„Dzieciaki z showbiznesu”: samotność, przemoc, seks i ludzie, którzy żerują na dzieciach
Materiały prasowe

„Dzieciaki z showbiznesu”: samotność, przemoc, seks i ludzie, którzy żerują na dzieciach

Nowy dokument HBO „Dzieciaki z showbiznesu” to poruszający obraz kariery dziecięcych aktorów w amerykańskim przemyśle rozrywkowym. Ale więcej niż o bohaterach, mówi o nas, dorosłych.
Anna Zaleska
21.07.2020

Milla Jovovich wolałaby inaczej spędzać dziecięce lata. Chciała mieć koleżanki, bawić się lalkami i jeździć na letnie obozy z rówieśnikami. Od najmłodszych lat musiała jednak pracować. Była uczona aktorstwa, chodziła na przesłuchania i sesje zdjęciowe. Gdy miała 11 lat, zaczęła karierę jako modelka; 13 – zadebiutowała na ekranie w dreszczowcu erotycznym (!) „Spotkanie dwóch księżyców”; 14 – wystąpiła w „Powrocie na Błękitną Lagunę” (1991). Za tę ostatnią rolę straszliwie zresztą oberwała od krytyków, była nawet nominowana do Złotej Maliny jako najgorsza nowa gwiazda. Traumatyczne doświadczenie dla nastolatki, która dopiero buduje w sobie poczucie własnej wartości.

W przypadku Milli Jovovich to matka wymarzyła dla córki karierę. Galina Loginowa była gwiazdą filmową w Związku Radzieckim, po emigracji za ocean musiała pracować jako gosposia, usługując na przyjęciach ludziom z branży filmowej. Patrząc z perspektywy czasu Milla Jovovich podejrzewa, że miała stać się dla matki przepustką do wielkiego świata. Za wszelką cenę.

Czy Elena Ferrante naprawdę istnieje? O fenomenie pisarki opowiada Anna Zaleska

Dokument HBO o dzieciach w showbiznesie

Każdego roku 20 tys. dziecięcych aktorów stara się o rolę w Hollywood, dla 19 tys. kończy się to porażką. Nie ma badań, które by odpowiedziały na pytanie, ile spośród tych dziesiątek tysięcy dzieci naprawdę marzy o tym, by zostać aktorem, a ile – jak Milla Jovovich – zaspokaja ambicje rodziców.

Z całą pewnością jednak i jedni, i drudzy niewiele wiedzą o ciemnych stronach życia małoletnich gwiazd. Wygadane, bystre, zadowolone z siebie dzieciaki w telewizyjnych talk show nie opowiadają o tym, jaką cenę płacą za sukces. Może zresztą same jeszcze tego nie rozumieją? A może boją się mówić? Albo wiedzą, że i tak nikt ich nie wysłucha?

Henry Thomas – Elliott z „E.T.” – to jeden z tych dziecięcych gwiazdorów, którzy bardzo nie chcieli być aktorem. Rodzice zdecydowali za niego. Aktorstwo tak go przerażało, że gdy pierwszy raz miał wyjść na scenę, zsikał się ze strachu.

Mara Wilson w filmie „Matylda”

Alex Winter, scenarzysta i reżyser dokumentu „Dzieciaki z showbiznesu” (HBO), dotarł do dawnych dziecięcych aktorów, obecnie dwudziesto-, trzydziesto- i czterdziestolatków. Zapytał o to, co to naprawdę znaczy być kilkuletnią czy nastoletnią gwiazdą. Jak to wspominają? Jak takie doświadczenie wpłynęło na ich życie? Jakie stresy i traumy z nim się wiązały? Swoje historie opowiedzieli mu między innymi Milla Jovovich, Evan Rachel Wood czy Cameron Boyce, który nie doczekał się premiery dokumentu, zmarł przed rokiem. Wspólnym i kto wie czy nie najbardziej dojmującym doświadczeniem dziecięcych gwiazd okazuje się wyobcowanie, poczucie niezrozumienia i samotność. Ale na tym nie koniec.

Dzieciaki przezywały go „E.T."

Legendarna dziecięca gwiazda Shirley Temple, gdy zaczęła pracę w wieku trzech lat, myślała, że wszystkie kilkulatki pracują. Nie znała innego dzieciństwa. Współcześni małoletni aktorzy mają większą świadomość, ale to nie znaczy, że świat zabaw i rówieśników jest dla nich łatwo dostępny. „Dziecięcą gwiazdę poznasz po tym, że jest dobra w żonglowaniu czy grze w zośkę” – mówi Evan Rachel Wood. Nabyła te dziwne umiejętności godzinami siedząc samotnie na planie, w przyczepie czy w pokojach hotelowych.

Nawet gdy zdjęcia dobiegały już końca i teoretycznie można było wrócić do normalności, wielu rzeczy dzieciaki nie były w stanie nadrobić. Tylko dorosłym może się wydawać nieważne, że Mara Wilson („Pani Doubtfire”, 1993) nie zdążyła nauczyć się jeździć na rowerze czy grać w bejsbol nożny. Rówieśnicy patrzyli na nią jak na dziwadło. Henry’ego Thomasa, czyli Elliotta z wielkiego filmowego przeboju „E.T.”, dzieciaki wytykały palcami i naśmiewały się, wołając za nim „Hollywood” albo „E.T.”. Teraz mówi: „Szkoła była najtrudniejszą rzeczą w byciu dziecięcym aktorem”.

Henry Thomas w filmie „E.T.”

Przebywając głównie wśród dorosłych, dzieciaki nie nauczyły się nawiązywać kontaktów z rówieśnikami. Z drugiej strony gdy stali się już sławni, nie potrafili nikomu zaufać. Cameron Boyce, gwiazdor wytwórni Disneya, podejrzewał, że wielu rówieśników chce się z nim kolegować tylko dlatego, że występuje w telewizji. Ci, którzy go wcześniej gnębili, nagle traktowali go jak kogoś ważnego. Wil Wheaton („Stań przy mnie”, 1986) mówi dosadnie: „Myślałem: co za syf! Nie chodzi im o mnie, tylko o moją sławę. I tak zacząłem tracić zdolność ufania komukolwiek”.

Milla Jovovic: „Myślałam, że jestem dojrzała"

Na ile często zdarzają się sytuacje wykorzystywania seksualnego nieletnich? Z obserwacji dawnych dziecięcych gwiazd wynika, że to często tajemnica poliszynela. Evan Rachel Wood omal nie zwymiotowała, gdy podczas gali wręczenia Złotych Globów statuetkę dostał mężczyzna, o którym powszechnie wiedziano, że jest pedofilem. Mnóstwo młodych aktorów, których poznała, zostało wykorzystanych seksualnie. Ona również. Dziś aktywnie działa na rzecz ofiar. I ma swoją teorię, jeśli chodzi o przyczyny patologii w przemyśle filmowym: „W każdej branży, gdzie jest tyle władzy i tyle konkurencji, po pewnym czasie zaczyna się rywalizacja, kto więcej zniesie. Inni czekają w kolejce na twoje miejsce, więc pozwalasz się wykorzystywać w ten czy inny sposób. (…) Dopóki coś się nie zmieni, zawsze znajdą się ludzie gotowi dać się wykorzystać i milczeć”.

Milla Jovovich patrząc na swoje zdjęcia jako nastolatki, nie może uwierzyć, że można było z nią robić takie rzeczy – ubierać wyzywająco, malować jak dorosłą kobietę, zmuszać do chodzenia półnago przed kamerą. Nikt jej nie chronił przed sytuacjami, które mogły z tego wynikać. „Narobiłam sobie kłopotów ze starszymi facetami. Kiedy teraz pomyślę, co ze mną wyprawiali… Jezu! Co za palanty, oblechy! Ale wtedy uważałam, że jestem wyjątkowa, dojrzała”, opowiada 44-letnia dziś aktorka.

Milla Jovovich w filmie „Powrót na Błękitną Lagunę”

O swoich problemach dzieciaki z showbiznesu nie mają z kim rozmawiać. Evan Rachel Wood nikt nigdy nie pytał, jak się czuje. Uważano, że skoro odnosi sukcesy, musi być szczęśliwa. „Czułam, że nie należę już do siebie”, opowiada. „Byłam towarem, który nadzoruje się i oporządza. A im lepiej mi szło, tym było gorzej. Stawiano znak równości między tym, jak mi szło w karierze, a moim stanem emocjonalnym”.

Zrozumiała też, że nawet jeśli ma jakieś problemy, nie może o nich mówić, bo jest w miejscu, w którym wielu członków jej rodziny chciałoby się znaleźć. Ona grała u boku Ala Pacino, Kevina Bacona czy Nicole Kidman. Jej starsi bracia aktorzy nie mają na koncie ani jednej znaczącej roli.

Evan Rachel Wood w filmie „Trzynastka”

Kto żeruje na talencie dziecka

Jeśli aktorstwo – bo tak też bywa – jest marzeniem dziecka, od rodziców wymaga to sporo poświęceń. Znane są historie o matkach czy ojcach, którzy rezygnują z własnego życia, by wspomóc karierę syna czy córki. Matka Hilary Swank przez dwa miesiące mieszkała z nią w samochodzie, żyjąc za dwa dolary dziennie, by mogła spróbować szczęścia w Hollywood. Czasem rodzice inwestują w dziecko wszystko, co mają, wierząc, że mu się uda i wtedy całej rodzinie będzie łatwiej. Rezygnują z pracy, by latami codziennie wozić dziecko na przesłuchania, spotkania, próby, zdjęcia, sesje i tak bez końca. Rzucają wszystko i przeprowadzają się do Los Angeles. Potem oczekują przynajmniej zwrotu zainwestowanego czasu i pieniędzy i nie zawsze potrafią znosić z uśmiechem kolejne porażki. Cameron Boyce – aktor, tancerz i model, który zaczął karierę w wieku siedmiu lat – nieraz słyszał od ojca po nieudanym tysięcznym przesłuchaniu: „Zabieram cię wcześnie ze szkoły, a ty znów odpadasz”.

Żerowanie na talencie dziecka też ma w Hollywood długą tradycję. Pierwsze dziecięce gwiazdy nie dostawały ani centa, nawet nie wiedziały, ile zarabiają, wszystko zgarniała rodzina. Jackie Coogan – niezapomniany Brzdąc z filmu Chaplina – był traktowany jak kilkuletni niewolnik. Oprócz tego że grał w filmach, reklamował też mnóstwo produktów. Choć zarabiał około miliona dolarów rocznie, nigdy nie zobaczył swoich pieniędzy, umarł jako nędzarz.

Jackie Coogan w filmie Charliego Chaplina „Brzdąc”

Do dziś wokół dziecięcych gwiazd skupia się tłum ludzi, którzy chcą dobrać się do ich kieszeni. Przeraża historia Gary'ego Colemana z amerykańskiego sitcomu „Diff'rent Strokes” (1978-1986). Chłopiec ciężko chorował na nerki, mimo to był zmuszany do grania. Dzień po przeszczepie nerki był już na planie, ponieważ rodzice zdecydowali, że będzie nadal pracował.

Każdy ma pomysł, kim masz być

Czy sława i popularność sprawiają dziecku przyjemność? Czasem tak, do pewnego momentu. Niektórzy chcą być podziwiani. Ale potem i to zaczyna nudzić, męczyć i stresować. Czy nie fajniej byłoby zamiast rozdawać autografy fanom, pograć w piłkę z kolegami? Dużo wiedział na ten temat Cameron Boyce, gwiazdor wytwórni Disneya, idol nastolatków. Zmarły w lipcu zeszłego roku aktor uważał, że rozpoznawalność nie jest czymś, na co można młodego człowieka przygotować. „Każdy ma pomysł, kim masz być. A w tym wieku jeszcze sam tego nie wiesz. Poje*ana sprawa, kiedy całe twoje nastoletnie życie jest dokumentowane dla świata. Szaleństwo! Wchodzisz w trudny czas, pytasz, kim jesteś, czego chcesz od życia, a wszyscy się gapią. Każdy ma coś do powiedzenia, wyraża opinię, co powinieneś robić, a czego nie”.

Gdy przychodzi dorosłość i przestają być słodkimi dzieciakami z ekranu, nie zawsze wiedzą, co dalej zrobić z życiem. To moment, kiedy najłatwiej się pogubić. Todd Bridges na tym etapie wpakował się w narkotyki i był podejrzany w sprawie o postrzelenie dealera. O Dany Platto prasa pisała na pierwszych stronach: „Od gwiazdy telewizyjnej do narkomanki”, dziewczyna zmarła po przedawkowaniu leków. Powszechnie znane są tragiczne historie Britney Spears czy Macaulaya Culkina.

Ale są też historie, które kończą się happy endem. Jodie Foster, która zaczęła pracować w wieku trzech lat, gładko przeszła do świata dorosłych aktorów. I nie narzeka, że pracowała od dzieciństwa. „Ominęło mnie wszystko, co złe. Pryszcze, poczucie zagubienia, sytuacje w rodzaju «co robić, nie podobam mu się». Wszystkie te problemy dorastania”.

Mara Wilson, czyli Matylda, spełniła prawdziwe marzenie z dzieciństwa i została pisarką. Whil Wheaton („Stań przy mnie”) stał się poczytnym autorem. Ma tylko żal do rodziców o to, ile życia stracił i jak bardzo lekceważyli jego potrzeby jako dziecka. Gdy skończył 18 lat, zrozumiał, że nie musi już grać. Skoro nie robi tego dla siebie, tylko dla swojej matki, nie musi być w tym świecie. I odszedł.

Film „Dzieciaki z showbiznesu” można oglądać na HBO GO, o od 6 sierpnia również na HBO.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jeffrey Epstein z jedną ze swoich „podopiecznych” / Fot. materiały promocyjne Netflixa

Jak Jeffrey Epstein wciągał nastolatki do swojej seksualnej piramidy

Nowy film dokumentalny na Netfliksie o pedofilu-miliarderze Jeffreyu Epsteinie „Obrzydliwie bogaty” jest wstrząsający nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też niebywały system pedofilski działający na zasadzie piramidy.
Anna Zaleska
12.06.2020

W 2019 roku finansista i miliarder, zwany najbogatszym i najbardziej wpływowym pedofilem świata, nie schodził z pierwszych stron gazet. W lipcu został aresztowany pod zarzutem handlu ludźmi w celach seksualnych i nakłaniania do prostytucji nieletnich dziewcząt. W listopadzie w wywiadzie dla BBC książę Andrzej tłumaczył się z seksu z wypożyczoną mu przez Epsteina nastolatką. W grudniu rozpoczął się proces przeciwko miliarderowi-pedofilowi, podczas którego dziewięć kobiet opowiedziało, że były przez niego molestowane seksualnie i gwałcone. Ale wtedy Jeffrey Epstein już nie żył. Popełnił samobójstwo, wieszając się w więzieniu na prześcieradle. Nowy, czteroodcinkowy serial dokumentalny „Obrzydliwie bogaty” (produkcja Netflix) jest z wielu powodów wstrząsający. Nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też, jak cały ten pedofilski proceder był zorganizowany. I stawia pytania: Jak to możliwe, że Jeffrey Epstein tak długo pozostawał bezkarny? Kto i dlaczego go chronił? Przystojny, tajemniczy – obrzydliwie bogaty Cała sprawa mogła wyjść na jaw już w 2003 roku, gdy Vicky Ward, dziennikarka magazynu „Vanity Fair”, pisała o Epsteinie artykuł. Redaktor naczelny zlecił jej temat, nadmieniając, że w Nowym Jorku mówi się o tym mężczyźnie jako o kimś w rodzaju nowego Gatsby’ego. Był niewyobrażalnie bogaty, zawsze otoczony pięknymi kobietami, ustosunkowany – znał między innymi Donalda Trumpa, Billa Clintona, księcia Andrzeja, Harveya Weisteina, Kevina Spacey'ego, Woody'ego Allena. Tymczasem niewiele było wiadomo o jego przeszłości. Siedmiopiętrowa rezydencja w Nowym Jorku, dom w Palm Beach wart 30 milionów dolarów, wielkie apartamenty w Paryżu, prywatna wyspa na Karaibach, rancho w Nowym Meksyku, prywatne odrzutowce – to wszystko robiło wrażenie. Wielu...

Czytaj dalej
mat. prasowe

Dla serialu „Hollywood” warto zarwać noc!

Nowy serial Netfliksa opowiada nieznaną historię Fabryki Snów i pyta: a gdyby w Hollywood rządziły kobiety?
Anna Zaleska
28.04.2020

Nazwisko Ryan Murphy w świecie filmu stało się już prawdziwą marką. To on był twórcą fenomenu „Glee” (57 nagród, 144 nominacje), hitu „American Crime Story”, w którym opowiadał o najsłynniejszych morderstwach w historii Ameryki, i „American Horror Story” – genialnej mieszanki horroru, thrillera i dramatu. W nowym serialu „Hollywood”, wyprodukowanym dla Netfliksa, znów podróżuje w czasie, tym razem do złotej ery Hollywood. Zamysł Ryana Murphy'ego jest tym ciekawszy, że mający niezwykle silną pozycję w Hollywood twórca zamierza pokazać Fabrykę Snów w sposób prowokacyjny. I to w czasach, gdy Hollywood ma problemy, jakich nie doświadczał, odkąd w 1912 w Los Angeles powstały pierwsze wytwórnie. Ostrożne szacunki wskazują, że amerykański przemysł filmowy z powodu koronawirusa straci 20 miliardów dolarów. Niektórzy wieszczą, że po tym kryzysie już nie wróci do dawnej świetności. Może więc to dobry czas, by zaproponować alternatywę? Rock Hudson i inne niezwykłe historie Akcja serialu „Hollywood” rozgrywa się w latach 40. XX wieku. Do Tinseltown (tak w branżowym slangu nazywa się Hollywood) przybywa grupa młodych ambitnych aktorów i filmowców, zamierzających odnieść tu sukces bez względu na wszystko. Każda z postaci ma swoją historię i inne doświadczenia, które pozwalają zajrzeć za kulisy filmowego świata i pokazać, jak niesprawiedliwe reguły nim rządzą. O tym, skąd taki pomysł na film, Ryan Murphy opowiadał w wywiadzie dla magazynu „Vanity Fair”. Dorastając w Indianie, był wychowywany przez babcię, która cztery, pięć razy w tygodniu zabierała go do kina. W jej domu była też kolekcja albumów o gwiazdach filmowych, które chłopak uwielbiał oglądać. Był...

Czytaj dalej
Wielkie kłamstewka z Reese Witherspoon i Nicole Kidman
mat. prasowe

Gwiazda „Wielkich kłamstewek” Reese Whiterspoon robi rewolucję w Hollywood

Marta Strzelecka
12.06.2019

Po pierwszych odcinkach już wygląda na to, że „Wielkie kłamstewka 2” powtórzą sukces pierwszego sezonu nagrodzonego ośmioma Emmy i czterema Złotymi Globami! Nowe odcinki trzymają w napięciu i zachwycają plejadą najlepszych aktorek Hollywood: w serialu HBO opartym na książce australijskiej pisarki Liane Moriarty występują Nicole Kidman, Meryl Streep, Laura Dern, Shailene Woodley – ale to Reese Witherspoon jest tutaj największą gwiazdą. Nie tylko gra jedną z głównych ról, ale też była współproducentką serialu (razem z Nicole Kidman) i jego inicjatorką. Ta pozornie krucha blondynka dzisiaj rządzi Hollywood – i jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Reese Witherspoon tworzy nowe kobiece Hollywood Jedna z popularniejszych młodych aktorek na świecie, z Oscarem za pierwszoplanową rolę, kilka lat temu dostała do przeczytania scenariusz. Miała zgrać przyjaciółkę głównego bohatera. „Dziewczynie nie zależy na tym, jak jest traktowana. Najgłupsza historia, jaką czytałam – wspominała Reese. – Zanim odmówiłam, dowiedziałam się, że o udział w tym projekcie starały się świetne aktorki. Pomyślałam: naprawdę? Tak źle myślimy o postaciach, jakie możemy grać?” Wydarzyło się to 10 lat temu i było dla Witherspoon pierwszym impulsem do tego, żeby zmienić sposób opowiadania o kobietach w kinie. Wtedy za największy sukces aktorki uznawano oscarową rolę June Carter, żony Johnny’ego Casha w „Spacerze po linie”. Ale przede wszystkim jej nazwisko wciąż kojarzyło się z „Legalną blondynką”, filmem o Elle Woods, która jest naiwna, dobrotliwa, sporo czasu poświęca temu, jak wygląda. I bez trudu dostaje się na Harvard, po czym odnosi sukcesy jako prawniczka. „Kiedy pracowałam nad tym filmem blisko 20 lat temu, nie...

Czytaj dalej