Jak Jeffrey Epstein wciągał nastolatki do swojej seksualnej piramidy
Jeffrey Epstein z jedną ze swoich „podopiecznych” / Fot. materiały promocyjne Netflixa

Jak Jeffrey Epstein wciągał nastolatki do swojej seksualnej piramidy

Nowy film dokumentalny na Netfliksie o pedofilu-miliarderze Jeffreyu Epsteinie „Obrzydliwie bogaty” jest wstrząsający nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też niebywały system pedofilski działający na zasadzie piramidy.
Anna Zaleska
12.06.2020

W 2019 roku finansista i miliarder, zwany najbogatszym i najbardziej wpływowym pedofilem świata, nie schodził z pierwszych stron gazet. W lipcu został aresztowany pod zarzutem handlu ludźmi w celach seksualnych i nakłaniania do prostytucji nieletnich dziewcząt. W listopadzie w wywiadzie dla BBC książę Andrzej tłumaczył się z seksu z wypożyczoną mu przez Epsteina nastolatką. W grudniu rozpoczął się proces przeciwko miliarderowi-pedofilowi, podczas którego dziewięć kobiet opowiedziało, że były przez niego molestowane seksualnie i gwałcone. Ale wtedy Jeffrey Epstein już nie żył. Popełnił samobójstwo, wieszając się w więzieniu na prześcieradle.

Nowy, czteroodcinkowy serial dokumentalny „Obrzydliwie bogaty” (produkcja Netflix) jest z wielu powodów wstrząsający. Nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też, jak cały ten pedofilski proceder był zorganizowany. I stawia pytania: Jak to możliwe, że Jeffrey Epstein tak długo pozostawał bezkarny? Kto i dlaczego go chronił?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Przystojny, tajemniczy – obrzydliwie bogaty

Cała sprawa mogła wyjść na jaw już w 2003 roku, gdy Vicky Ward, dziennikarka magazynu „Vanity Fair”, pisała o Epsteinie artykuł. Redaktor naczelny zlecił jej temat, nadmieniając, że w Nowym Jorku mówi się o tym mężczyźnie jako o kimś w rodzaju nowego Gatsby’ego. Był niewyobrażalnie bogaty, zawsze otoczony pięknymi kobietami, ustosunkowany – znał między innymi Donalda Trumpa, Billa Clintona, księcia Andrzeja, Harveya Weisteina, Kevina Spacey'ego, Woody'ego Allena. Tymczasem niewiele było wiadomo o jego przeszłości. Siedmiopiętrowa rezydencja w Nowym Jorku, dom w Palm Beach wart 30 milionów dolarów, wielkie apartamenty w Paryżu, prywatna wyspa na Karaibach, rancho w Nowym Meksyku, prywatne odrzutowce – to wszystko robiło wrażenie. Wielu wpływowych ludzi powierzało mu swoje pieniądze. On sam był hojnym darczyńcą uniwersytetów i centrów badawczych.

Tekst Vicky Ward miał opowiadać o śmietance towarzyskiej i sekretach biznesu, przedstawić też historię „od zera do milionera”. Ale dziennikarskie śledztwo szybko poszło w inną stronę, Ward niemal natychmiast natrafiła na trop molestowanych nieletnich. Dotarła do dwóch sióstr, które Epstein zwabił do swoich posiadłości pod pozorem, że jako filantrop chce im pomóc dostać się do dobrej szkoły, rozwinąć ich potencjał, pomóc w karierze.

Głowa kota w ogrodzie red. naczelnego „Vanity Fair”

Prawdziwe zamiary Epsteina wyszły na jaw, gdy tylko przywiózł siostry Farmer do swoich posiadłości. Źle trafił, nie były „gotowe na wszystko”, nie dały się też zmanipulować i zastraszyć, choć próbował. Zgłosiły napastowanie policjantom, usłyszały jednak, że ta sprawa nie podlega ich jurysdykcji. Odesłane do FBI, wszystko ponownie opowiedziały, poczuły się potraktowane poważnie, ale potem nikt się już do nich nie odezwał. Annie i Maria były ignorowane, dopóki nie odnalazła ich Vicky Ward. Dziennikarka zamieściła w tekście ich relację. Poproszony o komentarz Epstein przedstawił jednak swoją wersję wydarzeń, twierdząc że dziewczyny były nim zauroczone, a ich opowieść to zemsta, bo nie odwzajemnił ich uczuć.

Siostry Maria i Annie Farmer / Fot. materiały promocyjne Netflixa

Ale na tym Epstein nie poprzestał: dziennikarkę, która była w bliźniaczej ciąży, postraszył mówiąc, że publikacja artykułu skończy się źle dla niej i jej dzieci, on zna ludzi we wszystkich szpitalach położniczych w Nowym Jorku. Gdy naczelny „Vanity Fair” znalazł w swoim ogrodzie odciętą głowę kota, zdecydował, by siostry Farmer wykreślić z tekstu. Wersja oficjalna była taka, że wierzy Epsteinowi,  a dziewczyny są niewiarygodne. „Vanity Fair zostało przekupione”, mówi w serialu Ward. Sama dziennikarka była zrozpaczona. Siostry wykazały się wielką odwagą, by o tym po raz kolejny opowiedzieć, i po raz kolejny zostały zignorowane.

„Byłam grzeczna, dobrze się uczyłam”

Policja w Palm Beach, gdzie Epstein miał posiadłość, w 2005 roku otrzymała zgłoszenie od rodziców młodej dziewczyny, że z koleżanką dostały 300 dolarów za masaż pewnego pana. Czternastolatka złożyła wiarygodne zeznania, ruszyło dochodzenie. Śledczy stopniowo docierał do innych nastolatek, każda opowiadała taką samą historię: myślały, że chodzi o masaż, miały dostać niewielkie sumy, ale na masażu się nie kończyło. Ów mężczyzna kazał się im rozbierać, dotykał ich, masturbował się, czasem dochodziło do stosunku lub gwałtu. Najmłodsze ofiary miały 13 lat.

Annie Farmer w wieku 16 lat, gdy była molestowana przez Epsteina / Fot. materiały prasowe Netflixa

Z opowieści kobiet występujących w serialu, wtedy nastolatek: „Byłam grzecznym dzieciakiem, dobrze się uczyłam, koleżanka powiedziała mi, że znalazła sposób, jak zarobić pieniądze na Boże Narodzenie”. „Nie wiedziałam, że będę z nim sama, myślałam, że umrę”. „Dla mnie był przerażającym psycholem, nadal mam przed oczami jego twarz”. „Bałam się wyjść, nie wiedziałam, czy nie ma broni”. „Czułam się, jakbym była kimś brudnym”. „Wydawało mi się, że im bardziej widział, że jestem skrzywdzona, tym bardziej go to bawiło i ekscytowało”.

Seksualna piramida Jeffreya Epsteina

Dziewczyny często były „rekrutowane” w West Palm Beach, zamieszkiwanym przez biedną klasę robotniczą. System działał w ten sposób, że za 25 minut miały dostać dwieście dolarów, drugie dwieście za przyprowadzenie koleżanki. To działało jak łańcuszek. Czy raczej – jak powiedział jeden z policjantów – seksualna piramida. Na szczycie rozbudowanego systemu rekrutacji stała Ghislaine Maxwell, bliska współpracownica Jeffreya Epsteina. Pomagało jej kilka „seniorek”. Ale na niższych szczeblach tej piramidy dziewczyny – często z biednych, dysfunkcyjnych rodzin – namawiały się już nawzajem.

„Masaż” odbywał się dwa razy dziennie, po dziewczyny przysyłano taksówki. Niektóre jeździły tam przez trzy, cztery lata. Bywały przekazywane innym mężczyznom. Jeśli wcześniej były ofiarami przemocy czy molestowania, stawały się obiektem najbardziej perwersyjnych praktyk, o których nawet po latach nie chcą mówić. „Byłam niewolnicą tych ludzi, handlowali mną, wypożyczali swoim przyjaciołom. To byli politycy, biznesmeni, ludzie mający władzę”, mówi jedna z najbardziej znanych ofiar Epsteina, Virginia Giuffre. Ją Epstein woził po całym świecie prywatnymi samolotami i zmuszał do współżycia z wpływowymi mężczyznami. Między innymi z księciem Andrzejem. Pierwszy raz uprawiała z nim seks, kiedy miała 17 lat. Po jednym z takich spotkań, w 2001 roku, Epstein miał jej zapłacić 15 tysięcy dolarów.

Książę Andrzej i Virginia Giuffre w 2001 roku / Fot. materiały promocyje Netflixa

Bały się powiedzieć „nie”. Epstein mówił tym dziewczynom, że może wszystko, ma w rękach policję, wszystkich zna. Trudno było mu nie wierzyć, gdy na tarasie widywały Billa Clintona, a w basenie księcia Andrzeja.

„Epstein za cel obrał sobie dziewczynki, które były bezbronne – mówi w serialu „Obrzydliwie bogaty” dr Kathryn Stamoulis, psycholog pracująca z wieloma ofiarami przemocy seksualnej. „Tak działa większość seksualnych drapieżników. Pierwszym krokiem jest znalezienie podatnej ofiary, kogoś w trudnej sytuacji życiowej lub kto przeżył już w przeszłości molestowanie. (…) Młodociane mózgi nie są odpowiednio wyposażone, by zrozumieć sytuację czy zareagować na to, co się dzieje”.  

Policja czuła się sfrustrowana, bo większość ofiar nie chciała wnieść oskarżenia. Część dziewczyn bała się Epsteina, inne zostały zmanipulowane. Czuły się wyjątkowe, oferowano im szansę na wydostanie się z trudnych warunków, w jakich żyły. Niektóre były w nim zakochane, mówiły, że wyjdą za niego za mąż. Wiele z tych dziewczyn zaczęło się staczać. Rzucały szkołę w wieku 14 lat, popadały w uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Okaleczały się. Po publikacjach prasowych traciły przyjaciół, były znieważane i poniżane. Przypięto im etykietkę „nieletnie prostytutki”.

W 2008 roku doszło do pierwszego procesu przeciwko Epsteinowi. Jego adwokaci rzucili się na ofiary. Pytali: To prawda, że miałaś trzy aborcje? Co jest lepsze, trzy aborcje, czy robienie masażu erotycznego Epsteinowi? Dziennikarze interesujący się sprawą dostawali telefony z pogróżkami. Siostrom Farmer, które jako pierwsze opowiedziały o pedofilskim procederze Epsteina, grożono śmiercią. Ale i tak zgromadzone dowody pozwoliłyby wsadzić go do końca życia do więzienia. Stało się jednak inaczej. Gdy sprawę przekazano do rządu federalnego, najpierw nic się nie działo, potem agentom FBI zabroniono kontaktów z policjantami z Palm Beach, wreszcie podpisano z Epsteinem ugodę, na mocy której został skazany na 18 miesięcy więzienia.  

„Wiezienie” w tym przypadku to nie było zresztą najtrafniejsze określenie. Karę – skróconą jeszcze do 13 miesięcy – Epstein odsiedział w prywatnym skrzydle, dostając jedzenie inne niż wszyscy, mając salę telewizyjną i mogąc się spotykać z adwokatami kiedy chciał. Otrzymał też prawo do pracy poza więzieniem, co w praktyce oznaczało, że przez sześć dni w tygodniu po 12 godzin dziennie przebywał na przepustce. Prasa nazwała to „ugodą życia”.  

Donald Trump: „Nie lubiłem go”

Były jednak osoby, które nie pogodziły się z tak niesprawiedliwym wyrokiem. Adwokat ofiar, dziennikarze, sfrustrowani policjanci z Palm Beach i agenci FBI, którzy dziesięć lat temu zgromadzili przeciwko Epsteinowi mnóstwo obciążających dowodów, zignorowanych przez prokuratora. W 2018 roku, w atmosferze #MeToo, sprawa znów nabrała rozgłosu. Proces wznowiono, a sędzia tym razem orzekł na korzyść ofiar, uznając, że ich prawa zostały pogwałcone. FBI i policja od nowa prowadziły przesłuchania. Epsteina ponownie aresztowano.

Annie Farmer podczas procesu przeciwko Epsteinowi / Fot. materiały prasowe Netflixa

O ile po pierwszym aresztowaniu nie spotkał go żaden ostracyzm ze strony wpływowych przyjaciół, na imprezę z okazji wyjścia z więzienia stawili się „wszyscy”, teraz ci sami „wszyscy” przestali go znać. Donald Trump zapewnił: „Poróżniłem się z nim wiele lat temu, nie rozmawiałem z nim od 15 lat. Nie lubiłem go”. Bill Clinton oświadczył, że „nigdy nie był na jego wyspie ani na jego ranczu”, choć w książce pokładowej prywatnego samolotu miliardera jego nazwisko figuruje 26 razy.

Książę Andrzej udzielił głośnego wywiadu w BBC, twierdząc, że nie pamięta Virginii Giuffre, która w wieku 17 lat została mu wypożyczona z poleceniem: „Musisz zrobić dla niego to, co robisz dla Jeffreya”. Zanim skończyła 18 lat, Epstein przehandlował ją w ten sposób trzydzieści razy. Przez lata nikt jej zeznań nie traktował poważnie.

Dzięki #MeToo dorosłe już ofiary Epsteina zrozumiały, że nie muszą się wstydzić tego, co przeżyły. Mówienie o tych sprawach, wyciąganie ich na światło dzienne przy wzajemnym wsparciu okazało się drogą do uzdrowienia. Ponad tuzin kobiet oskarżyło Epsteina o molestowanie i gwałty, zarzuty sięgały połowy lat 80., najmłodsza ofiara miała 13 lat. Mówiły otwarcie: nazywam się tak i tak, byłam wykorzystywana przez Jeffreya Epsteina. Patrząc na niego na sali rozpraw myślały: „Nie pamiętasz mnie, bo takich jak ja były setki, ale ja zapamiętam cię na całe życie”. Niektóre płakały.

Virginia Giuffre w roku 2020, przed Epsteinem udało jej się uciec do Australii / Fot. materiały promocyje Netflix

Adwokaci oferowali setki milionów dolarów na kaucję, by Epstein mógł opuścić więzienie, ale sędzia tym razem pozostał nieugięty. Zwłaszcza gdy przedstawiono dodatkowe dowody znalezione w domu oskarżonego: dziecięcą pornografię, tysiące zdjęć nagich kobiet, diamenty i fałszywe paszporty wskazujące, że miliarder szykował się do ucieczki.

I w pewnym sensie uciekł. Tak widzą to jego ofiary. W sierpniu 2019 roku zmarł w celi, według oficjalnej wersji popełnił samobójstwo, wieszając się na prześcieradle. Ale trudno uwierzyć, że w federalnym więzieniu, w którym przebywali terroryści i El Chapo, gdzie na każdym kroku były kamery i strażnicy, coś takiego mogło się wydarzyć. Czy naprawdę strażnicy spali, a kamery akurat nie działały?

Nie ustają domysły, że to zabójstwo na zlecenie. Śmierć Epsteina była wielu osobom na rękę, dużo o nich wiedział, miał materiały, którymi mógł ich szantażować. W jego domach wszędzie były kamery, wszystko nagrywał. Jego ofiary teraz pytają: zniszczył życie tak wielu osobom, trwało to tak długo i nikt nic z tym nie robił? Dlaczego? Czy Jeffrey Epstein nie był tylko jednym z ogniw w wielkiej siatce handlu ludźmi? Czubkiem góry lodowej w międzynarodowej aferze pedofilskiej? Jego już nie ma, ale inni nadal są. Nie zostali zidentyfikowani.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Książę Andrzej i Virginia Giuffre w 2001 roku.
Syn królowej Elżbiety II, książę Andrzej i jego ofiara, 14-letnia Virginia Giuffre. 2001 rok. Fot.: materiały promocyjne

Ofiary pedofili są zastraszane, a bogaci mogą wszystko

Takie wnioski płyną z dwóch ważnych filmów dokumentalnych dotyczących pedofilii: „Nic się nie stało” wyreżyserowanego przez Sylwestra Latkowskiego dla TVP i „Jeffrey Epstein: Obrzydliwie bogaty” dostępnego na platformie Netflix.
Magdalena Żakowska
19.06.2020

W odstępie niespełna tygodnia światło dziennie ujrzały dwa wstrząsające dokumenty dotyczące pedofilii – „Nic się nie stało” w reżyserii Sylwestra Latkowskiego w TVP (20 maja) i „Jeffrey Epstein: Obrzydliwie bogaty” na platformie Netflix (27 maja). Co mówią nam o ofiarach i winnych, o Polsce i Ameryce, organach ścigania i sprawiedliwości? Pedofilia w Polsce Dokument Latkowskiego dotyczy przestępstw na tle seksualnym, w tym pedofilii, które popełniane były na Pomorzu, przede wszystkim w Sopocie i Pucku, od 2006 roku. O sprawie stało się głośno w 2015 roku, po samobójczej śmierci 14-letniej Anaid, która była ofiarą gwałcicieli z klubu Zatoka Sztuki w Sopocie. Ale nie dlatego, że prokuratura wszczęła postępowanie, a policja z zapałem rzuciła się do śledztwa. Przeciwnie – zarówno prokuratura, jak i policja bardziej stawiały opór, niż dążyły do ujawnienia prawdy i oskarżenia winnych. Dopiero prywatne śledztwo mamy Anaid, którego wynikami podzieliła się z mediami, nagłośniło sprawę. Afera „Zatoki Świń”, opisana także w książce Bożeny Aksamit i Piotra Głuchowskiego, to seks z dziećmi, handel żywym towarem, stręczycielstwo, zastraszanie i szantażowanie dzieci oraz młodych kobiet. Chociaż wszystko wskazywało na to, że organy ścigania miały do czynienia z siatką pedofilską, zarzuty postawiono tylko dwóm osobom.  Krystian W., pseudonim „Krystek”, wcześniej skazany już za gwałt na dziewczynce z ośrodka opiekuńczego, ma postawionych 65 zarzutów, z czego 40 dotyczą przestępstw seksualnych, a 5 jego ofiar nie miało jeszcze skończonych 15 lat. W zeszłym roku sąd uchylił mu areszt tymczasowy.  Marcin Turczyński, pseudonim „Turek”, współwłaściciel Zatoki Sztuki, miał postawionych 5 zarzutów. Krystian W. miał mu...

Czytaj dalej
Scarlett Johansson
East News

Jest ikoną na miarę Marilyn Monroe – tylko wybiera lepsze filmy. Sezon na Scarlett trwa

Najlepiej zarabiająca aktorka wszech czasów. W 2020 była nominowana do Oscarów za „Historię małżeńską” i „Jojo Rabbit”. Właśnie mieliśmy ją oglądać w „Czarnej Wdowie”, ale premierę przełożono na listopad.
Magdalena Żakowska
22.05.2020

Lubię brutalne kino. Takie smakuje mi najbardziej”, mówi Scarlett i bynajmniej nie ma na myśli serii „Avengers”. „Wiecie, o co mi chodzi? O prawdziwą brutalność w pokazywaniu emocji, uczuć, tego, co skrywamy i czego się wstydzimy. Takie scenariusze to dla aktora prawdziwe bogactwo. I właśnie takie kino chcę robić. Brzydkie, krępujące, fascynujące. Reszta to puch marny”. Mowa oczywiście o „Historii małżeńskiej”, ale równie bezkompromisowym kinem jest film „Jojo Rabbit”, w którym wciela się w matkę chłopca należącego do Hitlerjugend, która ukrywa w domu żydowską dziewczynkę. „Matka hitlerowca? Musiałam to zagrać”, żartowała, nawiązując do swoich żydowskich korzeni.  Pierwszy z tych filmów przyniósł jej zachwyt krytyków i przypomniał nam, że jest genialną aktorką dramatyczną. Drugi pokazał, że fantastycznie sprawdza się także w rolach komediowych i nie boi się kontrowersyjnych projektów.  Sofia Coppola, Spike Jonze i nowa Marilyn Monroe Każda z nas ma zapewne swój najważniejszy film ze Scarlett Johansson w roli głównej. Dla większości będzie to „Między słowami” w reżyserii Sofii Coppoli, gdzie stworzyła wzruszający duet z Billem Murrayem i udowodniła, że jest wielką aktorką młodego pokolenia. W pierwszej scenie tego filmu widzimy zbliżenie na pupę Scarlett. Na tak przewrotny pomysł mogła wpaść tylko kobieta – chociaż 18-letnia wówczas aktorka gra tu młodą, piękną, seksowną i znudzoną podróżowaniem żonę zdolnego reżysera, to ani przez sekundę nie traktujemy jej jak „fajnej pupy”. Chociaż jej problemy mogą wydawać się nam banalne i głupie – kto nie chciałby spędzić kilku tygodni w Japonii?! – to od początku widzimy w niej samotnego człowieka. I właśnie to...

Czytaj dalej
mat. prasowe

Ujawniła seksskandal w Komitecie Noblowskim – Matilda Voss Gustavsson o gwałtach z Noblem w tle

Sprawca przemocy seksualnej nie jest potworem. Wygląda, jak inni. Ma poczucie humoru, żonę, kocha operę, albo jest po prostu przeciętnym facetem – mówi dziennikarka Matilda Voss Gustavsson.
Magdalena Żakowska
27.08.2020

Matilda Voss Gustavsson miała 30 lat, kiedy największy szwedzki dziennik, „Dagens Nyheter”, opublikował jej reportaż na temat Jeana-Claude'a Arnaulta, 71-letniego męża wybitnej poetki Katariny Frostenson, członkini Akademii Szwedzkiej przyznającej Literacką Nagrodę Nobla. Ujawniła w nim , że Arnault przez ponad 20 lat wykorzystywał swoją pozycję w świecie kultury, by molestować i gwałcić kobiety. Udało jej się namówić kilkanaście z nich na rozmowę i publikację zeznań. Nie było to łatwe, bo Arnault latami zastraszał swoje ofiary, używał wpływów, aby zniszczyć im kariery. Ale był 2017 rok, światem wstrząsały kolejne fale ruchu #MeToo, relacje aktorek napastowanych przez Harveya Weinsteina doprowadziły do jego aresztowania, a kobiety na całym świecie coraz mniej bały się swoich oprawców.  Seksskandal z Noblem w tle Śledztwo Matildy Voss Gustavsson wykazało, że o niestosownych zachowaniach Arnaulta w stosunku do kobiet wiedziała niemal cała szwedzka elita kulturalna. W klubo-galerii Forum założonej przez Frostenson  i Arnaulta występowało dziewięciu spośród 18 członków Akademii Szwedzkiej, wielu z nich nazywało Arnaulta swoim przyjacielem. Kiedy w latach 90-tych jedna z molestowanych przez niego kobiet napisała w tej sprawie list do Akademii, została zignorowana. Reportaż Matildy Voss Gustavsson wstrząsnął nie tylko Szwecją – wywołał gigantyczny skandal w całym świecie kultury. W efekcie pogrążona w kryzysie Akademia Szwedzka, po raz pierwszy od 1949 roku, nie przyznała Literackiej Nagrody Nobla. Dopiero rok później, już w nowym, odświeżonym składzie, przyznała dwie nagrody, w tym za rok 2018 dla Olgi Tokarczuk.  W toku śledztwa, które uruchomił artykuł Matildy Voss Gustavsson okazało się, że Jean-Claude Arnault nie tylko molestował i gwałcił kobiety, ale...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

Penelope Cruz walczy o siebie tak, jak jej filmowe bohaterki. Poznaj jej 12 najlepszych ról

Nie zawsze grała ambitne role, ale zawsze grała na sto procent. Potrafi być uwodzicielska, jak w filmie Woody'ego Allena „Vicky Christina Barcelona”, silna jak w filmie „Mama” i temperamentna, jak w „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara”.
Sylwia Arlak
03.07.2020

Zadebiutowała w wieku 18 lat rolą w filmie „Szynka, szynka”, ale prawdziwy rozgłos dał jej dopiero film Pedra Almodovara „Drżące ciało”. Paradoksalnie to właśnie produkcje hiszpańskiego reżysera sprawiły, że Penelope Cruz stała się bardziej rozpoznawalna za granicą. I to jemu dziękowała, gdy odbierała Oscara za rolę w filmie Woody'ego Allena „Vicky Christina Barcelona”. Jednak nawet jeśli to Almodovar dał jej szansę zabłysnąć w wielkim kinie, to jednak najwięcej Penelope Cruz zawdzięcza samej sobie: swojej charyzmie, talentowi, delikatności, z jaką wciela się w kolejne kobiece role. Oto dwanaście najlepszych ról hiszpańskiej aktorki. „Szynka, szynka” W „Szynce, szynce” oglądamy świat, którym rządzą dwie obsesje — seks i jedzenie. Bogaty panicz Joe uwielbia ponętne piersi swojej ukochanej, Silvy. Twierdzi, że jej sutki przypominają w smaku... szynkę. Erotyczna farsa to pierwszy film, w którym Penelope Cruz gra wraz z hiszpańskim aktorem, obecnie jej mężem Javierem Bardem. Aktorka stanęła na planie, gdy miała zaledwie 18 lat. Sceny topless, których w produkcji nie brakuje, sprawiły, że Hiszpanka stała się w swoim kraju symbolem seksu. Ale doceniono nie tylko jej urodę. Krytycy nie szczędzili aktorce pochwał, za swój występ została nominowana do nagrody Goya, czyli hiszpańskiego odpowiednika Oscara.   „Vicky Christina Barcelona” „Vicky Christina Barcelona” Woody'ego Allena to popis aktorski trzech gwiazd. Obok Cruz, wystąpił Javier Bardem (duet spotkał się na planie po raz pierwszy od czasu produkcji „Szynka, szynka”, to właśnie wtedy odżyło ich uczucie) i Scarlett Johansson . W tym zmysłowym filmie Cruz gra Marię Elenę, ekscentryczną byłą żonę Juana Antonio (Bardem). Charyzmatyczny malarz w tym samym czasie...

Czytaj dalej