Anna Jantar i Jarosław Kukulski byli jak ogień i woda. A jednak kochali się na przekór plotkom i kryzysom
Lesław Sagan/East News

Anna Jantar i Jarosław Kukulski byli jak ogień i woda. A jednak kochali się na przekór plotkom i kryzysom

Anna Jantar była towarzyska, rozgadana, wiecznie pragnąca nowych przygód. Jarosław Kukulski był domatorem, który uwielbiał zamknąć się w pokoju i spokojnie pisać piosenki. Połączyła ich jednak miłość od pierwszego wejrzenia.
Kamila Geodecka
18.02.2021

Kocham Cię całym sercem i możesz liczyć na mnie w każdej sytuacji, a czy Ty odczytasz moją spowiedź jako słabość, czy też jako miłość, której trzeba pomóc, to zależy tylko od Ciebie. Szczęście nasze, Anusiu, zależy tylko od nas samych. By jednak to było możliwe, musimy tego chcieć obydwoje. Całuję Cię mocno, Twój Jarek. PS. List taki do Ciebie jest jedynym i ostatnim. Gdybym musiał go pisać po raz wtóry, będziesz musiała chyba dokończyć go sama”. 

Znaleziony w zgliszczach samolotu list Jarosława Kukulskiego do żony był świadectwem ich ciągłej miłości. Zanim Anna Jantar wyjechała w trasę koncertową do Stanów, małżeństwo przeżywało kryzys. Plotkowano o jego ciągłych flirtach i o jej zmęczeniu, o kłótniach. A jednak on napisał ten list: miłosny, proszący o kolejną szansę, a ona miała go ze sobą podczas powrotnej podróży do Polski. Prosiła, żeby wyszedł po nią na lotnisko. Nie zdążyli ze sobą porozmawiać, wyjaśnić, nie doczekali 10. rocznicy ślubu. Samolot, na którego pokładzie znajdowała się Anna Jantar, rozbił się 14 marca 1980 roku, około 11:15 podczas podchodzenia do lądowania na warszawskim Okęciu. Zginęli wszyscy: 77 pasażerów i 10 członków załogi. Jarosław Kukulski był jednym z pierwszych, który dotarł na miejsce katastrofy.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Nie bądźcie tacy święci 

Połączyła ich muzyka. W 1969 roku zespół Waganci z Zielonej Góry ogłasza casting. W grupie są sami mężczyźni, w tym grający na klawiszach 25-letni Jarosław Kukulski. Poszukują wokalistki, zgłasza się nieznana nikomu panna Anna Szmeterling. Właśnie skończyła liceum, nie dostała na studia do PWST, szuka czegoś na przeczekanie. Big bit zna i kocha już od lat, już pięć lat wcześniej, jako czternastolatka, występowała z zespołem Szafiry. 

„Wiedziałem już, że to będzie ta dziewczyna. A jeszcze nic nie zaśpiewała” – wspominał Jarosław Kukulski w programie „Taka miłość się nie zdarza”.

19-letnia Ania zostaje przyjęta, wkrótce potem Waganci wyjeżdżają w pierwszą trasę koncertową. Młodą wokalistkę przyprowadza na miejsce zbiórki babcia, która prosi Jarosława Kukulskiego, by zaopiekował się nastoletnią Anią. Zgadza się. Jadą w trasę i o ile na początku śpią w oddzielnych pokojach, tak po jakimś czasie zaczynają wynajmować jeden wspólny. Gdy miłość kwitnie, mama Anny, Halina Szmeterling zaczyna się niepokoić. „Już nie udawajcie, że jesteście tacy święci!” – miała mówić, gdy muzycy wracali z trasy koncertowej do domu. Nie udają świętych, są zakochani w sobie po uszy.

Postanawiają się szybko pobrać. 15 sierpnia 1970 roku, biorą ślub cywilny w poznańskim ratuszu, a w kwietniu przyszłego roku powiedzą sobie sakramentalne „tak” w kościele św. Anny w Poznaniu. Piękni, ona zaledwie dwudziestoletnia, on dwudziestosześcioletni. Od tego momentu staną się nierozłączni – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

Czytaj także: Anna Dymna o ukochanym Wiesławie Dymnym: „Szłam z nim jak promień słońca”

Mąż menadżer

Dwa lata po ślubie wyjeżdżają z Poznania do Warszawy, by zacząć podbijać świat. Zamieszkują na Żoliborzu i prowadzą otwarty dom. Zawsze o 11.00 spotykają się z innymi muzykami w „Europejskim”. Wchodzą w środowisko artystyczne, a do piosenkarki zgłasza się wytwórnia „Polskie Nagrania”.

Na płycie po raz pierwszy występuje jako Anna Jantar. Ten pseudonim artystyczny wymyśla dla niej sam dyrektor wytwórni. Podczas sesji nagraniowych przy piosenkarce zawsze obecny jest Jarosław Kukulski, doradza, podpowiada. 

Kompozytor z czasem staje się także menadżerem swojej żony. Pisze dla niej piosenki, komponuje, aranżuje i dba o to, by jej kariera szła jak najlepiej. Wspólnie stworzą hity: „Co ja w tobie widziałam”, „Wielka dama tańczy sama”, „Razem z tobą”, czy „Tyle słońca w całym mieście”. Osiągają ogromny sukces.

Anna Jantar podbija wszystkie listy przebojów. Zaczyna się prawdziwy szał, jantaromania! Po 1973 roku piosenkarka rusza także na podbój zagranicy – ZSRR, Bułgarii, Czechosłowacji. W Polsce staje się rozpoznawalna, a jej charakterystyczny styl chcą naśladować wszystkie dziewczyny. Jej największym fanem jest jednak nieprzerwanie Jarosław Kukulski, który całymi dniami słucha radia i przed znajomymi narzeka, że piosenek Anny Jantar puszczanych jest ciągle za mało.

Dom i rodzina

Prywatnie są jak ogień i woda. Ona jest duszą towarzystwa, chce się bawić, wychodzić i spotykać ze znajomymi. On natomiast chętnie zamyka się w pokoju i komponuje piosenki. Dużo też liczy i czasami wyliczy żonie, że wydaje za dużo. Ona o to jednak nie dba. Chce się bawić, cieszyć swoją sławą – zasłużoną! Po piosence „Tyle słońca w całym mieście” nie ma żadnej konkurencji.

W połowie lat 70. zachodzi w ciążę. Znosi ją źle. Jest chuda, słaba. Lekarz radzi jej, by usunęła ciążę. Na to się nie zgadza. Razem z Jarosławem Kukulskim modlą się o zdrowie. Udaje się, 3 marca 1976 roku Anna Jantar wysyła telegram, w którym informuje o tym, że jest najszczęśliwsza na świecie, bo urodziła córeczkę. Dają jej imię Natalia. Ich inspiracją jest piosenka Gilberta Bécauda „Nathalie”. Zaraz po porodzie do Warszawy przyjeżdża babcia małej Natalii, czyli Halina Szmeterling. To ona opiekuje się dzieckiem, gdy rodzice podróżują, wyjeżdżają w trasy koncernowe, tworzą i nagrywają.

Czytaj także: Natalia Kukulska szczerze o dzieciństwie: „Ludzie litowali się nade mną. Nienawidziłam tego!”

Bunt i plotki

Młoda mama, Anna Jantar osiąga szczyt popularności i podbija kolejne sceny muzyczne, wydaje albumy. W jej otoczeniu zaczynają pojawiać się osoby, które mówią jej, że powinna rozszerzyć swój zespół współpracowników. Chodziło oczywiście o to, by przestała pracować jedynie ze swoim mężem. Sama piosenkarka także chce szukać nowego brzmienia i swojego stylu. Pod koniec kariery zaczyna grać muzykę rockową, co bardzo nie podoba się Jarosławowi Kukulskiemu. Nie chce, by ich drogi artystyczne się rozeszły i bardzo tego pilnuje. Zaczyna się kryzys – także ten małżeński.

Anna Jantar prywatnie i muzycznie zaczyna kumplować się z muzykami rockowymi – członkami grupy Budka Suflera czy Perfect. „Ktoś między nami” śpiewa ze Zbigniewem Hołdysem, piosenkę „Nic nie może wiecznie trwać” nagrywa z Krzysztofem Cugowskim. Zmienia też wizerunek. Zaczyna ubierać się na czarno i ścina włosy. Gdy jedzie do sopockiego Grand Hotelu, nikt jej nie rozpoznaje, mimo że wcześniej nie mogła odgonić się od fanów i fanek.

Cała Polska zaczyna też plotkować o zdradach i romansach Jarosława Kukulskiego. Ma podobno romans z Ireną Jarocką, coś ma go łączyć także z Urszulą Sipińską. Kompozytor powie potem, że niektórzy specjalnie rozpuszczali te plotki, by Anna Jantar odwróciła się od niego. „Ludzie, z którymi pracowała pod koniec swojego krótkiego życia, przewracali jej w głowie i miała w niej kompletny chaos” – powiedział w rozmowie z Mariolą Przyzwań, autorką książki „Bursztynowa dziewczyna”.

Czytaj także: Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz: „Zdecydowaliśmy, że będziemy razem do końca życia, mając 21 lat”

Szansa na sukces

Pod koniec lat 70. wszyscy artyści w Polsce marzą o międzynarodowej karierze, a szczególną pokusą są Stany Zjednoczone, w których mają się spełniać nawet największe marzenia. Wyjechało tam już wielu i Anna Jantar postanawia także spróbować swoich sił za Atlantykiem. To nie podoba się Jarosławowi Kukulskiemu, który przekonuje żonę, że ich córka jest za mała na to, by matka opuszczała ją na kilka miesięcy. Nie chce też, by śpiewała z innym zespołem, eksperymentowała z nowym brzmieniem. Anna Jantar mimo wszystko się pakuje. Mówi, że nie może już odwołać koncertów, ponieważ zespół, z którym ma grać, za zarobione pieniądze musi kupić nowy sprzęt.

27 grudnia 1979 roku wylatuje do Stanów. Zza oceanu pisze do rodziny, że bardzo tęskni. Chce, by mąż i mała Natalia dołączyli do niej w Stanach. Być może będzie mogła załatwić specjalne zaproszenie. Jednocześnie kontaktuje się z poetą i satyrykiem Januszem Kondratowiczem, do którego ma prośbę. Chce, by ten napisał specjalnie dla niej piosenkę pożegnalną. Podobno w taki sposób pragnie ostatecznie pożegnać się z Polską, polskimi fanami oraz… mężem. Podobno chce zacząć nowe życie. Tak przynajmniej twierdzi sam Janusz Kondratowicz.

Tragiczny dzień 

Tymczasem niedługo przed przylotem Anny Jantar do Polski, dziennikarka radiowa Danuta Lubecka dostaje od niej kartkę napisaną ze Stanów. Piosenkarka pisze w niej, że wraca do Polski, do rodziny oraz do Jarka. Sam Jarosław jest jednak wtedy w niepewności. Nie wie, czy jego małżeństwo przetrwa, czy żona do niego wróci. Stresuje się tak, że w dniu, gdy samolot ze Stanów ma wylądować, zawozi Halinę Szmeterling i Natalkę na lotnisko, a sam jedzie do radia. Dopiero tam Danuta Lubecka powie mu, że może spokojnie przywitać żonę, bo będzie wracała do niego. „I on pobiegł, pobiegł jak na skrzydłach” – wspominała w programie TVN Style.

Jarosław Kukulski odejdzie dokładnie po 30 latach od katastrofy na Okęciu. Zostanie pochowany w tym samym grobowcu, co jego pierwsza ukochana żona. 

***

W tekście zostały wykorzystane cytaty i informacje z książek: „Bursztynowa dziewczyna” autorstwa Marioli Pryzwan; „Tyle słońca. Anna Jantar. Biografia” autorstwa Marcina Wilka.

 

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Anna Jantar / East News

Natalia Kukulska o mamie, Annie Jantar: „Nikt mi nie powiedział, że mama zginęła…”

„Nikt mi nigdy nie powiedział, że mama zginęła, odeszła na zawsze. Gdy na lotnisku, trzymając bukiet frezji, nie doczekałam się przylotu mamy i spotkania z nią… to tak jakby czekanie na jej powrót przeciągnęło się do teraz”, pisze Natalia Kukulska w 70. urodziny swojej mamy Anny Jantar.
Anna Zaleska
09.06.2020

Gdyby nie wielka tragedia, która wydarzyła się 14 marca 1980 roku, Anna Jantar kończyłaby dziś 70 lat. Cieszyłaby się sukcesami córki, trójką wnucząt i miałaby pewnie poczucie spełnienia patrząc wstecz na życie wypełnione niezapomnianymi przebojami, koncertami granymi na całym świecie i wyrazami uwielbienia fanów. Książka Marcina Wilka „Tyle słońca. Anna Jantar. Biografia” (Wydawnictwo Znak) to biografia wyjątkowej kobiety. „Ania całą sobą niosła aurę słońca”, wspominała ją Halina Frąckowiak. Zarazem była utalentowaną piosenkarką, pracowitą, skoncentrowaną na tym, by spełniać swoje marzenia. Jej życie zakończyło się w szczytowym momencie kariery, na pogrzeb przyszło 40 tysięcy ludzi, nad grobem przemawiał Daniel Olbrychski, kilka kobiet zemdlało. Przebój „Nic nie może przecież wiecznie trwać” nabrał nowego sensu. Drugie wydanie biografii legendarnej piosenkarki ukazało się właśnie teraz, w rocznicę jej 70. urodzin, wzbogacone o wzruszający wstęp napisany przez córkę artystki,  Natalię Kukulską. Jego fragmenty publikujemy poniżej, razem z fragmentami opowieści o Annie Jantar (wtedy jeszcze Hani Szmeterling) z czasu, gdy miała tyle lat, co teraz jej wnuczka, Ania. Marcin Wilk w swojej biografii nie ogranicza się tylko do czasu, kiedy Anna Jantar, była już sławną piosenkarką, w swojej opowieści cofa się do jej okresu nastoletniego, kiedy 14–15-letnia Hanka wbrew zakazom mamy zaczyna się malować, eksperymentuje z modą, spotyka się z przyjaciółkami, flirtuje z chłopakami i rozrabia na lekcjach. Jej życie  odmieniło spotkanie z zespołem Szafiry: czterema chłopakami, którzy początkowo chcieli być jak Beatlesi, ale potem uznali, że przydałaby im się wokalistka. Potem wydarzają się jeszcze dwa przełomowe momenty. Jeden: Ania...

Czytaj dalej
Natalia Kukulska
Marta Wojtal

Natalia Kukulska szczerze o dzieciństwie: „Ludzie litowali się nade mną. Nienawidziłam tego!”  

„Biedne, biedne dziecko bez mamy, mówili”
Jakub Janiszewski
04.01.2019

Natalia Kukulska mówi, że chwilami czuje się tak, jakby dramatyczna przeszłość rodziców przytrzymywała ją i nie pozwalała na kolejny krok. Z trudem buduje swój własny muzyczny świat. Właśnie wydała nową płytę „Ósmy plan”. To nie tylko tytuł, ale i życiowy manifest. Pyta Jakub Janiszewski.    Nagrałaś bardzo mroczną płytę. Chyba nikt tego tak wprost do tej pory nie nazwał, ale ja sama też tak czuję. Na tej płycie jest parę utworów, w których trochę bawię się słowem, ale rzeczywiście wszystko pochodzi z ciemniejszych i bardziej refleksyjnych obszarów mojej jaźni. Teksty do tych piosenek wydobywałam z siebie z wielkim trudem, choć nigdy łatwości pisania nie miałam, weszłam w to, bo czułam się nie fair wobec moich autorów, którym za dużo narzucałam, za dużo zmieniałam. Nie chciałam ludzi dręczyć, już na „Sexi Flexi” zaczęłam pisać sama, ale tam dużo było po angielsku, co paradoksalnie czyniło sprawę o wiele łatwiejszą. Tym razem – pisząc już po polsku – okazało się, że trafiam na takie obszary samej siebie, których nie mogę odciąć, choćbym nawet próbowała.   I wyszła płyta o utracie. I o rozstaniu. Nie myślałam tak o niej, ale ona chyba rzeczywiście się w jakąś historię ułożyła. Już pierwsza piosenka – „Pióropusz” – opowiada o kimś, kto przy całym swoim zagubieniu wewnętrznym struga bohatera. Na pewno tematu rozstania dotyka „Na koniec świata” oraz „Ósmy plan”. A w piosence „Chowam się” mówię o tym, jak to jest, gdy próbuje się uciec od stanów depresyjnych i lękowych, chowając się za „bezmyślenia zakrętem”. Ale jednak śpiewam w niej „horyzont pastelowy jest”.   W depresji też zdarzają się...

Czytaj dalej
Jarosław Iwaszkiewicz
East News

„Moja Stara najmilsza”. O wyjątkowej miłości Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów

Kiedy się poznali, ona była najlepszą partią w Warszawie, on poetą o homoseksualnych skłonnościach, których nigdy nie krył. Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie bardzo się różnili, a jednak byli małżeństwem przez 58 lat i odeszli tuż po sobie, w odstępie dwóch miesięcy.
Anna Król
11.08.2020

W 1921 roku Anna Lilpop, 24-latka o artystycznych zainteresowaniach i wrażliwej naturze, poznała początkującego literata Jarosława Iwaszkiewicza – ubogiego 27-latka, przybysza z Ukrainy. Jedni uważali, że była to miłość od pierwszego wejrzenia, a tę najtrudniej zrozumieć czy wytłumaczyć. Inni, że para zawarła wygodną dla siebie umowę. Faktem jest, że Jarosław żenił się najlepszą partią Warszawy – kobietą piękną, wykształconą, pochodzącą z dobrego i bogatego domu. Miała być podporą i budzącą zazdrość znajomych towarzyszką życia.  Anna zyskiwała wymarzonego męża artystę – poetę z muzycznymi zamiłowaniami. Partnera do rozmów o sztuce, bywania w towarzystwie i kogoś, kogo się podziwia. W zamian za związek oparty na zrozumieniu i poszanowaniu inności, godzili się na różnicę charakterów i temperamentów. Dodatkowo, od początku wiadomo było, że Jarosław interesuje się mężczyznami. Wiedziała o tym i Anna,  ale uznała, że nie będzie to przeszkoda dla związku.  W pierwszych listach, pisanych jeszcze w okresie narzeczeństwa, zapewniała Jarosława o szczerym zrozumieniu: „Mnie osobiście nic zrazić do Pana nie mogłoby (…). Źle mi jest bez Pana i tęskno strasznie, ale głupio jest mówić o tych kwestiach, o których zresztą nigdy nic odpowiadającego rzeczywistości powiedzieć nie można”. Ryzykowny związek, szybki ślub Młodzi postawili na swoim pomimo protestów rodziny Lilpopów. Kilka tygodni po poznaniu Jarosława Anna oddała słowo dotychczasowemu narzeczonemu – księciu Radziwiłłowi. W Wielkanoc 1922 roku zaręczyła się z Jarosławem, a pięć miesięcy później byli małżeństwem. Wśród znajomych zawarty pospiesznie ślub budził zdumienie. Jan Lechoń powtarzał kpiąco, że „to taki ślub na sześć...

Czytaj dalej
Mat. prasowe

„Tyle słońca w całym mieście”, „Baju Baj”… – 10 piosenek Anny Jantar, które śpiewała cała Polska

Przeboje Anny Jantar, jednej z najpopularniejszych polskich piosenkarek lat 70., śpiewamy do dzisiaj. Radosne, taneczne, o miłości i kobietach. Posłuchajcie, wspomnijcie…
Sylwia Arlak
09.06.2020

Anna Jantar wydała zaledwie cztery płyty, ale przeboje, które się na nich znalazły, na zawsze zapisały się w historii polskiej muzyki rozrywkowej.  W latach 70. Anna Jantar była prawdziwym fenomenem, ale do dzisiaj ma swoich wiernych fanów. Przypomnijmy sobie dziesięć najpiękniejszych utworów piosenkarki.  1. „Nic nie może przecież wiecznie trwać”   2. „Tyle słońca w całym mieście”   3. „Przetańczyć z Tobą chcę całą noc”   4. „Żeby szczęśliwym być”   5. „Tylko mnie poproś do tańca”   6. „Baju Baj”   7. „Wielka dama tańczy sama”   8. „Staruszek świat”   9. „Za każdy uśmiech”   10. „Najtrudniejszy pierwszy krok”

Czytaj dalej