Catherine Deneuve: „Zawsze mówiłam to, co myślę”. Wyklęto ją, gdy przyznała, że miała aborcję
East News

Catherine Deneuve: „Zawsze mówiłam to, co myślę”. Wyklęto ją, gdy przyznała, że miała aborcję

Catherine Deneuve w latach 70. była na ustach wszystkich, gdy publicznie oświadczyła, że dokonała aborcji. Podobnie jak wiele lat później, gdy skrytykowała niektóre z założeń ruchu #MeToo.
Sylwia Arlak
30.10.2020

Jedni nazywali Catherine Deneuve feministką, inni „czarownicą” albo jeszcze dostatniej — dziwką. Dla jednych była rewolucjonistką, a dla innych zdrajczynią narodu. W 1972 roku Catherine Deneuve, wraz z innymi Francuzkami podpisała się pod słynnym „Manifestem 343”. Nie tylko pokazała swoje wsparcie dla złagodzenia ustawy antyaborcyjnej, ale sama oświadczyła, że dokonała zabiegu.

„Aborcja jest nielegalna i wiele zabiegów przeprowadza się w warunkach niebezpiecznych dla zdrowia. Na temat tych milionów kobiet panuje zmowa milczenia. Oświadczam, że poddałam się aborcji – pisała. – Żądam prawa do niej […] Nie uważam tego za akt odwagi, dla mnie to kwestia uczciwości. Każdy powinien mieć prawo do swobodnego kierowania swoim życiem” — podkreślała.

W tamtym czasie we Francji aborcję karano więzieniem. Manifest, którego tekst napisała pionierka feminizmu Simone de Beauvoir, zaczynał się od słów: 

Każdego roku milion Francuzek poddaje się zabiegowi aborcji.
Ryzykują zdrowie i życie, gdyż skazano je na dokonywanie aborcji w ukryciu, mimo iż sam zabieg przeprowadzony pod właściwą kontrolą lekarską należy do jednego z najprostszych.
Francja milczy nad losem tych milionów kobiet.
Oświadczam, że jestem jedną z nich. Oświadczam: Ja też usunęłam ciążę.
Żądamy wolnego dostępu do środków antykoncepcyjnych. Żądamy prawa do aborcji.

Manifest podpisało 343 znanych kobiet Francji. Konserwatyści ochrzcili ich wyznanie manifestem 343 suk lub nawet manifestem 343 dziwek. 

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Catherine Deneuve: 130 filmach u 60 reżyserów

Catherine Deneuve zawsze była odważna. Chociaż jej rodzice byli aktorami, nie marzyła o błyskach fleszy. Na udział w jednym z castingów namówiła ją starsza siostra. Szybko okazało się, że jest stworzona do tego, by pracować przed kamerą. „Gdyby nie Françoise, pewnie byłabym dzisiaj malarką lub zajmowałabym się grafiką. Aktorstwo było pasją Françoise, nie moją” — przyznała Deneuve w rozmowie z „The Daily Telegraph”. Françoise pomagała starszej siostrze odnaleźć się w świecie filmu. Były nierozłączne aż do 1967 roku, kiedy doszło do tragicznego wypadku. Samochód Francoise wpadł w poślizg i uderzył w betonowy słup. Zginęła na miejscu, a jej siostra, żeby nie oszaleć, rzuciła się w wir pracy. „Czułam, że zostaję aktorkę nie tylko dla siebie, ale także dla Francoise” — mówiła.

Catherine zadebiutowała na srebrnym ekranie w wieku 12 lat, ale przełom w jej karierze nastąpił dopiero w 1964 roku. Po kilku mniej znaczących rolach dostała główną rolę w musicalu „Parasolki z Cherbourga” Jacques’a Demy. Wcieliła się tam w Geneviève, młodą dziewczyną pracującą w sklepie z parasolkami, zakochaną w chłopaku, który szykował się na wojnę.

Zagrała w ponad 130 filmach u 60 reżyserów. Współpracowała z najważniejszymi z nich m.in. z Romanem Polańskim, Larsem von Trierem i Terencem Youngiem. Stworzyła szereg niezapomnianych ról m.in. w „Tańcząc w ciemności”, gdzie zagrała powierniczkę głównej bohaterki (w tej roli Bjork) i w „Piękności dnia”. Rolą w tym drugim wywołała prawdziwy skandal. Wcieliła się w znudzoną gospodynię domową, która postanawia zostać prostytutką. Przekonała do siebie zarówno widownię, jak i krytyków rolą trzeźwiejącej alkoholiczki w filmie „Place Vendome”. Rola we francuskiej wersji „Madame Buterfly”, „Indochiny” przyniosła jej pierwszą i jak na razie jedyną nominację do Oscara. Grała też w filmach amerykańskich m.in. w „Hustle” u boku Burta Reynoldsa czy „The April Fools”, gdzie wystąpiła z Jackiem Lemmonem.

Sama najlepiej wspominała pracę na planie dwóch reżyserów: Andre Techine i Francois Truffaut. Ten drugi specjalnie dla niej napisał główną rolę w filmie „Ostatnie metro”. Deneuve zagrała Marion Steiner, aktorkę, która przejmuje po mężu (ukrywającym się przed Niemcami) prowadzenie teatru w czasie II wojny światowej. Z Romanem Polańskim nie było łatwo. Odgrywając rolę popadającą w obłęd Carol Ledoux we „Wstręcie”, podobno sama o mało nie przeżyła załamania nerwowego. „Wiedziała dokładnie, czego od niej oczekuję. Wcieliła się w bohaterkę do tego stopnia, że pod koniec zdjęć stała się wręcz dziwna” — pisał w swojej książce polski reżyser. Krążyły wieści, że na czas zdjęć reżyser zabronił jej spotykać się z mężczyznami, a nawet obrzucał wyzwiskami. Wszystko po to, aby aktorka jak najwierniej oddała emocje sfrustrowanej kobiety. Ile prawdy mają w sobie te doniesienia, pewnie się nie dowiemy. Faktem jest, że film okazał się wielkim sukcesem, a Deneuve zaciekle broniła Polańskiego, po tym, jak został skazany za zgwałcenie 13-letniej dziewczynki w latach 70.

Feministka i… czarownica

Zawsze zabierała głos w ważnych dla niej sprawach. W 1972 roku była jedną z najsłynniejszych = kobiet, które podpisały się pod „Manifestem 343”. Podpisując go, ryzykowała nie tylko karierę, ale też wolność osobistą. List, w którym 343 kobiety publicznie przyznały, że dokonały aborcji, wywołał ogromne poruszenie. W kraju, w którym aborcja była zakazana, takie zachowanie było najwyższym aktem odwagi.

„Nigdy nie byłam polityczną aktywistką, to nie jest rola aktorów, ale zawsze mówiłam to, co myślę, kiedy było trzeba. Nigdy też nie zaangażowałam się w walkę feministyczną, tylko od czasu do czasu wspierałam niektóre działania. Moja zasada nie zmieniła się ani o jotę: popieram sprawy, nie osoby ani tym bardziej konkretnych kandydatów w wyborach […] Zarzucano mi, że podpisałam ten manifest. Ale jestem z tego dumna” — wyznała Deneuve w wywiadzie dla „Le Nouvel Observateur”.

Dzięki manifestowi, na dobre rozgorzała dyskusja na temat prawa aborcyjnego we Francji. W 1975 roku obowiązujące prawo zliberalizowano. Dzięki przyjętej „ustawie Veil” (nazwiska ministra zdrowia, Simone Veil) dopuszczalne stało się przerywanie ciąży w ciągu pierwszych 10 tygodni.

W 2008 roku znowu była na ustach wszystkich. Razem z 99 sławnymi francuskimi kobietami podpisała się pod otwartym listem krytykującym niektóre z założeń ruchu #MeToo opublikowanym na łamach dziennika „Le Monde”. Podkreślała, że w liście nie ma mowy o tym, że molestowanie jest dobre. Wyjaśniła, że gdyby było inaczej, nigdy by go nie podpisała. Jak jednak tłumaczyła, że istnieje różnica pomiędzy gwałtem, przemocą seksualną, a końskimi zalotami albo nieudolnym flirtowaniem.

„Tak, lubię wolność. Nie lubię współczesnej tendencji, zgodnie z którą każdy czuje, że ma prawo do osądzania i potępiania. To czasy, gdy zwykłe pomówienia w mediach społecznościowych prowadzą do potępienia, dymisji i – nieraz – medialnego linczu. Nie usprawiedliwiam niczego. Nie decyduję o winie tych mężczyzn, bo nie mam do tego kwalifikacji. Niewielu ludzi ma. Nie podoba mi się ta grupowa mentalność” — wyjaśniła.

Catherine Deneuve i mężczyźni jej życia

Zawsze szła za głosem serca, także (a może przede wszystkim) w miłości. Swojego pierwszego męża, reżysera Rogera Vadima poznała, gdy on miał 32 lata i był po dwóch rozwodach. Ona miała zaledwie 16 lat. To było uczucie od pierwszego wejrzenia. „Była inteligentna, miała cięty dowcip, co uważam za szczególnie pociągające, i pod swoją chłodną powłoką kryła spory temperament. Potrafiła korzystać i ze swoich zmysłów, i ze swojej inteligencji” — pisał po latach w swojej autobiografii Vadim.

Młodziutka Deneuve rzuciła szkołę, wyprowadziła się z domu i zamieszkała z ukochanym. To on namówił ją, by przefarbowała ciemne włosy. Zadbana, gęsta blondyna fryzura stała się jej znakiem rozpoznawczym. Kiedy para nakręciła razem pierwszy film „Siedem grzechów głównych”, krytycy i publiczność nie pozostali na nim suchej nitki. Ale Deneuve nie miała czasu, żeby się załamywać. W wieku 20 lat urodziła syna Christiana i całkowicie oddała się swojej rodzinie.

Małżeństwo nie przetrwało, ale aktorka nazywana „doskonałą pięknością” miała wielu adoratorów. W 1965 roku, po dwóch miesiącach znajomości, poślubiła drugiego męża, fotografa Davida Baileyego (świadkiem na ich ślubie był Mick Jagger). Poznali się przez Polańskiego. „Roman przekonywał mnie, że się w niej zakocham. Mówiłem mu, że nie lubię niskich kobiet, ale on nie odpuszczał. I miał rację. Oniemiałem, kiedy ją zobaczyłem” — mówił po latach Bailey.

Rozstali się dwa lata później. W czerwcu 1967 roku w wypadku samochodowym pod Saint-Tropez zginęła siostra Catherine, Françoise. „Jej śmierć była największą stratą w moim życiu. Przez pierwsze lata po jej odejściu czułam się jak zombi, byłam tak zdruzgotana, że wyłączyłam wszystkie emocje, odcięłam się od rzeczywistości” — pisała Deneuve. Skończyła małżeństwo i uciekła do Hollywood. Tam, na planie „La Sirène du Mississippi” poznała reżysera François Truffauta. Byli ze sobą trzy lata. Później — znowu za sprawą Polańskiego — w jej życiu pojawił się największy amant włoskiego kina, Marcello Mastroianni. Starszego od niej o 19 lat mężczyznę poznała na kolacji u reżysera. Trzy miesiące później spotkali się na planie filmu „To zdarza się tylko innym” Nadine Trintignant. Choć Marcello zostawił dla Deneuve żoną i córkę, a para doczekała się własnego dziecka (córka Chiara urodziła się w 1972 roku), rozstali się po czterech latach wspólnego życia. „Kocham mężczyzn. Kocham dzieci, ale chyba nie jestem stworzona do tego trójkąta. Po narodzinach Chiary coś się zmieniło. Ja się zmieniłam” — mówiła w wywiadzie dla „Paris Match”.

I choć prasa rozpisywała się o jej kolejnych romansach (łączono ją m.in. z operatorem, Hughem Johnsonem), już nigdy nie żyła z mężczyzną pod jednym dachem. Mimo że ma 77 lat, wciąż chce korzystać z życia. „Nie rozumiem, dlaczego widok dojrzałej kobiety obejmującej młodego mężczyznę szokuje, podczas gdy staruszek z młódką, chcący się w ten sposób pokrzepić, wydaje się naturalny...” — dziwiła się w jednym z wywiadów.

Dziennikarze wciąż pytają ją o sekret urody. Mówi, że zawdzięcza ją swoim genom. Renée Simonot, matka Deneuve obchodziła we wrześniu 109 urodziny i — jak mówi aktorka — wygląda świetnie i jest samodzielna. „Nigdy niczego nie udawałam, nie stwarzałam pozorów. Żyłam tak, jak chciałam. Jeśli naprawdę mam na coś ochotę, nic nie zdoła mnie powstrzymać i gwiżdżę na to, co pomyślą inni” — wyznała dwa lata temu w wywiadzie dla „Le Monde”. Czy czegoś żałuje? „Tylko jednej rzeczy. Gdy miałam 20 lat, po raz pierwszy wystąpiłam na rozkładówce „Playboya”. Żałuję, że się rozebrałam”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Kate Winslet
East News

Kate Winslet żałuje pracy z Polańskim i Allenem. „Muszę wziąć za to odpowiedzialność”

Nagrodzona Oscarem za rolę w „Lektorze” Kate Winslet, żałuje, że zdecydowała się zagrać w filmach Romana Polańskiego i Woody’ego Allena. Twórcy są oskarżani o molestowanie seksualne.
Sylwia Arlak
11.09.2020

Po jaką cholerę pracowałam z Woodym Allenem i Romanem Polańskim? To dla mnie niewyobrażalne, że ci ludzie byli przez lata tak bardzo cenieni przez branżę filmową. To jest cholerna hańba. Muszę wziąć odpowiedzialność za to, że u nich grałam” — mówi znana z „Titanica”, „Holiday” czy „Lektora” Kate Winslet w wywiadzie dla „Vanity Fair”. Kate Winslet zmienia zdanie? Aktorka zagrała w „Na karuzeli życia” u Allena i w „Rzezi” u Polańskiego. „Nie mogę cofnąć czasu. Zmagam się z wyrzutami sumienia, ale co nam pozostanie, jeśli nie będziemy w stanie mówić prawdy o tym wszystkim?” Czytaj też:  Meryl Streep: „Pracuj ciężko, podbijaj świat, ale sama ugotuj zupę – to moje życiowe motto”. Po premierze „Na karuzeli życia” aktorkę krytykowano za jej wypowiedź dotyczącą słynnych reżyserów. Mówiła, że współpraca z Polańskim i Allenem była dla niej „niezwykłym doświadczeniem”. Wówczas wolała nie myśleć o ciążących na nich oskarżeniach: „Jako aktor musisz odsunąć wszystkie myśli na bok i powiedzieć sobie: nie wiem, czy to prawda, czy fałsz”. Roman Polański został oskarżony w latach 70. o gwałt na 13-letniej dziewczynce. Polski reżyser jest ścigany przez amerykański wymiar sprawiedliwości, odkąd uciekł z USA przed ogłoszeniem wyroku. Woody Allen miał w dzieciństwie molestować seksualnie swoją przybraną córkę, Dylan Farrow.

Czytaj dalej
Jane Fonda i Roger Vadim, rok 1967 / East News

Jane Fonda o Rogerze Vadimie: „Jadłam tylko skórki z jego chleba i okrawki z jego camemberta"

„Dlaczego kobiety robią tyle hałasu o zdradę?”, dziwił się Roger Vadim. Dla Jane Fondy było jasne, że aby zatrzymać go przy sobie, musi zostać królową antyburżujstwa. Wszystko wybaczać. I hojnie dawać mu pieniądze.
Anna Zaleska
25.11.2020

Jane Fonda stwierdziła po latach, że mogłaby napisać dwie historie małżeństwa z Rogerem Vadimem. W jednej jawiłby się jako okrutny, mizoginiczny i nieodpowiedzialny nicpoń. W drugiej byłby czarującym, czułym mężczyzną. Obie byłyby równie prawdziwe. Jane Fonda: „O Boże, jaki on jest przystojny!" To był dzień jej urodzin, Paryż, rok 1963. Francuska agentka Jane zorganizowała z tej okazji imprezę. Wśród gości był Roger Vadim – sławny 36-letni reżyser. Już po dwóch małżeństwach: z Brigitte Bardott i duńską aktorką Annette Strøyberg. Już ojciec dwójki dzieci, w tym jednego z Catherine Deneuve. O dziesięć lat młodsza Jane Fonda patrzyła na niego myśląc: „O Boże, jaki on jest przystojny!” Siedzieli razem i rozmawiali, potem zaczął śpiewać sprośne piosenki. Cieszył się sławą wspaniałego kochanka. Już przy drugim spotkaniu poszli do hotelu. „Zaczęliśmy się namiętnie pieścić, ale gdy w końcu dotarliśmy do łóżka, on już nie był podniecony”. Niezbyt doświadczona w damsko-męskich sprawach 26-latka uznała, że to jej wina. Gdy sytuacja powtarzała się przez kolejne trzy tygodnie, czuła się okropnie. Przysięgała sobie: „Naprawię to, potrafię to naprawić!”. Gdy w końcu wszystko między nimi zadziałało, przez dwie doby nie wychodzili z łóżka. „Jeśli kobieta jest dokonałą gospodynią, mężczyzna jej nie porzuci” Miała wrażenie, jakby poza Vadimem życie dla niej przestało istnieć. Straciła zainteresowanie pracą, Paryżem, ludźmi, nawet jedzeniem. „Jadłam tylko skórki z jego chleba i okrawki z jego camemberta”, wspominała w autobiografii „Moje życie”. Nie zauważała sygnałów ostrzegawczych – ile czasu spędzał w klubie, ile pił, ile pieniędzy wydawał na obstawianie wyścigów kolejek...

Czytaj dalej
Yves Montand i Simone Signoret na planie filmu „Wielki bękitny szlak
Fot. East News

Był zakochany w Marilyn Monroe, ale nigdy nie zostawił dla niej żony. O miłości Yvesa Montanda i Simone Signoret

„Któż oparłby się takiej pokusie”, miała powiedzieć Simone Signoret na wieść o romansie męża, francuskiego aktora Yves’a Montanda z Marilyn Monroe.
Dorota Szuszkiewicz
17.10.2020

Nigdy głośno nie przyznała, jak bardzo zranił ją romans męża. Była gotowa wiele wybaczyć i wiele poświęcić, żeby tylko z nim być. „Zdrada to nie wszystko” – tłumaczyła Simone Signoret znajomym. Ale ten romans nigdy nie dał jej spokoju. Yves Montand i Simone Signoret byli przez lata jedną z najbardziej uznawanych i lubianych par aktorskich Francji. Spotkali się pod koniec lat 40. w Prowansji, w La Colombe d’Or – ulubionej knajpce bohemy. Simone spędzała na Południu wakacje, Yves był w trasie koncertowej na Lazurowym Wybrzeżu. Nie miał zarezerwowanego hotelu, więc zaproponowała mu nocleg w swoim domu w Saint-Paul-de-Vence. Nawet gdyby miał rezerwację, to i tak zapewne tę noc spędziliby razem. Dla obojga to była miłość od pierwszego spojrzenia. I nieważne, że Simone miała już wtedy męża i małe dziecko. Simone wkrótce po ich spotkaniu w Prowansji zjawiła się w jego paryskim mieszkaniu z małą walizką. Montand postawił bowiem sprawę jasno: nie zamierza się dzielić z kimkolwiek. A i Simone nie chciała prowadzić podwójnego życia. Kilka miesięcy później dołączyła do nich jej córka, mała Catherine. Tuż przed Bożym Narodzeniem 1951 roku wzięli ślub – tam, gdzie ich miłość się zaczęła, w Saint-Paul-de-Vence – i stali się rodziną. Mieli po 30 lat. Kochanek Edith Piaf Pochodzili z różnych światów i wydawało się, że ten związek nie może się udać. Ona dorastała w burżuazyjnej rodzinie, on był Włochem wychowanym w Marsylii i dobrze wiedział, co to bieda. Wcześnie porzucił szkołę, by zarabiać na życie. Pracował jako robotnik portowy, kelner, pomocnik fryzjera, a wieczorami w tanich kawiarniach i barach próbował sił jako piosenkarz. Ona w tym czasie chodziła do renomowanego liceum, w którym filozofii uczył Jean-Paul Sartre, jeździła do Wielkiej Brytanii uczyć się...

Czytaj dalej
East News

Sharon Stone: zawsze wiedziała, czego chce i umiała to zdobyć 

Już w dzieciństwie odważnie oświadczyła, że będzie drugą Marilyn Monroe. A teraz młode gwiazdy chcą być drugą Sharon Stone.
Sylwia Arlak
24.09.2020

Sharon Stone była u szczytu popularności, kiedy w 2001 roku trafiła do szpitala z silnymi bólami głowy. Miała 43 lata, tytuł seksbomby lat 90., piękne, wysportowane ciało. Chwilę wcześniej przygotowywała się do udziału w maratonie. W szpitalu okazało się, że bóle to nie żadna migrena, ale udar i wylew krwi do mózgu. Miała 1 procent szans nie tylko na to, że wyjdzie z tego bez szwanku, ale że w ogóle przeżyje!  „Czułam się bardzo źle. Pamiętam, jak doktor pochylił się nade mną, a ja się go zapytałam: Czy umieram? A on odpowiedział: „Twój mózg krwawi”. Wtedy powiedziałam mu, że chyba powinnam zadzwonić do swojej matki. A on odpowiedział, że mam rację i powinnam zrobić to jak najszybciej, ponieważ mogę niedługo stracić zdolność mówienia” — powiedziała po latach w wywiadzie dla „Harper’s Bazaar”. Ale Sharon Stone nieraz udowadniała, że wśród setki innych ludzi, ona jest tą jedną, jedyną, wyjątkową. Przeżyła. Narodziła się na nowo – dosłownie. Przez kolejne trzy lata uczyła się wszystkiego od nowa: mówić, chodzić. Krok po kroku. Nie widziała na lewe oko, nie słyszała na lewe ucho. Miała problemy z pamięcią. Została zupełnie sama — jej mąż, znany dziennikarz Phil Bronstein odszedł i odebrał prawa do opieki nad ich adoptowanym synem, Roanem. Kiedy w końcu odzyskała sprawność, chciała wrócić do pracy. Ale dla środowiska filmowego stała się niewidzialna. „Moje życie w jednej chwili zostało wymazane. Ludzie w Hollywood nie interesują się złamanym człowiekiem. To nie jest wyrozumiałe środowisko. Byłam bardzo samotna” — wspominała w reportażu CBS. „Straciłam wszystko, co miałam. Straciłam swoje miejsce w show-biznesie” — przyznała. Po latach...

Czytaj dalej