Ewa Błaszczyk i Jacek Janczarski: w cieple tego związku można było się ogrzewać
East News

Ewa Błaszczyk i Jacek Janczarski: w cieple tego związku można było się ogrzewać

Ewa Błaszczyk i Jacek Janczarski spotkali się na planie filmowym i od razu wpadli sobie w oko. Potem przez rok nie mieli ze sobą kontaktu. Miłość przyciągnęła ich jednak do siebie niespodziewanie.
Kamila Geodecka
11.02.2021

Ewa Błaszczyk mówiła, że zakochała się w Jacku Janczarskim od pierwszego wejrzenia. Sama była wtedy w związku, on miał żonę. A jednak, prawdziwa miłość wygrała. Gdy spotkali się rok później, wiedzieli już, że będą ze sobą na dobre i na złe. Małżeństwo Ewy Błaszczyk z Jackiem Janczarskim to historia prawdziwej, ciepłej i nieskończonej miłości. Zabrakło tylko szczęśliwego zakończenia.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Pierwsze spotkanie Ewy Błaszczyk i Jacka Janczarskiego

Jest pierwszy miesiąc stanu wojennego. Ewa Błaszczyk i Barbara Wrzesińska pracują na planie filmowym produkcji „Wigilia 81”. Ta pierwsza jest w związku z reżyserem Jackiem Bromskim, druga ma rodzinę i męża – Jacka Janczarskiego, pisarza, dramaturga i satyryka. Pewnego razu on odwiedza ją na planie filmowym. Nie skupia się on jednak na ukochanej Basi, a na Ewie Błaszczyk. Ona także jest nim zafascynowana. Janczarski jest inteligentny, bystry i dowcipny. Nic nie wskazuje jednak na początek gorącego romansu czy statecznego związku. Pozornie wszystko zostaje tak, jak było. Janczarski myśli jednak wtedy, że jeszcze kiedyś spotka się z Ewą.

Wkrótce do mediów przedostają się plotki o tym, że Barbara Wrzesińska przyłapała męża na zdradzie. Podobno zastała go w sytuacji intymnej z Ewą Błaszczyk, a następnie miała postawić mu ultimatum: albo ja, albo ona. On miał wybrać Błaszczyk. W środowisku aktorskim mówi się, że aktorka „ukradła” męża koleżance z planu. Ludzie komentują niemoralny czyn młodej gwiazdy. Mają nową bohaterkę skandalu obyczajowego.

Czytaj także: Krzysztof Kowalewski i Agnieszka Suchora: przelotny romans okazał się wielką miłością

„Rozwiodłem się”

Rzeczywistość wygląda jednak zgoła inaczej i nie ma nic wspólnego z sensacyjną historią o aktorce, która „kradnie” męża koleżance. Ewa Błaszczyk po pierwszym spotkaniu z Jackiem Janczarskim stara się zabić w sobie wszelkie emocje. Zdaje sobie sprawę z tego, że mężczyzna ma dom i rodzinę, a ona nie chce tego rozbijać. Ale ta miłość jest im najwyraźniej przeznaczona.

Mija rok od ich pierwszego spotkania na planie filmowym. Do aktorki dzwoni telefon. To Jacek Janczarski, chce się spotkać. Gdy tylko się zobaczą, Ewa Błaszczyk usłyszy, że pisarz się rozwiódł. Jest już pewna, że to właśnie z nim chce stworzyć związek. Po latach powie, że to była miłość od pierwszego wejrzenia – a z taką nie ma dyskusji.

Tydzień po spotkaniu jadą do Trójmiasta na plan filmowy „Stanu wewnętrznego”. On jest scenarzystą, ona ma zagrać rolę epizodyczną. Nie wiedzą, co dalej, ale są pewni, że chcą być razem.

13 grudnia – ślub Ewy Błaszczyk i Jacka Janczarskiego

Początki nie są łatwe. Para się błąka, nie ma gdzie mieszkać. Jacek Janczarski ma malutką i ciemną kawalerkę na warszawskiej Woli. Mają tam materac i jedną roślinę doniczkową, która na noc się zamyka. W końcu Ewa Błaszczyk dostanie z przydziału mieszkanie na Pradze. Koniec końców to okaże się przeszkodą do… wzięcia ślubu.

W PRL-u żadne małżeństwo nie może mieć dwóch mieszkań. Gdyby wzięli ślub, musieliby oddać jedno z mieszkań, a tego nie chcą. Aktorce udaje się jednak oficjalnie załatwić zamianę mieszkania i staje się sąsiadką swojego partnera. Burzą ścianę i w końcu mają wspólny dom.

Wreszcie mogą też iść do urzędu stanu cywilnego i zaklepać termin ślubu. Okazuje się, że wolny jest jeden – w sobotę 13 grudnia 1986 roku. Para chce odczarować tę datę i biorą ślub w rocznicę wybuchu stanu wojennego. Błaszczyk jest piękną panną młodą, całą w bieli, z wiązanką kwiatów w dłoniach. Jest spokojna i pewna tego, co robi. To Jacek Janczarski ze stresu przygryza wargi i nie wie, co się dzieje. Jak się później okaże, bierze ślub z miłością swojego życia i nigdy tego nie pożałuje.

Czytaj także: Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat – miłość, która się w głowie nie mieści 

Ewa Błaszczyk i Jacek Janczarski – dzieci

Małżeństwo wiedzie spokojne życie. On zazwyczaj pisze nocami. W ciągu dnia chodzi na pocztę, robi zakupy, płaci rachunki i zajmuje się domem. Ona jest wtedy skupiona na karierze, bardzo dużo czasu spędza w teatrach i na planach filmowych. W pewnym momencie poczuje jednak, że chce mieć dom i dzieci. Wcześniej o tym nie myślała. Była zbyt ciekawska, zbyt zaangażowana w swoją pracę i odkrywanie świata. Dopiero przy mężu poczuje się gotowa na bycie matką.  

Kupują przedwojenny dom na warszawskich Bielanach. Remontują go, chociaż to aktorka jest prowodyrką. Nie boi się burzyć, malować, budować. On musi w tym czasie zamknąć się w swoim świecie i pisać. Nie kłócą się. Doskonale się rozumieją i chodzą na kompromisy. W końcu dom jest gotowy na pomieszczenie całej rodziny – łącznie z dzieckiem.

Udaje się. Ewa Błaszczyk zachodzi w ciążę. Wkrótce okazuje się, że małżeństwo musi być przygotowane nie na jedno dziecko, a dwoje. Aktorka jest przerażona i zaskoczona ciążą bliźniaczą. On się cieszy. „Dwie baby za jednym zamachem i mamy” – miał mawiać żartobliwie. W programie „Rozmowy ze zgryzem” Jacek Janczarski powie: „Jedno dziecko to nie sztuka!”.

W 1994 roku na świat przychodzą dziewczynki – Ola i Mania. Są wcześniaczkami i pierwsze trzy miesiące życia muszą spędzić w szpitalu. Następnie przez dwa lata wymagają stałej opieki. Małżeństwo nie skupia się jednak na negatywnych stronach życia. Bliźniaczki prędko stają się oczkiem w głowie taty. Jacek Janczarski świetnie daje sobie z nimi radę i zdaniem przyjaciół młodnieje w oczach. Mania, już jako nastolatka, będzie wspominała tatę, który miał w zwyczaju siadać na łóżku i śmiać się w głos.   

Pisarz ma jednak wyrzuty sumienia, ponieważ Borysem – synem z poprzedniego małżeństwa – nie mógł się tak dobrze i odpowiedzialnie opiekować. Wtedy był jeszcze za młody na ojcostwo, teraz cieszy się każdą chwilą spędzoną z dziewczynkami. „Widziałam, że lubi, gdy ja wychodzę do teatru i on jest z nimi sam” – mówiła Ewa Błaszczyk w programie „Taka miłość się nie zdarza”.

Ewa Błaszczyk i Jacek Janczarski
KRZYSZTOF WOJDA/REPORTER

Małżeństwo nieidealne

W tym małżeństwie nie ma jednak miejsca na spijanie sobie z dzióbków. On jest satyrykiem i uwielbia mówić i pisać, a wszystkie jego słowa mają być komiczne i zabawne, często abstrakcyjne. Czasami pokazuje żonie to, co właśnie stworzył. Gdy ona nie śmieje się w głos, jest zdenerwowany. Często ma o to pretensje. Kłócą się też o psy, które nie chcą go wpuszczać do łóżka. Podobno pisarz szczególnie nie lubi jednego z jamników. Zwierza się z tego swoim przyjaciołom, ale swojej żonie o tym nie powie – nie chce jej robić przykrości.

Są też większe sprzeczki i wybuchy zazdrości. Podobno to Jacek chce szczególnie chronić swoją Ewę przed innymi mężczyznami. Ona natomiast cieszy się, gdy przy nim tworzy się wianuszek kobiet. Zazwyczaj to on pierwszy wybucha i rozpoczyna awanturę. Gdy napięcie sięga zenitu, wychodzi na podwórko i wyjmuje silnik ze swojego malucha. Rozkręca go, mimo że nie ma najmniejszego pojęcia o mechanice, a następnie każdą śrubkę przykręca  z powrotem.

Większe i mniejsze problemy nie są jednak w stanie zniszczyć tej miłości. „Coś w tym związku było takiego, że można się było ogrzewać w ich cieple” – wspominała aktorka Gabriela Kownacka w programie „Taka miłość się nie zdarza”. Sama Ewa Błaszczyk wspominała w tym samym programie, że w ich związku było bardzo dużo przyjaźni.

Czytaj także: Agnieszka Osiecka i Daniel Passent: „Nasze rozstanie było bardzo bolesne. Byłem zrozpaczony”

Nie opuszczę cię aż do śmierci

Ewa Błaszczyk i Jacek Janczarski są nierozerwalni, spójni, skazani na siebie. W 1999 roku satyryk wyjeżdża do Paryża, by odwiedzić swojego syna Borysa i jest to jeden jedyny wyjazd, w którym nie towarzyszy mu rodzina. Nadrabia jednak w wakacje – razem z Ewą Błaszczyk i dwiema córeczkami wyjeżdżają na Santorini. Czy ich na to stać? Nie od końca, ale postanowili zaszaleć. Śpią na jednym łóżku. On po jednej stronie, ona po drugiej, a na środku Mania i Ola. Nie mogą spaść, nie może stać im się krzywda.

W grudniu jeszcze jadą na narty, w styczniu 2000 roku też rodzinnie szaleją na stokach. Są zdrowi, tryskają energią. 23 stycznia idą na kolację ze znajomymi. Wszyscy są zadowoleni, pełni nadziei i optymizmu. Wchodzą w nowe milenium! Jacek Janczarski i Stefan Friedmann rozmawiają o nowym serialu, który mają w planach napisać. Janczarski mówi przyjacielowi, że wszystko idzie mu tak dobrze, że aż boi się, co los może mu przynieść.

Nagle obsuwa się i traci przytomność. W szpitalu dowiaduje się, że ma tętniaka oraz rozwarstwienie aorty. Konieczna jest operacja, chociaż ryzyko jest duże. Lekarze się boją, mówią, że to zbyt niebezpieczne. Znajduje się jednak jeden kardiochirurg, który ma odwagę. Jacek Janczarski przed operacją prosi żonę o ucałowanie dziewczynek. Po przeprowadzonej operacji już się nie obudzi. Umiera 2 lutego 2000 roku. Ma 54 lata. Mania i Ola – po 6.

Czytaj także: „Jestem olśniona! Wreszcie mogę kochać” – pisała Frances McDormand, gdy poznała Joela Coena

Tragedia po tragedii

Jest 11 maja 2000 roku, dokładnie 100 dni po śmierci Jacka Janczarskiego. Mania i Ola są przeziębione, mama podaje im tabletki. Mania połyka je bez problemu, ale Ola krztusi się, zaczyna się dusić, aż w końcu traci przytomność. Zrozpaczona aktorka bierze dziecko na ręce i jedzie z nim do szpitala. Lekarze nie dają Ewie Błaszczyk złudnych nadziei. Dziewczynka przeżyje, ale zapadnie w śpiączkę. Aktorka poruszy niebo i ziemię, by pomóc córce w wybudzeniu się i powrocie do zdrowia. Nie uda się, Ola jest w śpiączce do dziś.

Aktorka stara się nadal żyć, grać, szukać harmonii. W końcu całe swoje cierpienie i tragedie, które przeżyła, stara się przekuć w coś dobrego. W 2002 roku razem z księdzem Wojciechem Drozdowiczem zakłada fundację dla dzieci wymagających rehabilitacji po ciężkich urazach neurologicznych. Na tym jednak nie poprzestaje. W 2012 roku razem z Fundacją Ewy Błaszczyk „Akogo?” buduje Klinikę „Budzik”, w której mogą się leczyć i dochodzić do zdrowia i sprawności fizycznej dzieci po urazach mózgu.

Dzięki inicjatywie fundacji w 2017 roku otwarto pierwszy oddział „wybudzeniowy” dla dorosłych, który mieści się przy Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Olsztynie. W Warszawie właśnie trwa budowa Kliniki „Budzik” dla dorosłych.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Ewa Błaszczyk
East News

Ewa Błaszczyk: „Gdybym skupiała się na tym, co było, albo na tym „dlaczego?”, nic bym nie zyskała” 

Ewa Błaszczyk, wspaniała polska aktorka, założycielka i prezeska fundacji Akogo? w rozmowie o nadziei i działaniu.
Anna Maruszeczko
15.10.2020

„Jak żyć, to się zabierzmy do życia, pomyślałam. I otworzyłam wszystkie drzwi. Nie uważam, że należy umrzeć, bo ktoś odchodzi. Jeśli ta osoba, która odeszła, cię kochała, to nie chciałaby, żebyś trwała w rozpaczy. Poza tym ludzie, którzy wyszli z komy, opowiadają, że tam, gdzie byli, było tak fajnie, że nie chcieli wracać, więc też takiej osobie musisz dać powód, żeby chciała wrócić. Musisz coś zaproponować” – mówi Ewa Błaszczyk– aktorka, prezes Fundacji Akogo?.  Rozmowa z Ewą Błaszczyk ukazała się w „Urodzie Życia” 9/2016 Anna Maruszeczko: W maju w Klinice Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie odbyły się cztery nowatorskie operacje zwiększające szanse na wybudzenie pacjentów. Implanty elektryczne, wszczepione do kręgosłupa na poziomie C2, C4, mają bodźcować mózg. Fundacja Akogo? dostała te operacje w darze od Japończyków. Twoja Ola od dwóch miesięcy ma ten implant. Widać poprawę? Ewa Błaszczyk: To są drobniusieńkie rzeczy. Mniejsza spastyka w lewej ręce, lepsze trzymanie głowy, podążanie głową za dźwiękiem. Na efekty trzeba czekać. To jest proces.  Mikrozmiany? Profesor Isao Morita, który wszczepiał stymulator Oli, powiedział, że pacjenci operowani w Japonii po tych zabiegach byli w stanie samodzielnie jeść, pić, nawiązywali kontakt z otoczeniem... Oczywiście nie wszyscy. Ewo, widziałam, że ty, na zewnątrz siła spokoju, popłakałaś się przy tym Japończyku. Ze szczęścia?  Gdy masz do czynienia z naukowcem, który pracuje z pasją, to czujesz, że jesteś bliżej celu. Dlatego nie wytrzymałam, jak Morita zaczął mi mówić, ile razy w Japonii patrzył na zdjęcia, na dokumentację Oli, jak kombinował, co można zrobić. Kocham w...

Czytaj dalej
Ewa Wieleżyńska i Dorota Nowak
Ewa Wieleżyńska i Dorota Nowak. Fot. Rafał Masłow

Dorota Nowak i Ewa Wieleżyńska: Przyjaciółki, które w pandemii otworzyły własne wydawnictwo 

„Tam, gdzie biznesy są tworzone przez mężczyzn, idzie dużo pary w gwizdek. Moment, w którym założyłyśmy wydawnictwo, to ważny krok w historii naszej osobistej emancypacji” – mówią.
Magdalena Żakowska
30.07.2020

Długowłosa blondynka i krótkowłosa brunetka. Przyjaźnią się od 20 lat, ale dopiero teraz zdecydowały się założyć wspólny biznes. Nazwę swojego wydawnictwa wymyśliły, patrząc przez okno – ich siedziba mieści się na przeciwko warszawskich Filtrów.  Obie od lat pracują w branży wydawniczej. Dorota Nowak była też sekretarką Ryszarda Kapuścińskiego. Rozmowy z nim – szczególnie na temat zagrożeń płynących z globalizacji – ukształtowały jej światopogląd. Pracowała w wielu wydawnictwach, promowała m.in. Eustachego Rylskiego, Timothy’ego Snydera, wymyśliła serię Sfery, w której ukazały się książki Adama Hochschilda czy Oriany Fallaci.  Ewa Wieleżyńska współtworzyła pierwszy w Polsce internetowy magazyn kulturalny Latarnik. Jest tłumaczką literatury francuskiej , przełożyła m.in. powieści Michela Houellebecqa, eseje Rolanda Barthes'a i Georges'a Pereca.  „W pierwszej kolejności chcemy wydawać książki, które same lubimy, a nie lubić to, co wydajemy. Nie będziemy wydawać dużo, mamy więc czas i moce przerobowe, aby starannie wybrać każdą książkę, dogłębnie ją przedyskutować, dobrać tłumacza, rzetelnie zredagować i zadbać o każdy szczegół” – mówią. Wydawnictwo Ewy Wieleżyńskiej i Doroty Nowak skoncentruje się na ambitnej literaturze niszowej. Na swoim blogu uruchomiły dyskusję o tym, czy 50 zł za książkę to dużo czy mało. Same zaznaczają, że ceny ich książek nie będą niskie, ale będą fair. Jeszcze w tym roku ukażą się dwa pierwsze tytuły Wydawnictwa Filtry – autobiograficzna powieść „Calypso” Davida Sedarisa, jednego z najważniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich, autora jedynego w swoim rodzaju gatunku literackiego, który jest połączeniem...

Czytaj dalej
Kostium kąpielowy idealny do każdej figury
mat. prasowe

Jak dobrać kostium kąpielowy do figury? Bodymaps wie to najlepiej!

Polska marka nie chce być marką globalną, ale chce by każda kobieta czuła się komfortowo na plaży. Pewność siebie i samoakceptacja górą!
Zuzanna Szustakiewicz
06.07.2020

Gdy rozmawiałam z Ewą Stepnowską pod koniec kwietnia, obie nie byłyśmy pewne, jak będzie wyglądało nadchodzące lato. Pandemia zmieniła i plany urlopowe Polaków i ich tendencje zakupowe, co odbiło się najbardziej na niezależnych polskich markach. Kolekcja lato 2020 od Bodymaps była już gotowa, ale nie odszyta, kolejny film z serii Summer Stories nakręcony, ale nie zmontowany, a pierwszy sklep stacjonarny w Warszawie zaklepany, ale nie umeblowany. Na szczęście na początku wakacji udało się zrealizować wszystkie plany. Body positive to podstawa! Każde ciało jest piękne, bez względu na jego rozmiar, kolor i formę. To przekonanie leży u postaw Bodymaps. – Większość z nas nie ma figur idealnych, zresztą coś takiego jak idealne ciało po prostu nie istnieje. Moim zadaniem jest by każda dziewczyna, bez względu na to, w jakim jest wieku, jaki ma biust, odcień skóry i jak dużą pupę znalazła strój na plażę, w którym poczuje się super – mówi Ewa. – Na rynku jest dużo marek dla szczupłych, opalonych nastolatek, ale dla innych figur jest dużo mniejszy wybór. Dziewczyny długo szukają stroju kąpielowego, w którym poczują się pewnie i wygodnie, a gdy już go znajdą to bardzo się cieszą i to jest dla mnie największą nagrodą. Marka Ewy stawia na coraz więcej opcji na coraz więcej, różnych figur. – Ponieważ dużo sprzedajemy przez internet, staramy się, by nasze kostiumy nie były zbyt skomplikowane i by łatwo dopasowywały się do różnych sylwetek, a modele, które się sprawdzają, zostawiamy w ofercie i odszywamy w nowych kolorach czy wzorach – mówi projektantka. Bodymaps powstało dla dziewczyn, które nie chcą wpisywać się w stereotypowy obrazek „dziewczyny w bikini”. Sama Ewa przyznaje, że zawsze miała problem, by przełożyć wizerunek szczupłej...

Czytaj dalej
Ellen DeGeneres i Portia de Rossi
Ellen DeGeneres i Portia de Rossi pobrały się 12 lat temu. Fot. @theellenshow

Ellen DeGeneres jest oskarżana o mobbing, ale jej żona, Portia de Rossi stoi za nią murem

Nazywane są najsłynniejszą lesbijską parą Ameryki. Gwiazda telewizji Ellen DeGeneres i aktorka Portia de Rossi od 2008 roku oficjalnie są żonami. Ale ich początki nie były takie łatwe.
Patrycja Pustkowiak
11.08.2020

Właściwie trzeba zacząć od tego, że od kilku tygodni znowu przechodzą przez próbę ognia. Na Ellen DeGeneres, do niedawna ukochaną dziennikarkę Ameryki i prezenterkę autorskiego programu telewizyjnego “Ellen DeGeneres show” posypały się zarzuty. O to, że za kulisami jej programu praca jest toksyczna, że tolerowany jest rasizm i przypadki molestowania seksualnego. O to, że przed laty nękała 11-letniego chłopca mówiąc, że jest gruby i brzydki. Miało to spowodować u niego traumę, która trwa do dzisiaj. Wszystkie te oskarżenia są o tyle zaskakujące, że Ellen każdy odcinek swojego programu kończyła słowami „Bądźcie dla siebie dobrzy”. I starała się uczyć Amerykę życzliwości, tolerancji i otwartości na odmienność. Tymczasem media zaczęły sugerować, że Ellen zawsze była okropną osobą, czego doświadczała także jej partnerka, której zazdrościła urody i powodzenia. Jednak kilka dni temu Portia de Rossi napisała na swoim instagramie: „Ellen, stoję za Tobą murem”, wytrącając w pewnej mierze oskarżycielom broń z ręki. A także pokazując, że co by się nie działo, stanie u boku ukochanej. Ellen DeGeneres: zakochana od pierwszego wejrzenia Pierwszy raz spotkały się w 2000 roku i od razu zwróciły na siebie uwagę. Kiedy już jako małżeństwo siedziały na kanapie u Oprah Winfrey, de Rossi wyznała: „Wiedziałam, że Ellen jest tą jedyną, gdy spojrzałam na nią po raz pierwszy. Ale przez trzy lata nie mogłam powiedzieć jej o tym, co czuję, ponieważ grałam wtedy w »Ally McBeal« i nie przyznawałam się do swojej orientacji. Byłam zamknięta w sobie i bardzo się bałam, że gdybym mówiła o moim homoseksualizmie, oznaczałoby to koniec kariery. Nie zamierzałam umawiać się z najbardziej znaną lesbijką na świecie”. Chyba jednak było im to pisane. Kilka lat po pierwszym...

Czytaj dalej