbyła się mieszkań, domów i farm, część pieniędzy przeznaczyła na cele charytatywne. Zamieszkała w prostym wiejskim domu. Dziś na koncie ma dużo osiągnięć artystycznych. Skończyła 86 lat, jest bardzo schorowana. Opiekuje się spuścizną po Johnie Lennonie. I tak jak kiedyś widziano w niej przede wszystkim żonę Johna Lennona, tak dziś jest przede wszystkim wdową po wielkim Beatlesie. Ale i docenioną na świecie artystką.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Arthur Miller Marilyn Monroe
26 czerwca 1959 r. Nowy Jork. Marilyn Monroe i Arthur Miller w drodze ze szpitala po poronieniu ciąży. Fot. East News

Tak pięknie niedobrani! Marilyn Monroe i mężczyzna jej życia

Marilyn Monroe całe życie próbowała pokazać, że jest kimś więcej niż tylko blondynką. Ale nawet wtedy, kiedy poślubiła nagrodzonego Pulitzerem Arthura Millera, świat nie chciał brać jej poważnie.
Magdalena Żakowska
03.06.2020

Pisali o nich: „tytan intelektu i bogini seksu”, „mistrz i afrodyta”, „moralny guru i naiwna blondynka”. Ale żadna z tych etykietek nie oddawała tego, jacy byli naprawdę. Dziś, kiedy wszystkie tajemnice Marilyn Monroe zostały już odkryte i sprzedane na aukcjach za miliony dolarów, wiemy, że jej życie niemal od początku naznaczone było traumą , że przez wiele lat odważnie z nią walczyła, a tragedia, która ją spotkała była nierozłącznie związana z jej kobiecością.  Molestowanie, 13 aborcji i „Ulisses” Marilyn Monroe cierpiała na endometriozę, niezwykle bolesną chorobę kobiecą, na którą do dziś nie ma skutecznego lekarstwa. To właśnie choroba była pierwszym powodem dla którego zaczęła przyjmować środki przeciwbólowe, które ostatecznie ją zabiły. Kobiecość nie kojarzyła jej się z niczym przyjemnym – ból związany z endometriozą nasila się podczas miesiączki i stosunku seksualnego.  A jakie cechy uczyniły z niej „tę” Marilyn Monroe? Po pierwsze łatwość skracania dystansu w relacjach z mężczyznami – na zdjęciach bez żenady uwieszała się na szyjach kolejnych mężczyzn, często zupełnie przypadkowych. Po drugie karykaturalny wręcz seksapil, który wiązał się z nieustanną potrzebą podkreślania atrybutów kobiecości – jej sukienki zawsze były o numer za małe. Po trzecie dziecinny głosik, naiwność i towarzysząca jej przez całe życie potrzeba posiadania starszego mężczyzny, który się nią zaopiekuje i obroni przed światem. Takim obrońcą miał być silny i wysportowany bejsbolista Joe DiMaggio, a potem największy erudyta i moralny rugu epoki, Arthur Miller. Wszystkie te cechy Marilyn Monroe to podręcznikowe symptomy wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie. To, co stało się jej znakiem rozpoznawczym, wynikało tak...

Czytaj dalej
Audrey Hepburn i Mel Ferrer trzy miesiące po ślubie / East News

Audrey Hepburn i Mel Ferrer: wielka miłość, wielki dramat

Był pierwszą miłością jej życia. Dla związku z 12 lat starszym żonatym aktorem zaryzykowała karierę. Czuła się bezpiecznie u boku tego potężnego władczego mężczyzny. Do czasu.
Anna Zaleska
03.06.2020

Gdy 25 września 1954 roku w miejscowości Bürgenstock, położonej malowniczo w górach Szwajcarii, zabiły weselne dzwony, niewielu ludzi wiedziało, że to Audrey Hepburn – młodziutka gwiazda „Rzymskich wakacji”, nagrodzona już w wieku 24 lat Oscarem – wychodzi za mąż. Jej wybrankiem był aktor Mel Ferrer. W XIII-wiecznej kapliczce zebrała się ledwie garstka najbliższych przyjaciół i rodzina. Audrey ubrana była w prostą sukienkę projektu Pierre'a Balmain – z białej organdyny, podkreślającą jej niewiarygodnie wąską talię, z kołnierzykiem i bufiastymi rękawami. Na króciutko obciętych włosach miała prosty wianek z białych kwiatków. „Rzymskie wakacje” i zerwane zaręczyny Gdy wiadomość o ceremonii dotarła w końcu do mediów, zawrzało. Jeszcze niedawno Audrey była zaręczona z biznesmenem Jamesem Hansonem. W czasie gdy pracowała na planie „Rzymskich wakacji” (1953), w wolnych chwilach z dużym zaangażowaniem planowała wesele, z prób biegła na przymiarki sukni. Ale tuż przed ceremonią zerwała zaręczyny. W jednym z listów do przyjaciela, sir Felixa Aylmera, pisała: „Wiem, że mężczyźnie wykonującemu taki zawód jak ty nie muszę wiele wyjaśniać. Przez rok myślałam, że możliwe będzie połączenie naszego życia i kariery zawodowej… To wszystko sprawia, że czujemy się (z Jamesem Hansonem, przyp. red.) nieszczęśliwi, ale to jedyna słuszna decyzja”. Rzeczywiście po „Rzymskich wakacjach” kariera Audrey nabrała zawrotnego tempa. Aktorka pracowała a to we Francji, a to w Hollywood, a to na Broadwayu. James Hanson musiał spędzać większość czasu w Kanadzie i Wielkiej Brytanii, doglądając tam interesów. „Trudno byłoby nam prowadzić normalne małżeńskie życie”, tłumaczyła tę decyzję Audrey. Ale czy to był jedyny...

Czytaj dalej
East News

Sophia Loren i Carlo Ponti – ich miłość potępił Watykan, jego za bigamię ścigał sąd. Byli razem 40 lat

Ich związek bulwersował, nikt nie wierzył, że im się uda. Wbrew temu ich miłość trwała 40 lat. Po śmierci Carla Pontiego, Sophia Loren powiedziała: „Nigdy nikogo nie pokocham tak, jak kochałam jego”.
Sylwia Arlak
16.09.2020

Sophia Loren bała się, że powtórzy los swojej matki – Romilda Villani też była piękną, aspirującą aktorką, która wpadła w oko bogatemu mężczyźnie z dobrej, włoskiej rodziny. Ale chociaż urodziła mu dwójkę dzieci, nigdy nie wziął z nią ślubu. Gdy znalazł sobie nową kobietę, zapomniał o niej i swoich córkach. Romilda, pozbawiona środków do życia, żebrała na ulicach, żeby wykarmić córki. Przez lata żyły w ubóstwie. Sophia Loren nigdy nie wybaczyła tego swojemu biologicznemu ojcu. Ale Carlo Ponti, choć żonaty i z dwójką dzieci, w oczach Sophii był ideałem. „Przy nim czułam się stabilnie w świecie, który był niepewny i wydawał się wciąż wirować” — mówiła lata później w jednym z wywiadów. To on zrobił z Loren międzynarodową gwiazdę Poznali się podczas konkursu piękności. 16-letnia Sophia była jedną z kandydatek, włoski reżyser i producent filmowy 37-letni Carlo Ponti, sędzią. Tuż po konkursie, zaprosił ją na spacer. Zaproponował, by następnego dnia spotkali się w jego biurze, gdzie będą mogli na spokojnie porozmawiać. Od kiedy tylko ją ujrzał, wiedział, że dziewczyna z taką urodą i charyzmą na pewno znajdzie miejsce branży. Sophia natychmiast się zgodziła. Starszy mężczyzna imponował jej wiedzą i doświadczeniem. Chciała go lepiej poznać, choć dobrze wiedziała, że jest żonaty z piękną prawniczką Giulianą Fiastri, z którą ma  dziecko. Ponti chciał uczynić z młodej dziewczyny międzynarodową gwiazdę. „On razu wiedziałem, że jest kimś niezwykłym. Bił od niej niezwykły blask” — przyznał lata później. To dzięki niemu Sophia zaczęła statystować w filmach i zmieniła nazwisko na bardziej światowe. W gabinecie uznanego producenta wisiał plakat znanej aktorki...

Czytaj dalej