„BoJack Horseman”, „Rick i Morty” i „Midnight Gospel” — najlepsze animacje dla dorosłych 
Mat.prasowe

„BoJack Horseman”, „Rick i Morty” i „Midnight Gospel” — najlepsze animacje dla dorosłych 

Bawią, wzruszają i zmuszają do refleksji. Animacje dla dorosłych przeżywają prawdziwy boom. Nigdy wcześniej nie były tak dobre.
Sylwia Arlak
10.06.2020

Jedne oglądamy od lat, drugie to gorące nowości. Jedne pozwalają nam na relaks po długim dniu, drugie zmuszają do chwili refleksji. Wszystkie mówią o nas  i o naszym świecie więcej niż chciałybyśmy to przyznać. Uczą, jak śmieć się z samych siebie, pokazują, że nie ma tematów tabu. Oto pięć propozycji animacji dla dorosłych, których nie możecie przegapić.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Rick i Morty”

Oglądając zwiastun animacji „Rick i Morty”, wiele z was powie: „to nie dla mnie”. Przyznaję, mnie też się tak wydawało. No bo, co może być ciekawego w animacji opowiadającej o ekscentrycznym naukowcu i jego wnuku, którzy odwiedzają różne miejsce w galaktyce i alternatywne rzeczywistości? Brzmi jak bajka dla dzieci. I to taka, którą wszystkie widziałyśmy nie raz. A jednak dałam tej historii szansę i znalazłam w niej dużo więcej, niż mogłam przypuszczać.  Pod przykrywą absurdalnego humoru (który fakt faktem, nie trafi do każdej z was), twórcy przemycają sporo prawdy o nas samych. Niektóre nasze zachowanie, w mniej lub bardziej subtelny sposób, obśmiewają. Serial pobudza wyobraźnię i uczy autoironii. Pokazuje, z czym zmagają się ludzie w różnym wieku  i o różnym statusie społecznym. Mówi o trudach relacji, szczególnie tych pomiędzy najbliższymi członkami rodziny. Sporo , jak na „zwykłą animację”. Cztery sezony „Rickiego i Morty’ego” obejrzycie na Netfliksie. 

„Bojack Horesman”

W świecie Bojacka Horesmana zwierzęta żyją na równi z ludzi. I mają takie same problemy, jak my. Główny bohater to koń-aktor, który lata świetności ma już dawno za sobą. W latach 90. był gwiazdą popularnego sitcomu, teraz nie może znaleźć swojego miejsca. Walczy z uzależnieniami i z każdym odcinkiem zraża do siebie coraz więcej bohaterów. Ale to nie jedyna tragiczna postać w serialu. Jego przyjaciółka, Diane cierpi na depresję, kolega Todd przez całe życie próbuje zwrócić na siebie uwagę rodziców, a była kobieta-kotka  — Princess Carolyn bardzo chciałaby już ułożyć sobie życie, ale wciąż trafia na nieodpowiednich facetów. Jakby tego było mało, dostajemy jeszcze wszystkie absurdy Hollywood w pigułce. „Bojack Horesman” to bez wątpienia najlepsza animacja dla dorosłych od lat.   Sześć sezonów „Bojacka Horesmana” obejrzycie na Netfliksie.

„Undone”

Trudno powiedzieć, czy w innej animacji twórców „Bojacka” —„Undone” więcej jest realizmu czy fantazji głównej bohaterki (liczymy na to, że dowiemy się tego w drugim sezonie produkcji). To historia Almy, która tuż po tym, jak ulega wypadkowi, dowiaduje się, że potrafi wpływać na bieg czasu. Trzeba przyznać, że serial  trzyma widza w napięciu do ostatniej chwili. Mimo że pierwszy sezon liczy jedynie osiem dwudziestokilkominutowych odcinków, twórcom udało się stworzyć coś, czego często brakuje nawet wielogodzinnym produkcjom. Studium psychologiczne bohaterki. To dziewczyna z krwi i kości. Raz silna, innym razem krucha. Poddaje się, żeby zaraz potem znowu wstać. Są rodzinne dramaty, opowieści o mierzeniu się ze stratą i z własnymi demonami. Jest bardzo emocjonalnie. Na plus świetne dialogi i wspaniała forma — materiał z żywymi aktorami był kolorowany ręcznie, klatka po klatce. Seans obowiązkowy.  Pierwszy sezon „Undone” dostępny jest na Netfliksie. 

„Midnight Gospel”

„Midnight Gospel” to jedna z najbardziej szalonych produkcji ostatnich lat. Ale w tym szaleństwie jest metoda. Główny bohater, Clancy posiada symulator, dzięki któremu podróżuje od planety do planety. Na każdej z nich spotyka inną postać, z którą przeprowadza wywiad do swojej audycji. Tematy? Filozofia, religia, śmierć i przemijanie, medytacja, używki, szczęście i smutek. Każdy z odcinków ma skłonić widza do refleksji, dlatego warto je sobie dawkować. Część widzów narzeka na formę wizualną opowieści. I rzeczywiście pastelowe kolory, które układają się w dziwne kształty i psychodeliczne wizje bohatera, sprawiają, że niekiedy trudno skupić się na treści. Warto spróbować. Czegoś takiego na pewno jeszcze nie widziałyście.  Pierwszy sezon „Midnight Gospel” dostępny jest na Netfliksiie. 

„Simpsonowie”

Lata lecą, a oni są tacy sami! Aż trudno uwierzyć, ale w maju zakończył się 31 (!) sezon serialu „Simpsonowie”. Przecięta rodzina mieszkająca na przedmieściach amerykańskiego miasteczka Sprinfield chyba nigdy nam się nie znudzi. Homer, Marge, Bart i Lisa bawią tak samo w 2020, jak w 1989 roku. Serial zdobył fanów na całym świecie nie tylko dlatego, że jest autentycznie zabawny. Twórcy sprawnie posługują się popkulturowymi odniesieniami. Jeśli show-biznesem wstrząsnęło wydarzenie, o którym mówi cały świat, możemy być pewne, że rodzina Simsonów również nie pozostawi go bez komentarza. Simpsonowie — bądźcie z nami jak najdłużej.  Odcinki „Simpsonów” możemy oglądać na FOX i FOX Comedy. Historię przeniesiono też w 2017 roku na wielki ekran.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Co nowego na Netflixie w czerwcu? Wielki powrót kultowego serialu i wyczekiwana premiera

Wszyscy czekamy na powrót niemieckiego dreszczowca „Dark”. Nowe odcinki zobaczymy już pod koniec czerwca. Ale to niejedyna propozycja Netflixa, którą warto śledzić w najbliższych tygodniach.
Sylwia Arlak
26.05.2020

Końcówka czerwca –  właśnie wtedy pojawi się trzeci i zarazem ostatni sezon serialu „Dark”. Niemiecki dreszczowiec pełen tajemnic (nieraz porównywany z równie dobrym, chociaż zupełnie innym „Stranger things”) to obecnie jedna z najpopularniejszych produkcji Netflixa. Historia zaczyna się, gdy w miasteczku Winden ginie dwójka dzieci. Z każdym odcinkiem jest coraz ciekawiej, mroczniej i zupełnie nieprzewidywanie. Twórcy serialu zapowiadają, że trzeci sezon będzie jednocześnie ostatnim – i choć będzie nam brakowało dalszych przygód Noego i reszty bohaterów, jesteśmy ciekawi, do czego doprowadzi nas wielki finał.  Wiemy też, kiedy pojawi się czwarty i ostatni sezon serialu „Trzynaście powodów”. W pierwszym sezonie Hannah Baker popełnia samobójstwo, a jej znajomy dostają trzynaście nagrań magnetofonowych, na których dziewczyna wyjaśnia powody swojej decyzji. W drugim sezonie widzimy, jak decyzja Hannah wpłynęła na pozostałych bohaterów. Życie każdego z nich mocno się komplikuje. W trzecim dochodzi do nowej zbrodni. Czwarty sezon, który zadebiutuje na Netfliksie 5 czerwca, jeszcze bardziej skomplikuje losy bohaterów. Od 12 czerwca na platformie zadebiutuje też „W głębi lasu” – adaptacja bestsellerowego thrillera Harlana Cobena o tym samym tytule. Kolejny — po „1983” — polski serial na Netflixie, przedstawia losy warszawskiego prokuratora, Pawła Kopińskiego. Mężczyzna nie może otrząsnąć się po stracie ukochanej siostry. Ta zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach podczas letniego obozu w lesie. Po latach, w tym samym lesie, ktoś niespodziewanie odnajduje szczątki. Czy należą do siostry głównego bohatera? Tego dowiemy się już wkrótce. W najbliższych...

Czytaj dalej
mat.prasowe

Weekend na Netfliksie i HBO pod znakiem hitów filmowych! „Ucieczka z Alcatraz”, „Rodzina Addamsów” i „Quiz show”

Będzie komediowo i dramatycznie. Nie zabraknie klasyków i nowości. W ten weekend na Netfliksie i HBO stawiamy na dobe kino.
Sylwia Arlak
13.08.2020

To będzie filmowy weekend. Na Netfliksie i HBO pojawią się klasyki warte przypomnienia i nowości z ostatnich lat, które mogłyście przegapić. „Ucieczka z Alcatraz” to pozycja obowiązkowa dla miłośniczek  i miłośników innego wielkiego hitu „Skazani na Shawhank”.  Z kolei seans „Rodziny Addamsów” to dobry pomysł na wieczór dla całej rodziny. Wielka ucieczka i wielki skandal: nowości na Netfliksie Weekend zaczniemy od dramatu sportowego na Netfliksie. Już w czwartek, 13 lipca na platformie pojawił się film „Kamienne pięści” z Edgarem Ramirezem i Robertem de Niro w rolach głównych. To historia życia Roberto Durana, wielokrotnego bokserskiego mistrza świata. Obserwujemy jego drogę od zera (bohater wychował się na ulicy, a jego przeszłość jeszcze długo się za nim ciągnie) do jednego z najsłynniejszych sportowców na świecie. Jeżeli wolicie coś cięższego,  polecamy  kryminał Roba Cohena „Alex Cross”. Główny bohater to policjant i psycholog, który tropi seryjnych morderców. Jego kolejnym celem jest Sullivan, który zabija dla przyjemności. Kiedy policjant wejdzie w drogę przestępcy, nie trzeba będzie długo czekać na jego krwawą odpowiedź. Z kolei thriller „Fatum Elizabeth” (również dostępny od 13 lipca) to z kolei historia młodej kobiety (tytułową bohaterkę gra Abby Lee), która przybywa do posiadłości swojego świeżo poślubionego męża. Genialny naukowiec Henry (Ciarán Hinds) oprowadzając ją po domu, przestrzega, by na za nim nie otwierała drzwi jego laboratorium. Ciekawość bohaterki zwycięży. W sobotę, 15 lipca na platformie pojawi się klasyk z 1979 r.: „Ucieczka z Alcatraz” z Clintem Eastwoodem.  Film oparty na prawdziwej historii z '62 roku, opowiada o trzech...

Czytaj dalej
Mat. prasowe Netflix

Serial Netflixa „Trzynaście powodów” dobiegł końca. Co poszło nie tak?

W czwartym i zarazem ostatnim sezonie „Trzynastu powodów” żegnamy się z licealistami z Liberty High. Czuję pewną ulgę i wiem, że nie jestem w tym osamotniona. Po tym, co dostaliśmy w ostatnich odcinkach, nie tylko ja nie chce wiedzieć, co twórcy mogliby nam jeszcze zaserwować. A miało być tak pięknie…
Sylwia Arlak
16.06.2020

To już koniec przygód Claya Jansena i jego paczki. Finał serialu Netflixa „Trzynaście powodów” był wyjątkowo długi i przyniósł nawet pewnego rodzaju satysfakcję, jednak tego, co wydarzyło się po drodze, fani tak łatwo twórcom nie wybaczą.  „Trzynaście powodów”, serial z misją Wróćmy do czasów, kiedy „Trzynaście powodów” był jeszcze serialem z misją. Jedną z lepszych propozycji z gatunku „Young adult”. Klasycznym dramatem (sezon pierwszy) dramatem sądowym (tu mowa o sezonie drugim) nie zaś kiepskim kryminałem, albo (co gorsza) produkcją z elementami grozy. Pierwszy sezon „Trzynastu powodów” opowiada o Hannah – nastolatce, która popełnia samobójstwo, a powody swojej decyzji nagrywa na trzynastu nagraniach magnetofonowych. Taśmy trafiają do kolegi Hannah, a następnie do wielu innych znajomych dziewczyny z liceum Liberty High. W pierwszym sezonie poznajemy nie tylko dramat dziewczyny, ale też widzimy, jak szkolny dramat wpłynął na pozostałych bohaterów.  Na tym etapie przesłanie twórców było oczywiste. Oczywiście, krytycy zarzucali, że jest w tej historii odrobinę za dużo patosu, ale możemy przymknąć na to oko. Niekwestionowaną zaletą „Trzynastu powodów” były jego wartości edukacyjne – twórcy  przekonywali, że samobójstwo nie rozwiązuje problemów, a tylko je potęguje. I że warto mieć oczy szeroko otwarte, bo ktoś obok nas może potrzebować pomocy.  Wydawało się, że twórcy nie boją się trudnych tematów (w serialu mowa jest też o innych tramach nastolatków: szkolnym nękaniu, przemocy psychicznej i fizycznej, gwałcie, używkach, w późniejszych odcinkach poruszana jest kwestia dostępu do broni i aborcji) do...

Czytaj dalej
Mat.prasowe

„Outlander”, „Riverdale”, „The 100”. Oto najlepsze seriale typu „guilty pleasure”

Jesień, długie wieczory i... pandemia. To idealny czas na wstydliwe przyjemności.
Sylwia Arlak
10.11.2020

Są produkcje, które oglądamy w tajemnicy przed innymi. Wciągają nas na długie wieczory, nie potrafimy o nich zapomnieć, mimo że doskonale zdajemy sobie sprawę z ich wad. To seriale typu „guilty pleasure”. Jeśli macie dość dobrych rad mówiących o tym, że pandemia to czas na samorozwój, nie chciecie słuchać, że powinnyście nadrobić teraz wszystkie zaległości czytelnicze i poznać najważniejsze filmowe klasyki... Jeśli nie macie siły być bardziej produktywne niż zazwyczaj, nie chcecie ulegać presji, potrzebujecie oddechu, odrobiny luzu – postawcie na produkcje typu „guilty pleasure”. Siedzimy w domach, i tak nikt się nie dowie. „Outlander”, Netflix Serial „Outlander” opowiada historię Claire, która w tajemniczy sposób przenosi się z 1945 do 1743 roku. Zdezorientowana bohaterka nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości i jak najszybciej chce wrócić do swoich czasów i męża, Franka. Z czasem pokocha jednak nie tylko dziką Szkocję, ale i innego mężczyznę. „Outlander” to z jednej strony ckliwy romans, który zdaje się nie mieć końca (serial powstał na podstawie sagi Diane Gabaldon i doczekał się już pięciu sezonów), z drugiej — piękna przygoda, od której nie sposób się oderwać. Krajobrazy, kostiumy, muzyka i chemia pomiędzy głównymi bohaterami (Caitriona Balfe i Sam Heughan) wynagradzają wiele. Czytaj też:   Seriale dla kobiet i o kobietach. Poznaj bohaterki, które nas inspirują! „Riverdale”, Netflix Jeśli chodzi o „guilty pleasure”, ten tytuł to klasyk gatunku. Tytułowe „Riverdale” to spokojne miasteczko, w którym ginie nastolatek z wpływowej rodziny. Grupa wiernych przyjaciół będzie musiała rozwikłać zagadkę morderstwa. Choć krytycy nie...

Czytaj dalej