Słowo Murzyn „jest archaiczne i obraźliwe” – jest oficjalne stanowisko RJP!
IStock

Słowo Murzyn „jest archaiczne i obraźliwe” – jest oficjalne stanowisko RJP!

Rada Języka Polskiego, najważniejsza w Polsce instytucja opiniująca sprawy związane z używaniem języka polskiego wydała oficjalne oświadczenie dotyczące słowa murzyn. Dr hab. Marek Łaziński, prof. UW wyjaśnia, czemu dziś nie powinniśmy tak mówić. 
Sylwia Niemczyk
12.08.2020

Akcja hasztagowa #dontcallmemurzyn, której celem jest kształtowanie naszej wrażliwości językowej, Polaków wzbudziła tak duże emocje, że zwrócono się nawet do Rady Języka Polskiego z prośbą o wyjaśnienie, czy słowo Murzyn rzeczywiście jest obraźliwe. Wielu ludzi uważa je za zupełnie neutralne, dlatego nadal go używa i nie chce zastępować go innymi określeniami – ale ku rozczarowaniu tradycjonalistów, którzy językowe zaszłości stawiają wyżej niż ludzkie uczucia, przedstawiciel RJP, dr hab. Marek Łaziński, prof. UW przychyla się do zdania, by je współcześnie wykreślić ze swojego słownika.

„Osoby, które używały go w latach osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych, nie mają w żadnym razie powodu do wyrzutów sumienia. Jednak słowa zmieniają skojarzenia i wydźwięk w toku naturalnych zmian świadomości społecznej. Dziś słowo Murzyn jest nie tylko obarczone złymi skojarzeniami, jest już archaiczne” – pisze ekspert w oświadczeniu, opublikowanym 11 sierpnia na stronie www Rady. 

Językoznawca wyjaśnia, że rzeczownik Murzyn, rzeczywiście kiedyś zupełnie neutralny, ulegał stopniowej pejoratywizacji. Nawet jeśli jeszcze 20 lat temu nie kojarzył się jednoznacznie negatywnie, to obecnie jednak obrósł wyjątkowo silną frazeologią obraźliwą:

„Stereotypizacja osób czarnoskórych jest w polszczyźnie wyjątkowa i nieporównywalna z sytuacją w językach sąsiednich. Frazeologia wzmacnia też skojarzenie Murzyn – niewolnik. Nie ma gwarancji, czy zmiana określenia powstrzyma krzywdzącą frazeologię, ale na pewno skłoni do zastanowienia”.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

4th June 2020, Warsaw, Poland Fot. Rafał Milach It’s sad reality... The racism exists and don’t try ever bother yourself to prove me that is not. I’m scared or maybe I should say terrified of my nieces who are growing up there. I know what me & my siblings were going through while growing up there. And for all cost I would love to save it to my girls. No need & no space for another family member with trauma. I’m exhausted. I’m tired. But will be fighting because this is my battle for better tomorrow for people of colour, for my brothers and sisters and my nieces So please don’t call me MURZYN!!!! #blm #blacklivesmatter #enoughisenough #enough #stopracism #georgefloyd #theshowmustbepaused #warsaw #poland #fightingforbetterfuture #dontcallmeblack #dontcallmemurzyn #future #historyinthemaking

Post udostępniony przez Ivernelle (@ivernelle.sita)

 

Rada Języka Polskiego zwraca też uwagę na bardzo ważny fakt, którego często językowi tradycjonaliści nie biorą pod uwagę: sami czarno- i ciemnoskórzy Polacy nie chcą być tak nazywani – właśnie ze względu na negatywne skojarzenia, jakie to słowo współcześnie niesie za sobą. A jeżeli ten argument nie jest wystarczający, językoznawca przytacza kolejny:

„Po czwarte i dla językoznawcy najważniejsze: w wielu kontekstach słowo Murzyn było i jest używane niepotrzebnie. Określa nie narodowość ani pochodzenie geograficzne, tylko kolor skóry, a ta cecha podobnie jak kolor włosów, wzrost, typ figury nie musi być istotna w opisie człowieka. Słowo Murzyn w podmiocie zdania zastępuje nam słowo podstawowe człowiek czy mężczyzna (Murzynka zastępuje słowo kobieta), zmusza nas do wskazania cechy fizycznej, która mogłaby pozostać nienazwana, gdyby była przymiotnikiem. Łatwiej powiedzieć po prostu człowiek, zamiast czarnoskóry człowiek niż zastąpić słowo Murzyn innym. Nietrudno znaleźć polskie przekłady z obcych języków, w których pojawia się słowo Murzyn, choć w oryginale nie ma mowy o kolorze skóry, wynika tylko on z szerszego kontekstu”.

Profesor Łaziński nie zachęca do poprawiania wszystkich, którzy nadal będą używać słowa Murzyn z przyzwyczajenia i w przekonaniu, że nikogo w ten sposób nie krzywdzą. Sam jednak już od lat nie mówi Murzyn nie tylko w przestrzeni publicznej, lecz także w rozmowach prywatnych. 

Na koniec oświadczenia przytacza historyczną dyskusję językową, z okresu dwudziestolecia międzywojennego: 

„Nie tylko dziś Polacy, w tym językoznawcy toczą spory, jak nazywać innych. W roku 1927 na łamach „Języka Polskiego” trwała zażarta dyskusja, czy mamy nazywać wschodnich sąsiadów, a wtedy także obywateli jednego państwa Rusinami czy Ukraińcami. Tradycjonaliści bronili nazwy Rusin i pytali „dlaczego ktoś chce mówić nam Polakom, jak mamy nazywać innych?”. Padały też rzeczowe historyczne argumenty za niejednoznacznością nazwy Ukrainiec. A jednak zwyciężyła wrażliwość odbiorcy. I tak się zwykle w historii dzieje”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
gessler
fot. Marta Wojtal

Magda Gessler: „Jeśli warto za czymś w życiu gonić, to za miłością”

„W perspektywie jednego życia, które mamy, trzeba zawsze próbować wszystkiego, aby pojednać się z ludźmi. Walczyć o miłość, troszczyć się o przyjaciół. Mieć w sobie empatię i miłość do świata” – mówi Magda Gessler.
Magdalena Żakowska
11.08.2020

Najsłynniejsza polska restauratorka ma rozmach, fantazję i cięty język. Fani programu „Kuchenne rewolucje”, który dzięki jej osobowości stał się telewizyjnym hitem, powtarzają sobie jej powiedzenia typu: „karta dań wygląda jak akt zgonu”, czy „żadne danie nie jest jadalne prócz herbaty”. Świat bez niej byłby na pewno mniej kolorowy – i ciekawy. Ale w rozmowie z nami mówi o kameralnych relacjach, bliskich uczuciach i tym, że dzisiaj, w tych dziwnych czasach lepiej gonić za miłością niż za jakimikolwiek dobrami materialnymi. Magdalena Żakowska: Gdybyś miała teraz zamknąć oczy i przenieść się w wymarzone miejsce sprzed epidemii, to gdzie by to było? Magda Gessler: Floryda lat 60. Jadę obłędnym kabrioletem, włosy schowane pod jedwabnym szalem w kolorze lodów malinowych. Morelowa sukienka na prawdziwej halce, z bawełnianej satyny, wcięta w talii, z głębokim dekoltem, bardotka. Koralowe usta. Skośne, kocie okulary dopełniają całość. Za mną unosi się woń perfum o zapachu gardenii. Niebieskie niebo, mocne słońce i orzeźwiająca bryza znad oceanu. W radiu Sinatra. Sama tak jedziesz? No co ty?! Oczywiście z mężczyzną. I wyglądam jak hollywoodzka gwiazda! Ale to wszystko dlatego, że oglądałam ostatnio film z lat 60. z Rockiem Hudsonem, którego kocham. To pierwszy aktor, który zmarł na AIDS, był homoseksualistą, ale jak wszyscy wtedy musiał to ukrywać. Żył w fikcyjnych związkach, prowadził fikcyjne życie na pokaz. Tragiczna postać. Jeśli miałabym zinterpretować to marzenie, obstawiałabym, że tęsknisz za mężczyzną. Waldek [Kozerawski, partner Magdy Gessler – red.] jest w Kanadzie, ja w Polsce. Miałam lecieć do niego w sobotę 14 marca ostatnim samolotem. Ale poczułam odpowiedzialność i ciężar tego, kim jestem i co się z tym wiąże. Poza tym paniczny strach...

Czytaj dalej
Black Lives Matter moda rasizm Benetton Oliviero Toscani afera o murzyna 2020
mat. prasowe Benetton, fot. Oliviero Toscani

Nie jestem rasistką, ale... Czyli o rasizmie w modzie

Ruch Black Lives Matter obalił kilka pomników, czy rozprawi się z rasizmem raz na zawsze? Raczej nie, bo ten jest zbyt głęboko zakorzeniony w naszej białej kulturze, w tym również w modzie.
Zuzanna Szustakiewicz
30.06.2020

Wiesz, chyba jestem rasistką” – powiedziałam niedawno mojej przyjaciółce. Usłyszałam, że przesadzam... Z podobną reakcją spotkała się decyzja, o wycofaniu niektórych filmów z oferty platform streamingowych m.in. „Przeminęło z wiatrem”, a tekst Magdy Żakowskiej o rewizji kanonu literatury i filmów, która nas czeka , wzbudził gorące emocje. Bo i ja i wszyscy wkoło lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy otwarci, tolerancyjni i pozbawieni uprzedzeń.  White caucasian type – typ kaukaski Codziennie szukam tematów i inspiracji. Przeglądam setki zdjęć i wybieram te, które pojawią się potem w moich modowych kolumnach. Właśnie te niepozorne decyzje, których dokonuję każdego dnia, skłoniły mnie do kontrowersyjnego stwierdzenia, że mam uprzedzenia rasowe . Dlaczego tak pomyślałam? Ponieważ zamiast widzieć na zdjęciach z wybiegów kobiety, widzę kolory: biały, czarny, żółty i, co ważniejsze, częściej wybieram biały . Czy robię to, bo sama jestem biała, więc biała dziewczyna na obrazku jest mi bliższa? Nie! Robię to, bo tak zostałam nauczona! Bo wykładowcy i profesorowie Uniwersytetu Warszawskiego zajmujący się mediami i komunikacją włożyli mi do głowy, że w naszej szerokości geograficznej mój czytelnik bardziej identyfikuje się z typem kaukaskim . A ja bezrefleksyjnie przyjęłam to do wiadomości i wdrożyłam to w życie. I nie tylko ja, ale wszyscy moi koledzy i koleżanki dziennikarze. Pracowałam w różnych redakcjach, z bardzo różnymi osobami i każda z nich, KAŻDA, przynajmniej raz zwróciła mi uwagę – „wymieńmy kilka sylwetek, bo za dużo jest czarnych dziewczyn”. A ja nigdy nie czułam potrzeby, aby z tym dyskutować i robiłam to, o co mnie proszono. Moją pierwszą reakcją na falę protestów w USA było zrobienie...

Czytaj dalej
Książki o rasizmie
Mat. prasowe

10 książek na temat rasizmu, które trzeba przeczytać

Zabójstwo 46-letniego czarnoskórego George'a Floyda przez policjanta z Mineapolis udowodniło, że rasizm wciąż ma się dobrze. Protestuje już cały świat. Wygrajmy wspólnie z rasizmem - wiedzą, uważnością, empatią!
Magdalena Żakowska
03.06.2020

Książek zmarłej w zeszłym roku Toni Morrison, amerykańskiej pisarki, feministki, eseistki polecać nikomu nie trzeba. Jej „Najbardziej niebieskie oko” i „Umiłowana” należą dziś do kanonu literatury XX wieku. W uzasadnieniu decyzji o przyznaniu Toni Morrison Nagrody Nobla Akademia Szwedzka napisała: „W powieściach charakteryzujących się siłą wizji literackiej i poetyckich wartości Morrison przedstawia najważniejsze problemy amerykańskiej rzeczywistości”. Problemy jej czarnoskórych mieszkańców. Ale książek, które pozwolą nam lepiej zrozumieć to, co dzieje się dziś w Ameryce i dadzą nam narzędzia do tego, abyśmy potrafili o tym mądrze rozmawiać, jest znacznie więcej. Oto 10 książek, które wszyscy powinniśmy dziś znać: 1. Ogar piekielny ściga mnie. Zamach na Martina Luthera Kinga i wielka obława na jego zabójcę Hampton Sides (Czarne, 2017)  „W kwietniu 1968 roku James Earl Ray przyjechał do Memphis. Wynajął obskurny pokój ze świetnym widokiem na motel Lorraine, kupił karabin snajperski i wziął na cel historię. Po oddaniu śmiertelnego strzału do Martina Luthera Kinga porzucił broń, wsiadł do białego mustanga i spokojnie odjechał. Policja, która już parę minut po zabójstwie pojawiła się na miejscu zdarzenia, minęła się z nim o kilka chwil. Śledztwo wkrótce przejęło FBI, rozpoczynając największy pościg w historii Ameryki, w którym udział wzięło ponad trzy i pół tysiąca agentów, który kosztował prawie dwa miliony dolarów i który zakończył się daleko poza granicami USA”.  Hampton Sides stworzył pasjonujący thriller non-fiction, konstruując równoległe portrety dwóch bardzo różnych mężczyzn, ofiary i zabójcy: charyzmatycznego...

Czytaj dalej
Przeminęło z wiatrem
East News

„Przeminęło z wiatrem” czasowo wycofane z HBO Max. To początek wielkiej rewizji, też w naszym kanonie!

Ruch Black Lives Matter dotarł aż do kina. Oglądajmy filmy krytycznie, pamiętajmy o Hattie McDaniel i Clarku Gable!
Magdalena Żakowska
13.06.2020

Zabójstwo George'a Floyda przez policję w Minneapolis wywołało potężną reakcję społeczną i kulturową. Ameryką wstrząsają kolejne fale antyrasistowskich manifestacji, gwiazdy wspierają ruch Black Lives Matter za pośrednictwem social mediów, czytelnicy wykupują z księgarni internetowych najważniejsze książki na temat rasizmu. Wszyscy w przyspieszonym tempie uczymy się, co to znaczy wrażliwość społeczna i jaki był/jest nasz udział w utrwalaniu rasizmu na świecie. Kolonializm, niewolnictwo, pamięć historyczna – kto jeszcze miesiąc temu by pomyślał, że będziemy dziś używać tych pojęć częściej niż „kwarantanna”, czy „koronawirus”?!  W Wielkiej Brytanii trwa dyskusja na temat rasizmu Churchilla i jego roli w utrwalaniu postkolonialnej postawy całego kraju wobec Afryki i Azji. Belgowie burzą pomniki swojego króla Leopolda II, odpowiedzialnego za terror i ludobójstwo w Kongo, o czym opowiada wstrząsająca książka Adama Hochschilda . A my wszyscy, od Ameryki, przez Europę, aż po Azję, dyskutujemy na temat słuszności i niesłuszności filmu „Przeminęło z wiatrem”. Ale o ile łatwiej jest zburzyć pomnik Leopolda II niż pozbawić się dostępu do kanonu kinematografii… „Przeminęło z wiatrem” jak „Ziemia obiecana” Wszystko zaczęło się od listu otwartego Johna Ridleya, nagrodzonego Oscarem scenarzysty filmu „Zniewolony”, który zaapelował do szefów specjalizującej się w klasyce kina platformy HBO Max, aby wycofali ze swojej oferty film „Przeminęło z wiatrem” z 1939 roku z Vivien Leigh i Clarke'iem Gable. Nie na zawsze – wystarczy, aby film poprzedzała plansza wyjaśniająca kontekst historyczny i zwracająca uwagę widzów na przekłamania z niego wynikające. I wybuchła burza. Zakazać? Cenzurować? Opatrzyć...

Czytaj dalej