Holland, Szumowska, Smoczyńska – i wiele więcej! Nasze reżyserki podbijają świat
East News

Holland, Szumowska, Smoczyńska – i wiele więcej! Nasze reżyserki podbijają świat

Są silne, bo musiały się przebić w męskim świecie kina. Dlatego tworzą mocne kino o równie silnych kobietach.
Magdalena Żakowska
29.05.2020

Małgorzata Szumowska to pierwsza polska reżyserka od 15 lat, która zrobiła film w Ameryce. Agnieszka Smoczyńska właśnie kręci w Wielkiej Brytanii. Agnieszka Holland, chyba najbardziej zapracowana polska reżyserka, która pracowała na wielkich planach filmowych zarówno w Europie, jak i w Ameryce, swój najnowszy film zrobiła w Czechach. Wszystkie trzy mają talent, sławę i wielką siłę przebicia w świecie, ale kobiet w polskim filmie jest dziś znacznie więcej. I nie tylko nareszcie doszły do głosu, ale też – choć statystycznie jest ich mniej niż mężczyzn reżyserów – odnoszą co najmniej równie spektakularne sukcesy, co oni. Polskie reżyserki dzisiaj zabierają głos w kinie: polskim i także tym na światowym poziomie.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Agnieszka Holland – królowa polskiego kina dla Apple TV

Wiadomo, Agnieszka Holland jest tylko jedna. To królowa polskiego kina i jego największa ambasadorka za granicą. Dorobek Holland jest imponujący, a pracowitość wręcz onieśmiela. Nakręciła ponad 30 filmów i wiele kultowych seriali – od „Prawa ulicy” (ang. „The Wire”), przez „The Killing” i „House of Cards” po „The Affair”. To ona była ostatnim przed Małgorzatą Szumowską polskim reżyserem, który nakręcił film w Ameryce: w 2006 roku premierę miała jej „Kopia mistrza”, biograficzna opowieść o starzejącym się Ludwiku van Beethovenie. W filmach Holland grali najwięksi aktorzy Hollywood: Maggie Smith, Albert Finney, Leonardo DiCaprio, Jennifer Jason Leigh, Jennifer Garner i oczywiście największe gwiazdy polskiego kina.

Słynie z tego, że prywatnie jest niezwykle łagodną i ciepłą osobą, ale na planie potrafi zamienić się w potwora. Krzyczy, przeklina, rządzi niepodzielnie. Aktorzy się jej boją, ale zagrać u Holland to marzenie każdego. „Kiedyś byłam taką Joanną d'Arc, ciągle walczyłam: z komuną, z cenzurą, z różnymi ograniczeniami. Teraz mogę się rozbroić, ale złość i temperament we mnie zostały” – mówiła w rozmowie z Barbarą Hollender, autorką książki „Od Wajdy do Komasy”.

Najnowszy film Agnieszki Holland, „Szarlatan”, miał swoją światową premierę na festiwalu filmowym w Berlinie i zdobył tam fantastyczne recenzje. Główny bohater, Jan Mikolášek, grany przez jednego z najpopularniejszych czeskich aktorów, Ivana Trojana, to legendarny czeski zielarz, który potrafił ocenić stan zdrowia pacjentów na podstawie badania moczu. Wśród jego pacjentów byli angielski król Jerzy VI i prezydent komunistycznej Czechosłowacji, Antonin Zapotocky – a także naziści w czasie drugiej wojny światowej. „Szarlatan” to wielki powrót Agnieszki Holland do Czech. „Studiowałam w Czechach. Kocham tam pracować, bo to dla mnie drugi dom. Brałam udział w strajkach studenckich w 1968, mam tam wciąż wielu przyjaciół” – mówiła w rozmowie z „Urodą Życia”. Agnieszka Holland nie byłaby sobą, gdyby równolegle nie pracowała już nad kolejnymi projektami. Już wkrótce wyreżyseruje serial dla platformy Apple TV, znanej z takich produkcji, jak „The Morning Show” i „See”.

Agnieszka Smoczyńska po raz pierwszy po angielsku 

Tymczasem Agnieszka Smoczyńska, jeszcze całkiem niedawno debiutantka, która „Córkami dancingu” podbiła nie tylko polską, ale także międzynarodową publiczność (film trafił do kin m.in. w USA i Japonii) i zdobyła nagrodę na festiwalu Sundance, właśnie teraz kręci swój pierwszy anglojęzyczny film w Wielkiej Brytanii.

„Mój nowy film, „Silent Twins”, to polsko-brytyjsko-amerykańska produkcja oparta na prawdziwej historii. Jane i Jennifer Gibbons, urodzone w Walii w latach 60. czarnoskóre bliźniaczki, w pewnym momencie przestały się w ogóle komunikować z otoczeniem, stworzyły własny język. Przez to, że były inne – uderzyło mnie to, że były jedynymi niebiałymi dziewczynkami w szkole – zostały odrzucone przez rówieśników. I po to, by nawiązać z nimi i zewnętrznym światem jakiś kontakt, zaczęły pisać opowiadania. W naszym filmie siostry zagrają Letitia Wright, znana z „Czarnej Pantery”, i Tamara Lawrence” – mówi w rozmowie z „Urodą Życia”.

Smoczyńska wyreżyserowała też ostatnio kilka odcinków serialu „Warrior Nun” wyprodukowanego przez Netflix, a magazyn „Variety” umieścił ją na liście 10 najzdolniejszych reżyserek z Europy. Czy wkraczając do zawodu czuła, że musi przebić szklany sufit? „Tak, zwłaszcza na początku, gdy miałam iść do seriali. Słyszałam, że tych trudniejszych czy kryminalnych nie daje się kobietom. I nadal to czuję: wysokobudżetowych projektów kobietom się u nas po prostu nie powierza” – mówi.

Małgorzata Szumowska lśni wśród najjaśniejszych gwiazd

Jednak największe sukcesy na arenie międzynarodowej należą dziś do Małgorzaty Szumowskiej. Dwukrotna zdobywczyni Srebrnego Niedźwiedzia festiwalu Berlinale, przy swoim najnowszym filmie współpracowała z autorami sukcesu oscarowego hitu „Wiplash” i kultowego obrazu „Drive”. Jej „Córka boga” spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem na festiwalu filmowym w Toronto i właśnie miała swoją premierę na Netfliksie. Poza tym właśnie skończyła kolejny film, „Wonderful Xenia”, w którym główną rolę zagrał Alec Utgoff, gwiazda serialu „Stranger Things”.

W lutym premierę miał z kolei jej krótkometrażowy film „Nightwalk” zrealizowany w ramach projektu „Women's Tales” dla domu mody Miu Miu. Znalazła się tam w gronie takich gwiazd, jak Agnes Varda, Miranda July czy Chloe Sevigny. 

Kino Szumowskiej jest mocne i osobiste. „Nie chcę robić kina letniego, a takim staje się kino, które chce być zawsze wyważone, pokazać racje po obu stronach, każdego zadowolić” – mówiła w rozmowie z Agnieszką Wiśniewską z „Krytyki Politycznej”. Teraz, po międzynarodowym sukcesie „Córki boga”, reżyserka zdecydowała się odejść od kina autorskiego i robić kolejne filmy, jako „reżyser do wynajęcia” na rynku anglojęzycznym, w Ameryce i Wielkiej Brytanii. „Życie jest bardzo krótkie, a takie doświadczenia są super ciekawe i rozwijają zawodowo. A poza tym zrobiłam już tyle filmów autorskich, czasem  potrzebuję odmiany” – mówi w rozmowie z „Urodą Życia”.  

Polskie reżyserki rządzą w polskim kinie

Polskich reżyserek jest więcej. Joanna Kos-Krauze z filmem „Ptaki śpiewają w Kigali” objechała festiwale filmowe całego świata. Jej filmowa droga zaczęła się wraz ze spotkaniem Krzysztofa Krauze na planie filmu „Dług”, który reżyserował. Od tamtej pory pracowali już razem – wspólnie napisali m.in. „Mojego Nikifora” i „Plac Zbawiciela”. Reżyserka wspominała kiedyś, że kiedy Krauze w końcu zaproponował jej, żeby też wspólnie reżyserowali filmy, odpowiedziała tylko: „Czemu tak późno na to wpadłeś?!”. 

Urszula Antoniak to z kolei reżyserka lepiej znana w Holandii, gdzie mieszka od kilkunastu lat, czy Niemczech niż w Polsce, ale jej ostatni film, „Pomiędzy słowami”, z Jakubem Gierszałem i Andrzejem Chyrą zdobył nagrody na Festiwalu Filmowym w Gdyni i Warszawskim Festiwalu Filmowym. Antoniak, podobnie jak Szumowska, żyje pomiędzy dwoma filmowymi światami: kina autorskiego i gatunkowego. „Podoba mi się ścieżka, jaką idzie Gus Van Sant: robi trzy filmy dla siebie i jeden dla Hollywood. Też tak chcę” – mówiła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. 

Z kolei jeśli chodzi o budżet filmu, to „największy” film zrobiła ostatnio Maria Sadowska. Mowa oczywiście o „Sztuce kochania” biografii Michaliny Wisłockiej, której książka odmieniła życie seksualne Polaków. Podobnie jak we wcześniejszym swoim filmie, „Dniu kobiet”, Sadowska portretując Wisłocką, opowiadała o kobiecie silnej, walczącej o swoje prawa i marzenia. To główny motyw jej kina. „Jak się wychylasz, to czasem musisz dostać po głowie. Co tam! Ja też chcę zmieniać świat. Nie tylko swoimi filmami, ale też działaniem” – mówiła w rozmowie z „Urodą Życia”.

Polskie kino stoi kobietami. Oczywiście – jest Oscar Pawła Pawlikowskiego i sukcesy Jana Komasy, ale są też nagrody dla Kingi Dębskiej, Jagody Szelc, Anny Jadowskiej, Olgi Chajdas. I nadchodzi młode pokolenie twórczyń! „Kontrola”, internetowy miniserial Nataszy Parzymies, 20-letniej studentki Warszawskiej Szkoły Filmowej, robi furorę na całym świecie. Historię miłości dwóch dziewczyn śledzą fani z Brazylii, Indii, USA, Chin. Siedem odcinków serialu obejrzeli w sumie ponad 27 mln razy. Serial ma już kilkanaście wersji językowych, m.in. portugalską, rosyjską, hiszpańską, perską, tajską i… mandaryńską.

Czy filmy kobiet są inne niż filmy mężczyzn? Tak. Przede wszystkim dlatego, że dużo częściej opowiadają o kobietach. A jaka jest dziś kobieta? Może być słabsza, albo silniejsza, może wygrywać, albo przegrywać, ale walczy i mierzy się ze światem. Tymczasem męskie kino w dużo większym stopniu pokazuje dziś bohatera w kryzysie – biernego, smutnego, zrezygnowanego. Dowód? Wystarczy przyjrzeć się filmom, które oglądaliśmy w minionym roku: 

„Nie jestem już istotny” – mówi zabójca Roberta De Niro w „Irlandczyku”.

„Jestem ofiarą tego rozwodu” – mówi Adam Driver w „Historii małżeńskiej”.

„Jestem za stary, żeby ścigać się samochodami” – mówi Christian Bale w „Le Mans '66”. 

„Jestem zużytym aktorem” – mówi Leonardo DiCaprio w „Pewnego razu w… Hollywood”.  

A co na to kobiety? 

„Nie jesteś moim pasterzem. Nie chcę twojej łaski” – mówi tłamszona i poniżana od urodzenia przez ojca Raffey Cassidy w „Córce boga” Małgorzaty Szumowskiej. A potem wspólnie z siostrami wymierza mu sprawiedliwość.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Małgorzata Szumowska
Archiwum prywatne

Małgorzata Szumowska: Wreszcie w kinie jest zapotrzebowanie na moją płeć

W Stanach kobieta z doświadczeniem to atut. Miałabym tego nie wykorzystać?! – mówi reżyserka „W imię”, „Body/Ciało” i „Córki boga”. I planuje kolejne anglojęzyczne filmy.
Magdalena Żakowska
28.05.2020

Najbardziej wzięta polska reżyserka za granicą. Małgorzata Szumowska jest gwiazdą europejskiego kina i specjalistką od mocnych tematów. Jak większość kobiet w męskim świecie filmu, musiała walczyć o siebie i przebijać szklane sufity. Pytana o początki kariery filmowej przyznaje, że do Filmówki dostała się dzięki bezczelności. Szybko stała się ulubioną studentką Wojciecha Hasa, który mawiał, że lubi ją, bo „ma ładne nogi i jest z Krakowa” . Żart, który dziś jest nie do pomyślenia. Szumowska pierwsze sukcesy odnosiła już na studiach, jej studenckie krótkie metraże zdobywały nagrody na międzynarodowych festiwalach. Dziś współpracuje z Zentropą Larsa Von Triera, producentami, którzy mają na koncie oscarowe hity. Na Netfliksie możemy oglądać już jej pierwszy amerykański film, „Córkę boga” . A co dalej?  Magdalena Żakowska: Do te pory sama pisałaś scenariusze swoich filmów, tworzyłaś kino autorskie. „Córka boga” to wyjątek.  Małgorzata Szumowska: Scenariusz „Córki boga” znalazł się na tzw. Black List, liście najlepszych hollywoodzkich niezrealizowanych scenariuszy, która publikowana jest co roku, w drugi piątek grudnia, a producenci natychmiast wykupują opcje na te projekty. „Córka boga” została wykupiona przez Davida Lancastera i Stephanie Wilcox z Rumble Films, firmy która ma na koncie takie filmy, jak „Wiplash” czy „Drive”. To oni zaproponowali mi współpracę. Po raz pierwszy w życiu zostałam wynajęta do reżyserii filmu w zadanej konwencji. To nie miało nic wspólnego z tym, jak pracowałam wcześniej.  Spodobało ci się? Bardzo. Film miał światową premierę na festiwalu w Toronto we wrześniu zeszłego roku, a w kwietniu...

Czytaj dalej
„Śniegu już nigdy nie będzie” Festiwal Filmowy w Wenecji
fot. La Biennale di Venezia

Polacy podbijają La Biennale w Wenecji! Fantastyczne recenzje „Śniegu już nigdy nie będzie”

Najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta „Śniegu już nigdy nie będzie” zachwycił światowe media w Konkursie Głównym Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji!
Dorota Falkowska
09.09.2020

W poniedziałek 7 września nowy film Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta został po raz pierwszy pokazany publiczności na festiwalu w Wenecji. „Śniegu już nigdy nie będzie” walczy o główną nagrodę prestiżowej imprezy La Biennale – Złotego Lwa.  Szumowskiej i Englertowi na czerwonym dywanie towarzyszyła obsada filmu, między innymi: Alec Utgoff, Maja Ostaszewska, Weronika Rosati, Katarzyna Figura i Andrzej Chyra. Premierowy pokaz spotkał się ze świetnym przyjęciem przez międzynarodowe media i przyniósł już pierwsze recenzje. „Szczyt kariery Szumowskiej”, podkreśla Variety. „Hipnotyzujące doświadczenie wizualne, które pobudza wszystkie zmysły” – ocenia The Playlist. „Przesunął granicę”, pisze The Hollywood Reporter.  Czytaj także: Małgorzata Szumowska: „Jestem za rewolucją kobiet” Na tak pozytywne przyjęcie filmu polskich reżyserów w Wenecji liczyli chyba wszyscy. Dziennikarze są zgodni co do tego, że „Śniegu już nigdy nie będzie” ma szanse na najważniejszą nagrodę Konkursu Głównego. Ponętna, klimatyczna opowieść Variety Magiczny The Hollywood Reporter Poetycki, sugestywny. Reżyserzy z łatwością lawirują między gatunkami Cadena SER Satyra niczym z „Edwarda Nożycorękiego” Screendaily Magia i nostalgia La Croix Jeden z ciekawszych obrazów weneckiego konkursu Filmweb Kino, które wymyka się definicjom Beata Kwiatkowska, Program Drugi Polskiego Radia Jeden z najbardziej interesujących filmów duetu Szumowska – Englert Daria Porycka, PAP Nie mogę przestać o nim myśleć Manori Ravindram...

Czytaj dalej
szumowska
East News

Małgorzata Szumowska: „Jestem za rewolucją kobiet”

„Jako reżyserka osiągnęłam więcej niż wielu mężczyzn. Dużo większym kosztem, nakładem pracy” – mówi Małgorzata Szumowska. Jej film „Córka boga” już na Netfliksie.
Marta Strzelecka
27.05.2020

Na Netflix trafił właśnie najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej „Córka boga” („The other lamb"). To pierwszy anglojęzyczny film reżyserki, który został świetnie przyjęty m.in. na festiwalu w Toronto. Małgorzata Szumowska jest jedną z najważniejszych polskich reżyserek, laureatką Europejskiej Nagrody Filmowej. Jej filmy, np. „Sponsoring,” czy „W Imię” niepokoją, idą pod prąd, podważają stereotypy, często podejmują trudne, ale bardzo aktualne tematy. W 2018 roku na festiwalu w Berlinie została laureatką Srebrnego Niedźwiedzia za film „Twarz”. Powiedziała nam wtedy, że chce maksymalnie wykorzystać najlepszy czas w karierze: „W tym zawodzie następuje on zazwyczaj po 45. roku życia. Wtedy człowiek jest dojrzały, wie, o czym chce opowiadać, ma jakieś doświadczenie. Mam poczucie, że to jest właśnie ten moment”. Marta Strzelecka: Przy okazji Twojego filmu „Twarz” mówiono, że patrzysz na innych z góry. Słyszałaś taką opinię po premierze? Małgorzata Szumowska : Nie. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak dobrych recenzji po premierze na festiwalu, więc byłam bardzo zadowolona. To zabawne. Film „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” nie jest chyba obraźliwy dla Amerykanów dlatego, że pokazuje ich jako rasistów, homofobów, niezbyt mądrych, zaściankowych? Od tego jest sztuka, żeby przejaskrawiać problemy, a nawet je wytykać. Ale poza tym to jest dość normalne, że osiągasz sukces i pojawia się krytyka. To nie jest bolesne? Na początku drogi tak, teraz już nie. Teraz to część mojej pracy. A dlaczego twoim zdaniem ludzi boli, że pokazujesz mieszkańców polskiej wsi jako skrajnie nietolerancyjnych, zakłamanych, pozbawionych ambicji? „Twarz” jest obrazem uproszczonym, bajką, satyrą. Nie wszyscy są...

Czytaj dalej
Agnieszka Smoczyńska
fot. Zuza Krajewska/ Warsaw Creatives

Agnieszka Smoczyńska: „Im jestem starsza, tym bardziej ufam swojej intuicji”

O swoim pierwszym anglojęzycznym filmie, pracy na planie serialu Netfliksa i o tym, że boi się horrorów, opowiada Agnieszka Smoczyńska, twórczyni m.in. „Córek dancingu” i „Fugi”.
Wika Kwiatkowska
19.05.2020

Agnieszka Smoczyńska nie utożsamia się z tzw. kobiecym kinem, ale podziwia filmy Agnieszki Holland, Jane Campion i Agnès Vardy. Walczy ze szklanym sufitem w branży filmowej, dlatego wzięła udział w milczącym marszu 82 aktorek i reżyserek w Cannes. Zresztą kobiety otaczały ją od dziecka – jej mama ma siedem sióstr. Wierzy w kobiecą intuicję i to, co jej się przyśni... Wika Kwiatkowska: W „Fudze”, twoim ostatnim filmie, dużą rolę odgrywają senne wspomnienia, wyobrażenia. Sny są dla ciebie ważne? Agnieszka Smoczyńska:  Bardzo, od dziecka. Zawsze je analizowałam. Spisuję je. W domu dużo rozmawiamy o tym, co nam się śni. A w pracy bardzo lubię ten moment, kiedy wchodzę na poziom snu – takiego śnienia filmu. Kiedy ogarniam i buduję film, już nie tylko na poziomie rozumowym, ale też podświadomym. Zwykle to się dzieje tuż przed zdjęciami. Chociaż sam proces uruchamia się we mnie już na etapie researchu do filmu, gdy czytam artykuły, oglądam zdjęcia, określone miejsca. A zamyka się dopiero jakiś rok, dwa po zakończeniu zdjęć. W ogóle różne nieoczywiste, wynikające z naszej podświadomości rzeczy są dla mnie bardzo ważne.  Myślisz, że łatwiej ci zaufać intuicji, bo jesteś kobietą? To, co czułam podświadomie, było dla mnie zawsze ważniejsze i bliższe niż to, co wykoncypowałam. Jeżeli nie wiedziałam, błądziłam, pytałam i byłam niepewna, to dlatego, że wiedziałam, że potrzebna jest ta intuicja. Im jestem starsza, tym bardziej jej ufam. I staram się nawiązać z nią głębszy kontakt. Ale jest mnóstwo twórców mężczyzn, którzy ufają intuicji. Mówią o tym, idą za tym, co podświadome. Więc na pewno nie dotyczy to tylko kobiet. Aczkolwiek w moim wypadku intuicja zawsze była bardzo ważna, podążałam za nią.  Jaki masz stosunek do...

Czytaj dalej