Gustaw Holoubek i Magdalena Zawadzka: mistrz, uczennica i wielka miłość
East News

Gustaw Holoubek i Magdalena Zawadzka: mistrz, uczennica i wielka miłość

Nikt nie dawał im szansy na długi związek, nawet po ich ślubie. Na przekór wszystkim przeżyli ze sobą 35 lat: bez zdrad, skandali i wielkich kłótni. Rozłączyła ich dopiero śmierć.
Sylwia Arlak
21.12.2020

Poznali się na planie filmu „Spotkanie w Bajce” w 1962 roku. Gustaw Holoubek wraz z Andrzejem Łapickim zaprosili nastoletnią Magdalenę Zawadzką do kawiarni. Uciekła. „Pełna przestróg, jak to niecnie prowadzą się filmowcy, kategorycznie odmówiłam. I robiąc nerwowe w tył zwrot, weszłam... w szklane drzwi, wybijając głową szybę. Nie widziałam wtedy powodu, aby zainteresować się nim jako mężczyzną. Między nami tak naprawdę była przepaść” — wspominała Zawadzka. Miała wówczas 17 lat i debiutowała w filmie epizodyczną rolą. Umowę podpisywała za nią mama. Ponad 20 lat starszy od niej Holoubek był już doświadczonym aktorem, reżyserem i dyrektorem teatrów, pedagogiem, prezesem SPATiF-u. Zdążył już zapracować sobie na opinię kobieciarza.

Czytaj też: Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski: „To wąskie żelazne łóżko świetnie pamiętam”

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Długo musiał o nią zabiegać

Po raz kolejny spotkali się w 1969 roku w Teatrze Dramatycznym podczas prób do spektaklu „Życie jest snem” Calderona w reżyserii Ludwika Rene. On grał królewicza Segismunda, ona piękną Rosaurę, którą następca tronu chce zdobyć za wszelką cenę. Holoubek każdego dnia posyłał aktorce świeże kwiaty. Nawet nie próbował ukrywać swojego zainteresowania. Ale Zawadzka nie ułatwiała mu zadania. „Nie było tak, że z miejsca zachwycił mnie fakt, iż mistrz Holoubek zwrócił na mnie uwagę. On musiał o mnie zabiegać. Ba! Walczyć. I tym właśnie mnie zdobył” — mówiła Zawadzka w jednym z wywiadów, a Holoubek dodał w innym:

„Zaczęło się niedobrze, bo nie podobałem się jej w ogóle. Wręcz byłem przez nią ignorowany. Ale stało się ze mną coś strasznego. A mianowicie pojawił się we mnie upór trwający całymi tygodniami, miesiącami, który nie pozwolił mi nie zwracać na nią uwagi. I w końcu, pewnie z powodu straszliwego zmęczenia, przyjęła moje zaloty. I bez słowa zaakceptowała wszystkie moje zamiary”.

Oboje byli w tym czasie zajęci. Holoubek miał żonę, Marię Wachowiak, z którą miał córkę. To dla niej rozwiódł się z pierwszą żoną, Danutą Kowalską, z którą również miał córkę, Ewę. Zawadzka miała męża, operatora filmowego Wiesława Rutowicza. Mówiło się też, że o jej względy zabiegał w tym samym czasie Tadeusz Łomnicki. Uczucie pomiędzy nią a Holoubkiem było jednak silniejsze.

Czytaj także: Agnieszka Fitkau-Perepeczko i Marek Perepeczko: „To była nie tylko miłość, ale także niezwykła przyjaźń”

„Najdroższa Pani, chociaż nie mam ślicznego zdjęcia Pani, obraz jej towarzyszy mi w każdej sekundzie jawy i w każdej sekundzie snu. Wielbiciel Miś Kłapouch, który czeka roztęskniony” — pisał do Zawadzkiej Holoubek. Ona mówiła o nim: „Ma miłą, łagodną twarz i ogromne oczy; nieprawdopodobnie niebieskie i prześwietlone, z czającymi się chochlikami. Przyciągają jak magnes. Gęste, czarne, aż granatowe włosy, z lekkim szpakiem na skroniach, i śniada cera, jeszcze bardziej podkreślają charakter tych oczu. Duże, odstające uszy są jego znakiem firmowym”.

Wachowiak przez jakiś czas nie mogła pogodzić się z odejściem męża. Z kolei Rutowicz nie chciał stać na drodze do szczęścia swojej żony. Zawadzka do dzisiaj mówi o nim z ogromną sympatią. „Wszystko czemuś służy. Być może dzięki pierwszemu małżeństwu stałam się dojrzalsza, czujniejsza i potrafiłam docenić drugiego męża w sposób właściwy. I może moja miłość stała się przez to też dojrzalsza niż ta pierwsza, młodzieńcza, dziewiętnastolatki, całkowicie niedoświadczonej życiowo. Tym bardziej że mój pierwszy związek też uważam za udany. O pierwszym mężu mogę powiedzieć same dobre rzeczy” — mówiła w wywiadzie dla „Gali”. Długo odwlekała decyzję o zakończeniu tego związku. Holoubek czekał cierpliwie i nie naciskał. Po roku poprosiła Rutowicza o rozwód.

Nikt nie dawał im szans. Przeżyli ze sobą 35-lat

O Holoubku i Zawadzkiej mówili wszyscy. I nikt w nich nie wierzył. Kiedy pobierali się w 1973 roku w Zakopanem, znajomi pytali go, kiedy kolejny ślub. Byli pewni, że zakochani wkrótce się sobą znudzą. Ceremonia była niezwykle skromna. Uczestniczyło w niej zaledwie kilka osób, w tym rodzice Zawadzkiej. Matka Holoubka nie przyjechała, a jego ojciec od dawna nie żył. Panna młoda miała na sobie zielone spodnie, białą bluzkę i serdaczek, pan młody — gustowny smoking. Pięć lat po ślubie urodził się długo wyczekiwany przez nich syn, Jan. Gustaw był tak zdeterminowany, żeby jak najszybciej zobaczyć pierwszego syna, że przebrał się za salowego. Wówczas mężczyźni nie mogli wchodzić na oddziały położnicze.

Czytaj też: Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat – miłość, która się w głowie nie mieści

Przez 35-lat tworzyli wzorowe małżeństwo. Chociaż kobiety lgnęły do Holoubka, on nie dawał żonie żadnych powodów do zazdrości. Ona powtarzała, że wolność i zaufanie to podstawa ich małżeństwa. Lubili spędzać ze sobą czas, ale szanowali też swoją odrębność. „Nigdy nie byłam kobietą »przy mężu«. Żyliśmy razem, ale każde z nas miało osobne sprawy, różne zainteresowania. On miał także swoje towarzystwo, z którym ja niekoniecznie musiałam się bliżej kontaktować. Były też jego pasje, w których nie brałam udziału, a jedynie kibicowałam. Nigdy nie zdałam się na męża, tylko robiłam swoje. Dzięki temu wiodę nadal i swoje życie zawodowe, i codzienne” — podkreślała Zawadzka w wywiadzie dla magazynu „Gala”. W rozmowie z Plejadą przyznała, że każde z nich miało swoje sekrety: „Szanowałam tajemnice, których mój mąż mi nie zdradzał. Wiedziałam, że je miał. Żył przecież ode mnie znacznie dłużej. Miał wcześniej inne życie, ale nigdy go o nie chciałam pytać. Ja też miałam swoje tajemnice. Każdy musi mieć swój świat, do którego nikt inny nie ma dostępu. I to my decydujemy, gdzie postawić granice”.

Dużo rozmawiali i słuchali muzyki. Kiedy pokonali początkowe problemy finansowe, zaczęli dużo podróżować. Dzielili się obowiązkami domowymi. Holoubek co wieczór sprawdzał, czy są zamknięte drzwi do mieszkania. Każdego ranka porządkował sypialnię i nakręcał stary zegar po przodkach. „Mąż wiedział, że może na mnie liczyć. I ja wiedziałam, że on zawsze stanie za mną. To dotyczyło także spraw codziennych. Oboje byliśmy zajęci zawodowo i wiedzieliśmy, że jeśli jedno czemuś w domu nie sprosta, drugie wykona to bez poświęcenia się. Kiedy on zostawał sam, gdy wyjeżdżałam np. do Ameryki czy Australii na dłuższe występy, był pełnoprawnym panem domu, mając często pod opieką małego Jaśka. Na tym polegała nasza symbioza: myśmy sobie niczego nie narzucali i wyczuwaliśmy potrzeby drugiej osoby. Ale umieliśmy też poprosić siebie nawzajem” — mówiła w tym samym wywiadzie.

Jeśli się kłócili to tylko o papierosy, których Holoubek nie potrafił rzucić, a których ona nienawidziła. Ale nigdy nie „trzaskali drzwiami”. Stresujące sytuacje rozładowywali śmiechem. Holoubek potrafił ją rozbawić jak nikt inny. „Bez poczucia humoru żaden mężczyzna nie miał u mnie szans” — mawiała wielokrotnie.

Razem do końca

Bardzo się różnili, a jednak potrafili znaleźć wspólną przestrzeń. „Ja przejmuję się i bardziej zapalam. Jestem szybka, ruchliwa. On nie lubi pośpiechu. Woli posiedzieć przy stoliku kawiarnianym przy kawie i ciastku w towarzystwie przyjaciół. Pod Warszawą mamy mały letni domek. Sama tam jeżdżę, bo Gustaw woli życie miejskie. Ja przyrodę. Zwykłam o nas mawiać: on to człowiek-krzak, a ja wiatr” — opowiadała.

Nie ominęły ich jednak problemy. Pod koniec komuny zakwestionowano akt własności ich mieszkania, skradziono samochód, a w końcu wyrzucono Holoubka z Teatru Dramatycznego (dziś nosi jego imię). Nie narzekali, bo mieli siebie. „Nawet na miłość i przyjaźń trzeba zapracować, bo i to nie jest dane raz na zawsze. Codziennie budujemy szczęśliwy związek, nic nie dostajemy w prezencie. I tylko od nas zależy, jaki będzie. Dzisiaj, kiedy nie ma Gustawa, czerpię ze wspomnień garściami, a to, że mam co wspominać daje mi siłę” — dodała Zawadzka w wywiadzie dla Empiku.

Rozdzieliła ich dopiero choroba Holoubka. Zawadzka do końca wierzyła, że mąż ją pokona. A on robił wszystko, żeby nie być dla żony ciężarem. Nie zrezygnował z pracy i zdawało się, że nie tracił dobrego humoru. Jak zawsze żartował. Z każdym dniem robił się jednak coraz słabszy. 6 marca 2008 roku Gustaw Holoubek zmarł z powodu niewydolności płuc. Zawadzka bardzo przeżyła jego odejście, ale życie trwało. „Lubię wejść do jego pokoju, usiąść w fotelu i poczytać, tak jak robiłam to kiedyś. Ciągle czuję obecność męża” — mówiła w „Gali”, w rozmowie z „Vivą!” dodała: „Gustaw zostawił we mnie dużo swojej siły, to tylko jego ciało odeszło, ale miłość żyje, ona jest. […] Gdybym mogła, powiedziałabym mu, że nigdy nie przestałam go kochać. A jeżeli czasem było z mojej strony coś nie tak, to wszystko odpokutowałam. Był i jest dla mnie najważniejszy”.

Czytaj też: To była miłość aż po grób – Linda i Paul McCartney z The Beatles

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska
Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska. Fot. Archiwum Filmu/Forum, Roman Sumik/Archiwum Filmu/Forum

Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska: Książę i Tetetka, czyli najsmutniejsza historia miłosna PRL-u

Oboje w latach 50. szturmem zdobyli kino. Ona alkoholiczka, on cyklofrenik. Ta miłość musiała się bardzo źle skończyć.
Magdalena Żakowska
03.12.2020

„Pojawiła się w moim życiu niczym płonący meteor” – pisał o niej reżyser Kazimierz Kutz i to jest bardzo dobre porównanie, bo Teresa Tuszyńska była płonącym meteorem. Urodziła się na początku wojny, a po powstaniu warszawskim wraz z matką i starszym bratem odbyła dramatyczną podróż do Oświęcimia – w ostatniej chwili, tuż przed stacją końcową, udało im się uciec z pociągu. Po wojnie wrócili do dawnego mieszkania na Woli, a po kilku latach odnalazł się także ojciec Teresy Tuszyńskiej, zesłany do obozu pracy w Niemczech. Ojciec wraz z bratem otworzyli zakład masarski i dobrze im szło. Tuszyńska nie potrafiła się tak łatwo odnaleźć w nowej rzeczywistości. Była na tyle trudnym dzieckiem, że rodzice zdecydowali się wysłać ją do szkoły z internatem prowadzonej przez siostry zakonne. Ale one też z nią długo nie wytrzymały i odesłały z powrotem do domu. Już zawsze będzie sprawiała wszystkim trudności. Dziewczyna z ekranu W szkole miała opinię zdolnej, ale krnąbrnej uczennicy. Zresztą, dużo bardziej od nauki interesowała ją moda, muzyka i imprezowanie. Już jako czternastolatka w towarzystwie dużych starszych kolegów chodziła na potańcówki do modnego wśród artystów klubu Stodoła. Bywali tam Roman Polański, Janusz Morgenstern, Krzysztof Komeda, Agnieszka Osiecka, a także fotografowie łowiący dziewczyny na okładki kolorowych magazynów. Tym sposobem wylądowała na okładce „Kobiety i Życia”. A była tak piękna, że raz ją widząc, nie sposób już było o niej zapomnieć.  Kiedy magazyn „Film” ogłosił konkurs „Piękne dziewczyny na ekrany” Teresa Tuszyńska miała 16 lat i właśnie ostatecznie wyrzucono ją ze szkoły. Nie spełniała więc dwóch podstawowych kryteriów konkursu: nie miała ukończonych 17 lat i średniego...

Czytaj dalej
newton
PAP/DPA

„Miłość? To tylko kilka liter”. Wielki fotograf,  Helmut Newton i jego jedyna miłość: June

Mówił, że w życiu liczą się seks i dobra zabawa. Ale to nieprawda. Dla niego liczyła się fotografia, a zaraz po niej... żona. June i Helmut Newton spędzili razem 56 lat. Szczęśliwych!
Dorota Szuszkiewicz
25.10.2020

13 listopada do kin wejdzie  film „Piękno i bestia” o legendarnym fotografie mody Helmucie Newtonie. W dokumencie opowiadają o nim jego gwiazdy i modelki m.in. Catherine Deneuve, Claudia Schiffer, Grace Jones, Isabella Rossellini. Newton lubił seksualizować swoje modelki, ale nawet rozebrane czy w kajdankach nie wyglądały na ofiary. Były piękne i silne. Taka też była jego żona – June. Ale kiedy się w niej zakochał, od razu zaznaczył, że fotografia będzie jego pierwszą miłością. Ona może być drugą. I że nie znosi odpowiedzialności. I myśli tylko o sobie. Jak to możliwe, że spędzili razem szczęśliwych 56 lat? Helmut Newton urodził się w 1920 w Berlinie, jako Helmut Neustädter, w bogatej żydowskiej rodzinie. Mieszkał w 10-pokojowym apartamencie otoczony liczną służbą i kolejnymi opiekunkami. Matka stroiła go jak lalkę – w piękne ubrania z miękkiego aksamitu – i strzygła na pazia. Kiedy poszedł do szkoły, stał się obiektem kpin kolegów. Z powodu zbyt dziewczyńskiego wyglądu, ale też dlatego, że jako jedyny przyjeżdżał do szkoły samochodem z własnym szoferem. W wieku 12 lat za trzy i pół marki kieszonkowego kupił pierwszy aparat fotograficzny. W wieku 16 lat porzucił szkołę i zaczął praktykę u znanej berlińskiej fotograficzki mody Elsy Neuländer-Simon – Yvy. Dziewictwo stracił jako 14-latek i od tej pory seks i fotografia stały się sensem jego życia. Z Berlina, uciekając przed hitlerowcami, wyjechał w 1938 roku do Singapuru. Rodzice popłynęli kilka miesięcy później do Ameryki Południowej. Ojca już nigdy nie zobaczył, Neustädter senior zmarł wkrótce po opuszczeniu Niemiec. Żyć jak w Hollywood W Singapurze Helmut był, jak wspomina, żigolakiem. Miał 18 lat, wdał się w romans z 34-letnią rozwódką Josette Fabien, właścicielką agencji reklamowej. Pomogła mu...

Czytaj dalej
PODŚWIADOMOŚĆ: CO TO JEST I KIEDY DOCHODZI DO GŁOSU?
Adobe Stock

Pożądanie, namiętność, intymność: z czego składa się miłość w związku?

Jaka jest miłość? Co powoduje, że obdarzamy nią drugą osobę z wzajemnością? Dlaczego jeden związek dodaje energii i uskrzydla, gdy drugi jest toksyczny i niszczy partnerów od środka? W 1986 roku powstała trójczynnikowa koncepcja miłości, która wyjaśnia te kwestie.
Karolina Morelowska-Siluk
19.10.2020

Amerykański psycholog, Robert Sternberg, jest twórcą najpopularniejszej teorii miłości – trójczynnikowej Teorii Miłości. Wedle tej koncepcji miłość należy rozumieć jako połączenie trzech elementów: namiętności, intymności i zaangażowania.  Intymność  Intymność oznacza pozytywne uczucia, a co za ty, idzie, zachowania. Składają się na nie między innymi: pragnienie troski o dobro partnera, przeżywanie szczęścia w jego obecności, wzajemne zrozumienie, dzielenie się z partnerem swoimi przeżyciami oraz dobrami materialnymi, dawanie i otrzymywanie wsparcia oraz docenianie roli partnera we własnym życiu. Dynamika tego czynnika miłości jest według Sternberga bardzo łagodna, to znaczy rośnie powoli oraz powoli opada, a wynika to przede wszystkim z umiejętności komunikowania partnerów, wzajemnego zrozumienia i chęci udzielania sobie wsparcia oraz pomocy. Ten rodzaj umiejętności wykształca się z czasem i wzajemnym poznawaniem się partnerów. Jednak intymność w związku ma także neurohormonalne źródło. Dowodem na to  jest wzajemne wyzwalanie u siebie endorfin, towarzyszących poczuciu bezpieczeństwa, czy oksytocyny, której poziom przekłada się na poczucie zaufania i więzi. Nie bez znaczenia dla tego czynnika miłości jest jeszcze coś – doświadczenia emocjonalne, szczególnie te pochodzące z okresu wczesnego dzieciństwa. Ten etap odgrywa bowiem znaczącą rolę w emocjonalno-seksualnym rozwoju człowieka. Namiętność Według Sternberga namiętność jest efektem motywacyjnego zaangażowania w relację. Takiemu zaangażowaniu towarzyszy pragnienie połączenia z partnerem. Wyraża się ono przez silne emocje, pobudzenie fizjologiczne, pragnienie bliskości fizycznej, a także uczucie podniecenia. Potrzeba seksualna jest istotnym elementem tej składowej miłości, jednak nie jest z nią tożsama – to...

Czytaj dalej
Jerzy Hoffman z żoną Jagodą
Zenon Zyburtowicz/East News

Jerzy Hoffman miał trzy żony, a między nimi „okresy międzywojenne”

Jerzy Hoffman w młodości był kobieciarzem, uwielbiał czystą wódkę i imprezy. Dziś jest szczęśliwy ze swoją żoną Jagodą.
Kamila Geodecka
21.12.2020

Hoffman to żywy scenariusz. Myślę, że jeśli nie powstanie o nim film biograficzny, to kino straci” – powiedział niemal 10 lat temu Borys Szyc. Faktycznie, życie reżysera sienkiewiczowskiej „Trylogii” jest nie mniej ciekawe niż losy jej bohaterów. Jerzy Hoffman urodził się w Krakowie, ale w wieku kilku lat został wywieziony na Syberię. Studia kończył w Moskwie. W komunistycznej Polsce wielokrotnie był przesłuchiwany, aż w końcu musiał wyjechać z ojczyzny. Przez lata krążyły o nim plotki, że w młodości był kobieciarzem. „Zawsze starałem się swoim zachowaniem nie zranić partnerki. Faktem jest, że byłem jak taka sieć, do której wpływały kobiety. Sam nie wiem, jak to się działo. Zresztą, w XXI wieku mężczyźni tylko z próżności twierdzą, że oni zdobywają kobiety. Nieprawda, to one nas uwodzą” – mówił reżyser, trzykrotnie żonaty. Czytaj także:   Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski: „To wąskie żelazne łóżko świetnie pamiętam” Ślub, wesele i wrzody Swoją pierwszą żonę poznał w czasie studiów w Moskwie. Jak sam przyznaje, była to studencka miłość, która nie przetrwała próby czasu. Poznali się na uczelni – wspólnie uczyli się na Wszechrosyjskim Państwowym Uniwersytecie Kinematografii. On w tym czasie uwielbiał imprezy, czystą wódkę oraz krótkie i niezobowiązujące związki z kobietami. Ona była drobną Ormianką. Miała ciemne włosy i oczy oraz… ognisty temperament. Nazywała się Marlena Nazarian i w  tamtym czasie kochał się w niej mieszkający w Moskwie hiszpański malarz. Ale ciemne oczy młodej Marleny spoglądały głównie w stronę Hoffmana. W końcu reżyser odezwał się do Nazarian. Zadzwonił do niej, ponieważ akurat pokłócił się z inną dziewczyną. A potem było wesele na 200...

Czytaj dalej