Goldie Hawn i Kurt Russell: obrączki nie są im potrzebne do szczęścia
East News

Goldie Hawn i Kurt Russell: obrączki nie są im potrzebne do szczęścia

Goldie Hawn i Kurt Russell są razem od 37 lat, ale do tej pory nie zalegalizowali swojego związku. „Wystarczy, że chcemy być razem” — mówi 75-letnia aktorka.
Sylwia Arlak
10.12.2020

Na przekór standardom Hollywood Goldie Hawn i Kurt Russell tworzą udany związek od prawie czterech dekad. Choć działają w tej samej branży (i oboje byli wielokrotnie nagradzani za swoje role), nie słychać o skandalach z ich udziałem. Pomimo statusów wielkich gwiazd cenią sobie prywatność i życie rodzinne.

Odetchnij, pokochaj, usłysz siebie. Życzenia na święta i 2021 rok od „Urody Życia”

Uczucie od pierwszego wejrzenia

W wywiadzie dla magazynu „People” oboje zgodnie przyznają, że nigdy nie chcieli się pobrać. Nie mają jednak recepty na udaną relację. „Wystarczy, że chcemy być razem. Nie sądzę, że istnieje jakiś lepszy sposób” — mówi Goldie Hawn. 

Para opowiedziała także o swoim pierwszym spotkaniu. Russell przyznał, że „Goldie wywarła na nim duże wrażenie”. Mówił: „Uważałem, że jest niezwykle atrakcyjna. A potem zacząłem ją poznawać lepiej i odkryłem, że wiele nas łączy. Wiedziałem, że to idzie w dobrą stronę”.

Czytaj też: Nicole Kidman i Keith Urban: „Spotkanie jej i małżeństwo nie zmieniło mojego życia. Było jego początkiem”

Choć nie zalegalizowali swojego związku, tworzą pełnoprawną rodzinę. Wychowali syna, aktora Wyatta Russella (34 lata), a także dzieci z poprzednich małżeństw: syna Russella, Bostona, i dzieci Hawn — aktorkę Kate Hudson (41 lat) i Olivera Hudsona (44 lata), którzy nazywają Russella „tatą”.

„Ludziom takim jak my akt małżeństwa nie daje nic, czego byśmy już nie mieli” — podkreśla 69-letni gwiazdor, a Hawn dodaje: 

„Cóż, nasz związek nie ma jeszcze czterdziestu lat. Oliver i Wyatt są szczęśliwi w małżeństwie, ale w przypadku Kate to nie wypaliło. Teraz jest ze wspaniałym mężczyzną i nie wiem, czy kiedykolwiek zdecyduje się jeszcze na ślub. Wszyscy próbowaliśmy małżeństwa i wiemy, że to czasami nie działa”. Bardziej niż papier liczą się codzienne gesty: „Radość i podekscytowanie związane z byciem razem, to, że ktoś dotyka twoich pleców w nocy, to naprawdę miłe uczucie”.

Czytaj też: Amy Schumer i Chris Fischer: Kiedy zdiagnozowano u niego autyzm, pokochała go jeszcze mocniej

Razem w życiu, razem na ekranie

Choć Hawn i Russell poznali się  w 1983 roku podczas kręcenia filmu „Szybka zmiana”, rzadko można było zobaczyć ich razem na ekranie. Wystąpili jeszcze w produkcji „Dama za burtą” z 1987 roku i w hitowym filmie Netfliksa z 2018 roku „Kronika świąteczna”. W grudniu na platformie pojawiła się druga część opowieści. 

Akcja amerykańskiej komedii w reżyserii Chrisa Columbusa („Harry Potter i kamień filozoficzny”, „Kevin sam w domu”) rozgrywa się dwa lata po wydarzeniach z pierwszej części. Nastoletnia bohaterka Kate Pierce (w tej roli Darby Camp) niechętnie spędza Boże Narodzenie z nowym chłopakiem swojej matki i jego synem Jackiem. Uciekając z domu, poznaje nietypowego Świętego Mikołaja (Russell), który grozi zniszczeniem bieguna północnego i świąt. Ponownie będzie walczyła o zachowanie tradycji. Hawn zobaczymy w jednej z głównych ról, Pani Mikołajowej. 

„Byłam podekscytowana, mogąc zagrać tę rolę. W poprzedniej części moja postać nie została jeszcze zdefiniowana. Zawsze była gdzieś w tle, robiąc ciasteczka. A teraz to nowy świat, prawda?” — opowiada Hawn. Jak para planuje spędzić tegoroczne święta Bożego Narodzenia? Z dziećmi i sześciorgiem wnuków. „Jestem wdzięczna za moją rodzinę i miłość, jaką mi daje. To uczucie jest dobre dla naszego serca, umysłu i zdrowia. I dobrze jest móc przekazywać je dalej” — dodaje aktorka. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski
PAWEL DABROWSKI/East News

Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski: „To wąskie żelazne łóżko świetnie pamiętam”

Ona — z hitem „Małgośka” na koncie święciła triumfy na największych festiwalach muzycznych w Polsce. On — słynny Kmicic z ekranizacji „Potopu”, bohater, w którym kochały się wszystkie dziewczyny. W czasach PRL-u o burzliwym romansie Maryli Rodowicz i Daniela Olbrychskiego mówili wszyscy.
Sylwia Arlak
10.12.2020

On narzekał, że ona nie ma dla niego czasu. Ona miała już dosyć jego przygód z alkoholem. W końcu powiedziała „dość” i pojechała na Mokotów do domu przyjaciela. Do Daniela od dawna dochodziły plotki o romansie ukochanej. Nie chciał im wierzyć, ale mówiono, że Maryla spodobała się Andrzejowi Jaroszewiczowi, synowi ówczesnego premiera. Zadzwonił do jego domu, a kiedy odebrała Maryla, oświadczył, że zaraz po nią przyjedzie. W ciągu dziesięciu minut miał pojawić się przed willą. Dotarł na miejsce, ale jego ukochanej nie było. Nie powiedziała: zostań, nie odchodź Kiedy wbiegł do domu i zobaczył, jak Maryla i jej adorator siedzą przy stole, popijając alkohol, przestał nad sobą panować. „Furtka na posesję była zamknięta, więc przeskoczył przez parkan. Gdy wszedł do środka, Jaroszewicz dostał w dziób” — opowiadała w jednym z wywiadów artystka. Maryla kazała Danielowi natychmiast wyprowadzić się z jej wynajmowanego mieszkania przy alei Szucha. Zmieniła zdanie, gdy po powrocie nad ranem do domu zobaczyła ukochanego. „Żal jej było, że coś się kończy. Nie powiedziała: »Zostań! Nie odchodź!«. Nie, tylko trzymała jedną rączką za skarpetę, a jej palec po palcu odginałem i tak spakowałem się”, wspomina Olbrychski w książce „Maryla. Życie Marii Antoniny”. Ich romans zaczął się trzy lata wcześniej. Na początku lat 70. oboje byli u szczytu sławy. Poznali się w 1973 roku na jednym z bankietów przygotowanych przez organizatorów koncertu Maryli. Jak wspominali członkowie jej zespołu, od razu wpadli sobie w oko. Olbrychski nie tylko zafascynował się jej urodą, ale też pasją do motoryzacji. Rodowicz kupiła sobie czerwone porsche 914, auto, o którym w czasach PRL-u większość osób mogła jedynie pomarzyć.   Nawet Olbrychski jeździł...

Czytaj dalej
Judi Dench
Judi Dench. Fot. East News

Kocha seks, brzydkie słowa i pracę. „Emerytura? Wyplujcie to słowo!” – mówi Judi Dench, która skończyła dziś 86 lat

Judi, żyj nam jeszcze sto lat! Oto 10 powodów, dla których z roku na rok kochamy cię coraz bardziej
Magdalena Żakowska
09.12.2020

Na scenie i na wielkim ekranie, Judi Dench spędziła życie nieustannie nas zachwycając. Są setki powodów, dla których uważamy ją za jedną z najwybitniejszych aktorek XX i XXI wieku, ale też wspaniałą, inspirującą kobietę. Oto 10 najważniejszych.   1. Uważa, że seks po osiemdziesiątce jest super... ...i nigdy nie zamierza z niego rezygnować.„Pożądanie czujemy w każdym wieku, moje drogie” – mówi. „To chyba akurat nie przechodzi nigdy!”. Judi Dench poślubiła w 1971 roku Michaela Williamsa, z którym przeżyła szczęśliwie 30 lat. Williams zmarł w 2001 roku. Judi Dench długo pozostawała singielką i dopiero kilka lat temu ogłosiła, że ma nowego partnera, przyrodnika i ekologa Davida Millsa. „Nie wiem, jak go określić, bo nie lubię słowa partner” – mówiła. „Partner kojarzy mi się z tańcem. To okropne słowo. Może przyjaciel? Ale to też nie oddaje sedna sytuacji. Chłopak? Chyba wybiorę określenie: mój facet”.   2. Jest do bólu szczera Obejrzyjcie choć jeden z dziesiątek wywiadów z Judi Dench dostępnych na YouTube'ie, a przekonacie się, co mamy na myśli. Czasem potrafi być szorstka dla dziennikarzy, ale tylko wtedy, kiedy wkurzą ją swoim pytaniem. Nigdy nie kokietuje. Nie uwodzi. Nie stara się za wszelką cenę zdobyć sympatii. Nie ubiega się o uwagę. Ma klasę, którą coraz rzadziej spotyka się w show biznesie. 3. Nigdy nie stawia siebie na pierwszym miejscu Kiedy w maju tego roku cały świat się zatrzymał w związku z pandemią, Judi Dench po raz pierwszy w życiu złamała swoją żelazną zasadę nie dotykania się do mediów społecznościowych, i z pomocą córki wrzuciła na Twittera filmik, na którym biega przebrana za zajączka. Zrobiłam to po to, żeby rozśmieszyć ludzi w tych trudnych czasach....

Czytaj dalej
Natalie Portman
East News

Natalie Portman wraca do wspomnień z dzieciństwa: „Odebrano mi moją własną seksualność”

Natalie Portman zdobyła sławę jako nastolatka. W ostatnim wywiadzie odważyła się powiedzieć o tym, jak media seksualizowały ją w tamtym okresie.
Kamila Geodecka
10.12.2020

Dziś 39-letnia Natalie Potman jest jedną z najważniejszych aktorek w Hollywood. Za główną rolę w chwalonym przez krytyków „Czarnym Łabędziu” zdobyła Oscara. Przez wiele lat swojej kariery przyjmowała ambitne role oraz pojawiała się w wielu filmach, które z czasem zostały nazwane kultowymi. Ukończyła również studia psychologiczne na Uniwersytecie Harvarda i stawiała nawet pierwsze kroki w świecie nauki. Ostatnio powróciła jednak wspomnieniami do początków swoje kariery filmowej i do sposobu, w jaki media kreowały jej osobę, gdy była jeszcze nastolatką. Czytaj także:   „Dzieciaki z showbiznesu”: samotność, przemoc, seks i ludzie, którzy żerują na dzieciach „Nie patrzcie na mnie w ten sposób” Natalie Portman zadebiutowała na wielkim ekranie w wieku zaledwie 13 lat. Wcieliła się w rolę Matyldy w filmie „Leon zawodowiec” w reżyserii Luca Bessona. Dwa lata później wystąpiła w „Pięknych dziewczynach”, gdzie zagrała nastolatkę będącą obiektem pożądania dorosłego  mężczyzny. Chociaż role w tych produkcjach zapewniły jej sławę i pozwoliły na rozwój, aktorka przyznaje, że była przytłoczona uprzedmiotawiającymi komentarzami. Dorastanie w świetle reflektorów musiało odcisnąć piętno na jej psychice. Media za wszelką cenę chciały kreować ją na postać Lolity. „Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, jak byłam przedstawiana przez media, gdy pojawiały się filmy z moim udziałem” – powiedziała Natalie Portman w podcaście  „Armchair Expert” Daxa Sheparda. Aktorka wyznała także, w jaki sposób uprzedmiotawiające komentarze mężczyzn wpłynęły na jej proces dojrzewania i poznawania siebie: „Bycie seksualizowaną przez media i widzów odebrało mi moją własną seksualność, bo to...

Czytaj dalej