Demi Moore straciła wszystko: miłość, uczucia córek, karierę – i właśnie znów jest na szczycie
Getty Images

Demi Moore straciła wszystko: miłość, uczucia córek, karierę – i właśnie znów jest na szczycie

Co za come back! Amerykańska gwiazda kina lat 90. Demi Moore, była żona Bruce’a Willisa i Ashtona Kutchera, wraca w naprawdę dobrej formie. Nie rolą filmową, ale jako autorka książki „Demi Moore. Intymnie”. 
Agnieszka Dajbor
27.09.2020

Demi Moore zaczęła pisać biografię w poczuciu, że straciła wszystko: miłość, uczucia córek, karierę. „Jak się tu znalazłam, w takim miejscu?”, pytała. Opowiadając o swoim życiu, porządkowała je, odbudowywała. I wyszła z tej próby wzmocniona, znowu wspaniała.

W USA autobiografia Demi znalazła się na pierwszym miejscu bestsellerów „New York Timesa” i została uznana za najlepszą książkę roku w kategorii non fiction. Każdy, kto ją przeczyta, uzna, że nie są to bezpodstawne zaszczyty. „Intymnie” to spowiedź życia, poruszająca i szczera. Trzeba powiedzieć, że Demi miała w tej pracy bardzo dobrą partnerkę. Pisała z pomocą cenionej amerykańskiej dziennikarki „New Yorkera” i feministycznej aktywistki Ariel Levy. Wydawało się, że są z dosyć odległych światów, bo Levy nigdy nie zajmowała się gwiazdami. Ale zbliżyło je kobiece doświadczenie – obie miały za sobą poronienie. Nikt nie miał wątpliwości, że spowiedź należy do Demi, nawet sama Levy podkreślała: „To jej historia i jej język. Ja byłam tylko położną”. 

Co ciekawe, Demi mówi w książce więcej o swoich upadkach i niepowodzeniach niż o sukcesach, choć tych ostatnich przecież nie brakowało. W latach 90. znalazła się w panteonie gwiazd – obok Julii Roberts, Meg Rayan, Winony Rider. Filmy „Uwierz w ducha”, „Ludzie honoru”, „Niemoralna propozycja” czy „W sieci” stały się wielkimi hitami i weszły do klasyki kina. 

Demi Moore nie była może wielką aktorką na miarę Meryl Streep, ale miała ciepło dziewczyny z sąsiedztwa, urodę, zmysłowość i rodzaj magnetyzmu, który czynił z niej gwiazdę. Za „Striptiz” (1996) dostała 12,5 miliona dolarów i stała się najlepiej zarabiającą aktorką na świecie. Wiele gwiazd, m.in. Gwyneth Paltrow, uważa dzisiaj Demi za protagonistkę walki z dyskryminacją płacową kobiet w Hollywood. Ale w tamtych latach mówiono o niej z przekąsem „Gimme Moore” – daj mi więcej (swoją drogą Bruce Willis za „Szklaną pułapkę” zgarnął 20 milionów i nikogo to nie dziwiło). 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Demi Moore torowała ścieżki gwiazdom Hollywood

Demi w ogóle kilka rzeczy zrobiła jako pierwsza. Na przykład pokazała się nago w zaawansowanej ciąży na okładce prestiżowego magazynu „Vanity Fair” w 1991 roku. Uświadomiła dzięki temu wielu kobietom – nie tylko w Stanach, bo sesja była sławna na całym świecie – że ciąża to nie choroba, że przyszłe matki nadal są piękne i seksowne. Okładka stała się ikoniczna, dziś nikt już nie pamięta, jak wielkie kiedyś wzbudzała kontrowersje. Wiele Amerykanek uważało, że to pornografia i bezwstyd. Wielu sprzedawców zakrywało zdjęcie. 

Do aktorstwa trafiła, jak wiele gwiazd, z modelingu. Pomógł jej przypadek. Jako młoda dziewczyna poznała Nastassję Kinski, którą Roman Polański przywiózł do USA, żeby przygotowywała się do roli w filmie „Tess”. Przez jakiś czas razem mieszkały. Demi była zachwycona Nastassją i chciała robić to, co ona. Poznała też Romana Polańskiego i była z nim na obiedzie kilka dni przed jego ucieczką z Ameryki. W książce wspomina, że zachowywał się „jak dżentelmen”. 

„Intymnie” nie jest jednak spisem gwiazdorskich anegdotek czy ról Demi. Książkę raczej czyta się jak historię skrzywdzonej dziewczynki, która weszła w wielki świat niepewna siebie, przekonana, że zaraz ktoś zapyta: „Skąd ona się tu wzięła?”. Można w niej zobaczyć zapis uzależnień, bo Demi już jako nastolatka imprezowała, piła i ćpała. Można ją też czytać jako opowieść o wielkich miłościach, z których każda skończyła się boleśnie dla Demi. I o tym, jak aktorka potrafiła się za każdym razem odrodzić.

Demi Moore
BE&W

„Uwierz w ducha” z 1990 roku przyniósł jej sławę na całym świecie.

Ta miłość równała się cierpieniu – Demi Moore i matka

Urodziła się w 1962 roku na południu Stanów Zjednoczonych, w miasteczku Roswell znanym z legendy o kosmitach – to tam w 1947 roku miał się rozbić statek UFO. Patrząc z boku, nikt nie powiedziałby, że to był patologiczny dom, raczej przeciętna amerykańska rodzina. Ojciec sprzedawał reklamy w miejscowej gazecie. Demi zapamiętała, że miał łobuzerską iskrę w oczach i duszę hazardzisty. W sklepie zagadywał kasjera: „Rzućmy monetą. Wyjdzie na moje, nie płacę, na twoje – podwajasz rachunek”. Demi po latach wspomina: „Ciągle kombinował”. Jej dzieciństwo to nieustanne pakowanie się i rozpakowywanie. Rodzice przenosili się z miasta do miasta, jakby wierzyli, że w innym miejscu mogą zacząć życie od nowa. Takich przeprowadzek Demi i jej brat w dzieciństwie zaliczyli 40. 

Matka, Ginny, skończyła szkołę kosmetyczną, ale nie pracowała w zawodzie. „Była królową mody i wiedziała, jak połączyć wypracowany styl z naturalnym wdziękiem – wspomina Demi. – Zawsze ciągnęło ją do tego, co wyszukane. Imię, które mi nadała, pochodziło od nazwy kosmetyku”. W istocie – pochodziło od nazwy szamponu Demetria Blue. Demi naprawdę nazywa się Demetria Gene Guynes.

To nie był biedny dom. Demi i jej młodszemu bratu niczego nie brakowało. „Nigdy nie żyliśmy byle jak”, pisze w autobiografii. Ale opisuje również, że w domu były awantury, alkohol, leki uspokajające. Samobójcze próby matki, którymi szantażowała zdradzającego ją męża, obciążały córkę. Pewnego razu 12-letnia Demi usłyszała krzyki ojca. Wbiegła i zobaczyła matkę rzucającą się na podłodze „jak dzikie zwierzę”. „Pamiętam jeszcze, jak drobnymi dziecięcymi palcami, poinstruowana przez ojca, wyjmowałam z jej ust tabletki, które usiłowała połknąć. W tamtej chwili coś głęboko we mnie przeskoczyło i nigdy nie wróciło na miejsce. Moje dzieciństwo dobiegło końca”. W innym miejscu wspomina: „Takiej miłości, w której wyrastałam, strasznie było pragnąć. Równała się cierpieniu”.

Nigdy jednak nie pokazywała, że cierpi. Była twardzielką, nie płakała. Relację z matką opisuje jako splot miłości, pogardy i przypływów czułości. Matka traktowała ją jak koleżankę, a nie jak swoje dziecko. Demi miała 15 lat, kiedy rodzice się rozstali. Niedługo później dowiedziała się, że człowiek, którego przez całe życie uważała za ojca, jednak nim nie był. Biologiczny ojciec, uzależniony od kokainy, mieszkał w Teksasie, zostawił Ginny jeszcze przed narodzinami córki. 

To niejedyny dramat, który spotykał Demi na progu dorosłości. W tym samym roku jeden z kochanków mamy dopuścił się na niej gwałtu. Potem spytał: „Jak to jest być kur** własnej matki za 500 dolarów?”. Demi nigdy wprost nie powiedziała, że matka dosłownie ją sprzedała, ale głośno obwiniała ją, że dała kochankowi klucze do domu, a to wystarczyło. „Mama zdradziła mnie i wystawiła na niebezpieczeństwo”, mówiła w telewizyjnym programie „Good Morning America”. Przez kolejne lata obwiniała jednak przede wszystkim siebie: że go prowokowała, bo godziła się, by przyjeżdżał po nią do szkoły. „Nie dostrzegałam, że stanowiłam łatwy cel dla tych, którzy chcieli mnie wykorzystać, bo nie miałam w życiu nikogo, kto dawałby mi wsparcie. I nie miałam nikogo, kto by mnie chronił”. 

Minął rok. 16-letnia Demi zrobiła jedyną rzecz, której nauczyli ją rodzice – wsiadła w samochód i uciekła. Matka zdradziła ją jeszcze wiele razy, m.in. sprzedając jej prywatne zdjęcia, choć Demi, wówczas już gwiazda, błagała, by tego nie robiła.

Bruce, czemu cię wcześniej nie znałam?

„Zachwycił mnie, zwalił z nóg, rozkochał w sobie. Po czterech miesiącach znajomości byłam już w ciąży”, pisze Demi o Willisie. Gdy zaprosił ją na kolację, odsunął krzesło, by mogła wygodnie usiąść. Nikt wcześniej tak jej nie traktował. Patrzył tylko na nią. Poza tym był pewny siebie, nie przejmował się nikim i niczym. Demi straciła głowę, choć w miłosnej dziedzinie nie była debiutantką. Miała już za sobą wiele romansów, czteroletnie małżeństwo i rozwód. Jako 18-latka poślubiła starszego o 10 lat rockmana Freddy’ego Moore’a, przy okazji rozbijając mu rodzinę. 

Można powiedzieć, że Demi i Bruce Willis byli na siebie skazani. Poznali się w 1987 roku na premierze filmu „Zasadzka”. Oboje u progu wielkich karier. Jemu światową sławę przyniosła „Szklana pułapka”, jej melodramat „Uwierz w ducha”. Szybko stali się ukochaną parą Ameryki. Hollywood stawiało na nich – mieli dwa śluby i dwa wesela, które zorganizowały dwie wytwórnie filmowe: Tristar Pictures, a potem Warner Bros. Młodą parę fotografowała Annie Leibovitz. 

Czytaj też: Patrick Swayze: „kowboj o łagodnym sercu”, mówiła o nim Jennifer Grey

Oboje bardzo chcieli stworzyć szczęśliwy dom, ale ich rozpędzone kariery pochłonęły większość ich energii. Kiedy byli razem, skupiali się na dzieciach, które pojawiły się szybko po ślubie. Oboje pochodzili z rozbitych domów, być może dlatego rodzina oznaczała dla nich przede wszystkim szczęście dzieci. A może nie wyszło im dlatego, że pobrali się po ledwie czterech miesiącach znajomości i tak naprawdę niewiele o sobie wiedzieli? Nigdy nie usiedli do poważnej rozmowy, Demi na taką nie była gotowa. Gdy tylko pojawiał się cień kryzysu, panikowała. Jak pisze: „wchodziłam w tryb szukania praktycznych rozwiązań”.

Bruce chciał być głową rodziny, żona miała siedzieć w domu i wychowywać dzieci. Dla niej rola wyłącznie żony i matki była nie do przyjęcia, chociaż bardzo kochała dzieci. W autobiografii wspomina: „Macierzyństwo okazało się dla mnie czymś zupełnie naturalnym, jedną z niewielu rzeczy, do których miałam wrodzone zdolności. Opiekowanie się Rumer [pierwszą z trzech córek Demi i Bruce’a – przyp. red.] obdarzanie jej miłością bez żadnych masek czy gier i odczuwanie jej odwzajemnionych uczuć wprawiało mnie w euforię. Przez dwa lata nie zostawiłam jej samej na ani jedną noc i przez cały ten czas karmiłam ją piersią”. 

Po roku wspólnego życia Demi usłyszała od męża: „Nie wiem, czy małżeństwo mi odpowiada”. Poczuła się, jakby ktoś ją uderzył z zaskoczenia. „Masz córkę”, przypomniała mu. Ambicja podsunęła jej reakcję: „Nie wiesz? To spadaj!”. On jednak został. Nie chciał uchodzić za faceta, który krzywdzi rodzinę. Szarpali się tak latami, udając idealną parę. Wytrzymali ze sobą 13 lat (dwa ostatnie w separacji). Demi wspomina, że w tym czasie Bruce coraz bardziej przypominał jej matkę. „Ten sam taniec, inny partner”, pisze. Znowu emocjonalnie była nieobecna, zamknięta, „żeby się od niego nie uzależnić i nie czuć zbyt dotknięta, gdy jego ciepło znikało i stawał się zimny”.

Demi w tym czasie nie piła i nie zażywała narkotyków, za to miała obsesję na punkcie ciała i ćwiczeń. Chciała pokazać, że jest silna i samowystarczalna. Gdy w końcu podjęli decyzję o rozwodzie, Bruce podsumował ich relację: „Mam wrażenie, że gdybym nagle zniknął, ty nadal żyłabyś, jak gdyby nigdy nic”. 

Demi Moore „Intymnie”
mat. prasowe

„Demi Moore. Intymnie” wyd. Agora

Asthon, dla ciebie wszystko!

Zupełnie inna miłość połączyła ją z Ashtonem Kutcherem. Demi zrezygnowała z emocjonalnej rezerwy, weszła w ten związek z pełną ufnością: „Zawsze pragnęłam takiej miłości – czystej, prostej i głębokiej. Wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej byłam świadoma swoich potrzeb i wyglądało na to, że życie właśnie je spełnia – ofiarowując mi prawdziwie intymny związek. Bratnią duszę”, pisze.

Poznali się w 2003 roku, trzy lata po rozwodzie Demi z Willisem. On miał 25 lat, ona – 40. „Uwierzcie mi jednak, to nie miało znaczenia – przekonuje w swojej biografii. – Gdy poznałam Ashtona, poczułam się tak, jakbym dostała drugą szansę od losu i mogła się cofnąć w czasie, żeby ponownie przeżyć młodość razem z nim, i to znacznie intensywniej niż wtedy, gdy miałam dwadzieścia parę lat”. 

W 2005 roku wzięli „cichy” ślub na 150 osób, na którym gościł także Bruce. Demi zaszła w ciążę, to miała być dziewczynka, już wybrali imię Chaplin Ray. W szóstym miesiącu poroniła. „Zamiast znajomego: »łup-łup, łup-łup« małego serduszka Chaplin usłyszałam śmiertelną ciszę i dostrzegłam wyraz twarzy lekarza”. Była zrozpaczona. Desperacko próbowała po raz kolejny zajść w ciążę. Nie liczyło się nic prócz tego. Dopiero niedawno Rumer wyznała w programie Jady Pinkett Smith, jak bardzo ona i jej siostry cierpiały, gdy matka mówiła wyłącznie o dziecku z Ashtonem. Jakby one już nie wystarczały mamie, nie liczyły się dla niej. 

„Robiłam wszystko, by stać się kobietą, jaką chciał mieć za żonę. Stawiałam go na pierwszym miejscu, choć wcale mnie o to nie prosił – wspomina Demi. – Zadziałały odruchy, nauczyłam się tego od własnej matki, a ona od swojej. Zależało mi na naszym małżeństwie i byłam gotowa zrobić i poświęcić dla niego wszystko. Kiedy więc powiedział mi o swojej fantazji, żeby zaprosić do łóżka trzecią osobę, nie powiedziałam »nie«. Chciałam mu pokazać, że jestem świetna i może przy mnie liczyć na zabawę”.

Podczas związku z Ashtonem wróciły alkohol, narkotyki. Dziewczynki po raz pierwszy zobaczyły mamę nieprzytomną. Choć wcześniej zawsze zwracała uwagę, by jawić się im „jako osoba stabilna, zrównoważona i łagodna”. Po poronieniu pozbyła się zahamowań. Tym bardziej że czuła, iż Ashton się od niej oddala.

Pewnego dnia czekała na fryzjera, gdy dowiedziała się o zdradzie Ashtona. „Jakaś młoda blondynka cytowała komplementy, którymi Ashton podrywa dziewczyny. Dobrze znałam te teksty. Wiedziałam, że ona nie kłamie. Opowiadała, że pytany, czy przypadkiem nie ma żony, odparł, że jesteśmy w separacji. Spędził z nią noc, a rano wrócił, by świętować ze mną rocznicę małżeństwa”. Chwilę później Demi musiała wyjść na czerwony dywan. I wyszła, wyprostowana, z kamienną twarzą, „z każdym krokiem mając coraz większą nadzieję, że informacja jeszcze się nie rozeszła i nikt nie podetknie mi pod nos mikrofonu, pytając, jak się czuję na wieść o tym, że mój mąż przeleciał dwudziestojednoletnią dziewczynę, z którą pluskał się w jacuzzi w weekend naszej szóstej rocznicy ślubu”.

Ashton wyprowadził się w 2011 roku. Przez kolejne miesiące Demi ogłuszała się narkotykami i alkoholem. Rok po rozwodzie, będąc z córką na przyjęciu, zażyła syntetyczną marihuanę, nawdychała się podtlenku azotu i nieprzytomna trafiła do szpitala. Kolejne lata nie przyniosły niczego dobrego. Demi grywała wyłącznie ogony, straciła kontakt z córkami, dramatycznie wychudzona przechodziła kolejne odwyki.

I w końcu się odrodziła. Znowu. Pokonała swoje demony. Wytrzeźwiała – być może na dobre. Dwa lata temu zasiadła do pisania wspomnień. Nie myślała o kolejnym sukcesie, bo – jak przyznała w jednym z wywiadów – do tej pory sukcesy nie przyniosły jej szczęścia. Zrobiła to z myślą o córkach: Rumer, Scout i Tallulah Bell. Jednocześnie pisanie było dla niej częścią terapii. Na premierze książki towarzyszyły jej wszystkie trzy córki, wyraźnie dumne z mamy. Był też Bruce z żoną. I przyjaciółki Demi, które wspierały ją przez lata: Gwyneth Paltrow, Kate Hudson, Liv Tyler, Melanie Griffith. Zabrakło Ashtona, o którym w epilogu autobiografii napisała, że był jej wymarzoną miłością, odpowiedzią na modlitwy. Nie każda gwiazda by to przyznała po takich przeżyciach. Nie każda kobieta. Ale Demi Moore nigdy nie była jak inne.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

Weekend z Demi Moore, Nicole Kidman i Carrie Fisher! Jakie nowości ma dla nas Netflix i HBO?

„Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie”, „Uwierz w ducha”, a na deser ostatni sezon serialu „The Rain”. Co będziemy oglądać na Netfliksie i HBO w weekend 8-9 sierpnia?
Sylwia Arlak
06.08.2020

Nowości na Netfliksie i HBO zapowiadają się imponująco: Obie platformy proponują wielkie kinowe produkcje: obejrzymy nowe „Gwiezdne wojny” na HBO i „Uwierz w ducha” oraz „Żony ze Stepford” na Netfliksie. A na deser zostanie nam najnowszy i zaraz ostatni sezon serialu „The Rain”, hitowej produkcji Netflixa.  Filmowe hity wśród nowości na Netfliksie Weekend na Netfliksie zaczniemy od wielkich filmowych hitów: „Sweeney Tod: Demoniczny golibroda z Fleet Street”, „Żony ze Stepford” oraz „Uwierz w ducha”. Wszystkie pojawiły się na platformie 1 sierpnia. „Sweeney Tod: Demoniczny golibroda z Fleet Street” to musical z elementami thrillera w reżyserii Tima Burtona. Jak zwykle wspaniały  Johnny Depp wciela się tu w rolę tytułowego golibrody, który wraca do wiktoriańskiego Londynu, aby zemścić się na porywaczu swojej żony i córki. Aktorowi partneruje m.in. Helena Bonham Carter i Alan Rickman. Gwiazdorską obsadę znajdziemy także w kolejnej nowości na Netfliksie:  „Żony ze Stepford” to  komedia science fiction,  w której grają takie sławy kina, jak Nicole Kidman, Glenn Close czy Christopher Walken. Młoda mężatka Joanna (Kidman) po utracie pracy i załamaniu nerwowym przenosi się z mężem z Manhattanu na bogate przedmieścia Stepford. Szuka odprężenia – i znajduje je nie tylko w pięknej przyrodzie, lecz także w wyjątkowo przyjaznym sąsiedztwie. Szybko jednak odkrywa, że w okolicy dzieje się coś złego, a jej sąsiadki  – wszystkie piękne, wszystkie szczęśliwe i wszystkie szczęśliwe w małżeństwach – zachowują się podejrzanie. Jaki sekret skrywają? Pozostając w klimacie tajemnicy, na naszą listę wpisujemy stary, ale wciąż wzruszający film:  „Uwierz w...

Czytaj dalej
Jane Fonda
Getty Images

Jane Fonda dorastała w toksycznym domu, przebaczyła rodzicom dopiero po latach

Dorastała pozbawiona uczuć. Dopiero pisząc autobiografię, próbowała zrozumieć rodziców. Wybaczyć im. I dzięki temu zbliżyć się do własnych dzieci. „Nigdy nie jest za późno” – mówi Jane Fonda.
Marta Strzelecka
12.06.2020

Jane Fonda, którą znamy – piękna, wysportowana, zdobywająca Oscary gwiazda, dorastała jako pełna kompleksów, samotna dziewczynka. Ojciec, słynny amerykański aktor Henry Fonda zajęty był swoją karierą i romansami. Matka cierpiała na chorobę psychiczną. W mediach życie ich rodziny przedstawiano jako bajkę, w rzeczywistości było od niej bardzo dalekie. Sama aktorka dopiero po latach odkryła, jak bardzo cierpiała jej matka, zrozumiała, co się z nią naprawdę stało. Z ojcem zdążyła się pogodzić przez jego śmiercią. Pisząc autobiografię „My Life So Far” gotowa była nie tylko na rodzinne rozrachunki, ale na czułość i przebaczenie. Dużo też zmieniło się w jej życiu. W ostatnich latach uroczyste kolacje u Jane Fondy wyglądają podobnie. Kilkanaście osób zasiada przy jednym stole: Jane, jej partner, córka, syn, dwoje wnucząt, przyjaciele, krewni. Atmosfera jest luźna, stroje codzienne, nikt nie przejmuje się konwenansami. Po deserze zazwyczaj ktoś przypomina sobie o rodzinnej tradycji – każdy każdemu mówi, jakie wydarzenie w ostatnim czasie było dla niego najważniejsze. „Wiedziałam, co powiem córce, kiedy do mnie podejdzie – Jane wspomina kolację sprzed kilku lat. – Ale ona odezwała się pierwsza: »Ty. Ty byłaś dla mnie najważniejszym wydarzeniem roku«. Mogłabym wtedy umrzeć i byłoby w porządku. Bo to był czas, kiedy w końcu, po 37 latach, udało mi się nawiązać szczerą relację z córką”. Jane Fonda, dzisiaj 82-letnia, w autobiografii „My Life So Far” pisze o swoich latach po sześćdziesiątce, że to trzeci akt. Nie etap odpoczynku, jak zazwyczaj myślimy. Ale okres, w którym najłatwiej naprawić relacje z najbliższymi.Bo najwięcej wie się o sobie samym. Ale dla Jane trzeci akt oznaczał nie tylko nadrabianie lat, w których nie potrafiła być blisko...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

Co zobaczymy na Netfliksie w sierpniu? Długo wyczekiwane odcinki, finałowe sezony i filmy-hity!

Netfliks nie zwalnia tempa w wakacje. W sierpniu zobaczymy m.in. długo wyczekiwane nowe odcinki „Lucyfera” i finałowy sezon „The Rain”. Nie zabraknie filmów-hitów, takich jak seria „Lara Croft Tomb Raider”, „Star Trek” i „Uwierz w ducha”.
Sylwia Arlak
27.07.2020

Sierpień na Netfliksie to przede wszystkim premierowe odcinki dwóch popularnych seriali: „Lucyfera” (piąty sezon) i „The Rain” (ostatni, trzeci sezon). Bohater pierwszej produkcji to znudzony swoim życiem Władca Piekieł  (Tom Ellis). Przybywa na Ziemię (a dokładnie do Los Angeles), gdzie zostaje właścicielem luksusowego klubu nocnego. Kiedy dochodzi do morderstwa, postanawia wykorzystać swoje nadprzyrodzone moce i schwytać winnego. Jest mrocznie, ale i bardzo komediowo. Z kolei duński serial  „The Rain” przenosi nas w świat po apokalipsie. W wyniku epidemii, wywołanej morderczym wirusem przenoszonym przez deszcz, umiera niemal cała populacja Skandynawii. Sześć lat później grupa ocalałych wychodzi z ukrycia, próbując zacząć wszystko od nowa.   Filmowe hity na Netfliksie w sierpniu Na Netfliksie nie zabraknie też filmowych hitów. Na platformie pojawi się m.in. „Nagi instynkt” z Sharon Stone. Dla przypomnienia — właściciel klubu nocnego w San Francisco zostaje brutalnie zamordowany. Policjant, Nick (Michael Douglas), który prowadzi śledztwo w tej sprawie, wdaje się w romans z główną podejrzaną (Stone). Z kolei kontrowersyjny, jeden z najgłośniejszych filmów XXI wieku (film powstał w 2000 r.) „American Psycho” warto obejrzeć albo przypomnieć sobie m.in. dla roli Christiana Bale’a. Aktor wciela się tam w Patricka Batemana, młodego nowojorskiego yuppie, który zaczyna zabijać kolejnych ludzi – z nudy. Mroczna satyra na środowisko nowobogackich, zblazowanych nowojorczyków zmienia się w przerażający, ociekający okrucieństwem thriller. Bale’owi partnerują w nim m.in. Reese Witherspoon, Willem Dafoe i Jared Leto. Dla ukojenia nerwów proponujemy oscarowy film z Patrickiem Swayze i Demi Moore...

Czytaj dalej
Jane Fonda i Roger Vadim, rok 1967 / East News

Jane Fonda o Rogerze Vadimie: „Jadłam tylko skórki z jego chleba i okrawki z jego camemberta"

„Dlaczego kobiety robią tyle hałasu o zdradę?”, dziwił się Roger Vadim. Dla Jane Fondy było jasne, że aby zatrzymać go przy sobie, musi zostać królową antyburżujstwa. Wszystko wybaczać. I hojnie dawać mu pieniądze.
Anna Zaleska
25.11.2020

Jane Fonda stwierdziła po latach, że mogłaby napisać dwie historie małżeństwa z Rogerem Vadimem. W jednej jawiłby się jako okrutny, mizoginiczny i nieodpowiedzialny nicpoń. W drugiej byłby czarującym, czułym mężczyzną. Obie byłyby równie prawdziwe. Jane Fonda: „O Boże, jaki on jest przystojny!" To był dzień jej urodzin, Paryż, rok 1963. Francuska agentka Jane zorganizowała z tej okazji imprezę. Wśród gości był Roger Vadim – sławny 36-letni reżyser. Już po dwóch małżeństwach: z Brigitte Bardott i duńską aktorką Annette Strøyberg. Już ojciec dwójki dzieci, w tym jednego z Catherine Deneuve. O dziesięć lat młodsza Jane Fonda patrzyła na niego myśląc: „O Boże, jaki on jest przystojny!” Siedzieli razem i rozmawiali, potem zaczął śpiewać sprośne piosenki. Cieszył się sławą wspaniałego kochanka. Już przy drugim spotkaniu poszli do hotelu. „Zaczęliśmy się namiętnie pieścić, ale gdy w końcu dotarliśmy do łóżka, on już nie był podniecony”. Niezbyt doświadczona w damsko-męskich sprawach 26-latka uznała, że to jej wina. Gdy sytuacja powtarzała się przez kolejne trzy tygodnie, czuła się okropnie. Przysięgała sobie: „Naprawię to, potrafię to naprawić!”. Gdy w końcu wszystko między nimi zadziałało, przez dwie doby nie wychodzili z łóżka. „Jeśli kobieta jest dokonałą gospodynią, mężczyzna jej nie porzuci” Miała wrażenie, jakby poza Vadimem życie dla niej przestało istnieć. Straciła zainteresowanie pracą, Paryżem, ludźmi, nawet jedzeniem. „Jadłam tylko skórki z jego chleba i okrawki z jego camemberta”, wspominała w autobiografii „Moje życie”. Nie zauważała sygnałów ostrzegawczych – ile czasu spędzał w klubie, ile pił, ile pieniędzy wydawał na obstawianie wyścigów kolejek...

Czytaj dalej