Andrzej Nowakowski w szale alkoholowym zabił swojego kolegę. Tym procesem żyła Polska na początku lat 70.
East News

Andrzej Nowakowski w szale alkoholowym zabił swojego kolegę. Tym procesem żyła Polska na początku lat 70.

Andrzej Nowakowski, dobrze zapowiadający się aktor, pod wpływem alkoholu zabił krytyka teatralnego Mariana Kusę. Co wydarzyło się sierpniowej nocy 1970 roku?
Kamila Geodecka
30.03.2021

Andrzej Nowakowski urodził się 8 listopada 1938 roku w Warszawie, a w 1960 roku ukończył Wydział Aktorski w Łódzkiej Szkole Teatralnej. Swój debiut zaliczył jeszcze w czasie studiów, a zaraz po uzyskaniu dyplomu zaczął pojawiać się w epizodycznych rolach na małym i dużym ekranie. Miał nawet okazję dołączyć do obsady „Niewinnych Czarodziejów” Andrzeja Wajdy. Chociaż dostał tam zaledwie małą rólkę, dla młodego aktora to była nobilitacja. Ponadto Andrzej Nowakowski grał w łódzkich, poznańskich i warszawskich teatrach, a także występował w Teatrze Telewizji i brał udział w nagraniach do słuchowiska Polskiego Radia. Mógł rozwinąć karierę. Na drodze do sukcesu stanął jednak nałóg alkoholowy.

Czytaj także: Jacek Zejdler miał być drugim Zbigniewem Cybulskim. O jego śmierci mówiła cała Polska

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

Sierpień 1970

„Koledzy nie mogli już dłużej tuszować stanów podchmielenia, w jakich zjawiał się na próbach i spektaklach. Nie skutkowały upomnienia i nagany” – pisał w książce „Gejerel: mniejszości seksualne w PRL-u” Krzysztof Tomasik. Andrzej Nowakowski starał się walczyć z nałogiem, decydując się nawet na wszycie esperalu. Nic jednak nie pomagało. Młody aktor za każdym razem wracał do alkoholu, a propozycje ról zaczęły pojawiać się coraz rzadziej.

Pewnej sierpniowej nocy 1970 roku Andrzej Nowakowski spotkał się z Marianem Kusą – krytykiem teatralnym i redaktorem magazynu „Po prostu”. To nie było ich pierwsze spotkanie. Wcześniej wielokrotnie wspólnie zasiadali do kieliszka, i nie wylewając za kołnierz, prowadzili wielogodzinne rozmowy. Ta sierpniowa noc nie skończyła się jednak tak, jak wszystkie inne. W pewnym momencie młody aktor wpadł w szał i rzucił się z pięściami na Mariana Kusę. Krytyk został pobity na śmierć.

Czytaj także: Andrzej Zaucha zginął z ręki zazdrosnego męża kochanki. Padło dziewięć strzałów

Proces Andrzeja Nowakowskiego

Wkrótce rozpoczął się głośny proces, który bardzo ochoczo relacjonowały PRL-owskie media. Andrzej Nowakowski początkowo zeznawał, że nie pamięta tego, co wydarzyło się tej feralnej nocy. Z czasem młody aktor zaczął sobie jednak przypominać powody wybuchu agresji.

Podobno Marian Kusa miał go zachęcać do odbycia stosunku seksualnego oraz „ciągnąć za spodenki”. Gdy ten odmówił zbliżenia, krytyk zaczął go szantażować, mówiąc, że zniszczy jego karierę. Wtedy pijany aktor wpadł w szał. Sekcja zwłok wykazała, że Marian Kusa miał 4,5 promila alkoholu we krwi. Z kolei aktora biegli sądowi określili jako „przewlekłego alkoholika”.

Andrzej Nowakowski został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Po odsiedzeniu wyroku chciał wrócić do zawodu, jednak ani reżyserzy teatralni, ani filmowi nie zasypywali go propozycjami. Co prawda w 1984 roku zagrał w psychologiczno-wojennym filmie „Romans z intruzem”, jednak była to mało znacząca rola. W 1986 roku wystąpił w spektaklu telewizyjnym „Ostatnia noc lata” wyreżyserowanym przez Tadeusza Kijańskiego, i to był jego ostatni występ.

Andrzej Nowakowski zmarł 26 czerwca 1986 roku, mając zaledwie 48 lat. Jego ciało spoczęło na warszawskim cmentarzu Powązkowskim.

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Mat.prasowe

Życie Robina Williamsa, choć pełne sukcesów, było jak ponury żart

Robin Williams, według magazynu „Entertainment Weekly”, najśmieszniejszy człowiek na ziemi cierpiał na depresję, był uzależniony od alkoholu i kokainy. Mając 63 lata, popełnił samobójstwo.
Sylwia Arlak
21.07.2020

Żona Robina Williamsa, Susan wspominała, że tamtego dnia wieczorem czule się pożegnali – jak zwykle. W jednym z wywiadów mówiła, że widziała, jak jej mąż szukał czegoś w swojej szafie, a w końcu wyszedł z iPadem, żeby poczytać przed snem. Wzięła to za dobry omen. Od miesięcy nie był zainteresowany lekturą.  Nawet nie oglądał telewizji. Potem zobaczyła, jak Robin idzie do swojej sypialni na końcu korytarza. Następnego dnia dochodziło już południe, gdy zorientowała się, że od poprzedniego wieczora jeszcze się nie widzieli. Nacisnęła klamkę, było zamknięte, Zapukała, na darmo. Asystentka za pomocą rozgiętego spinacza do papieru otworzyła zamek w drzwiach do sypialni. Zobaczyli wiszącego Robina – powiesił się na pasku od spodni. Robin Williams od dziecka zabawiał innych Swojego wymarzonego Oscara otrzymał za rolę terapeuty w filmie „Buntownik z wyboru” (nagroda dla najlepszego aktora drugoplanowego). Oprócz nagrody, otrzymał jeszcze trzy nominacje, w tym za rolę profesora literatury angielskiej ze „Stowarzyszenia umarłych poetów”. Widzowie kochali go też za lżejsze filmy – postacią ojca, który po rozwodzie udaje opiekunkę własnych dzieci w filmie „Pani Doubtfire” podbił serca milionów!  W trakcie 38-letniej kariery wystąpił w sumie w 74 filmach. Był wielbiony, nagradzany – i wciąż czuł pustkę. Urodził się 21 lipca 1951 roku, jako jedyne dziecko dyrektora Roberta i Laurie (modelki i aktorki) Williamsów. Rodzice nie byli idealnymi opiekunami, dziecko odrywało ich od ich pasji i zajęć.  Aby poradzić sobie z samotnością, już w wieku kilku lat Robin tworzył w głowie postaci i dialogi. W szkole nie było lepiej. Jako niezdarny chłopiec z nadwagą był...

Czytaj dalej
Andrzej Seweryn i Katarzyna Kubacka-Seweryn
archiwum prywatne

Katarzyna Kubacka-Seweryn o związku z Andrzejem Sewerynem: „Wszyscy mnie ostrzegali. Mylili się”

Katarzyna Kubacka-Seweryn i Andrzej Seweryn poznali się 10 lat temu na festiwalu filmowym w Maroku. Pierwszą noc przegadali do rana. I tak już zostało…
Magdalena Żakowska
08.09.2020

Kiedy się poznali, Andrzej Seweryn uważał, że rozmowa to ta sfera relacji, której trzeba unikać. Z kolei Katarzyna Kubacka-Seweryn od zawsze była zdania, że gadanie to podstawa, zarówno w życiu, jak i w związku. Któreś z nich musiało się zmienić. Katarzyna Kubacka-Seweryn i Andrzej Seweryn: normalne życie Magdalena Żakowska: Czy aktor to szczególny typ mężczyzny w związku? Katarzyna Kubacka-Seweryn: Andrzej to po prostu osoba, którą kocham. Aktor czy hydraulik – w domu większego znaczenia to nie ma. Żyjemy normalnym życiem. Gotujemy rano jajka na śniadanie, parzymy kawę, rozmawiamy o pracy, o planach na wakacje, o rodzinie, o Polsce, o życiu. O problemach i wspólnych radościach. Mówi się, że im większy aktor, tym większe ego. A Andrzej Seweryn jest z gatunku aktorów największych… Jest w tym sporo prawdy, ale ja z tym sobie doskonale radzę. Na szczęście spotkaliśmy się w najlepszym momencie naszego życia, jako w pełni dojrzali ludzie. Gdybyśmy spotkali się wcześniej, być może byłoby trudniej? Nie wiem, czy 30 lat temu umiałabym sobie z tym poradzić. Dziś wiem, że wszystko zależy od nas samych. I jeśli tego chcemy, wszystko jest w życiu możliwe. Trzeba rozmawiać, mówić o tym, co przeszkadza, co boli i o tym, co jest dobre. Gadanie to moim zdaniem podstawa – zarówno w życiu, jak i w związku. Trzeba też być sobą i walczyć o swoje! I pamiętać – za Szymborską – że „mogliśmy być kimś mniej osobnym, kimś z ławicy, z mrowiska”, ale tacy nie jesteśmy. Andrzej Seweryn powiedział mi, że w waszym związku to ty jesteś stroną, która wychowuje. I mówił to z dumą. To prawda, czasem wychowuję. Ale to nie jest łatwe, bo Andrzej, o zgrozo!, do dziś nie wie, że szuflady i szafki same się nie zamykają. Odpuściłam tylko w kwestii jego...

Czytaj dalej
Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski
PAWEL DABROWSKI/East News

Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski: „To wąskie żelazne łóżko świetnie pamiętam”

Ona – z hitem „Małgośka” na koncie święciła triumfy na największych festiwalach muzycznych w Polsce. On – słynny Kmicic z ekranizacji „Potopu”, bohater, w którym kochały się wszystkie dziewczyny. W czasach PRL-u o burzliwym romansie Maryli Rodowicz i Daniela Olbrychskiego mówili wszyscy.
Sylwia Arlak
10.12.2020

On narzekał, że ona nie ma dla niego czasu. Ona miała już dosyć jego przygód z alkoholem. W końcu powiedziała „dość” i pojechała na Mokotów do domu przyjaciela. Do Daniela od dawna dochodziły plotki o romansie ukochanej. Nie chciał im wierzyć, ale mówiono, że Maryla spodobała się Andrzejowi Jaroszewiczowi, synowi ówczesnego premiera. Zadzwonił do jego domu, a kiedy odebrała Maryla, oświadczył, że zaraz po nią przyjedzie. W ciągu dziesięciu minut miał pojawić się przed willą. Dotarł na miejsce, ale jego ukochanej nie było. Nie powiedziała: zostań, nie odchodź Kiedy wbiegł do domu i zobaczył, jak Maryla i jej adorator siedzą przy stole, popijając alkohol, przestał nad sobą panować. „Furtka na posesję była zamknięta, więc przeskoczył przez parkan. Gdy wszedł do środka, Jaroszewicz dostał w dziób” — opowiadała w jednym z wywiadów artystka. Maryla kazała Danielowi natychmiast wyprowadzić się z jej wynajmowanego mieszkania przy alei Szucha. Zmieniła zdanie, gdy po powrocie nad ranem do domu zobaczyła ukochanego. „Żal jej było, że coś się kończy. Nie powiedziała: »Zostań! Nie odchodź!«. Nie, tylko trzymała jedną rączką za skarpetę, a jej palec po palcu odginałem i tak spakowałem się”, wspomina Olbrychski w książce „Maryla. Życie Marii Antoniny”. Ich romans zaczął się trzy lata wcześniej. Na początku lat 70. oboje byli u szczytu sławy. Poznali się w 1973 roku na jednym z bankietów przygotowanych przez organizatorów koncertu Maryli. Jak wspominali członkowie jej zespołu, od razu wpadli sobie w oko. Olbrychski nie tylko zafascynował się jej urodą, ale też pasją do motoryzacji. Rodowicz kupiła sobie czerwone porsche 914, auto, o którym w czasach PRL-u większość osób mogła jedynie pomarzyć.   Nawet Olbrychski jeździł...

Czytaj dalej
Audrey Hepburn i Mel Ferrer trzy miesiące po ślubie / East News

Audrey Hepburn i Mel Ferrer: wielka miłość, wielki dramat

Był pierwszą miłością jej życia. Dla związku z 12 lat starszym żonatym aktorem zaryzykowała karierę. Czuła się bezpiecznie u boku tego potężnego władczego mężczyzny. Do czasu.
Anna Zaleska
03.06.2020

Gdy 25 września 1954 roku w miejscowości Bürgenstock, położonej malowniczo w górach Szwajcarii, zabiły weselne dzwony, niewielu ludzi wiedziało, że to Audrey Hepburn – młodziutka gwiazda „Rzymskich wakacji”, nagrodzona już w wieku 24 lat Oscarem – wychodzi za mąż. Jej wybrankiem był aktor Mel Ferrer. W XIII-wiecznej kapliczce zebrała się ledwie garstka najbliższych przyjaciół i rodzina. Audrey ubrana była w prostą sukienkę projektu Pierre'a Balmain – z białej organdyny, podkreślającą jej niewiarygodnie wąską talię, z kołnierzykiem i bufiastymi rękawami. Na króciutko obciętych włosach miała prosty wianek z białych kwiatków. „Rzymskie wakacje” i zerwane zaręczyny Gdy wiadomość o ceremonii dotarła w końcu do mediów, zawrzało. Jeszcze niedawno Audrey była zaręczona z biznesmenem Jamesem Hansonem. W czasie gdy pracowała na planie „Rzymskich wakacji” (1953), w wolnych chwilach z dużym zaangażowaniem planowała wesele, z prób biegła na przymiarki sukni. Ale tuż przed ceremonią zerwała zaręczyny. W jednym z listów do przyjaciela, sir Felixa Aylmera, pisała: „Wiem, że mężczyźnie wykonującemu taki zawód jak ty nie muszę wiele wyjaśniać. Przez rok myślałam, że możliwe będzie połączenie naszego życia i kariery zawodowej… To wszystko sprawia, że czujemy się (z Jamesem Hansonem, przyp. red.) nieszczęśliwi, ale to jedyna słuszna decyzja”. Rzeczywiście po „Rzymskich wakacjach” kariera Audrey nabrała zawrotnego tempa. Aktorka pracowała a to we Francji, a to w Hollywood, a to na Broadwayu. James Hanson musiał spędzać większość czasu w Kanadzie i Wielkiej Brytanii, doglądając tam interesów. „Trudno byłoby nam prowadzić normalne małżeńskie życie”, tłumaczyła tę decyzję Audrey. Ale czy to był jedyny...

Czytaj dalej