Barbara Kwiatkowska-Lass była żoną Romana Polańskiego, ale to dla drugiego męża porzuciła karierę
HUFFSCHMITT/SIPAEAST NEWS

Barbara Kwiatkowska-Lass była żoną Romana Polańskiego, ale to dla drugiego męża porzuciła karierę

Barbara Kwiatkowska-Lass dla wielu była ucieleśnieniem marzeń. Roman Polański zakochał się w niej, a później zrobił z niej gwiazdę. Drugi mąż odebrał cały jej blask.
Kamila Geodecka
09.03.2021

Była połowa lat 50., gdy w tygodniku „Film” pojawił się konkurs. Reżyser Tadeusz Chmielewski poszukiwał aktorki do głównej roli w filmie „Ewa chce spać”. Zgłoszeń było wiele. Każda dziewczyna marząca wtedy o karierze aktorskiej wysłała swoje zdjęcie, licząc na rozwój kariery. Jak się później okazało, konkurs był jedynie darmową reklamą filmu. Aktorka już dawno była wybrana i gdy młode dziewczyny pełne nadziei adresowały listy, produkcja filmowa szyła już kostiumy.

Rolę Ewy otrzymała Barbara Kwiatkowska, która została wypatrzona przez współpracowników Tadeusza Chmielewskiego. Była wtedy nastolatką uczęszczającą do jednej z warszawskich szkół baletowych i właśnie nagrywała sceny taneczne do filmu krótkometrażowego „Epizod” w reżyserii Bronisława Broka. W tamtym momencie nie miała pojęcia, jak wielka sława i kariera na nią czekają.  

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Pocieszyciel Roman Polański

Barbara Kwiatkowska miała zaledwie 16 lat, gdy rozpoczęła pracę na planie „Ewa chce spać”. Była młoda, niedoświadczona, wrażliwa i nieśmiała. Kręcenie scen w nocy ją wykańczało, a gdy dziennikarze pytali ją o podkrążone oczy i bladą twarz, mówiła, że czasami wydaje jej się, że nie da rady już grać. Ekipa filmowa raz musiała nawet przerwać pracę na planie, ponieważ główna aktorka… zasnęła. Nawet największe sińce pod oczami nie mogły jednak przyćmić jej naturalnego uroku oraz przyciągającej wzrok urody.

Gdy Roman Polański zobaczył ją stojącą przy recepcji w łódzkim Grand Hotel, od razu się w niej zauroczył i zaczął pytać o to, kim jest tajemnicza dziewczyna. „Gra w filmie »Ewa chce spać«. Barbara coś tam” – miał mu odpowiedzieć siedzący obok reżyser Janusz Morgenstern. „Była jedną z najpiękniejszych dziewczyn, jakie kiedykolwiek widziałem. Ciemna szatynka, prawie brunetka, miała twarz o wykroju migdała, wspaniałe długie rzęsy, zadarty nosek i gibkie, jędrne ciało” – pisał o niej Roman Polański w swojej autobiografii „Romek”.

Początkowo siedem lat starszy reżyser był dla niej pocieszycielem oraz powiernikiem. Młoda aktorka żaliła mu się i mówiła o trudach pracy na planie. Zwierzała się także ze swoich rozterek miłosnych. „Powiedziała mi, że ma romans ze znanym filmowcem – człowiekiem żonatym – że prawdopodobnie niewiele z tego wyniknie” – pisał Roman Polański w swojej autobiografii. Zauroczony Barbarą Kwiatkowską cierpliwie jej wysłuchiwał, aż w końcu ich przyjaźń przerodziła się w miłość.

„Nie podobał nam się”

W ten związek wierzyło niewielu. Przyjaciele Romana Polańskiego wiedzieli, że ten lubi zabawę, imprezy, kobiety i przelotne znajomości. Martwili się o to, jak długo wytrzyma z nim nieśmiała i wrażliwa Barbara Kwiatkowska. Sam reżyser nie spodobał się natomiast rodzinie aktorki. „Biegał po wsi, wchodził w każdą dziurę, był niższy od Basi, a ona miała trzecie miejsce w Miss Świata. Mamusia powiedziała Basi, aby go więcej nie przywoziła” – wspominał brat Barbary Kwiatkowskiej w wywiadzie dla Krystyny Konarskiej-Pabiniak w 1995 roku.

Oni trwali jednak przy sobie, a Roman Polański postanowił, że wprowadzi młodą aktorkę w wielki świat filmu. Udało mu się. Załatwił jej między innymi rolę u Andrzeja Munka w filmie „Zezowate szczęście”. Polacy zakochali się w młodej aktorce. Była prześliczna, ale jednocześnie miała w sobie coś swojskiego. Nie była tak niedostępna, jak inne wschodzące gwiazdy i hollywoodzkie seksbomby. Prasa zaczęła nazywać ją polską Brigitte Bardot, chociaż takie określenie nie podobało się aktorce. Nie lubiła tego porównania, ponieważ uważała, że francuska gwiazda stworzyła zbyt jednostronny typ kobiety, posługujący się jedynie zmysłami.

Czytaj także: Brigitte Bardot: seksbomba, aktywistka, rasistka?

Zaręczyny po zdradzie

Roman Polański był dumny ze swojej młodszej partnerki i mimo że sam nie powstrzymywał się od romansów, był o nią niesłychanie zazdrosny. Gdy dowiedział się, że podczas pobytu w Wiedniu zacieśniła więzi z grafikiem Lechem Zahorskim, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Z obawy przed utratą ukochanej oświadczył się jej w Łodzi, a ona powiedziała „tak”. „Tak łatwo ulegała wpływom, że ten, kto akurat był w pobliżu, miał największe szanse” – pisał po latach Roman Polański.

Roman Polański i Barbara Kwiatkowska wzięli ślub 9 września 1959 roku. Wesele było podobno pijackim szaleństwem. Zaniepokojeni sąsiedzi wezwali nawet milicję, ale gdy funkcjonariusze zobaczyli, że panną młodą jest Barbara Kwiatkowska, postanowili nie podejmować żadnych działań i wypili kieliszek wódki za szczęście młodej pary.

Barbara Kwiatkowska-Lass podbija świat

O Barbarze Kwiatkowskiej zaczęło robić się głośno także za granicą, głównie we Francji. Roman Polański pomagał żonie w zdobywaniu roli i to on negocjował wszystkie warunki. Barbara Kwiatkowska co prawda nie znała francuskiego, ale kwestii uczyła się na pamięć. Tak wystąpiła między innymi w filmie „Tysięczne okno”, gdzie zagrała obok Jeana-Louisa Trintignanta.

Jej kariera zagraniczna nabierała tempa. Barbara Kwiatkowska zaczęła być coraz bardziej rozpoznawalna. Chociaż sami Francuzi polubili aktorkę, a w prasie można było przeczytać przychylne recenzje na temat jej gry, większość producentów, reżyserów, a także fanów miała problem z wymówieniem jej nazwiska. Barbara Kwiatkowska postanowiła więc nazwać się „Lass”. Podobno to nazwisko miało kojarzyć jej się z lasem w jej rodzinnej wsi.

W końcu zagrała w filmie „Co za radość żyć”, gdzie partnerowała Alainowi Delonowi. Za zarobione przez nią pieniądze Roman Polański kupił czerwony kabriolet, którym pojechał do Polski, by zacząć prace na planie filmu „Nóż w wodzie”. Reżyser zachowa tego sportowego mercedesa, ale jego małżeństwo wkrótce się zakończy.

Czytaj także: Andrzej Zaucha zginął z ręki zazdrosnego męża kochanki. Padło dziewięć strzałów

„Byłam idiotką”

W 1962 roku Barbara Kwiatkowska pracowała w Rzymie na planie filmowym „Rififi w Tokio”, gdzie poznała Karlheinza Böhma – austriackiego aktora, który w tamtym czasie był prawdziwą sławą. Ujmował kobiety wyglądem i charyzmą. Roman Polański wydzwaniał do hotelu, w którym zatrzymała się jego żona, jednak portier cały czas informował go, że „pani Kwiatkowska jest teraz nieobecna”. W końcu do łódzkiego mieszkania Romana Polańskiego przyszedł list. „Znalazłam miłość życia” – miała napisać Barbara Kwiatkowska.

Niedługo potem para oficjalnie się rozwiodła, a Barbara Kwiatkowska wyszła za mąż za Karlheinza Böhma. Zaraz po ślubie na świecie pojawiła się ich córka – Katharina. Po narodzinach dziewczynki aktor zabronił żonie wrócić do pracy. Podobno był potwornie zazdrosny – i to jako kolega po fachu, nie mąż pięknej kobiety. Nie mógł znieść faktu, że Barbara Kwiatkowska jest tak popularna i robi międzynarodową karierę, a on nie. Napisał więc w jej imieniu do agentki i powiedział, by ta nie przesyłała więcej propozycji ról.

Co prawda w 1967 roku  Barbara Kwiatkowska zagrała ze Zbigniewem Cybulskim i Danielem Olbrychskim w „Jowicie” w reżyserii Janusza Morgensterna, ale na następną rolę, i to niewielką, musiała czekać 6 lat. Kariera jednej z najbardziej znanych, cenionych i rozpoznawalnych polskich aktorek praktycznie przestała istnieć.

„Zachowałam się jak idiotka. Żałuję, ponieważ moja decyzja świadczyła o mojej słabości” – mówiła po latach w „Ekspresie Wieczornym”. Z żalem i goryczą odpowiedziała także na pytania o największą porażkę w życiu: „To, że lekkomyślnie potraktowałam mój zawód”.

Barbara Kwiatkowska rozwiodła się z Karlheinzem Böhmem w 1980 roku. Chciała wrócić do zawodu i znów grać, ale jej czas już przeminął. Odsunęła się więc od świata błyskających reflektorów i kamer. Nie miała innego wyjścia. Co jakiś czas pojawiała się w niemieckich produkcjach, zwykle w  epizodycznych rolach. Jej pasją stało się projektowanie lalek.

Czytaj także: Zbigniew Cybulski był gwiazdą, jakiej wcześniej w Polsce nie było. Zginął tragicznie w wieku 40 lat

„Ewa chce spać... Basia kochała, żyła – teraz śpi”

Po drugim rozwodzie Barbara Kwiatkowska związała się z muzykiem jazzowym Leszkiem Żądło, z którym wiodła spokojne życie w Monachium. Gdy lekarze zdiagnozowali u niej wirusowe zapalenie wątroby typu C, aktorka zapragnęła powrotu do ojczyzny. Podobno chciała umrzeć w Polsce. Razem z Leszkiem Żądło kupili nawet domek w Krakowie, ale Barbara Kwiatkowska nie zdążyła się do niego wprowadzić. Zmarła nagle 6 marca 1995 podczas koncertu trębacza jazzowego Ala Porcino. Bezpośrednim powodem był wylew krwi do mózgu.

Urna z prochami spoczęła na krakowskim cmentarzu Rakowickim. Pogrzeb odbył się jednak z opóźnieniem, ponieważ sprowadzana z Niemiec urna zagubiła się i dopiero po interwencji policji, poczty i linii lotniczych, odnaleziono ją w urzędzie celnym w Bytomiu.

Na grobie Barbary Kwiatkowskiej możemy przeczytać słowa napisane przez Jacka Kaczmarskiego, z którym aktorka się przyjaźniła: „Ewa chce spać... Basia kochała, żyła – teraz śpi”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
krysia morgenstern
1960 rok. Krystyna Morgenstern na plaży Grand Hotelu w Sopocie. Fot. archiwum domowe

Krystyna i Janusz „Kuba” Morgenstern: Jak udomowić takiego kociaka?!

On był słynnym reżyserem Polskiej Szkoły Filmowej, a ona reżyserem życia. Krystyna i Janusz Morgersternowie uchodzili za małżeństwo idealne. I to w środowisku, w którym romanse były czymś zwyczajnym.
Magdalena Żakowska
03.12.2020

Przeżyli razem ponad 50 szczęśliwych lat, aż do śmierci Janusza Morgensterna w 2011 roku. Byli jedną z najbardziej lubianych i uznawanych par w świecie filmu. Być zaproszonym do Morgensternów, oznaczało przyjęcie do warszawskiej elity.  Na przyjęciach  u Morgensternów bywali m.in. Adam Michnik, Roman Polański, Andrzej Wajda, Zuzanna Łapicka, Magda Umer. Poznali się jesienią 1959 roku. On miał 37 lat, ona dużo młodsza. Ale w tym pokoleniu wiek liczyło się inaczej. Wojna zabrała im młodość, więc odzyskiwali ją przez kolejne naście lat. Wieczne dzieciaki. Janusz – dla przyjaciół Kuba – był wesołym, pełnym życia mężczyzną, ale trzymał ludzi na dystans. Niewielu znało go dobrze. Wiadomo było, że w czasie wojny przeżył grozę. W getcie stracił całą rodzinę, został sam, kilkuletni chłopiec. Trochę opowiedział Tadeuszowi Konwickiemu, trochę Romanowi Polańskiemu, trochę Krysi, ale wszystkiego nigdy nikomu. Grunt, że kiedy powiedział jej, że nie chce mieć dzieci, zrozumiała dlaczego. Nie nalegała. Leśnik i lekarka Po wojnie Janusz Morgenstern zapisał się we Wrocławiu na studia rolnicze. Chciał zostać leśnikiem. Przyroda, las, ale przede wszystkim otwarte przestrzenie – chodziło o to, że już nigdy nie będzie zamknięty. Po roku studiów spotkał przypadkiem na ulicy kolegę z dawnych czasów, Kurta Webera (później znanego operatora, autora zdjęć do „Bazy ludzi umarłych” Petelskiego czy „Zaduszek” Konwickiego). Weber opowiedział mu o szkole filmowej w Łodzi. Na tyle zachęcająco, że Kuba z dnia na dzień rzucił studia rolnicze i pojechał na egzaminy do Łodzi. Dostał się bez problemu. W pokoju w akademiku miał Kutza, Bareję i jeszcze dwóch innych kolegów – spali na piętrowych łóżkach. W pokoju obok Andrzej Wajda. Nigdy mu o tym nie powiedzieli, ale...

Czytaj dalej
birkin
Fot. Newspix

Jane Birkin i Serge Gainsbourg: Byli szaleńczo zakochani, kiedy podbili świat zmysłową piosenką „Je t'aime, moi non plus"

Był od niej dwa razy starszy. Dwa razy rozwiedziony, ale zakochali się bez pamięci. Nagrali miłosną piosenkę „Je t’aime, moi non plus”, tak erotyczną, że wielu krajach zakazano jej grać. Jane Birkin i Serge Gainsbourg wytrzymali ze sobą 12 lat.
Dorota Szuszkiewicz
28.11.2020

Byli jedną z najbarwniejszych i najbardziej skandalizujących par francuskiej bohemy XX wieku. Jane Birkin i Serge Gainsbourg poznali się w końcu lat 60. Ona była wtedy nikomu nieznaną angielską aktoreczką. On – legendą artystycznego Paryża. Mówiło się, że podniósł piosenkę do rangi sztuki. Ona dużo młodsza, ale i bardziej poukładana życiowo, była dla niego córką i matką. Wytrzymała z nim – geniuszem i alkoholikiem – 12 lat. Ale kochać go nie przestała nigdy. Ich pierwsze spotkanie wróżyło raczej katastrofę i wyglądało tak: Paryż, 1969 r., casting do filmu „Slogan”. Ona bez pieniędzy, przyjmuje propozycję udziału w zdjęciach próbnych z desperacji. Ma 20 lat, malutką córeczkę, za sobą rozwód i erotyczną rólkę w„Powiększeniu” Antonioniego. Nie zna słowa po francusku, i to ją przeraża. On, tak brzydki, że aż piękny, jest dwa razy starszy, dwa razy rozwiedziony, ma dwójkę dzieci, a za sobą liczne romanse z najpiękniejszymi kobietami. Jest poetą, muzykiem i autorem utworów, które śpiewała sama Juliette Greco. Sławę we Francji przyniósł mu nie tylko niewiarygodny talent, ale też arogancki, prowokacyjny sposób bycia, alkoholowe ekscesy, skandale i cynizm. No i pełen namiętności związek z Brigitte Bardot. Mają zagrać w filmie zakochaną w sobie parę. On chce, aby wystąpiła z nim Marisa Berenson, arystokratyczna i pełna klasy, a nie jakaś niewydarzona, nikomu nieznana Angielka , o której on też nigdy nie słyszał. Cóż, ona też o nim nie słyszała i uparcie mówi do niego monsieur Bourguignon (czyli pan Burgundzki, co kojarzy się tylko z wołowiną w tym stylu), bo,]jak twierdzi, to było jedyne francuskie nazwisko, jakie obiło jej się o uszy. Boi się go. Jest arogancki i niemiły. Ale i fascynujący. Kręcą scenę w łazience, on...

Czytaj dalej
Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska
Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska. Fot. Archiwum Filmu/Forum, Roman Sumik/Archiwum Filmu/Forum

Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska: Książę i Tetetka, czyli najsmutniejsza historia miłosna PRL-u

Oboje w latach 50. szturmem zdobyli kino. Ona alkoholiczka, on cyklofrenik. Ta miłość musiała się bardzo źle skończyć.
Magdalena Żakowska
03.12.2020

„Pojawiła się w moim życiu niczym płonący meteor” – pisał o niej reżyser Kazimierz Kutz i to jest bardzo dobre porównanie, bo Teresa Tuszyńska była płonącym meteorem. Urodziła się na początku wojny, a po powstaniu warszawskim wraz z matką i starszym bratem odbyła dramatyczną podróż do Oświęcimia – w ostatniej chwili, tuż przed stacją końcową, udało im się uciec z pociągu. Po wojnie wrócili do dawnego mieszkania na Woli, a po kilku latach odnalazł się także ojciec Teresy Tuszyńskiej, zesłany do obozu pracy w Niemczech. Ojciec wraz z bratem otworzyli zakład masarski i dobrze im szło. Tuszyńska nie potrafiła się tak łatwo odnaleźć w nowej rzeczywistości. Była na tyle trudnym dzieckiem, że rodzice zdecydowali się wysłać ją do szkoły z internatem prowadzonej przez siostry zakonne. Ale one też z nią długo nie wytrzymały i odesłały z powrotem do domu. Już zawsze będzie sprawiała wszystkim trudności. Dziewczyna z ekranu W szkole miała opinię zdolnej, ale krnąbrnej uczennicy. Zresztą, dużo bardziej od nauki interesowała ją moda, muzyka i imprezowanie. Już jako czternastolatka w towarzystwie dużych starszych kolegów chodziła na potańcówki do modnego wśród artystów klubu Stodoła. Bywali tam Roman Polański, Janusz Morgenstern, Krzysztof Komeda, Agnieszka Osiecka, a także fotografowie łowiący dziewczyny na okładki kolorowych magazynów. Tym sposobem wylądowała na okładce „Kobiety i Życia”. A była tak piękna, że raz ją widząc, nie sposób już było o niej zapomnieć.  Kiedy magazyn „Film” ogłosił konkurs „Piękne dziewczyny na ekrany” Teresa Tuszyńska miała 16 lat i właśnie ostatecznie wyrzucono ją ze szkoły. Nie spełniała więc dwóch podstawowych kryteriów konkursu: nie miała ukończonych 17 lat i średniego...

Czytaj dalej
Brigitte Bardot
East News

Brigitte Bardot: seksbomba, aktywistka, rasistka?

Zagrała w 47 filmach. Miała czterech mężów, syna, ponoć setkę kochanków, a jednak — jak mówiła sama Brigitte Bardot — szczęście dały jej dopiero zwierzęta.
Sylwia Arlak
28.09.2020

Miała niecałe 40 lat, kiedy postanowiła, że kończy z kinem. „Film mnie zawsze nudził’” – tłumaczyła potem, zresztą nawet wcześniej, kiedy jeszcze grała, nigdy nie była typową gwiazdą. Ceniła swoją naturalność, wylansowała modę na rozpuszczone włosy (a potem na natapirowany kok, który w Polsce w latach 70. nazywano „kapustą”), na  czarną kreskę na powiece, chodzenie w spodniach i w płaskich balerinkach. No i oczywiście na bardotkę – stanik bez ramiączek, który Brigitte Bardot nosiła w „I Bóg stworzył kobietę”, filmie, który w 1956 r. wywołał skandal i „stworzył” samą Brigitte. Miała wtedy 22 lata, w filmie stworzyła postać Juliety, wesołej dziewczyny z Saint-Tropez, która świadomie uwodzi i cieszy się z wrażenia, jakie wywiera na mężczyznach. Do historii kina przeszła scena, podczas której Brigitte tańczy na stole: kołysze się zmysłowo, przymyka oczy, wydyma kusząco wargi  – ten taniec zgorszył pół świata! Ale Brigitte nigdy nie bała się szokować, dla niej zawsze – i tak jest do dzisiaj, kiedy ma już 86 lat – liczyło się tylko to, co ona myśli.  Miała 14 lat, kiedy na sesji zdjęciowej do magazynu „Elle” poznała dwudziestoletniego asystenta reżysera Rogera Vadima. „Zrobił na mnie wrażenie dzikiego wilka. Spojrzał na mnie, przestraszył, pociągnął, nie wiedziałam już, gdzie jestem” – wspominała.  Szybko zostali parą, dwa lata później postanowili się pobrać. Kiedy dowiedzieli się o tym zamożni rodzice Brigitte, zagrozili, że wyślą ją do Anglii. Ona w odpowiedzi postanowiła (po raz pierwszy, ale wcale nie po raz ostatni) popełnić samobójstwo – przeżyła, a rodzice ustąpili i pozwolili jej nadal spotykać się z Vadimem. Jeśli...

Czytaj dalej