Amaryllis Fox, była agentka CIA, przebija szklany sufit: „Kobiety są lepszymi szpiegami!”
Amaryllis Fox w kwietniu 2020 roku. Fot. Jesse Stone

Amaryllis Fox, była agentka CIA, przebija szklany sufit: „Kobiety są lepszymi szpiegami!”

Amaryllis Fox przez blisko 10 lat pracowała jako agentka CIA w 16 różnych krajach. Swoje przeżycia opisała w książce „Tajne życie”, a platforma Apple TV właśnie kręci serial na jej podstawie. Amaryllis zagra Brie Larson!
Magdalena Żakowska
08.06.2020

Amaryllis Fox miała w CIA status tajnej agentki bez osłony dyplomatycznej. To jeden z najbardziej niebezpiecznych zawodów na świecie. W razie wpadki nikt by się za nią nie ujął, a CIA zaprzeczyłoby wszelkim powiązaniom z nią i jej misjami. Zajmowała się terroryzmem na Bliskim Wschodzie. Śledziła czarny rynek broni, przechwytywała substancje, który mogłyby posłużyć terrorystom do budowy broni nuklearnej. Udając handlarkę dziełami sztuki, werbowała współpracowników wśród handlarzy bronią. Mimo że pracę w Agencji zaczęła świeżo po atakach z 11 września 2002 roku, w atmosferze nienawiści do terrorystów i całego świata arabskiego, za swoją prywatną misję postrzegała doprowadzenie do pokojowego zakończenia wojny z terrorystami, a w każdym wrogu starała się przede wszystkim dojrzeć człowieka. W końcu, po blisko 10 latach służby, zdecydowała się odejść z CIA. Czuła się wypalona, miała problemy z odbudowaniem swojej własnej, prawdziwej tożsamości. 

Amaryllis Fox
Amaryllis Fox w swoim domu w Los Angeles, 2020 rok. Fot.: archiwum prywatne Amaryllis Fox

Dziś Amaryllis Fox pomaga uchodźcom, resocjalizuje więźniów i prowadzi zwykłe życie rodzinne. W 2018 roku poślubiła Roberta Kennedy'ego III, potomka legendarnej rodziny prezydenckiej, z którym wychowuje dwójkę dzieci. Napisała wspomnienia, „Tajne życie”, które właśnie ukazały się w Polsce nakładem wydawnictwa Czarna Owca, a platforma Apple TV+ przygotowuje już serial na ich podstawie. W rolę Amaryllis Fox wcieli się niezwyciężona Kapitan Marvel z serii o komiksowych superbohaterach, czyli Brie Larson.  

Amaryllis Fox i Robert Kennedy III
Amaryllis Fox z mężem, Robertem Kennedym III. Fot.: archiwum prywatne Amaryllis Fox

Magdalena Żakowska: Zagra cię Brie Larson. Jak oceniasz ten wybór?

Amaryllis Fox: Jestem zachwycona! Poznałyśmy się, Brie jest błyskotliwa, inteligentna, ma niezwykle silną osobowość. Nie wyobrażam sobie aktorki, która pasowałaby lepiej. Serial, który Apple TV+ kręci na podstawie mojej książki opowiada o tym, jak wygląda wojna w czasach, kiedy na linii frontu jest dużo więcej kobiet niż kiedykolwiek w historii. Zresztą Brie sama jest wojowniczką – walczy o równouprawnienie w Hollywood. Nie mogę się już doczekać, kiedy zobaczę ją w tym serialu. 

Bierzesz udział w jego powstawaniu?

Jestem konsultantką. Pojawiam się tylko wtedy, kiedy mnie potrzebują. Ale chyba nie zdradzę zbyt wiele, jeśli powiem, że serial nie będzie wiernym odwzorowaniem książki. Scenarzyści dopisali mi wątek kryminalno-szpiegowski, który nada tej historii atrakcyjności, a ja miałam za zadanie dopilnować, żeby przedstawione przez nich sytuacje wyglądały autentycznie. 

Kilka lat temu odeszłaś z C.I.A. i od tego czasu prowadzisz dziś normalne życie. Nie zostało w tobie już nic z agentki?

Mój mąż śmieje się, że można poznać, że była agentką, bo prowadząc samochód, zawsze zatrzymuję się na żółtym świetle. I coś w tym jest. Praca tajnego agenta to w 90 procentach „nudne” procedury, które odbywa się według ścisłych reguł. Ale fakt, że przez lata musiałam żyć „pod przykrywką”, udając kogoś innego, kłamiąc na każdym kroku, sprawił, że dużo bardziej doceniam to, co nazywamy „normalnym życiem”. Każdy, nawet najmniejszy detal codzienności. Nie masz pojęcia, jaki to luksus móc prowadzić spokojne, bezpieczne życie w otoczeniu rodziny. Ja to wiem, bo widziałam wojnę na własne oczy. I ta wojna, w Syrii, Turcji, Iraku, trwa do dziś. Na głębszym poziomie wydaje mi się, że nadal mam nawyk, aby w momencie sporu szukać wspólnej płaszczyzny porozumienia. Tutaj mój mąż też by się pewnie zgodził – ciężko się ze mną pokłócić.

Ale masz rację – pewnie nigdy nie będę już zwyczajną osobą. Żyłam w ekstremalnych warunkach, w ekstremalnym poczuciu zagrożenia. Kiedy idę ulicą, odruchowo wypatruję punktów, w których najłatwiej zostawić wiadomość. W restauracji zawsze siadam przodem do wejścia. Praca agentki zaszczepiła we mnie na poczucie odpowiedzialności za kraj, dziś przerobiłam to na poczucie odpowiedzialności za społeczność, która mnie otacza. Dlatego autoryzacja naszej rozmowy trwała tak długo. Pochłonęło mnie to, co dzieje się dziś w moim kraju, mieście, ulicy [mowa o protestach po zabójstwie przez policję czarnoskórego George'a Floyda – przyp. red.]. Budowanie dialogu i pokoju w ramach mojej społeczności to dziś moja największa misja. Przed nami jeszcze długa droga, a ścieżka nie zawsze jest gładka. 

Amaryllis Fox
Amaryllis Fox podczas akcji na Bliskim Wschodzie. Fot.: archiwum prywatne Amaryllis Fox

Pracowałaś „pod nieoficjalną przykrywką”. Co to znaczy?

Dobrym przykładem jest tutaj film „Operacja Argo” w reżyserii Bena Afflecka. Podobnie jak bohater tego filmu, byłam oficerem, który w wyniku wielomiesięcznej, wieloletniej pracy oczyścił się ze wszelkich powiązań z rządem USA. Mieszkałam za granicą, przez lata używałam fałszywej tożsamości, nie miałam żadnych kontaktów z amerykańskimi placówkami dyplomatycznymi zagranicą. Z jednej strony źle, bo w razie wpadki nie chronił mnie immunitet dyplomatyczny, z drugiej strony – fikcyjna, ale dopracowana fałszywa osobowość jest czasem najlepszą gwarancją przeżycia.

W książce „Tajne życie” zdradziłaś wiele szczegółów dotyczących pracy szpiega, m.in. sposób, w jaki porozumiewałaś się z Agencją i zwerbowanymi współpracownikami ze świata przestępczego. Ile z tych sekretów było prawdziwych, a ile wymyśliłaś na potrzeby książki?

Pamiętaj, że zasady pracy Agencji dziś, a dziesięć lat temu, kiedy w niej pracowałam, są kompletnie różne. Kiedy opuszczałam C.I.A. nikt nie przypuszczał nawet, że z pomocą technologii będzie można identyfikować ludzi za pomocą zdjęcia twarzy, szyfrować dane za pomocą odcisków palców, a media społecznościowe były jeszcze w zalążku. Należę do ostatniego pokolenia szpiegów, którzy pracowali za pomocą starych, analogowych metod komunikacji z czasów Zimnej Wojny. Ślady zostawiane na murach kredą, peruki, doczepiane nosy – to wszystko jest już dziś przeszłością. Dzisiejsi agenci stoją przed zupełnie innymi wyzwaniami, mają kompletnie inną kolekcję technik. Żadna z opisanych przeze mnie w książce metod wywiadowczych nie jest dziś stosowana przez C.I.A.

Ale i tak założę się, że specjaliści z C.I.A. byli pierwszymi czytelnikami twojej książki. 

Oczywiście, pracowałam z nimi nad autoryzacją książki ponad rok. Musieliśmy się wszyscy upewnić, że nic, co napisałam, nie naprowadzi wrogów na nasze tajne źródła informacji, że w mojej książce nie znalazły się szczegóły dotyczące żadnej bieżącej akcji, ani przypominającej bieżącą akcję. Zmieniłam wszystkie imiona, nazwy, lokalizacje i szczegóły operacyjne. Moja książka nie mogła narazić nikogo na niebezpieczeństwo. 

Amaryllis Fox Tajne życie
Mat. prasowe

Nasze wyobrażenia na temat służb specjalnych ukształtowały filmy o Jamesie Bondzie, czy książki Johna le Carre. Ale czy ma to jakiś związek z rzeczywistością?

Szczerze? Niewielki. W kulturze popularnej szpiedzy dużo biegają, strzelają, skaczą po dachach budynków i jeżdżą samochodem z niebezpieczną prędkością. W rzeczywistości praca szpiega polega na przeciwieństwie tego wszystkiego – szpieg nie rzuca się w oczy, a jego zadaniem jest dyskretne budowanie relacji i zależności. Dla mnie najważniejsze w tej pracy było słuchanie i rozumienie wroga. Bo tylko wtedy, kiedy zrozumiesz, dlaczego twój wróg walczy, jesteś w stanie się z nim porozumieć i powstrzymać falę przemocy po obu stronach. 

To znaczy, że wszystkie filmy o akcjach służb specjalnych oglądasz jak komedie?

Prawie wszystkie! Uważam, że „Syriana” z 2006 roku z Georgem Clooneyem, Mattem Damonem i Amandą Peet to fantastyczny film szpiegowski. I pokazuje naszą pracę w miarę rzetelnie. Ale większość filmów myli pracę wywiadowczą z pracą wojskowych sił specjalnych. A różnica jest kolosalna. Nie podoba mi się też, jak filmy szpiegowskie przedstawiają kobiety pracujące w służbach specjalnych – jako femme fatale, których jedyną metodą wywiadowczą jest uwodzenie. W rzeczywistości kobiety w służbach są często dużo bardziej wszechstronne niż mężczyźni.

No właśnie! To moje następne pytanie: czy kobieta do dobry szpieg?

Absolutnie najlepszy! Jesteśmy wielozadaniowe, mamy większą niż mężczyźni inteligencję emocjonalną, która jest kluczem do tej pracy, mamy lepiej wykształconą intuicję i potrafimy skuteczniej budzić zaufanie. Wiele cech, które kojarzą się szczególnie kobieco, to podstawowe cechy dobrego szpiega. Ale to nie kończy się tylko na relacjach międzyludzkich, nasze zdolności procentują także w geopolityce. Konflikty kończą się szybciej, a wyniki negocjacji są bardziej zadowalające i gwarantują pewniejszą stabilizację, jeśli przy stole negocjacyjnym siedzą kobiety. A co najważniejsze, dla nas, kobiet, celem zawsze jest pokój.

Kiedy pojawiłaś się w C.I.A., otaczali cię niemal wyłącznie mężczyźni. Miałaś poczucie, że przebijasz szklany sufit?

Nie, myślę, że dokonały tego kobiety z poprzedniego pokolenia. Za moich czasów nie było może tyle kobiecej solidarności i siostrzanej miłości co dziś, ale nie byłam traktowana inaczej, gorzej, niż moi koledzy. Chociaż muszę przyznać, że tolerancja dla mizoginii była dużo większa niż dziś. Czasem miałam tego dosyć. I w ramach zemsty opisałam to w książce. 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
mat. prasowe

Ilona Łepkowska poleca swoje ulubione seriale!

Wśród ulubionych seriali polska scenarzystka nie wymieniła ani jednego polskiej produkcji.
Magdalena Żakowska
12.05.2020

Zapytałyśmy Ilonę Łepkowską, jakie seriale podobają jej się najbardziej. Okazało się, że mistrzyni serialowych zwrotów akcji i fabularnych fajerwerków ceni przede wszystkim produkcje oparte na prawdziwych zdarzeniach. Jakie pięć seriali poleca – i dlaczego właśnie te? 1.  „Jak nas widzą” Serial dostępny na Netflixie, opowiada o głośnej sprawie „Piątki z Nowego Jorku" – historii  pięciu czarnych nastolatków oskarżonych o gwałt, którego nie popełnili. Wszystko wydarzyło się w 1989 roku, serial nie skupia się na procesie sądowym, a na losach, emocjach i przeżyciach fałszywie oskarżanych i brutalnie przesłuchiwanych chłopców. Ilona Łepkowska: To doskonały serial oparty na prawdziwych wydarzeniach. Akcja rozgrywa się w Nowym Jorku w latach 80. Wstrząsający obraz współczesnego rasizmu. 2. „The Morning Show” Pierwszy flagowy hit platformy Apple TV+ z Jennifer Aniston i Reese Whiterspoon w rolach głównych. To dotkliwie aktualny serial pokazujący nie tylko pozytywne aspekty rewolucji #metoo, ale też jej skutki uboczne. The Morning Show zaczyna się sceną, w której grany przez Steve’a Carella telewizyjny partner Jennifer Aniston zostaje publicznie oskarżony o molestowanie koleżanek z pracy. Zanim zostaną postawione mu jakiekolwiek zarzuty, traci pracę, rodzinę i całe dotychczasowe życie. Ilona Łebkowska: Za rozsądne podejście do #MeToo, wspaniałe role, doskonałe dialogi i bardzo prawdziwie pokazany świat telewizji. 3. „Nasi chłopcy” Mocny, przejmujący serial opowiada o ludziach uwikłanych w wojnę, z której wydaje się nie ma wyjścia. Bohaterem jest Simon, agent służb specjalnych ( świetna rola Szlomi Elkabeca) prowadzący śledztwo w prawie śmierci palestyńskiego nastolatka. Serial odwołuje się do...

Czytaj dalej
Serial Dark
mat.prasowe

Najlepsze europejskie seriale na Netflix i HBO: „Dark”, „Kalifat” i co jeszcze?

Trudno o lepszy klimat niż w niemieckim „Dark” czy we włoskiej „Genialnej przyjaciółce”. Szwedzi to mistrzowie mrocznych opowieści, co udowodnili w „Kalifacie”. Hiszpanie stworzyli hit na miarę Hollywood – mowa oczywiście o „Domu z papieru”. Zobacz najlepsze europejskie seriale na Netfliksie i HBO.
Sylwia Arlak
28.07.2020

Na popularnych portalach streamingowych: Netflix i HBO znajdziemy nie tylko amerykańskie produkcje (choć oczywiście tych jest w serwisach najwięcej). Polacy doczekali się dwóch seriali Netflixa — „1983” w reż. Agnieszki Holland i „W głębi lasu” z Agnieszką Grochowską i Grzegorzem Damięckim w rolach głównych. A czym mogą pochwalić się Niemcy, Szeedzi czy Francuzi? Oto najlepsze europejskie seriale Netfliksa i HBO. „Dark”, Netflix Trzy sezony pełne zagadek, niedomówień, filozofii,  religii i podróży w czasie. Mowa o niemieckim „Dark”. Przenosimy się do małego miasteczka Winden, gdzie wkrótce dochodzi do tragedii. Po tym, jak ginie dwójka małych dzieci, na jaw wychodzą mroczne tajemnice czterech rodzin: Nielsenów, Kahnwaldów, Tiedemannów i Dopplerów. W tej opowieści nic nie jest oczywiste. Nawet bardzo uważny widz będzie musiał bardzo się starać, żeby połączyć wszystkie wątki razem. Według wielu krytyków to jeden z lepszych seriali wyprodukowanych przez Nettflix w historii serwisu.   „Dom z papieru”, Netflix „Dom z papieru”, to kolejny wielki hit Netfliksa. Akcja zaczyna się, gdy grupa zamaskowanych przestępców napada na hiszpańską mennicę narodową. Bohaterowie, którymi kieruje tajemniczy Profesor, to najbardziej poszukiwani ludzie świata. I najbardziej skuteczni. Choć w serialu nie brakuje dziur fabularnych, dłużyzn i powtórzeń, widzom na całym świecie nie przeszkadza to świetnie się bawić. O to właśnie chodzi w hiszpańskiej produkcji — o niezobowiązującą rozrywkę przy sprawnie nakręconym widowisku.   „Kalifat”, Netflix „Kalifat” trzyma w napięciu do ostatniej chwili. W serialu poznajemy uwięzioną przez...

Czytaj dalej
Friends
Mat.prasowe

Najlepszy serial na pandemię – wiemy, kto jest zwycięzcą rankingu!

Na stres, strach, nerwy i złość najlepszy będzie dobry przyjaciel. A raczej – szóstka „Przyjaciół”: kultowy sitcom właśnie wygrał kolejny ranking, tym razem na najlepszy serial w pandemii.
Sylwia Arlak
27.05.2020

Ankieta przeprowadzona przez stację CableTV.com ujawniła, co amerykańscy widzowie oglądają najchętniej podczas ostatnich nerwowych tygodni. Zdziwienia nie było: przodują seriale, a szczególnie jeden z nich, opowiadający o szóstce „Przyjaciół” z Nowego Jorku. „Przyjaciele” znowu na szczycie Kultowy sitcom „Przyjaciele” to zdecydowany faworyt wśród seriali, najczęściej oglądany aż w 11 stanach. Wsiedmiu z 10 najbardziej zaludnionych (takich, jak Kalifornia, Teksas, Floryda, Nowy Jork, Karolina Północna, Georgia i Ohio) zajął pierwsze miejsce równolegle z „NCIS”, amerykańskim serial em kryminalnym produkowany od 2003 roku, opowiadającym o losach członków rządowej agencji Naval Criminal Investigative Service. W ubiegłym roku premierę miał 17. sezon serialu, a stacja CBS już ogłosiła przedłużenie serii na kolejny sezon. Drugie miejsce zajął animowany serial dla dorosłych „Rick i Morty”. To najchętniej oglądana produkcja w czterech stanach: Alaska, Arizona, Kolorado i Nevada. Zarówno krytycy, jak i widzowie są zdania, że pobudza ona wyobraźnię i uczy autoironii. Aktualnie możemy oglądać nowe odcinki czwartego sezonu serialu. Ciekawe jest to, że niektóre stany oglądają seriale, na których akcja rozgrywa się… na innych lokalnych obszarach. Przykład? Serial „Breaking Bad”, który związany jest z Nowym Meksykiem. Missouri pokochało serial „Ozark”, a Illinois —„Chicago P.D.”. Ostatnia produkcja jest też niezwykle popularna w Pensylwanii. A co w Polsce? Choć w Polsce nikt nie robił podobnych badań, wiemy, że w czasie pandemii i my chętnie zasiadamy przed telewizorem. Jak wynika z sondy „Czas wolny Polaków podczas koronawirusa” przeprowadzonej przez serwis...

Czytaj dalej
Magdalena Parys, Książę
Anna Powałowska-Górska

Achtung, mamy lata 20.! – Magdalena Parys w „Księciu” ostrzega przed powrotem historii

„Książę” Magdaleny Parys to książka-ostrzeżenie. Pisarka, która będzie gościć w Polsce na Big Book Festivalu, obnaża mechanizmy mediów i wielkiej polityki.
Sylwia Niemczyk
27.08.2020

Magdalena Parys mieszka w Niemczech, a jej bestsellerowe książki: „Tunel”, „Magik” czy „Biała Rika” dotyczą tematyki niemieckiej lub stosunków polsko-niemieckich. I powinny być dla nas wszystkich lekturą obowiązkową, bo możemy w nich wyczytać to, co może już niedługo być naszą rzeczywistością. Tak jest na pewno w „Księciu”, nowej książce Parys, opowiadającej o odradzaniu się nazistowskich i antyimigranckich nastrojów w Niemczech.  Sylwia Niemczyk: Myślisz, że naprawdę gdzieś w centralnej Europie może w XXI w. powstawać tajne nazistowskie wojsko? Magdalena Parys: Ja nie myślę, ja to wiem. Dzieje się tak na przykład w specjalnych jednostkach wojskowych w Niemczech. Powstają na ten temat reportaże, ukazują się pierwsze nieśmiałe artykuły, tylko Polska tak bardzo zajęta jest sobą, że tego nie dostrzega. W ogóle Niemcy mają w tym względzie niechlubną tradycję. To kraj, w którym często dochodziło do puczu. W latach czterdziestych, kiedy los państwa niemieckiego był niepewny i za najmniejsze przewinienie groził stryczek, w Niemczech powstawała tzw. armia cieni. Organizowali ją byli hitlerowscy oficerowie. Wyobrażasz to sobie? Dopiero co wywołali największą katastrofę ludzkości i znów szykują się do wojny! Kiedy o tym czytałam po raz pierwszy, myślałam, że to żart, ale artykuł ukazał się w „Spieglu”, więc o żarcie nie mogło być mowy. Z kolei całkiem niedawno, w roku 2011 Niemcami wstrząsnęły morderstwa wykonane przez komórkę NSU, podziemną neonazistowską organizację, której głównym motywem działania była nienawiść do obcokrajowców. Początkowo nikt w to nie wierzył, podejrzewano, że chodzi o jakieś porachunki między gangami. Ogólnie liczbę osób zaangażowanych szacuje się na 200 osób, a skazano tylko jedną. Ze...

Czytaj dalej