Coronacoaster, czyli jak żyć, żeby przeżyć pandemię – felieton Magdy Żakowskiej
East News/kolaż UŻ

Coronacoaster, czyli jak żyć, żeby przeżyć pandemię – felieton Magdy Żakowskiej

Nigdy nie doświadczyliśmy niczego podobnego. Nie ma żadnej ściągawki, ani podręcznika, który pomógłby nam przez to przejść. Wszystko jest niepewne. 
Magdalena Żakowska
11.08.2020

Co to jest „coronacoaster”? W jednej chwili pieczesz bananowy chlebek, popijając gin z tonikiem w środku dnia, w środku tygodnia. Czujesz się w pełni szczęśliwa – spełniona, natchniona, wstawiona. Zastanawiasz się, jak to w ogóle możliwe, że ludzie zgadzali się kiedyś chodzić na 8 godzin do pracy, siedzieć przed korporacyjnym komputerem z zablokowanym dostępem do social mediów, jeść na obiad kanapki od Pana Kanapki, a potem wracać do domu o zmroku w potwornych korkach, tylko po to, żeby się przespać i wstać o świcie do pracy. Bo przecież jeśli spojrzeć na to na trzeźwo, świat, w którym żyliśmy przed pandemią, był koszmarem. Straciliśmy kontrolę nad naszymi własnymi życiami, wszystko podporządkowaliśmy pracy, zgubiliśmy gdzieś radość z prostych, ale fundamentalnych czynności, jak spędzanie czasu z rodziną, wspólne posiłki, spacer, eksperymentowanie w kuchni (i seksie). Jak można było tak żyć?! Teraz to dopiero jest prawdziwe, proste i piękne życie!

Ale już w kolejnej chwili do szaleństwa doprowadzają cię rozrabiające z nudów dzieci, albo to, że naprawdę nie masz już pomysłu, co ugotować na obiad. Albo odbierasz SMS-a z banku o tym, że masz 8 dni opóźnienia w spłacie kredytu. Albo czytasz, że padł kolejny rekord zakażeń. Albo wiesz już, że nie zdążysz dokończyć pracy, zanim twoje dzieci nie zawołają, że są głodne. Jeśli piłaś gin z tonikiem, to wylewasz go do zlewu, bo picie alkoholu przed 18.00 to jednak zwyrolstwo i wpadasz w panikę na myśl o tym, że szkoły jednak pozostaną we wrześniu zamknięte. W zasadzie wszystko jest niepewne – czy w nowej rzeczywistości twoja praca będzie jeszcze komuś do czegoś potrzebna, czy uda ci się jeszcze kiedyś spełnić marzenie i polecieć na Kubę, czy wrócą obostrzenia dotyczące społecznego dystansu i dlaczego jeszcze nie wróciły, skoro liczba zarażeń jest wyższa niż kiedykolwiek. I czy – jak piszą niektóre media – koronawirus pozostawia w organizmie jakieś trwałe uszkodzenia?

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Euforia i panika, jak u Reese Witherspoon i Cary Delevingne

To jest właśnie coronacoaster – ten emocjonalny rollercoaster, przez który przechodzimy od sześciu miesięcy. Znamy to wszystkie. Gwiazdy zrobiły już z niego nawet #2020challenge na Instagramie. My też byłyśmy tam nie raz. I na szczycie tej kolejki górskiej, kiedy wydawało się, że Matka Ziemia sama załatwiła za nas temat globalnego ocieplenia, bo samoloty nie latają, ludzie uczą się hodować warzywa w ogródku, a zwierzęta tłumnie odwiedzają wyludnione miasta. I na dole kolejki, kiedy strach, niepewność, poczucie zagubienia i tęsknota za tym, co było, podchodzą pod gardło i wyciskają łzy. 

Reese Witherspoon
Emocjonalny rollercoaster Reese Witherspoon. Fot. @reesewitherspoon

Ale coronacoaster ma nie tylko nasz, indywidualny wymiar, kiedy z minuty na minutę zmienia nam się nastrój o 180 stopni. Jego „szczyty” i „doły” dotyczą też kolejnych miesięcy pandemii. Nie wiem, czy jeszcze pamiętacie, ale marzec był nieustającą domówką. Tak jak w rollercoasterze: wagonik dojeżdża na pierwszy szczyt, a ty rozglądasz się wokół, uśmiechasz od ucha do ucha, gotowa na tę przygodę.

„Skończy się jeszcze przed wakacjami” – mówili wszyscy o pandemii i ochoczo zabierali się do instalowania w komputerach dziesiątek nowych apek – Zooma, Teamsa, maili pracowniczych oraz przeglądarek, które z nimi współpracują. A potem przyszedł kwiecień i okazało się, że pandemia nie jest błogosławieństwem, tylko przekleństwem. Internet zalały relacje na temat liczby zgonów, problemów z przechowywaniem ciał (nigdy już nie zapomnę zdjęcia tirów chłodni stojących rzędem na ulicach Manhattanu), rosnącej liczby zakażeń. Nasze zarobki spadły o kilkadziesiąt procent, a ceny żywności wzrosły.

Media straszyły widmem kryzysu, który porównywalny będzie jedynie z Wielkim Kryzysem lat 30. minionego wieku. W tej sytuacji perspektywa braku wakacji wydawała się czymś uwalniającym, bo przecież nie tylko ja, nie tylko moje dzieci, zostaną pozbawione tych wyczekiwanych do niedawna chwil. Przechodzimy przez to wszyscy. Kwiecień był pierwszym miesiącem globalnego „dołu”.

A potem były kolejne „szczyty” i „doły”, od których dzisiaj wszystkim nam mocno kręci się w głowie. 

Nigdy nie przeżyliśmy niczego podobnego. Nie ma żadnej ściągawki, ani podręcznika, który pomógłby nam przez to przejść. Nie ma precedensu, z którego moglibyśmy czerpać wskazówki. Przynajmniej za naszego życia. Psycholog Andy Cope wyróżnił pięć faz opisujących nasze emocje podczas pandemii: faza trawienia, faza wzlotu, „koniec miesiąca miodowego”, „uderzenie rzeczywistości” i „emocjonalna równina”. 

Cara Delevingne
Emocjonalny rollercoaster supermodelki Cary Delevingne. Fot. @caradelevingne

Jesteśmy jako ludzkość w tej piątej fazie. Informacje o wzroście zakażeń nie działają już na nas tak, jak kiedyś. W jakimś sensie przyzwyczailiśmy się też do tego, że rośnie liczba ofiar. Zmienne komunikaty na temat środków ostrożności, tego co jest dozwolone i zakazane oraz rozbieżności w wytycznych w różnych krajach, grupach zawodowych, grupach wiekowych, sprawiają, że czujemy się zdezorientowani. Nie wiemy już, co robić. Wymaga się od nas rozsądku, oczekuje się, że będziemy dokonywać właściwych wyborów, ale miesiące tego coronacoastera  sprawiły, że nasza zdolność do podejmowania rozsądnych wyborów osłabła. Kręci nam się od tego wszystkiego w głowie.

Jak wysiąść z tego wagonika?

Dlaczego na zdjęcie otwierające ten tekst wybrałam Shakirę i Jennifer Lopez? Bo bawi mnie (i przeraża) myśl, że ich wspólny lutowy koncert, który przeszedł do historii jako najlepszy występ otwierający Super Bowl, był tak naprawdę koncertem zamykającym pewną epokę w historii ludzkości. Nigdy nic nie będzie już takie same, jak przed pandemią. Te głębokie zmiany, przez które przechodzimy, są wyzwaniem dla każdego z nas, ale także dla nas jako gatunku. Nasze stare sposoby myślenia, nasze zachowania społeczne, są już nieaktualne. Kiedy oglądam serial na Netfliksie, zastanawiam się, gdzie oni wszyscy podziali swoje maseczki?! 

Strasznie ciężko jest wysiąść z tego wagonika emocjonalnego rollercoastera, ale chyba już najwyższy czas. Ja w każdym razie stawiam to sobie za cel numer 1 w nadchodzących miesiącach. Bo przecież to proces, który musi trwać. Trzeba uświadomić sobie, że jesteśmy ludźmi, którzy pochodzą z przeszłości, z minionej epoki. I nauczyć się żyć w tym nowym świecie bez ataków euforii i paniki. Spojrzeć na niego z zaciekawieniem, z otwartością, wyznaczyć sobie swoje własne zasady tego, co zdrowe, bezpieczne, dopuszczalne i ich się trzymać. Przemyśleć na nowo zasady funkcjonowania w życiu rodzinnym, zastanowić się nad zawodową przyszłością, zaktualizować swój świat. Brzmi trochę groźnie, ale też ekscytująco. Nie wiem, jak będzie się nazywała ta faza opisująca nasze emocje podczas pandemii, ale na pewno będzie brzmiała bardziej optymistycznie, niż „koniec miesiąca miodowego”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Koronawirus. Kiedy będzie koniec pandemii?
iStock

Koniec pandemii koronawirusa ma być blisko. Wirusolodzy nie są tak optymistyczni

W poniedziałek 9 listopada Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego opublikowało nową prognozę, z której możemy dowiedzieć się m.in. na kiedy przewidywany jest koniec pandemii. Wirusolodzy prof. Włodzimierz Gut i prof. dr hab. Krzysztof Pyrć zalecają jednak ostrożność.
Kamila Geodecka
10.11.2020

Według wyliczeń naukowców z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW w najbliższych dniach będziemy odnotowywać 25-26 tys. przypadków zakażeń koronawirusem na dobę. 15 lub 16 listopada liczba dziennych zakażeń ponownie przekroczy 27 tys., a pod koniec listopada będziemy mogli zauważyć tendencję spadkową – dziennie ma przybywać mniej niż 20 tys. nowych przypadków zakażenia wirusem. Koniec pandemii koronawirusa – prognozy Opracowany przez naukowców model przewiduje także, że już na początku grudnia cała Polska będzie mogła nieco zluzować obostrzenia i powrócić do zasad, które obowiązują w strefie czerwonej. W pierwszych dniach stycznia będziemy mogli ponownie wprowadzić zróżnicowania na strefy czerwone, żółte i zielone. W ostatnim dniu stycznia dzienna liczba zakażeń ma być mniejsza niż 1000. Opublikowany model matematyczno-komputerowy ma być pierwszą tak dokładną prognozą epidemii na  najbliższe miesiące. Może być on bardzo ważny również dlatego, że zespół ICM dostarcza analiz dla rządu i również na podstawie takich wyliczeń politycy podejmują kolejne działania związane z pandemią. Czytaj też:   To decydujący tydzień! Jak uniknąć katastrofy? Wirusolog prof. Włodzimierz Gut wymienia 4 najważniejsze zasady Wirusolodzy studzą emocje Wyliczenia naukowców z ICM są bardzo optymistyczne, ale wirusolodzy zachęcają jednak do tego, by mimo wszystko zachowywać ostrożność i nie podchodzić z hurraoptymizmem do takich wyliczeń. – Tego typu modele są bardzo wartościowe, ponieważ pozwalają nam np. analizować, jak różne restrykcje i działania wpływają na przebieg zakażeń, ale nie opierałbym jedynie na tym polityki państwa czy polityki społecznej. Zachowajmy pewien dystans do...

Czytaj dalej
Pexels.com

Rok 2021 jeszcze gorszy niż 2020? ONZ nie ma dla nas dobrych wiadomości

„Jeśli nie podejmiemy natychmiastowych działań, w najbliższych miesiącach może nas czekać klęska głodu o biblijnych rozmiarach” – ostrzega David Beasley, szef Światowego Programu Żywnościowego.
Sylwia Arlak
18.11.2020

2020 rok wszystkim nam dał w kość. Jak nigdy wcześniej wyglądamy końca grudnia. A co, jeśli 2021 wcale nie będzie lepszy? Przestrzega przed tym uhonorowana w tym roku Pokojową Nagrodą Nobla agencja ONZ. Jeszcze większy głód i ubóstwo „W 2020 roku świat zmagał się z pandemią koronawirusa, a równocześnie był na krawędzi pandemii głodu. Póki co udało nam się temu zapobiec, ponieważ światowi przywódcy odpowiedzieli pieniędzmi, pakietami stymulacyjnymi, odroczeniem zadłużenia” — podkreśla David Beasley, szef Światowego Programu Żywnościowego (WFP) w wywiadzie dla agencji The Associated Press, dodając: „Bez podobnego wsparcia i natychmiastowych działań w ciągu kilku miesięcy możemy mieć do czynienia z klęską głodu o biblijnych rozmiarach”. WFP potrzebuje w przyszłym roku aż 15 miliardów dolarów. 5 miliardów miałoby zostać przeznaczone na uniknięcie głodu, a 10 na realizację globalnych programów (m.in. na wsparcie dla niedożywionych dzieci). Agencja obawia się jednak, że przez pandemię COVID-19 państwa dotknięte wirusem nie będą w stanie wesprzeć funduszu tak, jak to miało miejsce w 2020 roku. „W tej chwili musimy skupić się na górach lodowych, a góry lodowe to głód. Głód, destabilizacja i migracja” — stwierdza Beasley, porównując nadchodzący kryzys do katastrofy Titanica. Z danych agencji wynika, że na całym świecie jest 135 milionów ludzi dotkniętych głodem. Nowe analizy pokazują, że przez pandemię COVID-19 do końca 2020 roku niedożywionych będzie kolejnych 130 milionów. Krytyczny poziom głodu po latach konfliktu lub innych wstrząsów osiągnęły m.in. północno-wschodnia Nigeria, Burkina Faso, Jemen i Sudan Południowy. Inne kraje, które wymagają pilnej pomocy to Afganistan, Kamerun,...

Czytaj dalej
kobieta patrzy przez okno
Adobe Stock

Z powodu koronawirusa wszyscy przeżywamy żałobę

COVID-19 zabiera poczucie bezpieczeństwa, wolność, pieniądze. Jak się mierzyć ze stratą podczas pandemii, radzi psychoterapeutka Sylwia Kieszkowska.
Aleksandra Nowakowska
15.04.2020

Życie nie toczy się tak, jak powinno, ale jest takie, jakie jest. Sposób, w jaki sobie z tym radzisz, stanowi całą różnicę – mówiła amerykańska psychoterapeutka Virginia Satir. Jak mamy reagować na spustoszenie, jakie w naszym życiu czyni koronawirus?   Blisko żałoby Aleksandra Nowakowska: Jest z nami dopiero od półtora miesiąca, ale wiele już nam zabrał. Przez koronawirusa straciliśmy biura, plany na wakacje, swobodę robienia zakupów, pieniądze, wyjścia z dziećmi na place zabaw. Długo by można wymieniać. Pandemia wyzwala w nas trudne emocje związane ze stratą.  W każdym z nas kłębi się mnóstwo różnych emocji. Mamy lepsze i gorsze momenty, chwile nadziei i bezradności. Strach przed konsekwencjami ekonomicznymi pandemii czy brak kontaktu z bliskimi to w tym momencie nasze przeżycia kolektywne. Wszystkich nas dotknęła utrata normalności, rutyny. Odczuwamy smutek, który jest odpowiedzią na stratę. Czeka nas przeżywanie żałoby, będącej procesem adaptowania się do tej straty. Ostatnio, odnosząc się do pandemii, mówi się o zjawisku antycypowanej, czyli przewidywanej żałoby. Czujemy, że świat się zmienia, wiemy, że obecny stan jest przejściowy, ale nie wiemy, kiedy się skończy i co będzie dalej. Przeczuwamy duże zmiany i ta niewiadoma rodzi w nas lęk, który dotyczy dopiero tego, co nadejdzie. Można go porównać nawet z lękiem przed śmiercią. To strach podobny do tego, który czujemy, kiedy u kogoś z naszych bliskich zostaje zdiagnozowana poważna choroba i boimy się, że ten ktoś umrze. Wtedy antycypujemy żałobę. Wirus zmienił naszą rzeczywistość, działając jak niewidzialna siła. Nasze poczucie bezpieczeństwa jest zagrożone, bo wiele już straciliśmy i spodziewamy się, że stracimy więcej.   Możemy się w jakiś...

Czytaj dalej
nauka zdalna dla dzieci
iStock

Dr Aleksandra Piotrowska, psycholożka: „Kiedyś dzieci mogą dobrze wspominać czas pandemii”

„Oczywiście, że byłoby lepiej, gdyby dzieci nie musiały siedzieć zamknięte w domach, ale wszystko wskazuje, że ta trudna sytuacja przynosi też pozytywy wychowawcze” – mówi dr Aleksandra Piotrowska, psycholog i pedagog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Sylwia Niemczyk
05.11.2020

Od poniedziałku 9 października nauczanie zdalne obejmie już wszystkie dzieci w Polsce, także te najmłodsze z klas 1–3. Po raz drugi w tym roku dzieci zostaną zamknięte w domach – już od ponad tygodnia dzieci poniżej 16 roku życia nie mogą wychodzić same z domu bez opieki dorosłego. Jak to przymusowe zamknięcie odbije się na ich psychice? To zależy – mówi psycholog i pedagog dr Aleksandra Piotrowska. Przede wszystkim od tego, jak długo potrwa. Po drugie – w jakich warunkach będzie się odbywać. Po trzecie – zależy też od tego, jak my, dorośli, wykorzystamy okazję bliskiego kontaktu z naszymi dziećmi.  Co zapamiętają dzieci po pandemii? Sylwia Niemczyk: Musiała przyjść pandemia, abyśmy się przekonali, że nasze dzieci jednak lubią chodzić do szkoły. dr Aleksandra Piotrowska: My, pedagodzy i psycholodzy,  wiedzieliśmy to od zawsze: dla dorastających dzieci i nastolatków szkoła to niebywale ważne środowisko rozwoju. Powiem nawet więcej, kiedy z powodu pandemii zamknięto szkoły, to dla większości dzieci najbardziej przytłaczającym doświadczeniem było właśnie wyrwanie z grupy rówieśniczej, a nie strach o zdrowie. To oraz nuda i konieczność samodzielnego radzenia sobie z nauką szkolną: bez przerw, dzwonków, czujnego wzroku nauczyciela.  Samodzielne realizowanie obowiązku szkolnego wymaga naprawdę niezłej dojrzałości, a my do tej pory nie wymagaliśmy jej od naszych dzieci. I to, że teraz zaczęliśmy tej samodzielności i dojrzałości wymagać, jest zmianą na plus w naszym wychowaniu, nawet jeśli jest to zmiana wymuszona trudnymi okolicznościami. Rośnie liczba domów, w których przestaje już być takie oczywiste, że to mama ma pamiętać o pracy domowej z chemii. Mama jest zapracowana, bo jej praca zdalna zajmuje bardzo dużo czasu, więc dziecko musi zająć się sobą samo. I przestaje już...

Czytaj dalej