Wspaniała Jane Seymour o swoim wieku: „To tylko liczba, po 70-tce jest tak samo, jak przed 70-tką”
Hahn Lionel/ABACA/Abaca/East News

Wspaniała Jane Seymour o swoim wieku: „To tylko liczba, po 70-tce jest tak samo, jak przed 70-tką”

Jane Seymour skończyła 70 lat, jednak w przeciwieństwie do wielu hollywoodzkich aktorek nie ma w planach liftingu twarzy, by pozbyć się zmarszczek. Z botoksu skorzystała raz. „Czułam się jak jednorożec!”, mówiła później.
Hanna Szczesiak
18.02.2021

Wcielała się w kochankę Winstona Churchilla, dziewczynę Bonda, i oczywiście dr Michaelę Quinn – lekarkę, która otworzyła własną praktykę w niewielkim miasteczku na Dzikim Zachodzie. Regularnie pojawia się na dużym ekranie, jednak spełnienie daje jej nie tylko praca na planie. Stworzyła własną kolekcję akcesoriów, wydała 10 książek, namalowała setki obrazów inspirowanych naturą. Pandemia koronawirusa nauczyła ją celebrować każdą chwilę spędzoną z rodziną. Znalazła czas, by nauczyć się podstaw koreańskiego i obsługi Photoshopa – w tym pomagają jej dzieci. A wiek? To tylko liczba.

Jane Seymour
materiały prasowe

Jak dobrze się znają: Małgorzata Foremniak i jej córka, Ola Jędruszczak?

Jane Seymour: po siedemdziesiątce nic się nie zmienia

Tuż przed swoimi 70. urodzinami Jane Seymour udzieliła wywiadu dziennikarce urodowej Liz Ritter. Zapytana, jak się czuje, odpowiedziała wprost: dokładnie tak samo, jak wcześniej. Dla niej „szklanka zawsze jest w połowie pełna”. „Myślę sobie: »Bądź tak młoda, jak tylko możesz«. Raczej niewielu rzeczy w życiu żałuję, ale gdybym mogła powiedzieć coś swojej młodszej wersji – tej dziewczynce mieszkającej w pochmurnej, deszczowej Anglii – powiedziałabym, że nie powinna wylegiwać się na słońcu wysmarowana olejem podczas 2-tygodniowych wakacji. Na szczęście dawno temu wyleczyłam się z miłości do opalania” – mówiła na łamach serwisu NewBeauty.com.

Czytaj też: Michelle Pfeiffer: „Czy chciałabym wyglądać tak, jak po trzydziestce? Pewnie, ale tak się nie stanie”

Gdy w 2018 roku wzięła udział w sesji do „Playboya”, oczarowała fanów – na zdjęciach zrobionych w jej domu w Malibu wygląda zmysłowo, dojrzale, prawdziwie. Ale nie wygląd był tutaj najważniejszy, ale to, co wtedy powiedziała. W wywiadzie, któremu towarzyszyła tamta sesja, wyznała, że jako początkująca aktorka była molestowana przez jednego z producentów, który zaprosił ją na casting do swojego domu. Po tamtym wydarzeniu myślała nawet o porzuceniu marzeń o karierze i powrocie do Anglii. Niedługo później otrzymała jednak angaż w filmie „Żyj i pozwól umrzeć” u boku Rogera Moore’a, co na zawsze zmieniło jej życie.

W tym samym wywiadzie dla „Playboya” opowiedziała o swoim podejściu do wieku i swojego ciała. Przyznała, że nigdy nie czuła się bardziej seksowna – nawet wtedy, gdy pozowała do magazynu w 1973 i 1987 roku. „Kiedyś wszyscy ode mnie wymagali bycia seksowną, teraz mam wolność wyboru” – mówiła.

Sekret urody Jane Seymour

W rozmowie z Liz Ritter Jane Seymour opowiedziała o tym, jak dziś dba o zdrowy wygląd. Jej zdaniem sekretem urody jest odpowiednia pielęgnacja cery. Przyznała nawet, że przed wybuchem pandemii ludzie rozpoznający ją na ulicy czy na lotnisku podchodzili do niej, by… ją dotknąć.

„Niektórzy chcieli się przytulić, inni zrobić wspólne zdjęcie, ale wszyscy, jak jeden mąż, chcieli dotykać mojej skóry” – tłumaczyła, dodając, że takie zachowania często ją onieśmielały i wciąż nie nauczyła się, jak powinna na nie reagować.

Jak zatem wygląda jej pielęgnacja? Na co dzień używa kosmetyków ujędrniających skórę, na noc – preparatów z retinolem. Unika słońca i nigdy nie zapomina o kremach z filtrem SPF i okularach przeciwsłonecznych. Po jednorazowej przygodzie z botoksem, który skutecznie unieruchomił mięśnie jej twarzy, nie zagląda już do gabinetów medycyny estetycznej. Podkreśla jednak, że nie jest przeciwniczką operacji plastycznych czy zabiegów upiększających – co sugerowano jej w przeszłości. Sama nie ma zamiaru z nich korzystać, przynajmniej na razie. „Prawie każdy, kogo znam, miał lifting twarzy i jest zachwycony rezultatami. Nie mówię, że sama nigdy się na to nie zdecyduję, ale na razie nie widzę takiej potrzeby” – zapewnia.

Czytaj także: Zamiast botoksu – 8 ćwiczeń na jogę twarzy, poleca joginka Kasia Bem

Jane Seymour codziennie spaceruje po plaży (mieszkając w słonecznej Kalifornii nad brzegiem oceanu o to nietrudno), ćwiczy pilates, łyka witaminy. Je głównie to, co sama wyhoduje – ogrodnictwo jest jej wielką pasją. Doskonale zna swoje atuty i nie boi się upływającego czasu. Wie, że może zagrać kobietę w swoim wieku, jak i nieco młodszą czy starszą – przy odpowiednim oświetleniu i charakteryzacji. Nie ma powodów do narzekania. „Mogę być jeszcze starsza!” – mówi. I dodaje: „Po prostu chcę żyć. Cała reszta to bonus”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

Emma Corrin to wykapana księżna Diana. Co wiemy o młodej aktorce z serialu „The Crown”? 

Życie Diany Spencer zmieniło się, gdy dołączyła do rodziny królewskiej. Podobnie jak Emmy Corrin po premierze czwartego sezonu serialu „The Crown”.
Sylwia Arlak
16.11.2020

Twórcy serialu Netfliksa „The Crown” nie chcieli, by aktorka, która zagra księżną Dianę, była kojarzona z innymi produkcjami. Postawili na 24-letnią Emmę Corrin. „The Crown” to trzecia produkcja w jej karierze, pierwsza, która przyniesie jej prawdziwą rozpoznawalność. Co o niej wiemy? Zawsze marzyła o aktorstwie Emma Corrin urodziła się w 1995 roku w mieście Royal Tunbridge Wells w południowo-wschodniej Anglii. Jej rodzice nie mają nic wspólnego z aktorstwem. Mama jest terapeutką zajmującą się mową ciała, a ojciec biznesmenem. Ma też dwóch młodszych braci: 20-letniego Richarda i 17-letniego Charlesa.  Podobnie jak Lady Di, Emma uczęszczała do szkoły z internatem dla dziewcząt. Następnie dostała się na prestiżowy Uniwersytet Cambridge, gdzie należała do Cambridge University Amateur Dramatic Club, najstarszej studenckiej trupy teatralnej w Wielkiej Brytanii. Wystąpiła m.in. w „Koriolanie” i „Straconych zachodach miłości” Szekspira. Początki kariery Jeszcze do niedawna Emma pracowała w jednym ze sklepów w Londynie, gdzie pakowała bieliznę. Jej pierwszą poważną rolą był występ w „Pennyworth”, serialu telewizyjnym o młodym Batmanie. Niedługo potem pojawiła się w filmie „Niepokorna miss” o grupie aktywistek, które w 1970 roku przerwały wybory miss. Teraz możemy oglądać ją w serialu „The Crown”. „Oglądam serial od pierwszego odcinka. To niesamowite, że dołączyłam do tej niezwykle utalentowanej rodziny aktorskiej. Wpływ księżnej Diany na świat jest ogromny” — cieszyła się, kiedy dostała rolę. W jednym z wywiadów wspominała, że czuła się tak „jakby ktoś mi się właśnie oświadczył”. Diana zawsze była obecna w jej życiu Podobieństwo między Emmą i Dianą jest niesamowite (Emma...

Czytaj dalej
Judi Dench/East News
Judi Dench/East News

Judi Dench ma 85 lat i właśnie pierwszy raz w swoim życiu znalazła się na okładce „Vogue'a"

Sylwia Arlak
08.05.2020

Na okładkę „Vogue'a” chcą trafić wszystkie światowe gwiazdy. Niektóre znalazły się tam szybciej (chociażby uznawana za ikonę stylu, gwiazda „Harry'ego Pottera” Emma Watson), inne musiały poczekać nieco dłużej. Od kilku dni rekordzistką jest 85-letnia Judi Dench: nie dość, że gwiazda pojawiła się na okładce czerwcowego wydania magazynu po raz pierwszy, to jeszcze została najstarszą kobietą, która kiedykolwiek zagościła na okładce brytyjskiej biblii mody. Do tej pory była to 81-letnia Jane Fonda. „Nie potrafię wyrazić, jak bardzo cieszę się, widząc Judi Dench, niekwestionowaną królową sceny i ekranu, na jej pierwszej okładce »Vogue'a« w wieku 85 lat” — napisał we wstępniaku Edward Enninful, redaktor naczelny pisma. Oczywiście, wątek wieku pojawił się także w wywiadzie z gwiazdą. Kiedy dziennikarz zapytał aktorkę, jak czuje się, jako kobieta po osiemdziesiątce, ta odpowiedziała: „W ogóle mi się to nie podoba. Nie chcę o tym myśleć. Mówią przecież, że masz tyle lat, na ile się czujesz”. Poprosiła też swojego rozmówcę, aby nie wymawiał przy niej słowa emerytura. „Nie używaj tego słowa. Nie w tym domu. Nie tutaj. Umyj usta”. Brak pracy jej na razie nie grozi. Jak sama przyznała, nowe scenariusze trafiają do niej niemal każdego dnia. Kocha nie tylko  pracę, ale również swój dom na wsi. Tam w wolnych chwilach zajmuje się sadzeniem drzew. Nie traci energii i pasji życia. Dowód? Swój pierwszy tatuaż zrobiła w wieku 81 lat.         Wyświetl ten post na Instagramie.                   Introducing the June...

Czytaj dalej
East News

Sharon Stone: zawsze wiedziała, czego chce i umiała to zdobyć 

Już w dzieciństwie odważnie oświadczyła, że będzie drugą Marilyn Monroe. A teraz młode gwiazdy chcą być drugą Sharon Stone.
Sylwia Arlak
24.09.2020

Sharon Stone była u szczytu popularności, kiedy w 2001 roku trafiła do szpitala z silnymi bólami głowy. Miała 43 lata, tytuł seksbomby lat 90., piękne, wysportowane ciało. Chwilę wcześniej przygotowywała się do udziału w maratonie. W szpitalu okazało się, że bóle to nie żadna migrena, ale udar i wylew krwi do mózgu. Miała 1 procent szans nie tylko na to, że wyjdzie z tego bez szwanku, ale że w ogóle przeżyje!  „Czułam się bardzo źle. Pamiętam, jak doktor pochylił się nade mną, a ja się go zapytałam: Czy umieram? A on odpowiedział: „Twój mózg krwawi”. Wtedy powiedziałam mu, że chyba powinnam zadzwonić do swojej matki. A on odpowiedział, że mam rację i powinnam zrobić to jak najszybciej, ponieważ mogę niedługo stracić zdolność mówienia” — powiedziała po latach w wywiadzie dla „Harper’s Bazaar”. Ale Sharon Stone nieraz udowadniała, że wśród setki innych ludzi, ona jest tą jedną, jedyną, wyjątkową. Przeżyła. Narodziła się na nowo – dosłownie. Przez kolejne trzy lata uczyła się wszystkiego od nowa: mówić, chodzić. Krok po kroku. Nie widziała na lewe oko, nie słyszała na lewe ucho. Miała problemy z pamięcią. Została zupełnie sama — jej mąż, znany dziennikarz Phil Bronstein odszedł i odebrał prawa do opieki nad ich adoptowanym synem, Roanem. Kiedy w końcu odzyskała sprawność, chciała wrócić do pracy. Ale dla środowiska filmowego stała się niewidzialna. „Moje życie w jednej chwili zostało wymazane. Ludzie w Hollywood nie interesują się złamanym człowiekiem. To nie jest wyrozumiałe środowisko. Byłam bardzo samotna” — wspominała w reportażu CBS. „Straciłam wszystko, co miałam. Straciłam swoje miejsce w show-biznesie” — przyznała. Po latach...

Czytaj dalej
Martyna Wojciechowska
Marta Wojtal

Martyna Wojciechowska w poruszających słowach prosi o wsparcie!

Dokładnie w Dzień Matki znana podróżniczka i dziennikarka Martyna Wojciechowska prosi o wsparcie jej nowego projektu, który realizuje w Polsce.
Sylwia Niemczyk
26.05.2020

Martyna Wojciechowska od lat pomaga kobietom: kiedy kilka lat temu podczas pracy nad programem „Kobieta na krańcach świata” poznała tragicznie okaleczoną albinoską dziewczynkę, Kabulę, nie tylko nagłośniła problem prześladowania albinosów w Tanzanii, lecz także zdecydowała się na o wiele większy krok: zaadoptowała Kabulę i zbudowała bezpieczny dom dla niej i dziewczyn w podobnej sytuacji.  Teraz dziennikarka rozpoczyna budowę kolejnego domu – tym razem dla polskich dziewczyn, które także znajdują się w dramatycznej sytuacji życiowej: „Dzisiaj DZIEŃ MATKI. Myśli biegną do naszych kochanych Mam, którym tak wiele zawdzięczamy… Jednak moje myśli biegną dziś także do młodych dziewczyn, które nie doświadczyły wspierającej obecności rodziny, miłości, troski. Pochodzą z patologicznych rodzin, mieszkają w domach dziecka, w poprawczakach. A teraz same stojąc u progu macierzyństwa, mogą zostać pozbawione takiej szansy wobec swoich dzieci. Te dziewczyny nie mają edukacji seksualnej, czasem nie rozumieją, co się dzieje z ich ciałami, jakie są konsekwencje ich decyzji. A co, kiedy zachodzą w ciążę? Kiedy nastolatka rodzi dziecko, to nie może się nim zająć, bo nie ma władzy rodzicielskiej. A nie zawsze może liczyć na wsparcie rodziny. Wtedy noworodek trafia do rodziny zastępczej, a młoda Mama jest pozostawiona sama sobie. Napiętnowana i odrzucona. Z kolei Dziecko pozbawione jest na starcie tego, czego każdy potrzebuje najbardziej – bliskości i czułości Mamy, której nie zastąpi nic na świecie. Oboje przepadają w bezdusznym systemie. Czuję niesprawiedliwość i żal, że ten świat został przez nas dorosłych tak urządzony. I nie mam na to zgody – pisze Martyna Wojciechowska na Instagramie.  Dramat, o którym pisze dziennikarka, wbrew pozorom nie jest marginalny: według...

Czytaj dalej