Angelina Jolie i Brad Pitt: wielka miłość, ale bez happy endu
Angelina Jolie i Brad Pitt / East News

Angelina Jolie i Brad Pitt: wielka miłość, ale bez happy endu

Angelina Jolie kończy 45 lat z poczuciem, że to, co w jej dotychczasowym życiu było najpiękniejsze – wielka miłość i szczęśliwa rodzina, którą stworzyli z Bradem Pittem – to dzisiaj już zamknięty rozdział.
Anna Zaleska
02.06.2020

Gdy Angelina Jolie poznała Brada Pitta, była dziewczyną z burzliwą i trudną przeszłością. Rozbita rodzina, trudne dorastanie, anoreksja, okaleczanie, narkotyki. Wśród jej licznych tatuaży był cytat z Tennessee Williamsa: „Modlitwa za tych, co mając dzikość w sercu, są zamknięci w klatce”. Jako 29-latka miała już za sobą dwa małżeństwa z aktorami Jonnym Lee Millerem i Billym Bobem Thorntonem. Thorntona odbiła Laurze Dern, pobrali się spontanicznie w Las Vegas, ubrani w jeansy, w maju 2000 roku po dwóch miesiącach burzliwej znajomości. Mówili, że oprócz papierów i miłości łączy ich szczególne braterstwo krwi – każde nosiło na szyi fiolkę z krwią tego drugiego. Wystarczyło na trzy lata związku.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Brad Pitt

Była świeżo po drugim rozwodzie, gdy na planie filmu „Pan i Pani Smith” spotkała Brada Pitta. Nie znała go prywatnie, jedynie z mediów. Z Jennifer Aniston uchodzili za najsłodszą parę Hollywood. Ulubiona amerykańska „dziewczyna z sąsiedztwa” i „złoty chłopak”. Gdy w 2000 roku brali ślub w Malibu, przyjęcie weselne kosztowało rekordową sumę miliona dolarów. Nikt nie żałował pieniędzy, to przecież miała być miłość na całe życie. Podobno myśleli o dziecku, Jennifer uznała jednak, że chce poczekać do końca serialu „Przyjaciele”. W 2004 roku miała zakończyć pracę na planie i zamierzała odpocząć. Idealny czas, by założyć rodzinę. Nie wzięła pod uwagę jednego – że jej mąż pozna Angelinę Jolie.

Mogłoby się wydawać, że film „Pan i pani Smith” – opowieść o zmęczonych rutyną, oddalających się od siebie małżonkach, którzy okazują się płatnymi mordercami i dostają zlecenie zabicia siebie nawzajem – nie jest najlepszym początkiem miłości. Ale na planie między Bradem Pittem i Angeliną Jolie zaczęło rodzić się głębokie uczucie. To był czas, gdy superbohaterka z filmu „Lara Croft” bardzo się zmieniła. Podczas kręcenia zdjęć do „Tomb Raider” wzruszyła się losem chłopca z kambodżańskiego sierocińca. W 2002 roku adoptowała go – nadając mu imię Maddox – i pragnęła stworzyć mu szczęśliwą rodzinę, której nigdy nie miał. I której ona właściwie też nie miała.

Andrew Morton w nieautoryzowanej biografii opisywał życie Angeliny Jolie rozpięte między licznymi skrajnościami. Na jednym biegunie wyobcowanie, anoreksja, neuroza, autodestrukcja, depresja. Na drugim – pragnienie niesienia pomocy, chęć łagodzenia ludziom cierpienia, którego u niej nikt nie łagodził. Być może w Bradzie Pitcie zobaczyła człowieka, u boku którego będzie mogła być tą drugą, lepszą Angeliną? Gdy kończyli film, zdali sobie sprawę, że ich relacja jest czymś więcej niż przyjaźnią. A potem wszystko potoczyło się w błyskawicznym tempie.

Jeszcze przed premierą „Pana i pani Smith”, w kwietniu 2005 roku, małżeństwo Brada Pitta z Jennifer Aniston było zakończone. Para wydała oświadczenie, że ich separacja nie jest związana ze spekulacjami mediów na temat romansu. „Chcę wierzyć mężowi. W tym momencie nic mnie nie zaskoczy, ale wolałbym mu wierzyć”, mówiła Jennifer Aniston. Brad i Angelina oficjalnie nie byli razem, zdjęcia pary z plaży w Kenii, opublikowane 19 kwietnia 2005 roku, nie pozostawiały jednak wątpliwości. We trójkę z pierwszym adoptowanym przez Angelinę synem Maddoxem wyglądali jak szczęśliwa rodzina.

Sześcioro dzieci

Angelina sprawiała wrażenie, jakby zrozumiała – w wieku 30 lat – że kawał życia zmarnowała, a teraz to wszystko musi nadrobić, naprawić, z właściwym mężczyzną u boku, który będzie ją w tym wspierał. W lipcu udała się do Etiopii, by adoptować półroczną Zaharę, a Brad Pitt już oficjalnie jej towarzyszył. W grudniu sąd w Kalifornii zmienił nazwiska dzieci z Jolie na Jolie-Pitt.

Angelina Jolie i Brad Pitt oczekujący pierwszego dziecka / East News

W styczniu Angelina ogłosiła, że jest w ciąży z Bradem. W maju w Namibii przyszła na świat ich córka Shiloh Nouvel. O pierwsze rodzinne zdjęcia walczyły magazyny na całym świecie. Rekordowe honoraria za ich opublikowanie – między innymi w europejskim „Hello” i amerykańskim „People” zdjęcia pozwoliły parze zebrać 7,5 miliona dolarów. Wszystkie pieniądze przekazali organizacjom działającym na rzecz dzieci w Afryce.

Opowieściami o tym, jak Brad przeciął pępowinę i wziął córeczkę na ręce, jak Angie zauważyła: „Ma twoje niebieskie oczy i jasne włosy”, a on odpowiedział: „Ale usta są twoje, po ustach widać, że to bez wątpienia córka swojej mamy” – wzruszał się cały świat. Zresztą już wcześniej media pełne były relacji o tym, jak fantastycznym ojcem jest Brad Pitt. Jak chodzi z Maddoxem do kina i na mecze baseballowe, jak na plaży zbierał z nim muszle i budował zamki z piasku, jak całkowicie przejął opiekę nad dziećmi, gdy Angie w ciąży źle się czuła. Żyjąca jeszcze wtedy matka Angeliny, Marcheline Bertrand, mówiła dziennikarzom: „Moje serce przepełnia nieopisana radość. Maddox i Zahara mają bardzo troskliwych rodziców, którzy wspierają się we wszystkim”.

Jak święta rodzina

W dniu, w którym z Shiloh wrócili ze szpitala, spojrzeli na troje śpiących dzieci i siebie nawzajem. „Pomyślałam: Mój Boże! Oto jesteśmy! To jest niesamowite! Nie mogę być szczęśliwsza!”, opowiadała Angelina. Patrzyli, jak dzieci szybko rosną. Szczególnie Maddox. „Nigdy nie przyszło mi do głowy, że Mad będzie potrzebował ojca (…). Dopóki oczywiście nie poznałam Brada i nie zdałam sobie sprawy, że on jest po prostu cudownym ojcem. (…) Pewnego dnia Mad nieoczekiwanie nazwał go tatą. To było niesamowite. Bawiliśmy się samochodami na podłodze pokoju hotelowego i oboje to usłyszeliśmy, nic nie mówiliśmy i tylko na siebie spojrzeliśmy. To był prawdopodobnie najważniejszy moment, który zdecydował, że wszyscy będziemy rodziną”.

Oboje mieli podobne wartości i wspólne cele. Gdy w 2005 roku huragan Katrina zniszczył Nowy Orlean, Brad przeznaczył na odbudowę domów 12 milionów dolarów. We wrześniu 2006 roku stali się współzałożycielami Jolie-Pitt Foundation, stworzonej, by nieść pomoc humanitarną na całym świecie. Chcieli też mieć więcej dzieci. W 2007 roku adoptowali Paxa Thiena z sierocińca w Wietnamie. W lipcu 2008 roku ogłosili, że spodziewają się bliźniąt. Gdy na świat przyszli Knox Leon i córka Vivienne Marcheline (tym razem sesję fotograficzną sprzedali za 14 milionów i również wszystkie pieniądze przeznaczyli na działalność charytatywną), dzieci było już sześcioro.

Zachwycali się sobą nieustająco. Angelina: „Nie chodzi tylko o to, że uwielbiam być w towarzystwie Brada, co oczywiście robię, ale także o to, że oboje podwijamy rękawy i robimy to, na czym nam zależy. Mam dla niego wiele szacunku, a on pomaga mi być lepszą i walczyć o rzeczy, które kocham” (wywiad dla magazynu W, listopad 2008 roku)

Brad: „Jedną z największych, najmądrzejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem, jest to, że Angie jest mamą moich dzieci. Świetną mamą. Och, stary, tak się cieszę, że ją mam. Mając taką partnerkę jak Angie wiem, że kiedy pracuję, dzieci są szczęśliwe, bezpieczne i mają się dobrze. A kiedy Angie pracuje, wie, że ja o to dbam” (wywiad dla magazynu „Parade”, wrzesień 2011 roku).

Angelina: „Brad rozszerzył moje życie w sposób, którego nigdy sobie nie wyobrażałem. Zbudowaliśmy rodzinę. On nie jest tylko miłością mojego życia, on jest moją rodziną. Bardzo się kochamy. Przypuszczam, że to, czego nauczyłam się od Brada, to mieć taką rodzinę, której szczęście i dobrobyt są najważniejsze. (...) Nie osiągnęłabym tego bez niego ”. (wywiad dla „Marie Claire”, styczeń 2012 r.)

Angelina Jolie i Brad Pitt z dziećmi w jednej z licznych podróży / East News

Na zdjęciach cała ósemka wyglądała jak święta rodzina na miarę XXI wieku. Każde ich pojawienie się w mediach stawało się sensacją, zwłaszcza że rzadko opowiadali o sobie. A jeśli udzielali wywiadu, zawsze stało za tym jakieś ważne przesłanie. Dawna Angelina mająca „dzikość w sercu” przeobraziła się w ikonę macierzyństwa, aktywną działaczkę polityczną, ratującą głodujących w Darfurze, przeznaczającą miliony dolarów na budowę ośrodków dla dzieci chorych na AIDS, wspierającą nieletnich uchodźców. Jako aktywistka ONZ jeździła do Davos, spotykała się z przywódcami państw, odwiedzała dziesiątki najbiedniejszych regionów. Brad często jej towarzyszył albo zostawał w domu, by zająć się dziećmi.

Staliśmy się sobie jeszcze bliżsi

W 2013 roku, sześć lat po śmierci swojej mamy Marcheline Bertrand z powodu raka piersi, Jolie poddała się profilaktycznie zabiegowi podwójnej mastektomii. Poinformowała o tym cały świat w tekście opublikowanym na łamach „New York Timesa”, pisząc, że usunęła obie piersi, gdy badania wykazały u niej mutację genu BRCA1, co oznaczało blisko dziewięćdziesięcioprocentowe ryzyko zachorowania na raka. Zachęcała do takich badań i operacji inne kobiety, swoim wystąpieniem przełamując tabu wokół mastektomii.

Dwa lata później, gdy pracowała na planie filmu „Nad morzem”, zadzwonił do niej lekarz, mówiąc, że niepokoją go wyniki jej badań, które mogą oznaczać nowotwór. „Pokój zawirował mi przed oczami, pomyślałam…”. Nic nie mówiła dzieciom, przeprowadzała dalsze testy i czekała na wiadomość. „Kiedy w końcu dowiedziałam się, że nie mam raka, padłam na kolana”. Umówiła się wtedy na usunięcie również jajników. Brad ją w tym wspierał. Mówił w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji: „W tym była siła. To kolejna rzecz w życiu, która sprawia, że stajemy się sobie bliżsi. Angie zrobiła to dla dzieci, zrobiła to dla swojej rodziny, abyśmy mogli być razem”.

Ślub jak z bajki

Przez długi czas uważali, że ślub nie jest im potrzebny, bo jeśli nie uda im się zbudować trwałej więzi, opartej na podobnych potrzebach i priorytetach, nic nie będzie w stanie uratować ich związku, gdy namiętność wygaśnie. Zmienili zdanie, jak twierdzili dlatego, że było to ważne dla ich dzieci. Uroczystość odbyła się 23 sierpnia 2014 roku w ich francuskiej posiadłości – zamku Miraval z XVII wieku we wsi Correns. Kupili go w 2008 roku. Oprócz 35 sypialni, dwóch basenów, sali balowej, teatru, winnicy i jeziora, w posiadłości jest prywatna kaplica. Tam odbyła się wzruszająco piękna ceremonia.

Angelina szła do ołtarza prowadzona przez najstarszych synów Maddoxa i Paxa Thiena, Zahara i Vivienne rzucały przed mamą płatki kwiatów, Shiloh i Knox podawali obrączki. Państwo młodzi złożyli sobie przysięgę, której tekst współtworzyły dzieci. Zaproszono tylko 20 gości. Suknię ślubną zaprojektował przyjaciel, Luigi Massi, główny krawiec Atelier Versace. Na welonie zostały nadrukowane zrobione przez dzieci rysunki.

Pozew o rozwód

Kiedy coś ich w małżeństwie zaczęło się psuć? Wygląda na to, że zaraz po ślubie. Angelina Jolie przyznała, że podczas pracy nad filmem „Nad morzem” zdarzały im się kłótnie. Wystąpili w nim jako para, by opowiedzieć o ludziach uwięzionych w wypalonym, pozbawionym miłości małżeństwie. Zdjęcia kręcili na Malcie zaraz po ślubie, w sierpniu 2014 roku. W rozmowie z „The Telegraph” Angelina przyznała: „Przez kilka dni uważaliśmy, że spędzanie miesiąca miodowego w pracy nie jest najlepszym pomysłem. Były dni, kiedy mieliśmy dużo problemów, i było ciężko”. Premiera filmu sprowokowała pytania: czy aktorzy nie opowiadają w nim przypadkiem o sobie?

A jednak informacja z 20 września 2016 roku, podana przez Agencję Reutersa, wywołała szok: Angelina Jolie złożyła pozew o rozwód?! „Powodem są różnice nie do pogodzenia”, poinformował adwokat aktorki. „Decyzja została podjęta ze względu na zdrowie rodziny. Jolie nie będzie jej komentować i prosi o uszanowanie prywatności w tym czasie”.

Wkrótce wyszło na jaw, że za zwrotem „różnice nie do pogodzenia” kryły się poważne problemy. Brad Pitt od lat zmagał się z uzależnieniem od alkoholu, miał problemy z panowaniem nad sobą. Kroplą, która przepełniła czarę, była sytuacja, jaka zaszła pomiędzy Bradem a Maddoxem podczas lotu prywatnym samolotem.

Co dokładnie się tam wydarzyło, nie wiadomo. Ale po wylądowaniu Angelina Jolie wyrzuciła męża z domu, a do FBI zadzwonił „anonimowy informator”, powiadamiając o nadużyciach Pitta wobec dzieci. Od tej pory aktor mógł spotykać się z nimi tylko w obecności psychologa. Dochodzenie oczyściło go z zarzutów o nadużycia, ale aktor przyznał się do trwających od lat problemów z alkoholem. Odcięcie od dzieci stało się dla niego wielkim ciosem. Podjął terapię, ale na uratowanie rodziny nie było już szans. Po dwóch latach od złożenia pozwu 12 kwietnia 2019 roku sędzia w Los Angeles orzekł, że małżeństwo Jolie i Pitta oficjalnie przestało istnieć.

Płacz pod prysznicem

Między byłymi małżonkami emocje powoli opadają. Brad w głośnym wywiadzie dla GQ przyznał: „Były rzeczy, z którymi sobie nie radziłem”. W rozmowie z „Vanity Fair” Angelina Jolie mówiła ostrożnie: „Troszczymy się o siebie nawzajem, dbamy o naszą rodzinę i oboje dążymy do tego samego celu”. Rozmawiająca z nią dziennikarka czuła jednak, że pod tymi dyplomatycznymi zdaniami kryje się gniew i ból. „Bardzo się martwiłam się o moją matkę, dorastając, bardzo”, dodała Angelina.

Wiadomo, że małżeństwo jej rodziców nie należało do udanych. Ojciec, słynny aktor Jon Voight zdradzał jej matkę. Kilkuletnia Angelina była świadkiem nieustannych kłótni. „Nie chcę, żeby moje dzieci martwiły się o mnie. Myślę, że to bardzo ważne, aby płakać pod prysznicem, a nie przy nich. Muszą wiedzieć, że wszystko będzie dobrze, nawet jeśli ja nie jestem tego pewna”.

Angelina Jolie
Angelina Jolie z dziećmi na premierze filmu „czarownica 2” w październiku 2019 roku / East News

Tymczasem Brad Pitt poradził sobie z alkoholem, zawodowo stanął na nogi. Za rolę w „Pewnego razu… w Hollywood” zgarnął mnóstwo nagród, z Oscarem na czele. Ale jego prywatne życie jest w rozsypce. Podobno bardzo tęskni za dziećmi, nie nawiązał żadnej poważnej relacji z kobietą, choć były próby przypisywania mu różnych romansów. Gdy samotny odbierał Złotego Globa za rolę w filmie Tarantino, zażartował: „Chciałem przyjść z mamą, ale mogłaby stać się przedmiotem plotek”. Za kulisami powiedział zaś do dziennikarzy: „Moje życie prywatne jest dziś katastrofą”.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Friends
getty images

Jennifer Aniston wróciła w wielkim stylu w serialu „The Morning show”

Co słychać u Rachel?
Magdalena Żakowska
11.02.2020

Po 15 latach od ostatniego sezonu „Przyjaciół” Jennifer Aniston wróciła do telewizji. W serialu „The Morning Show” walczy z seksizmem, ageizmem, załamaniem kariery, rozpadem rodziny. Nigdy nie przestała być gwiazdą, ale teraz przypomniała, że jest również genialną aktorką. Jej pojawienie się na Instagramie spowodowało zawieszenie aplikacji. Jeszcze nikt w historii nie zyskał tylu obserwatorów w tak krótkim czasie. Dziś, po dwóch miesiącach od założenia konta, Jennifer Aniston ma ich blisko 20 milionów. Ta popularność jest zaskakująca – to aktorka jednej roli, do tego telewizyjnej. Może dlatego przyzwyczailiśmy się śledzić jej życie, jakby była bohaterką opery mydlanej? Próbowała się przed tym bronić. Bezskutecznie. Teraz postanowiła zawstydzić nas wszystkich. Rolą Alex w serialu „The Morning Show” pokazuje, jak naprawdę wygląda życie kogoś, kto wszystkie swoje zawodowe porażki i prywatne dramaty ogląda w krzywym zwierciadle mediów.  Rachel z „Przyjaciół” wraca do telewizji jako Alex w „Top of the Morning” Jennifer Aniston długo szukała dla siebie odpowiedniej roli. Kiedy trzy lata temu zgodziła się wrócić do telewizji i zagrać w serialu na podstawie książki „Top of the Morning”, napisanej przez dziennikarza telewizyjnego Briana Steltera, Harvey Weinstein był jeszcze najbardziej wpływowym producentem Ameryki z szansą na kolejnego Oscara. Stacje i platformy streamingowe stoczyły o ten serial chyba największy bój w historii współczesnej telewizji. Każdy chciał mieć w ofercie produkcję, w której w głównych rolach spotykają się Jennifer Aniston i Reese Witherspoon, dwie wielkie gwiazdy Hollywood, a prywatnie przyjaciółki, które przed kamerą spotkały się wcześniej tylko raz –...

Czytaj dalej
Quentin Tarantino i Daniella Pick
East News

Quentina Tarantino i Daniellę Pick połączyła miłość na przekór wszystkiemu! 

Kim jest żona reżysera „Pewnego razu… w Hollywood”?
Sylwia Niemczyk
15.08.2019

Jeszcze kilka lat reżyser „Pewnego razu… w Hollywood” twierdził, że nigdy się nie ożeni, że kobieta to dla artysty za duże obciążenie, a dziś nie mówi o niczym innym, tylko o miłości. Quentin Tarantino i Daniella Pick znają się ponad 10 lat, pobrali się pół roku temu i wyglądają jak para zakochanych nastolatków. „Czekałem na ten moment długo i stało się: znalazłem kobietę idealną” – tak Quentin Tarantino powiedział o  Danielli Pick, świeżo poślubionej żonie, po canneńskiej premierze „Pewnego razu… w Hollywood”. Podczas festiwalu byli nierozłączni – na czerwonym dywanie, przyjęciach, a nawet na konferencji prasowej, gdzie Daniella usiadła na widowni w miejscu przeznaczonym dla dziennikarzy. Reżyser co chwila wysyłał w jej stronę pocałunki, a o małżeństwie mówił z większym zapałem niż o swoim nowym filmie. Zachowywał się jak zakochany dzieciak, który właśnie odkrył, czym jest miłość i nie potrafi już myśleć o niczym innym. Ale kim jest Daniella Pick? Chociaż poznali się 10 lat temu, o jej istnieniu świat dowiedział się zaledwie pół roku temu, kiedy para ogłosiła małżeństwo. Daniella jest izraelską celebrytką, córką Sviki Picka, urodzonego w Polsce kompozytora, który w Izraelu ma status gwiazdy –  zupełnie jak nasz Zbigniew Wodecki. Czytając izraelską prasę, trudno nie odnieść wrażenia, że kariera Danielli opiera się na nazwisku. Pick próbowała już sił jako piosenkarka i jako modelka. Dotychczas jej największym sukcesem jest kampania reklamowa bielizny Triumph. Płyta, którą nagrała, przeszła bez większego echa. Quentina Tarantino poznała na bankiecie w Tel Awiwie, gdzie reżyser promował swój głośny film „Bękarty wojny”. Spędzili ze sobą kilka miesięcy, Daniella zamieszkała nawet z...

Czytaj dalej
Wieża Eiffla
getty images

Miłość po zdradzie – czy każdy związek można posklejać?

Pokonując kryzys, dajemy sobie szansę na lepsze życie
Karolina Rogalska
19.02.2020

Warto walczyć o każdy związek, nawet ten, w którym doszło do zdrady. Zanim jednak zdecydujemy się na powrót do siebie, oboje musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy moja miłość jest większa niż twoja wina?”. Od tego zacznijmy – mówi psychoterapeutka Krystyna Mierzejewska-Orzechowska. Karolina Rogalska, „Uroda Życia”: Czy można naprawić związek, w którym wydarzyło się wiele zła, krzywd i cierpienia? Czy taką relację da się w ogóle posklejać? Krystyna Mierzejewska-Orzechowska:  Nie tylko można ją posklejać, ale wprowadzić na zupełnie nowe tory, na głębsze rozumienie zawiłych ścieżek miłości. Kryzys daje szansę na rozwój dojrzałej tożsamości, ludzie odkrywają prawdę o sobie – często trudną. Trzeba dużo wysiłku, aby lepiej siebie zrozumieć. Mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że pokonując kryzys, para może doświadczyć wspólnego, innego i lepszego życia. Oczywiście pod pewnymi warunkami: oboje muszą chcieć być nadal razem, a krzywdy, które sobie nawzajem wyrządzili, muszą zostać rozliczone. A nie zamiecione pod dywan. Zazwyczaj jest to bardzo długi i bolesny proces. Dlatego zanim zdecydujemy się na powrót, warto sobie odpowiedzieć na pytanie: „Czy moja miłość jest większa niż twoja wina?”. I dopiero wtedy, gdy moja miłość jest większa niż twoja wina i ufam, że to, co mówisz, jest szczere oraz naprawdę chcesz zrobić wszystko, żeby nie powtórzyć tamtych błędów, możemy zacząć budować siebie i związek na nowo. „Do tanga trzeba dwojga” Na początku terapii par zazwyczaj pada pytanie: „Czy państwo się kochacie?”. To pytanie wydaje się banalne, ale praktyka pokazuje, że jest bardzo dobrym wskaźnikiem powodzenia bądź niepowodzenia w terapii. Ludzie mogą mieć w sobie...

Czytaj dalej