Jak Jeffrey Epstein wciągał nastolatki do swojej seksualnej piramidy
Jeffrey Epstein z jedną ze swoich „podopiecznych” / Fot. materiały promocyjne Netflixa

Jak Jeffrey Epstein wciągał nastolatki do swojej seksualnej piramidy

Nowy film dokumentalny na Netfliksie o pedofilu-miliarderze Jeffreyu Epsteinie „Obrzydliwie bogaty” jest wstrząsający nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też niebywały system pedofilski działający na zasadzie piramidy.
Anna Zaleska
12.06.2020

W 2019 roku finansista i miliarder, zwany najbogatszym i najbardziej wpływowym pedofilem świata, nie schodził z pierwszych stron gazet. W lipcu został aresztowany pod zarzutem handlu ludźmi w celach seksualnych i nakłaniania do prostytucji nieletnich dziewcząt. W listopadzie w wywiadzie dla BBC książę Andrzej tłumaczył się z seksu z wypożyczoną mu przez Epsteina nastolatką. W grudniu rozpoczął się proces przeciwko miliarderowi-pedofilowi, podczas którego dziewięć kobiet opowiedziało, że były przez niego molestowane seksualnie i gwałcone. Ale wtedy Jeffrey Epstein już nie żył. Popełnił samobójstwo, wieszając się w więzieniu na prześcieradle.

Nowy, czteroodcinkowy serial dokumentalny „Obrzydliwie bogaty” (produkcja Netflix) jest z wielu powodów wstrząsający. Nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też, jak cały ten pedofilski proceder był zorganizowany. I stawia pytania: Jak to możliwe, że Jeffrey Epstein tak długo pozostawał bezkarny? Kto i dlaczego go chronił?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Przystojny, tajemniczy – obrzydliwie bogaty

Cała sprawa mogła wyjść na jaw już w 2003 roku, gdy Vicky Ward, dziennikarka magazynu „Vanity Fair”, pisała o Epsteinie artykuł. Redaktor naczelny zlecił jej temat, nadmieniając, że w Nowym Jorku mówi się o tym mężczyźnie jako o kimś w rodzaju nowego Gatsby’ego. Był niewyobrażalnie bogaty, zawsze otoczony pięknymi kobietami, ustosunkowany – znał między innymi Donalda Trumpa, Billa Clintona, księcia Andrzeja, Harveya Weisteina, Kevina Spacey'ego, Woody'ego Allena. Tymczasem niewiele było wiadomo o jego przeszłości. Siedmiopiętrowa rezydencja w Nowym Jorku, dom w Palm Beach wart 30 milionów dolarów, wielkie apartamenty w Paryżu, prywatna wyspa na Karaibach, rancho w Nowym Meksyku, prywatne odrzutowce – to wszystko robiło wrażenie. Wielu wpływowych ludzi powierzało mu swoje pieniądze. On sam był hojnym darczyńcą uniwersytetów i centrów badawczych.

Tekst Vicky Ward miał opowiadać o śmietance towarzyskiej i sekretach biznesu, przedstawić też historię „od zera do milionera”. Ale dziennikarskie śledztwo szybko poszło w inną stronę, Ward niemal natychmiast natrafiła na trop molestowanych nieletnich. Dotarła do dwóch sióstr, które Epstein zwabił do swoich posiadłości pod pozorem, że jako filantrop chce im pomóc dostać się do dobrej szkoły, rozwinąć ich potencjał, pomóc w karierze.

Głowa kota w ogrodzie red. naczelnego „Vanity Fair”

Prawdziwe zamiary Epsteina wyszły na jaw, gdy tylko przywiózł siostry Farmer do swoich posiadłości. Źle trafił, nie były „gotowe na wszystko”, nie dały się też zmanipulować i zastraszyć, choć próbował. Zgłosiły napastowanie policjantom, usłyszały jednak, że ta sprawa nie podlega ich jurysdykcji. Odesłane do FBI, wszystko ponownie opowiedziały, poczuły się potraktowane poważnie, ale potem nikt się już do nich nie odezwał. Annie i Maria były ignorowane, dopóki nie odnalazła ich Vicky Ward. Dziennikarka zamieściła w tekście ich relację. Poproszony o komentarz Epstein przedstawił jednak swoją wersję wydarzeń, twierdząc że dziewczyny były nim zauroczone, a ich opowieść to zemsta, bo nie odwzajemnił ich uczuć.

Siostry Maria i Annie Farmer / Fot. materiały promocyjne Netflixa

Ale na tym Epstein nie poprzestał: dziennikarkę, która była w bliźniaczej ciąży, postraszył mówiąc, że publikacja artykułu skończy się źle dla niej i jej dzieci, on zna ludzi we wszystkich szpitalach położniczych w Nowym Jorku. Gdy naczelny „Vanity Fair” znalazł w swoim ogrodzie odciętą głowę kota, zdecydował, by siostry Farmer wykreślić z tekstu. Wersja oficjalna była taka, że wierzy Epsteinowi,  a dziewczyny są niewiarygodne. „Vanity Fair zostało przekupione”, mówi w serialu Ward. Sama dziennikarka była zrozpaczona. Siostry wykazały się wielką odwagą, by o tym po raz kolejny opowiedzieć, i po raz kolejny zostały zignorowane.

„Byłam grzeczna, dobrze się uczyłam”

Policja w Palm Beach, gdzie Epstein miał posiadłość, w 2005 roku otrzymała zgłoszenie od rodziców młodej dziewczyny, że z koleżanką dostały 300 dolarów za masaż pewnego pana. Czternastolatka złożyła wiarygodne zeznania, ruszyło dochodzenie. Śledczy stopniowo docierał do innych nastolatek, każda opowiadała taką samą historię: myślały, że chodzi o masaż, miały dostać niewielkie sumy, ale na masażu się nie kończyło. Ów mężczyzna kazał się im rozbierać, dotykał ich, masturbował się, czasem dochodziło do stosunku lub gwałtu. Najmłodsze ofiary miały 13 lat.

Annie Farmer w wieku 16 lat, gdy była molestowana przez Epsteina / Fot. materiały prasowe Netflixa

Z opowieści kobiet występujących w serialu, wtedy nastolatek: „Byłam grzecznym dzieciakiem, dobrze się uczyłam, koleżanka powiedziała mi, że znalazła sposób, jak zarobić pieniądze na Boże Narodzenie”. „Nie wiedziałam, że będę z nim sama, myślałam, że umrę”. „Dla mnie był przerażającym psycholem, nadal mam przed oczami jego twarz”. „Bałam się wyjść, nie wiedziałam, czy nie ma broni”. „Czułam się, jakbym była kimś brudnym”. „Wydawało mi się, że im bardziej widział, że jestem skrzywdzona, tym bardziej go to bawiło i ekscytowało”.

Seksualna piramida Jeffreya Epsteina

Dziewczyny często były „rekrutowane” w West Palm Beach, zamieszkiwanym przez biedną klasę robotniczą. System działał w ten sposób, że za 25 minut miały dostać dwieście dolarów, drugie dwieście za przyprowadzenie koleżanki. To działało jak łańcuszek. Czy raczej – jak powiedział jeden z policjantów – seksualna piramida. Na szczycie rozbudowanego systemu rekrutacji stała Ghislaine Maxwell, bliska współpracownica Jeffreya Epsteina. Pomagało jej kilka „seniorek”. Ale na niższych szczeblach tej piramidy dziewczyny – często z biednych, dysfunkcyjnych rodzin – namawiały się już nawzajem.

„Masaż” odbywał się dwa razy dziennie, po dziewczyny przysyłano taksówki. Niektóre jeździły tam przez trzy, cztery lata. Bywały przekazywane innym mężczyznom. Jeśli wcześniej były ofiarami przemocy czy molestowania, stawały się obiektem najbardziej perwersyjnych praktyk, o których nawet po latach nie chcą mówić. „Byłam niewolnicą tych ludzi, handlowali mną, wypożyczali swoim przyjaciołom. To byli politycy, biznesmeni, ludzie mający władzę”, mówi jedna z najbardziej znanych ofiar Epsteina, Virginia Giuffre. Ją Epstein woził po całym świecie prywatnymi samolotami i zmuszał do współżycia z wpływowymi mężczyznami. Między innymi z księciem Andrzejem. Pierwszy raz uprawiała z nim seks, kiedy miała 17 lat. Po jednym z takich spotkań, w 2001 roku, Epstein miał jej zapłacić 15 tysięcy dolarów.

Książę Andrzej i Virginia Giuffre w 2001 roku / Fot. materiały promocyje Netflixa

Bały się powiedzieć „nie”. Epstein mówił tym dziewczynom, że może wszystko, ma w rękach policję, wszystkich zna. Trudno było mu nie wierzyć, gdy na tarasie widywały Billa Clintona, a w basenie księcia Andrzeja.

„Epstein za cel obrał sobie dziewczynki, które były bezbronne – mówi w serialu „Obrzydliwie bogaty” dr Kathryn Stamoulis, psycholog pracująca z wieloma ofiarami przemocy seksualnej. „Tak działa większość seksualnych drapieżników. Pierwszym krokiem jest znalezienie podatnej ofiary, kogoś w trudnej sytuacji życiowej lub kto przeżył już w przeszłości molestowanie. (…) Młodociane mózgi nie są odpowiednio wyposażone, by zrozumieć sytuację czy zareagować na to, co się dzieje”.  

Policja czuła się sfrustrowana, bo większość ofiar nie chciała wnieść oskarżenia. Część dziewczyn bała się Epsteina, inne zostały zmanipulowane. Czuły się wyjątkowe, oferowano im szansę na wydostanie się z trudnych warunków, w jakich żyły. Niektóre były w nim zakochane, mówiły, że wyjdą za niego za mąż. Wiele z tych dziewczyn zaczęło się staczać. Rzucały szkołę w wieku 14 lat, popadały w uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Okaleczały się. Po publikacjach prasowych traciły przyjaciół, były znieważane i poniżane. Przypięto im etykietkę „nieletnie prostytutki”.

W 2008 roku doszło do pierwszego procesu przeciwko Epsteinowi. Jego adwokaci rzucili się na ofiary. Pytali: To prawda, że miałaś trzy aborcje? Co jest lepsze, trzy aborcje, czy robienie masażu erotycznego Epsteinowi? Dziennikarze interesujący się sprawą dostawali telefony z pogróżkami. Siostrom Farmer, które jako pierwsze opowiedziały o pedofilskim procederze Epsteina, grożono śmiercią. Ale i tak zgromadzone dowody pozwoliłyby wsadzić go do końca życia do więzienia. Stało się jednak inaczej. Gdy sprawę przekazano do rządu federalnego, najpierw nic się nie działo, potem agentom FBI zabroniono kontaktów z policjantami z Palm Beach, wreszcie podpisano z Epsteinem ugodę, na mocy której został skazany na 18 miesięcy więzienia.  

„Wiezienie” w tym przypadku to nie było zresztą najtrafniejsze określenie. Karę – skróconą jeszcze do 13 miesięcy – Epstein odsiedział w prywatnym skrzydle, dostając jedzenie inne niż wszyscy, mając salę telewizyjną i mogąc się spotykać z adwokatami kiedy chciał. Otrzymał też prawo do pracy poza więzieniem, co w praktyce oznaczało, że przez sześć dni w tygodniu po 12 godzin dziennie przebywał na przepustce. Prasa nazwała to „ugodą życia”.  

Donald Trump: „Nie lubiłem go”

Były jednak osoby, które nie pogodziły się z tak niesprawiedliwym wyrokiem. Adwokat ofiar, dziennikarze, sfrustrowani policjanci z Palm Beach i agenci FBI, którzy dziesięć lat temu zgromadzili przeciwko Epsteinowi mnóstwo obciążających dowodów, zignorowanych przez prokuratora. W 2018 roku, w atmosferze #MeToo, sprawa znów nabrała rozgłosu. Proces wznowiono, a sędzia tym razem orzekł na korzyść ofiar, uznając, że ich prawa zostały pogwałcone. FBI i policja od nowa prowadziły przesłuchania. Epsteina ponownie aresztowano.

Annie Farmer podczas procesu przeciwko Epsteinowi / Fot. materiały prasowe Netflixa

O ile po pierwszym aresztowaniu nie spotkał go żaden ostracyzm ze strony wpływowych przyjaciół, na imprezę z okazji wyjścia z więzienia stawili się „wszyscy”, teraz ci sami „wszyscy” przestali go znać. Donald Trump zapewnił: „Poróżniłem się z nim wiele lat temu, nie rozmawiałem z nim od 15 lat. Nie lubiłem go”. Bill Clinton oświadczył, że „nigdy nie był na jego wyspie ani na jego ranczu”, choć w książce pokładowej prywatnego samolotu miliardera jego nazwisko figuruje 26 razy.

Książę Andrzej udzielił głośnego wywiadu w BBC, twierdząc, że nie pamięta Virginii Giuffre, która w wieku 17 lat została mu wypożyczona z poleceniem: „Musisz zrobić dla niego to, co robisz dla Jeffreya”. Zanim skończyła 18 lat, Epstein przehandlował ją w ten sposób trzydzieści razy. Przez lata nikt jej zeznań nie traktował poważnie.

Dzięki #MeToo dorosłe już ofiary Epsteina zrozumiały, że nie muszą się wstydzić tego, co przeżyły. Mówienie o tych sprawach, wyciąganie ich na światło dzienne przy wzajemnym wsparciu okazało się drogą do uzdrowienia. Ponad tuzin kobiet oskarżyło Epsteina o molestowanie i gwałty, zarzuty sięgały połowy lat 80., najmłodsza ofiara miała 13 lat. Mówiły otwarcie: nazywam się tak i tak, byłam wykorzystywana przez Jeffreya Epsteina. Patrząc na niego na sali rozpraw myślały: „Nie pamiętasz mnie, bo takich jak ja były setki, ale ja zapamiętam cię na całe życie”. Niektóre płakały.

Virginia Giuffre w roku 2020, przed Epsteinem udało jej się uciec do Australii / Fot. materiały promocyje Netflix

Adwokaci oferowali setki milionów dolarów na kaucję, by Epstein mógł opuścić więzienie, ale sędzia tym razem pozostał nieugięty. Zwłaszcza gdy przedstawiono dodatkowe dowody znalezione w domu oskarżonego: dziecięcą pornografię, tysiące zdjęć nagich kobiet, diamenty i fałszywe paszporty wskazujące, że miliarder szykował się do ucieczki.

I w pewnym sensie uciekł. Tak widzą to jego ofiary. W sierpniu 2019 roku zmarł w celi, według oficjalnej wersji popełnił samobójstwo, wieszając się na prześcieradle. Ale trudno uwierzyć, że w federalnym więzieniu, w którym przebywali terroryści i El Chapo, gdzie na każdym kroku były kamery i strażnicy, coś takiego mogło się wydarzyć. Czy naprawdę strażnicy spali, a kamery akurat nie działały?

Nie ustają domysły, że to zabójstwo na zlecenie. Śmierć Epsteina była wielu osobom na rękę, dużo o nich wiedział, miał materiały, którymi mógł ich szantażować. W jego domach wszędzie były kamery, wszystko nagrywał. Jego ofiary teraz pytają: zniszczył życie tak wielu osobom, trwało to tak długo i nikt nic z tym nie robił? Dlaczego? Czy Jeffrey Epstein nie był tylko jednym z ogniw w wielkiej siatce handlu ludźmi? Czubkiem góry lodowej w międzynarodowej aferze pedofilskiej? Jego już nie ma, ale inni nadal są. Nie zostali zidentyfikowani.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Agnieszka Grochowska jako Laura Goldsztajn w serialu Netflixa „W głębi lasu” / Fot. materiały promocyjne

Agnieszka Grochowska opowiada o serialu „W głębi lasu” i Harlanie Cobenie

O pracy w serialu Netflixa „W głębi lasu”, niezwykłym spotkaniu z Harlanem Cobenem i nieustającym dążeniu w życiu do wolności – wywiad z Agnieszką Grochowską.
Anna Zaleska
10.06.2020

Serial „W głębi lasu” to kolejna produkcja Netflixa rozgrywająca się w Polsce, a zarazem trzeci wspólny projekt z Harlanem Cobenem. Sześcioodcinkowy serial kryminalny zapowiada się na hit. Ciekawie zapętlona akcja, bogate psychologicznie postaci, mroczny klimat, spora doza nostalgii, polskie realia, a do tego świetna obsada, między innymi Agnieszka Grochowska, Grzegorz Damięcki, Jacek Koman, Ewa Skibińska i Arkadiusz Jakubik. Za kamerami też znakomite nazwiska – za reżyserię odpowiadają Leszek Dawid i Bartosz Konopka, za zdjęcia Paweł Flis. Z odtwórczynią głównej roli kobiecej Agnieszką Grochowską rozmawiam dwa dni przed premierą, zapowiadaną na 12 czerwca. Agnieszka gra Laurę Goldsztajn, wykładowczynię uniwersytecką. Wątek jej i prokuratora Kopińskiego (Grzegorz Damięcki) rozgrywa się we współczesnej Polsce. Ich nastoletnie odpowiedniki zagrali Wiktoria Filus i Hubert Miłkowski. Agnieszka wielokrotnie pracowała w międzynarodowych produkcjach, ale po raz pierwszy wystąpiła w serialu Netflixa. Opowiada mi o nietypowym spotkaniu z Harlanem Cobenem, kulisach pracy dla streamingowego giganta i o tym, jak pod wpływem „W głębi lasu” zaczęła wspominać własną młodość i zastanawiać się, czym jest dla niej wolność. Anna Zaleska: Po obejrzeniu pierwszych odcinków „W głębi lasu” jestem pod wrażeniem. Naprawdę świetny serial! Agnieszka Grochowska: Mnie też tak się wydaje. Dobre jest to, że powstał na podstawie konkretnej rzeczy – powieści Harlana Cobena pod tym samym tytułem. A to pisarz, który świetnie zaplata akcję, ciekawie buduje postaci, pogłębia je psychologicznie. Mając taki scenariusz, tak silną bazę, można zawędrować w ciekawe rejony. Polski serial na Netfliksie wg książki Harlana Cobena Dla polskiej ekipy to chyba ekscytujące zagrać w serialu według...

Czytaj dalej
To wiem na pewno/ Mat. prasowe
To wiem na pewno/ Mat. prasowe

Najlepsze miniseriale HBO w sam raz na jeden wieczór

Masz ochotę na dobry serial, ale nie lubisz poświęcać żadnej produkcji zbyt wiele czasu? Zawiła, wielowątkowa akcja, która nie ma końca, nie jest dla ciebie? Rozwiązanie? Miniseriale.
Sylwia Arlak
12.05.2020

Nie wszyscy lubią spędzać każdą wolną chwilę na kanapie przed telewizorem. Ale nawet tacy okazyjni widzowie mają czasem ochotę zobaczyć dobrą produkcję. Idealne rozwiązanie? Miniseriale, które można obejrzeć w jeden wieczór lub ostatecznie jedną noc. Te, które wam polecamy, będą równie niezapomniane, co wielosezonowe i produkowane latami.   „To wiem na pewno” — sześć odcinków Zaczynamy od serialu „To wiem na pewno”, który właśnie pojawił się na platformie HBO. To ekranizacja wielokrotnie nagradzanej powieści Wally'ego Lamba o tym samym tytule, która znalazła się na liście bestsellerów „New York Timesa”. Opowiada o życiu dwóch braci bliźniaków, w których rolę brawurowo wciela się Mark Ruffalo. W serialu podobnie, jak w książce, śledzimy losy Dominicka i Thomasa na różnych etapach ich życia. Widzimy ich w czasach dla nich współczesnych, ale i na początku lat 90. XX wieku. Obserwujemy, jak się starzeją, ale też widzimy, jak stawiają pierwsze kroki i dorastają. Saga rodzinna pełna jest tajemnic i niedomówień. Jeśli macie gorszy dzień, zostawcie lepiej seans produkcji na inny moment. Potrafi zdołować, jak żadna inna. Jednocześnie mało która, tak mocno wciąga. Pierwszy odcinek serialu „To wiem na pewno” już  dostępny w serwisie HBO GO od 11 maja. Kolejne będą miały swoje premiery co tydzień, w poniedziałki. Olive Kitteridge — cztery odcinki „Olive Kitteridge” to propozycja dla tych, którzy nie potrzebują skomplikowanej fabuły, pościgów czy efektów specjalnych, aby dobrze spędzić czas. Choć w serialu nie brakuje dramatów i zaskakujących zwrotów akcji, to przede wszystkim pochwała prostego, dobrego życia. W serialu poznajemy historię...

Czytaj dalej
Król Tygrysów/ Mat. prasowe Netfliks
Król Tygrysów/ Mat. prasowe Netfliks

Powstanie miniserial na podstawie „Króla tygrysów”. Główną rolę zagra Nicolas Cage

Tego mogliśmy się spodziewać. Najnowszy dokument Netfliksa „Król tygrysów” cieszy się tak ogromną popularnością, że nie mogło skończyć się na jednej produkcji. Tym razem zobaczymy jednak serial fabularny, a w rolę kontrowersyjnego Joe Exotica wcieli się Nicolas Cage.
Sylwia Arlak
07.05.2020

Serial dokumentalny „Król tygrysów” święci triumfy na Netfliksie. I choć opinie co do produkcji są mocno podzielone (część widzów wciągnęła się w historię, doceniając niespodziewane zwroty akcji, część nie może wybaczyć twórcom, że spłyca wątek wykorzystywania zwierząt) jedno jest pewne — o tym serialu słyszał każdy. To nie koniec przygód kontrowersyjnego Joe Exotica na małym ekranie. Od twórcy Dana Lagana (współtwórcy i showrunnera „American Vandal” na Netfliksie) dostaniemy serial fabularny. Co ciekawe, w główną rolę wcieli się znany amerykański aktor, Nicolas Cage. Sam Exotic chciał podobno, aby był to... Brad Pitt. Produkcja ma nosić tytuł „Joe Exotic: A Dark Journey Into the World of a Man Gone Wild” i będzie liczyła osiem odcinków. Serial opowie o drodze na szczyt i szybkim upadku Exotica. Od czasu, kiedy „Król tygrysów” pojawił się na Netfliksie — rozpoznają go ludzie na całym świecie. Dla tych, którzy jeszcze nie oglądali — „Król tygrysów” to historia grupy kolekcjonerów, którzy hodują dzikie koty w prywatnych ogrodach zoologicznych. Twórcom udała się rzecz niebywała – zebrali do swojego dokumentu największych ekscentryków w Ameryce. Mieli budzić emocje i to im się udało. I tak poznajemy m.in. mężczyznę oskarżonego i skazanego za zlecenie zabójstwa działaczki na rzecz zwierząt, Carol Baskin (Exotic) i „Doca” Antle, który trenuje zwierzęta do hollywoodzkich filmów. W rolę Carol Baskin wcieli się prawdopodobnie gwiazda „Saturday Night Live” Kate McKinnon. Na razie nie znamy dalszych szczegółów produkcji. Ale to nie koniec wiadomości. Niewykluczone bowiem, że powstanie drugi sezon dokumentu...

Czytaj dalej