Demi Moore straciła wszystko: miłość, uczucia córek, karierę – i właśnie znów jest na szczycie
Getty Images

Demi Moore straciła wszystko: miłość, uczucia córek, karierę – i właśnie znów jest na szczycie

Co za come back! Amerykańska gwiazda kina lat 90. Demi Moore, była żona Bruce’a Willisa i Ashtona Kutchera, wraca w naprawdę dobrej formie. Nie rolą filmową, ale jako autorka książki „Demi Moore. Intymnie”. 
Agnieszka Dajbor
27.09.2020

Demi Moore zaczęła pisać biografię w poczuciu, że straciła wszystko: miłość, uczucia córek, karierę. „Jak się tu znalazłam, w takim miejscu?”, pytała. Opowiadając o swoim życiu, porządkowała je, odbudowywała. I wyszła z tej próby wzmocniona, znowu wspaniała.

W USA autobiografia Demi znalazła się na pierwszym miejscu bestsellerów „New York Timesa” i została uznana za najlepszą książkę roku w kategorii non fiction. Każdy, kto ją przeczyta, uzna, że nie są to bezpodstawne zaszczyty. „Intymnie” to spowiedź życia, poruszająca i szczera. Trzeba powiedzieć, że Demi miała w tej pracy bardzo dobrą partnerkę. Pisała z pomocą cenionej amerykańskiej dziennikarki „New Yorkera” i feministycznej aktywistki Ariel Levy. Wydawało się, że są z dosyć odległych światów, bo Levy nigdy nie zajmowała się gwiazdami. Ale zbliżyło je kobiece doświadczenie – obie miały za sobą poronienie. Nikt nie miał wątpliwości, że spowiedź należy do Demi, nawet sama Levy podkreślała: „To jej historia i jej język. Ja byłam tylko położną”. 

Co ciekawe, Demi mówi w książce więcej o swoich upadkach i niepowodzeniach niż o sukcesach, choć tych ostatnich przecież nie brakowało. W latach 90. znalazła się w panteonie gwiazd – obok Julii Roberts, Meg Rayan, Winony Rider. Filmy „Uwierz w ducha”, „Ludzie honoru”, „Niemoralna propozycja” czy „W sieci” stały się wielkimi hitami i weszły do klasyki kina. 

Demi Moore nie była może wielką aktorką na miarę Meryl Streep, ale miała ciepło dziewczyny z sąsiedztwa, urodę, zmysłowość i rodzaj magnetyzmu, który czynił z niej gwiazdę. Za „Striptiz” (1996) dostała 12,5 miliona dolarów i stała się najlepiej zarabiającą aktorką na świecie. Wiele gwiazd, m.in. Gwyneth Paltrow, uważa dzisiaj Demi za protagonistkę walki z dyskryminacją płacową kobiet w Hollywood. Ale w tamtych latach mówiono o niej z przekąsem „Gimme Moore” – daj mi więcej (swoją drogą Bruce Willis za „Szklaną pułapkę” zgarnął 20 milionów i nikogo to nie dziwiło). 

Demi Moore torowała ścieżki gwiazdom Hollywood

Demi w ogóle kilka rzeczy zrobiła jako pierwsza. Na przykład pokazała się nago w zaawansowanej ciąży na okładce prestiżowego magazynu „Vanity Fair” w 1991 roku. Uświadomiła dzięki temu wielu kobietom – nie tylko w Stanach, bo sesja była sławna na całym świecie – że ciąża to nie choroba, że przyszłe matki nadal są piękne i seksowne. Okładka stała się ikoniczna, dziś nikt już nie pamięta, jak wielkie kiedyś wzbudzała kontrowersje. Wiele Amerykanek uważało, że to pornografia i bezwstyd. Wielu sprzedawców zakrywało zdjęcie. 

Do aktorstwa trafiła, jak wiele gwiazd, z modelingu. Pomógł jej przypadek. Jako młoda dziewczyna poznała Nastassję Kinski, którą Roman Polański przywiózł do USA, żeby przygotowywała się do roli w filmie „Tess”. Przez jakiś czas razem mieszkały. Demi była zachwycona Nastassją i chciała robić to, co ona. Poznała też Romana Polańskiego i była z nim na obiedzie kilka dni przed jego ucieczką z Ameryki. W książce wspomina, że zachowywał się „jak dżentelmen”. 

„Intymnie” nie jest jednak spisem gwiazdorskich anegdotek czy ról Demi. Książkę raczej czyta się jak historię skrzywdzonej dziewczynki, która weszła w wielki świat niepewna siebie, przekonana, że zaraz ktoś zapyta: „Skąd ona się tu wzięła?”. Można w niej zobaczyć zapis uzależnień, bo Demi już jako nastolatka imprezowała, piła i ćpała. Można ją też czytać jako opowieść o wielkich miłościach, z których każda skończyła się boleśnie dla Demi. I o tym, jak aktorka potrafiła się za każdym razem odrodzić.

Demi Moore
BE&W

„Uwierz w ducha” z 1990 roku przyniósł jej sławę na całym świecie.

Ta miłość równała się cierpieniu – Demi Moore i matka

Urodziła się w 1962 roku na południu Stanów Zjednoczonych, w miasteczku Roswell znanym z legendy o kosmitach – to tam w 1947 roku miał się rozbić statek UFO. Patrząc z boku, nikt nie powiedziałby, że to był patologiczny dom, raczej przeciętna amerykańska rodzina. Ojciec sprzedawał reklamy w miejscowej gazecie. Demi zapamiętała, że miał łobuzerską iskrę w oczach i duszę hazardzisty. W sklepie zagadywał kasjera: „Rzućmy monetą. Wyjdzie na moje, nie płacę, na twoje – podwajasz rachunek”. Demi po latach wspomina: „Ciągle kombinował”. Jej dzieciństwo to nieustanne pakowanie się i rozpakowywanie. Rodzice przenosili się z miasta do miasta, jakby wierzyli, że w innym miejscu mogą zacząć życie od nowa. Takich przeprowadzek Demi i jej brat w dzieciństwie zaliczyli 40. 

Matka, Ginny, skończyła szkołę kosmetyczną, ale nie pracowała w zawodzie. „Była królową mody i wiedziała, jak połączyć wypracowany styl z naturalnym wdziękiem – wspomina Demi. – Zawsze ciągnęło ją do tego, co wyszukane. Imię, które mi nadała, pochodziło od nazwy kosmetyku”. W istocie – pochodziło od nazwy szamponu Demetria Blue. Demi naprawdę nazywa się Demetria Gene Guynes.

To nie był biedny dom. Demi i jej młodszemu bratu niczego nie brakowało. „Nigdy nie żyliśmy byle jak”, pisze w autobiografii. Ale opisuje również, że w domu były awantury, alkohol, leki uspokajające. Samobójcze próby matki, którymi szantażowała zdradzającego ją męża, obciążały córkę. Pewnego razu 12-letnia Demi usłyszała krzyki ojca. Wbiegła i zobaczyła matkę rzucającą się na podłodze „jak dzikie zwierzę”. „Pamiętam jeszcze, jak drobnymi dziecięcymi palcami, poinstruowana przez ojca, wyjmowałam z jej ust tabletki, które usiłowała połknąć. W tamtej chwili coś głęboko we mnie przeskoczyło i nigdy nie wróciło na miejsce. Moje dzieciństwo dobiegło końca”. W innym miejscu wspomina: „Takiej miłości, w której wyrastałam, strasznie było pragnąć. Równała się cierpieniu”.

Nigdy jednak nie pokazywała, że cierpi. Była twardzielką, nie płakała. Relację z matką opisuje jako splot miłości, pogardy i przypływów czułości. Matka traktowała ją jak koleżankę, a nie jak swoje dziecko. Demi miała 15 lat, kiedy rodzice się rozstali. Niedługo później dowiedziała się, że człowiek, którego przez całe życie uważała za ojca, jednak nim nie był. Biologiczny ojciec, uzależniony od kokainy, mieszkał w Teksasie, zostawił Ginny jeszcze przed narodzinami córki. 

To niejedyny dramat, który spotykał Demi na progu dorosłości. W tym samym roku jeden z kochanków mamy dopuścił się na niej gwałtu. Potem spytał: „Jak to jest być kur** własnej matki za 500 dolarów?”. Demi nigdy wprost nie powiedziała, że matka dosłownie ją sprzedała, ale głośno obwiniała ją, że dała kochankowi klucze do domu, a to wystarczyło. „Mama zdradziła mnie i wystawiła na niebezpieczeństwo”, mówiła w telewizyjnym programie „Good Morning America”. Przez kolejne lata obwiniała jednak przede wszystkim siebie: że go prowokowała, bo godziła się, by przyjeżdżał po nią do szkoły. „Nie dostrzegałam, że stanowiłam łatwy cel dla tych, którzy chcieli mnie wykorzystać, bo nie miałam w życiu nikogo, kto dawałby mi wsparcie. I nie miałam nikogo, kto by mnie chronił”. 

Minął rok. 16-letnia Demi zrobiła jedyną rzecz, której nauczyli ją rodzice – wsiadła w samochód i uciekła. Matka zdradziła ją jeszcze wiele razy, m.in. sprzedając jej prywatne zdjęcia, choć Demi, wówczas już gwiazda, błagała, by tego nie robiła.

Bruce, czemu cię wcześniej nie znałam?

„Zachwycił mnie, zwalił z nóg, rozkochał w sobie. Po czterech miesiącach znajomości byłam już w ciąży”, pisze Demi o Willisie. Gdy zaprosił ją na kolację, odsunął krzesło, by mogła wygodnie usiąść. Nikt wcześniej tak jej nie traktował. Patrzył tylko na nią. Poza tym był pewny siebie, nie przejmował się nikim i niczym. Demi straciła głowę, choć w miłosnej dziedzinie nie była debiutantką. Miała już za sobą wiele romansów, czteroletnie małżeństwo i rozwód. Jako 18-latka poślubiła starszego o 10 lat rockmana Freddy’ego Moore’a, przy okazji rozbijając mu rodzinę. 

Można powiedzieć, że Demi i Bruce Willis byli na siebie skazani. Poznali się w 1987 roku na premierze filmu „Zasadzka”. Oboje u progu wielkich karier. Jemu światową sławę przyniosła „Szklana pułapka”, jej melodramat „Uwierz w ducha”. Szybko stali się ukochaną parą Ameryki. Hollywood stawiało na nich – mieli dwa śluby i dwa wesela, które zorganizowały dwie wytwórnie filmowe: Tristar Pictures, a potem Warner Bros. Młodą parę fotografowała Annie Leibovitz. 

Oboje bardzo chcieli stworzyć szczęśliwy dom, ale ich rozpędzone kariery pochłonęły większość ich energii. Kiedy byli razem, skupiali się na dzieciach, które pojawiły się szybko po ślubie. Oboje pochodzili z rozbitych domów, być może dlatego rodzina oznaczała dla nich przede wszystkim szczęście dzieci. A może nie wyszło im dlatego, że pobrali się po ledwie czterech miesiącach znajomości i tak naprawdę niewiele o sobie wiedzieli? Nigdy nie usiedli do poważnej rozmowy, Demi na taką nie była gotowa. Gdy tylko pojawiał się cień kryzysu, panikowała. Jak pisze: „wchodziłam w tryb szukania praktycznych rozwiązań”.

Bruce chciał być głową rodziny, żona miała siedzieć w domu i wychowywać dzieci. Dla niej rola wyłącznie żony i matki była nie do przyjęcia, chociaż bardzo kochała dzieci. W autobiografii wspomina: „Macierzyństwo okazało się dla mnie czymś zupełnie naturalnym, jedną z niewielu rzeczy, do których miałam wrodzone zdolności. Opiekowanie się Rumer [pierwszą z trzech córek Demi i Bruce’a – przyp. red.] obdarzanie jej miłością bez żadnych masek czy gier i odczuwanie jej odwzajemnionych uczuć wprawiało mnie w euforię. Przez dwa lata nie zostawiłam jej samej na ani jedną noc i przez cały ten czas karmiłam ją piersią”. 

Po roku wspólnego życia Demi usłyszała od męża: „Nie wiem, czy małżeństwo mi odpowiada”. Poczuła się, jakby ktoś ją uderzył z zaskoczenia. „Masz córkę”, przypomniała mu. Ambicja podsunęła jej reakcję: „Nie wiesz? To spadaj!”. On jednak został. Nie chciał uchodzić za faceta, który krzywdzi rodzinę. Szarpali się tak latami, udając idealną parę. Wytrzymali ze sobą 13 lat (dwa ostatnie w separacji). Demi wspomina, że w tym czasie Bruce coraz bardziej przypominał jej matkę. „Ten sam taniec, inny partner”, pisze. Znowu emocjonalnie była nieobecna, zamknięta, „żeby się od niego nie uzależnić i nie czuć zbyt dotknięta, gdy jego ciepło znikało i stawał się zimny”.

Demi w tym czasie nie piła i nie zażywała narkotyków, za to miała obsesję na punkcie ciała i ćwiczeń. Chciała pokazać, że jest silna i samowystarczalna. Gdy w końcu podjęli decyzję o rozwodzie, Bruce podsumował ich relację: „Mam wrażenie, że gdybym nagle zniknął, ty nadal żyłabyś, jak gdyby nigdy nic”. 

Demi Moore „Intymnie”
mat. prasowe

„Demi Moore. Intymnie” wyd. Agora

Asthon, dla ciebie wszystko!

Zupełnie inna miłość połączyła ją z Ashtonem Kutcherem. Demi zrezygnowała z emocjonalnej rezerwy, weszła w ten związek z pełną ufnością: „Zawsze pragnęłam takiej miłości – czystej, prostej i głębokiej. Wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej byłam świadoma swoich potrzeb i wyglądało na to, że życie właśnie je spełnia – ofiarowując mi prawdziwie intymny związek. Bratnią duszę”, pisze.

Poznali się w 2003 roku, trzy lata po rozwodzie Demi z Willisem. On miał 25 lat, ona – 40. „Uwierzcie mi jednak, to nie miało znaczenia – przekonuje w swojej biografii. – Gdy poznałam Ashtona, poczułam się tak, jakbym dostała drugą szansę od losu i mogła się cofnąć w czasie, żeby ponownie przeżyć młodość razem z nim, i to znacznie intensywniej niż wtedy, gdy miałam dwadzieścia parę lat”. 

W 2005 roku wzięli „cichy” ślub na 150 osób, na którym gościł także Bruce. Demi zaszła w ciążę, to miała być dziewczynka, już wybrali imię Chaplin Ray. W szóstym miesiącu poroniła. „Zamiast znajomego: »łup-łup, łup-łup« małego serduszka Chaplin usłyszałam śmiertelną ciszę i dostrzegłam wyraz twarzy lekarza”. Była zrozpaczona. Desperacko próbowała po raz kolejny zajść w ciążę. Nie liczyło się nic prócz tego. Dopiero niedawno Rumer wyznała w programie Jady Pinkett Smith, jak bardzo ona i jej siostry cierpiały, gdy matka mówiła wyłącznie o dziecku z Ashtonem. Jakby one już nie wystarczały mamie, nie liczyły się dla niej. 

„Robiłam wszystko, by stać się kobietą, jaką chciał mieć za żonę. Stawiałam go na pierwszym miejscu, choć wcale mnie o to nie prosił – wspomina Demi. – Zadziałały odruchy, nauczyłam się tego od własnej matki, a ona od swojej. Zależało mi na naszym małżeństwie i byłam gotowa zrobić i poświęcić dla niego wszystko. Kiedy więc powiedział mi o swojej fantazji, żeby zaprosić do łóżka trzecią osobę, nie powiedziałam »nie«. Chciałam mu pokazać, że jestem świetna i może przy mnie liczyć na zabawę”.

Podczas związku z Ashtonem wróciły alkohol, narkotyki. Dziewczynki po raz pierwszy zobaczyły mamę nieprzytomną. Choć wcześniej zawsze zwracała uwagę, by jawić się im „jako osoba stabilna, zrównoważona i łagodna”. Po poronieniu pozbyła się zahamowań. Tym bardziej że czuła, iż Ashton się od niej oddala.

Pewnego dnia czekała na fryzjera, gdy dowiedziała się o zdradzie Ashtona. „Jakaś młoda blondynka cytowała komplementy, którymi Ashton podrywa dziewczyny. Dobrze znałam te teksty. Wiedziałam, że ona nie kłamie. Opowiadała, że pytany, czy przypadkiem nie ma żony, odparł, że jesteśmy w separacji. Spędził z nią noc, a rano wrócił, by świętować ze mną rocznicę małżeństwa”. Chwilę później Demi musiała wyjść na czerwony dywan. I wyszła, wyprostowana, z kamienną twarzą, „z każdym krokiem mając coraz większą nadzieję, że informacja jeszcze się nie rozeszła i nikt nie podetknie mi pod nos mikrofonu, pytając, jak się czuję na wieść o tym, że mój mąż przeleciał dwudziestojednoletnią dziewczynę, z którą pluskał się w jacuzzi w weekend naszej szóstej rocznicy ślubu”.

Ashton wyprowadził się w 2011 roku. Przez kolejne miesiące Demi ogłuszała się narkotykami i alkoholem. Rok po rozwodzie, będąc z córką na przyjęciu, zażyła syntetyczną marihuanę, nawdychała się podtlenku azotu i nieprzytomna trafiła do szpitala. Kolejne lata nie przyniosły niczego dobrego. Demi grywała wyłącznie ogony, straciła kontakt z córkami, dramatycznie wychudzona przechodziła kolejne odwyki.

I w końcu się odrodziła. Znowu. Pokonała swoje demony. Wytrzeźwiała – być może na dobre. Dwa lata temu zasiadła do pisania wspomnień. Nie myślała o kolejnym sukcesie, bo – jak przyznała w jednym z wywiadów – do tej pory sukcesy nie przyniosły jej szczęścia. Zrobiła to z myślą o córkach: Rumer, Scout i Tallulah Bell. Jednocześnie pisanie było dla niej częścią terapii. Na premierze książki towarzyszyły jej wszystkie trzy córki, wyraźnie dumne z mamy. Był też Bruce z żoną. I przyjaciółki Demi, które wspierały ją przez lata: Gwyneth Paltrow, Kate Hudson, Liv Tyler, Melanie Griffith. Zabrakło Ashtona, o którym w epilogu autobiografii napisała, że był jej wymarzoną miłością, odpowiedzią na modlitwy. Nie każda gwiazda by to przyznała po takich przeżyciach. Nie każda kobieta. Ale Demi Moore nigdy nie była jak inne.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Lady Gaga / fot. East News

Lady Gaga o depresji, myślach samobójczych i atakach paniki. „Byłam swoim największym wrogiem”

Z depresją zmaga się od dawna. Doszła nawet do stanu, kiedy najbardziej nienawidziła samej siebie i i uważała, że muzyka zrujnowała jej życie. „Codziennie myślałam o samobójstwie" – zwierzyła się niedawno Lady Gaga.
Anna Zaleska
25.09.2020

O swoich problemach psychicznych od lat opowiada otwarcie. I śpiewa, bo pisanie muzyki to dla niej jak operacja na otwartym sercu. Inwazyjna za każdym razem. Najnowsza płyta „Chromatica” jest jak intymny dziennik. Seans terapeutyczny. „Nie ma tu ani jednego utworu, który nie mówiłby prawdy o mnie”, wyznaje piosenkarka. Od lat zmagająca się z depresją, śpiewa o ciemności, która na nią spadła. „Ja się zupełnie poddałam”, mówiła w poruszającym wywiadzie dla telewizji CBS. „Nienawidziłam być sławną, nienawidziłam być gwiazdą. Czułam się wypalona i zużyta. Patrzyłam na pianino i mówiłam: Zrujnowałeś mi życie! Przez ciebie stałam się Lady Gagą. Lady Gaga jest moim największym wrogiem”. Lady Gaga była dręczona w szkole Pierwsze problemy psychiczne zaczęły się, gdy była nastolatką. Ale najbliżsi długo nie zauważali, że dzieje się z nią coś złego. Choć uczęszczała do prestiżowego liceum katolickiego, w szkole była dręczona psychicznie i fizycznie. Wyśmiewana i izolowana. Nawet gdy koleżanki wrzuciły ją do śmietnika, nie odważyła się nikomu o tym powiedzieć . W wywiadzie dla Oprah Magazine matka piosenkarki opowiadała: „Dwie rzeczy zawsze wiedziałam o mojej córce: że będzie artystką i że ma współczujące serce. Już w przedszkolu, gdy zobaczyła, że ktoś płacze, natychmiast chciała go pocieszyć. I zawsze była wyjątkowa, miała własny styl i pasję. Nie każdy to doceniał. W szkole jej dokuczano. Wyrzucam sobie, że nie zauważyłam pierwszych sygnałów depresji, nie zdawałam sobie sprawy, przez co córka przechodzi. A ona zbyt się wstydziła, by o tym mówić”. Bardzo młodo, bo w wieku 17 lat, jako osoba wybitnie uzdolniona, została przyjęta na nowojorski uniwersytet Tisch School of Art. Przerwała jednak naukę, wierząc, że jest gotowa...

Czytaj dalej
Frida Kahlo i Diego Rivera
Getty Images

Frida Kahlo i Diego Rivera. Jej matka mówiła o nich, że to „związek słonia z gołębicą”

Frida nazywała Diego ropuchem, czasem wieprzem, ale nie mogła bez niego żyć. Choć lubiła też powtarzać o nim jeszcze jedno: „Najlepszy przyjaciel, najgorszy mąż”.
Agata Tuszyńska
22.09.2020

Dziś twarz Fridy kahlo spogląda na nas z okładek czasopism, nadruków na koszulkach, kubków i bibelotów. Domy mody stylizują swoje kolekcje na podobieństwo jej strojów i fryzur. Jej obrazy na aukcjach kosztują miliony. Największe muzea zabiegają, żeby mieć je w swoich zbiorach. Film z Salmą Hayek w roli Fridy przyciągał tłumy. Ale trzeba było pół wieku, żeby świat zainteresował się nią na serio. Nie jako ciekawostką i żoną „wielkiego Diego”.  Zachowało się blisko 150 obrazów Fridy Kahlo. Pewnie niewiele więcej namalowała. Nad każdym pracowała miesiącami, poprawiała, przemalowywała. Każdy z nich rozpoznawalny jest na pierwszy rzut oka. Taki rys niepowtarzalności w sztuce nie ma ceny.  A o wszystkim zdecydował tragiczny przypadek. Autobus, w którym jechała 18-letnia Frida w swoim rodzinnym Mexico City, zderzył się z tramwajem. Miała złamany kręgosłup, miednicę, żebra, obojczyki prawą nogę – jedenastokrotnie! Stalowa poręcz przebiła jej podbrzusze i macicę, naznaczając okrutnym piętnem jej ledwie rozbudzoną kobiecość. Świadkowie opowiadali, że pokaleczona, zakrwawiona Frida leżała na ulicy pokryta złotym pyłem (jeden z pasażerów wiózł proszek złotniczy). To scena symboliczna dla całego jej życia: złoty pył przykrywał największe w nim dramaty. Frida Kahlo i Diego Rivera – dzieliło ich prawie wszystko Wielokrotnie składana i kaleczona skalpelami lekarzy trzy miesiące przeleżała w gipsowej skorupie. Widziała przed sobą głównie swoje stopy. I to był temat jej pierwszego obrazu. Jednocześnie uczyła się i chodzić, i malować. Miała szczęście, że spotkała malarza, który nie wybił jej tych niewprawnych prób z głowy. I miała nieszczęście, że był nim Diego Rivera. Dzieliło ich właściwie wszystko – wiek (miał 21 lat, kiedy się...

Czytaj dalej
East News

Sharon Stone: zawsze wiedziała, czego chce i umiała to zdobyć 

Już w dzieciństwie odważnie oświadczyła, że będzie drugą Marilyn Monroe. A teraz młode gwiazdy chcą być drugą Sharon Stone.
Sylwia Arlak
24.09.2020

Sharon Stone była u szczytu popularności, kiedy w 2001 roku trafiła do szpitala z silnymi bólami głowy. Miała 43 lata, tytuł seksbomby lat 90., piękne, wysportowane ciało. Chwilę wcześniej przygotowywała się do udziału w maratonie. W szpitalu okazało się, że bóle to nie żadna migrena, ale udar i wylew krwi do mózgu. Miała 1 procent szans nie tylko na to, że wyjdzie z tego bez szwanku, ale że w ogóle przeżyje!  „Czułam się bardzo źle. Pamiętam, jak doktor pochylił się nade mną, a ja się go zapytałam: Czy umieram? A on odpowiedział: „Twój mózg krwawi”. Wtedy powiedziałam mu, że chyba powinnam zadzwonić do swojej matki. A on odpowiedział, że mam rację i powinnam zrobić to jak najszybciej, ponieważ mogę niedługo stracić zdolność mówienia” — powiedziała po latach w wywiadzie dla „Harper’s Bazaar”. Ale Sharon Stone nieraz udowadniała, że wśród setki innych ludzi, ona jest tą jedną, jedyną, wyjątkową. Przeżyła. Narodziła się na nowo – dosłownie. Przez kolejne trzy lata uczyła się wszystkiego od nowa: mówić, chodzić. Krok po kroku. Nie widziała na lewe oko, nie słyszała na lewe ucho. Miała problemy z pamięcią. Została zupełnie sama — jej mąż, znany dziennikarz Phil Bronstein odszedł i odebrał prawa do opieki nad ich adoptowanym synem, Roanem. Kiedy w końcu odzyskała sprawność, chciała wrócić do pracy. Ale dla środowiska filmowego stała się niewidzialna. „Moje życie w jednej chwili zostało wymazane. Ludzie w Hollywood nie interesują się złamanym człowiekiem. To nie jest wyrozumiałe środowisko. Byłam bardzo samotna” — wspominała w reportażu CBS. „Straciłam wszystko, co miałam. Straciłam swoje miejsce w show-biznesie” — przyznała. Po latach...

Czytaj dalej
Jack Nicholson i Anjelica Huston
Getty Images

Jack Nicholson i Anjelica Huston: zdradzał ją, upokarzał, przepraszał, wracał – wybaczała mu 17 lat

Ona – młoda i piękna córka słynnego reżysera, on – łamacz serc i żywa legenda kina.
Magdalena Żakowska
21.09.2020

Osobno byli wielcy, razem stworzyli legendę. Anjelica Huston i Jack Nicholson pokochali się w najbardziej nieromantycznym miejscu i czasie – w latach 70. w Hollywood miłość zdarzała się tylko w kinie, a rewolucja seksualna wymazała ze słowników słowo wierność. Wczesne lata 80. Zima w Aspen, amerykańskim kurorcie narciarskim, w którym spotykało się w tamtym czasie całe Los Angeles. Producent Bruce Paltrow przybył z córką Gwyneth. Podczas śniadania w hotelowej restauracji posadzono ją obok Anjeliki Huston. Dziewczynka wyglądała na zdenerwowaną. „Co się stało, kochanie” – zapytała aktorka. „On mnie przeraża” – szepnęła jej na ucho 11-letnia Gwyneth Paltrow, wskazując na siedzącego obok Jacka Nicholsona. „Nie przejmuj się. Mnie też”. Nazwisko Anjeliki Huston powinno znaleźć się w Księdze Rekordów Guinnessa. Żadna kobieta przed nią, ani żadna po niej nie wytrzymała z Jackiem Nicholsonem nawet połowy tego czasu co ona. O jego zdradach wiedziała od początku. Płakała, robiła mu awantury, odchodziła od niego, wracała. A on zdradzał, przyłapany przepraszał, zapewniał, że kocha, ale nie obiecywał poprawy. Wytrwali tak 17 lat, od 1973 do 1990 r. Oboje długo zbierali się po rozstaniu. Jack spotykał się później m.in. z Kate Moss, Sharon Stone i Drew Barrymore, a aktorka Rebecca Broussard urodziła mu dwójkę dzieci. Ale żadnej z tych relacji nie traktował poważnie. Dziś jest po osiemdziesiątce i mieszka samotnie. Anjelica szukała pocieszenia w ramionach gwiazdy „Love Story” Ryana O'Neala. Odeszła od niego po tym, jak brutalnie ją pobił. W 1992 r. poślubiła rzeźbiarza Roberta Grahama, który zmarł w 2008 r. Anjelica wychowała się w Londynie. Jej słynny ojciec – John Huston, reżyser „Sokoła maltańskiego” (1941) i „Nocy iguany” (1964)...

Czytaj dalej