Historia jednej roli: Jennifer Grey, „Dirty Dancing” i wypadek, który zakończył jej karierę
Jennifer Grey w „Dirty Dancing” / East News

Historia jednej roli: Jennifer Grey, „Dirty Dancing” i wypadek, który zakończył jej karierę

Tragedia wydarzyła się dwa tygodnie przed premierą „Dirty Dancing”. Dwudziestosiedmioletnia aktorka nigdy nie uwolniła się od traumy, jaką przeżyła. I od poczucia winy.
Anna Zaleska
23.02.2021

Dirty Dancing” to miała być kompletna klapa. Jeszcze kilka tygodni przed premierą chciano spalić wszystkie taśmy z filmem, by przynajmniej dostać pieniądze z ubezpieczenia. Tymczasem kiedy w sierpniu 1987 roku trafił na ekrany, wydarzyło się coś niezwykłego. Widzów zachwyciła prosta historia nastolatki, która zakochuje się w instruktorze tańca. Mało znani wcześniej odtwórcy głównych ról: Patrick Swayze i Jennifer Grey z miejsca stali się idolami. Tyle że filmowa Baby jakby zapadła się pod ziemię.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Ta historia wydarzyła się naprawdę

Baby naprawdę istniała. Nazywała się Eleanor Bergstein, była córką bogatego żydowskiego lekarza z Nowego Jorku. W któreś wakacje – a było to w latach 60. – wraz z rodzicami wyjechała do luksusowego kurortu wypoczynkowego w Catskill Mountains. Zanudziłaby się tam na śmierć, gdyby nie fakt, że w czasie gdy dorośli grali w golfa, ona uczyła się tańczyć. I zakochała się w instruktorze.

Nocami dziewczyna z dobrego domu wymykała się na imprezy. Z czasem stała się tak dobrą tancerką, że w szkole wygrywała konkursy mamby, a podczas studiów podjęła pracę jako instruktorka. W dorosłym życiu zawodowo zajęła się jednak pisaniem. W 1980 roku stworzyła scenariusz do filmu „Teraz moja kolej” z Michaelem Douglasem i Jill Clayburgh w rolach głównych. Gdy producenci wycięli z niego erotyczną scenę taneczną, rozgoryczona Bergstein postanowiła, że właśnie wokół niej zbuduje scenariusz nowego filmu. Będzie oparty na jej wspomnieniach z młodości i w całości poświęcony tańcowi.

Nikt jednak nie chciał wyprodukować romantycznej historii w czasach, gdy w kinach rekordy frekwencyjne biły nawalanki w stylu „Rambo” i „Predator”. Pomysłem zainteresowała się tylko znana z kiczowatych filmów klasy „B” wytwórnia Vestron Pictures. Potem z kolei trudno było zdobyć fundusze. Producent Clearasilu był gotów wyłożyć część pieniędzy pod warunkiem, że na każdym plakacie znajdzie się tubka z preparatem na trądzik. Eleanor Bergstein nie wyraziła na to zgody.

Czytaj też: Filmoterapia dla zakochanych, czyli 5 najlepszych scen filmowych na złamane serce

Jennifer Grey przychodzi na casting

Ostatecznie pracę nad filmem rozpoczęto z budżetem o połowę niższym od przeciętnych amerykańskich produkcji tamtych czasów. Nie można było sobie pozwolić na obsadzenie w głównej roli nikogo ze znanym nazwiskiem. Choć na casting zgłosiły się między innymi młodziutkie Sarah Jessica Parker i Robin Wright, rolę powierzono Jennifer Grey.

Aktorka miała 27 lat, była więc o dziesięć lat starsza od filmowej Baby. Ale wyglądała bardzo młodo i miała dużo dziewczęcego uroku. Była córką Joela Greya, niezapomnianego Mistrza Ceremonii z „Kabaretu” Boba Fosse'a, nagrodzonego za tę rolę Oscarem. Ale rodzice nie wspierali jej marzeń o aktorstwie. Za to od szóstego roku życia brała lekcje tańca. Najpierw to był balet, potem jazz, stepowanie, tańce afrykańskie i karaibskie.

Miała dotąd na koncie sześć występów w filmach. W „Czerwonym świcie” nosiła karabin maszynowy. W „Cotton Club” patrzyła z uwielbieniem na swojego męża (Nicolas Cage). W „Wolnym dniu Ferrisa Buellera” robiła wszystko, by wpędzić w kłopoty swojego młodszego brata (Matthew Broderick). Ale kiedy przeczytała scenariusz do „Dirty Dancing”, była zdumiona, że w filmie jest postać tak bardzo do niej podobna. Dziewczyna z dobrego domu, która podczas rodzinnych wakacji zakochuje się w prostym chłopaku, a ten uczy ją „brudnego”, zmysłowego tańca. Oczywiście jej ojciec nie pochwala tej znajomości i oczywiście ona go nie słucha. Dla Jennifer to była opowieść o miłości, tańcu, ale przede wszystkim o utracie niewinności.

Na planie czuć było, że budżet filmu jest niski. Ponieważ film kręcono jesienią, trawę i liście malowano na zielono. Gdy podczas nagrywania słynnej sceny w jeziorze Patrick Swayze uderzył kolanami o kamieniste dno jeziora i doznał kontuzji,  nie można było sobie pozwolić na przerwanie zdjęć. Aktor dźwigał więc Jennifer Grey, choć odczuwał ogromny ból. W dodatku woda była lodowata. Cała ekipa ubrana była w ciepłe kurtki, młodzi aktorzy zanurzali się w jeziorze. Ale dla „Dirty Dancing” byli gotowi do największych poświęceń.

Tragiczny wypadek

Prywatnie Jennifer Grey spotykała się wtedy z Matthew Broderickiem, którego poznała na planie hitu dla nastolatków „Wolny dzień Ferrisa Buellera”. Miesiąc przed premierą „Dirty Dancing” para wyjechała na romantyczny urlop do Irlandii Północnej. Podróżowali wynajętym samochodem. Był mglisty deszczowy dzień, na ulicach ślisko, w dodatku zabłądzili. I wtedy zdarzyło się nieszczęście. Jadąc po niewłaściwej stronie drogi, Broderick zderzył się czołowo z samochodem, w którym podróżowały matka z córką. Obie kobiety zginęły na miejscu. Aktor został ciężko ranny, złamał nogę i miał poranioną twarz. Jennifer Grey doznała niewielkich obrażeń na ciele. Ale trauma po tej tragedii pozostała w niej na resztę życia.

Dwa tygodnie później odbyła się premiera „Dirty Dancing”. Film nieoczekiwanie odniósł ogromny sukces. Do kin szły tłumy. Sama Jennifer Grey dostała nominację do Złotego Globu. Ale aktorka nie była w stanie już się tym cieszyć. „Nie sposób było łączyć tak głębokiego smutku, poczucia winy osoby ocalałej, ze świętowaniem i radością”, mówiła po latach. „Moje myśli już nigdy nie były takie same, moje ambicje też nie były takie same”. W wieku 27 lat w zasadzie jej kariera się skończyła. Nigdy już nie zagrała niczego znaczącego. Rozstała się też z Matthew Broderickiem. Być może jak wielu ludzi nie mogła mu wybaczyć, że jedyna kara, jaką poniósł, to 175 dolarów grzywny? Nie został oskarżony o spowodowanie śmierci. Do rodziny zmarłych kobiet napisał krótką kartkę z wyrazami współczucia.

Powstanie dalszy ciąg „Dirty Dancing”?

Ostatnio pojawiły się informacje, że trwają prace nad kontynuacją „Dirty Dancing”. I że w filmie zagra Jennifer Grey. Twórcy obiecują, że będzie to opowieść romantyczna i nostalgiczna. Niestety już bez udziału Patricka Swayze, który zmarł w 2009 roku na nowotwór trzustki. Dawna Baby ma dziś 60 lat, a po serii operacji plastycznych zupełnie nie przypomina siebie z młodości. Powrót do kultowego filmu z 1987 roku wydaje się ryzykownym pomysłem. Ale kiedyś nikt nie wierzył w sukces „Dirty Dancing”. Tymczasem wyprodukowany za sześć milionów dolarów film zarobił ponad dwieście. Stał się też pierwszym w historii kina hitem na kasetach wideo z ponad milionem sprzedanych egzemplarzy. Ponad trzydzieści lat od premiery jest wymieniany w gronie najpiękniejszych romansów wszech czasów.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

 Najlepsze filmy na końcówkę lata: „Pół żartem, pół serio”, „Rzymskie wakacje”, „Dobry rok”

„Rzymskie wakacje” to opowieść o wolności, „Królowie lata” o poszukiwaniu, a „Dobry rok” o nowych początkach. Te filmy to kwintesencja lata.
Sylwia Arlak
21.08.2020

Filmy, które umilą wam ostatnie dni lata, kojarzą się z wakacyjną beztroską i letnimi przygodami. Są pełne nadziei, gorących uczuć i pozytywnej energii. Możemy znać je na pamięć, a i tak się nie nudzą. Oto one: „Rzymskie wakacje” Audrey Hepburn, Gregory Peck i „Rzymskie wakacje” to punkt obowiązkowy na tej liście. Ciepła i zabawna historia księżniczki Anny (Hepburn), która podróżując po Europie, spotyka dziennikarza, Joe (Peck) dostała w 1954 roku aż trzy Oscary (dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej, za najlepsze kostiumy i najlepsze materiały do scenariusza). Księżniczka żyje wśród sztabu doradców, lokajów i guwernantek, a tu, w Rzymie ucieka służbie i zaznaje normalności. Przechadzając się po uliczkach Wiecznego Miasta, pierwszy raz w życiu czuje się wolna i… zakochana.   „Królowie lata” Bohaterowie filmu Jordana Vogt-Robertsa „Królowie lata”, Joe Patrick i Biaggio skończyli 15 lat. Czują, że to właściwy moment, by uciec spod skrzydeł rodziców i zacząć żyć tak, jak chcą. Kiedy przychodzi lato, uciekają do lasu i zamieszkują w wybudowanym przez nich samych domku. Czują, że mają wszystko do czasu, gdy w ich leśnym domu pojawia się Kelly. Pomiędzy zakochanymi w niej Joe i Patrickiem rodzi się rywalizacja. Przyjaźń całej trójki zostaje wystawiona na próbę. To mądra, życiowa opowieść o tym, jak wygląda dorastanie. I o tym, co wszyscy musimy utracić.   „Pół żartem, pół serio” Wakacyjny klimat odnajdziemy też w komedii Billy’ego Wildera. Mamy tu uciekających przed gangsterami bezrobotnych muzyków Jerry’ego (Tony Curtis) i Joe’ego (Jack Lemmon), którzy przebierają się za kobiety i dołączają do damskiego zespołu jazzowego. Pechowo dla...

Czytaj dalej
Śniadanie u Tiffany’ego/ Kadr z filmu
Śniadanie u Tiffany’ego/ Kadr z filmu

Klasyki, które każdy musi obejrzeć, choć raz! Te 5 filmów nigdy nam się nie znudzi

Co miesiąc nowości na Netfliksie i HBO zaspokajają nasze apetyty na premiery z ostatnich lat. Ale jeśli chcielibyście zafundować sobie powrót do przeszłości – mamy dla was klasyki, które są dobre na wszystko.
Sylwia Arlak
15.05.2020

Lubicie to, co znacie? Mamy podobnie, dlatego polecamy klasyczne filmy, które nigdy nam się nie znudzą. Zawsze bawią albo wzruszają tak, jak za pierwszym razem. Sprawdźcie pięć tytułów, bez których nie wyobrażamy sobie wielkiego kina. 1. „Śniadanie u Tiffany’ego”, HBO „Śniadanie u Tiffany’ego”, film w reżyserii Blake’a Edwardsa z 1961 r. uczynił z Audrey Hepburn gwiazdę światowego formatu. Za rolę Holly Golightly otrzymała nawet nominację do Oscara. No bo jak nie uwielbiać granej przez nią bohaterki? Holly jest nie tylko piękna, ale też nieustraszona. Ma przy tym w sobie tyle wdzięku i uroku, że nie sposób jej nie kibicować. Hepburn wiele dała od siebie postaci stworzonej pierwotnie przez Trumana Capote’a w opowiadaniu z 1958 roku.  A sam film o początkującym pisarzu, Paulu (w tej roli George Peppard) i jego ekscentrycznej sąsiadce Holly, która żyje na koszt bogatych adoratorów to prawdziwe arcydzieło. 2. „Forrest Gump”, HBO Niezależnie od tego czy czytaliście powieść Winstona Grooma „Forrest Gump”, czy nie, musicie obejrzeć film w reżyserii Roberta Zemeckisa z 1994 r. A jeśli seans obrazu macie już za sobą (zakładamy, że tak właśnie jest), na pewno jeszcze nie raz będziecie do niego wracać. Tom Hanks wciela się tu w rolę mężczyzny, który, choć nie grzeszy inteligencją, nie da się nie lubić. Ostatecznie staje się miliardem i bohaterem wojny w Wietnamie. Tymczasem jego jedynym życiowym marzeniem jest to, aby zdobyć serce swojej ukochanej z dzieciństwa. Cudowna, ciepła opowieść o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych, otrzymała aż sześć nagród Akademii Filmowej. W tym tę najważniejszą – za najlepszy film. 3. „American Beauty”, HBO Kiedy zachwycaliśmy się rolą Kevina Spacey’ego w „American...

Czytaj dalej
mat.prasowe

Najlepsze filmy z lat 80. i 90. na Netfliksie – zobacz złotą dziesiątkę filmów, które przeniosą cię w przeszłość
 

Netflix zabiera nas na wycieczkę w przeszłość do lat 90. Nie zabraknie dramatu, kina gangsterskiego i romantycznej opowieści.  
Sylwia Arlak
24.07.2020

Lata 90. były łaskawe dla kina. To wtedy powstały najlepsze komedie romantyczne („Mój chłopak się żeni”, „Masz wiadomość”) i rozwijało się kino gangsterskie („Chłopcy z ferajny”, „Ojciec chrzestny”, „Taksówkarz”). Startowały i rozkwitały kariery Julii Roberts, Edwarda Nortona, Brada Pitta, Richarda Gere’a — aktorów, których cenimy do dziś. Oto 10 filmów z lat 80. i 90., które znajdziecie na Netfliksie. „Dirty Dancing” W latach 90. niemal wszystkie nastolatki zazdrościły Jennifer Grey, która mogła schować się w ramionach Patricka Swayze. „Dirty Dancing” to klasyk, który być może pokrył się już patyną lat, ale na pewno nadal ogląda się go z przyjemnością. Do dzisiaj porusza nas ukazana w filmie pierwsza miłość i pasja do tańca. Wspaniała muzyka (utwór „I've Had The Time of My Life” otrzymał wówczas Oscara i Złoty Glob) i rzadko spotykana chemia pomiędzy bohaterami. Akcja zaczyna się, gdy 16-letnia Frances poznaje na wakacjach przystojnego instruktora tańca, Johnny’ego i jego partnerkę w tańcu, Penny.  Dzięki nim opuszcza złotą klatkę, w  której do tej pory żyła. Kiedy Penny zachodzi w nieplanowaną ciążę i decyduje się na aborcję, Frances będzie musiała ją zastąpić podczas występu – przechodzi przyśpieszony kurs tańca i… dorosłego życia. „Dirty dancing” powstał w 1988 r., ale w Polsce największe triumfy przeżywał w kolejnej dekadzie, kiedy rozkwitły wypożyczalnie kaset wideo – film był jednym z najczęściej wypożyczanych!   „Forrest Gump” „Życie jest jak pudełko czekoladek” – ktoś, kto wychował się w latach 90. zawsze i o każdej porze bezbłędnie rozpozna te słowa...

Czytaj dalej
Dirty dance
Baby (Jennifer Grey) i Johnny (Patrick Swayze). Fot. East News

Filmoterapia dla zakochanych, czyli 5 najlepszych scen filmowych na złamane serce

Rozbawią was, wzruszą, pocieszą, a nawet nadadzą sens rozstaniu – oto kultowe sceny z filmów i seriali, które poprawią wam nastrój w emocjonalnym kryzysie
Magdalena Żakowska
23.09.2020

Oglądałyście już serial dokumentalny „Filmy naszej młodości” na Netfliksie? Jeden z odcinków poświęcony jest „Dirty Dancing”. Jeśli jakimś cudem nie widziałyście, przypomnijmy: w 1983 roku nakręcono film, którego akcja rozgrywa się w 1963 roku, o dziewczynie, która podczas letnich wakacji znalazła miłość, odwagę i… rytm. To lato zmieniło życie wszystkich, ale przede wszystkim nas, dziewczyn, które tak, jak Baby czekały na swój pierwszy wakacyjny romans. A przy okazji, powtarzając w nieskończoność fragmenty „Dirty Dancing” z taśmy VHS, uczyły się tanecznych kroków od Johnny'ego i Baby.  Lekarstwo na miłość Ten odcinek „Filmów naszej młodości” przypomniał nam, że są takie filmy, a  raczej sceny filmowe w historii kina, które działają jak najlepsza terapia. Wystarczy kilka minut, aby wyjść z doła, uśmiechnąć się do siebie z przeszłości i do siebie dzisiaj. Dlatego zaczynamy serię „Terapia kinem”, w której przypomnimy wam te ukochane, najzabawniejsze, sentymentalne i podnoszące na duchu sceny. Jest ich tak wiele, że zdecydowałyśmy się podzielić je tematycznie. Na początek lekarstwo na złamane serce, kryzys w związku i samotność. Dobrze jest wiedzieć, że nie jesteśmy w tym same! 1. „Dirty Dancing” – „Nobody puts Baby in the corner”   Pamiętacie, jak Johnny wyciąga podczas przyjęcia na scenę Baby wbrew jej rodzicom? I wypowiada słynne zdanie „Nobody puts Baby in the corner” (Nikt nie będzie zapędzał Baby do kąta), a potem tańczą finałową piosenkę, „Time of my Life”? No właśnie… Dziś ta scena może wydawać się kiczowata i infantylna, ale w gruncie rzeczy jest przecież piękna – spróbujcie się nie uśmiechnąć....

Czytaj dalej