Sensacja na wesoło. Kot czyta Chmielewską!
mat. prasowe

Sensacja na wesoło. Kot czyta Chmielewską!

„Lesio” to jedna z najdowcipniejszych sensacyjnych powieści królowej polskiego kryminału Joanny Chmielewskiej.
Materiał partnera
23.01.2021

Trochę pogubiony, beztroski i roztrzepany tytułowy bohater, architekt o romantycznej duszy, Lesio Kubajek, miota się pomiędzy swoimi marzeniami, a przyziemnym, wciąż rzucającym mu kłody pod nogi życiem w realiach głębokiego PRL-u. Żeby żyć lepiej i zdobyć zasłużone w swoim mniemaniu zaszczyty, ambitny Lesio musi usunąć ze swojej drogi różne przeszkody. Na początek postanawia zamordować kadrową w biurze projektowym, w którym pracuje. Ale planowanie nie jest mocną stroną Lesia. Nieoczekiwany splot wydarzeń wplątuje go w serię tragikomicznych pomyłek. Kłopoty ruszają jak lawina, a później… jest już tylko gorzej. I to w każdej z trzech absurdalnych sytuacji, opisanych z finezją w osobnych rozdziałach powieści. Tu nie ma miejsca na nudę. Tu dzieje się to, co musi się dziać. 

Lesio - Storytel Tomasz Kot
mat. prasowe

Wielbicieli prozy Joanny Chmielewskiej nie trzeba przekonywać, że „Lesio” bawi i trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Chmielewską czyta się jednym tchem, a jeszcze lepiej Chmielewskiej się słucha. Zwłaszcza wtedy, gdy powieść czyta znakomity interpretator. 

Historię Lesia, którą można znaleźć na Storytel, opowiada dla nas Tomasz Kot. Doskonały aktor, którego role ekranowe zbierają tylko najlepsze recenzje, teraz debiutuje w roli narratora audiobooka. 

„Debiut w wieku 43 lat jest niezwykłym doświadczeniem – wyznał Tomasz Kot. – Starałem się najlepiej jak potrafię i zaszczycony jestem, że mój głos w audiobookowym garniturze połączył się z „Lesiem” Joanny Chmielewskiej! Był to dla mnie sprawdzian i rodzaj ćwiczenia nowej organizacji własnej uważności. Przystępowałem do pracy pełen obaw, ale po zakończonych nagraniach mogę wyznać, że zakochałem się w tym. Teraz czekam w napięciu na odbiór słuchaczy. Zapraszam serdecznie!”. 

Lesio - Storytel Tomasz Kot
mat. prasowe

Jeśli chcesz poczuć klimat „Lesia” Chmielewskiej, obejrzyj trailer, którego autorem i reżyserem jest Jakub Barzak, dyrektor marketingu Storytel. Co ciekawe, współtwórcą scenariusza jest sam Tomasz Kot! Zwiastun wyprodukował dom produkcyjny Don’t Panic Production, a zdjęcia zrealizował Maciej Twardowski.

 

W latach 70. i 80. kolejne powieści Joanny Chmielewskiej rozchodziły się jak świeże bułeczki. Choć były braki w zaopatrzeniu, tylko w Polsce udało się wydrukować i sprzedać ponad 6 milionów egzemplarzy tych zabawnych i trzymających w napięciu powieści. Chmielewską przetłumaczono na osiem języków i z podobnym powodzeniem sprzedawano między innymi w Rosji, Estonii czy na Słowacji. Bardziej doświadczonym czytelnikom, Chmielewskiej nie trzeba reklamować, bo wiedzą, że to jakość sama w sobie. A ci młodsi, którzy jeszcze nie mieli okazji się przekonać, na czym polega fenomen pisarki, właśnie teraz mogą się o tym przekonać. I to z niewątpliwą przyjemnością, bo Kot czyta „Lesia” fenomenalnie, będziecie zachwyceni. 

 

Lesio Storytel
mat. prasowe

„Lesio” jest jednym z 10 audiobooków na Storytel, prezentujących twórczość Joanny Chmielewskiej. Zajrzyjcie, włączcie, zacznijcie słuchać. Ta proza, w interpretacji najlepszych z najlepszych wciągnie was bez reszty. Uwaga, Chmielewska uzależnia!

Materiał powstał z udziałem Storytel

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Magda Stachula / Fot. Szara Reneta

Osiem najlepszych thrillerów na lato – poleca Magda Stachula, mistrzyni powieści domestic noir

Ranking najlepszych thrillerów, od których nie sposób się oderwać od pierwszej do ostatniej strony. Idealne na plażę, nad basen czy do pociągu.
Anna Zaleska
02.07.2020

Ranking najlepszych thrillerów przygotowała dla nas Magda Stachula – pisarka, autorka powieści z nurtu domestic noir, który w 2016 roku zapoczątkowała w polskiej literaturze swoją debiutancką powieścią „Idealna”. Na początku lipca ukazuje się jej kontynuacja – „Strach, który powraca”. Prywatnie Magda Stachula jest wielbicielką i znawczynią thrillerów. Czyta ich mnóstwo, niektóre po kilka razy. Specjalnie dla urodażycia.pl wybrała osiem jej zdaniem najlepszych. Te książki doskonale czyta się na plaży, nad basenem czy w pociągu. Wciągają tak bardzo, że nawet podróż z Rzeszowa do Kołobrzegu nie będzie się wam dłużyć. 1. Pierre Lemaitre, „Ślubna suknia” (wyd. Muza) Mój numer jeden! Czytałam tę książkę kilka razy. Jestem wielką fanką Pierre'a Lemaitre'a. „Ślubna suknia” to opowieść o paryżance Sophie, kobiecie spełnionej i szczęśliwej, w której życiu nagle zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Coraz częściej o czymś zapomina, gubi rzeczy, obawia się, że stopniowo popada w obłęd. W końcu zostaje wplątana w zamordowanie dziecka, którym się opiekowała. Nie pamięta tej sytuacji, ale wie, że była z nim sama w domu i zaczyna wierzyć w swoją winę. By uniknąć odpowiedzialności, ucieka z Paryża i zmienia tożsamość. Udaje jej się na nowo ułożyć sobie życie i wtedy z jej pamięcią znowu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nie chcę zdradzać więcej, ale fabuła tej książki jest tak nieprzewidywalna, a zakończenie tak zaskakujące, że wszystko, co myśleliśmy, zupełnie nam się przestawia w głowie. Takie zakpienie z czytelnika – w sensie pozytywnym – to znak firmowy Lemaitre'a. Zawsze pozostawia nas z myślą: jak mogliśmy tego nie dostrzec? I – co nie każdy lubi – sponiewieranych psychicznie. 2. Pierre...

Czytaj dalej
magda tomasz
Fot. Magda Hueckel

Nocne czuwanie: Magda Hueckel i Tomasz Śliwiński o życiu z synkiem chorym na klątwę Ondyny

Historię Magdy Hueckel, Tomasza Śliwińskiego i ich synka chorującego na klątwę Ondyny poznały przed laty miliony ludzi. Teraz Leo ma dziewięć lat. I uczy się brać z życia to, co najlepsze.
Anna Zaleska
09.11.2020

Film w reżyserii Tomasza Śliwińskiego „Nasza klątwa” był w 2015 roku nominowany do Oscara, zdobył też kilkadziesiąt nagród na całym świecie. Młodzi rodzice w bardzo osobisty sposób opowiadali w nim o życiu z dzieckiem, które każdej nocy może umrzeć. Zespół centralnej hipowentylacji, zwany klątwą Ondyny, polega na tym, że w czasie snu chory przestaje oddychać, dlatego gdy zasypia, musi być natychmiast podłączany do respiratora. Lekarze mówili, że Leo nie ma szans na normalne życie. Anna Zaleska: W pierwszym roku usłyszeli państwo wiele słów, które brzmiały jak wyrok: że Leo nigdy nie będzie sprawny ani fizycznie, ani intelektualnie, że nie będzie mówił, że nie dojdzie dalej niż na balkon… Magda Hueckel: Dziś wspominam te słowa, bo w czasie kwarantanny wszyscy wychodzimy najdalej na balkon. (śmiech) Ale jeden z lekarzy powiedział dosłownie: „Padł na państwa wyrok”. To zdanie jest karygodne! Lekarze nie powinni używać takich słów. Nie jestem zwolenniczką kolorowania rzeczywistości, ale najtrudniejsza prawda powiedziana delikatnie i z wyczuciem jest łatwiejsza do przyswojenia. Usłyszeliśmy też: „Jedno z państwa, najprawdopodobniej mama, będzie musiało zrezygnować z życia towarzyskiego”. Mnie to strasznie ubodło i zbulwersowało. Jakim prawem ktoś decyduje za mnie, jak będzie wyglądało moje życie i kto z nas będzie musiał coś poświęcić? „Nasza klątwa” kończyła się chwytającymi za serce, wzruszającymi zdjęciami radosnego, szczęśliwego dziecka i jego szczęśliwych, zakochanych w sobie rodziców… Tomasz Śliwiński: To była nasza projekcja na przyszłość, wizja tego, jak byśmy chcieli, by nasze życie z Leosiem wyglądało. Magda: Pamiętam taki moment – dla mnie niesamowity – gdy uwierzyłam, że będzie okej:...

Czytaj dalej
Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz
Ewa Lipska/Fotonova

Wyjątkowa miłość: Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz. „Byliśmy końmi, które cwałują obok siebie”

„Kocham Cię, ale się tym nie przejmuj ani nie licz się z tym specjalnie” – pisała Wisława Szymborska do Kornela Filipowicza. Byli ze sobą 23 lata. I była to wyjątkowa miłość, choć nie mieli ślubu i nie mieszkali ze sobą.
Magdalena Żakowska
01.07.2020

Ich znajomi mówili, że związek poetki Wisławy Szymborskiej i pisarza Kornela Filipowicza był „organiczny”, że tworzyli jedność. A przecież nie byli typową parą, nawet ze sobą nie mieszkali. Za to codziennie pisali do siebie listy. Czułe, intymne, zabawne. „Kocham Cię bezustannie, tylko z przerwą obiadową” –pisze Szymborska, choć wszyscy wiedzą, że kocha go nieustająco. W innym wyznaje: „Najlepiej w życiu ma Twój kot, bo jest przy Tobie”. Kiedy w połowie lat 60. zbliżyli się do siebie oboje mieli już za sobą inne małżeństwa, nie byli też młodzi. Wisława Szymborska była po 40, Filipowicz starszy od niej o dziesięć lat po 50. Na czym polegał fenomen tej miłości? Kilka spraw ustalili od razu: będą mieszkać oddzielnie, telefon co najmniej dwa razy dziennie (rano na dzień dobry, wieczorem na dobranoc), spotkania częste. Wszyscy, którzy ich znali i mieli okazję obserwować narodziny tego uczucia, podkreślają, że bardzo do siebie pasowali. Oboje dość staroświeccy, powściągliwi i niezwykle życzliwi. Sprawiali wrażenie melancholijnych samotników. Niełatwo było poznać, że są razem. „Nie manifestowali publicznie swoich uczuć. Wisława nie poprawiała Kornelowi krawata, on nie otulał jej czule płaszczem. Byli niezwykle powściągliwi – wspomina przyjaciółka Szymborskiej, Teresa Walas. – To było obce ich naturze. Nie mieszkali ze sobą, bo nie czuli potrzeby chodzenia w jednym zaprzęgu. Poza tym, jak mówiła sama Wisława, nie wyobrażali sobie pracy w jednym domu. Dwie stukające maszyny do pisania? To by było dla nich nie do zniesienia”. Wisława Szymborska: „Boże, jaki piękny mężczyzna” Na „ty” przeszli gdzieś między grudniem 1966 roku a kwietniem 1967, chociaż poznali się 20 lat wcześniej. Ale wtedy oboje byli jeszcze w innych związkach....

Czytaj dalej
Tomasz Kot w Cannes
Agnieszki Olczyk-Kot

Tomasz Kot szczerze o sobie: „Moja największa wada? Nie rozumiem pytania!”

Znany aktor w ogniu pytań.
Karolina Stępniewska
21.10.2018

Tomasz Kot debiutował mocno: rolą Ryszarda Riedla w filmie „Skazany na bluesa” (2005). Potem była wielokrotnie nagradzana rola Zbigniewa Religi w filmie „Bogowie” (2014). Potem zagrał główną rolę w wyróżnionej w Cannes za reżyserię „Zimnej wojnie” Pawła Pawlikowskiego. Krytyk „The Economist” napisał, że „Kot byłby dziś Jamesem Bondem, gdyby urodził się w Wielkiej Brytanii”. Kwestionariusz Tomasza Kota: „Uroda Życia”: Ludzi najbardziej lubię za… Za to, że każdy jest inny. Siedem miliardów ludzi i nie ma możliwości, żeby znaleźć dwóch identycznych. Chciałbym, ale już chyba nigdy się nie nauczę... Nigdy nie będę młodszy, ale na naukę zawsze można znaleźć czas. Co jest dla mnie najcenniejsze? Najbliżsi. Miasto czy wieś? Mieszkam w mieście, ale chciałbym na wsi. Kot czy pies? Zdecydowanie pies – nazywa się Finka i jest rasy „cziłamstaf”. Moja najgorsza wada? Chyba nie do końca zrozumiałem pytanie... Kiedy dopada mnie lęk… To mu się przyglądam, czasem ze zdziwieniem. Film lub serial, który niezmiennie doprowadza mnie do łez? Film, który niezmiennie budzi moje żywe emocje, to „Billy Elliot”. Mój bohater literacki?   Ostatnio Harry Hole, główny bohater serii kryminalnej Jo Nesbø. Mój idol tu i teraz? Są ludzie, których bardzo szanuję i darzę respektem, ale traktowanie kogoś jak idola jest mi obce. Kocha się raz? Byłoby dobrze!   Samochód czy rower? Jeżdżę samochodem. Kłamię tylko wtedy, gdy… ...pracuję. W pewnym sensie... Jak urządziłbym świat, gdybym był stwórcą? Nie wiem, jak tak naprawdę teraz jest urządzony,...

Czytaj dalej