John Lennon i Yoko Ono: wiedźma, czarownica, złodziejka mężów!
John Lennon i Yoko Ono / East News

John Lennon i Yoko Ono: wiedźma, czarownica, złodziejka mężów!

Była najbardziej znienawidzoną kobietą na Wyspach Brytyjskich. Oskarżano ją o rozpad Beatlesów, opętanie Johna Lennona i wciąganie go w narkotyki. 40 lat po jego śmierci, gdy emocje ostygły, związek Johna Lennona i Yoko Ono wygląda już inaczej.
Anna Zaleska
09.10.2020

O tym, jak się poznali John Lennon i Yoko Ono, krążą legendy. Najpowszechniejsza – że John podczas wernisażu wystawy Yoko wszedł na drabinę i na zawieszonym przy suficie płótnie przez szkło powiększające zobaczył słowo „yes”. Ale w tej wersji nie zgadzają się daty i fakty. Bardziej prawdopodobna opowieść wygląda tak: w listopadzie 1966 roku John Lennon wybrał się do galerii sztuki awangardowej Indica w Londynie, słysząc od znajomego, że jakaś dziewczyna będzie tam… nago siedzieć w torbie. „Pomyślałem, hm, wiesz…, o seksie”, opowiadał potem didżejowi BBC Andy'emu Peeblesowi.

Tą dziewczyną okazała się 33-letnia artystka konceptualna Yoko Ono. Mało kto o niej wtedy jeszcze słyszał. Wcześniej mieszkała w Japonii i Nowym Jorku, miała już drugiego męża, a na koncie niewiele sukcesów. Liczyła, że pobyt w Londynie odmieni jej życie. Póki co mówiło się o jednym z jej performansów, gdy uczestnicy wielkimi nożyczkami odcinali po kawałku fragmenty jej czarnej sukienki, aż Yoko została zupełnie naga.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

John Lennon i Yoko Ono – początki miłości

Gdy John Lennon przyjechał do galerii, Yoko Ono podeszła do niego i wręczyła mu kartkę ze słowem „Oddychaj”. Podobno nie wiedziała, kim są Beatlesi. Ale wspólny znajomy powiedział jej, kim jest Lennon, określając go jako „bardzo bogatego”. Zwróciła uwagę, że jest przystojny, miły i „chyba też czuły”. Minęło kilka miesięcy zanim znów się spotkali, też na otwarciu wystawy. Kiwnęli do siebie głowami i uśmiechnęli się z daleka.

Wkrótce potem do Lennona zaczęły jednak przychodzić dziwne kartki od Yoko Ono. Pisała na nich: „Tańcz”, „Oddychaj”, „Obserwuj świat aż do świtu”, „Jestem chmurą, szukaj mnie na niebie”. Potem poprosiła go o finansowe wsparcie swojej wystawy. I coraz częściej dzwoniła. Aż w końcu zaczęła regularnie przyjeżdżać do jego domu w Kenwood, nie zważając na fakt, że muzyk ma żonę i syna.

Wiedźma, czarownica, złodziejka mężów!

Latem Cynthia Lennon wyjechała na dwutygodniowe wakacje do Grecji. John zaprosił wtedy Yoko do domu, wysyłając po nią rolls-royce'a. Jego biografowie twierdzą, że w tym czasie szukał nowych podniet – intelektualnych, narkotycznych i erotycznych – a Yoko mu ich dostarczyła. Już po pierwszej nocy z nią spędzonej oświadczył przyjacielowi, że szuka nowego domu, w którym mógłby z nią zamieszkać. Cynthia po powrocie z wakacji zastała męża z drobną Azjatką, siedzeli w kuchni jedząc w szlafrokach śniadanie. „O, cześć!”– powiedział John na jej widok. Wspominała potem, że wyglądał na mocno naćpanego i że najwyraźniej od dawna się nie mył. Wcześniej nieraz ją zdradzał, wiedziała, że w podobnych sytuacjach najlepiej zachowywać się tak, jakby nic się nie stało. Zaproponowała więc, by wieczorem we trójkę zjedli kolację w Londynie. „Nie, dzięki”, odpowiedział. Zrozumiała, że powinna się spakować.

Paul, George i Ringo znienawidzili Yoko Ono od pierwszej chwili, gdy pojawiła się w studiu w 1968 roku. Nagrywali wtedy materiał na płytę „The Beatles”. Mieli niepisaną umowę, że żadna dziewczyna, i w ogóle nikt z zewnątrz nie może być obecny w czasie nagrań. A ona przesiadywała tam całymi dniami. John tak to wspominał: „Cały czas byliśmy razem. (…) Chichotaliśmy po kątach, a Paul, George i Ringo pytali, co do cholery robimy, co się ze mną stało. Całkiem straciłem głowę”. Yoko czuła, że za nią nie przepadają. To zresztą mało powiedziane. Siedząc w studiu panowie potrafili rozmawiać o tym, czy jej wagina jest równie skośna jak jej oczy.

Zespół od dwóch lat przeżywał kryzys. Wszyscy czterej Beatlesi byli już multimilionerami, artystycznie każdy z nich gotowy był pójść inną drogą. Pojawienie się Yoko Ono prawdopodobnie tylko przyśpieszyło rozpad zespołu, ale i tak Yoko Ono stała się najbardziej znienawidzoną kobietą na Wyspach Brytyjskich. Nazywaną czarownicą, wiedźmą i złodziejką mężów.

Miłość, seks i narkotyki

Wiele rzeczy, które John Lennon i Yoko Ono robili w pierwszych latach swojego związku, budziło sporą konsternację. Wystawa „Jesteś tutaj” w galerii Roberta Frasera, opatrzona dedykacją „Dla Yoko od Johna, z miłością”, została bezlitośnie wykpiona. W galerii zgromadzone zostały puszki na datki dla niewidomych, epileptyków i trędowatych, na ochronę osłów i psów. Był tam też mechaniczny piesek, który po wrzuceniu sześciopensówki szczekał i podnosił łapkę oraz mnóstwo innych rzeczy uznanych za śmieci. Studenci malarstwa po wernisażu przynieśli do galerii zardzewiały rower z kartką „Eksponat nieumyślnie pominięty”. Gdy podczas otwarcia w niebo wypuszczono 365 białych balonów z kartką, by listy do Johna przysyłać do galerii Roberta Frasera, w odpowiedzi zaczęły napływać obelgi pod adresem Yoko.

John Lennon i Yoko Ono / East News

Rok 1968 para spędzała albo w studiu (gdzie nagrywana była ostatnia płyta Beatlesów – „Biały album”), albo w łóżku. Przyjaciele niemal ich nie widywali. „Zniknęli i ćpają”, mówiono, bo fakt, że oboje są heroinistami, nie był tajemnicą. Jesienią pojawiły się pierwsze poważne problemy. Yoko była w ciąży, co mogło bardzo niepokoić, zważywszy, że oboje byli uzależnieni od narkotyków. Pewien sierżant z Scotland Yardu, zdeklarowany wróg wszelkich odurzających substancji, zrobił rewizję w ich mieszkaniu. Ostrzeżony wcześniej Lennon próbował usunąć wszelkie ślady narkotyków, ale kilka nasion marihuany znalezionych w starym kufrze wystarczyło, by para trafiła do aresztu. W listopadzie Yoko Ono poroniła. Oboje bardzo to przeżyli. Lennon był z nią dzień i noc w szpitalu, spał na podłodze przy jej łóżku.

Publiczny pobyt w łóżku

20 marca 1969 roku wzięli ślub na Gibraltarze, bez rozgłosu, bez gości, w obecności skromnego urzędnika stanu cywilnego. Ceremonia trwała niewiele ponad godzinę. Dużo ważniejsze miało być to, co nastąpi po ślubie. Małżonkowie postanowili bowiem wykorzystać miesiąc miodowy na happening na rzecz światowego pokoju. Prasa ogłosiła, że 26 marca w hotelu Hilton w Amsterdamie John Lennon i Yoko Ono rozpoczną „publiczny pobyt w łóżku”.

Do apartamentu numer 1902 przybyło około 60 reporterów, licząc, że słynąca z kontrowersji para będzie publicznie uprawiać seks. Rozczarowali się, bo Lennon i Yoko Ono po prostu siedzieli w piżamach, mówiąc do każdego: „Pokój, Bracie”.

John Lennon i Yoko Ono / East News

Krytyka za ten niewinny happening spadła na nich ze wszystkich stron. Jak pisał Robin Denselow, lewica uznała Lennona za głupca, establishment za narcyza zainteresowanego wyłącznie sobą, nawet jego zwolennicy powątpiewali, czy tygodniowy pobyt w luksusowym hotelu może położyć kres tragedii w Wietnamie. Z tą akcją trafili jednak przynajmniej na pierwsze strony gazet.

Kolejne miesiące pokazywały, że ich happeningi czy polityczne przedsięwzięcia coraz mniej kogokolwiek obchodzą. Cały świat był w żałobie po rozpadzie The Beatles. Od Lennona oczekiwano muzyki. Od Yoko Ono – że zniknie. Nikt nie był ciekaw ich publicystycznych wystąpień, egzaltowanych deklaracji i artystycznych eksperymentów. John to w końcu zrozumiał.

Na jego płycie „Imagine” z 1971 roku pacyfistyczna filozofia została przełożona na inteligentne teksty i chwytliwe melodie. Mówił o tym albumie, że jest „pokryty czekoladą i gotowy do publicznej konsumpcji”. Odniósł wielki sukces. Mimo to Lennonowie zdecydowali się opuścić Wyspy Brytyjskie.

Być jak nowojorscy artyści

W Nowym Jorku zamieszkali na przełomie sierpnia i września 1971 roku. Po okresie gdy wszystko chcieli robić na oczach publiczności, teraz zapragnęli intymności i prywatności. Stany wydawały się do tego lepszym miejscem niż Londyn. W ich związku nie działo się jednak dobrze. Wyczerpało się paliwo, które na początku podsycało ich uczucie, a nic nowego nie chciało się pojawić. Akcje na rzecz światowego pokoju okazały się porażką. Yoko jako artystka niewiele miała do zaproponowania, a rola apodyktycznej żony ex-Beatlesa, która spowodowała rozpad zespołu, bardzo ją irytowała. John po „Imagine” jakby znów stracił muzyczną intuicję. W dodatku dwie kolejne ciąże zakończyły się poronieniem.

W Stanach planowali zostać nowojorskimi artystami. Yoko pragnęła wreszcie zaistnieć w świecie sztuki, John wspomagał ją swoim nazwiskiem i pieniędzmi. Na 9 października 1971 roku zaplanowali wernisaż pierwszej wystawy „To nie tutaj” w Everson Museum of Fine Arts. Przyszły tłumy. W kolejce przed wejściem stało osiem tysięcy ludzi. Wydarzenie stało się głośne, ale nie z powodów artystycznych. Fani Beatlesów zdemolowali wystawę, część prac rozkradli, ściany pokryli graffiti, a gdy pojawiła się pogłoska, że o północy czwórka z Liverpoolu zagra koncert, zapanowała prawdziwa histeria. Yoko Ono nikogo w tym wszystkim nie obchodziła.

W Nowym Jorku też nie była lubiana, choć z innych powodów niż w Londynie. Po wystawie zapytała ich wspólnego znajomego, dlaczego ludzie odnoszą się do niej z taką niechęcią. Wytłumaczył jej: „Kiedy ktoś rozmawia z tobą o sztuce, muzyce, o czymkolwiek, zachowujesz się tak, jakbyś wiedziała na ten temat więcej niż ktokolwiek na świecie, co zresztą jest możliwe. Przyjmijmy, że tak jest. Przyjmijmy, że jesteś tak świetna jak Michał Anioł. Nie można jednak dusić kogoś tak długo, aż w końcu przyzna, że jesteś Michałem Aniołem.”

Półtora roku separacji

Po klęsce wystawy angażują się znów w politykę. Są na demonstracjach, manifestacjach, koncertach na rzecz prześladowanych i ofiar zamieszek. Zawierają znajomości z anarchistami i radykałami. Amerykański rząd nie lubi Lennona. Pretekstem do prześladowań staje się fakt, że był na Wyspach skazany za posiadanie narkotyków. W jego telefonie założony jest podsłuch. Grozi mu deportacja.

W dodatku ich związek pogłębia się w coraz większym krzysie. Yoko w Nowym Jorku czuje się coraz lepiej, nie zraża się porażkami, nawiązuje kontakty, ma coraz więcej pomysłów, miewa kochanków. John przeciwnie. Artystycznie się pogubił. Jego egocentryzm, małostkowość i zmienne nastroje stają się coraz trudniejsze do zniesienia. Za dużo pije, nadużywa kokainy, podczas gdy ona uporała się z narkotykami. W końcu Yoko proponuje, by na pewien czas wyjechał.

Z „przedłużonego weekendu” w Los Angels robi się półtora roku separacji. O skandalach, które Lennon wywołuje w Mieście Aniołów, jest głośno. Demoluje mieszkania. Gdy w restauracji spotyka Jerry'ego Lee Lewisa, przykleja mu do czoła podpaskę. Jest wyrzucany z nocnych klubów. Pije i wdaje się w bójki z fanami. Przez jego łóżko przewija się wiele kobiet, przede wszystkim May Pang, która jedzie za nim jako asystentka, a staje się kochanką, podsuniętą mu prawdopodobnie przez żonę. Yoko uważa, że jej mąż potrzebuje czasu, by dojrzeć. I rzeczywiście dojrzewa.

John będzie żoną, Yoko mężem

W styczniu 1975 roku Yoko Ono pozwala mu wrócić, w tym samym miesiącu zachodzi w ciążę. W październiku przychodzi na świat ich syn Sean. Jako rodzice postanawiają odwrócić tradycyjne role kobiety i mężczyzny – on ma być żoną, ona mężem. On zajmuje się domem, karmieniem, pieluchami (choć do pomocy ma nianie i służące), opowiada bajki, kupuje zabawki. Uczy się nawet piec chleb i gotować. Yoko dba o interesy. Inwestuje jego pieniądze w dzieła sztuki, antyki, nieruchomości i jachty, zakłada farmy i kupuje bydło. Pod koniec lat 70. ich majątek wynosi blisko ćwierć miliarda dolarów.

John Lennon i Yoko Ono / East News

Stopniowo wycofują się z życia publicznego. John zaczyna podróżować po świecie, ciesząc się, że nikt go nie rozpoznaje. Japonia, Hongkong, Singapur, Kapsztad, Bermudy… Pisze nowe piosenki. I patrząc na siebie nie może uwierzyć, że ten spokojny, zrelaksowany człowiek to naprawdę on. Plotki na temat swojego życia (ćpają, żrą się, oszukują i zdradzają) dementują pisząc w maju 1979 roku list do „The New York Timesa”: „Sean jest piękny. Rosną kwiaty. Mruczą koty. Miasto lśni w słońcu, deszczu i śniegu. Żyjemy w pięknym wszechświecie. Każdego dnia jesteśmy wdzięczni za tę pełnię życia”.

Grudzień 1980. Zamach na Johna Lennona

Płyta „Double Fantasy” była reklamowana jako wielki powrót Lennona. Na okładce czule całujący się John i Yoko, wśród utworów poświęcone żonie i synowi piękne „Women” i „Beautiful Boy”. Tę płytę miał przy sobie Mark Chapman, gdy czekał na Lennona, aż skończy się ich sesja zdjęciowa z Yoko dla magazynu „The Rolling Stone”. Stanęli przed obiektywem Annie Lebovitz, wtedy powstało słynne zdjęcie, na którym nagi Lennon wtula się w żonę. O piątej wyszli ze studia, Chapman podszedł do niego z albumem prosząc o autograf. Dostał go, odszedł uszczęśliwiony, ale o 22.50 znów czekał na Lennonów pod ich domem.

Z samochodu najpierw wysiadła Yoko, potem John. Chapman zawołał do niego: „Pan Lennon?” Gdy muzyk się odwrócił, wystrzelił do niego pięć razy. Lennon upadł, z jego ust i piersi buchała krew. Yoko wpadła w histerię. John jeszcze żył, ale podjęte w szpitalu rozpaczliwe próby reanimacji nie pomogły. Zmarł tuż przed północą w wieku 40 lat.

Yoko przez wiele miesięcy była jak sparaliżowana Ból próbowała tłumić heroiną. Seana nie odstępowali ochroniarze. Z czasem doszła do siebie, zmieniła styl życia. Pozbyła się mieszkań, domów i farm, część pieniędzy przeznaczyła na cele charytatywne. Zamieszkała w prostym wiejskim domu. Dziś na koncie ma dużo osiągnięć artystycznych. Skończyła 86 lat, jest bardzo schorowana. Opiekuje się spuścizną po Johnie Lennonie. I tak jak kiedyś widziano w niej przede wszystkim żonę Johna Lennona, tak dziś jest przede wszystkim wdową po wielkim Beatlesie. Ale i docenioną na świecie artystką.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
John Lennon i jego syn Sean, który w dniu śmierci ojca miał pięć lat. / East News

Zabójca Johna Lennona, wyjaśnia, dlaczego to zrobił. Jego słowa szokują!

Czterdzieści lat po śmierci Johna Lennona Mark Chapman mówi, dlaczego zastrzelił swojego idola. Powtarza, że zasłużył na karę śmierci. I przeprasza Yoko Ono.
Anna Zaleska
07.12.2020

8 grudnia 1980 roku Mark Chapman czekał na Johna Lennona, trzymając w ręku jego płytę „Double Fantasy”, na której kilka godzin wcześniej ex-Beatles złożył autograf. Dochodziła jedenasta w nocy, gdy muzyk razem z Yoko Ono podjechali pod apartamentowiec Dakota, w którym mieszkali. Wchodząc do budynku n ie zauważyli człowieka, który krył się w cieniu. Nagle męski głos powiedział: „Pan Lennon?”. Muzyk odwrócił się i zobaczył mężczyznę celującego do niego z rewolweru. Chwilę potem padło pięć strzałów. Idąca kilka kroków przed mężem Yoko Ono nie od razu zrozumiała, co się dzieje. Gdy zawróciła, Lennon już konał. Zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Portier włączył alarm, podbiegł i próbował zatamować krew. Dwie minuty później na miejscu były policyjne radiowozy. Nie czekając na karetkę, policja zabrała umierającego do szpitala. Tymczasem sprawca zamachu stał oparty o mur i czytał powieść J.K. Salingera „Buszujący w zbożu”. Nie próbował uciekać. Gdy portier powiedział do niego: „Wiesz, co zrobiłeś?”, odrzekł: „Zabiłem Johna Lennona”. Policjanci zakuli go w kajdanki i zabrali na komisariat. Lennon zmarł w szpitalu o godzinie 23.07. Reanimacja nie przyniosła rezultatów, stracił osiemdziesiąt procent krwi. W ciągu kilku godzin w miejscu, gdzie zginął, zebrały się tysiące pogrążonych w żałobie ludzi, by oddać mu hołd. Kim był mężczyzna, który zstrzelił Johnna Lennona? Chapman, gdy dokonał zamachu, miał 25 lat. Mieszkał na Hawajach, pracował jako konserwator w szpitalu psychiatrycznym (gdzie wcześniej się leczył), i był wielkim fanem Lennona. Już jako nastolatek używał środków halucynogennych. Potem zafascynowany Beatlesami, zapuścił włosy, słuchał ich muzyki i zaczął brać narkotyki. W wieku...

Czytaj dalej
Okładka płyty „Carla Bruni”

Najpiękniejsze płyty tej jesieni: Carla Bruni, Diana Krall, Melody Gardot i inni

Najbardziej nastrojowe, pełne melancholii i tęsknoty płyty na jesień. Ale też takie, które dodadzą energii, chęci do życia albo podziałają jak balsam dla duszy.
Anna Zaleska
28.09.2020

Płyty nastrojowe i pełne melancholii najlepiej brzmią o tej właśnie porze roku, gdy o szyby deszcz dzwoni jesienny. Ale czasem jak już robi się zbyt smutno, może lepiej zaserwować sobie coś pogodnego? Matt Dusk w duecie ze Zbigniewem Wodeckim czy Melody Gardot ze Stingiem to coś, co w jednej chwili poprawia nastrój. John Legend działa jak balsam dla duszy. John Lennon proponuje: „Imagine…” Carla Bruni, „Carla Bruni”, Universal Spokój, nostalgia, prostota i delikatność. Gitara, fortepian, trochę rytmu, subtelne melodie – to wszystko można znaleźć na nowej płycie Carli Bruni. Tytuł – po prostu „Carla Bruni” – ma podkreślać, jak bardzo osobiste są utwory, które żona byłego prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego napisała na ten album. Większość piosenek śpiewa po francusku, ale jest też utwór po włosku zaśpiewany z siostrą, aktorką Valerią Bruni-Tedeschi. Gdy rozpoczął się lockdown, Carla Bruni miała gotowe prawie pół płyty. Na południe Francji, gdzie rodzina Sarkozych miała mieszkać przez kilka tygodni w odosobnieniu, zabrała ze sobą mikrofon, komputer i gitarę. Przy poprzednich płytach, by pobudzić kreatywność, szła na spacer i przyglądała się ludziom. Teraz to nie było możliwe. Rano ćwiczyła, potem spędzała dużo czasu z dziećmi, gotowała, a potem siadała do pisania piosenek. Może dlatego ta płyta wydaje się jeszcze bardziej intymna niż poprzednie? Melody Gardot „Sunset in the Blue”, Decca Records Kto słuchał w Trójce „Markomani” Marka Niedźwieckiego, na pewno świetnie zna Melody Gardot. Ta amerykańska piosenkarka jazzowa sama pisze swoje piosenki, jest też pianistką i gitarzystką. Jej nowy, długo wyczekiwany album „Sunset in the Blue” zapowiedział singiel „Little Something”, na którym Melody Gardot...

Czytaj dalej
linda paul
PAP/Photoshot

To była miłość aż po grób – Linda i Paul McCartney z The Beatles

Przez blisko 30 lat ani jednej nocy nie spędzili osobno. Byli zupełnie różni, ale udało im się jak rzadko której parze. Linda i Paul McCartney byli małżeństwem właściwie doskonałym.
Maria Fedro-Boniecka
03.11.2020

Koledzy McCartneya śmiali się, że bierze za żonę mało seksowną Amerykankę. Ale to Linda wyprowadziła go z depresji, gdy po rozpadzie Beatlesów czuł się bezużyteczny, pił i nie miał żadnego pomysłu na życie. Byli inni. Ona kochała pustynię, łąki i zwierzęta. On uwielbiał miasto i imprezy. A jednak udało się im jak rzadko której parze. Linda i Paul McCartney przeżyli ze sobą blisko 30 lat. „To musiała być magia / Wieczorem, gdy się poznaliśmy / Jeślibym cię nie zatrzymał / Zawsze bym tego żałował / Kilka minut później / Byłabyś już za drzwiami / Ja byłbym samotny / już na zawsze”, śpiewał Paul McCartney o ich pierwszym spotkaniu w piosence „Magic” z płyty „Driving Rain” wydanej niedługo po śmierci Lindy w 1998 roku. I z pewnością tak myślał z perspektywy niemal 30 wspólnie przeżytych lat. Intensywnych lat, w czasie których podobno nawet jednej nocy nie spędzili osobno. Czy istniało drugie takie małżeństwo? Prywatka u „The Beatles" Poznali się wiosną 1967 roku w londyńskim nocnym klubie Bag O’Nails, ale wtedy ani Lindzie, ani Paulowi ten wieczór nie wydał się szczególnie magiczny. 28-letnia amerykańska fotografka Linda Eastman przyleciała do Londynu na premierę płyty Beatlesów „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”. Kilka dni przed konferencją wypatrzyła Paula w klubie, gdzie bawiła się ze znajomymi. On ją też zauważył. Gdy zmierzała już do wyjścia, zagrodził jej drogę i powiedział: „Cześć, jestem Paul McCartney. Wychodzisz już? Może chciałabyś do nas dołączyć, idziemy dalej się bawić”. Linda odparła, że wie, kim jest, i chętnie dołączy. Spotkali się jeszcze na premierze płyty i przyjęciu wydanym z tej okazji. Zamienili kilka zdań. Potem Linda wróciła do Nowego Jorku. Trudno uwierzyć, że ich...

Czytaj dalej
newton
PAP/DPA

„Miłość? To tylko kilka liter”. Wielki fotograf,  Helmut Newton i jego jedyna miłość: June

Mówił, że w życiu liczą się seks i dobra zabawa. Ale to nieprawda. Dla niego liczyła się fotografia, a zaraz po niej... żona. June i Helmut Newton spędzili razem 56 lat. Szczęśliwych!
Dorota Szuszkiewicz
25.10.2020

13 listopada do kin wejdzie  film „Piękno i bestia” o legendarnym fotografie mody Helmucie Newtonie. W dokumencie opowiadają o nim jego gwiazdy i modelki m.in. Catherine Deneuve, Claudia Schiffer, Grace Jones, Isabella Rossellini. Newton lubił seksualizować swoje modelki, ale nawet rozebrane czy w kajdankach nie wyglądały na ofiary. Były piękne i silne. Taka też była jego żona – June. Ale kiedy się w niej zakochał, od razu zaznaczył, że fotografia będzie jego pierwszą miłością. Ona może być drugą. I że nie znosi odpowiedzialności. I myśli tylko o sobie. Jak to możliwe, że spędzili razem szczęśliwych 56 lat? Helmut Newton urodził się w 1920 w Berlinie, jako Helmut Neustädter, w bogatej żydowskiej rodzinie. Mieszkał w 10-pokojowym apartamencie otoczony liczną służbą i kolejnymi opiekunkami. Matka stroiła go jak lalkę – w piękne ubrania z miękkiego aksamitu – i strzygła na pazia. Kiedy poszedł do szkoły, stał się obiektem kpin kolegów. Z powodu zbyt dziewczyńskiego wyglądu, ale też dlatego, że jako jedyny przyjeżdżał do szkoły samochodem z własnym szoferem. W wieku 12 lat za trzy i pół marki kieszonkowego kupił pierwszy aparat fotograficzny. W wieku 16 lat porzucił szkołę i zaczął praktykę u znanej berlińskiej fotograficzki mody Elsy Neuländer-Simon – Yvy. Dziewictwo stracił jako 14-latek i od tej pory seks i fotografia stały się sensem jego życia. Z Berlina, uciekając przed hitlerowcami, wyjechał w 1938 roku do Singapuru. Rodzice popłynęli kilka miesięcy później do Ameryki Południowej. Ojca już nigdy nie zobaczył, Neustädter senior zmarł wkrótce po opuszczeniu Niemiec. Żyć jak w Hollywood W Singapurze Helmut był, jak wspomina, żigolakiem. Miał 18 lat, wdał się w romans z 34-letnią rozwódką Josette Fabien, właścicielką agencji reklamowej. Pomogła mu...

Czytaj dalej