Ewa Bem w pierwszym wywiadzie po śmierci córki: „Jest jakieś światełko”
East news

Ewa Bem w pierwszym wywiadzie po śmierci córki: „Jest jakieś światełko”

Marta Kwiatkowska
24.05.2020

Ewa Bem na antenie RadioJazz udzieliła pierwszego wywiadu po śmierci starszej córki. Wybitna wokalistka jazzowa opowiedziała o załamaniu, którego doświadczyła, kiedy jej córka, 39-letnia Pamela umarła na nowotwór mózgu. „Kiedy Pamelka odeszła, ja odeszłam razem z nią. Udawałam, że żyję, choć mnie nie było” powiedziała wokalistka w rozmowie z Jerzym Szczerbakowem.

Córka Ewy Bem, Pamela Bem-Niedziałek była dziennikarką i wydawczynią w telewizji TVN24 i TVN24 BiŚ. O swojej chorobie dowiedziała się, będąc w drugiej ciąży. Terapię rozpoczęła tuż po przyśpieszonym porodzie, ale postępującego nowotworu nie udało się zatrzymać. Dziennikarka zmarła 30 września 2017 r., osierocając dwoje dzieci. 

Ewa Bem wróci do muzyki?

Jak opowiadała w wywiadzie w RadioJazz Ewa Bem, rodzinna tragedia złamała ją. Wokalistka odwołała koncerty, w tamtym czasie była przekonana, że już nie zdoła wrócić do śpiewania. Pół roku po śmierci córki ogłosiła zakończenie kariery artystycznej, nie udzielała wywiadów. „Nie mam w planach powrotu na scenę, na której i tak jest duży tłok. Proszę okazać zrozumienie”, pisała. Rozmowa w RadioJazz była jej pierwszym wystąpieniem publicznym od tamtego czasu.

W wywiadzie zapowiedziała, że na nowo pojawiła się w niej myśl o koncertowaniu: „Zaczynam powoli odczuwać chęć pobycia na scenie, zaśpiewania i posłuchania muzyków jak inspirują. Potrzebuję inspiracji i kocham muzyków. (…)  Dla wszystkich, którzy oczekują, że ja jeszcze coś zaśpiewam, mogę powiedzieć, że jakieś światełko, w jakimś tunelu się zapaliło”.

Wokalistka, znana m.in. z „Moje serce to jest muzyk” czy „Podaruj mi trochę słońca” zdradziła też, że na wydanie czeka płyta koncertowa, którą artystka nagrała jeszcze przed śmiercią córki. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
rubinsteiny
Fot. Getty Images

Nela i Artur Rubinstein – ona zawsze chciała być u jego boku. Z miłości i z zazdrości

Byli ze sobą pół wieku. Ona zawsze w jego cieniu. On, król życia, w wieku 90 lat zostawił ją dla dużo młodszej kochanki.
Patrycja Pustkowiak
05.11.2020

Mówiono, że doskonale grał mazurki Chopina dzięki mazurkom, które piekła mu żona. Genialny muzyk Artur Rubinstein i jego żona Nela przeżyli razem niemal 50 lat. Tyle że ona poświęciła dla niego wszystko, a on tylko brał. Jemu wszystko przychodziło bez trudu, ona zapłaciła wielką cenę za życie u boku kochanego przez cały świat artysty, który stawiał siebie ponad wszystko inne. Pewnego dnia dzieci zapytały ją, dlaczego wszystko mu oddała i nigdy się nie przeciwstawiła. Odpowiedziała: „Zawsze wiedziałam, że to będzie trudne, ale kochałam go i przysięgłam sobie, że zrobię wszystko, by pomóc mu w karierze . Wiem, że jest wierny – to jedyna rzecz, jaka liczy się naprawdę”. On w rozmowach z przyjaciółmi przyznawał, że nigdy nie był żonie wierny nawet przez tydzień. Jak mogli przeżyć razem pół wieku? Los zetknął ich po raz pierwszy jesiennego poranka 1926 roku w Warszawie. Z drzew spadały żółte liście, było chłodno. Ona – Aniela Młynarska, zwana Nelą, 18-latka, córka dyrygenta i dyrektora Opery Warszawskiej, Emila Młynarskiego, śliczna, niewinna, kulturalna dziewczyna marząca o karierze tancerki – szła Traktem Królewskim. On – 38-latek, sławny już pianista oklaskiwany przez cały świat – jechał taksówką na Stare Miasto. Minęli się, nie wiedząc o tym. Los był uparty. Wieczorem przyszła do filharmonii na jego koncert. I wpadła po uszy. Nie mogła oderwać od niego wzroku. Wielki Rubinstein, który wyglądał, jakby mocował się z fortepianem. W przerwie pobiegła do garderoby – był tam. Spojrzał na nią i też nie mógł oderwać wzroku. Dygnęła, zawstydzona. Zaprosił ją na obiad do Europejskiego, niemal od razu zaproponował małżeństwo i... wyjechał do Paryża. „Jeśli usłyszy pan kiedyś, że się ożeniłem, będzie pan wiedział, że...

Czytaj dalej
Zbigniew Wodecki
Albert Zawada

Nikt tak nie kochał życia, jak Zbigniew Wodecki. „To był człowiek nieskazitelny…”

Zbigniew Wodecki – wielki artysta, pełen uroku mężczyzna, wspaniały przyjaciel. „Był to człowiek nieskazitelny. Był przyjacielem wszystkich”, mówił o nim Krzysztof Materna. 22 maja mija trzecia rocznica śmierci artysty.
Anna Zaleska
22.05.2020

Maj był zawsze jego ulubionym miesiącem. Cieszył się słońcem, spacerami, spotkaniami, jazdą z otwartym oknem w aucie. W maju najłatwiej kochać życie – a Zbigniew Wodecki na pewno je kochał i umiał je doceniać. W jednej ze swoich piosenek śpiewał: „Co było, przeszło, nie wróci/Wczorajszy smutek niech już nie smuci/Więc zostaw, zostaw wszystko…”. W wielu wywiadach powtarzał, że liczy się tylko to, co jest teraz, że warto chwytać dzień, nie oglądać się za siebie, nie żałować tego, co przeszło.  Do siebie miał dużo dystansu i traktował siebie z humorem. Na koncertach opowiadał nieraz dowcip o samym sobie: „Zbigniew Wodecki czołga się przez pustynię i jęczy: wody… W końcu spotyka karawanę i dostaje wodę – Wodecki nalewa odrobinę w dłonie i… poprawia włosy”. Żartował też, że kiedy umrze, to jego imponująca grzywa nie zmieści się w trumnie…  Jego piosenki, jego głos i jego lwią grzywę znał w Polsce każdy. Na ulicy zagadywali do niego i starsi ludzie, i małe dzieci. Prosili o autografy, a on żartował, że dzień bez autografu to dzień stracony. Każdy jednak miał w głowie trochę innego Zbigniewa Wodeckiego. Dla jednych był wykonawcą przebojów, które stały się klasyką polskiej piosenki: „Z tobą chcę oglądać świat”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem”… Innym kojarzył się z hitami „Chałupy” i „Pszczółka Maja”. Przez lata cieszył się popularnością jako najsympatyczniejszy juror w „Tańcu z gwiazdami”. Wydawało się, że jest już skazany tylko na rolę szanowanego seniora, kiedy w 2013 roku wydarzyła się rzecz niezwykła. Do 63-letniego artysty przyszli muzycy z Mitch & Mitch z propozycją wspólnego nagrania jego debiutanckiego albumu „1976”. Dzięki...

Czytaj dalej
Anna Jantar / East News

Natalia Kukulska o mamie, Annie Jantar: „Nikt mi nie powiedział, że mama zginęła…”

„Nikt mi nigdy nie powiedział, że mama zginęła, odeszła na zawsze. Gdy na lotnisku, trzymając bukiet frezji, nie doczekałam się przylotu mamy i spotkania z nią… to tak jakby czekanie na jej powrót przeciągnęło się do teraz”, pisze Natalia Kukulska w 70. urodziny swojej mamy Anny Jantar.
Anna Zaleska
09.06.2020

Gdyby nie wielka tragedia, która wydarzyła się 14 marca 1980 roku, Anna Jantar kończyłaby dziś 70 lat. Cieszyłaby się sukcesami córki, trójką wnucząt i miałaby pewnie poczucie spełnienia patrząc wstecz na życie wypełnione niezapomnianymi przebojami, koncertami granymi na całym świecie i wyrazami uwielbienia fanów. Książka Marcina Wilka „Tyle słońca. Anna Jantar. Biografia” (Wydawnictwo Znak) to biografia wyjątkowej kobiety. „Ania całą sobą niosła aurę słońca”, wspominała ją Halina Frąckowiak. Zarazem była utalentowaną piosenkarką, pracowitą, skoncentrowaną na tym, by spełniać swoje marzenia. Jej życie zakończyło się w szczytowym momencie kariery, na pogrzeb przyszło 40 tysięcy ludzi, nad grobem przemawiał Daniel Olbrychski, kilka kobiet zemdlało. Przebój „Nic nie może przecież wiecznie trwać” nabrał nowego sensu. Drugie wydanie biografii legendarnej piosenkarki ukazało się właśnie teraz, w rocznicę jej 70. urodzin, wzbogacone o wzruszający wstęp napisany przez córkę artystki,  Natalię Kukulską. Jego fragmenty publikujemy poniżej, razem z fragmentami opowieści o Annie Jantar (wtedy jeszcze Hani Szmeterling) z czasu, gdy miała tyle lat, co teraz jej wnuczka, Ania. Marcin Wilk w swojej biografii nie ogranicza się tylko do czasu, kiedy Anna Jantar, była już sławną piosenkarką, w swojej opowieści cofa się do jej okresu nastoletniego, kiedy 14–15-letnia Hanka wbrew zakazom mamy zaczyna się malować, eksperymentuje z modą, spotyka się z przyjaciółkami, flirtuje z chłopakami i rozrabia na lekcjach. Jej życie  odmieniło spotkanie z zespołem Szafiry: czterema chłopakami, którzy początkowo chcieli być jak Beatlesi, ale potem uznali, że przydałaby im się wokalistka. Potem wydarzają się jeszcze dwa przełomowe momenty. Jeden: Ania...

Czytaj dalej
Najlepsze dla Urody 2020
iStock

Najlepsze dla Urody 2020 – rusza kolejna odsłona plebiscytu „Urody Życia”!

Najlepsze kosmetyki do pielęgnacji, tusze, cienie, pomadki – i najpiękniejsze perfumy, które rozpieszczają nasze zmysły! Co nas zachwyciło w 2020 roku? Rusza kolejna edycja naszego plebiscytu Najlepsze dla Urody.
redakcja „Uroda Życia”
10.12.2020

Jakość – to nasze słowo klucz. Co roku wybieramy 20 najlepszych pod względem jakości produktów, które pomagają nam dbać o naszą skórę, włosy – i nasze samopoczucie. Testujemy je na własnej skórze, omawiamy ich skład z najlepszymi ekspertami w Polsce, a nawet zwracamy uwagę na to, jak prezentują się na naszych łazienkowych półkach. Podczas kolejnej odsłony plebiscytu Najlepsze dla Urody  sprawdzimy, jakie jakościowe nowości przyniósł nam 2020 rok. Zwycięska dwudziestka zostanie przedstawiona naszym użytkowniczkom w marcu 2021 roku. Znak jakości „Najlepsze dla Urody 2020” to najlepsze polecenie zakupowe! Zobacz także: Złota dwudziestka Najlepsze dla Urody 2019 Jury Najlepsze dla Urody 2020 Nasz plebiscyt wyróżnia niezależność i eksperckość – w skład jury wchodzą nie tylko wspaniałe artystki, które olśniewają  talentem i urodą, lecz także najlepsi polscy eksperci od pielęgnacji skóry: dr Ewa Chlebus i dr Marcin Ambroziak. Dzięki temu gwarantujemy naszym czytelniczkom, że zwycięskie produkty są skuteczne, bezpieczne i o najwyższej jakości.  Pełen skład jury:  Sylwia Niemczyk, redaktor naczelna „Urody życia” i urodazycia.pl Marta Cieplak, szefowa działu Uroda magazynów „Uroda Życia” i „Viva!” dr n. med. Ewa Chlebus, dermatolożka, właścicielka kliniki dermatologii Dr Chlebus w Warszawie dr n. med. Marcin Ambroziak, dermatolog, właściciel kliniki dermatologii i medycyny estetycznej Klinika Ambroziak Natalia Kukulska, wokalistka, której płyta „Czułe struny” jest naszą płytą roku 2020 Kayah, wokalistka, współwłaścicielka wytwórni muzycznej Kayax Sylwia Rakowska, makijażystka gwiazd, pomysłodawczyni akcji #twarztoniepisanka

Czytaj dalej