Jennifer Lawrence: Buntowniczka, ulubienica Hollywood i dziewczyna z sąsiedztwa
East News

Jennifer Lawrence: Buntowniczka, ulubienica Hollywood i dziewczyna z sąsiedztwa

Z jej urodą, milionami i pasmem sukcesów na koncie łatwo mogłaby stać się obiektem drwin i zazdrości. Tymczasem Jennifer Lawrence kibicuje cały świat.
Sylwia Arlak
05.11.2020

Kiedy Jennifer Lawrence odbierała Oscara za rolę w filmie „Poradnik pozytywnego myślenia”, nie mogła uwierzyć we własne szczęście. „Jak to możliwe, że dziewczyna z Kentucky znalazła się w tak zacnym gronie?” — dziwiła się później w jednym z wywiadów. Ale nie obyło się bez wpadki. Unosząc swą bladoróżową kreację od Diora, wchodząc na ostatnie stopnie sceny w Dolby Theatre w Hollywood, gwiazda zaliczyła upadek. „Teraz wstajecie, bo wam głupio, że upadłam. To bardzo zawstydzające” — zwróciła się do uczestników wydarzenia, wywołując salwę śmiechu. I znowu wygrała.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Najpierw nauka, potem kariera

Nic nie zapowiadało tak wielkiej kariery. Jennifer urodziła się 15 sierpnia 1990 roku, jako jedna z trójki rodzeństwa, w prostej, ale kochającej się rodzinie w Louisville w stanie Kentucky. Matka Karen, która prowadziła półkolonie, i ojciec Gary, właściciel firmy budowlanej, nie mieli pojęcia o hollywoodzkim świecie. Ale dziewczynkę od najmłodszych lat ciągnęło na scenę. Grała w przedstawieniach kościelnych i szkolnych musicalach. Jedna z jej najbardziej pamiętnych ról była oparta na opowieściach biblijnych. Wcielając się w prostytutkę z Niniwy, miała zaledwie dziewięć lat.

„Inne dziewczyny, które grały w przedstawieniu, w zasadzie stały w miejscu. Ale Jennifer machała tyłkiem i dumnie kroczyła po scenie” — wspominała jej mama w magazynie „The Rolling Stones”, dodając: „Nasi przyjaciele powiedzieli: »Nie wiemy, czy powinniśmy ci pogratulować, czy nie, bo twoje dziecko jest wspaniałą prostytutką«”.

W wieku 14 lat Jennifer przekonała rodziców, żeby zebrali ją do Nowego Jorku na przesłuchania do agencji talentów. Mieli jeden warunek — zanim zacznie grać, najpierw musi skończyć szkołę średnią. Tak się zawzięła, że dokonała tego dwa lata przed jej rówieśnikami. „To jasne, że byli sceptyczni. Każdy by tak zareagował, gdyby jego 14-letnie dziecko oświadczyło, że wyprowadza się do Nowego Jorku i będzie grało w filmach. Rodzice chcieli, abym najpierw trochę pochodziła do szkoły. I bardzo dobrze. Gdyby nie udało mi się w Hollywood, miałabym chociaż wykształcenie i zabezpieczenie na przyszłość. Na szczęście wszystko poszło po mojej myśli i rodzice są teraz ze mnie bardzo dumni” — mówiła Lawrence w jednym z wywiadów.

Jej kariera zaczęła się od przypadkowego spotkania. Pewnego dnia na ulicy odkrył ją fotograf. „Ten facet obserwował mnie i zapytał, czy mógłby zrobić mi zdjęcie. W tamtych czasach to nie było nic strasznego, więc odpowiedziałam: »Jasne«. Wziął numer telefonu mojej mamy i nagle zaczęły do niej wydzwaniać agencje modelek. Wtedy wszystko się zaczęło” — wspominała Lawrence. Skończyło się na tym, że całe lato spędziła w Nowym Jorku, grając w kolejnych reklamach i serialach telewizyjnych. Mama przyszłej gwiazdy dbała nie tylko o jej edukację. Zależało jej na tym, by dziewczyna pozostała sobą. „Nie chcę, aby stała się dorastającą »divą«” — przyznała. Dzięki niej Lawrence już wtedy mocno stąpała po ziemi. Miała tylko jeden cel. „Nigdy nie myślałam o tym, że mi się nie uda. Nigdy nie kalkulowałam w ten sposób, że jeśli nie aktorstwo, może zostanę lekarką. Głupia determinacja nigdy mnie nie opuściła” — podkreślała.

Wielka gala i… wielka wpadka

Telewizja nie zaspokajała ambicji nastoletniej gwiazdy. W 2008 roku można ją było zobaczyć w trzech kinowych produkcjach. Jej debiutancki występ w „Granicach miłości” nagrodzono na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji, a także na festiwalu w Los Angeles. Ale to rolę 17-latki, która walczy o utrzymanie rodziny w filmie „Do szpiku kości” (2010 rok), okrzyknięto jej „przełomową”. „Przeszłabym się po rozżarzonych węglach, żeby zagrać w tym filmie. Uważałam, że to najlepsza kobieca rola, jaką kiedykolwiek czytałam” — wspominała. Film przyniósł jej pierwszą nominację do Złotego Globu i pierwszą nominację do Oscara. W wieku 20 lat była drugą najmłodszą aktorką kiedykolwiek nominowaną do Oscara dla najlepszej aktorki.

Nagrodę Akademii Filmowej dostała dwa lata później za rolę w „Poradniku pozytywnego myślenia”. W wieku 22 lat stała się drugą najmłodszą aktorką, której się to udało (najmłodszą zdobywczynią statuetki była Marlee Matlin; w wieku 21 lat doceniono jej rolę w filmie „Dzieci gorszego Boga”). Prasa równie często, co o jej sukcesie, rozpisywała się o słynnej wpadce na schodach, ale Lawrence tylko na tym wygrała. Publiczność widziała w niej nie tylko wielką gwiazdę Hollywood, ale przede wszystkim dziewczynę z sąsiedztwa, z którą łatwo im było się utożsamić.

Szczera, skromna, naturalna, z poczuciem humoru i często… niezręczna, przyniosła — często sztucznie napompowanemu Hollywood — powiew świeżego powietrza. Gdy podczas oscarowej gali podszedł do niej Jack Nicholson, była wyraźnie onieśmielona. „To sam Jack Nicholson! Widzieliście?! Zaczepił mnie Jack Nicholson!” — ekscytowała się. W czasie innej gali spotkała Sarah Jessicę Parker. Aktorka znana z „Seksu w wielkim mieście” miała bardzo oryginalne nakrycie głowy, ale to Jennifer skradła całe show. Podeszła do niej od tyłu, robiąc głupie miny przed fotoreporterami.

Uznanie (zarówno krytyków, jak i publiczności) zdobyła też, wcielając się w Katniss Everdeen w opartej na bestsellerowej powieści Susanne Collins serii „Igrzyska śmierci”. Tak bardzo zależało jej, by nie zawieść fanów książki, że jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć przeszła intensywne szkolenie. Chodziła na treningi kaskaderskie i łucznictwo, intensywnie biegała, wspinała się po skałach i drzewach, uprawiała jogę i doskonaliła sztukę walki. I — jak pisali krytycy — stała się najbardziej dochodową bohaterką akcji wszechczasów.

O dziwo — nigdy nie przeszła żadnego szkolenia aktorskiego. Zamiast tego zawsze polegała na swojej „wyobraźni”. To tym bardziej imponujące, jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość jej ról zupełnie nie przypomina „normalnego życia”. Magazyn „The Rolling Stones” okrzyknął Lawrence „najbardziej utalentowaną młodą aktorką w Ameryce”. W 2013 roku „Time” uznał ją za jedną ze „100 najbardziej wpływowych osób na świecie”. Sama Lawrence przyznaje, że sława ją peszy. „To nie jest zdrowe, gdy zdajesz sobie sprawę z tego, ile osób cię słucha” — mówiła w 2017 roku.

Seksizm, nierówne płace i podwójne standardy

Na własnej skórze odczuwała ciemne strony sławy. Prywatne zdjęcia Lawrence zostały wykradzione z jej iPhone’a. Na części z nich była zupełnie naga, na innych pozowała w skąpej bieliźnie. „Czułam się, jakbym została zbiorowo zgwałcona przez całą planetę. (…) Tylko dlatego, że jestem osobą publiczną; tylko dlatego, że jestem aktorką, nie oznacza to wcale, że się o to prosiłam. To moje ciało i to powinna być moja decyzja. Fakt, że nie zależy to ode mnie, jest absolutnie obrzydliwy” — mówiła w rozmowie z „The Hollywood Reporter”.

Czytaj teżNajlepsze filmowe biografie kobiet. „Erin Brokovich”, „Frida”, „Sztuka kochania”

Krytykowała swoje środowisko, które wmawia kobietom, jak powinny wyglądać. Odmówiła producentom, gdy kazali jej schudnąć siedem kilogramów w dwa tygodnie. „Nazywanie kogoś grubym powinno być nielegalne” — miała wówczas stwierdzić.

Podczas gali Women in Hollywood zorganizowanej przez magazyn „Elle” Lawrence opowiedziała też o swoich doświadczeniach z przemocą seksualną. Na początku kariery na jednym z castingów producenci kazali jej się rozebrać. „Ustawili mnie nago w rzędzie z piątką innych, dużo chudszych ode mnie aktorek. Stałyśmy obok siebie zasłonięte jedynie taśmami w miejscach intymnych. Po tym poniżającym i upokarzającym występie producentka poradziła mi, abym wykorzystała swoje nagie zdjęcia jako inspirację do diety” — wspominała.

Mówiła o tej sytuacji kolejnemu producentowi. „Powiedział, że nie ma pojęcia, dlaczego wszyscy uważają mnie za grubą. Stwierdził, że jestem »idealna do pieprzenia«. Pozwoliłam się traktować w ten sposób, gdyż czułam, że muszę to zrobić dla swojej kariery” — przyznała.

Jako jedna z najlepiej zarabiających aktorek w Hollywood (w 2015 i 2016 roku została uznana przez magazyn „Forbes” za najlepiej zarabiającą aktorkę na świecie), zabrała też głos w sprawie nierównych płac w Hollywood. „Kiedy Sony zostało zhakowane, dowiedziałam się, że zarabiam o wiele mniej niż ci »farciarze« z penisami”. Nie byłam zła na Sony, tylko na siebie. Przegrałam podczas negocjacji, za szybko się poddałam. Nie chciałam walczyć o kolejne miliony, nie potrzebowałam ich. Tu chodzi o zasadę” — skarżyła się aktorka, dodając: „Nie chciałam być widziana jako »trudna« czy »rozpuszczona«. Wtedy to podejście wydawało mi się odpowiednie. Tak było, dopóki nie zobaczyłam zamieszczonej w sieci listy płac i nie uświadomiłam sobie, że mężczyźni, z którymi pracowałam, nie przejmowali się tym, że ktoś pomyśli, iż są »trudni« czy »rozpuszczeni«”.

Przede wszystkim miłość

Doczekała się jeszcze dwóch nominacji do Oscara (za rolę w filmie „American Hustle” oraz „Joy”), wystąpiła w kilku bardziej i mniej udanych filmach (występ w filmie Darrena Aronofsky’ego „Mother!” przypłaciła pierwszą i jak na razie jedyną nominacją do Złotych Malin, czyli anty-Oscarów). A potem, kiedy była na szczycie, zrobiła sobie roczną przerwę od aktorstwa. W 2019 roku spełniła swoje największe marzenie — wyszła za mąż. Szczęśliwym wybrankiem gwiazdy jest Cooke Maroney. 35-latek zarządza galerią sztuki w Nowym Jorku i nie ma nic wspólnego z show-biznesem. „Jestem typem domownika, uwielbiam spędzać czas w domu z moim mężem. To najlepsza osoba, jaką kiedykolwiek spotkałam. Jestem zaszczycona, że mogę być jego żoną” — nie kryła radości Lawrence podczas jednego z wywiadów.

Zanim go poznała, spotykała się m.in. z aktorem Nicholasem Haultem, reżyserem Darrenem Aronofskym i muzykiem Chrisem Martinem, kiedy ten oficjalnie był jeszcze mężem Gwyneth Paltrow. „W zasadzie przyjaźnię się ze wszystkimi moimi eks. Myślę, że to dlatego, że zawsze byłam z nimi szczera. Każdy z nich był wspaniały” — przyznała wywiadzie w 2018 roku.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
East News

Nicole Kidman i Keith Urban: „Spotkanie jej i małżeństwo nie zmieniło mojego życia. Było jego początkiem”

Kiedy się poznali, oboje czuli się bardzo samotni. „Weszliśmy do swojego życia w najlepszym czasie, gdy mogliśmy się na siebie otworzyć” — mówiła Nicole Kidman o relacji ze swoim mężem, Keithem Urbanem.
Sylwia Arlak
25.11.2020

Poznali się w styczniu 2005 roku podczas gali honorującej osiągnięcia australijskich artystów w USA. „Po raz pierwszy spotkaliśmy się na przyjęciu w Los Angeles. Pamiętam, że pomyślałem: »O rany, naprawdę chciałbym ją poznać. Oboje pochodzimy z Australii i jestem pewien, że przeszliśmy podobną drogę«. Kiedy weszła do pokoju, w którym stałem z przyjaciółmi, byłem pod wrażeniem. Przysięgam, że sunęła po pokoju, unosiła się. Nie wiem, jak to zrobiła. To było nie z tego świata. Pomyślałem: »Po prostu idź do niej i przywitaj się« — wspominał słynny muzyk country Keith Urban, dodając: „Zebrałem się na odwagę, by iść i to zrobić. Byłem bardzo zdenerwowany, a ona bardzo miła. Powiedziałem »Miło cię poznać« i odszedłem. Dopiero potem pomyślałem: »Może powinienem powiedzieć coś więcej?«. Wróciłem, przeprosiłem i zaczęliśmy rozmawiać. Zaiskrzyło”. Nicole Kidman w wywiadzie dla Ellen DeGeneres w 2017 roku wspominała: „Podkochiwałam się w nim, a on nie był mną zainteresowany. Tak mi się wtedy wydawało. Po naszym spotkaniu nie dzwonił do mnie przez cztery miesiące”. Kidman i Cruise. To miała być miłość na całe życie Nie dzwonił ze strachu. „Ktoś dał mi kartkę z jej numerem i przez jakiś czas trzymałem ją w kieszeni. Patrzyłem na nią i myślałem: »Jeśli zadzwonię pod ten numer, ona odbierze. Nie wiem, co mam jej powiedzieć« — wspominał w australijskim talk-show Interview w 2018 roku. „Nie byłem w najlepszym miejscu w swoim życiu. Nigdy bym nie pomyślał, że Nicole zobaczy coś w takim facecie, jak ja. Ale w końcu się odważyłem. Zadzwoniłem i zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy, i rozmawialiśmy, i rozmawialiśmy. Szło nam świetnie” — dodał. Oboje czuli się bardzo samotni....

Czytaj dalej
East News

Kate Winslet: „Nie mam kucharza, kierowcy, pani do sprzątania. To nie byłoby dobre dla mojej rodziny”

Sława nigdy jej nie interesowała, co innego wymagające role. Ale jak przyznaje sama KateWinslet, najważniejsza jest rodzina.
Sylwia Arlak
18.10.2020

Schodzi z planu i rusza prosto do swojej XVII-wiecznej angielskiej posiadłości. Mówi, że stara się spędzać możliwie, jak najwięcej czasu ze swoimi dziećmi: 20-letnią Mią, 17-letnim Joe i 7-letnim Bearem. I zapewnić im możliwie najlepszą opiekę. „Nie mam szefa kuchni, kierowcy ani innych pomocników. Byłabym nieszczęśliwa, gdybym nie była samodzielna, nie czułabym się prawdziwą osobą. Tylko dlatego, że jestem w takiej sytuacji, w której mogę mieć te wszystkie rzeczy, nie oznacza, że muszę. To nie byłoby dobre dla mojej rodziny. Wiem, że moje dzieci by tego nienawidziły. Chcę, aby kiedyś, gdy spojrzą wstecz, pamiętały mój rosół, suchy prowiant na lunch i wspólnie spędzony czas” — podkreślała Kate Winslet w jednym z wywiadów. Kate Winslet — matka, żona, gwiazda filmowa Mówi o sobie, że „jest szczęściarą”. Razem z mężem tworzą dom, do którego chce jej się wracać. Pomimo mono wyśrubowanych standardów Hollywood lubi siebie taką, jaka jest (Kate od zawsze znana była ze swoich pełnych, kobiecych kształtów), a na jej biurko wciąż trafiają ciekawe scenariusze filmowe. Jest rozpoznawalna na całym świecie, a jednak na co dzień prowadzi zupełnie normalne życie. Z dala od fleszy i czerwonych dywanów. I to jej odpowiada. „Nie tylko nie czuję się jak gwiazda filmowa, nie sądzę, żebym zachowywała się jak jedna z nich. Moim zdaniem gwiazdą jest się tak długo, jak trwa ceremonia wręczenia Oskarów. Tylko wtedy ważne są pozory, opakowanie, od którym przemycasz na widownię całkiem zwyczajnego człowieka. Po zakończeniu imprezy natychmiast wyskakuję z efektownego pudełka i znowu jestem kobietą, matką” — mówiła aktorka. Przyznaje, że nigdy nie marzyła o sławie, a sukces „Titanica”, filmu Jamesa Camerona, w...

Czytaj dalej
East News

Oscarowa trójka: Lawrence, Blanchett i DiCaprio w nowym filmie „Don’t Look Up”!

Jennifer Lawrence, Cate Blanchett i Leonardo DiCaprio spotkają się na planie najnowszej komedii Adama McKaya. Film „Don’t Look Up” może pojawić się na platformie Netflix jeszcze w tym roku. O najnowszej produkcji Netflixa, wiemy na razie niewiele, ale wystarczająco, by czekać na nią z niecierpliwością!
Sylwia Arlak
02.06.2020

Nowy film „Don’t Look Up” Netflixa to historia o dwóch nikomu nieznanych astronautach, którzy odkrywają, że za pół roku w Ziemię uderzy zbliżająca się asteroida i wyjeżdżają w podróż po Ameryce, by ostrzec przed katastrofą. Choć fabuła może sugerować dramat albo film katastroficzny, reżyser „Don't Look Up” opisuje go jako komedię sci-fi  i „mroczną satyrę” z odniesieniami do takich filmów jak „Dr Strangelove ”i „ Network ”. Gwiazdorska obsada: Jennifer Lawrence, Cate Blanchett i Leonardo DiCaprio 52-letni reżyser jest dobrze znany miłośnikom komedii i błyskotliwych, pełnych napięcia dramatów. Wyreżyserował genialny serial „Sukcesja”, w którym członkowie rodziny Roy walczą miedzy sobą o władze i wielkie pieniądze. Jego ostatni pełnometrażowy film „Vice” o byłym wiceprezydencie Dicku Cheney’u , otrzymał w 2019 roku siedem nominacji do Oscara, a trzy lata wcześniej, McKay zdobył Oscara, BAFTĘ i nagrodę WGA za najlepszy scenariusz adaptowany do filmu „The Big Short”.  Poza talentem ma też wielkie szczęście do wielkich gwiazd. Z Jennifer Lawrence współpracował już przy „The Big Short”. Na planach filmowych spotkał się też z Christianem Balem, Amy Adams, Steve’em Carellem, Bradem Pittem i Ryanem Goslingiem. Nic dziwnego, że  i w przypadku „Don’t Look Up” postawił na znane nazwiska.   W obsadzie nowego filmu Netflixa znalazła się Jennifer Lawrence, Cate Blanchett i Leonardo DiCaprio. „Jestem podekscytowany, że zrobię ten film z Jen Lawrence. Ona jest tym, co w XVII wieku określano jako „dynamiczny talent”” — mówił Adam Mckay w „The Hollywood...

Czytaj dalej
Scarlett Johansson
East News

Jest ikoną na miarę Marilyn Monroe – tylko wybiera lepsze filmy. Sezon na Scarlett trwa

Najlepiej zarabiająca aktorka wszech czasów. W 2020 była nominowana do Oscarów za „Historię małżeńską” i „Jojo Rabbit”. Właśnie mieliśmy ją oglądać w „Czarnej Wdowie”, ale premierę przełożono na listopad.
Magdalena Żakowska
22.05.2020

Lubię brutalne kino. Takie smakuje mi najbardziej”, mówi Scarlett i bynajmniej nie ma na myśli serii „Avengers”. „Wiecie, o co mi chodzi? O prawdziwą brutalność w pokazywaniu emocji, uczuć, tego, co skrywamy i czego się wstydzimy. Takie scenariusze to dla aktora prawdziwe bogactwo. I właśnie takie kino chcę robić. Brzydkie, krępujące, fascynujące. Reszta to puch marny”. Mowa oczywiście o „Historii małżeńskiej”, ale równie bezkompromisowym kinem jest film „Jojo Rabbit”, w którym wciela się w matkę chłopca należącego do Hitlerjugend, która ukrywa w domu żydowską dziewczynkę. „Matka hitlerowca? Musiałam to zagrać”, żartowała, nawiązując do swoich żydowskich korzeni.  Pierwszy z tych filmów przyniósł jej zachwyt krytyków i przypomniał nam, że jest genialną aktorką dramatyczną. Drugi pokazał, że fantastycznie sprawdza się także w rolach komediowych i nie boi się kontrowersyjnych projektów.  Sofia Coppola, Spike Jonze i nowa Marilyn Monroe Każda z nas ma zapewne swój najważniejszy film ze Scarlett Johansson w roli głównej. Dla większości będzie to „Między słowami” w reżyserii Sofii Coppoli, gdzie stworzyła wzruszający duet z Billem Murrayem i udowodniła, że jest wielką aktorką młodego pokolenia. W pierwszej scenie tego filmu widzimy zbliżenie na pupę Scarlett. Na tak przewrotny pomysł mogła wpaść tylko kobieta – chociaż 18-letnia wówczas aktorka gra tu młodą, piękną, seksowną i znudzoną podróżowaniem żonę zdolnego reżysera, to ani przez sekundę nie traktujemy jej jak „fajnej pupy”. Chociaż jej problemy mogą wydawać się nam banalne i głupie – kto nie chciałby spędzić kilku tygodni w Japonii?! – to od początku widzimy w niej samotnego człowieka. I właśnie to...

Czytaj dalej