Bikram. Jak mistrz i guru okazał się przestępcą seksualnym
Bikram Choudhury / East News

Bikram. Jak mistrz i guru okazał się przestępcą seksualnym

„Dlaczego miałem molestować kobiety? Ludzie wydają milion dolarów za kroplę mojego nasienia”, mówił całkiem serio w wywiadzie telewizyjnym słynny amerykański jogin Bikram Choudhury.
Anna Zaleska
09.10.2020

O Yogim Bikramie i jego Indyjskiej Akademii Jogi było w Beverly Hills głośno już w latach 70. Yogi był zbudowany jak młody bóg, co prezentował z dumą, występując w programach telewizyjnych w samych tylko skąpych majtkach. Przybysz z Indii mówił wtedy: „Joga jest darmowa, przynależy do Ziemi. Podniosłem jej mały kawałek i coś stworzyłem”. Chwalił się, że jego pierwszym uczniem w USA był Elvis Presley. Drugim – prezydent Nixon. Kolejnym George Harrison. Wymieniał też Shirley MacLaine, Barbrę Streisand i Franka Sinatrę. Z czasem dołączyła do tego grona Madonna i George Clooney. Mimo to słynny jogin deklarował, że na jego lekcjach nie ma lepszych i gorszych, bogatych i biednych, wszyscy są równi. Nie dodawał, że on jest jednak równiejszy.

Najmądrzejszy człowiek na świecie

Wymyślona przez niego – jak twierdził – Bikram joga polegała na tym, by w temperaturze 40 stopni Celsjusza podczas 90-minutowych zajęć wykonywać sekwencję 26 pozycji plus dwie techniki oddychania. Tzw. gorąca joga wymagała nieludzkiego wysiłku. Z uczestników zajęć pot lał się strumieniami, niektórzy mdleli, o sali ćwiczeń mówiło się komnata tortur. Ale efekty były znakomite – wszelkie dolegliwości ustępowały, zbędne kilogramy znikały, pod okiem Bikrama mężczyźni zmieniali się w młodych bogów, kobiety w boginie.

Gdy słabli w wysiłkach, mistrz dodawał im mocy. Nie pozwalał się lenić czy omijać ćwiczeń. Czuli, że widzi w nich potencjał. Patrzył im w oczy i przemawiał do ich duszy. Czasem mieli wrażenie, że czyta w ich myślach, wydawał się wszystko o nich wiedzieć. Adepci Bikram jogi mówili: „To było przebudzenie”, „On otwiera moje ciało”, „Prawdziwa magia”. Gdy mistrz wchodził na zajęcia, wszyscy zaczynali klaskać i krzyczeć. Również gdy najzupełniej poważnie mówił: „Jestem najmądrzejszą osobą na świecie”. „Nie ma na świecie bardziej nieskazitelnego człowieka niż ja”. „Jestem najbardziej uduchowionym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek spotkaliście”.

Dwanaście rolls-royce'ów, bentley i buty ze skóry pytona

Sukces w Beverly Hills tak joginowi zawrócił w głowie, że postanowił stworzyć sieć franczyzową –600 licencjonowanych ośrodków. Pomysł na biznes był genialny. By otworzyć własne studio Bikram jogi, trzeba było przejść szkolenie. Mistrz prowadził je w hotelach na całym świecie. Kurs kosztował 10 tysięcy dolarów, trwał dziewięć tygodni, a na niektóre przychodziło pół tysiąca ludzi. Majątek Bikrama rósł do niewiarygodnych rozmiarów. Żył jak gwiazda. Miał okazałą rezydencję, całą flotę kolekcjonerskich samochodów: 12 rolls-royce'ów, bentleya, jaguara, pontiaki i mercedesy, nosił buty ze skóry pytona i białe jedwabie. Na pytanie, czy to się nie kłóci z byciem joginem, odpowiadał: „Zależy jakim joginem. Ja jestem joginem amerykańskim”. Zaczął się reklamować jako niegrzeczny chłopiec jogi. Ale swoich uczniów potrafił przekonywać, że nie o pieniądze tu chodzi.

Najlepsze jedzenie to… niejedzenie

Uczestnicy kursów nazywali się rodziną. Podczas zajęć Bikram siedział ponad nimi na czymś w rodzaju tronu, a oni wznosili na jego cześć okrzyki. Wielu ludzi miało poczucie, że biorą udział w czymś niesamowitym, uzdrawiającym ciało i duszę. On zaczynał zdanie, oni je chórem kończyli. „Będzie po mojemu albo… droga wolna” „Najlepsze jedzenie to… niejedzenie”. Nawet gdy przeklinał, wrzeszczał, krzyczał i wyzywał, oni czuli, że tego potrzebują. Pod koniec zajęć ludzie masowali mu stopy.

Bikram Choudhury / materiały prasowe Netflixa

Ale co bardziej przytomni zaczęli zauważać u mistrza pewne objawy nierównoważenia psychicznego. Gdy ktoś mu się przeciwstawił, podpadł czymś, potrafił w jednej chwili obrócić tłum przeciwko niemu. Zwyzywać: „suka”, „tchórz”, „kobiety to dziwki, potrafią tylko rozkładać nogi”. Przed zajęciami kazał dużo pić, potem mówił: „Zawiążcie ptaszki na supełek, a cipki zatkajcie korkiem, bo nie wolno wam wychodzić na sikanie”. Kiedyś jeden z mężczyzn nie wytrzymał i oddał w kącie mocz do plastikowej butelki. Dostał pochwałę za to, że zrozumiał.

Teraz mnie pomasuj

O tym, co dzieje się podczas organizowanych w hotelach szkoleń w jego prezydenckim apartamencie, długo się nie mówiło. Nie wypadało kalać mistrza podejrzeniami. Ale kiedyś jednej z przyszłych intruktorek kazał przyjść do swojego biura i siedząc w samych slipkach, zapytał: „To jak będzie?”. „Jak będzie z czym?”. „Z nami. Powinniśmy być parą”. Uciekła stamtąd, ale ze szkolenia nie chciała rezygnować, wiązała z nim duże zawodowe nadzieje i wydała kilkanaście tysięcy dolarów. Mistrz tymczasem nie odpuszczał. W czasie ćwiczeń często niby pomagając jej przy szpagacie, przylegał do jej ciała. I szeptał do ucha „Więc co będzie z nami?”. Kiedy w końcu poinformowała o tym jednego z kierowników kursu, nie wyglądał na zaskoczonego.

Bikram wzywał do siebie kobiety, nawet o trzeciej nad ranem, mówiąc, że nie może spać i doskwiera mu samotność. Szły tam, czując się wyróżnione. Kazał się masować, czesać sobie włosy, udzielał wskazówek: „Wsadź rękę między moje uda i zrób tak”, „Teraz masuj mi penisa”. Wymuszał seks, nie przyjmując do wiadomości odmowy. Przyszłe instruktorki wiedziały, że gdyby zaczęły o tym mówić, byłyby skończone. Cała wielka praca, którą włożyły w to, by osiągać kolejne stopnie w Bikram jodze, poszłaby na marne.

Bikram Choudhury / materiały prasowe Netflixa

Gdy jedna z kobiet imieniem Sarah przerwała zmowę milczenia, w mediach, które dotąd traktowały Bikrama jak gwiazdę, ruszyła lawina domysłów i podejrzeń. W wywiadzie dla CNN amerykański jogin szydził z tych zarzutów: „To nieprawda! Jeśli chcę się kochać z kobietą, to nie muszę ich napadać, gwałcić, wykorzystywać i atakować. Miliony kobiet na świecie czekają w kolejce na ochotnika”. W innym wywiadzie pytał retorycznie: „Dlaczego miałem molestować kobiety? Ludzie wydają milion dolarów za jedną kroplę mojego nasienia”.

„Nie lubię czterech zimnych rzeczy”

Dziennikarze zaczęli przyglądać się całej megalomańskiej legendzie stworzonej przez Bikrama wokół swojej osoby. Prawdą było, że pochodził z Indii. Nieprawdą, że trzykrotnie wygrał indyjskie mistrzostwa jogi w wieku 11, 12 i 13 lat, a potem kazali mu się wycofać z rywalizacji, bo nikt nie mógł z nim wygrać. Takich mistrzostw po prostu nie organizowano. Prawdą było, że był kulturystą, a na skutek wypadku zaczął praktykować jogę, ćwicząc po 12 godzin dziennie. Ale już nie to, że swoimi zabiegami uratował prezydenta Nixona przed amputacją nogi. Na koniec okazało się, że opatentowany przez niego zestaw 26 pozycji plus dwa ćwiczenia oddechowe wymyślił nie on, ale jego hinduski mistrz Bishnu Ghosh.

W 2016 roku ruszył proces przeciwko Bikramowi. Do sądu wpłynął pozew od jego prawniczki, molestowanej i bezprawnie zwolnionej z pracy, oraz sześć innych pozwów o gwałt i nadużycia seksualne. Jeszcze w czasie przesłuchania mistrz był z siebie bardzo zadowolony. Deklarował: „Zawsze mawiam, że nie lubię czterech rzeczy: zimnej pogody, zimnego jedzenia, zimnego serca i zimnej cipki”. Ale gdy na sali sądowej zobaczył, że sytuacja robi się poważna, zapłakał, że jest bankrutem, od trzech lat nic nie zarobił, żyje na koszt rodziny. Łatwo było to zdemaskować. Prawnicy mieli zdjęcia jego dzieci na luksusowych zakupach, jeżdżących ferrari po Rodeo Drive i publikujących selfie z podziękowaniami dla tatusia za nowy samochód. Żonie dwa tygodnie przed procesem kupił Bentleya wartego 350 tysięcy dolarów.

Został uznany za winnego, skazany na wielomilionowe odszkodowania. Po wyroku wybiegł z sądu i pierwszy raz w życiu nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. A czekały na niego kolejne pozwy. Tydzień później uciekł jednak ze Stanów, nie płacąc zasądzonej kwoty. Jeździ po świecie i znów prowadzi swoje kursy. W Meksyku, w Hiszpanii, w Indiach. W lutym w hangarze w Miami znaleziono ukrytą przez niego kolekcję luksusowych kolekcjonerskich samochodów: 12 rolls-royce'ów, bentleye, jaguary i pontiaki. Wciąż poszukuje się jeszcze trzech ferrari i sześciu mercedesów. Uzyskane z ich licytacji pieniądze mają trafić do jego ofiar.

Wyraźnie wraca mu dobre samopoczucie. Gdy na Netflixie pojawił się film dokumentalny „Bikram: jogin, guru, przestępca seksualny”, jego prawnik wystosował oświadczenie, że Bikram dziękuje za ten film, bo zrobił mu wielką reklamę i przysporzył jeszcze więcej zwolenników. Sama gorąca joga na całym świecie ma miliony zwolenników. Jak donosił niedawno „The Times”, można ją praktykować w ponad 4000 ośrodków.

***

Cytaty w tekście pochodzą w większości z filmu dokumentalnego „Bikram: jogin, guru, przestępca seksualny”, który można oglądać na Netflixie.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jeffrey Epstein z jedną ze swoich „podopiecznych” / Fot. materiały promocyjne Netflixa

Jak Jeffrey Epstein wciągał nastolatki do swojej seksualnej piramidy

Nowy film dokumentalny na Netfliksie o pedofilu-miliarderze Jeffreyu Epsteinie „Obrzydliwie bogaty” jest wstrząsający nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też niebywały system pedofilski działający na zasadzie piramidy.
Anna Zaleska
12.06.2020

W 2019 roku finansista i miliarder, zwany najbogatszym i najbardziej wpływowym pedofilem świata, nie schodził z pierwszych stron gazet. W lipcu został aresztowany pod zarzutem handlu ludźmi w celach seksualnych i nakłaniania do prostytucji nieletnich dziewcząt. W listopadzie w wywiadzie dla BBC książę Andrzej tłumaczył się z seksu z wypożyczoną mu przez Epsteina nastolatką. W grudniu rozpoczął się proces przeciwko miliarderowi-pedofilowi, podczas którego dziewięć kobiet opowiedziało, że były przez niego molestowane seksualnie i gwałcone. Ale wtedy Jeffrey Epstein już nie żył. Popełnił samobójstwo, wieszając się w więzieniu na prześcieradle. Nowy, czteroodcinkowy serial dokumentalny „Obrzydliwie bogaty” (produkcja Netflix) jest z wielu powodów wstrząsający. Nie tylko dlatego, że zawiera opisy praktyk seksualnych z nieletnimi. Pokazuje też, jak cały ten pedofilski proceder był zorganizowany. I stawia pytania: Jak to możliwe, że Jeffrey Epstein tak długo pozostawał bezkarny? Kto i dlaczego go chronił? Przystojny, tajemniczy – obrzydliwie bogaty Cała sprawa mogła wyjść na jaw już w 2003 roku, gdy Vicky Ward, dziennikarka magazynu „Vanity Fair”, pisała o Epsteinie artykuł. Redaktor naczelny zlecił jej temat, nadmieniając, że w Nowym Jorku mówi się o tym mężczyźnie jako o kimś w rodzaju nowego Gatsby’ego. Był niewyobrażalnie bogaty, zawsze otoczony pięknymi kobietami, ustosunkowany – znał między innymi Donalda Trumpa, Billa Clintona, księcia Andrzeja, Harveya Weisteina, Kevina Spacey'ego, Woody'ego Allena. Tymczasem niewiele było wiadomo o jego przeszłości. Siedmiopiętrowa rezydencja w Nowym Jorku, dom w Palm Beach wart 30 milionów dolarów, wielkie apartamenty w Paryżu, prywatna wyspa na Karaibach, rancho w Nowym Meksyku, prywatne odrzutowce – to wszystko robiło wrażenie. Wielu...

Czytaj dalej
Brigitte Bardot
East News

Brigitte Bardot: seksbomba, aktywistka, rasistka?

Zagrała w 47 filmach. Miała czterech mężów, syna, ponoć setkę kochanków, a jednak — jak mówiła sama Brigitte Bardot — szczęście dały jej dopiero zwierzęta.
Sylwia Arlak
28.09.2020

Miała niecałe 40 lat, kiedy postanowiła, że kończy z kinem. „Film mnie zawsze nudził’” – tłumaczyła potem, zresztą nawet wcześniej, kiedy jeszcze grała, nigdy nie była typową gwiazdą. Ceniła swoją naturalność, wylansowała modę na rozpuszczone włosy (a potem na natapirowany kok, który w Polsce w latach 70. nazywano „kapustą”), na  czarną kreskę na powiece, chodzenie w spodniach i w płaskich balerinkach. No i oczywiście na bardotkę – stanik bez ramiączek, który Brigitte Bardot nosiła w „I Bóg stworzył kobietę”, filmie, który w 1956 r. wywołał skandal i „stworzył” samą Brigitte. Miała wtedy 22 lata, w filmie stworzyła postać Juliety, wesołej dziewczyny z Saint-Tropez, która świadomie uwodzi i cieszy się z wrażenia, jakie wywiera na mężczyznach. Do historii kina przeszła scena, podczas której Brigitte tańczy na stole: kołysze się zmysłowo, przymyka oczy, wydyma kusząco wargi  – ten taniec zgorszył pół świata! Ale Brigitte nigdy nie bała się szokować, dla niej zawsze – i tak jest do dzisiaj, kiedy ma już 86 lat – liczyło się tylko to, co ona myśli.  Miała 14 lat, kiedy na sesji zdjęciowej do magazynu „Elle” poznała dwudziestoletniego asystenta reżysera Rogera Vadima. „Zrobił na mnie wrażenie dzikiego wilka. Spojrzał na mnie, przestraszył, pociągnął, nie wiedziałam już, gdzie jestem” – wspominała.  Szybko zostali parą, dwa lata później postanowili się pobrać. Kiedy dowiedzieli się o tym zamożni rodzice Brigitte, zagrozili, że wyślą ją do Anglii. Ona w odpowiedzi postanowiła (po raz pierwszy, ale wcale nie po raz ostatni) popełnić samobójstwo – przeżyła, a rodzice ustąpili i pozwolili jej nadal spotykać się z Vadimem. Jeśli...

Czytaj dalej
Lady Gaga / fot. East News

Lady Gaga o depresji, myślach samobójczych i atakach paniki. „Byłam swoim największym wrogiem”

Z depresją zmaga się od dawna. Doszła nawet do stanu, kiedy najbardziej nienawidziła samej siebie i i uważała, że muzyka zrujnowała jej życie. „Codziennie myślałam o samobójstwie" – zwierzyła się niedawno Lady Gaga.
Anna Zaleska
25.09.2020

O swoich problemach psychicznych od lat opowiada otwarcie. I śpiewa, bo pisanie muzyki to dla niej jak operacja na otwartym sercu. Inwazyjna za każdym razem. Najnowsza płyta „Chromatica” jest jak intymny dziennik. Seans terapeutyczny. „Nie ma tu ani jednego utworu, który nie mówiłby prawdy o mnie”, wyznaje piosenkarka. Od lat zmagająca się z depresją, śpiewa o ciemności, która na nią spadła. „Ja się zupełnie poddałam”, mówiła w poruszającym wywiadzie dla telewizji CBS. „Nienawidziłam być sławną, nienawidziłam być gwiazdą. Czułam się wypalona i zużyta. Patrzyłam na pianino i mówiłam: Zrujnowałeś mi życie! Przez ciebie stałam się Lady Gagą. Lady Gaga jest moim największym wrogiem”. Lady Gaga była dręczona w szkole Pierwsze problemy psychiczne zaczęły się, gdy była nastolatką. Ale najbliżsi długo nie zauważali, że dzieje się z nią coś złego. Choć uczęszczała do prestiżowego liceum katolickiego, w szkole była dręczona psychicznie i fizycznie. Wyśmiewana i izolowana. Nawet gdy koleżanki wrzuciły ją do śmietnika, nie odważyła się nikomu o tym powiedzieć . W wywiadzie dla Oprah Magazine matka piosenkarki opowiadała: „Dwie rzeczy zawsze wiedziałam o mojej córce: że będzie artystką i że ma współczujące serce. Już w przedszkolu, gdy zobaczyła, że ktoś płacze, natychmiast chciała go pocieszyć. I zawsze była wyjątkowa, miała własny styl i pasję. Nie każdy to doceniał. W szkole jej dokuczano. Wyrzucam sobie, że nie zauważyłam pierwszych sygnałów depresji, nie zdawałam sobie sprawy, przez co córka przechodzi. A ona zbyt się wstydziła, by o tym mówić”. Bardzo młodo, bo w wieku 17 lat, jako osoba wybitnie uzdolniona, została przyjęta na nowojorski uniwersytet Tisch School of Art. Przerwała jednak naukę, wierząc, że jest gotowa...

Czytaj dalej