Alina Janowska i Wojciech Zabłocki: „Życie bez miłości jest nic niewarte”
East News

Alina Janowska i Wojciech Zabłocki: „Życie bez miłości jest nic niewarte”

Alina Janowska zaprosiła go na pierwszą randkę i sprowokowała do ślubu, a Wojciech Zabłocki cieszył się, że trafił na tak silną kobietę. Kiedy zachorowała na chorobę Alzheimera, był przy niej do końca. Przeżyli razem ponad 50 lat.
Sylwia Arlak
03.02.2021

Po raz pierwszy spotkali się na bankiecie pożegnalnym sekretarza włoskiej ambasady. Oboje byli już po rozwodach i odnosili sukcesy – ona na deskach teatru i w filmie, on – w sporcie. Gdy Wojciech Zabłocki jadł kanapki, podszedł do niego pisarz Leopold Tyrmand i powiedział: „Pewna artystka chce pana poznać”. I zaprowadził go do dwóch pań. „Zapraszam pana do kina na film Antonioniego” – powiedziała po chwili rozmowy Alina Janowska. „Ale jestem tutaj z jedną panną” – odpowiedział Zabłocki, na co Janowska stwierdziła: „To niech pan ją zostawi”. „Właściwie miałem taki zamiar” – odparł Zabłocki.

Książę Karol nawet po rozwodzie chciał mieć ostatnie zdanie

„Zabłocki mnie się jeszcze nie oświadczył”

Jak wspominał Zabłocki w wywiadzie dla Onetu, po seansie Janowska zaproponowała mu kolację. Odmówił. „Wie pani, ja muszę iść o ósmej do pracy, po południu mam trening, a za tydzień ważne zawody. Niech Pani mnie zawiezie do domu” – poprosił, bo miała samochód. Kiedy odwiedziła go w jego mieszkaniu na Hożej w Warszawie, natychmiast zaczęła sprzątać. Zajrzała też do spiżarni, a ponieważ było w niej pusto, zaprosiła go do siebie na obiad.

Od tamtej pory spotykali się regularnie. Jemu podobała się jej siła, energia i zdecydowanie, ona ceniła jego wrażliwość. „Ujęło mnie potem, że Wojtek umie rozmawiać z dziećmi. Zaprzyjaźnił się z Agatą (jej córką z pierwszego małżeństwa – przyp. red). Sam miał syna z poprzedniego małżeństwa. Imponował mi. Sławny, wykształcony, przywoził medale. Do dziś jest trzy razy szybszy ode mnie” – tłumaczyła w jednym z wywiadów Janowska.

Alina i Agata zjawiły się na Mistrzostwach Świata w Szermierce w Gdańsku w 1963 roku (zespół, w którym występował m.in. Zabłocki, stanął na najwyższym podium). Janowska – znana już wtedy aktorka – udzieliła wywiadu dziennikarzowi „Dziennika Bałtyckiego”. Na pytanie redaktora, czy coś łączy ją z medalistą, odpowiedziała: „Zabłocki mnie się jeszcze nie oświadczył”.

Nie dała mu wyboru. Dostał masę anonimowych telefonów od jej fanów z pytaniem, dlaczego jeszcze tego nie zrobił. Niektórzy nawet mu grozili. „Cóż, pomyślałem: »vox populi, vox Dei, głos ludu jest głosem Boga«. Nie miałem pierścionka, więc zabrałem Alinę na łąkę, narwałem kwiatów, oświadczyłem się i zostałem przyjęty. Od tego momentu żona przejęła w naszym związku pełne dowództwo” – mówił w rozmowie z Onetem.

Czytaj też: Irena Jarocka i Michał Sobolewski: gdy wpadli sobie w ramiona, przez 30 lat nie mogli się puścić

Ona chciała być w centrum uwagi, on pozwalał jej „błyszczeć”

Pobrali się jeszcze w 1963 roku w urzędzie stanu cywilnego na Nowym Świecie. Oboje brali już wcześniej ślub kościelny. Ona była wcześniej żoną artysty-plastyka Andrzeja Boreckiego, on mężem Barbary Siemickiej. „Rozstałam się z Andrzejem po siedmiu latach, nasza niezgodność charakterów, usposobień i zainteresowań była wręcz modelowa” – wspominała Janowska. Małżeństwo Zabłockiego skończyło się jeszcze szybciej, bo zaledwie po dwóch latach.

Tuż po tym, jak Janowska i Zabłocki powiedzieli sobie „tak”, przeszli pod szpalerem szabel. Koledzy szermierze postanowili zrobić im niespodziankę. Później, w przystrojonym na tę okazję aucie, udali się wprost na wesele w Hotelu Bristol. „Proszę sobie wyobrazić, że moje dawne sympatie umówiły się i przyszły na wesele ubrane na czarno. Wszystkie życzyły, byśmy się szybko doczekali męskiego potomka i te życzenia się spełniły” – śmiał się w tym samym wywiadzie Zabłocki.

Szybko urodził im się syn Michał, a potem córka Kasia. Kiedy ich drugie dziecko przyszło na świat, Janowska miała 45 lat. Cieszyła się, że znowu została mamą, ale nie chciała rezygnować ze swoich pasji. Nawet w zaawansowanej ciąży jeździła na nartach. Janowska i Zabłocki uchodzili za zgodne małżeństwo, choć różnili się pod względem temperamentu (Alina była energiczna, lubiła być w centrum uwagi, nieważne czy była na scenie, szkła do kościoła, czy siedziała w domu, Wojciech zaś cenił sobie ciszę i prywatność. Pozwolił „błyszczeć” swojej żonie). „Myślę, że pomógł fakt, iż każde z nas było bardzo zajęte swoimi pasjami, miało dużo wyjazdów, a łącznikiem był dom, dzieci i sprawy z nimi związane. Nie można było długo się kłócić czy obrażać. Mieliśmy też wiele wspólnych zainteresowań. […] Alina była kobietą do tańca i do różańca” – mówił o żonie Zabłocki.

Czytaj też: Hanka Bielicka i Jerzy Duszyński: „Dreszcze na plecach miewałam tylko z przeziębienia”

Rodzina była dla niej najważniejsza

Choć na początku znajomości Zabłocki nie miał pojęcia, że umawia się z popularną aktorką (niespecjalnie interesował się kinem, codzienne treningi zajmowały mu wiele czasu), w ich domu regularnie pojawiali się artyści. Janowska przyjaźniła się z Agnieszką Osiecką, odwiedzali ich też Wojciech Młynarski i Zygmunt Kałużyński. Choć prowadzili otwarty dom, cenili sobie też te chwile, w których mogli nacieszyć się tylko sobą. „Żona lubiła momenty, gdy przyjeżdżałem do domu po udanych zawodach. Wieszałem jej medal na szyi, a ona mnie wtedy całowała. Czasem przychodziła na moje turnieje, a ja oglądałem jej sztuki. Angażowaliśmy się w pasję drugiej strony” – podkreślał Zabłocki Onetowi.

Rodzina zawsze była dla niej najważniejsza. Michał Zabłocki mieszka w Krakowie, a obie córki aktorki w Stanach Zjednoczonych. To dla nich zrezygnowała w głównej roli w filmie „Ostatnia akcja”. „Gdybym przyjęła tę rolę, nie spotkałabym się z Agatą, Kasią i wnukami, które przyjechały wtedy zza oceanu. Nie wyjechałabym z nimi nad morze. Ale zagrałam inną postać, też fajną, bo charakterystyczną. […] Mam udaną rodzinę, choć wolałabym ją mieć bliżej, cały czas przy sobie” – mówiła Janowska w jednym z wywiadów, a w innym dodała: „Nie chcę już opowiadać ludziom o swojej martyrologii, że siedziałam w więzieniu na Pawiaku, że cierpiałam, że byłam przerażona. Chcę im powiedzieć, że życie bez miłości jest nic niewarte”.

Czytaj też: Małgorzata Braunek i Andrzej Krajewski: „Chciałam wyzwolić się z tego życia i uciec z nim na koniec świata”

Alzheimer był jak wyrok

Małżeństwo spełniało się w domu i w pracy. Janowska przyjmowała kolejne role, a Zabłocki w pewnym momencie zamienił szable na architekturę. Potem, nagle, wszystko zastygło. Janowska ostatni raz pojawiła się publicznie we Wrocławiu w marcu 2013 roku. Kolejne cztery lata spędziła już w domu. Podobnie jak jej brat Witek, zachorowała na chorobę Alzheimera. „Sporo czasu upłynęło, zanim postawiono diagnozę. Utrudniało ją to, że mama była zawsze bardzo dobrą aktorką i przez długi czas niektóre objawy choroby kompensowała i ukrywała. Pewne sprawy, które nam wydawały się po prostu związanym ze starością przejaskrawieniem cech jej charakteru, okazały się objawami Alzheimera” – mówił Michał Zabłocki w wywiadzie dla „Urody Życia”.

Janowska, zwykle pełna życia i energii, gasła z każdym dniem. Kiedy zaczęła uświadamiać sobie, że nic nie powstrzyma choroby, wpadła w depresję. „Po roku przyszedł kryzys. Mama wpadła w wielką depresję. Wydawało mi się, że koniec przyjdzie szybko. Stało się inaczej. Poradziliśmy sobie z depresją dzięki rodzinnej skłonności do naśmiewania się ze wszystkiego, łącznie z chorobą” – mówił Michał w tej samej rozmowie.

Opiekował się nią do końca

Cała rodzina przeżywała trudne chwile. „W przypadku Alzheimera można mówić o fazach, po jakimś czasie osoba nie jest w stanie powiedzieć, gdzie się znajduje i np. nie potrafi wrócić do domu. Przeżyliśmy takie historie, kilka razy musiałem szukać Aliny. Raz dostałem telefon od znajomych, że żona się znalazła i pojechałem po nią. Od momentu, w którym pierwszy raz się przewróciła, wszystko potoczyło się bardzo szybko” – tłumaczył Wojciech Zabłocki Onetowi.

Ani przez chwilę nie pomyślał, że mógłby oddać żonę do ośrodka. Wspominał w mediach, że pod koniec choroby miała problem z identyfikowaniem nawet bliskich jej osób. Ale jego zawsze poznawała. „Nigdy nie oddam Aliny do domu opieki. Nie mógłbym tego znieść i chyba bym wtedy sam umarł. To dla mnie radość nie do opisania, że mogę na nią popatrzeć, nawet jeśli ona przesypia całe dnie. Gdy żona śpi, a ja za nią zatęsknię i chcę ją zobaczyć z czasów świetności, oglądam jej filmy. Mamy je wszystkie na kasetach. To niezwykła pamiątka” – mówił Wojciech Zabłocki na łamach „Faktu”, dodając: „Robię wszystko, by trzymać chorobę na tym samym poziomie. To najważniejsze, bo o wyleczeniu nie ma już mowy”.

Opiekował się żoną do samego końca. W listopadzie 2017 roku Alina Janowska zmarła w swoim domu na Żoliborzu. Miała 94 lata. W listopadzie 2020 roku w wieku 90 lat odszedł Wojciech Zabłocki. Małżeństwo było ze sobą ponad 50 lat.

Czytaj też:  Irena Santor była zakochana dwa razy – oba razy na śmierć i życie

 

Kochasz czytać?
Czekamy na Ciebie!

Dołącz do grupy na FB
 

Uroda Życia - czytaj dla przyjemności

Czekamy na Ciebie na FB
 

Ludzie, psychologia,
pasja - inspirujemy!

Obserwuj nas na IG
Jerzy Hoffman z żoną Jagodą
Zenon Zyburtowicz/East News

Jerzy Hoffman miał trzy żony, a między nimi „okresy międzywojenne”

Jerzy Hoffman w młodości był kobieciarzem, uwielbiał czystą wódkę i imprezy. Dziś jest szczęśliwy ze swoją żoną Jagodą.
Kamila Geodecka
21.12.2020

Hoffman to żywy scenariusz. Myślę, że jeśli nie powstanie o nim film biograficzny, to kino straci” – powiedział niemal 10 lat temu Borys Szyc. Faktycznie, życie reżysera sienkiewiczowskiej „Trylogii” jest nie mniej ciekawe niż losy jej bohaterów. Jerzy Hoffman urodził się w Krakowie, ale w wieku kilku lat został wywieziony na Syberię. Studia kończył w Moskwie. W komunistycznej Polsce wielokrotnie był przesłuchiwany, aż w końcu musiał wyjechać z ojczyzny. Przez lata krążyły o nim plotki, że w młodości był kobieciarzem. „Zawsze starałem się swoim zachowaniem nie zranić partnerki. Faktem jest, że byłem jak taka sieć, do której wpływały kobiety. Sam nie wiem, jak to się działo. Zresztą, w XXI wieku mężczyźni tylko z próżności twierdzą, że oni zdobywają kobiety. Nieprawda, to one nas uwodzą” – mówił reżyser, trzykrotnie żonaty. Czytaj także:   Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski: „To wąskie żelazne łóżko świetnie pamiętam” Ślub, wesele i wrzody Swoją pierwszą żonę poznał w czasie studiów w Moskwie. Jak sam przyznaje, była to studencka miłość, która nie przetrwała próby czasu. Poznali się na uczelni – wspólnie uczyli się na Wszechrosyjskim Państwowym Uniwersytecie Kinematografii. On w tym czasie uwielbiał imprezy, czystą wódkę oraz krótkie i niezobowiązujące związki z kobietami. Ona była drobną Ormianką. Miała ciemne włosy i oczy oraz… ognisty temperament. Nazywała się Marlena Nazarian i w  tamtym czasie kochał się w niej mieszkający w Moskwie hiszpański malarz. Ale ciemne oczy młodej Marleny spoglądały głównie w stronę Hoffmana. W końcu reżyser odezwał się do Nazarian. Zadzwonił do niej, ponieważ akurat pokłócił się z inną dziewczyną. A potem było wesele na 200...

Czytaj dalej
East News

Maria Czubaszek i Wojciech Karolak: „Prawdziwej miłości nie szkodzi nawet małżeństwo”

Po pierwszym małżeństwie przysięgła sobie, że nigdy więcej. A potem poznała Wojciecha Karolaka i przepadła na amen.
Sylwia Arlak
05.10.2020

On — muzyk jazzowy mieszkał w Szwajcarii, ona — pisarka, satyryczka w Polsce. Spotkali się u przyjaciół, gdy on przyjechał grać tu koncerty.: „Jak poznałem Marysię i okazało się, że nie dość, że ma wspaniałe nogi, jest inteligentna, pisze słuchowiska, które mnie zachwycają, a w dodatku nie ma u niej stołu, przy którym trzeba siadać, jeść wspólnie i mlaskać, nic do siebie nie mówiąc, byłem w siódmym niebie” — mówił lata później w jednym z wywiadów Wojciech Karolak. Wrócił do żony Bożeny, malarki, ale wiedział, że nie na długo. „Miałem poczucie, że Bożenie będzie lepiej beze mnie a mnie lepiej bez niej” — wyznał Krystynie Pytlakowskiej w książce „Małżeństwo doskonałe”. „Motyle w brzuchu? To nie dla mnie” Marii Czubaszek Karolak też się spodobał. Na tyle, że zapomniała o obietnicy danej samej sobie: nigdy więcej małżeństwa. „Piorun sycylijski w nas nie strzelił. Polubiliśmy się, podobaliśmy się sobie, połączyło nas wielkie uczucie, w obiegowym pojęciu nazywane miłością. Nigdy jednak nie byliśmy papużkami, »tiu tiu, za rączkę« – nie wierzę w żadne połówki, bo to by oznaczało, że wszyscy jesteśmy tylko połówkami. A motyle w brzuchu? To chyba łaskocze i jest nieprzyjemne. Gdyby coś takiego mi się przytrafiło, pewnie poszłabym do gastrologa. Albo od razu na USG jamy brzusznej” – opowiadała. Z pierwszym mężem Wiesławem Czubaszkiem od początku nie było jej po drodze, związała się z nim tylko po to, żeby wreszcie wyrwać się z domu. Przyznawała, że nawet go nie kochała. Z Wojciechem Karolakiem od początku było inaczej. Pobrali się w 1976 roku. On nie wyobrażał sobie prawdziwego związku bez ślubu, ona mówiła, że „prawdziwej miłości nawet...

Czytaj dalej
East News

Paul Newman i Joanne Woodward: „Mam w domu stek. Dlaczego mam wyjść na hamburgera?”

Paul Newman i Joanne Woodward byli ze sobą ponad 50 lat. Ich pierwsze spotkanie nie zwiastowało jednak wielkiej miłości.
Sylwia Arlak
17.11.2020

On miał 28 lat, ona 22. Oboje pracowali nad broadwayowskim dramatem romantycznym „Piknik”. Paul Newman grał drugoplanową rolę, a Joanne Woodward była dublerką kobiecych postaci. W dniu, w którym się poznali, panował wyjątkowy — nawet jak na sierpień — upał. Woodward chciała schronić się w klimatyzowanym biurze swojego agenta. Gdy dotarła na miejsce, ze zdziwieniem odkryła, że ktoś już wcześniej wpadł na ten sam pomysł. On żonaty, ona zaręczona Kiedy spojrzała na Newmana, pomyślała, że wygląda jak „reklama lodów”. „Paul w jasnoszarym garniturze wyglądał nieskazitelnie. Zapamiętałam koszulkę, jego duże niebieskie oczy i mnóstwo kręconych włosów. I pomyślałam: »Fu! To jest obrzydliwe!«” — wspominała Woodward. Dla niej był po prostu ładną buzią. Newman wyznał lata później, że zakochał się w niej w chwili, gdy ją zobaczył. „Była nowoczesna i niezależna, podczas gdy ja byłem nieśmiały i trochę konserwatywny. Długo mi zajęło przekonanie jej, że nie jestem taki tępy, na jakiego wyglądałem” — miał powiedzieć aktor. Wiedział, jak działa na większość kobiet. „Po raz pierwszy zauważyłem to, kiedy kręciliśmy film »Hud, syn farmera« w Teksasie. Kobiety dosłownie próbowały przedrzeć się przez rygle w motelu, w którym się zatrzymałem. Na początku to bardzo łechce ego. Na początku. A potem zdajesz sobie sprawę, że mylą mnie z postaciami, które gram — postaciami stworzonymi przez pisarzy, którzy nie mają nic wspólnego z tym, kim jestem” — mówił. Czytaj też :  Andrea Bocelli i Veronica Berti: wielka miłość i życie jak z bajki Był wtedy jednak w związku. Z ówczesną żoną Jackie Witte miał troje dzieci. Woodward to nie przeszkadzało, bo w ogóle...

Czytaj dalej
East News

Jill i Joe Biden, rozwódka i wdowiec. Oświadczał się pięć razy, w końcu powiedziała „tak”

Ich historia miłosna nie przypomina romansu jak z bajki. Joe był wdowcem, Jill po rozwodzie. A jednak mało która para może pochwalić się takim stażem.
Sylwia Arlak
09.11.2020

Joe dostał telefon, gdy przebywał w Waszyngtonie. Jego żona i trójka dzieci robili świąteczne zakupy, kiedy traktor z przyczepą uderzył w ich kombi. Neila Biden i roczna córeczka Naomi zginęły na miejscu. Dwaj synowie spędzili długie miesiące w szpitalu. Lekarze długo nie byli pewni, czy przeżyją. „Sześć tygodni po mojej elekcji (na senatora Delaware; Biden był piątym najmłodszym senatorem w historii Stanów Zjednoczonych oraz najdłużej urzędującym senatorem w Delaware – przyp. red.) cały mój świat runął. Niesamowita więź z moimi synami jest darem, którego mógłbym nie otrzymać, gdybym nie przeszedł przez to, co przeszedłem” — mówił Joe Biden w swoim przemówieniu inaugurującym rok akademicki w Yale. Oświadczał się pięć razy, w końcu powiedziała „tak” Trzy lata później, w 1975 roku, brat Bidena przedstawił go 24-letniej rozwódce Jill Jacobs. „Byłam na ostatnim roku studiów i spotykałam się z chłopakami w dżinsach, T-shirtach i chodakach. Kiedy podszedł do mnie Joe ubrany w sportowy płaszcz i mokasyny, pomyślałam: »Boże, to nigdy się nie uda « ” — wspominała Jill w wywiadzie dla „Vogue’a”, dodając: „Poza tym był ode mnie dziewięć lat starszy. Ale poszliśmy do kina i naprawdę dobrze się bawiłam. Kiedy wróciliśmy do domu, uścisnął mi rękę na dobranoc. Poszłam na górę, zadzwoniłam do matki o 1 w nocy i powiedziałam: »Mamo, w końcu poznałam dżentelmena « ”. Biden uważał, że w jakiś sposób połączyła ich jego była żona. Oświadczał się pięć razy, zanim Jill w końcu powiedziała „tak”. „Mówiłam mu: „Jeszcze nie. Jeszcze nie. Jeszcze nie. Zakochałam się w jego synach i czułam, że to...

Czytaj dalej