Historia jednej piosenki: „Psalm stojących w kolejce” Krystyny Prońko z '80 roku był manifestem nadziei i siły
East News

Historia jednej piosenki: „Psalm stojących w kolejce” Krystyny Prońko z '80 roku był manifestem nadziei i siły

„Psalm stojących w kolejce” stał się manifestem czasów PRL. Wszystko zaczęło się zaledwie od ośmiu linijek tekstu.  
Sylwia Arlak
18.02.2021

Polska, kwiecień 1980 rok. Władza jeszcze się trzyma, ale w ludziach już mocno „buzuje” krew. Za trzy miesiące wybuchnie fala strajków, obejmująca różne zakłady i regiony kraju. W sierpniu strajki rozszerzą się na cały kraj, powstanie niezależny od władz PRL związek zawodowy „Solidarność”, który przekształci się w ruch społeczny. Rok później w Polsce zryw wolności zostanie zduszony, 13 grudnia w nocy z soboty na niedzielę zostanie wprowadzony stan wojenny. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Zanim był psalm, powstała kolęda 

Zanim jednak doszło do stanu wojennego, doszło do spotkania dwóch artystów. W kwietniu 1980 roku kompozytor Wojciech Trzciński i reżyser Krzysztof Bukowski postanowili stworzyć coś wielkiego, coś, co miało wstrząsnąć i władzą, i społeczeństwem. Oratorium o Polsce i Polakach pt. „Kolęda nocka”. 

Do współpracy zaprosili poetę Ernesta Brylla, autora piosenek Haliny Kunickiej, Daniela Olbrychskiego, Czesława Niemena. Poeta był już od długiego czasu postrzegany jako autor utworów zaangażowanych. Chcieli, żeby w spektaklu znalazły się jego znane już piosenki i wiersze, ale też, żeby specjalnie na tę okazję pokazał lub stworzył coś nowego. 

„Znaliśmy się z Bryllem, udaliśmy się więc do niego i mówimy, że trzeba napisać musical o Polsce, o Polakach. I czy się zgodzi, że my z fragmentów jego dramatów, wierszy ułożymy rodzaj puzzli. No i że jeśli coś ma w »szufladzie« to niech pokaże. Nie był chętny, ale tu dzięki interwencji jego żony, trafiło w nasze ręce osiem linijek tekstu” – opowiadał Wojciech Trzciński w tygodniku „Angora”.

Osiem linijek, które oddał poeta, zaczynały się od wersu: „Za czym kolejka ta stoi…”. Idealnie obrazowały ówczesną rzeczywistość: kolejek w sklepach, beznadziei, zmęczenia ludzi. Ale osiem linijek to było jednak trochę za mało, w dodatku na początku wydawało się, że będą świetnym refrenem, tymczasem po napisaniu do nich muzyki, okazało się jednak, że refren musi być inny. Trzeba go dopisać. 

Ernest Bryll niechętnie pisał słowa do gotowej muzyki, ale po gorących namowach Wojciecha Trzcińskiego, zgodził się zrobić wyjątek.

„Poprosiłem o dokończenie tekstu. Spisał się genialnie. To jego: »Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj«  było mocne, nośne i potrzebne Polakom, szczególnie w tamtym czasie” – dodał kompozytor w tym samym wywiadzie. 

Czytaj też: Historia jednej piosenki: „Niech żyje bal” – Maryla Rodowicz nie chciała pierwszej wersji tekstu Agnieszki Osieckiej

„Za czym kolejka ta stoi? Po szarość…”

Musical trafił na deski Teatru Muzycznego w Gdyni. Andrzej Cybulski, który właśnie awansował tam na dyrektora, chciał pokazać widzom coś innego niż operetki czy amerykańskie musicale.

„Być może ta muzy­czna »Kolęda« okaże się pierwszą sztuką, która odnosi się wprost do wielkiej przemiany świadomości i postaw zapoczątkowanych w sierpniu, w Gdańsku” – zastanawiał się reżyser, tłumacz i publicysta Woj­sław Brydak w przedpremierowej zapowiedzi.

Do wykonania kulminacyjnego momentu przedstawienia, „Psalmu stojących w kolejce” zaproszono Krystynę Prońko. W 81. roku miała dopiero 34 lata, ale jej głos zachwycał już od ponad dekady, od kiedy występowała w chórkach Czesława Niemena. W 1975 roku wygrała Opole  piosenką „Niech moje serce kołysze Ciebie do snu”, przez kolejne lata była obwoływana najpopularniejszą wokalistką w kraju. W 1980 roku zdobyła tytuł Piosenkarki Roku. 

Premiera „Kolędy nocki” odbyła się 18 grudnia 1980 roku. Krystyna Prońko wyszła na scenę gdyńskiego teatru, razem z nią stało kilkadziesiąt osób: chór, statyści. Orkiestra zaczęła grać. Popłynęły słowa:

Za czym kolejka ta stoi?
Po szarość, po szarość, po szarość
Na co w kolejce tej czekasz?
Na starość, na starość, na starość

Co kupisz, gdy dojdziesz?
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie
Co przyniesiesz do domu?
Kamienne zwątpienie, zwątpienie

Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc.
Przez noc
Przez noc.

(…)

Kiedy skończyła śpiewać, na sali zapanowała cisza. Dopiero po kilku sekundach rozległy się brawa – huczne aż pod sufit, zdały się nie mieć końca. Tak samo było podczas wszystkich kolejnych przedstawień.

Niespełna rok później karnawał Solidarności dobiegł końca, a przedstawienie zdjęto z afisza. Zniszczono dekoracje teatralne, „Kolęda nocka” miała zostać zapomniana, wymazana z historii.

Tak się nie stało. Na początku lat 90., kiedy Wojciech Trzciński został dyrektorem artystycznym Teatru Muzycznego, zgłosił się do jego gabinetu, teatralny bibliotekarz. Miał ze sobą oprawiony w zielone płótno tom. Oryginał partytury „Kolędy nocki”, który schował na lepsze czasy. 

Czytaj też: Historia jednej piosenki: „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena był manifestem dla publiczności, kiczem dla krytyków

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
kto zmarł w 2020
East News

Ewa Demarczyk, Jerzy Pilch, Wojciech Pszoniak – kogo pożegnaliśmy w 2020 roku? 

W 2020 roku pożegnaliśmy wielu wspaniałych ludzi kultury. Kto zmarł w 2020 roku?
Sylwia Niemczyk
01.11.2020

Wielcy twórcy polskiej kultury odchodzili po cichu, bez wielkich pożegnań i przedśmiertnych manifestów. Zresztą – nie były one potrzebne, bo ich manifestami były dzieła, które tworzyli przez całe życie. Wspaniałe piosenki Ewy Demarczyk. Wybitne dzieła Marii Janion. Książki Jerzego Pilcha, które będziemy czytać przez kolejne lata. Role Wojciecha Pszoniaka – niezapomnianego Korczaka w filmie Andrzeja Wajdy albo Morysa Welta w „Ziemi obiecanej”. W 2020 roku pożegnaliśmy wielkich artystów i ludzi nauki.  Po długiej chorobie zmarł pod koniec lutego Paweł Królikowski, aktor filmowy, telewizyjny, teatralny i dubbingowy, prezes Związku Artystów Scen Polskich, którego Polacy kochali m.in. za rolę Kusego w serialu „Ranczo” i udział w programach telewizyjnych „Kocham cię, Polsko” oraz „Twoja twarz brzmi znajomo”.  Zmarł w wieku 58 lat.  Pośmiertnie został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla kultury polskiej. Niespełna trzy tygodnie później dowiedzieliśmy się o śmierci Emila Karewicza, aktora, który grał m.in. w „Kanale” Andrzeja Wajdy oraz „Cieniu” Jerzego Kawalerowicza. Sławę przyniosła mu rola Hermanna Brunnera w „Stawce większej niż życie”. Aktor zmarł 18 marca w wieku 97 lat. Bezpośrednią przyczyną śmierci był udar.  Pod koniec miesiąca, 29 marca odszedł Krzysztof Penderecki. Sławny kompozytor i dyrygent zmarł wśród najbliższych w swoim krakowskim domu. Miał 86 lat. Światową sławę zapewniły mu utwory z lat 60.,  „Tren Ofiarom Hiroszimy”, czy „Pasja według św. Łukasza”. Za swoje wybitne osiągnięcia dostawał...

Czytaj dalej
Czesław Niemen

Małgorzata Niemen opowiada o miłości do Mistrza, Czesława Niemena

„Było mi trochę wstyd, czy może miałam wyrzuty sumienia, że to mnie wybrał.”
Magdalena Żakowska
04.01.2019

Małgorzata Niemen była pierwszą polską modelką, której zdjęcie pojawiło się we włoskiej edycji magazynu „Vogue”. Do dziś jest ikoną mody. Posągowo piękna, Czesław Niemen mówił o niej, że jest jego muzą. Poznali się w 1973 r. w Warszawskiej Wytwórni Filmowej. Szybko zostali razem na kolejne 30 lat, aż do śmierci Niemena, w wieku 64 lat.  Magdalena Żakowska: Jaki był? Małgorzata Niemen: Czesław uwielbiał remontować, odnawiać starocie. Co chwila coś zwoził z Koła. Miał nadzieję, że starczy mu życia na komponowanie, pisanie, malowanie, a jednocześnie urządzenie naszego domu – wszystko chciał zrobić sam. Heblował, szlifował, przybijał, cyklinował. Ale nie zdążył zrobić wszystkiego, co sobie zaplanował… Uwielbiał wszystkie manualne zajęcia. Uważał, że praca – taka najprostsza, fizyczna – nas buduje. Był dumny z tego, że potrafi sam wszystko zrobić? To było dla niego oczywiste. Wychował się na polskiej, kresowej wsi, w Starych Wasiliszkach. Wszyscy zajmowali się tam ciesiołką. Ale powiedział też kiedyś, że gdyby nie został muzykiem, to byłby stolarzem. To jego zdanie dodało mi zresztą odwagi, kiedy przygotowywałam wystawę swoich zdjęć. Bardzo nie chciałam przekroczyć pewnej granicy – intymności, taktu – a jednocześnie chciałam pokazać artystę-cywila podczas prac fizycznych, które miały dla niego takie znaczenie. Mam wrażenie, że w ogóle z trudem przychodzi pani rozmawianie o waszej prywatności, o nim. Bo kiedy o tym mówię, to mam wrażenie, że wyzbywam się czegoś ważnego dla mnie. Kiedyś pani Barbara Hoff uświadomiła mi, na czym polega ten mechanizm. Powiedziała: „Jakaś gazeta zwróciła się do mnie, żebym opowiedziała o swoim strychu. O tym, jak mieszkam. Że przyjdą, sfotografują moje mieszkanie. Oczywiście...

Czytaj dalej
Anna Jantar / East News

Natalia Kukulska o mamie, Annie Jantar: „Nikt mi nie powiedział, że mama zginęła…”

„Nikt mi nigdy nie powiedział, że mama zginęła, odeszła na zawsze. Gdy na lotnisku, trzymając bukiet frezji, nie doczekałam się przylotu mamy i spotkania z nią… to tak jakby czekanie na jej powrót przeciągnęło się do teraz”, pisze Natalia Kukulska w 70. urodziny swojej mamy Anny Jantar.
Anna Zaleska
09.06.2020

Gdyby nie wielka tragedia, która wydarzyła się 14 marca 1980 roku, Anna Jantar kończyłaby dziś 70 lat. Cieszyłaby się sukcesami córki, trójką wnucząt i miałaby pewnie poczucie spełnienia patrząc wstecz na życie wypełnione niezapomnianymi przebojami, koncertami granymi na całym świecie i wyrazami uwielbienia fanów. Książka Marcina Wilka „Tyle słońca. Anna Jantar. Biografia” (Wydawnictwo Znak) to biografia wyjątkowej kobiety. „Ania całą sobą niosła aurę słońca”, wspominała ją Halina Frąckowiak. Zarazem była utalentowaną piosenkarką, pracowitą, skoncentrowaną na tym, by spełniać swoje marzenia. Jej życie zakończyło się w szczytowym momencie kariery, na pogrzeb przyszło 40 tysięcy ludzi, nad grobem przemawiał Daniel Olbrychski, kilka kobiet zemdlało. Przebój „Nic nie może przecież wiecznie trwać” nabrał nowego sensu. Drugie wydanie biografii legendarnej piosenkarki ukazało się właśnie teraz, w rocznicę jej 70. urodzin, wzbogacone o wzruszający wstęp napisany przez córkę artystki,  Natalię Kukulską. Jego fragmenty publikujemy poniżej, razem z fragmentami opowieści o Annie Jantar (wtedy jeszcze Hani Szmeterling) z czasu, gdy miała tyle lat, co teraz jej wnuczka, Ania. Marcin Wilk w swojej biografii nie ogranicza się tylko do czasu, kiedy Anna Jantar, była już sławną piosenkarką, w swojej opowieści cofa się do jej okresu nastoletniego, kiedy 14–15-letnia Hanka wbrew zakazom mamy zaczyna się malować, eksperymentuje z modą, spotyka się z przyjaciółkami, flirtuje z chłopakami i rozrabia na lekcjach. Jej życie  odmieniło spotkanie z zespołem Szafiry: czterema chłopakami, którzy początkowo chcieli być jak Beatlesi, ale potem uznali, że przydałaby im się wokalistka. Potem wydarzają się jeszcze dwa przełomowe momenty. Jeden: Ania...

Czytaj dalej
East News

Ten film będzie hitem! Disney stworzy musical z muzyką Lionela Richie

Moda na filmy muzyczne i musicale trwa. Tym razem w „All Night Long” usłyszymy utwory gwiazdy soul, Lionela Richiego.
Sylwia Arlak
16.06.2020

Dopiero co na ekranach kin gościł „Rocketman” o życiu Eltona Johna, niewiele wcześniej oglądaliśmy „Bohemian Rhapsody” o Freddiem Mercurym i grupie Queen. Teraz przyszedł czas na film, w którym usłyszymy kawałki króla soul, Lionela Richiego. Disney tworzy z Lionelem Richiem Jak informuje portal „Variety”, film zatytułowany „All Night Long” (jak jeden z przebojów gwiazdy, który znalazł się na jego drugim krążku „Can’t Slow Down”) nie będzie jednak typową biografią artysty. Wytwórnia Disney chce stworzyć coś na miarę słynnego musicalu „Mamma Mia”, w którym fabuła opierała się na piosenkach grupy ABBA. Co ciekawe, pomysł realizacji wyszedł od samego Richiego. Piosenkarz, wraz ze swoim managerem, Brucem Eskowitzem zajmie się produkcją filmu. Scenariusz ma stworzyć Pete Chiarelii, znany z hitu „Bajecznie bogaci Azjaci”. Na razie nie wiadomo, kto znajdzie się w obsadzie „All Night Long” ani na czym skupi się fabuła filmu, jednak to, że film już powstaje, potwierdził sam artysta. „Wielkie rzeczy w przygotowaniu” — napisał na Twitterze Lionel Richie. Miliony zysków, uwielbienie fanów Czy „All Night Long” powtórzy sukces filmu „Mamma Mia” z 2008 roku? Poprzeczka jest zawieszona wysoko. Musical to jeden z najbardziej kasowych filmów wszechczasów. W Wielkiej Brytanii pokonał m.in. takie hity, jak „Harry Potter”, „Władca pierścieni” i „Titanic”. Pierwsza część musicalu na całym świecie zarobiła ponad 600 milionów dolarów. Cudownie patrzy się na greckie wyspy, a piosenki ABBY, dzięki produkcji, dostały nowe życie. Ale na sukces filmu składają się też niezapomniane role Meryl Streep, Amanda Seyfriend,...

Czytaj dalej