Cate Blanchett w roli zdrajczyni kobiet w nowym serialu HBO
mat. prasowe

Cate Blanchett w roli zdrajczyni kobiet w nowym serialu HBO

W „Mrs. America” Cate Blanchett gra kobietę, którą feministki chciały spalić na stosie. „By zrozumieć Phyllis Schlafly, musimy zrozumieć, ile miała uroku”, mówi aktorka.
Anna Zaleska
14.04.2020

Na wszystkich zdjęciach promiennie się uśmiecha, z jednym wyjątkiem – to fotografia zrobiona zaraz po tym, jak ktoś rzucił jej jabłecznikiem w twarz. Wtedy uśmiech na ułamek sekundy zniknął, ale Phyllis Schlafly nie straciła zimnej krwi. Całe zajście skwitowała stwierdzeniem: „Ten dzień okazał się bardziej ekscytujący, niż się spodziewałam. Chciałabym też podziękować moim politycznym oponentom za to, że nie wybrali ciasta wiśniowego, bo miałabym plamę na sukience”.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Ulubienica Donalda Trumpa

Kiedy Cate Blanchett dostała propozycję zagrania kobiety, którą amerykańskie gospodynie domowe nazywały swoją Joanną D'Arc, usiadła przy biurku, by jak najwięcej dowiedzieć się o swojej bohaterce. Czytając jej artykuły i przemowy, wertując książki (napisała ich 20) utwierdzała się w przekonaniu, że wchodzi do umysłu kogoś, kogo poglądy są fundamentalnie sprzeczne z jej własnymi. Ale też, że ta sympatycznie i krucho wyglądająca kobieta musiała być osobą niesłychanie wpływową, skoro w 2016 roku sam Donald Trump wygłosił mowę na jej pogrzebie.

Phillis Schlafly swoje wystąpienia lubiła zaczynać od zdania: jestem tu dzisiaj, bo mąż pozwolił mi przyjść. Ale to była tylko taktyczna zagrywka. W swoim notesie miała numery telefonów do najbardziej wpływowych polityków Ameryki lat 70. O jej poparcie zabiegali kandydaci na prezydentów – oprócz Donalda Trumpa, Richard Nixon i Ronald Reagan. Phillis Schlafly jak nikt rozumiała bowiem konserwatywnego ducha Ameryki, miała też niesłychaną intuicję polityczną. „Zszkowała mnie jej zdolność do inspirowania i mobilizowania ludzi – zauważa Cate Blanchett. – I to, jak różne taktyki stosowała. Była prawdziwą samicą alpha, miała w sobie naturalną siłę. Pod tym względem jesteśmy do siebie podobne”.

Amerykanki są prawdziwymi szczęściarami

Swoje często skrajne poglądy Phillis Schlafly wyrażała w sposób, który prostą drogą trafiał do serc i umysłów amerykańskich gospodyń domowych. Mawiała na przykład: „To natura zdecydowała, że kobiety mają dzieci, a mężczyźni je utrzymują. Jeśli ci się to nie podoba, poskarż się Bogu”. Albo: „Kobieta powinna podziwiać i doceniać męża, bo jej podstawowa emocjonalna potrzeba to aktywne kochanie, podczas gdy mężczyzny – pasywne bycie podziwianym.” O szczęściu: „Amerykańskie kobiety są takimi szczęściarami. Kiedy ja wyszłam za mąż, jedyne, czego pragnęłam, to elektryczna suszarka do prania, żebym nie musiała rozwieszać pieluch. A teraz są jednorazowe pieluszki i wszystkie te sprzęty… To mężczyźni i technologia sprawili, że dom stał się dla kobiet takim przyjemnym miejscem”. O nierównych płacach: „Najlepszym sposobem, by poprawić ekonomiczną sytuację kobiet, jest poprawić ekonomiczną sytuację ich mężczyzn, nawet jeśli oznacza to zwiększenie luki płacowej”. O molestowaniu seksualnym: „Molestowanie seksualne w pracy nigdy nie jest problemem cnotliwych kobiet”. O edukacji seksualnej: „Takie lekcje to jak impreza w domu, podczas której aborcję zachwala się jak garnki”. Mężczyzn z kolei przestrzegała: „Sprawdź, czy twoja dziewczyna nie jest feministką, zanim będzie za późno. Niektóre z nich są ładne”.

Na nieszczęście dla swoich ideowych przeciwniczek, Phillis Schlafly była świetnie wykształcona, inteligentna, błyskotliwa, złośliwa i miała świetne riposty, co sprawiało, że w latach 70. potrafiła wyprowadzić z równowagi nawet wytrawne feministyczne aktywistki. Betty Friedan deklarowała, że chętnie spaliłaby ją na stosie, nazywając zdrajczynią własnej płci.

Phillis wiedziała, że bywa kontrowersyjna, ale wierzyła, że cel uświęca środki. Cate Blanchett zauważa, że była zwierzęciem politycznym. „W wywiadzie z Larry Kingiem powiedziała kiedyś: Jeśli nie znosisz widoku krwi, to nie możesz być lekarzem. Podobnie jeżeli boisz się kontrowersji, to polityka nie jest dla ciebie”.

Mąż to za mało

Wbrew temu, co doradzała innym, jej samej rola żony nie wystarczała. Zachowując pozory uległości i zapraszając do domu reporterów, by pokazali, jak przyrządza mężowi jajka na śniadanie, manipulowała mężczyznami i posługiwała się nimi do osiągnięcia własnych celów. A jednym z nich była władza. Ktoś jej zarzucił: „Ty nie jesteś gospodynią domową, ty jesteś lobbystką na pełny etat”. „Tak – odpowiedziała – ale najpierw odchowałam szóstkę dzieci”. To „najpierw” nie było zgodne z prawdą. Jej najstarsze dziecko nie wyrosło z pieluch, gdy Phillis już działała na pełny etat.

Na tę wewnętrzną sprzeczność Phillis Schlafly zwraca też uwagę Cate Blanchett. Ze swoją aparycją – w młodości pracowała jako modelka – mogła „złowić” bogatego męża i – jak radziła innym kobietom – zająć się jego aktywnym podziwianiem. Ona jednak jeszcze zanim podjęła walkę o prawo kobiet do bycia żoną przy mężu, sama z wielkim samozaparciem – pracując na nocną zmianę w fabryce broni, by móc w dzień studiować – zdobyła gruntowne wykształcenie. Niezwykle sumienna, ambitna i pracowita, nawet w podróż poślubną zabrała stos książek. Męża – piętnaście lat od niej starszego zamożnego prawnika – poznała dzięki swoim artykułom, w których piętnowała wolność jako „spełnianie zachcianek bez najmniejszego poświęcenia”.

Cate Blanchett zauważa, że Schlafly dorastała w domu, w którym matka była żywicielką rodziny, ale jej ojciec był często bezrobotny. „Myślę, że doskonale rozumiała, że musi być w stanie zadbać o siebie i zarobić na życie, gdyby została sama. Pewnie dlatego tak dużo od siebie wymagała”.

Nie była typem intelektualistki-abnegatki. Bardzo atrakcyjna, nawet po szóstce dzieci zachowała idealną figurę. Zawsze nienagannie ubrana: perfekcyjne garsonki (jej serialowe stylizacje to prawdziwa uczta dla wielbicielek mody), dyskretna biżuteria, idealny makijaż…

Ja cofnę Amerykę 

Najważniejszy polityczny bój Phillis Schlafly stoczyła w latach siedemdziesiątych – i na tym właśnie okresie koncentruje się serial „Mrs. America”. W 1970 roku odbył się strajk 50 tysięcy kobiet domagających się równych praw z mężczyznami. W senacie omawiano ustawę o równości płci. Feministki były na czołówkach gazet. Podczas demonstracji skandowały: „Czego chcemy? Równości. Kiedy? Już!” Kongresmenka Shirley Chisholm mówiła w kongresie: „Tych, którzy myślą, że ruch wyzwolenia kobiet to żart polegający na paleniu biustonoszy i wchodzeniu do męskich klubów, chcę wyprowadzić z błędu: chodzi tu o równą płacę i o równe szanse na rynku pracy”.

W 1972 roku Kongres USA przyjął poprawkę do konstytucji – tzw. ERA – która miała gwarantować równość praw kobiet i mężczyzn. Ratyfikowało ją 30 stanów, czekano jeszcze na osiem. Wydawało się, że to czysta formalność, gdy do akcji wkroczyła Schlafly. Stając na czele amerykańskich żon i ruchu STOP ERA, przekonywała, że pod przykrywką równych praw kryje się „atak na żony i gospodynie domowe”, że kobiety stracą prawo do bycia na utrzymaniu męża, a po rozwodzie do alimentów, że zostaną objęte obowiązkową służbą wojskową, że rząd będzie płacił za aborcję, a na dodatek kobiety i mężczyźni będą korzystać z tych samych toalet.

Feministki walczące o ERA mówiły: „Jesteśmy tutaj, by popchnąć historię do przodu”. Phillis Schlafly stawała naprzeciwko nich, deklarując: „Ja cofnę nasz kraj”. Albo: „To, czego bronię, to prawdziwe prawa kobiet. Kobieta powinna mieć prawo do bycia w domu jako żona i matka”.

Umiała zadbać o to, by jej działania były widowiskowe. Zwolenniczki ruchu STOP ERA nachodziły parlamentarzystów uzbrojone w bochenki domowego chleba, słoiki z dżemem i tradycyjny amerykański jabłecznik, błagając, by „wzięli w obronę słabe kobiety”. W 1975 roku zorganizowała szturm na parlament tysięcy żon prowadzących dziecięce wózki. Jej biuletyn rozchodził się w milionach egzemplarzy, a czytały go nawet osoby, które w życiu nie sięgnęły po żadną książkę. Kilkuletnia  kampania Schlafly zaowocowała tym, że trzy stany nie ratyfikowały poprawki o równych prawach kobiet i mężczyzn i ostatecznie pozostała martwym prawem.

Wszyscy jesteśmy pełni przeciwieństw

Cate Blanchett, znakomita w roli Phillis Schlafly – ten perfekcjonizm, uprzejmość skrywająca żelazną wolę, mroźny uśmiech, migoczące spojrzenie – nie daje się namówić, by swoją bohaterkę jednoznacznie oceniać czy potępiać. „Najłatwiej byłoby się odwrócić tyłem do wszystkiego, co mówiła. Ale może warto się wsłuchać w jej słowa?”, proponuje. „Ta kobieta naprawdę zmieniła amerykański krajobraz polityczny. Podzieliła społeczeństwo, a te podziały do dziś są bardzo silne, nie tylko w Stanach. I myślę, że dokonała tego, zmieniając język. Wszystko, co sama popierała, nazywała proamerykańskim i prorodzinnym, a ruch feministyczny określiła jako antyrodzinny. Moje osobiste polityczne przekonania nie powinny wpływać na to, jak zagrałam tę postać. Taka dwuznaczność i kontrast byłyby zbyt proste. Wszyscy jesteśmy pełni przeciwieństw i hipokryzji, nikt nie jest doskonały. Choć Phillis trzeba przyznać, że miała zawsze perfekcyjną fryzurę”.

Serial „Mrs. America” od 18 kwietnia na HBO GO i od 1 maja na antenie HBO

 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
cate blanchet
Fot. east news

Cate Blanchett: nawet wielka kariera nie zniszczyła jej małżeństwa

Takich aktorek nie ma już wiele. Cate Blanchett to gwiazda, która świeci tylko na ekranie. Poza nim jest matką czworga dzieci i żoną, której mąż zagroził rozwodem, jeśli zrobi sobie operację plastyczną.
Magdalena Żakowska
30.07.2020

Nie doczekamy się skandalu z jej udziałem. Nie będzie sesji zdjęciowych w otoczeniu rodziny ani głośnego romansu z kolegą z planu filmowego. Wielkość Cate Blanchett zawdzięcza tylko i wyłącznie swoim kreacjom aktorskim. To jedna z ostatnich gwiazd – obok Meryl Streep, czy Jessiki Lange – dla których popularność jest pustym słowem. Potrafi za to zagrać wszystko: od władczyni elfów po Boba Dylana, wielkiego barda i postać jak najbardziej realną. Ostatnio zachwycała w serialu „ Mrs America”, w którym zagrała Phyllis Schlafly – gospodynię domową będącą jednocześnie guru amerykańskich konserwatystek. Za tę rolę została zresztą nominowana do tegorocznej nagrody Emmy , czyli telewizyjnych Oscarów (gala we wrześniu). Jest też współtwórczynią miniserialu „Bezpaństwowcy” (Netflix), którego akcja toczy się na pustyni, w australijskim obozie dla uchodźców. Woody Allen o jej obecność w obsadzie zabiegał osiem lat: „W przypadku wielkich aktorek talent to dużo więcej niż niezawodny warsztat. To naturalny dar bycia przed kamerą. Nie da się tego ubrać w słowa. Znam dwie aktorki, które posiadają ten dar: Meryl Streep i Cate Blanchett. I tak się składa, że pracowałem z obiema!”. Inny wielki reżyser David Fincher wstrzymał o rok produkcję „Ciekawego przypadku Benjamina Buttona”, bo Cate akurat nie mogła: „Kiedy zobaczyłem ją w roli Elżbiety, wiedziałem, że spotkanie z nią wzbogaci mnie jako artystę. To najbardziej błyskotliwa aktorka, z jaką miałem okazję pracować”. Judy Dench uzależniła od niej swój udział w filmie „Notatki o skandalu”: „Cate była gwarancją, że historia, o której opowiada ten film, nie stoczy się w tani melodramat”. Cate Blanchett: Po pierwsze: rodzina Wśród gwiazd Hollywood...

Czytaj dalej
Julia Roberts jako Erin Brokovich / fot. materiały prasowe

Najlepsze filmowe biografie kobiet. „Erin Brockovich”, „Frida”, „Sztuka kochania”…

Najlepsze filmowe biografie kobiet uczą, jak znaleźć w sobie pasję, siłę i determinację, by żyć w zgodzie z samą sobą. A przy tym życie innych uczynić lepszym, bogatszym, piękniejszym.
Anna Zaleska
01.11.2020

Lista kobiet, które nie tylko wpływają na życie innych kobiet, ale na zawsze zmieniają świat – jest naprawdę długa. Od Erin Brokovich po Michalinę Wisłocką. Od królowej Elżbiety I po Fridę Kahlo.  Ich historie bywają skomplikowane, często dramatyczne, ale wytrwałość, z jaką pokonują przeszkody, jest imponująca. To prawdziwie superbohaterskie kino bez superbohaterskiego sztafażu. „Erin Brokovich”, reż. Steven Soderberg (2000) Jeden z tych filmów, które pokazują, że kobieta może skutecznie przeciwstawić się złu, niesprawiedliwości i nieprzyzwoitości. Nawet samotnie, a co dopiero gdy ma wokół siebie setki tysięcy innych kobiet. Oparty na faktach film opowiada historię Erin Brockovich (genialna w tej roli Julia Roberts), dwukrotnej rozwódki samotnie wychowującej trójkę dzieci, kobiety bez pieniędzy, wykształcenia i szansy na pracę. Tylko dzięki swojej bezczelności i determinacji zostaje zatrudniona do pomocy w kancelarii wziętego adwokata. Porządkując akta, przypadkowo odkrywa, że potężny koncern, doprowadzając do zanieczyszczenia wody w małym miasteczku, może być odpowiedzialny za ciężkie choroby mieszkających tam ludzi. Z pomocą swojego szefa, przekonując do sprawy początkowo bardzo nieufne rodziny, kieruje sprawę do sądu. Odszkodowanie w wysokości 333 milionów dolarów, które wywalczyła, do dziś pozostaje największym w historii amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. „Elizabeth”, Shakhar Kapur (1998) Anglia, połowa XVI wieku. Gdy królowa Maria I, zagorzała katoliczka, umiera bezpotomnie, na tronie zasiada Elżbieta (Cate Blanchett). W przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, to kobieta pełna energii i radości życia. Jako protestantka od początku ma jednak wielu wrogów. Kryzys związany z podziałami religijnymi, pustoszejący skarbiec, dworskie intrygi,...

Czytaj dalej
East News

Oscarowa trójka: Lawrence, Blanchett i DiCaprio w nowym filmie „Don’t Look Up”!

Jennifer Lawrence, Cate Blanchett i Leonardo DiCaprio spotkają się na planie najnowszej komedii Adama McKaya. Film „Don’t Look Up” może pojawić się na platformie Netflix jeszcze w tym roku. O najnowszej produkcji Netflixa, wiemy na razie niewiele, ale wystarczająco, by czekać na nią z niecierpliwością!
Sylwia Arlak
02.06.2020

Nowy film „Don’t Look Up” Netflixa to historia o dwóch nikomu nieznanych astronautach, którzy odkrywają, że za pół roku w Ziemię uderzy zbliżająca się asteroida i wyjeżdżają w podróż po Ameryce, by ostrzec przed katastrofą. Choć fabuła może sugerować dramat albo film katastroficzny, reżyser „Don't Look Up” opisuje go jako komedię sci-fi  i „mroczną satyrę” z odniesieniami do takich filmów jak „Dr Strangelove ”i „ Network ”. Gwiazdorska obsada: Jennifer Lawrence, Cate Blanchett i Leonardo DiCaprio 52-letni reżyser jest dobrze znany miłośnikom komedii i błyskotliwych, pełnych napięcia dramatów. Wyreżyserował genialny serial „Sukcesja”, w którym członkowie rodziny Roy walczą miedzy sobą o władze i wielkie pieniądze. Jego ostatni pełnometrażowy film „Vice” o byłym wiceprezydencie Dicku Cheney’u , otrzymał w 2019 roku siedem nominacji do Oscara, a trzy lata wcześniej, McKay zdobył Oscara, BAFTĘ i nagrodę WGA za najlepszy scenariusz adaptowany do filmu „The Big Short”.  Poza talentem ma też wielkie szczęście do wielkich gwiazd. Z Jennifer Lawrence współpracował już przy „The Big Short”. Na planach filmowych spotkał się też z Christianem Balem, Amy Adams, Steve’em Carellem, Bradem Pittem i Ryanem Goslingiem. Nic dziwnego, że  i w przypadku „Don’t Look Up” postawił na znane nazwiska.   W obsadzie nowego filmu Netflixa znalazła się Jennifer Lawrence, Cate Blanchett i Leonardo DiCaprio. „Jestem podekscytowany, że zrobię ten film z Jen Lawrence. Ona jest tym, co w XVII wieku określano jako „dynamiczny talent”” — mówił Adam Mckay w „The Hollywood...

Czytaj dalej

To będzie super czas dla wielbicielek kanapy i koca: gorące nowości na Netliksie! 

Plan na udany wieczór? Dużo dobrego jedzenia i... Netflix. Na platformie streamingowej pojawił się właśnie wyczekiwany serial od twórców „Domu z papieru” —„White Lines” oraz cała seria filmów o Harrym Potterze. Już szykujemy się na maraton pełen magii.
Sylwia Arlak
15.05.2020

Czarodzieja z blizną — Harry'ego Pottera nikomu nie trzeba przedstawiać. Nie wiemy jak wy, ale my tylko szukamy wymówki, aby po raz kolejny zanurzyć się w ten magiczny świat stworzony najpierw na kartach powieści przez J.K. Rowling. Nieważne ile mamy lat, ta seria zawsze dostarcza nam odprężenia. Hogwart i słoneczna Ibiza Do tej pory wszystkie filmy o słynnym czarodzieju — „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, „Harry Potter i Komnata Tajemnic”, „Harry Potter i więzień Azkabanu”, „Harry Potter i Czara Ognia”, „Harry Potter i Zakon Feniksa”, „Harry Potter i Książę Półkrwi”, „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część I” oraz „Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II” mogliśmy oglądać na HBO. Teraz pojawiły się również na Netfliksie. Aż trudno w to uwierzyć, ale pierwsza filmowa część przygód o Potterze miała swoją premierę w 2001 roku. Ostatnia —  10 lat później. Jeszcze więcej niespodzianek dla miłośników magii? W bibliotece Netfliksa  „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. To opowieść ze świata Pottera, w której pojawi się młody Albus Dumbledore (późniejszy dyrektor Hogwartu, czyli Szkoły Magii i Czarodziejstwa). Do tej pory światło dzienne ujrzały dwa z zaplanowanych pięciu tytułów serii. We wszystkich, główną rolę (Newta Skamandera) gra Eddie Redmayne. Oczywiście znajdzie się także coś dla mugoli (postaci pozamagicznych). Na platformie możemy oglądać już też serial „White Lines” , za którego scenariusz odpowiedzialny jest Álex Pina, twórca hitowego serialu Netfliksa „Dom z papieru”. Z kolei producenci m.in. Andy Harries i Sharon Hughff mają na swoim koncie m.in. doskonały serial o losach brytyjskiej rodziny...

Czytaj dalej