Wojowniczka Charlize Theron.  „Co cię nie zabije...”
Charlize Theron w filmie „The Old Guard”. Fot. materiały prasowe

Wojowniczka Charlize Theron.  „Co cię nie zabije...”

Kiedy miała 15 lat, mama na jej oczach zastrzeliła ojca. W jej obronie. Ale Charlize Theron nigdy nie postrzega siebie jako ofiary. Woli widzieć się w rolach twardych wojowniczek. Taka też będzie w nowym filmie Netfliksa „The Old Guard".
Magdalena Żakowska
14.07.2020

Seksowna blondynka, która odrzuca role seksownych blondynek. Twierdzi, że za dużo przeżyła, żeby wypaść przekonująco w komedii romantycznej. Za to świetnie się bije, strzela i walczy – tym razem w „The Old Guard”, najnowszej premierze Netflix. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Zmęczona zabijaniem

Nie ma chyba drugiej aktorki, która przeszłaby dla roli taką metamorfozę, jak Charlize Theron w filmie „Monster” (2003). Żeby wypaść przekonująco jako seryjna morderczyni Aileen Wuornos, przytyła 15 kilogramów, a charakteryzacja na planie trwała codziennie ponad trzy godziny. Ale ten rodzaj wysiłku u aktorów nie jest niczym niezwykłym. To, co wyróżnia tę rolę, to wrażliwość i empatia, z jaką Charlize podeszła do swojej bohaterki. Za to, a nie za dodatkowe kilogramy, dostała Oscara, Srebrnego Niedźwiedzia i Złoty Glob. Miała wtedy 28 lat. 

Charlize Theron Monster
Charlize Theron w filmie „Monster”. Fot. East News

W filmie „Mad Max: Na drodze gniewu” (2015) stworzyła z kolei kultową już rolę Furiosy, gniewnej przywódczyni buntu, która czułość potrafi okazać jedynie swojej wiernej… ciężarówce. I chociaż Furiosa ma ogoloną głowę, twarz wysmarowaną czarną farbą i metalowy hak zamiast ręki, to biją od niej majestat i piękno. Nawet wtedy, kiedy bez mrugnięcia okiem morduje kolejnych przeciwników. A jednocześnie od razu widać, że Theron nie jest typową aktorką kina akcji, która po prostu ładnie wygląda w szortach i przepoconym dopasowanym podkoszulku. 

Postać Furiosy tak bardzo odcisnęła się na jej karierze, że aktorka zaczęła dostawać propozycje ról pisanych z myślą o mężczyznach. Tak było też w przypadku „Atomowej blondynki” (2017), filmu, w którym Theron znów robi to, co do tej pory wychodziło jej tak dobrze – strzela, bije i morduje – tyle że tym razem z nienaganną blond fryzurą i na wysokich obcasach. Tytułowa blondynka to kobieta szpieg, która zostaje wysłana do Niemiec tuż przed zburzeniem muru berlińskiego, żeby walczyć o życie zachodnich szpiegów w Europie Wschodniej. Jest co najmniej tak brutalna, jak Brudny Harry, a jednocześnie co najmniej tak kobieca, jak Sharon Stone w „Nagim instynkcie”. Takie cechy potrafi połączyć tylko aktorka z taką urodą i takim „doświadczeniem w mordowaniu”, jak ona. 

Charlize Theron Mad Max
Charlize Theron w filmie „Mad Max: Na drodze gniewu”. Fot. East News

W filmie „The Old Guard”, na podstawie komiksu pod tym samym tytułem, Charlize Theron gra nieśmiertelną superbohaterkę, która od wieków walczy z ludzką niesprawiedliwością i złem. W jaki sposób? Oczywiście zabijając i mordując. Ale tym razem jest to już inna wojowniczka – zmęczona walką, zabijaniem i życiem. Zgorzkniała, rozczarowana ludzkością, a dzięki temu w sumie najmniej „komiksowa” ze wszystkich jej wojowniczek.

Na oczach dziecka…

Theron ma prawie 180 centymetrów wzrostu, pomnikową sylwetkę i nieprzyzwoicie zielone oczy. Z powodzeniem mogłaby wcielać się na ekranie w femmes fatales, które jednym spojrzeniem łamią męskie serca. Dlaczego woli łamać kości? 

W Hollywood uchodzi za kobietę silną i twardo stąpającą po ziemi. Zawsze uważała też, że bliżej jej do takich ról. Jest osobą samotną i choć zdarzały jej się głośne romanse, jak choćby z Seanem Pennem, to twierdzi, że ostatni raz była na randce w wieku 24 lat i żaden jej związek nie przetrwał dłużej niż kilka miesięcy. „Czy ktoś taki nadaje się do komedii romantycznej?!” – śmieje się, kiedy dziennikarze pytają ją o zawodowe i życiowe wybory. Dopiero w 2004 roku zdecydowała się opowiedzieć o traumatycznym przeżyciu, które wypierała z pamięci przez 13 lat. 

Charlize Theron pochodzi z RPA, z dobrze sytuowanej niemiecko-francuskiej rodziny zajmującej się budową dróg i farm. „Mój tata był wielkim facetem, wysokim, szczupłym, ale z dużym brzuchem. Potrafił być poważny, a nawet surowy, ale lubił się śmiać i cieszył się życiem. Tyle że cierpiał na poważną chorobę – był alkoholikiem”. Rodzice, odkąd pamięta, mieli problemy małżeńskie, ale w tamtych czasach w tamtej społeczności rozwód po prostu nie wchodził w grę. Ojciec bywał agresywny wobec matki, córkę terroryzował werbalnie. Kiedy Charlize miała 15 lat, w nocy z 21 na 22 czerwca 1991 roku, wrócił do domu pijany. Matka nie wpuściła go do domu. Miał broń, przestrzelił zamki, obudził córkę i groził jej śmiercią. Ale mama Charlize Theron też miała broń. I strzeliła. Zabiła męża na oczach córki. Sąd uznał, że działała w obronie własnej i dziecka. Charlize też nigdy nie miała co do tego żadnych wątpliwości. Co nie znaczy, że wydarzenia te nie pozostawiły głębokiej rysy na jej psychice. „Gdybym była wtedy na miejscu mojej mamy, zrobiłabym dokładnie to samo. Bardzo ją kocham i podziwiam. Chociaż wiem, że niełatwo jest żyć z takim doświadczeniem. Sama dopiero po trzydziestce zrozumiałam, że wciąż nie rozliczyłam się z tą historią i zdecydowałam się na głęboką, wieloletnią terapię. Dziś mogę z ręką na sercu powiedzieć, że to wydarzenie jest częścią mojego życia, ale nie ma już na nie żadnego wpływu”. 

Charlize Theron The Old Guard
Charlize Theron w filmie „The Old Guard”. Fot. materiały prasowe

Trzy lata po śmierci ojca Charlize przeprowadziła się do Nowego Jorku i rozpoczęła naukę w szkole baletowej. Szybko jednak okazało się, że ze względu na bolesną chorobę stawów kariery nie zrobi. Jeśli nie taniec, to film – zdecydowała. I chociaż po śmierci ojca nie powodziło im się najlepiej, mama  ze wsparciem rodziny kupiła córce bilet w jedną stronę do Los Angeles. 

Charlize była dziewczyną znikąd, jej akcent zdradzał, że nie jest rodowitą Amerykanką, ale od zawsze miała wybuchowy charakter i właśnie dzięki tej słabości jest dziś gwiazdą zgarniającą za każdą rolę 10 mln dolarów, a drugie tyle zarabiającą rocznie na kontraktach reklamowych. Kiedy przyparta do muru poszła do banku zrealizować ostatni czek, który przysłała jej matka, a bank odmówił jego realizacji, wpadła w dziką furię i oświadczyła, że nie wyjdzie z budynku. Świadkiem tego zdarzenia był John Crosby, słynny agent gwiazd. Na tyle spodobał mu się temperament Charlize, że dogonił ją na ulicy i zaproponował pomoc. To właśnie dzięki niemu dostała swoją pierwszą ważną rolę – w „Adwokacie diabła” (1997) u boku Ala Pacino i Keanu Reevesa. Była to pierwsza i zarazem ostatnia rola ślicznej blondynki z prowincji, w jakiej ją oglądaliśmy. 

Prawdziwy talent pod piękną twarzą

„New Yorker” napisał o niej kiedyś, że mogłaby być żywą reklamą słowa „śliczna”. Woody Allen na pytanie, jak mu się pracowało z Charlize („Celebrity”), odpowiedział: „Kiedy wchodziła na plan, facetom pękały guziki w spodniach”. Trudno się dziwić, że komplementy już dawno przestały jej sprawiać przyjemność. „Przeciwnie, irytują mnie, bo wiem, że gdyby nie to, jak wyglądam, dostawałabym o wiele więcej ciekawych ról” – mówi. „Wiem, że wyglądam jak modelka, ale w zawodzie aktorki to obelga. Ładne rzeczy z reguły stawia się w filmach w drugim planie. Codziennie muszę się z tym mierzyć, bo najciekawsze role przechodzą mi koło nosa. Będę wdzięczna Patty Jenkins [reżyserka „Monster”] do końca życia za to, że uwierzyła, że mogę zagrać kobietę o zwykłej, przeciętnej fizjonomii”. 

To zresztą nie przypadek, że pierwszą naprawdę ważną i odbiegającą od stereotypów związanych z jej urodą rolę dostała od kobiety. „Za każdym razem, kiedy oglądałam Charlize na ekranie, myślałam sobie: cholera, jakie to niesprawiedliwe, przecież ona potrafi znacznie więcej niż to, co faceci chcą w niej widzieć” – mówiła Jenkins. „Hollywood jest zdominowane przez mężczyzn scenarzystów, mężczyzn reżyserów, mężczyzn producentów. To oni sprowadzają aktorki do poziomu swoich wyobrażeń, często dość marnych. Kiedy Charlize przyszła do mnie na casting, pomyślałam, że owszem, będzie trochę roboty z tą jej piękną twarzą, ale wiedziałam, że warto, bo zobaczyłam pod tą twarzą coś znacznie więcej – prawdziwy talent”. 

Charlize Theron The Old Guard
„The Old Guard” można już oglądać na platformie Netflix. Fot. materiały prasowe

Charlize od kilku lat koncentruje się przede wszystkim na wychowywaniu dzieci. O adopcji myślała od zawsze: „Mama pokazała mi niedawno list, jaki w wieku ośmiu lat napisałam do Świętego Mikołaja. Chciałam, żeby mama zabrała mnie do domu dla sierot, gdzie wybiorę sobie siostrę albo brata”. 

Ma dwoje adoptowanych dzieci – sześcioletniego syna Jacksona i dwuletnią córkę August – które wychowuje samotnie. Od czasu rozstania z Seanem Pennem w 2015 roku nie spotykała się z żadnym mężczyzną. Twierdzi, że do szczęścia nie potrzebuje nikogo poza dziećmi. Żartuje, że jest już w wieku, w którym kobieta więdnie, więc coraz trudniej jej będzie znaleźć partnera. Na ceremoniach rozdania Oscarów pojawia się z najlepszą przyjaciółką – mamą. „Nauczyła mnie w życiu najcenniejszej rzeczy: żeby nigdy nie postrzegać siebie jako ofiary, chociaż po tym, co wspólnie przeżyłyśmy, byłoby to nawet wygodne. Można by było wytłumaczyć sobie w ten sposób wszystkie niepowodzenia”. I to jest chyba pośrednio odpowiedź na pytanie, dlaczego Charlize Theron konsekwentnie – nie tylko w życiu, ale i w filmie – nie chce widzieć siebie w roli ofiary. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Reese Witherspoon/ East News
Reese Witherspoon/ East News

Reese Witherspoon – „O kobietach, dla kobiet, z kobietami”

Najpierw głównie kojarzono ją z ról w komediach romantycznych, potem udowodniła, że równie dobrze sprawdza się w rolach dramatycznych. Reese Witherspoon chce docierać poprzez swoje filmy do milionów kobiet. I to jej się udaje.
Sylwia Arlak
15.05.2020

Niech was nie zwiedzie jej wygląd dziewczyny z sąsiedztwa i uśmiech nastolatki. Reese Witherspoon to dojrzała, mądra kobieta, która wie, czego chce i umie to osiągnąć. W ostatnich latach mogliśmy podziwiać ją u boku Nicole Kidman w  „Wielkich kłamstewkach” albo w serialu opowiadającym o czasach po #metoo  „The Morning Show” , w którym główną rolę zagrała Jennifer Aniston. Te dwie produkcje – choć oczywiście nie tylko one – pokazują, jak długą drogę przebyła 44-letnia aktorka od czasu  „Legalnej blondynki”.  Zdobywała fanów, grając w komediach romantycznych i kreując postaci słodkich dziewczynek, ale już wtedy, choćby właśnie rolą Elle Woods udowodniła, że potrafi tupnąć nogą. Dzisiaj najważniejsze dla niej jest, aby poprzez kolejne role przemawiać do kobiet na całym świecie i dodawać im odwagi do działania. Reese Witherspoon: ulubienica Ameryki Kiedy Reese zrozumiała, że reżyserzy najchętniej widzieliby ją w rolach słodkich, głupiutkich i młodziutkich bohaterek, zbuntowała się. Gdy kolejny raz zaproponowano jej niższą stawkę niż kolegom po fachu — powiedziała „dość”. Założyła własną wytwórnię filmową, Hello Sunshine i od tamtej pory działa na własnym warunkach. Już w 2006 roku – tuż po zdobyciu Oscara za rolę partnerki Johnny'ego Casha (w w tej roli Joaquin Phoenix), piosenkarki June Carter w filmie „Spacer po linie” – magazyn „Premiere” przyznał jej tytuł „najbardziej wpływowej aktorki w USA”. Dzisiaj jest nie tylko wpływowa, ale też jest jedną z najlepiej zarabiających aktorek w Hollywood. Po roli w „Wielkich kłamstewkach”  – serialu o przemocy w rodzinie i kobiecej solidarności – dostała tysiące wiadomości z...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

„Adwokat diabła”, „Mój Tydzień z Marilyn” i „Artysta” –  lipcowe nowości na Netfliksie to same hity!

W lipcu na Netfliksie pojawi się długo wyczekiwany serial „Przeklęta” z Katherine Langford, oraz drugi sezon „The Umbrella Academy”. Dla miłośniczek kinowych produkcji przygotowano nagradzanego „Artystę” i „Pokutę”.
Sylwia Arlak
29.06.2020

Netflix wciąż stawia na seriale oryginalne. Nie brakuje propozycji z gatunku young adult i dla dojrzałych widzów. Już 3 lipca obejrzymy drugi, finałowy sezon produkcji „Telefonistki”. To historia kobiet, które, jako telefonistki walczą z reżimem generała Franco. Akcja serialu osadzona jest w latach 20. ubiegłego wieku w Madrycie. To nie tylko opowieść o kobiecej przyjaźni i solidarności. Bohaterki kierowane niezwykłą siłą wierzą, że mogą zmienić porządek świata. Z kolei 9 lipca na Netfliksie pojawi się czwarty sezon serialu „The Protector”. To historia Hakana (w tej roli Cagatay Ulosoy), bohatera, który znajduje magiczny przedmiot łączący go ze starożytną organizacją. Mężczyzna wraca do przeszłości, aby zapobiec wojnie. Netfliks w świecie magii i walczących bohaterów Już 17 lipca zobaczymy też długo wyczekiwany serial „Przeklęta” z Katherine Langford („Trzynaście powodów”). To współczesna wersja legendy arturiańskiej, w której główną bohaterką jest nastoletnia wojowniczka. Bohaterka musi odnaleźć najemnika Artura, aby przekazać mu starożytny miecz. 21 lipca zadebiutuje z kolei drugi sezon serialu „Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)”. To zabawna historia nastolatka, który zaczyna sprzedawać narkotyki, aby zaimponować byłej dziewczynie. Niespodziewanie staje się najpopularniejszym dilerem w mieście.  Z trzecim sezonem powraca komedia kryminalna „Good Girls”. Nowe odcinki produkcji o trzech matkach — Beth, Ruby i Annie, które z powodu problemów finansowych postanawiają obrabować bank — zobaczymy już 26 lipca. Beth (Christina Hendricks) może stracić dom, bo firma jej męża przeżywa poważny kryzys finansowy. Ruby (Retta) ma chorą córkę i nie stać jej na leczenie. Annie...

Czytaj dalej
East News

Sophia Loren: dorastała w biedzie, siedziała w areszcie i oburzyła władze Watykanu

Jej kariera trwa już 70 lat! Otrzymała Oscara za rolę w „Matce i córce”, a także kolejną, honorową statuetkę za całokształt twórczości. Sophia Loren fascynuje kolejne pokolenia.
Sylwia Arlak
14.09.2020

Sophia Loren grała u najlepszych i z najlepszymi – m.in. z Gregorym Peckiem i Marlonem Brando. Nagradzano ją w Cannes i na innych europejskich festiwalach. Zdobyła dwa Oscary i znajduje się na 21. miejscu listy największych aktorek wszech czasów Amerykańskiego Instytutu Filmowego. Oto, czego mogłyście nie wiedzieć o ikonie kina i stylu, Sophii Loren. Czytaj też: 10 najlepszych filmów z Marlonem Brando. „Ojciec chrzestny” i „Czas Apokalipsy” to pozycje obowiązkowe! 1. Sophia Loren była nieślubnym dzieckiem i dorastała w biedzie Sophia Loren urodziła się 20 września 1934 roku, jako nieślubna córka Riccarda Scicolonego i Romildy Villani. Jej ojciec, inżynier budownictwa pochodził z bogatej rodziny, matka była niespełnioną aktorką. Cztery lata po Sophii, urodziła im się druga córka — Anna Maria. Para schodziła się i rozchodziła, choć nigdy nie zamieszkała razem, aż w końcu rozstała się na dobre. Choć dwójka nieślubnych dzieci w katolickich Włoszech oznaczała skandal, Scicolone wziął ślub z inną kobietą, z którą także miał potem dwójkę dzieci. O córkach z poprzedniego związku bardzo szybko zapomniał. Sophia wychowywała się w slumsach pod Neapolem w małej nadmorskiej miejscowości Pozzuoli. Mieszkała w mieszkaniu babci z wieloma krewnymi. Brakowało miejsca, Sophia dzieliła łóżko z trzema innymi członkami rodziny, i pieniędzy. Matka przyszłej aktorki żebrała na ulicach o jedzenia. W szkole Sophię przezywano „wykałaczką” (była tak chuda) i śmiano się, że jest nieślubnym dzieckiem. 2. Do dzisiaj ma bliznę po odłamku bomby W czasie wojny, port w Pozuolii był częstym celem alianckich bombardowań. Podczas jednego z nalotów, kiedy Sophia uciekała do schronu, jeden z odłamków po wybuchu skaleczył ją w...

Czytaj dalej
Scarlett Johansson
East News

Jest ikoną na miarę Marilyn Monroe – tylko wybiera lepsze filmy. Sezon na Scarlett trwa

Najlepiej zarabiająca aktorka wszech czasów. W 2020 była nominowana do Oscarów za „Historię małżeńską” i „Jojo Rabbit”. Właśnie mieliśmy ją oglądać w „Czarnej Wdowie”, ale premierę przełożono na listopad.
Magdalena Żakowska
22.05.2020

Lubię brutalne kino. Takie smakuje mi najbardziej”, mówi Scarlett i bynajmniej nie ma na myśli serii „Avengers”. „Wiecie, o co mi chodzi? O prawdziwą brutalność w pokazywaniu emocji, uczuć, tego, co skrywamy i czego się wstydzimy. Takie scenariusze to dla aktora prawdziwe bogactwo. I właśnie takie kino chcę robić. Brzydkie, krępujące, fascynujące. Reszta to puch marny”. Mowa oczywiście o „Historii małżeńskiej”, ale równie bezkompromisowym kinem jest film „Jojo Rabbit”, w którym wciela się w matkę chłopca należącego do Hitlerjugend, która ukrywa w domu żydowską dziewczynkę. „Matka hitlerowca? Musiałam to zagrać”, żartowała, nawiązując do swoich żydowskich korzeni.  Pierwszy z tych filmów przyniósł jej zachwyt krytyków i przypomniał nam, że jest genialną aktorką dramatyczną. Drugi pokazał, że fantastycznie sprawdza się także w rolach komediowych i nie boi się kontrowersyjnych projektów.  Sofia Coppola, Spike Jonze i nowa Marilyn Monroe Każda z nas ma zapewne swój najważniejszy film ze Scarlett Johansson w roli głównej. Dla większości będzie to „Między słowami” w reżyserii Sofii Coppoli, gdzie stworzyła wzruszający duet z Billem Murrayem i udowodniła, że jest wielką aktorką młodego pokolenia. W pierwszej scenie tego filmu widzimy zbliżenie na pupę Scarlett. Na tak przewrotny pomysł mogła wpaść tylko kobieta – chociaż 18-letnia wówczas aktorka gra tu młodą, piękną, seksowną i znudzoną podróżowaniem żonę zdolnego reżysera, to ani przez sekundę nie traktujemy jej jak „fajnej pupy”. Chociaż jej problemy mogą wydawać się nam banalne i głupie – kto nie chciałby spędzić kilku tygodni w Japonii?! – to od początku widzimy w niej samotnego człowieka. I właśnie to...

Czytaj dalej