Helena Bonham Carter: „Mój dziadek uratował tysiące Żydów”. Zobacz nowy serial BBC
Mat.prasowe

Helena Bonham Carter: „Mój dziadek uratował tysiące Żydów”. Zobacz nowy serial BBC

Helena Bonham Carter zbadała historię swojej rodziny w nowym serialu BBC „Wojennymi śladami dziadków”. „Jestem dumna, że mogę się tym podzielić”.
Sylwia Arlak
13.08.2020

Znaną brytyjską aktorkę, Helenę Bonham Carter mogliśmy niedawno oglądać w roli księżniczki Małgorzaty w serialu „The Crown”. Teraz, 53-latka wraz z trójką innych brytyjskich aktorów (Sir Mark Rylance, Kristin Scott Thomas i Carey Mulligan) odkrywa wojenne historie swoich dziadków w nowym, świetnym serialu BBC „Wojennymi śladami dziadków”. Bonham Carter przyznaje, że jej dziadkowie nie byli typowi bohaterami wojennymi: „Nie walczyli w żadnych bitwach ani nie zdobyli medali, ale chcę dowiedzieć się, co zrobili dla siebie”.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Pradziadek premier, babka feministka

To było dla niej inspirujące doświadczenie. Aktorka przyznała, że nawet po zakończeniu zdjęć, nie przestała zgłębiać rodzinnych historii, a tych nie brakuje. Jej dziadek ze strony matki, Eduardo Propper de Callejon był hiszpańskim dyplomatą. Przeciwstawił się rozkazom swojego rządu i pomógł Żydom uciec z kraju podczas nazistowskiej inwazji na Francję.

Z antysemityzmem walczyła też jej babka ze strony ojca, Lady Violet Bonham Carter (córka brytyjskiego premiera Herberta Asquitha). Pomagała żydowskim rodzinom uciec przed groźbą Holocaustu. Matka czwórki dzieci, działaczka na rzecz kobiet i liberalny polityk była też wolontariuszką w trakcie nalotów bombowych. Violet obawiała się, że straciła swojego ukochanego syna Marka po tym, jak został schwytany w północnej Afryce. Udało mu się jednak uciec, przeszedłszy 400 mil, wrócił do domu. Ona trafiła na czarną listę gestapo, została aresztowana i rozstrzelana w czasie nazistowskiej inwazji na Wielką Brytanię.

„To wspaniała rodzina. Jestem dumna, że mogę się tym podzielić. To jedna z najważniejszych rzeczy, jakie zrobiłam. Czuję, że jest jeszcze wiele do odkrycia [...] Urodziłam się za późno, a oni umarli za wcześnie. Nie miałam szansy dobrze ich poznać i porozmawiać z nimi. Każdy młody człowiek powinien przeprowadzić wywiad ze swoimi dziadkami” — mówi Helena Bonham Carter.

Aktorka przeprowadza w programie obszerny wywiad ze swoją babcią ze strony matki, zwaną Bubbles. „Wszystkie kobiety w naszej rodzinie tak naprawdę nigdy nie przestają mówić. Ale moje opowieści Bubbles powinny stać się częścią naszego programu nauczania [...] Uderzyło mnie to, że wokół traumy panuje cisza. Nadszedł czas, aby ludzie przemówili, a my, żebyśmy zaczęli ich słuchać” — podkreśla aktorka.

Jeden dobry uczynek rodzi kolejne

W przejmującej scenie Bonham Carter spotkała się z nieznaną wcześniej kobietą, Martą Balińską w Bordeaux. Jej żydowska rodzina otrzymała wizy od dziadka aktorki. Dzięki nim mogli uciec przed nazistami i popłynąć do Ameryki.
„Mój pradziadek był Żydem, ale osobiście znalazł się na czarnej liście, ponieważ był aktywistą. Kilka kroków stąd twój dziadek podpisał paszporty zezwalające członkom mojej rodziny na przepłynięcie do Hiszpanii i Portugalii, aby dostać się statkiem do Stanów Zjednoczonych w czerwcu 1940 r.” — mówi Balińska i pokazuje aktorce paszport swojego ojca z podpisem Eduardo.

„To ekscytujące, że mogę to zobaczyć. Ten wpis przywraca go z powrotem do życia. Sprawia, że staje się rzeczywisty [...] Jesteś pierwszą osobą, którą spotkałam, która zawdzięcza życie mojemu dziadkowi” — mówiła wzruszona Bonham Carter. Marta zdradziła, że podczas pobytu w Ameryce jej pradziadek Ludwik Witold Rajchman założył organizację UNICEF: „Jeden dobry uczynek rodzi kolejne. To fascynujące”.

Eduardo zmarł, gdy aktorka miała zaledwie trzy lata. Nie ma z dziadkiem zbyt wielu wspomnień.  „Eduardo, mój ojciec, był bardzo skryty, miał bardzo niewielu przyjaciół, nigdy nie mówił o tym, co robił w swoim życiu. Był bardzo skromny, a to, co zrobił, było niezwykłe” — mówi matka aktorki, Elaina. Bonham Carter wybrała się też do Paryża, aby ustalić, gdzie w latach trzydziestych mieszkali jej dziadkowie Eduardo, babcia Bubbles i jej matka. David Price-Jones, który dorastał w rodzinie jako przybrany syn, mówi jej: „Było wielu Niemców i wielu Francuzów, którzy chcieli zamordować Eduardo i jego rodzinę. Był Żydem, to wystarczyło”.

Naziści zajęli Paryż, w którym mieszkali dziadkowie aktorki. Eduardo sprytnie wykorzystał swój status dyplomatyczny i uniemożliwił nazistom splądrowanie domu rodzinnego. W starym rodzinnym filmie Bubbles powiedziała: „Na domu zawisła wielka hiszpańska flaga. Naziści nie przeszukiwali naszego domu. Nigdy nie weszli na górę”. Ale to nie mogło zapewnić im bezpieczeństwa na zawsze. Wkrótce musieli uciekać z miasta. „Obudzili mnie i kazali się ubierać. Wszyscy uciekali z Paryża. Drogi były zablokowane, wszystko stanęło na głowie” — wyjaśnia David.

Pomoc dla każdego, kto będzie jej potrzebował

Aktorka spotkała się też ze swoim wujem Filipem w Bordeaux. Dowiedziała się, że jej dziadek wydał tysiące wiz żydowskich rodzicom, które desperacko próbowały przedostać się przez neutralną Hiszpanię do Portugalii. „Z moralnego punktu widzenia Eduardo zdecydował, że słuszne będzie przeciwstawienie się swojemu rządowi i wydanie tych wiz każdemu, kto o niej poprosi” — stwierdza. Podpisywał wizy w dzień i w nocy, bez chwili odpoczynku.

Eduardo został ukarany za swoje czyny i wysłany do Maroka ze zrujnowaną reputacją. Jednak ta degradacja miała swoje dobre strony. W Maroko jego żydowskiej rodzinie nie groziło już niebezpieczeństwo.

Niezwykłą serię czterech filmów dokumentalnych  „Wojennymi śladami dziadków”  będzie można obejrzeć od września na BBC. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

„The Crown” bije rekordy popularności. Oto czego możecie nie wiedzieć o serialu Netfliksa

Za nami cztery sezony serialu Netfliksa „The Crown”. Sprawdźcie, jakie tajemnice kryje brytyjska superprodukcja.
Sylwia Arlak
24.11.2020

Opowiadający o brytyjskiej rodzinie królewskiej serial „The Crown” powrócił w listopadzie na platformę Netflix z czwartym (i jak do tej pory najbardziej emocjonującym) sezonem. Twórcy zaserwowali nam to, na co czekałyśmy najbardziej — historię księżnej Diany oraz premier Margaret Thatcher. Dzisiaj „zaglądamy” za kulisy „The Crown”. Oto czego mogłyście nie wiedzieć o superprodukcji: „The Crown” najdroższym serialem biograficznym w historii Tylko dwa pierwsze sezony „The Crown” kosztowały 130 milionów dolarów. Dopracowany w najmniejszym szczególe jest nie tylko najdroższym serialem Netfliksa, ale też najdroższym serialem biograficznym w historii! Widzowie serialu są starsi i zamożniejsi niż widzowie innych seriali Netfliksa Nielsen Media Research przeprowadziło w 2017 roku badanie dotyczące seriali Netfliksa. Wynika z niego, że 50 proc. widzów serialu ma ponad 50 lat (średnia wieku widzów platformy to 35), a 40 proc. widzów pochodzi z zamożnych rodzin (ich dochody przekraczają 100 tys. dolarów rocznie). Odgrywanie roli księżnej Diany było dla Emmy Corrin „przerażające” W wywiadzie dla magazynu „Glass” aktorka Emma Corrin opowiedziała o swoich wrażeniach z planu. „Wcielając się w księżną Dianę, musiałam wyłączyć wiele myśli w mojej głowie. Mówiły mi: »to jest ogromna rzecz. To przecież księżna, jak zamierzasz to zrobić? Co ludzie pomyślą?«. To było przerażające i nie sprzyjało dobrej pracy”. Czytaj też:   Emma Corrin to wykapana księżna Diana. Co wiemy o młodej aktorce z serialu „The Crown”? Twórca serialu chciał opowiedzieć o bulimii księżnej „Gdybyśmy tego nie zrobili, nie pokazalibyśmy złożoności charakteru byłej księżnej...

Czytaj dalej
Magda Gessler
mateusz stankiewicz

Magda Gessler wiele zawdzięcza dziadkowi: „Dziękuję mu, na pewno mnie słyszy”

Chociaż nieraz Magda Gessler opowiadała o tym, jak ważni dla niej byli i są: pierwszy mąż, obecny partner, syn – to jednak w ramach akcji #DZIĘKUJĘ zdecydowała się podziękować przede wszystkim innemu mężczyźnie: dziadziusiowi.
Sylwia Niemczyk
03.04.2020

Gotował zupy mleczne, ucierał kogiel-mogiel i przede wszystkim: uczył malutką Madzię radości życia! Magda Gessler wczesne lata dzieciństwa spędziła w domu dziadków, w podwarszawskim Komorowie i tamten okres wspomina jako jeden z najszczęśliwszych w swoim życiu.  – Byłam otoczona miłością, zanurzona wręcz w niej – wspomina. – Dziadek nauczył mnie, że z niczego zawsze można robić coś. Że nie trzeba mieć pieniędzy, by robić piękne rzeczy i by okazywać miłość. Rodzinny dom zaszczepił w Magdzie Gessler radość życia Do dzisiaj Magda Gessler pamięta poczucie bezpieczeństwa, jakie towarzyszyło jej w rodzinnym domu. Chociaż dorastała w trudnych latach 60. i jej rodzina żyła bardzo skromnie, to jednak nie brak pieniędzy, ale poczucie radości życia, jakie zaszczepili jej rodzice i dziadkowie, jest jej najwyraźniejszym wspomnieniem z dzieciństwa.  – Dziadek pisał dla mnie wiersze, robił dla mnie zabawki na choinkę z pudełek od zapałek, obklejał je kolorowym papierem, chował do środka jakieś drobiazgi, cukierki, dzięki czemu ta biedna PRL-owska choinka stawała się jedną wielką cudowną niespodzianką. Myślę, że mam wielkie szczęście, że zdążyłam mojemu dziadziowi i babci podziękować za to, jakie dzieciństwo mi stworzyli, że umiałam wyrazić im swoją wdzięczność i miłość. Magda Gessler była w dzieciństwie niejadkiem  Do zasług babci i dziadka Magdy Gessler należy także to, że… nauczyli ją, że jedzenie może być wyrazem troski, miłości i przyjemności!  – Byłam niejadkiem i dziadek potrafił ugotować dla mnie 10 różnych zup mlecznych, bo żadna mi nie smakowała. Godzinami stał przy kuchni tylko po to, żeby jego mała wnuczka – nieznośna zresztą! – zjadła coś zdrowego. I, mimo że odsuwałam talerz albo waliłam łyżką w zupę, to on...

Czytaj dalej
Maria Dębska o Kalinie Jędrusik
Zuzanna Szamocka

Maria Dębska o aktorstwie i… pracy z mamą:  „Gdy słyszę: »Tobie jest łatwiej«, to chce mi się śmiać”

Niedługo wcieli się w wampa. Zagra Kalinę. Tę Kalinę.
Sylwia Niemczyk
10.08.2019

Maria Dębska już na nikogo „nie wyrasta” – ona już JEST jedną z największych aktorek młodego pokolenia. Po przejmującej roli Magdy w „Zabawa zabawa” wkrótce zobaczymy ją w kolejnych kinowych filmach: „Piłsudskim”, gdzie u boku Borysa Szyca w roli Józefa Piłsudskiego zagra jego partnerkę, Aleksandrę Szczerbińską, oraz filmie o Kalinie Jędrusik, w którym wcieli się w samą tytułową bohaterkę. A najciekawsze jest  to, że na początku wcale nie planowała zostać aktorką! W „Urodzie Życia” opowiada o pożegnaniu z pierwszą pasją i o tym, czego musiała się nauczyć, gdy zdecydowała się na aktorstwo.  Wika Kwiatkowska, „Uroda Życia”: Zagrałaś niedawno w „Zabawa zabawa”: filmie swojej mamy, Kingi Dębskiej. Spotkałaś się z opinią, że miałaś ułatwiony start? Maria Dębska: Kiedy ktoś mówi: „Tobie jest łatwiej”, to mi się śmiać chce. Bo nie jest łatwiej, tylko inaczej, często trudniej. Jako reżyser piekielnie dużo ode mnie wymaga. Przez całe zdjęcia do filmu „Zabawa zabawa” przekleństwem było dla mnie to, że ona mnie tak dobrze zna. Myślę, że nasza relacja jest intensywna i bywamy dla siebie bezwzględne. Kiedy tylko weszłyśmy na plan, jako pierwszą kręciliśmy scenę gwałtu. Wszyscy pukali się w czoło. Nie było to łatwe ani dla mnie, ani dla niej. Ale nie odpuściła? Odpuszczanie nie jest w jej stylu. Chyba wiedziała, że sobie poradzę. A ja skupiam się na swojej pracy, czy to z mamą, czy bez. Nie chce mi się nikomu niczego udowadniać. Było ostro, ale ja to lubię. To był mocny projekt. Zrobiłyśmy wspólnie film, a teraz jest czas na to, żeby każda robiła swoje. Zobaczymy cię w rolach dwóch niezwykłych kobiet: seksbomby Kaliny Jędrusik i bojowniczki o niepodległość Aleksandry Szczerbińskiej...

Czytaj dalej
Dorota Sumińska
GRZEGORZ KAWECKI/Puls Biznesu/FORUM

Dorota Sumińska: hrabianka, która uczy nas szacunku do zwierząt

I nieraz przy tym mocno nam się od niej obrywa! W swoich audycjach, wywiadach i książkach Dorota Sumińska punktuje naszą nieodpowiedzialność, brak szacunku i co tu kryć, bezmyślność w stosunku do zwierząt. I jesteśmy jej za to wdzięczni.
Marzena Rogalska
22.05.2020

To, kim jestem, zawdzięczam kobietom z mojej rodziny: tatarskiej prababce, ukochanej babci Bebie i mamie. To dzięki nim tyle dostałam od losu. Choć na weterynarię poszłam, żeby być bliżej ojca”, mówi Dorota Sumińska, pisarka, podróżniczka, lekarka i miłośniczka zwierząt. Marzena Rogalska:  Wychowałaś się w małym mieszkanku w Śródmieściu, które przypominało zoo. Dorota Sumińska: Nie jestem w stanie policzyć ani spamiętać wszystkich zwierząt. Zawsze było ich bardzo dużo. I bardzo różnych. Były zwierzęta typowe, domowe, jak psy i koty, ale oprócz tego ptaki drapieżne, oswojone węże, koza, kury, kogutek… Kury też mieliście w bloku? Jedną, Panią Warszawską. Była przemiłą kurą, codziennie znosiła jajko, które ja dostawałam. Bardzo chorowałam jako dziecko i chodziło o to, żebym dochodząc do zdrowia, jadła jak najlepsze jedzenie, więc ojciec ją przyniósł i kura zamieszkała z nami. Jeździła też z nami na wakacje i mieszkańcy wsi Grabie nad Rawką, do której jeździliśmy, nazwali ją Pani Warszawska, ponieważ nie kumała się z wiejskimi kurami, tylko chodziła z psami. Mieszkał też u nas koziołeczek Rududu. Ojciec wtedy pracował w ogrodzie zoologicznym i urodził się tam koziołeczek z wadą serca. Ojciec go przyniósł, bo tam nie miał szans przeżyć. Mama strasznie koziołeczka pokochała, karmiła butelką, ale, niestety, umarł, bo im był starszy, tym to serduszko gorzej pracowało. Mama nie mogła żyć bez zwierzaków? Myślę, że mogłaby żyć, i sama z własnej woli na pewno by się tak „niezazwierzęciła”. Tylko że jak była ze mną, to nie miała wyjścia. (śmiech) Była uczuciową osobą i zżywała się ze zwierzętami. Jak leżała w szpitalu, to bardzo za nimi tęskniła. Przemycałaś jej tam jakieś...

Czytaj dalej