Cate Blanchett: nawet wielka kariera nie zniszczyła jej małżeństwa
Fot. east news

Cate Blanchett: nawet wielka kariera nie zniszczyła jej małżeństwa

Takich aktorek nie ma już wiele. Cate Blanchett to gwiazda, która świeci tylko na ekranie. Poza nim jest matką czworga dzieci i żoną, której mąż zagroził rozwodem, jeśli zrobi sobie operację plastyczną.
Magdalena Żakowska
30.07.2020

Nie doczekamy się skandalu z jej udziałem. Nie będzie sesji zdjęciowych w otoczeniu rodziny ani głośnego romansu z kolegą z planu filmowego. Wielkość Cate Blanchett zawdzięcza tylko i wyłącznie swoim kreacjom aktorskim. To jedna z ostatnich gwiazd – obok Meryl Streep, czy Jessiki Lange – dla których popularność jest pustym słowem. Potrafi za to zagrać wszystko: od władczyni elfów po Boba Dylana, wielkiego barda i postać jak najbardziej realną.

Ostatnio zachwycała w serialu „Mrs America”, w którym zagrała Phyllis Schlafly gospodynię domową będącą jednocześnie guru amerykańskich konserwatystek. Za tę rolę została zresztą nominowana do tegorocznej nagrody Emmy, czyli telewizyjnych Oscarów (gala we wrześniu). Jest też współtwórczynią miniserialu „Bezpaństwowcy” (Netflix), którego akcja toczy się na pustyni, w australijskim obozie dla uchodźców.

Woody Allen o jej obecność w obsadzie zabiegał osiem lat: „W przypadku wielkich aktorek talent to dużo więcej niż niezawodny warsztat. To naturalny dar bycia przed kamerą. Nie da się tego ubrać w słowa. Znam dwie aktorki, które posiadają ten dar: Meryl Streep i Cate Blanchett. I tak się składa, że pracowałem z obiema!”. Inny wielki reżyser David Fincher wstrzymał o rok produkcję „Ciekawego przypadku Benjamina Buttona”, bo Cate akurat nie mogła: „Kiedy zobaczyłem ją w roli Elżbiety, wiedziałem, że spotkanie z nią wzbogaci mnie jako artystę. To najbardziej błyskotliwa aktorka, z jaką miałem okazję pracować”. Judy Dench uzależniła od niej swój udział w filmie „Notatki o skandalu”: „Cate była gwarancją, że historia, o której opowiada ten film, nie stoczy się w tani melodramat”.

Cate Blanchett: Po pierwsze: rodzina

Wśród gwiazd Hollywood stażem małżeńskim przewyższa ją chyba tylko Meryl Streep. Obie straciły zresztą głowę dla podobnych mężczyzn – unikających rozgłosu, niezwiązanych z branżą filmową, o – mówiąc delikatnie – nienarzucającej się urodzie. Za to z pasją i silnym charakterem. Cate Blanchett od 24 lat jest żoną dramaturga Andrew Uptona. Poznali się w połowie lat 90. Żadne z nich nie potrafi wymienić dziś konkretnej daty, ale Cate pamięta, że po raz pierwszy zobaczyła swojego przyszłego męża… „od pasa w dół”, na planie niskobudżetowego filmu krótkometrażowego, gdzie grał rzemieślnika – cały dzień zdjęciowy spędził wypięty do ekipy zadkiem, z głową w piekarniku.

Pobrali się niespełna rok później. Oboje pochodzą z „martwej klasy średniej” – jak mówi Andrew. Cate urodziła się w 1969 roku na przedmieściach Melbourne, jej matka była nauczycielką, ojciec – amerykańskim oficerem marynarki. Zmarł na atak serca, kiedy miała 10 lat. Do dziś niechętnie o tym opowiada. „Dzieciństwo wspominam jako niekończącą się włóczęgę po okolicy, w której mieszkaliśmy. Było tam mnóstwo zapomnianych starych domów, niezamieszkanych kamienic. Wyobrażałam sobie, że jestem Trixie Belden [bohaterka serii książek o dziewczynce detektywie – red.] i przemierzałam okolicę na rowerze w poszukiwaniu jakiejś tajemniczej zagadki kryminalnej” – mówi. Po śmierci ojca wychowywały ją ekscentryczna, kwestionująca tradycyjne metody wychowawcze matka i babcia „dotknięta powojennym syndromem niemarnowania niczego i jedzenia na zapas”.

Miała tyle wolności, ile tylko chciała. Kiedy skończyła liceum, wiedziała już, że nie zostanie detektywem; wybrała ekonomię i sztukę na Uniwersytecie w Melbourne, ale szybko rzuciła to dla aktorstwa. Podobnie jak Judy Davis, Toni Collette czy Mel Gibson jest absolwentką słynnego Narodowego Instytutu Teatralnego w Sydney.

phyllis
Fot. east news

Cate i Andrew mają trzech synów: 18-letniego Dashiella, 15-letniego Romana i 11-letniego Ignatiusa oraz dwa labradory – też płci męskiej, jak podkreśla Cate. Ponieważ zawsze marzyła o córce, a nie może już mieć dzieci, 5 lat temu adoptowała kilkumiesięczną Edith.

Jaką jest matką? Dla najstarszego syna – matką kumpelą. Dashiell często odwiedza ją na planach filmowych w różnych częściach świata, lubią spędzać razem czas.

Młodsi chłopcy są w wieku, w którym jedyną osobą godną uwagi jest ojciec. Ale Cate znosi to z godnością. Tym bardziej, że teraz ma jeszcze Edith. „Zanim na świecie pojawił się nasz najstarszy syn, zdecydowaliśmy z Andrew, że niezależnie od tego, ile będziemy mieli biologicznych dzieci, zostaniemy rodziną adopcyjną” – mówi Cate. „Edith jest na tyle mała, że może wszędzie mi towarzyszyć. Prawie się nie rozstajemy. I czym dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że na jednej adopcji się nie skończy”.

Wrażliwa, wierna, wpatrzona w męża

Jaką jest żoną? Wrażliwą, wierną, wpatrzoną w męża. Nawet wtedy, kiedy nie wiodło mu się tak dobrze, jak jej. Bo były takie czasy: ona odbierała kolejne nagrody, a jego sztuki po złych recenzjach po tygodniu znikały z afisza. To trudna próba dla każdego małżeństwa. Oni przetrwali ją bez szwanku. Ostatnio Andrew zajął się adaptacją klasycznych dramatów i w tej dziedzinie osiągnął sukces. Tyle że nie przekłada się to na popularność medialną… „Wiesz, jak on mówi o sobie, kiedy musi uczestniczyć ze mną w kolejnych premierowych imprezach? Pan Ręka – bo tylko tyle zostaje z niego na zdjęciach!”.

Wszyscy stukali się w głowę, kiedy ogłosiła, że wraca do Australii. Był 2007 rok. Miała na koncie Oscara i 38 lat. Która aktorka o zdrowych zmysłach rezygnowałaby z kariery w takim momencie?! To był jej czas albo, jak twierdzili złośliwi, „jej ostatni dzwonek”. Przecież sama powtarzała, że wiek aktorki liczy się jak wiek niektórych gatunków zwierząt – razy dwa, a rok bez filmu mnoży się razy siedem lat bezrobocia w każdym innym zawodzie. Dlatego nadal pojawiała się na dużym ekranie, tyle że role wybierała dużo bardziej wybrednie.

Przez osiem lat prowadziła wraz z mężem Sydney Theatre Company, jeden z największych teatrów w Australii. Jego budżet sięga 100 mln zł, na scenie odbywa się rocznieponad tysiąc przedstawień, a przez widownię przewija się ponad 300 tysięcy osób. Na jego deskach zagrała większość wymarzonych ról każdej aktorki dramatycznej – od Sofoklesa przez Szekspira po Czechowa. Jej najwybitniejszą kreacją była Blanche Dubois w „Tramwaju zwanym pożądaniem” w reżyserii Liv Ullman, słynnej aktorki Ingmara Bergmana. Bo nazwisko Cate ściągało do Sydney Theatre Company nie tylko widzów, ale i najwybitniejszych światowych reżyserów. Steven Soderbergh do dziś powtarza, że Cate zgodziła się zagrać w jego „Dobrym Niemcu” tylko dlatego, że obiecał w zamian wyreżyserować coś w jej teatrze. „Byłem tak szczęśliwy, że zgodziła się u mnie zagrać, że przyjąłbym każdy warunek” – wspomina.

Ostatnim spektaklem Cate i Andrew w Sydney Theatre Company była współczesna wersja „Płatonowa” Czechowa. On jest autorem adaptacji, ona gra główną rolę. Tym spektaklem pożegnali się ze swoim teatrem. Wrócili do USA. „To był fascynujący czas i mnóstwo się nauczyłam, ale liczba obowiązków trochę mnie przerosła. Moje postanowienie: nic kosztem rodziny” – mówi Cate.

Moje ciało to historia mojego życia

Dziś ma 51 lat, zagrała w ponad 50 filmach fabularnych, otrzymała sześć nominacji do Oscara i dwie statuetki. Ale jej najlepszą jak dotąd rolą filmową była Jasmine Francis w filmie Woody’ego Allena „Blue Jasmine” (2013) – samotna, starzejąca się kobieta na skraju załamania nerwowego. Współpracę z Woodym Allenem wspominała jednak potem jak najgorzej – na planie nie reagował na jej pytania, udając, że nie słyszy.

Od początku był niezadowolony ze wszystkiego – od kostiumów przez lokalizacje po grę aktorów. „Ale któregoś dnia podszedł do mnie i powiedział niemal ze łzami w oczach: »Musisz mi pomóc uratować ten film«. Chyba się udało…” – wspomina.

Cate Blanchett nie boi się upływu czasu. „Mąż zagroził mi rozwodem, jeśli zrobię sobie operację plastyczną. Myślę, że to w głównej mierze dzięki niemu mam zdrowy stosunek do swojego wyglądu. Urodziłam trójkę dzieci. Każde z nich pozostawiło na moim ciele jakiś ślad, ale jestem z tego dumna. Andrew twierdzi, że na ciele wypisana jest historia naszego życia. Coś w tym jest”.

Raczej z konieczności niż wyboru udziela się w mediach społecznościowych. I przestrzega przed nimi młodsze koleżanki. „Tuż przed świętami robiłam zakupy w domu handlowym w centrum Sydney. Podeszła do mnie kobieta, opowiadała o swoich wrażeniach z filmu Woody’ego Allena, w którym grałam. – Ale co pani tutaj robi? – zapytała.– Jak to? Tu się urodziłam i tu mieszkam. – Naprawdę?! Rozmawiałam z kobietą, która widziała we mnie postać z filmu. Czy aktorkę może spotkać większy komplement?”.

***

Artykuł ukazał się w „Urodzie Życia” 3/2016

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Ewa Wieleżyńska i Dorota Nowak
Ewa Wieleżyńska i Dorota Nowak. Fot. Rafał Masłow

Dorota Nowak i Ewa Wieleżyńska: Przyjaciółki, które w pandemii otworzyły własne wydawnictwo 

„Tam, gdzie biznesy są tworzone przez mężczyzn, idzie dużo pary w gwizdek. Moment, w którym założyłyśmy wydawnictwo, to ważny krok w historii naszej osobistej emancypacji” – mówią.
Magdalena Żakowska
30.07.2020

Długowłosa blondynka i krótkowłosa brunetka. Przyjaźnią się od 20 lat, ale dopiero teraz zdecydowały się założyć wspólny biznes. Nazwę swojego wydawnictwa wymyśliły, patrząc przez okno – ich siedziba mieści się na przeciwko warszawskich Filtrów.  Obie od lat pracują w branży wydawniczej. Dorota Nowak była też sekretarką Ryszarda Kapuścińskiego. Rozmowy z nim – szczególnie na temat zagrożeń płynących z globalizacji – ukształtowały jej światopogląd. Pracowała w wielu wydawnictwach, promowała m.in. Eustachego Rylskiego, Timothy’ego Snydera, wymyśliła serię Sfery, w której ukazały się książki Adama Hochschilda czy Oriany Fallaci.  Ewa Wieleżyńska współtworzyła pierwszy w Polsce internetowy magazyn kulturalny Latarnik. Jest tłumaczką literatury francuskiej , przełożyła m.in. powieści Michela Houellebecqa, eseje Rolanda Barthes'a i Georges'a Pereca.  „W pierwszej kolejności chcemy wydawać książki, które same lubimy, a nie lubić to, co wydajemy. Nie będziemy wydawać dużo, mamy więc czas i moce przerobowe, aby starannie wybrać każdą książkę, dogłębnie ją przedyskutować, dobrać tłumacza, rzetelnie zredagować i zadbać o każdy szczegół” – mówią. Wydawnictwo Ewy Wieleżyńskiej i Doroty Nowak skoncentruje się na ambitnej literaturze niszowej. Na swoim blogu uruchomiły dyskusję o tym, czy 50 zł za książkę to dużo czy mało. Same zaznaczają, że ceny ich książek nie będą niskie, ale będą fair. Jeszcze w tym roku ukażą się dwa pierwsze tytuły Wydawnictwa Filtry – autobiograficzna powieść „Calypso” Davida Sedarisa, jednego z najważniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich, autora jedynego w swoim rodzaju gatunku literackiego, który jest połączeniem...

Czytaj dalej
The Umbrella academy
mat. prasowe

Co będziemy oglądać na Netfliksie i HBO w pierwszy weekend sierpnia?

Pierwszy weekend sierpnia na Netfliksie i HBO stoi pod znakiem seriali. Na platformach pojawią się kolejne odcinki „Mogę cię zniszczyć” i „Stargirl”. Czeka nas też premiera drugiego sezonu „The Umbrella Academy”
Sylwia Arlak
30.07.2020

Superbohaterowie na HBO i zwykłe, ludzkie historie na Netfliksie. W ten weekend dowiemy się, co czeka nieustraszone bohaterki popularnego serialu „ Good Girls ” i czym znowu zaskoczą nas bohaterowie z „ The Umbrella Academy ”. Komediowo i dramatycznie na Netfliksie Pierwszy weekend sierpnia zaczniemy od trzeciego sezonu „ Good Girls ” na Netfliksie. Popularna komedia kryminalna opowiada o losach trzech bohaterek: Beth (Christina Hendricks), Annie (Mae Whitman) i Ruby (Retta). Wszystkie trzy ledwo wiążą końcem z końcem. W pierwszym sezonie kobiety postanawiają obrabować supermarket. I choć akcja zakończyła się powodzeniem, szybko okazało się, że to był dopiero początek ich kłopotów. Twórcy nie dają odpocząć bohaterkom także w trzecim sezonie serialu. Ze zwiastuna produkcji dowiadujemy się, że Beth wpadnie w kolejne tarapaty. Jednym z głównych wątków będzie też jej relacja z Rio (Manny Montana). W produkcji jest wiele humoru, ale nie brakuje też wątków dramatycznych. Pojawia się temat przedmiotowego traktowania kobiet i niesprawiedliwego systemu, który dyskryminuje najbiedniejszych. Jeżeli chcemy pozostać w podobnym, lżejszym klimacie, możemy skusić się na komedię romantyczną „ Seriously single ”. Główna bohaterka, Dineo nie potrafi zapomnieć o swoim byłym partnerze. Pod wpływem koleżanek postanawia zacząć korzystać z wolności, ile się da. Inna weekendowa premiera, „Odwet” to z kolei propozycja dla miłośniczek filmów kryminalnych i talentu Vina Diesela. Jego bohater, Sean to agent służb antynarkotykowych, która ściga  morderców swojej żony. Na Netfliksie dostępny jest już kolejny sezon serialu dokumentalnego „ Last Chance U: Laney” . Produkcja opowiada o futbolistach z trudną...

Czytaj dalej
Katarzyna Zielińska / Archiwum prywatne

Od „Janosika” po „Grace i Frankie” – 10 ulubionych seriali Katarzyny Zielińskiej

Jeden z nich sprawił, że postanowiła zostać aktorką, przy muzyce innego szła do ślubu, jeszcze inny pozwolił z optymizmem spojrzeć w przyszłość. Katarzyna Zielińska opowiada o ulubionych serialach.
Anna Zaleska
28.07.2020

Zawsze gdy wracam z teatru czy z planu zdjęciowego, a dzieci już śpią, robię sobie herbatę z melisą i z ogromną przyjemnością oglądam seriale. Nawet do późnych godzin nocnych”, opowiada aktorka i producentka Katarzyna Zielińska. Wśród jej ulubionych seriali są takie, które szczególnie mocno zapisały się w jej życiu. Jeden sprawił, że zapragnęła być aktorką, przy muzyce innego szła do ślubu, jeszcze inny oglądała, będąc w ciąży z pierwszym synkiem, utwierdzał ją bowiem w przekonaniu, że dla kobiet nie ma rzeczy niemożliwych. Posłuchajcie jej opowieści: *** „Grace i Frankie” Dla mnie absolutny numer jeden. Ten komediowy serial opowiadający o czwórce przyjaciół po 60., którzy przeżywają drugą młodość, wciągnął mnie i poruszył. Pokazuje, że życie w każdym okresie może być piękne, każdy czas jest dobry na naukę, na rozwój, na przyjaźń, na miłość, a starszych ludzi nie wolno spychać na margines. Oglądając „Grace i Frankie” sama zaczęłam myśleć: co z tego, że skończyłam czterdziestkę, przede mną kilkadziesiąt kolejnych fajnych lat, niesamowity czas, gdy dzieci będą dorastały, pojawią się wnuki… Ale to też serial, który w komediowej formie porusza inne ważne społecznie tematy, takie jak akceptacja związków jednopłciowych, adopcja dzieci czy zapłodnienie in vitro. Patrząc zaś z perspektywy aktorki i producentki – to drugi fach, który mnie fascynuje i któremu chciałabym się poświęcić – widzę tu świetnie napisane dialogi i znakomitą obsadę. Jane Fonda, wiadomo, wspaniała aktorka. Ale Lily Tomlin grająca Frankie to moje absolutne odkrycie. Każdą z postaci kocha się, podziwia i jednocześnie za coś się jej nie znosi. Jak w życiu. „Dom z papieru” To drugi hit, który w tym roku...

Czytaj dalej