David Bowie pisał do Iman: „Przy tobie czuję się jak żyjący święty”
Fot. East News

David Bowie pisał do Iman: „Przy tobie czuję się jak żyjący święty”

Rzucił dla niej narkotyki, imprezowanie, zmienił się w dżentelmena. David Bowie, legendarny muzyk o złej reputacji i Iman, słynna supermodelka lat 90. kochali się ponad życie.
Magdalena Żakowska
05.11.2020

Filmy biograficzne poświęcone ikonom muzyki budzą dziś co najmniej takie emocje, jak kolejne części „Gwiezdnych wojen”. Były filmy dokumentalne o Amy Winehouse i Whitney Houston, wysokobudżetowe produkcje fabularne o Freddiem Mercurym i Eltonie Johnie. Teraz przyszła kolej na Davida Bowie. Pierwszy zwiastun filmu „Stardust” potwierdził jednak krążące od miesięcy plotki – rodzina artysty nie zgodziła się na wykorzystanie jego utworów w filmie. Będzie więc biografia muzyka bez jego muzyki, ale akurat ten fragment życia Davida Bowie, który wybrali twórcy filmu, dotyczy także innych tematów. W 1971 roku artysta pojechał na pierwsze tournee po Ameryce, a podróż ta zainspirowała go do stworzenia legendarnego alter ego, Ziggy Stardusta – nieśmiertelny symbol androgynicznego piękna.  

W kontekście muzyki życie Davida Bowie można z pewnością podzielić na to przed Ziggym i po nim, ale w jego życiu prywatnym granica leży gdzie indziej: w momencie, kiedy spotkał Iman. Przeżyli wspólnie 26 lat i stworzyli najmniej rock’n’rollową spośród rock’n’rollowych par.

David Bowie: szalony, zły i zakochany

O muzykach rockowych XX wieku mówi się, że byli jak lord Byron: „Mad, bad and dangerous to know”. Kokaina, tygodniowe imprezy, długonogie dziewczyny na wyciągnięcie ręki – na tym z grubsza upłynęły im lata 70. i 80. Rzeczywiście „Szaleni, źli i niebezpieczni”. Mick Jagger – trzy żony, dziesiątki kochanek i złamanych serc: od Marianne Faithfull przez księżniczkę Małgorzatę po supermodelkę Carlę Bruni. Podobnie Iggy Pop, Bono, Michael Hutchence – wszyscy kumple Bowiego. On sam nie był lepszy, a może nawet najgorszy z nich. W wydanej w 2012 roku biografii Micka Jaggera pierwsza żona Bowiego, Angie, opowiada, że spóźnili się z Davidem na własny ślub, bo przedłużył im się seans erotyczny w trójkącie z Jaggerem. Trudno jej wierzyć – rewelacji nie potwierdził żaden bliski znajomy rockmanów, a sam David ogłosił po publikacji tej książki, że nie odezwie się już nigdy do byłej żony ani słowem. Ale z całą pewnością aniołkiem nie był. Garściami korzystał z życia.

 

Miał najgorszą reputację. Budował ją konsekwentnie, przez lata, aż do chwili, gdy się zmienił. Gdy spotkał Iman. Wtedy nikt jeszcze nie wiedział, co było im pisane, więc trudno dziwić się Iman, która na pierwsze spotkanie z Davidem poszła z wewnętrznym przekonaniem, że nic poważnego z tego nie wyniknie. Zjedzą kolację, porozmawiają, rozejdą się każde w swoją stronę.

david i iman
Fot. Getty Images

David Bowie: To nie było spotkanie księcia i kopciuszka

On był wielką gwiazdą, ale i Iman doszła na szczyt. On z Davida Jonesa, syna brytyjskich mieszczan, stał się dzięki wyobraźni i muzycznemu talentowi kosmicznym Ziggym Stardustem. Stworzył swoje artystyczne alter ego, o czym zresztą opowiada wspomniany film. Ona zredukowała Iman Mohamed Abdulmajid do Iman i wykorzystała urodę i inteligencję do świadomej kariery top modelki. Urodziła się w Mogadiszu w Somalii, liceum ukończyła w Kairze, a studia na wydziale nauk politycznych na Uniwersytecie Nairobi. Swobodnie mówi w pięciu językach, jej ojciec był dyplomatą, matka lekarką. „Moja mama była też aktywistką. Oboje z tatą wywodzili się z pokolenia młodych Somalijczyków, którzy walczyli o odzyskanie niepodległości przez Republikę Somalijską. Byłam z nich niezwykle dumna – wspomina Iman. – Dali mi poczucie pewności siebie, wiary we własną wartość i w to, że stać mnie na wiele. Nie wiem, czy bez tego potrafiłabym poradzić sobie we wciąż głęboko rasistowskiej Ameryce lat 70.”.

Kariera Iman zaczęła się tak jak innych supermodelek tamtych czasów. Ktoś ją zauważył. Kate Moss fotograf wyłapał z tłumu na lotnisku JFK w Nowym Jorku, Naomi Campbell w Covent Garden, a Iman na ulicy w Nairobi. Był rok 1975, miała wówczas 20 lat. Peter Beard (ten Beard, nowojorczyk, przy-jaciel wszystkich sławnych i pięknych) podszedł, przedstawił się i spytał, czy może ją sfotografować. Kiedy odmówiła, zaproponował, że jej zapłaci: „Jaka suma sprawi, że zmienisz zdanie?”. „Osiem tysięcy dolarów”, usłyszał. Była to kwota, która pokryłaby koszt jej studiów. Nawet dziś wydaje się zawrotna jak na pierwszą sesję zdjęciową anonimowej modelki. Ale Peter Beard się zgodził. Wiedział, co robi.

Choć w latach 70. czarnoskóre modelki były rzadkością, Iman niemal natychmiast odniosła sukces. Jako pierwsza nie tylko pojawiła się na okładkach prestiżowych magazynów mody (jej pierwsza sesja ukazała się w 1976 roku w „Vogue”), ale też dorobiła się wielkich pieniędzy w czasach, kiedy czarnoskóre modelki zarabiały kilkakrotnie mniej niż białe. Była też pierwszą czarną kobietą, która wystąpiła w kampanii reklamowej Revlon, globalnej firmy kosmetycznej, wcześniej zatrudniającej wyłącznie najdroższe białe supermodelki. W ciągu roku od przeprowadzki do Nowego Jorku imię Iman stało się tak samo rozpoznawalne, jak Oprah (Winfrey) czy Liz (Taylor).

Na szczytach modowej kariery Iman spotyka mężczyznę. Oczywiście też gwiazdę. W 1977 roku wychodzi za mąż za gracza NBA Spencera Haywooda. Byli razem 10 lat, a potem przez ponad sześć walczyli jeszcze w sądzie o prawo do opieki nad córką Zulekhą. Ostatecznie zwyciężył Haywood. Dlaczego się rozstali, dlaczego tak walczyli? To jedna z tych spraw, o których dyskretna Iman w wywiadach nie mówiła. W latach 90. zrezygnowała też z kariery modelki, twierdząc, że „w tej pracy nie ma nic z glamouru”. Nie odeszła jednak na emeryturę. Założyła własną markę kosmetyczną, która dziś wyceniana jest na ponad 25 mln dolarów.

david  i iman
Fot. PAP/Photoshot

Był hetero, homo i biseksualny

Bowie to tytan, jeden z najlepiej sprzedających się artystów rockowych wszech czasów. W ciągu 52 lat kariery jego płyty rozeszły się w 140 mln egzemplarzy. Każda kolejna – przynajmniej do końca lat 80. – to kamień milowy w dziejach historii muzyki rozrywkowej. Bowie był wybitnym kompozytorem, autorem tekstów, producentem (m.in. Lou Reeda, Iggy’ego Popa), aktorem („Człowiek, który spadł na Ziemię”, „Zagadka nieśmiertelności”, „Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną”). Od początku kariery uznawano go za symbol androgynicznego piękna. Był chorobliwie szczupły, błękitnooki z platynową czupryną. Dziwny, niepokojący, intrygujący. Ciągle mylił tropy i robił wokół siebie zamieszanie.

W 1972 roku wyznał, że jest gejem, choć w tym samym czasie chętnie fotografował się z żoną Mary Angelą Barnett i ich synem Duncanem. W 1976 roku w wywiadzie dla „Playboya” zapewniał, że jest biseksualny, ale już w 1982 roku w „Rolling Stone” powiedział, że jest heteroseksualny. Był nieprzewidywalny i niekonsekwentny. W 1973 roku ogłosił ze sceny, że kończy karierę, ale odwołał to już trzy miesiące później. W 1975 roku trafił do szpitala psychiatrycznego z powodu załamania nerwowego i uzależnienia od kokainy, ale w tym samym roku wydał jeden ze swoich najlepszych albumów „Station to Station”. Kiedy w 1990 roku poznał Iman, był u szczytu sławy.

David Bowie i David Dżentelmen

„Zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Już podczas pierwszej wspólnej kolacji wiedziałem, że zostanie moją żoną, że to ta jedyna bratnia dusza we wszechświecie” – tak wspominał pierwsze spotkanie. Dojście do podobnego stanu zajęło Iman dwa tygodnie. „Wracałam z Paryża do Los Angeles. Kiedy drzwi samolotu otworzyły się, zobaczyłam tłum ludzi fotografujących kogoś, kogo otoczyli. Po chwili z tłumu wyłonił się rozczochrany David. Nie miał ochrony, a w rękach trzymał mocno sfatygowany bukiet kwiatów. To był ten moment”. Potem wielokrotnie pytano ją, jak to jest żyć z żywą legendą muzyki; odpowiedź brzmiała tak samo: „David Bowie to gwiazda, artysta, osobowość. Ja zakochałam się w Davidzie Jonesie – czułym, opiekuńczym mężczyźnie, dżentelmenie”.

Zaręczyli się w Szwajcarii, pobrali w Toskanii 6 czerwca 1992 roku, w 20. rocznicę ukazania się jednej z najsłynniejszych płyt Bowiego „The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars”. Czerwiec to we Włoszech najlepszy miesiąc na ślub – piękna pogoda gwarantowana. Ale 6 czerwca 1992 roku padał deszcz. Iman uznała to za zły znak. „Nie martw się – powiedziała pokojówka. – To cud. Wasze życie będzie inne niż wszyscy się spodziewają, będziecie szczęśliwi co najmniej 50 lat”.

Będę dobrym chłopakiem

Ceremonia ślubna była kameralna, wśród gości znalazło się dosłownie kilka gwiazd, w tym Yoko Ono i Bono, media zostały poinformowane o ślubie dopiero kilka tygodni później. Młoda para musiała włożyć sporo wysiłku w zachowanie tajemnicy – oboje byli wówczas

u szczytu sławy, oboje otrzymali właśnie tytuł ikon mody magazynu „Time”. Mieli wielki talent do umykania ciekawskim mediom. Do historii przeszło to, że mimo olbrzymiej popularności David stał się dla dziennikarzy niewidzialny na pięć lat, od 2008 do 2013 roku nie pojawiło się w prasie ani jedno jego zdjęcie. W 1993 roku, niedługo po ślubie, wydał album „Black Tie White Noise”, który zadedykował żonie. Znalazła się na nim m.in. „The Wedding Song”:

„Niebo się uśmiecha, niebiańska dziewczyna w sukni ślubnej / Będę dla niej dobry, będę dobrym chłopakiem / Zmienię swoje przyzwyczajenia / Czuję się prawie jak żyjący święty”. To refleksja czysto autobiograficzna.  Dla Iman David zmienił nawyki. Rzucił narkotyki i imprezowanie. Stał się dżentelmenem Davidem Jonesem, jakiego chciała widzieć w nim żona. I chociaż niewątpliwie wyszło mu to na zdrowie, to odebrało też część legendy nieprzewidywalnego, kontrowersyjnego artysty, który wstrząsał opinią publiczną lat 70. i 80. Bez wątpienia sam tego chciał. „Trudno w to uwierzyć, ale wcześniej właściwie nie znałem takiej pory dnia jak poranek. Budziłem się po południu, kładłem spać o świcie”. Nareszcie był szczęśliwy i mówił o tym otwarcie: „Wydaje wam się, że być gwiazdą rocka i mężem supermodelki to najwspanialsza rzecz na świecie? Potwierdzam!”.

Kuracja usta-usta

Z Iman stworzyli imponującą, ale jednak zaskakująco nudną parę. Nigdy nie dostarczyli mediom ani jednego pretekstu do plotek. Może właśnie ta powściągliwość w relacji z mediami stanowiła tajemnicę sukcesu ich związku? Jeszcze przed ślubem zdecydowali, że będą kategorycznie strzec prywatności. Żadnych wspólnych wywiadów, fotoreporterów kręcących się po domu. Niezwykle rzadko wypowiadali się publicznie na temat swojego małżeństwa. W 1995 roku po raz pierwszy i ostatni stanęli wspólnie przed obiektywem aparatu. Czarno-białą sesję dla magazynu „Vogue” zrobił legendarny Bruce Weber. Wyglądają na nich jak zakochane nastolatki, które nie tyle pozują do zdjęć, ile dają się przyłapać w chwili bliskości. Zajęci sobą nie patrzą w obiektyw. Autentyczni? Dbający o wizerunek? Z pewnością zafascynowani sobą. „Co powstanie, jeśli połączy się Sophię Loren z Audrey Hepburn i trochę to przyciemni? Moja żona!” – mówił Bowie w 1997 roku.

15 kwietnia 2000 roku urodziła się córka Davida i Iman – Alexandria Zahra Jones. Przez 16 lat tworzyli szczęśliwą patchworkową rodzinę – córka Iman z pierwszego małżeństwa ma dziś już 37 lat, a syn Davida, Duncan, 43 lata. Prowadzili normalne, spokojne życie. „David jest Anglikiem, nigdy nie podnosi głosu, a ja potrafię się naprawdę nieźle wściekać. Próbuje mnie wtedy rozśmieszyć i przeważnie mu się udaje. W ogóle w naszym związku dużo jest śmiechu, a z czasem coraz więcej”, mówiła Iman.

„Minęło 10 lat, odkąd się poznaliśmy, a wciąż na siebie lecimy. Pożądamy się dokładnie tak samo, jak na początku. Kiedy czujemy, że puls naszej miłości spada, robimy jej szybką kurację usta-usta”, mówił David.

Życie codzienne gwiazd

Iman kierowała swoją firmą, ale sama też prowadziła dom, gotowała i codziennie odprowadzała Lexi do szkoły. David rano pracował w studiu nagraniowym, a popołudniami chodził z córką na zajęcia z baletu i gry na fortepianie. Muzyka była nieodłączną częścią ich życia. W nowojorskim mieszkaniu trzymali dziesiątki instrumentów – David i i Lexi często bawili się w orkiestrę, jej ulubione piosenki to „Heroes” i „Suffragette City”. Wakacje spędzali zawsze w tym samym miejscu – w wartej 20 mln dolarów rezydencji na prywatnej wyspie Mustique na Karaibach. Po ślubie Iman angażowała się różne, ważne dla niej – kobiety, Somalijki, modelki – sprawy. Prowadziła działalność charytatywną na rzecz ogarniętej wojną domową i opanowanej przez islamistów Somalii. „Kiedy byłam dzieckiem, na ulicach Mogadiszu spotykałam zarówno kobiety ubrane w zachodnim stylu, jak i religijne muzułmanki. Dziś kobiety w ogóle zniknęły z ulic. Nie mogą się uczyć, prowadzić samochodu, same wychodzić z domu. Islamiści doprowadzili moją ojczyznę na skraj ruiny i cofnęli ją do średniowiecza”, mówi w wywiadach.

Nie ukrywała swojego zdania na temat świata mody i jego stosunku do modelek o innym niż biały kolorze skóry. Od czasu jej młodości niewiele się tu zmieniło. Minęło 40 lat i nawet dziś czarnoskóre modelki traktowane są gorzej niż białe. Iman wspólnie z Naomi Campbell sfinansowały i firmowały kampanię społeczną na rzecz walki z rasizmem w środowisku. Z zamówionego przez nie raportu wynikało, że wciąż jeszcze są marki, np. Chloé, które nigdy nie zatrudniły czarnoskórej modelki, a inne, jak Saint Laurent czy Gucci, robią to raz na kilka lat.

Iman i Bowie prowadzili aktywne życie towarzyskie, dodawali splendoru urodą, elegancją i nazwiskiem nowojorskim premierom, przyjęciom, galom. Ale bez przesady. Z czasem „nowy” David tracił zainteresowanie imprezowaniem. Najwyraźniej wybawił się za młodu. „David jest znacznie większym domatorem niż ja – mówiła Iman w 2013 roku.   Czasem wychodzę na imprezy, on nigdy.  Twierdzi, że zanim mnie poznał, zaliczył wszystkie imprezy świata i nic go już nie obchodzą”.

Przejmujący finał

Chorował tak, jak żył przez ostatnie 26 lat – z dala od medialnego zgiełku. Zmarł w objęciach żony, otoczony najbliższą rodziną, 10 stycznia 2016 roku, dwa dni po swoich 69. urodzinach. Tuż po premierze ostatniej płyty „Blackstar” i towarzyszącego jej przejmującego teledysku do piosenki „Lazarus”, w której śpiewał: „Spójrz na mnie, jestem w niebie... Wszyscy mnie teraz znają”. 18 miesięcy po tym, jak dowiedział się, że ma raka. Następnego dnia Iman napisała na Twitterze: „Czasami nie potrafimy docenić prawdziwej wartości chwili, dopóki nie stanie się wspomnieniem”. David Bowie zostawił po sobie precyzyjny testament. Prawie połowę majątku, blisko 50 mln dolarów, zapisał żonie, po 25 mln przypadło dwójce jego dzieci, dwa miliony – asystentowi, który pomógł mu zerwaćz uzależnieniami, kiedy poznał Iman.

A dom na Mustique wystawiono na sprzedaż. Coś się skończyło. A coś trwa. Legenda Davida Bowiego, artysty wszech czasów. Człowieka, który umiał nie tylko tworzyć, ale też żyć.

***

Tekst ukazał się w miesięczniku „Uroda życia" 3/2018

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jack Nicholson i Anjelica Huston
Getty Images

Jack Nicholson i Anjelica Huston: zdradzał ją, upokarzał, przepraszał, wracał – wybaczała mu 17 lat

Ona – młoda i piękna córka słynnego reżysera, on – łamacz serc i żywa legenda kina.
Magdalena Żakowska
21.09.2020

Osobno byli wielcy, razem stworzyli legendę. Anjelica Huston i Jack Nicholson pokochali się w najbardziej nieromantycznym miejscu i czasie – w latach 70. w Hollywood miłość zdarzała się tylko w kinie, a rewolucja seksualna wymazała ze słowników słowo wierność. Wczesne lata 80. Zima w Aspen, amerykańskim kurorcie narciarskim, w którym spotykało się w tamtym czasie całe Los Angeles. Producent Bruce Paltrow przybył z córką Gwyneth. Podczas śniadania w hotelowej restauracji posadzono ją obok Anjeliki Huston. Dziewczynka wyglądała na zdenerwowaną. „Co się stało, kochanie” – zapytała aktorka. „On mnie przeraża” – szepnęła jej na ucho 11-letnia Gwyneth Paltrow, wskazując na siedzącego obok Jacka Nicholsona. „Nie przejmuj się. Mnie też”. Nazwisko Anjeliki Huston powinno znaleźć się w Księdze Rekordów Guinnessa. Żadna kobieta przed nią, ani żadna po niej nie wytrzymała z Jackiem Nicholsonem nawet połowy tego czasu co ona. O jego zdradach wiedziała od początku. Płakała, robiła mu awantury, odchodziła od niego, wracała. A on zdradzał, przyłapany przepraszał, zapewniał, że kocha, ale nie obiecywał poprawy. Wytrwali tak 17 lat, od 1973 do 1990 r. Oboje długo zbierali się po rozstaniu. Jack spotykał się później m.in. z Kate Moss, Sharon Stone i Drew Barrymore, a aktorka Rebecca Broussard urodziła mu dwójkę dzieci. Ale żadnej z tych relacji nie traktował poważnie. Dziś jest po osiemdziesiątce i mieszka samotnie. Anjelica szukała pocieszenia w ramionach gwiazdy „Love Story” Ryana O'Neala. Odeszła od niego po tym, jak brutalnie ją pobił. W 1992 r. poślubiła rzeźbiarza Roberta Grahama, który zmarł w 2008 r. Anjelica wychowała się w Londynie. Jej słynny ojciec – John Huston, reżyser „Sokoła maltańskiego” (1941) i „Nocy iguany” (1964)...

Czytaj dalej
rubinsteiny
Fot. Getty Images

Nela i Artur Rubinstein – ona zawsze chciała być u jego boku. Z miłości i z zazdrości

Byli ze sobą pół wieku. Ona zawsze w jego cieniu. On, król życia, w wieku 90 lat zostawił ją dla dużo młodszej kochanki.
Patrycja Pustkowiak
05.11.2020

Mówiono, że doskonale grał mazurki Chopina dzięki mazurkom, które piekła mu żona. Genialny muzyk Artur Rubinstein i jego żona Nela przeżyli razem niemal 50 lat. Tyle że ona poświęciła dla niego wszystko, a on tylko brał. Jemu wszystko przychodziło bez trudu, ona zapłaciła wielką cenę za życie u boku kochanego przez cały świat artysty, który stawiał siebie ponad wszystko inne. Pewnego dnia dzieci zapytały ją, dlaczego wszystko mu oddała i nigdy się nie przeciwstawiła. Odpowiedziała: „Zawsze wiedziałam, że to będzie trudne, ale kochałam go i przysięgłam sobie, że zrobię wszystko, by pomóc mu w karierze . Wiem, że jest wierny – to jedyna rzecz, jaka liczy się naprawdę”. On w rozmowach z przyjaciółmi przyznawał, że nigdy nie był żonie wierny nawet przez tydzień. Jak mogli przeżyć razem pół wieku? Los zetknął ich po raz pierwszy jesiennego poranka 1926 roku w Warszawie. Z drzew spadały żółte liście, było chłodno. Ona – Aniela Młynarska, zwana Nelą, 18-latka, córka dyrygenta i dyrektora Opery Warszawskiej, Emila Młynarskiego, śliczna, niewinna, kulturalna dziewczyna marząca o karierze tancerki – szła Traktem Królewskim. On – 38-latek, sławny już pianista oklaskiwany przez cały świat – jechał taksówką na Stare Miasto. Minęli się, nie wiedząc o tym. Los był uparty. Wieczorem przyszła do filharmonii na jego koncert. I wpadła po uszy. Nie mogła oderwać od niego wzroku. Wielki Rubinstein, który wyglądał, jakby mocował się z fortepianem. W przerwie pobiegła do garderoby – był tam. Spojrzał na nią i też nie mógł oderwać wzroku. Dygnęła, zawstydzona. Zaprosił ją na obiad do Europejskiego, niemal od razu zaproponował małżeństwo i... wyjechał do Paryża. „Jeśli usłyszy pan kiedyś, że się ożeniłem, będzie pan wiedział, że...

Czytaj dalej
Donald Trump
Getty Images

Donald Trump: psychopata, manipulator i potwór – tak o nim mówi jego bratanica Mary L. Trump

„W tym domu nie było miłości. Fred Trump uczył synów bezwzględności i pogardy dla słabszych. To on stworzył potwora: mojego wuja, prezydenta Donalda Trumpa” – pisze w swojej książce Mary L. Trump. A przy okazji tworzy portret najbardziej wpływowej i dysfunkcyjnej rodziny w Ameryce.
Magdalena Żakowska
04.11.2020

Chociaż jeszcze nie ma oficjalnych wyników wyborów w Ameryce, Donald Trump ogłosił się już zwyciężcą. Czy naprawdę mimo miażdżącej krytyki ze strony większej (53 proc.) części społeczeństwa Donald Trump został wybrany na drugą kadencję? Niezależnie od tego, jaką decyzję podjęli wyborcy, rodzina Trumpów jest dla Ameryki tak ważna, jak kiedyś rodzina Fordów czy Rockefellerów. Od lat działają na granicy wielkiego biznesu i polityki, mają wielkie ambicje i równie wielkie tajemnice do ukrycia. Z całą pewnością Donald Trump był (jest?) jednym z najbardziej kontrowersyjnych prezydentów w historii USA. Skąd się wziął? Jak stał się tym znanym nam Donaldem Trumpem? Czy zawsze taki był? Donald Trump kontra Mary – wielka wojna w rodzinie Trumpów Tak przenikliwego portretu Donalda Trumpa jeszcze nie było. Autorką książki „Zbyt wiele i nigdy dość. Jak mojarodzina stworzyła najniebezpieczniejszego człowieka na świecie” jest 55-letnia psycholożka Mary L. Trump, bratanica Donalda, córka jego starszego brata Freddy’ego. Do końca nie było pewne, czy uda jej się przed wyborami wydać tę książkę. Kiedy rodzina Trumpów dowiedziała się o publikacji, próbowała na wszelkie sposoby ją zablokować. „Nie wolno jej pisać tej książki” – powiedział Donald Trump. „Kiedy 20 lat temu podpisaliśmy z nią i jej bratem – z którym mam swoją drogą fantastyczne relacje – ugodę, zobowiązała się do całkowitej dyskrecji w sprawach rodzinnych”. Ostatecznie sąd uchylił wniosek prawników Trumpów o zablokowanie książki, autorce wciąż jednak grozi proces o złamanie warunków umowy sprzed lat.  Po śmierci dziadka, Freda Trumpa, procesowała się z rodzeństwem ojca o prawo do spadku. Dlaczego...

Czytaj dalej
Arthur Miller Marilyn Monroe
26 czerwca 1959 r. Nowy Jork. Marilyn Monroe i Arthur Miller w drodze ze szpitala po poronieniu ciąży. Fot. East News

Tak pięknie niedobrani! Marilyn Monroe i mężczyzna jej życia

Marilyn Monroe całe życie próbowała pokazać, że jest kimś więcej niż tylko blondynką. Ale nawet wtedy, kiedy poślubiła nagrodzonego Pulitzerem Arthura Millera, świat nie chciał brać jej poważnie.
Magdalena Żakowska
03.06.2020

Pisali o nich: „tytan intelektu i bogini seksu”, „mistrz i afrodyta”, „moralny guru i naiwna blondynka”. Ale żadna z tych etykietek nie oddawała tego, jacy byli naprawdę. Dziś, kiedy wszystkie tajemnice Marilyn Monroe zostały już odkryte i sprzedane na aukcjach za miliony dolarów, wiemy, że jej życie niemal od początku naznaczone było traumą , że przez wiele lat odważnie z nią walczyła, a tragedia, która ją spotkała była nierozłącznie związana z jej kobiecością.  Molestowanie, 13 aborcji i „Ulisses” Marilyn Monroe cierpiała na endometriozę, niezwykle bolesną chorobę kobiecą, na którą do dziś nie ma skutecznego lekarstwa. To właśnie choroba była pierwszym powodem dla którego zaczęła przyjmować środki przeciwbólowe, które ostatecznie ją zabiły. Kobiecość nie kojarzyła jej się z niczym przyjemnym – ból związany z endometriozą nasila się podczas miesiączki i stosunku seksualnego.  A jakie cechy uczyniły z niej „tę” Marilyn Monroe? Po pierwsze łatwość skracania dystansu w relacjach z mężczyznami – na zdjęciach bez żenady uwieszała się na szyjach kolejnych mężczyzn, często zupełnie przypadkowych. Po drugie karykaturalny wręcz seksapil, który wiązał się z nieustanną potrzebą podkreślania atrybutów kobiecości – jej sukienki zawsze były o numer za małe. Po trzecie dziecinny głosik, naiwność i towarzysząca jej przez całe życie potrzeba posiadania starszego mężczyzny, który się nią zaopiekuje i obroni przed światem. Takim obrońcą miał być silny i wysportowany bejsbolista Joe DiMaggio, a potem największy erudyta i moralny rugu epoki, Arthur Miller. Wszystkie te cechy Marilyn Monroe to podręcznikowe symptomy wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie. To, co stało się jej znakiem rozpoznawczym, wynikało tak...

Czytaj dalej