„Dzienniki motocyklowe”, „Bonnie i Clyde ”, „Wszystko za życie”. Filmy drogi, które przeszły do historii kina
Mat. prasowe

„Dzienniki motocyklowe”, „Bonnie i Clyde ”, „Wszystko za życie”. Filmy drogi, które przeszły do historii kina

Motocyklem, autostopem albo na własnych nogach. Bohaterowie filmów drogi podróżują w najdalsze zakątki świata, ale przede wszystkim w głąb samych siebie.
Sylwia Arlak
14.07.2020

Filmy drogi zawsze wiążą się z wielką przygodą, wędrówką, podróżą życia. Ich bohaterowie podążają za własnymi pragnieniami albo uciekają przed bolesną przeszłością. Szukają odpowiedzi na najważniejsze pytania. Wsiadając w auto, na motocykl czy idąc w nieznane na własnych nogach, mają nadzieję na zmiany. Oto siedem filmów drogi, które warto obejrzeć.

Jesienny wieczór z książką? Oto pozycje na każdy nastrój. Jedną z nich szczególnie polecamy!

1. „W drodze”

Motyw filmu drogi wziął się z Ameryki. To właśnie stamtąd pochodzi „W drodze” Waltera Sallesa, jedna z lepszych pozycji z gatunku ostatnich lat. Ekranizacja książki Jacka Kerouaca pod tym samym tytułem to historia młodego pisarza, Sala (alter ego Kerouaca), który wraz ze swoim przyjacielem i jego dziewczyną wyruszają w samochodową podróż. W oparach bluesa i jazzu zaprawieni psychoaktywnymi substancjami, alkoholem szukają nowego, lepszego życia. Zbuntowani przeciw światu, seksualnie wyzwoleni nie mają nic do stracenia. Akcja rozgrywa się w czasach przełomu lat 40-50. W rolach głównych Kristen Stewart, Sama Riley oraz Garetta Hedlunda.

 

2. „Wszystko za życie”

„Wszystko za życie” (na podstawie książki Jona Krakauera) w reżyserii Seana Penna ukazał się w 2007 roku, ale już jest zaliczany do grona klasyków gatunku.  To historia Chrisa McCandlessa (brawurowo zagranego przez Emile'a Hirscha), absolwenta czołowego uniwersytetu, który rzuca swoje dotychczasowe życie i wyrusza w samotną podróż. Rozdaje swoje rzeczy i przekazuje oszczędności na cele charytatywne. Dźwiga ciężki plecak, śpi, gdzie popadnie i przemieszcza się po najdzikszych terenach USA. Pogoń za pieniędzmi, społeczne nierówności i ludzkie pokusy zamienia na życie pełne niebezpieczeństw. Wierzy, że dzięki temu odnajdzie sens życia. Na uznanie zasługuje też ścieżka dźwiękowa z piosenkami Eddie'ego Veddera (wokalisty zespołu Pearl Jam). „Wszystko za życie” jest dostępne na Netfliksie.

 

3. „Dzika droga”

Podróżowanie może mieć terapeutyczną moc. „Dzika droga” to ekranizacja bestsellerowej, autobiograficznej książki Cheryl Strayed pod tym samym tytułem. Pewnego dnia młoda kobieta, Cheryl (Reese Witherspoon) pakuje całe swoje życie do jednego plecaka. Bez żadnego przygotowania, wyrusza w pieszą wędrówką obejmującą tysiąc mil po niebezpiecznym amerykańskim szlaku Pacific Crest Trail. Po śmierci matki i rozpadzie małżeństwa zmagając się z uzależnieniem od narkotyków, nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca w społeczeństwie. Wybiera samotność i trud wędrówki. 500 kilometrów później znajduje siłę i sens dalszego życia.

 

4. „Bonnie i Clyde”

„Bonnie i Clyde”  to nagrodzona dwoma Oscarami, oparta na faktach historia młodej pary przestępców. Bohaterowie filmu Arthura Penna z 1967 roku przemierzają południe Stanów Zjednoczonych. Wspólnie okradają sklepy, napadają banki, a kiedy trzeba, zabijają. Uciekają kradzionymi autami przed wymiarem sprawiedliwości, a my im kibicujemy. Kochankowie buntują się przeciwko  porządkowi społecznemu i represyjnym działaniom organów państwa na przełomie lat 60. i 70. Legendarni przestępcy, z ich pragnieniem wolności, wydają się widzom ludzcy i bliscy. Duża w tym zasługa wspaniałych aktorów — Warrena Beatty'ego i Faye Dunaway.

 

5. „Thelma i Louise”

„Thelma i Louise” opowiada z kolei o dwóch znudzonych życiem przyjaciółkach.  Thelma (Geena Davis) ma dość bycia gospodynią domową, a Lousie (Susan Sarandon) nudnej pracy, jako kelnerka i swojego niezdecydowanego faceta. Pewnego dnia kobiety postanawiają wybrać się na weekend do wynajętego domku w górach. Kiedy zatrzymują się na drinka w przydrożnym barze, dochodzi do tragedii. Nieznajomy próbuje zgwałcić Thelmę, a Lousie bez wahania zabija napastnika. Przerażone bohaterki uciekają autem w kierunku Meksyku. Ridley Scott portretuje silne kobiety w męskich świecie. Opowiada o kobiecej solidarności aż po grób i poszukiwaniu wolności za wszelką cenę.  

 

6. „Dzienniki motocyklowe”

„Dzienniki motocyklowe”  to kultowe dzieło Waltera Sallesa z 2004 roku. Film powstał na podstawie pamiętników studenta medycyny Ernesto Guevary (Gael Garcia Bernal). Mężczyzna wraz z przyjacielem Albeto Granado wyruszył w 1952 roku w podróż motocyklową przez Amerykę Południową. Mężczyzna, który za kilka lat stanie się słynnym rewolucjonistą (obalając dyktaturę na Kubie i organizując rewolucję w Kongo), chce zasmakować życia. Wraz z przyjacielem pije wino, flirtuje z kobietami i pomimo braku pieniędzy, beztrosko spędza czas. Do czasu. Niesprawiedliwość, bezprawie i nędza, jakich doświadczy młody idealistą sprawą, że zechce zmieniać świat.

 

7. „Easy Rider”

To z filmu Dennisa Hoppera „Easy Rider” pochodzi najsłynniejsza piosenka z motywem drogi „Born to be wild” zespołu Steppenwolf. Historia dwóch kalifornijskich hipisów, Wyatta (Peter Fonda) i Billy'ego (Dennis Hopper) z 1969 roku doczekała się dwóch nominacji Oscarowych. Mężczyźni sprzedają narkotyki, a za zdobyte pieniądze wybierają się w podróż na motorach z Los Angeles do Nowego Orleanu. Po drodze nie stronią od używek (aktorzy przed kamerą naprawdę palili marihuanę) i towarzystwa pięknych kobiet. Wkrótce do bohaterów dołącza, uzależniony od alkoholu młody prawnik (Jack Nicholson). Dla nich liczy się wolność, przemierzane kilometry i męska szorstka przyjaźń. Ale nie wszyscy, których spotkają na swojej drodze, będą chcieli to zaakceptować.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Charlize Theron The Old Guard
Charlize Theron w filmie „The Old Guard”. Fot. materiały prasowe

Wojowniczka Charlize Theron.  „Co cię nie zabije...”

Kiedy miała 15 lat, mama na jej oczach zastrzeliła ojca. W jej obronie. Ale Charlize Theron nigdy nie postrzega siebie jako ofiary. Woli widzieć się w rolach twardych wojowniczek. Taka też będzie w nowym filmie Netfliksa „The Old Guard".
Magdalena Żakowska
14.07.2020

Seksowna blondynka, która odrzuca role seksownych blondynek. Twierdzi, że za dużo przeżyła, żeby wypaść przekonująco w komedii romantycznej. Za to świetnie się bije, strzela i walczy – tym razem w „The Old Guard”, najnowszej premierze Netflix.  Zmęczona zabijaniem Nie ma chyba drugiej aktorki, która przeszłaby dla roli taką metamorfozę, jak Charlize Theron w filmie „Monster” (2003). Żeby wypaść przekonująco jako seryjna morderczyni Aileen Wuornos, przytyła 15 kilogramów, a charakteryzacja na planie trwała codziennie ponad trzy godziny. Ale ten rodzaj wysiłku u aktorów nie jest niczym niezwykłym. To, co wyróżnia tę rolę, to wrażliwość i empatia, z jaką Charlize podeszła do swojej bohaterki. Za to, a nie za dodatkowe kilogramy, dostała Oscara, Srebrnego Niedźwiedzia i Złoty Glob. Miała wtedy 28 lat.  W filmie „Mad Max: Na drodze gniewu” (2015) stworzyła z kolei kultową już rolę Furiosy, gniewnej przywódczyni buntu, która czułość potrafi okazać jedynie swojej wiernej… ciężarówce. I chociaż Furiosa ma ogoloną głowę, twarz wysmarowaną czarną farbą i metalowy hak zamiast ręki, to biją od niej majestat i piękno. Nawet wtedy, kiedy bez mrugnięcia okiem morduje kolejnych przeciwników. A jednocześnie od razu widać, że Theron nie jest typową aktorką kina akcji, która po prostu ładnie wygląda w szortach i przepoconym dopasowanym podkoszulku.  Postać Furiosy tak bardzo odcisnęła się na jej karierze, że aktorka zaczęła dostawać propozycje ról pisanych z myślą o mężczyznach. Tak było też w przypadku „Atomowej blondynki” (2017), filmu, w którym Theron znów robi to, co do tej pory wychodziło jej tak dobrze – strzela, bije i morduje – tyle że tym razem z nienaganną blond fryzurą i na...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

Zapomnijcie o Greyu i „365 dni”. Oto najbardziej zmysłowe filmy dekady: „Wstyd”, „Marzyciele” i inne

Zalotne nie znaczy wulgarne. Erotyczne nie znaczy pornograficzne. Zmysłowe kino to nie tylko popularne (i średnio udane) „Pięćdziesiąt twarzy Greya” czy „365 dni”, ale też zmysłowe, artystyczne filmy.
Sylwia Arlak
10.07.2020

Daleko im do filmów pornograficznych, bo subtelnie rozpalają zmysły. Produkcje erotyczne, bo o nich mowa, świetnie sprawdzą się na randce, ale i podczas babskiego spotkania. Oto pięć filmów z gatunku, których twórcy nie gonili za tanią sensacją. 1. „Służąca” Główna bohaterka filmu Chan-wook Park „Służąca”, Sook-hee  (aktorka Tae-ri Kim została wybranado tej roli  spośród około 1,5 tys. innych kandydatek) zatrudnia się jako służąca arystokratki. Namawia ją do tego pewien oszust, który chce zaskarbić sobie względy pani domu, a tym samym dostać się do jej wielkiej fortuny. „Służąca to romantyczne dzieło z dawnej epoki i seksowny thriller szpiegowski, pełen tajemniczych postaci. To film z komentarzem na temat okupacji Korei przez Japonię w latach 30. XX wieku i intensywny horror psychologiczny” — czytamy w recenzji „The Atlantic”. To też opowieść o zakazanej miłości, zdradzie i pożądaniu. Dzieło kompletne i bardzo seksowne. 2. „Marzyciele” „Marzyciele” Bernarda Bertolucciego to klasyka gatunku. Historia zaczyna się, gdy rodzeństwo Isabelle (Eva Green) i Theo (Louis Garrel) pod nieobecność swoich rodziców proponują amerykańskiemu studentowi, Matthew (Michael Pitt), by zamieszkał z nimi pod jednym dachem w Paryżu. Wspólnie oglądają filmy, rozmawiają, śmieją się, marzą, palą papierosy i... uprawiają seks. Choć bohaterowie dopiero odkrywają erotyczny świat, z biegiem czasu uprawiają coraz śmielsze gry. Badają własne granice.Zakazana, kazirodcza relacja odgrywa się na tle rewolty 1968 roku w Paryżu. „Oglądanie tego filmu jest jak wypicie butelki dobrego czerwonego wina naraz na czczo. Nie jest to dla nikogo dobre, ale i tak niegodziwie przyjemne” — pisał „The Guardian”. 3....

Czytaj dalej
East News

Emma Watson: od przemądrzałej czarodziejki do wojującej feministki

Ma wszystko. Urodę, majątek, talent, pozycję i światowy hit filmowy na koncie. Zamiast pójść w ślady wielu małoletnich gwiazd i zaprzepaścić wszystko, co osiągnęła, Emma Watson walczy o lepszy świat.
Sylwia Arlak
08.07.2020

Gdy tylko skończyła zdjęcia do ostatniej części z serii o „Harrym Potterze”, obcięła swoje długie kręcone włosy. „Myślałam o tym od wielu lat. To najbardziej wyzwalająca rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłam” — cieszyła się Emma Watson. To był najlepszy sposób na pożegnanie się z Hermioną, postacią, w którą wcielała się przez ostatnie dziesięć lat. Uwielbiała ją, ale nareszcie mogła poczuć się sobą. A dziewczyny na całym świecie chciały poczuć się jak Watson. Pixie cut stał się najmodniejszą fryzurą sezonu. Emma Watson pokonała tysiące innych kandydatek W tym rok Emma Watson przekroczyła trzydziestkę – urodziła się 15 kwietnia 1990 roku w Paryżu. Mieszkała tam z babcią do piątego roku życia, a gdy jej rodzice się rozwiedli, przeniosła się z mamą i bratem do Oxfordshire. Jak wspominała lata później, zawsze marzyła o karierze aktorskiej, ale zupełnie nie wie, skąd jej się to marzenie wzięło. Nikt w jej rodzinie nie wybrał drogi artystycznej, rodzice byli wziętymi prawnikami. W domu nie było telewizora i nie oglądało się filmów. A jednak, już jako dziecko uczęszczała na zajęcia śpiewu, tańca i aktorstwa w Stagecoach Theatre Arts School i brała udział w amatorskich szkolnych produkcjach. Do udziału w castingu ekranizacji słynnej już wtedy książki J.K. Rowling namówiła ją nauczycielka. Mała Emma dała się przekonać, ale tylko dla zabawy. Nie liczyła na zwycięstwo. Choć przed filmami o „Harrym Potterze” nigdy nie występowała profesjonalnie, pokonała ponad 4 tys. innych kandydatek. Lata później wspominała, że czuła się wtedy najszczęśliwszą dziewczynką na świecie. Wtedy jeszcze nie miała pojęcia, jak bardzo zmieni się jej życie. Na planie czuła się jak ryba w wodzie: koledzy z planu nadali jej nawet przydomek „one take...

Czytaj dalej