Historia jednej piosenki: „Mury” prześladowały Jacka Kaczmarskiego. Polacy nie zrozumieli przesłania
SEBASTIAN WOLNY/East News

Historia jednej piosenki: „Mury” prześladowały Jacka Kaczmarskiego. Polacy nie zrozumieli przesłania

„Wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat” – te słowa inspirowały działaczy rodzącej się Solidarności. Piosenka „Mury” Jacka Kaczmarskiego nie jest jednak protest songiem – wręcz przeciwnie.
Kamila Geodecka
10.03.2021

Piosenka-symbol, piosenka-hymn. „Mury” Jacka Kaczmarskiego były wyśpiewywane w sierpniu 1980 roku podczas strajku w Stoczni Gdańskiej. Refren tej piosenki pojawiał się w Radiu „Solidarność” jako przerywnik. Wśród internowanych tekst „Murów” dawał nadzieję. Polacy domagali się swojego barda, który śpiewałby im buntownicze piosenki, i znaleźli go. Był nim Jacek Kaczmarski, który, jak na ironię, w „Murach” śpiewał o tym, że protesty nie zmienią niczego, nie obalą reżimu, władzy i samych murów.

Czytaj także: Historia jednej piosenki: „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena był manifestem dla publiczności, kiczem dla krytyków

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„A mury runą”

Jacek Kaczmarski napisał „Mury” w 1978 roku. Był wtedy studentem polonistyki, który kreował się na buntowniczego barda śpiewającego ambitne i inteligentne piosenki. W przypadku „Murów” zarówno słowa, jak i melodia zostały zaczerpnięte z piosenki katalońskiego pieśniarza Lluísa Llacha. Jacek Kaczmarski dokonał jednak bardzo swobodnego przekładu. Chciał stworzyć utwór, który pasowałby do polskich realiów. Słowa katalońskiego muzyka mówiły o palach, a refren nawoływał do odwiązywania przywiązanych do nich niewolników. Jacek Kaczmarski zdecydował się na metaforę murów:

„Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat”.

Wszyscy bardzo szybko podchwycili te słowa. Widzieli w nich nadzieję, szukali w nich otuchy, wsparcia, nadziei i sensu do strajkowania. Znaleźli piosenkę, którą można śpiewać na barykadach. Tak bardzo skupili się jednak na refrenie, że zupełnie nie wsłuchiwali się w resztę utworu. „Mury” nie mówią bowiem o tym, że zrywanie kajdan i wyrywanie krat przyniesie wolność – wręcz przeciwnie. „Pisałem o tych, co śpiewają, że mury runą. Natomiast ja pisałem też o tym, że na miejsce tych murów wyrastają nowe” – mówił Jacek Kaczmarski w audycji Polskiego Radia.

Pieśniarz wielokrotnie powtarzał także, że jest sceptycznie nastawiony do wszelkich ruchów masowych. Śpiewał o tym także w swoich innych utworach. To nie było jednak ważne. Piosenka wymknęła się twórcom i przeszła na usta ludu, który interpretował ją tak, jak chciał. „Ludzie tak naprawdę nie chcieli zrozumieć przesłania tego utworu, wyciągnęli z tego to, co im było w danym momencie potrzebne” – mówił w audycji Polskiego Radia Przemysław Gintrowski, pieśniarz przez lata tworzący z Jackiem Kaczmarskim.

Czytaj także: Historia jednej piosenki: „Psalm stojących w kolejce” Krystyny Prońko z '80 roku był manifestem nadziei i siły

„Mury” bez ostatniej zwrotki

„Mury” stały się jedną z najbardziej rozpoznawalnych piosenek Jacka Kaczmarskiego. Śpiewak musiał ją wykonywać na każdym koncercie, ale ludzie wciąż domagali się tej wersji utworu, która ma pokrzepiać serca. Ostania zwrotka była więc bardzo często zagłuszana lub zaklaskiwana przez publiczność:

„Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...

Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg...”.

Jacek Kaczmarski sprzeciwiał się takiej reakcji publiczności, nie mógł jednak nic zrobić. „Ta piosenka mnie prześladuje, odkąd powstała, i nieporozumienia wokół niej są zasadnicze” – mówił w Polskim Radiu. Kilka lat później napisał utwór, który jednoznacznie odnosi się do „Murów” stworzonych w 1978 roku. Piosenka „Mury ’87 (Podwórko)” nie zyskała już jednak takiej popularności. Nie ma w niej ani nadziei, ani słów, które można wyśpiewać podczas protestu. Oto jej fragment:

„Jak tu wyrywać murom zęby krat
Gdy rdzą zacieka cegła i zaprawa
Jakże gnijącym gruzem grzebać stary świat
Kiedy nowego nie ma czym i na czym stawiać

O czym dziś na podwórku śpiewać
Liszajom obsuniętych ścian
Gdzie nawet skrawek nieba ziewa
Na widok tych śmiertelnych ran”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Marek Niedźwiedzki
Darek Kawka

Marek Niedźwiecki: „Pierwsze notowanie Listy zrobiliśmy w kwietniu 1982…”

16 maja 2020 r. Marek Niedźwiecki ogłosił, że odchodzi z Trójki. Za dwa tygodnie, 29 maja 2020 miało odbyć się prowadzone przez niego 2000. notowanie listy. Ostatnie piątkowe głosowanie zostało decyzją zarządu Programu 3. Polskiego Radia unieważnione. W unieważnionym głosowaniu na 1. miejscu ukazała się piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”.
Magdalena Felis
17.05.2020

Czy jest ktoś, kto nie zna Listy Przebojów Trójki, nawet jeśli się na niej nie wychował? Nadawana w każdy piątek, prowadzona przez Marka Niedźwieckiego już od 38 lat w wielu domach była tradycją. 16 maja 2020 r. Marek Niedźwiecki ogłosił, że odchodzi z Trójki. Za dwa tygodnie, 29 maja 2020 miało odbyć się prowadzone przez niego 2000. notowanie listy. Ostatnie piątkowe głosowanie zostało decyzją zarządu Programu 3. Polskiego Radia unieważnione. W unieważnionym głosowaniu na 1. miejscu ukazała się piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”.  W aktualnym wydaniu „Urody Życia” twórca i prowadzący LP3 Marek Niedźwiecki opowiadał, jak ukochane piosenki wpływały na jego i nasze życie.  Nigdy pan nie żałował, że nie podjął pracy jako technolog budowlany? Rzeczywiście, taki kierunek skończyłem na Wydziale Budownictwa Politechniki Łódzkiej, ale wybrałem tę uczelnię tylko dlatego, żeby dostać się do Studenckiego Radia Żak. I się dostałem – a stamtąd do łódzkiej rozgłośni Polskiego Radia. Ale gdybym nie trafił do radia, to pracowałbym w bibliotece w Szadku, moim rodzinnym miasteczku. Nic innego mi nie przychodzi do głowy. A to prawda, że rozmowa wstępna na stanowisko prowadzącego Listę Przebojów Trójki trwała niecałą minutę? Mogło to tyle trwać. Pamiętam, że pojechałem do siedziby Polskiego Radia na ulicy Malczewskiego, gdzie miałem spotkać się z Andrzejem Turskim, nowym redaktorem naczelnym Programu III Polskiego Radia. To był 1982 rok.  Wyznaczył mi spotkanie, ale ostatecznie nie miał dla mnie czasu, więc szliśmy tylko korytarzem. Ciągle pamiętam, że był ubrany w kurtkę w kolorze wojskowej zieleni, ale nie wojskową. Biegłem obok niego, kiedy powiedział, że będę prowadził listę przebojów. Zapytałem...

Czytaj dalej
Zbigniew Wodecki
Albert Zawada

Nikt tak nie kochał życia, jak Zbigniew Wodecki. „To był człowiek nieskazitelny…”

Zbigniew Wodecki – wielki artysta, pełen uroku mężczyzna, wspaniały przyjaciel. „Był to człowiek nieskazitelny. Był przyjacielem wszystkich”, mówił o nim Krzysztof Materna. 22 maja mija trzecia rocznica śmierci artysty.
Anna Zaleska
22.05.2020

Maj był zawsze jego ulubionym miesiącem. Cieszył się słońcem, spacerami, spotkaniami, jazdą z otwartym oknem w aucie. W maju najłatwiej kochać życie – a Zbigniew Wodecki na pewno je kochał i umiał je doceniać. W jednej ze swoich piosenek śpiewał: „Co było, przeszło, nie wróci/Wczorajszy smutek niech już nie smuci/Więc zostaw, zostaw wszystko…”. W wielu wywiadach powtarzał, że liczy się tylko to, co jest teraz, że warto chwytać dzień, nie oglądać się za siebie, nie żałować tego, co przeszło.  Do siebie miał dużo dystansu i traktował siebie z humorem. Na koncertach opowiadał nieraz dowcip o samym sobie: „Zbigniew Wodecki czołga się przez pustynię i jęczy: wody… W końcu spotyka karawanę i dostaje wodę – Wodecki nalewa odrobinę w dłonie i… poprawia włosy”. Żartował też, że kiedy umrze, to jego imponująca grzywa nie zmieści się w trumnie…  Jego piosenki, jego głos i jego lwią grzywę znał w Polsce każdy. Na ulicy zagadywali do niego i starsi ludzie, i małe dzieci. Prosili o autografy, a on żartował, że dzień bez autografu to dzień stracony. Każdy jednak miał w głowie trochę innego Zbigniewa Wodeckiego. Dla jednych był wykonawcą przebojów, które stały się klasyką polskiej piosenki: „Z tobą chcę oglądać świat”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem”… Innym kojarzył się z hitami „Chałupy” i „Pszczółka Maja”. Przez lata cieszył się popularnością jako najsympatyczniejszy juror w „Tańcu z gwiazdami”. Wydawało się, że jest już skazany tylko na rolę szanowanego seniora, kiedy w 2013 roku wydarzyła się rzecz niezwykła. Do 63-letniego artysty przyszli muzycy z Mitch & Mitch z propozycją wspólnego nagrania jego debiutanckiego albumu „1976”. Dzięki...

Czytaj dalej
Fot. Zuza Krajewska

„Ludzi dobrej woli jest wystarczająco wielu” – Marcin Kydryński o Radiu Nowy Świat i nowej sjeście

„To wciąż ja, to wciąż muzyka, którą wielbię, wciąż niedziela o piętnastej" – mówi o swojej „Porze Sjesty" Marcin Kydryński. „To radość mieć wokół siebie ludzi z pasją, o podobnej wrażliwości i kulturze”.
Anna Zaleska
16.07.2020

Rozmawiamy tuż po debiucie nowej sjesty w Radiu Nowy Świat – zwanej teraz „Porą Sjesty”, ale nadawanej o tej samej porze, w niedzielę między piętnastą a siedemnastą. O wciąż trwającej żałobie po odejściu z Trójki. O emocjach towarzyszących startowi Radia Nowy Świat. O życiu eremity na mazowieckiej wsi, w czym Marcin Kydryński się rozsmakował. I o nowej książce „Dal”, pełnej niezwykłych obrazów z Afryki i miłości. Bo każda fotografia – jak przekonuje autor – jest miłością. Anna Zaleska: Czy sjesta w Nowym Świecie i „Siesta” z Myśliwieckiej to ta sama sjesta? Możliwe było przeniesienie tamtego klimatu, emocji, słuchaczy, historii pod inny adres, czy powstała jednak trochę inna jakość? Marcin Kydryński: Za wcześnie, by to oceniać. Rozmawiamy po pierwszym programie, siłą rzeczy emocjonującym i dla mnie, i dla dawnych słuchaczy, najwyraźniej stęsknionych, co miłe, bo przysłali kilkaset maili. Starałem się na wszystkie odpowiedzieć. To wciąż jestem ja, to wciąż muzyka, którą wielbię, wciąż niedziela o piętnastej. Wciąż gram na gitarze tę samą siestową melodię. Ale mam jednocześnie świadomość, że zmieniła się aura. Nie słychać w każdym serwisie prezesa, wątki bogoojczyźniane zdają się nie dominować wokół mojej bądź co bądź niedzielnej audycji, brak też – nie wiem, na jak długo – reklam środków na żylaki odbytu, co pomaga mi w stworzeniu właściwego nastroju. Czytając pana książkę „Dal” – do której jeszcze wrócę – zatrzymałam się nad cytatem z Emila Ciorana: „Wszystko jest jedyne i przepada na zawsze”. Można to też odnieść do sytuacji z Trójką? „Zawsze” – to mocne słowo. Z metafizycznej strony z pewnością tak. Tu zjawisko, jakim jest Trójka, w niczym nie...

Czytaj dalej
Ariana Grande, Lady Gaga, Harry Styles, Doja Cat, Beyonce
Mat. prasowe

Ariana Grande, Beyonce, Lady Gaga czy Dua Lipa? Typujemy przebój lata 2020!

To będzie dziwne lato. O słonecznej plaży, cieniu palmy i drinkach z parasolką większość z nas może w tym roku tylko pomarzyć. Ale letnie przeboje pomogą nam przenieść się tam mentalnie!
Magdalena Żakowska
17.06.2020

Każde lato ma swoją piosenkę. W 2010 roku był to przebój „California Gurls” Katy Perry, w 2014 „Get Lucky” Daft Punk, a rok temu „Old Town Road” Lil Nas X. Te piosenki już zawsze będą przywoływały w nas wspomnienia z wakacji. W tym roku z powodu pandemii przemysł muzyczny przeżył chyba największy wstrząs w swojej historii. Odroczono premiery płyt, odwołano festiwale muzyczne i trasy koncertowe. Co nie znaczy wcale, że przestaliśmy słuchać muzyki i nie czekamy na ten jeden, największy przebój lata. Nawet jeśli to lato będzie inne niż byśmy sobie tego życzyli. Oto dziesięć piosenek, które mają szansę na ten tytuł. A większość z nich należy do kobiet!   1. „Savage Remix” Megan Thee Stallion i Beyonce Obie pochodzą z Houston, więc ich współpraca była tylko kwestią czasu, chociaż Megan Thee Stallion była tak zaskoczona propozycją Beyonce, że polały się łzy. Ale najpierw jej „Savage” podbił TikToka i stał się viralowym fenomenem. Później remix piosenki wykonany wspólnie z Beyonce wzbił się na szczyt listy Hot 100 magazynu Billboard i posypały się nagrody: BET Hip Hop Award, MTV Video Music Award i Billboard Women in Music Award.  2. „Break My Heart” Dua Lipa Płyta „Future Nostalgia”, z której pochodzi ten przebój, w całości nawiązuje do muzyki i stylistyki lat 80. W „Break My Heart” Dua Lipa wykorzystuje sample z kultowego przeboju tamtych czasów – „Need You Tonight” INXS. Funk, dyskoteka i mało wymagające, ale wpadające w ucho bity – wszystko to składa się na idealny letni przebój.  3. „Rain on Me” Lady Gaga i Ariana Grande Moc tej piosenki to połączenie energii dwóch najpopularniejszych obecnie gwiazd muzyki pop – Lady...

Czytaj dalej